Dodaj do ulubionych

Uciążliwi sąsiedzi...

27.06.05, 20:59
Jak dać do zrozumienia tępawej sąsiadce z piętra niżej która pali fajkę za
fajkę z całą swoją rodzinką w oknie... Całe chmury dymu oczywiście lądują u
mnie w mieszkaniu. Pożygać się można od tego smrodu, bo ćmokają jakieś tanie
radomskie, albo fajranty, tak daje, że hej... Zamykam z chukiem okno, ale
najwidoczniej nie załapuje o co chodzi - przygłup jeden no... Wyjdzie sie na
balkon posiedziec na leżaczku...sru już są i w czwórkę oparci na balkonie
kopcą
jak huta.... Juz się tak zastanawiamy co by tu mądrego i w miarę wyważonego
powiedzieć , no i wogóle czy iść twardo i zapukać do drzwi czy lepiej jak sie
psotkamy na klatce?? Hm... ja juz pojecia nie mam , siły tez nie , bo nawet o
5-
6 rano kopcą, że mogę zapomnieć albo o świerzym powietrzu, albo o śnie
wrrrrrr...Może łamie jakieś przepisy?? Dodam,że rok temu urodziła córeczke i
ma gdzies , że jej to tez
szkodzi.
Obserwuj wątek
    • basik20 Re: Uciążliwi sąsiedzi... 27.06.05, 21:24
      Kretyni i tyle. Niestety obawiam się że nawet zwrócenie im uwagi nic nie da. Na
      balkonie mogą palić ile wlezie. Jakby spadał ci popiół albo pety to możesz
      zaalarmować o swoim niezadowoleniu a tak bidulku musisz się chyba dalej męczyć.

      Pozdrawiam
      Basia i Antoś

      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;30/st/20051102/dt/6/k/72e1/preg.png
      • gonia07 basik20 no chyba muszę...:/ 27.06.05, 21:45
        cholerne uroki mieszkania nad jakąś patologiczną rodzinką...ehhhh szkoda słów,
        żłopią jak świnie i jarają jak kominy....
    • blablatka Re: Uciążliwi sąsiedzi... 27.06.05, 21:47
      Znam sytuację gdzie w bloku gość chcąc odświeżyć się nieco, polewał balkon
      wodą - zdaje się wiadrem lub wężem(więc mówimy tutaj o sporych ilościach)-
      zwłaszcza w upały - fajnie parowało i przynosiło ulgę....Więc proponuję zapodać
      sąsiadom parokrotnie taki prysznic z komentarzem, że oni palą fajki i się
      relaksują, a Tobie przynosi ulgę w upały ostre spryskiwanie balkonu....w ramach
      porozumienia zaproponuj rezygnacje z "codziennych przyjemności" - oni niech
      palą w domu a Ty pozostaniesz przy porannym prysznicu...w łaziencesmile
      • gonia07 blablatka znowu wymiękałam , ale ze śmiechu :))))) 27.06.05, 21:49
        bomba.. smile))))))
        • blablatka :-) 27.06.05, 22:32
          w ciąży śmiech wskazany...jak nigdy
          trzymam kciuki za maleństwo
          mój brzusio już śpi obok w łóżeczkusmile
          gg4975740
      • koma77 Re: Uciążliwi sąsiedzi... 27.06.05, 23:13
        hehe ale jazda smile powodzenia
    • figaroo Re: Uciążliwi sąsiedzi... 27.06.05, 23:29
      gonia a ja sobię myślę, że Twoje zwrócenie uwagi nic nie da, a może przynieść
      skutek wręcz przeciwny. Tym bardzie, że piszesz, że jest to patologiczna
      rodzinka. Oczywście nie namawiam cię do tego żebyś kompletnie nic się nie
      odzywała, ale uważaj, że jak im zwrócisz uwagę to możesz rozpocząć wojnę. A
      wtedy trzeba dużo siły. Znasz takie powiedzenie: Nie ruszaj g....(przy
      dzieciach nie wolno się brzydko wyrażać) bo będzie śmierdziało.
      A może powinnaś uszcelnić drzwi albo je wymienić, co?
      • gonia07 Tam są az 4 gów... do ruszenia :) 28.06.05, 10:29
        Oknem to ja już trzaskam chyba z 4 rok , jak nie lepiej, ale aż tak bardzo jak
        teraz mi ten dym nie przeszkadzał. Najwidoczniej ciąża zmieniła mnie w
        totalnego anty-fajkowicza. Liczę się z tym , że zrobi się nie miła atmosfera ,
        ale od kiedy tu mieszkam nigdy między nami przyjacielskich stosunków nei było.
        Dzisiaj znowu miałam pobudkę o 6 , bo kopciuchowi się palic zachciało. Dosyć
        mam tego, wysiadam juz nerwowo. Lubię jak mi w mieszkaniu pachnie czystością, a
        nie tanimi śmierdzielami. W uszczelnianie okien się raczej bawić nie będę, bo
        wystarczy je zamknąć, ale czy na tym polega wolność i mieszkanie w bloku, zeby
        we własnym mieszkaniu sidzieć jak w puszcze? Z pozamykanymi oknami?? W dodatku
        w lato??
        • nikko100 Re: Tam są az 4 gów... do ruszenia :) 28.06.05, 11:59
          Ja tez sobie zadaje pytanie, czy wolnoc tomku to oznacza, ze mozna robic
          imprezy do 4 rano, smrodzic na balkonie, podlewac kwiaty nie patrzac, ze bloto
          z donic chlusta sasiadom na umyte okna, przesuwac meble o 5 rano itepe.
          Niestety dochodze do wniosku ze niektorzy tak wlasnie mysla. Tez mam podobnych
          sasiadow i do tego tania spelunke pod oknem, wiec sobie wyobraz to darcie z
          przeproszeniem zapijaczonych ryjow w nocy. Nie wiem co Ci radzic, ja sie
          trzymam nadziei, ze sie za czas jakis wyprowadzam.
          pozdrawiam i trzymam kciuki

