06.07.05, 22:01
Dziewczyny, moze ktoras z Was miala podobnie.

Jestem teraz w 35tc + 3 dni. W 31 tc. przebywalam w szpitalu ze wzgledu na
nieprawidlowy wynik po 50 glukozy. Krzywa cukrzycowa po 75 glukozy wyszla
prawidlowo, ale lezalam jeszcze troche ze wzgledu na wahania cisnienia krwi.

Wypuszczono mnie ze szpitala z wynikiem kwasu moczowego (we krwi) 8,7 - gdy
gorna granica wynosi 5,7.
Badam ten poziom kwasu co jakies 10 dni - kiedy duzo leze, poziom sie
stabilizuje (teraz mam 5,9), obrzeki rak i nog sa malutkie lub wcale, a
cisnienie krwi mierze kilka razy dziennie - i jest dobre, a nawet niskie.

Niepokoi mnie, ze moja pani doktor nie bardzo reaguje na to moje zatrucie
ciazowe - bo sama mowi wyraznie o gestozie trwajacej u mnie juz przeszlo
miesiac - zaleca tylko lezenie i diete.

W poniedzialek zas poinformowala mnie, ze moga wystapic komplikacje
okoloporodowe w postaci niedotlenienia. Ale ani slowem nie wspomniala o
koniecznosci cc lub jakiejs innej interwencji !

Co o tym sadzicie ? Czy ktoras z Was byla w podobnej sytuacji ??

Zastanawiam sie, czy tych wynikow nie powinnam pokazac jeszcze jakiemus
innemu lekarzowi sad
Obserwuj wątek
    • ania.silenter Re: Gestoza 06.07.05, 22:17
      Myślę, że jeżeli jest ślad podejrzenia gestozy to powinnaś iść do innego
      lekarza. Moja gestoza miała taki przebieg: 13.01.2004 (30 tc) wizyta u gina -
      podejrzenie gestozy (ciśnienie w normie, małe obrzęki, brak białkomoczu),
      20.01. - przyjęcie na patologię ciąży, 22.01.2004 - cc (córka -wcześniaczek,
      ur. w 31 tc z wagą 1120g). Dzięki dobremu Bogu moja Oleńka jest zdrowa i
      śliczna (ale waży 8,5 kg mając 17 miesięcy - 15 wieku kor.).
      Od tej pory uważam, że na zimne trzeba dmuchać.
      pozdrawiam
      • lusia79 Re: Gestoza 06.07.05, 22:21
        ania.silenter ma racje!!! Dziecko koleżanki umarło wskutek powikłań
        okołoporodowych - miało niedotlenienie - żyło 2 dni po wykonaniu u jego mamy
        cc - cięcie odbyło się 2 tyg. przed terminem - za późno - niestety sad
        • lusia79 Re: Gestoza 06.07.05, 22:22
          Zapomniałam dodać, że koleżanka miała gestozę - bardzo widoczną zewnetrznie -
          była tak spuchnięta, że zastanawiałam się kto to jest kiedy ją spotkałam na
          ulicy.
    • mamuska_norberta Re: Gestoza 06.07.05, 22:42
      Ja miałam gestozę z rzucawką.
      Ale po kolei: Już od początku ciąży miałam problemy z wysokim ciśnieniem, ale
      powiedziano mi, że to normalne. Obrzęki zaczęły się ok 7 miesiąca, trwały z
      tydzień i ustąpiły - to niby też było normalne. Moja pani doktor (już nigdy się
      do niej nie wybiorę), nic mi nie mówiła, na żadne dodatkowe badania nie
      kierowała. Było coraz gorzej, chciałam zmieniać lekarza, ale pod sam koniec? I
      dalej do niej chodziłam (głupia byłam), wizyty wyznaczała mi równo co miesiąc,
      nawet pod sam koniec! Na ostatniej wizycie, ciśnienie 170/100 - stwierdziła, że
      ze zdenerwowania, ale coś ją tknęło i zobaczyła, że mam białko w moczu,
      łaskawie dała skierowanie do szpitala. Byłam w 38 tygodniu. A tam? Od razu na
      porodówkę. Tysiące badań, pytań. Ciśnienie rosło, po zaszczykach spadało, po
      chwili znów rosło, nie byłam przygotowana na poród, bałam się potwornie, bo
      latali koło mnie jak koło jajka. Po dwóch godzinach z małym coś zaczęło się
      dziać, miałam ciśnienie 220/110, po chwili byłam już na bloku operacyjnym, nie
      mogli mi się wkłóć w kręgosłup, bo dostałam już rzucawki, cieli gdy jeszcze
      bolało, ale to dla dobra małego, gdybym dostała narkozę, byłby za bardzo
      osłabiony, bali się, że nie przeżyje. Widziałam go z 5 sekund, nie mógł sam
      oddychać, ja zresztą też. Ale na porodzie się nie skończyło, małego nie
      widziałam kilka dni, bo w inkubatorze pod tlenem był cały czas, na dodatek
      urodził się bardzo malutki - 2370, nikt nie zapewnił mnie, że wyjdzie z tego,
      to było straszne. A ja? Krwotok za krwotokiem, od jednego lekarza do drugiego,
      macica nie chciała się obkurczać, już myślałam, że chcą ją usunąć, podłączona
      do wszystkiego do czego tylko można było, zaszczyk za zaszczykiem, cały czas na
      jakiś kroplówkach, białkach itd. Musiałam dostać krew i osocze. Powiedzieli mi
      wprost, że trafiłam tam w ostatnim momencie. Ponad dwa tygodnie katorgi, gorzej
      od cięcia bolała macica, to ich naciskanie co kilka godzin. Skończyło się
      dobrze, mały rośnie jak na drożdżach, tylko mi niestety padło na nerki. Więc
      jeśli masz okazję to idź do innego lekarza, wybierz takiego, który się będzie
      przejmował i dobrze obserwował. Do mojego poszłam po zwolnienie ostatnio i
      tylko stwierdziła, że "Tak czasem się zdaża".
      • ania.silenter Mamo_narberta 06.07.05, 23:00
        mamuska_norberta napisała:

        Więc
        > jeśli masz okazję to idź do innego lekarza, wybierz takiego, który się będzie
        > przejmował i dobrze obserwował.

        Święta prawda.

        Do mojego poszłam po zwolnienie ostatnio i
        > tylko stwierdziła, że "Tak czasem się zdaża".

        Kompletna bzdurasad. NIGDY nie doprowadza się pacjentki do takiego stanu. Mój
        lekarz rozwiązał u mnie ciążę w 31 tc, a żałował, że nie wcześniej! Ciśnienie
        miałam 130/90, bez obrzęków i białkomoczu. Ola "stanęła" z rozwojem
        wewnątrzmacicznym na 28 tc. I to był ostatni czas aby zrobić cc!
        Znam przypadek z forum, kiedy gestozę leczono u dziewczyny farmakologicznie,
        dociągnięto ciążę do chyba 39 - 40 tc i okazało się, że dziecko nie żyje.
        Pamiętam to bo bardzo kibcowałam tej dziewczynie aby jej się udało i śmierć jej
        dziecka była dla mnie wstrząsemsad.
        pozdrawiam
        • mamuska_norberta Re: Mamo_narberta 06.07.05, 23:18
          Wiem, że w tym wszystkim jest sporo mojej winy, że nie zmieniłam lekarza.
          Bardzo tego żałuję. I nie mogłabym sobie tego darować, gdyby małemu coś się
          stało. Za mało wiedziałam i zaufałam lekarce - bo to przecież lekarz. Dlatego
          teraz tak przestrzegam przed tą chorobą, i przed takimi lekarzami!
          Pozdrawiam serdecznie!
          • ania.silenter Re: Mamo_narberta 06.07.05, 23:25
            mamuska_norberta napisała:

            > Wiem, że w tym wszystkim jest sporo mojej winy, że nie zmieniłam lekarza.
            > Bardzo tego żałuję.

            Uważam, że w tym nie ma żadnej Twojej winy.

            I nie mogłabym sobie tego darować, gdyby małemu coś się
            > stało. Za mało wiedziałam i zaufałam lekarce - bo to przecież lekarz.

            A skąd miałaś wiedzieć? Moja mama jest lekarzem a ja o gestozie dowiedziałam
            się dopiero, kiedy zaczęło to mnie dotyczyć.


            Dlatego
            > teraz tak przestrzegam przed tą chorobą, i przed takimi lekarzami!
            > Pozdrawiam serdecznie!
            Ja równieżsmile.
    • dabrowskaa Re: Gestoza - proszę o odpowiedź 23.07.05, 21:55
      A jesli jestem tylko spuchnięta, ciśnienie dobre, białka w moczu nie mam... Czy
      to już też zatrucie? Czy tylko w diecie za dużo soli?
      Ania
    • marudka1980 Re: Gestoza 23.07.05, 22:04
      Witam,wiec u mnie bylo tak;Mialam stwierdzona Gestoze z tym ze moj lekarz nie
      bagatelizowal tej sprawy lezalam 3razy w szpitalu a ostatni pobyt trwal 50 dni
      az do rozwiazaniasadSkonczyl sie oczywiscie cc.Bylam pod scisla kontrola a i tak
      milam ciecie wczesniej o miesiac.Wszystko skonczylo sie pomyslniesmile
      Powodzeniaps.prawdopodobnie mozesz miec dzidzie z niska waga urodzeniowa
      chociaz nie koniecznie!moj maly wazyl2100 a drugi2785obaj zdrowi pomiomo
      stwierdzonej gestozy w obu przypadkach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka