Dodaj do ulubionych

Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania.

28.07.05, 17:38
Witam. Dwa miesiące temu urodziłam prześliczną, zdrową córeczkę w Szpitalu
sw. Zofii w Warszawie. Piszę o tym dopiero teraz bo przy maluchu trudno
znaleść wolną chwilę. Zawsze miło wspominam forum. Sama byłam tu częstym
gościem jeszcze całkiem niedawno. Pamiętam ile wtedy dręczyło mnie pytań i
wątpliwości odnośnie ciąży, porodu, szpitala itd. Teraz też nie znam
wszystkich odpowiedzi ale chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszłe mamusie.
Obserwuj wątek
    • oska82 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 28.07.05, 17:50
      Witam ! Może to błache pytanie ale chcialabym wiedziec co zabrałaś do szpitala
      dla dziecka, co dla siebie?
      • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 28.07.05, 18:20

      • asia.76 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 04.08.05, 11:54
        witam !
        Jestem w 16 tygodniu ciązy i mam jeszcze troche do porodu ale zastanawia mnie
        jendna sprawa. Piszecie aby nie zabierać do szpitala tych majtek poporodowych ,
        ale przeciez po porodzie sie mocno krwawi i żeby wstać czy nawet leżec w łózku
        to ta pielucho-podpaska musi sie na czyms trzymać - wiec jak to
        jest .Przepraszam za smieszne pytanie ale nie rozumiem jak to sie moze samo
        trzymac
    • iwonam27 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 28.07.05, 17:51
      Witam smile Ja także spodziewam się córeczki która bedzie mieć na imie Oleńka,
      czyli bedzie twoja imienniczkąsmile)
      Gratuluje maleństwa i zycze duuuuużooooo zdrówka!
      Mam pytanie, jak ogólnie wspominasz pobyt w szpitalu i co byś poradziła aby
      zabrac ze soba, a co raczej jest zbyteczne? Także bede rodziła w Sw.Zofi
      (z Marzenka Obsowską)i nie chciałabym zabierać zbytecznych rzeczy, bo przecież
      torba i tak zapełniona po brzegi smile)
      I kilejny problem, jest bardzo cieplutko i nie wiem jakie ubranka zabrać do
      szpitala dla niunisad((
      Pozdrawiam, Iwa 39tydz.
      • iwonkapawlowska Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 28.07.05, 21:36
        Część.
        Ja też będę miała córeczkę - Oleńkę tak jak moja imienniczka. Też będę rodzić
        na Żelaznej ale chciałabym się dowiedzieć czy faktycznie żeby rodzić z mężem to
        musimy wynająć salę pojedyńczą?
        • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 29.07.05, 15:54
          Niestety prawie w każdym przypadku trzeba wykupić salę jednoosobową, chyba że
          będziesz miała aż takie szczęście że na sali dwuosobowej nie będzie innej
          rodzącej albo ona zgodzi się na obecność Twojego męża. Na jedną jak i na drugą
          ewentualność z doświadczenia innych mam w Szpitalu, wiem, że trudno jest
          liczyć. Choćby dlatego że obłożenie na porodówce jest ogromne.
          PZDR
          • pikolada Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 16:50
            czyli porodu odbywaja sie grupowo? to nowosc dla mnie!!
            • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 17:25
              Nie rozumiem dlaczego grupowo? Chodziło mi o to, że porodów jest tak dużo, że
              każda sala jest bez przerwy zajęta - również ta dwuosobowa i trudno liczyć na
              to, że akurat będzie się miało tą salę do dyspozycji samemu bo nie będzie tam
              innej rodzącej. Wiem to jak pisałam wcześniej z doświadczenia. Kiedy leżałam na
              patologii z innymi dziewczynami, często zdarzało się że musiały one czekać w
              szpitalu na wywołanie porodu po kilka dni bo ciągle nie było dla nich miejsca
              na porodówce. Swoją drogą dziwił mnie fakt, że dziewczyny z patologii ciąży,
              choćby z racji tego że już leżą w szpitalu i często muszą mieć wywołany poród
              ze względów bezpieczeństwa, nie miały pierwszeństwa...
      • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 29.07.05, 15:52
        Witam ponownie i przepraszam za tak długą przerwę w odpisywaniu, ale dziecko
        jest bardzo absorbujące i nie zawsze, a właściwie prawie nigdy nie ma się ani
        chwili czasu dla siebie. No, ale już jestem i mam nadzieję, że tym razem na
        trochę dłużej...