          Ps - oni w zime tez tak wylaza? Czy tylko latem?
        • asiula.b Re: Tam są az 4 gów... do ruszenia :) 28.06.05, 12:00
          To z tą wodą jest super. Ja bym się nie wahała. Zorientuj się u dzielnicowego
          jak to jest, czy balkon to jeszcze mieszkanie, bo może jeżeli to Tobie tak
          bardzo przeszkadza to mógłby on interweniować?? A wojny z sąsiadami się nie
          bój, zwłaszcza, że mieszkasz nad nimi hehe smile) Może kup sobie drewniaki do
          chodzenia po domu?
          Ech, ja mam już parę wojenek za sobą smile
          Pozdrawiam.
          • gonia07 Re: Tam są az 4 gów... do ruszenia :) 28.06.05, 15:31
            w zimę na balkon nie wychodzą, ale i ja tez raczej na nim nie przesiaduje, ale
            w oknach jak najbardziej wiszą . Zimą nie mam otwartych okien cały dzień, bo by
            mi woda w kolanach zamarzła smile. Przewietrzę tylko mieszkanko i na tym koniec,
            więc nawet jak kopcą to mi nic nie leci. Zimą moje nerwy przechodzą regenerację
            (o ile one w ogóle się regenerują wink. Dobry ten pomysł z
            drewniakami smile))))))))))))) Najlepsze jest to , ze ostatnio mojemu mężusiowi
            wyleciał z rąk papierek , a wiatr go w mig poniósł na ich balkon, nie minęło
            nawet 5 sekund jak się odezwał DAMSKI smile bas "Ej, nie rzucać śmieci".... smile)))
            Kosmos z nimi mam, ale zauważyłam , ze sąsiadka pod nimi, oaza spokoju, mało z
            okna nie wypadła jak zaglądała na tych kopciuchów jak dymią nad nią.
            Najwidoczniej wiaterek i w jej okna powiał tym uroczym , rześkim
            zapaszkiem smile)))
    • studentka83 Re: Uciążliwi sąsiedzi... 28.06.05, 19:03
      Witaj
      W prawie cywilnym istnieje pojęcie takie jak immisje,należy do nich
      hałas,konary drzew które zaciemnają Ci posesje,dym jednym słowem wszystko co
      jest dla Ciebie uciążliwe - wdg.prawa sąsiedzi mają prawo palić na balkonie lub
      przez okno,jednak jeśli Ci to przeszkadza masz prawo o
      zadośćuczynienie,najprościej mówiąc oni palą,Tobie przysługuje
      roszczenie.Proponuję zwrócić im uwagę,że dym który wpada Ci do mieszkania
      bardzo Ci przeszkadza,że jesteś w ciąży i bardzo źle się z tym czujesz jak nie
      pomoże polubowne załatwienie sprawy zostaje Ci tylko skierowanie sprawy do
      sądu.Sąd może orzec,że oni palą w oknie i płacą Ci dziennie za to 20 zł
      (przykładowo).Tak to wygląda od strony prawnej,jednak myślę,że skoro ta kobieta
      ma dziecko doskonale się dogadacie.Życzę powodzenia.
    • 18lipcowa no wiesz co 28.06.05, 21:13
      babka jest w swoim domu, na swoim balkonie. Nie bardzo możesz coś zrobić, a z
      drugiej strony z jakiej racji? Ma prawo.
    • niepytana Re: Uciążliwi sąsiedzi... 28.06.05, 21:45
      To jest niestety piekno mieszkania w apartamentach. Nidgy nie wiesz kto bedzie
      obok, nad Toba czy pod Toba. Albo zab za zab albo musisz sie poddac.
      Wspolczuje. A idac po radach liberalnej 'sasiadki 18lipcowej nade mna' to
      wlasnie korzystajac z wlasnych praw bycia we wlasnym domu moglabys nosic
      drewniaki o 3 nad ranem i 'zmoczyc' sobie porzadnie balkon w te upaly. No
      przeciez w ciazy jestes, Twoj dom, masz prawo sie dobrze poczuc. Naprawde nie
      wiem co Ci doradzic.
      • angelka Re: Uciążliwi sąsiedzi... 28.06.05, 22:18
        Witam w klubie... moi sąsiedzi mają podobne zwyczaje z tym, że na szczeście nie
        dymią mi w okno ale za to codziennie z doniczek na balkonie wyjmuje pety...
        Jednak to jest nic w porównaniu z tym, co przeżyliśmy wczoraj w nocy. Jeden z
        sąsiadów miał robił sobie remont w mieszkaniu do godziny 1.30 w nocy i nie było
        to byle jakie stukanie tylko normalny huk. nie mam pojęcia co tam wyprawiał bo
        słychac było wybijane szkło i ogromne odgłosy walenia czyms ciężkim... Co
        najciekawsze to w moim bloku (do tej pory zresztą b. spokojnym) nikomu chyba ta
        nocna działalnośc nie przeszkadzała bo nie słyszałam żeby ktokolwiek
        interweniował. Skończyło sie dopiero o 1.30 po tym jak mój mąż wezwał policje
        no bo ileż mozna wytrzymać zwłaszcza jak rano trzeba wstać do pracy!
        • asiula.b Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 09:20
          A wiesz co? Właśnie to mnie najbardziej dziwi, bo u mnie w bloku trwa wieczny
          remont i też nikomu to nie przeszkadza. Ale pal to sześć. Kilka tygodni temu
          sąsiad wyprawił imprezę. On na piątym, ja na pierwszym nie mogłam spać. I NIKT
          nie interweniował. NIKT. Ja nie wiem. Mieszkania mają ołowiem obite, czy co?
          Teraz czekamy na rozprawę w sądzie grodzkim bo gó..arze nie otworzyli
          policjanotm, ktorych wezwaliśmy. Nie daruję!
      • 18lipcowa Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 13:03
        wiesz bycie w ciązy nie znaczy ze każdy musi skakać nad cięzarną, mąz niech nie
        pali ,ale sąsiadka?phi
        • dazzle 18lipcowa 29.06.05, 14:19
          Ok, a gdyby nie była ciężarna, a miała astmę i przeszkadzałby jej ten wlatujący
          do domu dym, a nawet zagrażał jej życiu, to co? Miałaby się wyprowadzić, ale
          nie zwrócić uwagi sąsiadom, bo są u siebie?
          A gdyby jej przyszło na myśl wylewać z balkonu pomyje, bo to jej dom i jej
          sprawa i użyźnia glebę pod balkonem, to uważasz, że ci sąsiedzi, ktorym by się
          lało na głowę powinni siedzieć cicho?

          ciąża, czy nie - istnieje coś takiego jak kod, niepisanych wprawdzie, ale
          ogólnie przyjętych zasad WSPÓŁŻYCIA SPOŁECZNEGO. I, moim zdaniem, ci sąsiedzi
          je łamią.

          Ale moje zdanie się pewnie nie liczy, bo, PHI, jestem w ciąży.
          • 18lipcowa Re: 18lipcowa 30.06.05, 10:47
            ale oni nie palą jej w domu ani nawet na klatce pod jej drzwiami. palą na
            balkonie...bez przesady, laska ma fanaberie.
            • dazzle Re: 18lipcowa 30.06.05, 10:57
              18lipcowa, nie rozwalaj mnie. Zasady współżycia społecznego zostały ustanowione
              właśnie dla współżycia w większej grupie i na większym niż chustka do nosa
              obszarze. O to tu chodzi.

              Jeśli facet zaczyna Ci kosić trawnik pod oknami o 5.00 rano, to się wkurzasz i
              powołujesz się na to, że cisza nocna obowiązuje do 6.00, a w sobotę by sobie
              mógł darować i robić to od 7.00 albo i później, bo ludzie śpią. To są właśnie
              te zasady.

              Gdybym ja miała taką potrzebę i rzygała do 18 tc przez okno, bo mnie świeże
              powietrze lepiej robi na mdłości, to uznałabyś moje prawo do tego?
            • dazzle Re: 18lipcowa 30.06.05, 11:18
              Lipcowa, chodzi Ci po prostu o to, żeby się czepić ciężarnej, prawda? Lubisz im
              pokazać, pardon, nam pokazać, że nam się ciąża generalnie na mózg rzuciła?

              Bo coś z pasją śledzisz nasze wątki i ciągniesz je tam, gdzie obie bywamy...
              Faktem jest, że część wątków tutaj jest idiotyczna, ale jeśli te dziewczyny
              NAPRAWDĘ mają problem z tym, czy jeść czereśnie, to ich problem. Ja nawet nie
              tykam takich wątków, Ty się nimi pasjonujesz. Szukasz dowodów na wyższość
              swojego niezaciążonego intelektu nad intelektem przyszłych mamuś? Wygląda to na
              obsesję. Świat nie dzieli się na ciężarne i nieciężarne. Świat się dzieli na
              poszczególnych ludzi. I każdy może być od Ciebie mądrzejszy, albo głupszy,
              jeden woli kiełbasę, a drugi czekoladę, jednemu papierosy przeszkadzają, a inny
              kocha ich zapach, choć sam nie pali. Będziesz tępić wszystkich, którzy myślą
              inaczej niż Ty? A co z tzw. tolerancją? Rozumiem, że sama o nią walczysz -
              dlatego stajesz po stronie sąsiadów, co to mogą korzystać z wolności. A w takim
              razie w drugą stronę to nie działa, tak?

