rybka64
14.09.05, 16:29
Dziewczyny czy coś ze mną jest nie tak, czy tylko ja wiedzę problem z
teściową. Mam 25 lat wyszłam za mąż 5 lat temu, razem z mężem jesteśmy
szczęśliwi, mamy też małego synka. Moja mama nie żyje od prawie 4 lat, tak że
cały ten okres byłam bez żadnej pomocy psychicznej i innej. Był to dla mnie
trudny okres, po śmierci mamy zaszłam w ciążę ale poroniłam, następnie miałam
objawy choroby nerwicowej, a co na to moja teściowa NIC. Gdy zaszłam drugi
raz w ciążę,(musiałam przez pół roku leżeć) też zero pomocy, nie przyjeżdzała
i nie pomagała w domu. Raz tylko przywiozła obiad, ale to jak ją mąż poprosił-
nadmieniam że mieszka 2 km od mnie. Gdy mój synek był malutki to jakoś się
jeszcze nim interesowała, ale teraz gdy chodzi i wszędzie jest go pełno to
talnie go olewa. Mam wrażenie że jak do niej zajedziemy to czujemy się jak
intruzy. Mamy do siebie ciche pretensje, ale się o nich nie mówi. Wkurza mnie
to, bo udajemy że wszystko jest w porządku. Drażni mnie to że przyjedzie do
nas razem z teściem raz na dwa tygodnie, ale nie bawią się z dzieckiem tylko
chleją piwsko. Przecież mój dom to nie bar. Drażni mnie to ale się nie
oddzywam, może powinnam, ale mie chcę robić chałasu. Chcę żeby moje dziecko
miało babcię, chociaż taką którą widzi coraz rzadziej. Czy wasze teściowe też
są takie oziębłe, czy może coś ze mną jest nie tak?