        Pytałyście co zabrać ze sobą do szpitala... Ponieważ to lato jest wyjątkowo
        gorące zabierzcie dla Waszych maluchów naprawdę baaaaardzo cienkie ubranka. Ja
        zakładałam swojemu dziecku tylko cieniutkie body, bo w szpitalu jest chyba
        jeszcze goręcej niż na dworzu. Przy czym ubranek nie ma sensu brać zbyt wiele
        bo dzieci przebierane są tylko po kąpieli, czyli raz na dobę.
        Dla siebie warto zabrać duży zapas pieluch (podkładów do stosowania po porodzie)
        np; ze 4-5 opakowań oraz dodatkowy ręcznik czy stare prześcieradło, które można
        położyć na szpitalnym łóżku aby go bez przerwy nie brudzić. Zapomnijcie też o
        jednorazowych majtkach. W szpialu po porodzie odbywają się bardz częste
        kontrole gojenia się krocz, a takie majtki są baaardzo niemile widziane przez
        położne i lekarzy.
        I koniecznie zabierzcie ze sobą laktator. Na początku jest bardzo mało pokarmu
        a ściąganie go pomiędzy karmieniami bardzo pobudza jego produkcję.
        No i oczywiście zabierzcie duuuużo pieluszek dla Waszych pociech bo będą robiły
        naprawdę mnóstwo kupek.
        To chyba tyle jeśli chodzi o najważniejsze sprawy.
        W kwestii szpitala św. Zofii...porodówka super, położne chyba wszystkie bardzo
        miłe i pomocne chociaż ja miałam opłaconą indywidualną opiekę położnej. Sale
        doporodu komfortowe, czyste i miłe, chociaż nieklimatyzowane więc w dzień
        trudno znieść poród w takim upale.
        Byłam też na oddziale patologii ciąży w związku z nadciśnieniem i tu już nic
        dobrego Wam nie napiszę. Ogólnie presja na jak najszybszy poród (prawie zawsze
        sztucznie wywoływany), brak zainteresowania ze strony lekarzy, przy czym
        codziennie jest na dyżurze ktoś inny więc niby skąd mają mieć pojęcie o tym kto
        leży na tym oddziale??? Jedynie o położnych nic złego nie da się powiedzieć bo
        są naprawdę bardzo miłe i pomocne i to głównie one są źródłem informacji dla
        przestraszonych przyszłych mam a nie lekarze...
        Oddział położniczy i noworodkowy raczej w porządku chociaż niektóre położne
        niezbyt chętnie (szczególnie w nocy) garnęły się do pomocy przy przystawianiu
        dzieci do piersi, co prawie każdej mamie na początku sprawia pewną trudność.
        I tylko jedna przestroga na koniec: koniecznie domagajcie się zbadania poziomu
        bilirubiny (żółtaczka) u Waszych dzieci przed wyjściem ze szpitala. Moja Agatka
        nie miała przeprowadzonego tego badania a jej lekko żółtawe zabarwienie skóry
        zostało zlekceważone. Po tygodniu z ostrą żółtaczką musiałyśmy wrócić do
        szpitala. To było okropne przeżycie patrzeć na swoje biedne dziecko pod tymi
        gorącymi lampami i nie móc go nawet wyjąć na chwilę i przytulić.
        Gdybyście miały jeszcze jakieś pytania, służę pomocą. A tymczasem życzę
        powodzenia i głowa do góry bo poród naprawdę nie jest takim ciężkim przeżyciem
        a o bólu zapomnicie jak tylko Wasze dzieci wylądują w Waszych ramionach. Tyle
        mogę Wam powiedzieć na 100%.
        • jennefer3 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 29.07.05, 16:46
          Witaj!Gratulacje z okazji narodzin córeczki.O ile mnie pamięc nie myli,kojarzę
          Twoje posty,wydaje mi się,że miałyśmy zbliżone terminy?Ja miałam na
          13.06.Pozdrawiam.
          • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 08:13
            Tak rzeczywiście znamy się z forum. Ja miałam termin na 12.06 ale dzidzia
            pośpieszyła się o 2 tygodnie i urodziła się 27 maja. Mam nadzieję że u Ciebie i
            Twojego maleństwa wszystko w porządku? Jeśli przeczytasz tego posta, napisz
            więcej co u Ciebie. Serdecznie pozdrawiam. Ola i Agatka
            • jennefer3 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 08:33
              Witaj ponownie!Chyba obie mamy w tej chwili trochę czasusmile.Urodziłam córeczkę
              dopiero 29.06!!!(Termin na 13.06)Kosztowało mnie to wiele nerwów i strachu o
              zdrowie dziecka ale wszystko skończyło się dobrze tzn.mała zdrowa,ważyła
              3720,10 pkt.Ma na imię Maja Antonina,jest słodka-to moje drugie dziecko.Jest
              niezwykle pogodna,dzisiaj przespała całą noc-ale apetyt ma konkretny-wczoraj
              byłam ją ważyć,waży już 5 kg!(karmiona piersią)Ja,choć czuję się dobrze,porodu
              nie wspominam najlepiej-było to cc po dwóch dniach prób wzniecenia
              porodu.Pierwsze dziecko rodziłam naturalnie,może stąd moje rozczarowanie.Lubię
              nadal zaglądać na to forum,może nie piszę zbyt często ale czytam,niestety na
              zadnym innym nie mogę się jakoś zadomowić.Siła przyzwyczajenia.Pozdrawiam.Marta
              z Mają i 5-letnią Olunią.P.S.Maja chyba nie chciała pożegnać brzuszka naprawdę-
              do tej pory ma pępeksmile
              • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 12:38
                Cieszę się, że odpisałaś. A z tym wolnym czasem jest zazwyczaj tak, że jak już
                masz nadzieję że właśnie uda Ci się wreszcie zrobić coś dla siebie, to właśnie
                wtedy Twoje dziecko postanawia, że np; właśnie się obudzi, zrobi kupkę albo
                będzie chciało jeść... No cóż. Tak to już musi być.
                Jestem pod wrażeniem tego jak bardzo Twoja córeczka polubiła przebywanie w
                brzuszku mamusi. To chyba jakiś rekord??? Ja niestety miałam odwrotny problem.
                Ale wszystko okazało sie w porządku. Agatka ważyła niewiele, bo 3200g a to nas
                zdziwiło bo oboje z mężem nie jesteśmy zbyt mali. No ale z punktu widzenia
                rodzącej kobiety, to lepsze takie dziecko niż na przykład 4 czy 5 kg...
                Moja mała z powodu problemów z przystawieniem do piersi, żółtaczką sporo
                straciła na wadze i musiała być przez prawie miesiąc dokarmiana a moje
                heroiczne próby przejścia na wyłączne karmienie z piersi kończyły się niestety
                kolejnymi ubytkami na wadze. Byłam już naprawde bliska zrezygnowania z dalszej
                walki o karmienie piersią. Naszczęście trafiłam pod opiekę wspaniałej położnej
                z poradni laktacyjnej, która mi bardzo pomogła i dziś Agatka nie pamięta już o
                strzykawkach. Waży trochę ponad 5 kg a przez ostatni miesiąc przybyła na wadze
                1,5kg. Teraz dla odmiany wszyscy się martwią czy to nie zbyt dużo wink))
                Jest bardzo grzeczna i bardzo pogodna. Prawie nie płacze za co jestem jej
                bardzo wdzięczna bo ponieważ to moje pierwsze dziecko pewnie zaraz wpadłabym w
                panikę przy berdziej marudnym maluchu.
                Zastanowiło mnie to co napisałaś o tym, że Twoja mała przespała całą noc. Czy
                to znaczy, że wogóle nie budzisz jej na karmienie w nocy? Bo moja Agatka też
                ostatnio bardzo ładnie śpi w nocy (odkąd zaczęła sypiać z anmi w jednym
                łóżku...) ale ja nadal ją budzę przynajmniej raz w nocy do karmienia. To pewnie
                jeszcze pozostałości po tej wiecznej obawie czy mała zacznie wreszcie dobrze
                przybierać na wadze. Ale ciekawa jestem czy mogę jej nie budzić jeśli sama się
                w nocy nie upomni o jedzenie?
                A co do samego porodu, to wspominam go bardzo dobrze. Po pierwsze obecność
                wspaniałego fachowca i cudownej położnej Jeannete, a po drugie po prostu dość
                łatwy poród. Najpierw odeszły mi wody, potem dostałam kroplówkę z oksytocyny a
                po 3 godzinach i 40 min. Agatka była już na świecie. Parłam tylko 20 minut. To
                podobno krótko, szczególnie jak na pierwszy poród. W każdym razie następnego
                porodu już się tak nie będę bała.
                Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejnego posta.
                Ola
                • jennefer3 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 16:39
                  Bardzo się cieszę,że odpisałaś.Tak miło z kimś pogawędzić w wolnej
                  chwili.Cieszę się,że miło wspominasz poród,tak samo wspominam mój pierwszy.Może
                  tym łatwiej zrozumiesz dlaczego jest mi tak żal,że teraz było cc.Bardzo szybko
                  byłam w formie po obu porodach ale ciągle mam wrażenie,że coś straciłam.Poza
                  tym,ponieważ byłam w pełni świadoma odebrałam cc jako bardzo brutalną
                  ingerencję,dosłownie wyrwanie dziecka z łona matki.Ja sobie zdaję sprawę,że nie
                  było innego wyjścia,za duże ryzyko by dalej czekać i nie odbierz tego tak,że
                  się użalam nad sobą,bo ja w tamtej chwili byłam skupiona tylko na
                  dziecku,dosłownie szalałam z niepokoju-miałam za sobą dwa dni prób wywoływania
                  porodu i na trzeci decyzje o takim rozwiązaniu przyjęłam z ulgą.Widocznie tak
                  to musialo być.Waga mojego dziecka jest dla mnie pewnym zaskoczeniem-ja w ciąży
                  przytyłam ok.6 kg a tu taka kluseczka.Mój mały skarb.Sama byłam zaskoczona,że
                  dzisiaj przespała noc do tej pory jadła ok.24 i 6,ja nie budziłam jej bo
                  przyrost wagi ma imponujący a zauważyłam wcześniej,że jeśli budziłam ją
                  specjalnie do karmienia,to owszem parę razy mlasnęła i spała dalej.Nie wiem czy
                  to dobrze i czy Ty powinnaś tak robic,bo przecież z drugiej strony pokarm
                  nocny -ponoć- jest najbardziej kaloryczny,najlepiej chyba spytać fachowca.Ja
                  zaufam intuicji-zauwazyłam,że drugie macierzyństwo przyjmuję z większym
                  spokojem,luzem nawet ale pamiętam jak to było pięc lat temu...niby wszysko ok a
                  ja ciągle pełna obaw.Cieszę się,że u Ciebie wszystko dobrze i oby tak
                  dalej.Odezwij się jeszcze koniecznie.Marta.
                  • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 17:37
                    Ponieważ wiem już na 100%, że będę chciała mieć jeszcze kolejne dziecko, często
                    się zastanawiałam nad tym jak wygląda macierzyństwo kiedy człowiek ma już za
                    sobą jakieś doświadczenia. Zazdroszczę Ci tego spokoju i pewnośi że wszystko
                    jest w porządku. Ja rzeczywiście często denerwuję się drobnymi rzeczami,
                    przejmuję się jakimiś moimi małymi niepowodzeniami, ale pocieszam się właśnie,
                    że przy kolejnym dziecku będzie mi już łatwiej. Z drugiej strony pierwsza ciąża
                    i pierwszy dzidziuś też ma swój niepowtarzalny urok. Dlatego mimo tego, że
                    ciągle gdzieś po cichu towarzyszy mi lęk o to czy wszystko robię dobrze i czy
                    mojemu dziecku nic nie dolega, to staram się cieszyć każdą wolną chwilą
                    spędzoną z małą. Tymabardziej, że niestety powrót do pracy zbliża sie wielkimi
                    krokami i szczerzez mówiąc nie wyobrażam sobie pozostawienia mojej kruszynki z
                    nianią. Niestety nie mam innego wyjścia ;-((( Mam nadzieję, że obie to jakos
                    przetrwamy...
                    Tymaczasem staramy się przeżyć te straszne upały. Jedyny plus tej pogody jest
                    taki, że Agatka prawie przez cały dzień śpi. To pewnie jej sposób na żar z
                    nieba... Czekam na wieczór żeby wyjść z nią na spacer. Mam nadzieję, że wtedy
                    będzie chłodniej.
                    Cieszę się, że obie mamy w tym całym zamieszaniu trochę czasu żeby spotkać sie
                    na forum i trochę pogadać. Przypominają mi się czasy sprzed kilku miesięcy
                    kiedy mogłam tu przesiadywać bezkarnie. Cóż...teraz wygląda to już nieco
                    inaczej...
                    pozdrawiam i liczę na odpowiedź.
                    • jennefer3 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 30.07.05, 21:51
                      Masz rację upał jest straszny,nie znoszę gorąca.My też wyjeżdżamy na spacer
                      dopiero wieczorem,potem kąpiel,cycuś i spanie.Jeszcze pózniej
                      kapiel,kolacja,czytanie Oleńce i wtedy Maja z kolei budzi się na następne
                      karmienie,przewijanie itp.Osiągnęlam biegłość jeśli chodzi o jedzenie na
                      stojąco,mycie zębów pod prysznicem przy jednoczesnym goleniu nóg,zasmakowałam w
                      zimnych obiadach.Taki jest urok podwójnego macierzyństwa-zyskujesz pewność
                      siebie ale Twój czas wolny niebezpiecznie sie kurczy.W weekendy mam trochę
                      luzu,bo jest mąż i mocno mnie odciąża,dlatego mogę częściej zaglądać na
                      forum,nałozyć maseczkę,opiłować złamany paznokieć -mam nieodpartą
                      potrzebę ,żeby mimo zmęczenia, zadbać,zrobić coś dla siebie.Bardzo ubolewam,że
                      wieczorem,kiedy dzieci już śpią ,gdy tylko zabiorę się do jakiejś książki,filmu
                      oczy same mi sie zamykają.Nawet ostani numer Twojego Stylu leżał chyba pięć dni
                      zanim go otworzyłam, a do tej pory czytałam ciurkiem od deski do deski już
                      pierwszego dnia.W ciągu tygodnia jest gorzej-przedszkole na czas wakacji
                      zamknięte więc siedzę z moją dwójką ,staram się poświęcać czas Oli,bo wiem,że
                      tego potrzebuje, teraz szczególnie i jednocześnie zadbać o moje maleństwo.nie
                      ukrywam,czasami efekty są mizerne w stylu:zmęczona mama z noworodkiem przy
                      piersi, siedzi ze znudzona miną na przyjęciu dla lalek zorganizowanym przez
                      starszą córkę,myślami krąży gdzieś pomiędzy kwestią co zrobić na obiad i
                      bałaganem w domu.Aha i czasem wydziera się bez sensu a potem jej wstyd.O
                      powrocie do pracy na razie nie myślę,tu mam akurat ten komfort,że pracuję "u
                      siebie".Mam wrażenie,że trochę Ci marudzę,wybacz.Do nastepnego spotkania.Marta.
                      • aleksandra32 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 31.07.05, 09:09
                        Czytałam to co napisałaś jakby to były mije własne słowa...tylko, że mnie jest
                        o tyle łatwiej że muszę zajmować sie tylko jednym maluchem. I też z
                        niecierpliwością wypatruję weekendów kiedy mój mąż może nieco bardziej
                        zaangażować się w nasze codzienne zajęcia. Właśnie teraz oboje śpią w naszym
                        łóżku a ja ykradłam sie po cichu żeby się wykąpać ale po drodze nie mogłam
                        sobie odmówić zajrzenia na forum. Nie wiadomo kiedy i czy wogóle będę miała
                        dzisiaj jeszcze ku temu okazję...wink))
                        Ja też ostatnio postanowiłam zrobić coś dla siebie i zapisałam się na siłownię.
                        Niestety nie należę do tych szczęśliwych kobiet które w ciąży przytyły TYLKO 6
                        kg wink)) Cóż z tego jeśli każda minuta poza domem jest okupiona stresem czy z
                        małą wszystko w porządku, czy nie jest przypadkiem głodna itd... Z drugiej
                        strony zabieranie jej wszędzie ze sobą też jest męczące. No i nie zawsze
                        możliwe...
                        Napisz mi czy jesteś z Warszawy? (pewnie tak) W którym szpitalu rodziłaś swoje
                        dzieci? Ciekawa jestem jakie są Twoje wrażenia. Ja szczerzez mówiąc zaraz po
                        porodzie obiecywałam sobie, że nigdy już nie wrócę do św. Zofii. Ale czas
                        zaciera niektóre złe wrażenia, a ponadto jakoś nie wyobrażam sobie żebym mogła
                        drugie dziecko urodzić bez tej samej położnej, która teraz z nami była. A ona
                        pracuje tylko w tym szpitalu.
                        Odezwij sie jak znajdziesz wolną chwilkę. Ja też postaram sie tu od czasu do
                        czasu zaglądać.
                        PS. U mnie "Twój Styl" też leży nieprzeczytany już ładnych kilka dni (może
                        nawet tygodni) i też nigdy wcześniej jeszcze mi się to nie zdażało...
                        • jennefer3 dopiero teraz udalo mi się... 02.08.05, 09:21
                          usiąść do komputera,sorry.Nie,nie jestem z Warszawy i na spacer się raczej nie
                          umówimysad-mieszkam daleko,w Wielkopolsce,ok. 40 km od Leszna Wlkp.Mieszkamy na
                          wsi,kończymy budować nasz dom.Tu znalazłam swoje miejsce,swój azyl i odskocznię
                          od zgiełku,tłoku dużego miasta.Jeszcze pare lat wstecz nigdy bym nie
                          przypuszczała,że się tu znajdę-urodziłam się i wychowałam w Zielonej
                          Górze,potem studiowałam w Poznaniu,byłam typową miastówą.Większość moich
                          znajomych została właśnie w dużych miastach-ja na trochę wróciłam do ZG,potem
                          znalazłam się tu.I wiesz,paradoksalnie Ci wszyscy moi przyjaciele,którzy
                          zostali w wielkich miastach,szczególnie ci dzieciaci,uwielbiają tu
                          przyjezdzać,napawać się ciszą,świeżym powietrzem.Tylko nie myśl,że jestem jakąś
                          nawiedzoną eko-ja też lubiłam poszaleć,poimprezować,tylko,że to było w liceum i
                          na studiach.Potem nie odpowiadało mi życie między jednym etatem a
                          drugim,mijanie się z mężem ,tzw.dorabianie się.A teraz-chce się nam
                          zakupów,kina,restauracji -w godzinę jesteśmy w Poznaniu.Co to jest godzina,tyle
                          się czasem w szczycie jechało z jednego końca Poznania na drugi.Właśnie wczoraj
                          byliśmy tam po zakupy,bo Majka na potęgę wyrasta z rozmiaru 56.To taka
                          przyjemność kupować ubranka konkretnie dla dziewczynki!My nie znalismy płci
                          stąd cała moja wyprawka jest neutralna.Wczoraj też Mai odpał pępek.wracając do
                          tematu szpitali-nie dla mnie z racji zamieszkania , kliniki i położne tak
                          uznane,a szkoda.Chociaż wojewódzki w Lesznie jest niezły-po porodzie rodzinnym
                          ma się tam pojedyńczą salę,chociaż o zzo można pomarzyć.Wspaniałe położne na
                          położnictwie,lekarze różnie.Miałam pecha,bo mój wyjechał na urlop i dotkliwie
                          to odczułam- w sensie braku zainteresowania.Na obchodach dało się zauważyć
                          różnicę w traktowaniu pacjentek ,które miały lub nie swojego lekarza-było to
                          tym bardziej niesmaczne,że moj gin tam pracuje,to byli jego koledzy.Zazdrość o
                          pacjenta?!(chodzi mi o te dni w szpitalu,które spędziłam na ginekologii bo
                          byłam po terminie)Zwlekali z podęciem działań równo do końca 42 tyg a
                          widziałam,że w przypadku swoich pacjentek odbywało się to nieco inaczej.Potem
                          dostałam kroplówkę z oksy,potem drugą-przy braku reakcji zapytałam lekarza dyż.-
                          wtedy łaskawie poinformoał mnie,że istnieje taki żel na dojrzewanie szyjki ale
                          trzeba go wcześniej zamówić bo nie jest refundowany.Ja na to dlaczego mówią mi
                          tak pózno,leżałam tam już parę dni z taką szyjką bez rozwarcia,a on,żeby mieć
                          pretensje do lekarza prowadzącego.Ja na to,że jest na urlopie,czyli wychodzi
                          jednak na to,że bez swojego lekarza jesteś nikim.Pikanterii wszystkiemu dodaje
                          fakt,że oboje z mężem jesteśmy lekarzami stomatologami więc nie wierz na
                          przyszłość gdy ktoś mówi,że wtedy są jakieś względy,przywileje.To nie do końca
                          tak jest.Wydaje mi się,że zależy to głownie od człowieka-jak traktuje
                          ludzi,pacjenów wogóle,niezależnie od tego kim są lub ile mają.I nie chodzi mi o
                          jakieś specjalne względy w szpitalu-ja nie z tych co karzą
                          sobie "doktorować",chodzi mi raczej o rzetelną infomację podaną jak dla
                          lekarza,nie dla laika.A może to są" specjalne względy"?Zgroza.W takich
                          momentach żałuję,że nie mieszkam w np.Warszawie,wtedy mogłabym wybrać nawet
                          szpital prywatny ,a tu mam do wyboru tylko ten,potem już tylko Poznań.
                          Uff,rozpisałam się.Pozdrawiam jak zwykle,do nasępnego maila,jeśli czas Ci
                          pozwoli.P.S.Maja regularnie od wtedy przesypia noce smile
                          • aleksandra32 Re: dopiero teraz udalo mi się... 02.08.05, 12:53
                            Moja mała Agatka wczoraj za wyjątkiem porannego spaceru przez cały dzień nie
                            zmrużyła oka. W efekcie wieczorem była już tak marudna że nie dało sie z nią
                            wytrzymać wink) Dzisiaj mam nadzieję, że będzie nadrabiała straty w spaniu...
                            (Tylko ja wiem ile już razy pocieszalam się w ten sposób na darmo...).
                            No ale w długości maila to ja Ci raczej pewnie nie dorównam wink))
                            Zazdroszczę Ci tej Twojej zielonej wolności od zgiełku miast. Ja też zawsze
                            byłam miastowa dziewczyna. Dopiero teraz, jak jest z nami malutka zaczynam
                            doceniać uroki życia poza tym całym brudem, hałasem i w otoczeniu wiecznie
                            zabieganych ludzi (nie wyłączając nas niestety).
                            Narazie często bywamy u teściów którzy właśnie niedawnbo wyprowadzili się z
                            Warszawy na wieś. Tylko 30km od miasta ale różnica kolosalna. Kiedyś my też się
                            stąd wyniesiemy.
                            Pisałaś z rozgoryczeniem o stosunku lekarzy do pacjentów w szpitalu w którym
                            rodziłaś Majkę. Otóż jeśli Cię to pocieszy, to w jednym z najlepzych szpitali w
                            Polsce jak sie mówi o szpitalu św. Zofii - jest dokładnie tak samo. Mogłam się
                            doskonale przyjrzeć temu zjawisku jak leżałam na patologii. Swoimi pacjentkami
                            lekarze zajmowali się bez zarzutu, inne były traktowane jak zło konieczne.
                            Gdybym nie miała wykupionej położnej, pewnie leżałabym tam do dzisiaj...wink)
                            Nie mówiąc już o sytuacjach niektórych dziewczyn u których trzeba było jak
                            najszybciej wywołać poród z powodu różnych chorób, a kroplówki i inne takie
                            metody nie pomagały. Nie było nawet mowy o cesarkach. To był temat tabu. Nie
                            wiem co musiałoby się stać żeby im te cesarki zrobili. No chyba że koperta...
                            Taka to już nasza smutna ale swojska polska rzeczywistość. Ja skolei piszę o
                            tym z perspektywy pracownika Ministerstwa Zdrowia który bał sie przyznać gdzie
                            pracuje bo mógłby zamiast kroplówki z oksytocyny doczekać sie na przykład
                            cichej eutanazji...
                            No ale dość tych narzekań. Wkońcu wszystko skończyło sie dobrze a w pokoju obok
                            śpi moje największe szczęście. Niestety ostanio w nocy sypia nieco gorzej przez
                            co i ja jestem lekko niedospana.
                            Oj, wiem co to znaczy przyjemność kupowania maleńkich kolorowych ubranek... Nie
                            ma chyba spaceru, z którego nie wracałabym z ajkimś choćby drobiazgiem dla
                            mojej małej. Mój mąż pewnie niedługo wyrzuci mnie z domu wink)) A do tego ona
                            tak szybko ze wszystkiego wyrasta że czasem zdołam jej założyć coś tylko ze dwa
                            trzy razy i już muszę odkładać dla nastepnego dzidziusia bo jest za małe. No
                            ale trudno sobie odmówić przyjemności kupowania tych ślicznych ubranek.
                            Pozdrawiam Twoją całą rodzinkę i czekam na dalsze wiadomości od Ciebie.
                            PS. Żałuję, że nie umówimy się na spacer...wink)
                            • jennefer3 Ale jestem zmęczona... 02.08.05, 23:54
                              napiszę jednak parę słów.Zacznę może od siebie-mam na imię Marta, 13.07
                              skończyłam 31 lat(równiutko dwa tygodnie po urodzeniu Mai).Z natury jestem
                              raczej nieśmiała ,dlatego forum raczej czytałam niż udzielałam się na nim-ale
                              jak sama widzisz potrafię się rozkręcić.Mam wspaniałą rodzinkę,niedługo będę
                              miała swój dom z dużym ogrodem(coby sąsiedzi nie byli za blisko)i może
                              psa...rybki w każdym razie na pewno.Czuję się spełnioną kobietą z powodów
                              wymienionych powyżej ale także dlatego,że mam pracę,którą lubię i która mnie
                              pasjonuje,nie mam szefa(szefowej).Resztę napiszę jutro,bo jestem taka
                              śpiąca...Zyczę spokojnej,przespanej nocy.
                              • aleksandra32 Re: Ale jestem zmęczona... 03.08.05, 13:44
                                Oj niestety dwie ostatnie noce nie należały do najspokojniejszych... No ale
                                nikt nie obiecywał, że zawsze będzie idealnie.
                                Mam nadzieję, że Ty się wyspalaś?