              Ja bym na Twoim miejscu przemyślała swoje stanowisko. Prezentujesz dualizm
              hmm...moralny... typowy dla Kalego.

              • 18lipcowa Re: 18lipcowa 30.06.05, 11:33
                To nie tak. Chodze sobie czasem po ciązowych forach, uwierz mi z czystej
                ciekawości. To że nie lubie dzieci i nie chce ich miec nie znaczy że mnie jako
                kobiete nie interesują pewne sprawy z tym - ciążą, porodem itp. związane...
                A że czasem trafię na cos durnego i skomentuję...no cóz, nie moge sie
                powstrzymać. Nie dokopuje ciezarnym tylko dlatego ze są w ciązy, dokopuję bo
                zadają głupie pytania.Tyle.
                • dazzle Re: 18lipcowa 30.06.05, 12:00
                  Ej, ja nie powiedziałam, że nie lubisz i nie chcesz mieć dzieci. Ja tylko nie
                  rozumiem tej potrzeby nawracania nas, kobiet w sytuacji szczególnej
                  na "właściwą i prostą" drogę. To raz.

                  dwa. Widzisz, nie zrozumie syty głodnego. Dlatego wydaje mi się, że z punktu
                  widzenia kobiety, w której nie dokonał się nigdy taki przewrót hormonalny, jak
                  u ciężarnej, nie można właściwie ocenić tych niektórych wypowiedzi. Nie
                  wczujesz się w nas, bez urazy, bo nie wiem, jaką jazdę na jakich dragach
                  musiałabyś sobie zafundować, żeby zrozumieć, co się dzieje w naszych
                  organizmach - a ma to wpływ na samopoczucie, intelekt, wygląd. Dlatego naprawdę
                  trudno Ci będzie zrozumieć nasze, często - przyznaję - mocno wydumane problemy.
                  Szkoda zachodu i fatygi.

                  Co więcej - tych z czereśniową fobią nie nawrócisz też. Bo one mają taką
                  zapadkę w głowie, że można to tylko porównać do sekciarskiej indoktrynacji -
                  bez obrazy dla kogokolwiek. Ale im przejdzie, zobaczysz. Same z siebie się będą
                  śmiać. Za parę miesięcy.

                  Można się doszukiwać durnot, a można je omijać. To, widzisz, zależy od własnego
                  nastawienia do danego tematu/ grupy ludzi. Jeśli się spodziewasz, że właśnie na
                  tym forum znajdziesz jakieś głupoty - to wyczulasz swoje radarki na nie i,
                  rzeczywiście!, natychmiast je znajdujesz. Ale czy nie jest tak, że oznak tej
                  głupoty szukasz tylko wśród ludzi bardzo się od Ciebie różniących ? No nie
                  wiem - ciężarne, DP (smile)), MM, itd.?

                  Spróbuj poszukać ich wśród wiesz kogo. Nas. Tam. Wśród swoich.
                  • vialle Re: 18lipcowa 30.06.05, 13:20
                    dazzle, wiesz co? probuje sobie przypomniec kiedy zetknelam sie po raz pierwszy
                    z madrosciami zyciowymi 18 lipca. Wychodzi mi, ze to bylo chyba jakos kiedy
                    bylam w pierwszej ciazy albo zaraz po porodzie (nieco inaczej pisany byl nick).
                    Czyli najmarniej 4 lata temu...
                    No i teraz zagadka - czy to jest mozliwe, zeby przez tyle czasu czlowiek lazil
                    po forach matek i ciezarnych, prymitywnie i po chamsku komentowal i mial
                    nieprzemijajaca misje "poprawiania" autorek postow? Tak sobie mysle, ze bez
                    jakiegos skrzywienia to sie nie da, normalnemu by sie znudzilo.
        • niepytana Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 15:02
          Phi hehehehehe. Ojejejejej lezki w oczach ma dziewczynka lipcowa z nerwow ze
          kobieta w ciazy moze miec takie same prawa jak patologiczna rodzina z pietra
          nizej. Czytaj przyslowiowym uchem a nie brzuchem. Nie pisalam ze ma specjalne
          prawa jako ciezarna, tylko ma takie same prawa jako wlascicielka swojego domu,
          kapish???
          O i uwazaj koniecznie dziesiaj zeby czasem jakiegos dobrego uczynku przez
          pomylke nie zrobic dla ciezarnej.
          W/g mnie to czas u ciebie na probchy ale zrobisz jak chcesz co tam. Phi
          hehehehehe.
    • vharia Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 09:35
      Przyszło mi do głowy pytanie (nie wczytywałam się we wszystkie odpowiedzi, moze
      się powtórzę): a prosiłaś ich żeby przestali? Formalnie nie mozesz im zakazać.
      Ale uważam, ze najbardziej należy się wystrzegać polecenia/żądania. Bo poprostu
      zaczną robić na złość. Lepiej zacisnąć zęby, chociaż dymy zdążyły Cię już
      wściec. Bez pretensji ładnie poprosić? Nie sądzę, żeby całkiem przestali, ale
      jeśli się ograniczą to już coś. Wtedy też chyba lepsze spotkanie przypadkowe i
      nawiązanie do tematu. Powodzenia.
    • wlekliczka Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 09:42
      a ja myślę, że pomysł z polewaniem balkonu jest... "chamski". Tworzy się błędne
      koło: ty jesteś niemiła, oni jeszcze bardziej i tak zrobicie wojnę. Kto komu
      bardziej dogryzie. Może oni nie zdają sobie sprawy, że dym leci do ciebie? Dla
      nich te pety pachną, nie śmierdzą. Ohyda, ale palacze inaczej odbierają ten
      smród.

      Przecież najpierw trzeba porozmawiać i zobaczyć reakcję. Najlepiej kiedy
      właśnie są na balkonie. Zejść i zadzwonić do ich mieszkania. Powiedzieć, że
      problem trwa od dawna i dbasz o swoje dziecko. Jeżeli odpowiedź palaczy będzie
      nieprzyjemna i nie zmienią obyczajów, wystosować pismo do administracji: że
      masz małe dziecko, a oni palą papierosy i dym wlatuje do twojego mieszkania.
      Śmierdzi i truje.

      Dokładnie wiem, o czym mówię, bo mam problem ze smrodem od sąsiadów. Niby
      normalni starsi ludzie, a jak otwierają okno, to cuchnie starzyzną, petami i
      kawą, syf nie sprzątanego latami mieszkania. Przez okno wchodzą od nich
      karaluchy (dwa jakie widziałam w tym roku weszły z dołu przez okno).
      Zabezpieczamy się trutkami na karaluchy.
      Mieszkam tu dopiero 2 rok i w miesiącach maj-czerwiec śmierdzi, kiedy otwierają
      okno. Potem się jakoś wietrzy i już teraz nie czuć.

      U moich sąsiadów trzeba by wymienić całe umeblowanie i zrobić remont. Wiem, co
      to wściekłość na sąsiadów, bo sama źle im życzę, jak taki smród poczuję.
      • denay Re: Uciążliwi sąsiedzi... 29.06.05, 15:31
        nieciekawa sytuacja... Palilam prawie jak smok, ale w ciazy z dnia na dzien
        przestalam i dym mi smierdzi. Maz jest terroryzowany big_grinDD i ma zakaz palenia w
        domu. Pali na balkonie. Rozumiem go, ze mu sie chce, wiec w ramach
        kompromisu "wywalam" go na dwor.
        Co do immisji - teoretycznie jest to mozliwe, ale przy rychliwosci naszych
        sadow predzej dziecku wesele wyprawisz niz zasadza wyrok. Niestety...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka