eris79
05.07.05, 16:16
Błagam! Pomóżcie mi. Od ponad roku mam z przerwami okropnie swędzące
bąbelkowate wysypki takie liszajowate. Leczyłam to maścią pimafucortem i
pomagał, ale po miesiącu trzeba było znowu smarować. Nie było problemu, ale
teraz jestem w 11 tygodniu ciąży. I biję się z myślami smarować czy nie
samrować? Nie mogę teraz eksperymetować - bardzo boję sie o moje maleńkie
dziecko. A nie leczone zostawić też nie zabardzo, bo się rozprzestrzenia w
zastraszajacym tempie i w różnych częściach ciała (ramiona, pachy, udo, oko,
usta i noga). Same rozumiecie. Może lepiej teraz użyać nie na dużych
płaszczyznach skóry, a może nie i czekać aż obejmie pół ciała. I tak nie
wytrzymałam i sporadycznie posmarowałam sobie gdzieś w 5 tygodniu (przez 3
dni)i teraz mam nawrót (też posmarowałam raz ale umieram z niepokoju jak to
wpływa na rozwój maleństwa).
Skład maści Pimafucort: hydrocortisonum 10 mg/g, natamycyna 10 mg, neomycyna
3500 I.U./g. Czy któraś z Was leczyła się którymś ze składników tej maści w
czasie ciąży???