                                Ja miałam wczoraj wogóle kiepski dzień. Byłam po południu u dentysty wink))
                                Zrobili mi dwa zęby, które po powrocie do domu i po tym jak anieczulenie
                                przestało działać zaczęły mnie tak boleć, że mój biedny mąż biegał w środku
                                nocy do całodobowej apteki żeby mi kupić paracetamol. A ja głupia do tej pory
                                myślałam, że zęby bolą przed wizytą u dentysty a nie po... Ty masz pewnie
                                większe doświadczenie w tym względzie wink)) Mam nadzieję, że masz litość dla
                                swoich pacjentów??? Twoje dzieci przynajmniej nie będą się bały dentysty wink))
                                Napisałaś mi trochę o sobie więc nie pozostanę Ci dłużna i zrobię po krótce to
                                samo (właśnie udało mi się uśpić małą).
                                W maju (czyli w tym samym miesiącu co urodziła się Agata) skończyłam 27 lat. Z
                                pochodzenia jestem łodzianką - tam się urodziłam i mieszkałam tam prawie do
                                końca studiów. Potem na stałe przeprowadziłam sie do mojego męża - rodowitego
                                Warszawiaka. Przez kilka lat mieszkaliśmy w bardzo fajnej dzielnicy Warszawy,
                                nowe osiedla, młodzi ludzie z dziećmi, w pobliżu las. Jak zaszłam w ciążę
                                teściowie zaproponowali nam przeniesienie się do ich dotychczasowego mieszkania
                                (oni jak już pisałam wynieśli się do domu poza Warszawę). Długo to rozważaliśmy
                                ale ponieważ mieszkanie teściów było sporo większe (125m2 do sprzątnięcia...)
                                oraz ma śliczny ogródek (parter), wkońcu sie zdecydowaliśmy. Dokładnie w dniu
                                transportu mebli z jednego mieszkania do drugiego mnie odeszły wody i
                                pojechałam do szpitala rodzić Agatkę... Także po powrocie ze szpitala czekało
                                nas jeszcze rozpakowywanie kartonów z naszymi rupieciami... Miałam w związku z
                                tym wiele momentów załamania nerwowego ale dzisiaj już wyszliśmy na prostą.
                                Gdyby Agatka okazała się mniej grzecznym dzieckiem to pewnie do dzisiaj
                                siedzielibyśmy na tych kartonach.
                                Co oprócz tego? Mamy dwa cudowne koty znajdy (czarnobiały i bury), które ciężko
                                przeżyły fakt, że musiały ustąpić pierwszeństwa w pieszczotach naszej córeczce.
                                Do tej pory nawet z nami spały a teraz nie pozwalamy im wchodzić do sypialni i
                                pokoju małej ;-(
                                Jeśli chodzi o życie zawodwe, to bardzo lubię swoją pracę w MZ, a konkretnie w
                                Biurze Prasowym Ministerstwa Zdrowia. Dużo się dzieje i nikt mi nie każe
                                grzebać sie w jakiś papierkach, natomiast muszę użerać się z niezawsze fajnymi
                                dziennikarzami. Narazie zatem pracy zmieniać nie planuję.
                                Mam propozycję żebyśmy może kontynuoawały pisanie już na osobiste skrzynki.
                                Podam Ci mój adres a.smolinska@wp.pl
                                PZDR Ola
                                • jennefer3 aleksandra32-zajrzyj do swojej poczty! 03.08.05, 22:53
                                  • jennefer3 Re: aleksandra32-zajrzyj do swojej poczty! 04.08.05, 09:11
                                    Wczoraj wysłałam dwa maile na podany przez Ciebie adres-teraz patrzę w
                                    pocztę,że wróciły z adnotacją"podane konto jest zablokowane administracyjnie"Ja
                                    ostatnio mam ciągle problem ze swoim kontem-nie dostarcza maili pod niektóre
                                    adresysadI co teraz?Może założyć je gdzie indziej?Odezwij się proszę.M
                                    • jennefer3 Re: aleksandra32-zajrzyj do swojej poczty! 04.08.05, 09:16
                                      Mój adres martamikolaj@o2.pl
    • mzosia1 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 31.07.05, 16:39
      Witam, mam pytanie dotyczące nieszczęsnego pomiary fałdu karkowego. Mam tylko
      jakiś walor CRL = 74,2 mm, co to oznacza, jak to przeliczyć?
      Marta
      • magdoska1 Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 02.08.05, 13:11
        CRL to chyba odległość od czubka główki do kości ogonowej czy jakoś tak
      • maciejka.k Re: Urodziłam córeczkę. Odpowiem na pytania. 02.08.05, 13:25
        Wymiar CRL to długość twojego maluszka od szczytu główki do końca pupki, nie
        jest to przeziernośc, ją oznacza się NT.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka