Da się, wierzcie mi, nawet pierwsze dzieciątko.
Całą ciążę śledziałam wątki o nacinaniu. Bardzo chciałam, aby mnie to nie
spotkało! Pamiętam moją koleżankę, która została i nacięta i popękała i
jeszcze długo po porodzie nie umiala się pozbierać. Powiedziała mi, że poród
jest do zniesienia, ale nie była przygotowana na ten ból potem.
Dlatego postanowiłam zrobić wszystko, żeby z porodu wyjść cało.
Kupiłam balonik epi-no i ćwiczyłam zawzięcie - nawet jeszcze w dniu porodu
(doszłam do 10 cm średnicy = ok 31 cm obwodu), piłam herbatkę z liści malin -
również w czasie porodu. Umówiłam się też z położną, że chcę rodzić w pozycji
pionowej - najlepiej w kucki - oczywiście w miarę sił. Moja położna była
zdania, że to bardzo dobra pozycja. Powiedziała mi, że leżenie podczas parcia
to przeżytek i tak się już nie rodzi(nawet jak rodzaca nie ma sił - podnoszą
łóżko i jest na pół leżąco, albo rodzi na leżąc na boku). Umówiłyśmy się też
na ochronę krocza. Moja położna uspokoiła mnie, że w tym szpitalu (
Świętochłowice) bardzo rzadko nacinają i że ona będzie w razie czego
wiedziała czy to jest konieczne.
Dla dobra sprawy, żeby mieć pełną kontrolę nad parciem zrezygnowałam z zzo.
Poród był wywoływany - 13 dni po terminie. I faza trwała 6 godzin.
Parłam rzeczywiście w kucki i mogę śmiało powiedzieć, że inaczej sobie tego
nie wyobrażam. Z tyłu opierałam się o męża, z przodu trzymałam za przedramię
położną. Pani położna kazała mi się wstrzymać z parciem podczas skurczu,
kiedy główka już wyszła do połowy i przeć po skurczu. Moja córeczka
wyskoczyła na świat po 10 min

. Okazało się, że pękła mi tylko śluzówka na
1 szew. Założono mi szew wewnętrzny i od tej pory nie wiem, że go mam ( może
się już rozpuścił).
Po porodzie czułam się fantastycznie. Żadnych dolegliwości, pieczenia, bólu
krocza. Siedziałam od razu na całej pupie. I oczywiście mogłam się od razu
zajmować małą. Godzinkę po opuszczeniu porodówki wzięłam prysznic, przebrałam
się i czekałam na gości

.
Dziewczyny - naprawdę się da, nawet przy pierwszym dziecku. Nie słuchajcie
bajek. I naprawdę warto!!!
Ale dobrze jest się wcześniej do tego przygotować i wybrać właściwy szpital.
Jeśli czytają to przyszłe mamy z okolic Katowic, to z całego serca polecam
szpital w Świętochłowicach. Wspaniały personel, zwłaszcza położne. Bardzo
dobre wyposażenie ( jest nawet wanna), oddział świeżo po remoncie, więc jest
przytulnie i miło.
I jeszcze jedno nie dajcie się kłaść! Można rodzić na łóżku - tak jak ja, ale
w kucki! Sama sprawdziłam, że jak się leży na plecach, to dziecku spada tętno.
Pozdrawiam i życzę udanych porodów