arlettka00
06.05.05, 23:45
Dziewczyny ja nie moge za cholerkę jasna pojąć czemu tak szalejecie z tym
nacięciem. W zeszłym roku skończyłam medycyne i porodów widziałam całkiem
sporo.Moje prywatne zdanie jest takie ,że w czasie porodu liczy sie zdrowie i
bezpieczeństwo dziecka a nie to czy będzie kilka centymetrów rany czy nie!!!
Pewnie, niektóre kobiety nie pękają, niektóre rodza bez nacięć ale innym
dziecko klinuje sie w kanale rodnym, trzeba zakładac kleszcze, działac na
tempo
w dodatkowym stresie bo nie ma jeszcze nacięcia a czekanie na szczyt skurczu
marnuje czas dziecka więc tnie sie jak leci i wtedy boooli.
Skąd wiecie, że u was będzie szło pięknie i gładko?Życze Wam tego z całego
serca ale ja wolę przeżyc nacięcie wiedziec ,ze w razie potrzeby lekarz
bedzie
miał natychmiast pole manewru. Poza tym nacięcie to równa prosta rana, takie
goją się duzo lepiej niż pęknięcia a widziałam i pęknięcia obejmujące
zwieracz
odbytu- szybkie kleszcze u mamusi co to nie chciała nacięcia.... a wtedy
zaczynają sie problemy z utrzymaniem stolca... warto ryzykować?
I jeszcze jedno ,pochwa i jej wejście rozciagaja sie okropnie w czasie porodu
i
niestety nie zawsze wracają do poprzednich wymiarów, włókna w skórze nie daja
rady.Wolę żeby ktoś rozciął i zaszył tak ,żeby było jak najbliżej stanu
pierwotnego.
Przestańcie bac się nacinania bo powiem szczerze że nie widziałam jeszcze
żeby
kobieta zauwazyła kiedy jest cięta (zdarza się to pewnie czasem ale to
pojedyncze przypadki gdy sie nie trafi na skurcz)
Ważne żeby dzidzia miała łatwa droge na ten świat a nie to czy będziecie mieć
kilka szwów czy nie!!!