16.09.05, 11:32
ja szukam wsparcia anonimowo bo tacy jak większość z Was rozszarpaliby
mnie od razu z moimi poglądami. Cóż nietolerancyjni są rodzice po uszy
zakochani w pociechach (niektórzy wydaje mi sie - bo tak wypada). Dziękuję
wszystkim za sensowne porady dodające cokolwiek otuchy. To nie podpucha
uwierzcie. Mam 31 lat (na co wskazuje mój nick). A słyszały Panie o sydromie
odstawienia męża czy coś w tym stylu?
Obserwuj wątek
    • karolinazajac Re: ja pimot 16.09.05, 11:52
      Troszkę słyszałam, ale wydaje mi się że jak się męża kocha to się go nie
      odstawia tylko prosi o pomoc.
      A powiem Ci że strasznie głupi był post o robieniu badań czy to Twoje dziecko.
      To Ty nie wiesz że jedyna 100% metoda antykoncepcji jest SZKLANKA WODY
      ZAMIAST???
      • 99maja Re: ja pimot 16.09.05, 12:19
        Na pewno masz trochę racji z tym odstawieniem, bo to się tak jakoś dziwnie
        dzieje, że kobieta przy dziecku zapomina o całym świecie, ale ja bym miała
        jedną radę, żebyś zaangażował się w opiekę nad dzieckiem równie mocno jak żona,
        żeby jej smutki i troski były Twoimi. Wtedy, kiedy ona będzie się martwiła, że
        dziecko płacze Ty też będziesz się martwił, zamiast złościć się, że płaczące
        dziecko psuje Ci koncepcję romantycznego wieczoru. Po prostu musisz przyjąć do
        wiadomości, że to dziecko jest również Twoje, a nie tylko żony . Jeżeli
        będziesz żonę wspierał i czynnie uczestniczył w życiu dziecka (kąpiel,
        przebieranie, spacerki, lekarz, przygotowanie jedzenia, zabawa) nie poczujesz
        się odstawiony. Tak naprawdę to nie żony się odsuwają, ale mężowie, którzy nie
        chcą podjąć obowiązku wychowania dziecka, bo im się na przykład nie chce, bo
        woleli by pooglądać tv albo gdzieś wyjść. A przecież ktoś musi się zająć
        dzieckiem i kto to będzie, żona. Jeżeli wszystko zwalisz na żonę to faktycznie
        Cię odstawi ale z musu, a nie z własnej woli, bo wszystko będzie musiała zrobić
        sama, a dziecko wymaga opieki 24h/dobę. A jeżeli chodzi o instynkt ojcowski to
        bez paniki poczekaj aż pierwszy raz na Ciebie spojrzy, pierwszy raz się
        uśmiechnie, zakochasz się od razu, gwarantuję.
    • moofka Re: ja pimot 16.09.05, 12:07
      głowa do góry smile
      Twoje obawy są wręcz podrecznikowe
      o proszę - pierwszy z brzegu link dla młodych tatusiów
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54921,1326671.html
      jezeli mamusie myslą, ze ich tatusiowie ich nie mają w mniejszym lub wiekszym
      stopniu, to pewnie zyją w błogiej nieswiadomosci
      co wiecej - fakt, jak bardzo emocjonalnie tę ciążę przezywasz moze swiadczyc,
      ze tatusiem bedziesz całkiem dobrym smile

      nie czytałam innych Twoich watków, ktore tak zaszokowały mamuśki
      ale obawy Twoje wydają mi się naturalne
      podziwiam odwagę, ze tu w brzuchowisku mówisz o nich otwarcie
      bo chyba zrozumienia tu nie znajdziesz smile)


    • agao_72 Re: ja pimot 16.09.05, 12:10
      Nie szukasz wsparcia, szukasz 100% akceptacji - a to nie to samo.
      Wiesz co - zastanawia mnie jedno - cały czas, że skoro nie planowaliscie dzieci
      to czemu zabezpieczaliście się tylko prezerwatywą. Chyba, że było to
      nieplanowanie jednostronne.

      Jesteś w nowej sytuacji i sam powinieneś (a jak nie umiesz - to z pomocą
      psychologa) do niej przywyknąć. Po prostu.
      A rower i inne przyjemności nie uciekną.
      Nam jakoś nie uciekły nasze ulubione koncerty, wystawy, wizyty w teatrze, kocie
      wystawy (bo hodujemy koty). Musiałam zwolnić tempo życia w 7 miesiącu, bo
      młodsza zaczęła się zbyt intensywnie pchać, teraz leżę.
      Jak to widzi mój mąż? Wiem, ze ostatnio mu brakuje seksu - bo mam zakaz sad.
      Ale, jak twierdzi, ani nie odsunęłam się od niego, ani mi pieluchy świata nie
      przesłoniły. Kwestia charakteru.
      A tak mi się wydaje, że w Twoim przypadku "syndrom odstawienia męża" wynika z
      dziecinnego przywiązania do "zabawek". Po prostu - nie zawsze życie nas się
      słucha, a jedną z miar dojrzałości człowieka jest umiejętność dostosowania się
      do nowych sytuacji.
      Zastanawiam się, czy żona nie czuje Twoich negatywnych myśli, i czy nie zacznie
      się sama odsuwać, widząc, ze Ty nie akceptujesz tego wszystkiego. A wtedy
      dopiero będą kłopoty. Ale co dajesz to dostajesz.
      Pozdr
      agA
      -
    • mruwa9 Re: ja pimot 16.09.05, 12:29
      Wsparcia to najwyrazniej potrzebuje Twoja zona, bo tak sie paskudnie sklada, ze
      najwieksze i glowne konsekwencje ciazy (planowanej czy nie) ponosi wlasnie
      kobieta. Konsekwencje biologiczne-medyczne, zawodowe, czasowe, finansowe,
      towarzyskie.. Nie licz w zwiazku z tym na nasza litosc. Chcesz,zeby inni
      zaplakali nad Twoim nieszczesciem- idz na forum etata. Czas wydoroslec.
      P.S. Moze nie wiedziales, ze seks grozi ciaza? Jedynym 100% pewnym
      zabezpieczeniem przed niechciana ciaza jest kastracja lub absolutna
      abstynencja.
      • mruwa9 P.S. 16.09.05, 12:35
        Niech moja mama jeszcze jedno zle slowo powie na temat swojego ziecia ... wink
    • tankgirl5 Re: ja pimot 16.09.05, 12:47
      31 lat no to czas najwyższy dorosnąć!
      Na świat ma przyjść nowa osóbka część ciebie i twojej żony, a ty martwisz się,
      że seksu będzie za mało...
      Mój mąż ma 24 lata i na szczęście jest dużo doroślejszy....
    • kubusiowa78 Re: ja pimot 16.09.05, 13:36
      Trochę cię rozumiem pimot.Rozmyślałam nad sobą i swoim zachowaniem w ciąży i w
      ogóle nad przyszłością z dzieckiem i widzę ,że bardzo się zmieniłam. Męża
      kocham ponad życie , dziecko jest wyczekiwane ,ale przyłapałam się na tym,że
      moje myślenie o świecie odbywa się juz z innej perspektywy.Zwłaszcza teraz w
      końcówce ciąży (35 tydzień).Czasami nie potrafię się zaangażowac w sprawy
      mojego męża i jego przeżycia tak jak przedtem,sama to czuję. "Odpływam" myślami
      w rejony "dziecko". Zawsze byłam bardzo energiczna i sama załatwiałam wszystkie
      swoje sprawy, a teraz zapanował we mnie jakiś taki olimpijski spokój i wiele
      rzeczy sobie "odpuszczam". Tylko ,że po prostu to jest naturalna kolej rzeczy i
      tyle. I mimo,że o tym wiem,nie moge (ale ja nawet nie chcę) z tym walczyć, bo
      to zawsze byłaby walka przegrana. Musisz to zrozumieć,porozmawiac z żoną.
      Jakościowo twoje życie się nie pogorszy,nie martw się. Takie rzeczy jak
      wycieczki rowerowe i inne wspólne wyjścia się kończą,ale nie są juz
      najwazniejsze. Głowa do góry. A ci nietolerancyjni rodzice są zakochani po uszy
      w swoich pociechach naprawdę ,a nie dlatego,że tak wypada smile))
    • anetawalkowiak1 Re: ja pimot 16.09.05, 13:46
      Słyszały Panie o takim syndromie. Ale nawet taki syndrom nie usprawiedliwia
      nazwania własnego dziecka LARWĄ! Stary chłop już jesteś a zachowujesz się jak
      szesnastoletni dzieciuch (przepraszam, jeżeli uraziłam jakiegoś
      szesnastolatka). Drogi panie, wiek 31 lat to juz najwyższa pora na to, żeby
      zacząc reagować poważnie na pewne zrządzenia losu, czy jak to tam nazwać. Fakt
      faktem, za swoje czyny należy ponosić pełną odpowiedzialność. Jeszcze cię życie
      tego nie nauczyło? Ty telewizji nie oglądasz i gazet nie czytasz? To nie wiesz,
      że nie istnieje środek antykoncepcyjny o 100% gwarancji???? Jesteś zwykłą
      kanalią (to za tą "larwę"). Nie zasługujesz na to, żeby zostać ojcem.
      Zapytam jeszcze o jedno. Kiedy ty chciałeś "płodzić" dzieci? Wtedy, kiedy
      będziesz miał 50 lat i w wyniku starości spermy będa to dzieci z wadami
      genetycznymi?
      Mimo wszystko życzę ci, żeby to dziecko nigdy nie wypomniało ci twojego
      podejścia.
    • dawida25 Re: ja pimot 16.09.05, 13:51
      ale skąd masz pewność że żona cię odstawi na bok? Pimot najważniejsza jest
      rozmowa, porozmawiaj z żoną, co czujesz, czego się obawiasz, jakiś zmian się
      boisz. To jest ważne, a nie od razu myśleć, że dziecko to pasożyt który żeruje
      na dobroci matki. Przemyśl to. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
    • budzik11 do dziewczyn 16.09.05, 13:59
      Dziewczyny, wiecie co, tak mi do głowy przyszło, że może nasi faceci -
      wspaniali przyszli tatusiowie też tak mają jak Pimot? Też się boją, że będzie
      mało seksu, że zostaną odsunięci na bok itd.? tylko przez swoją delikatność,
      miłość do nas i tzw. poprawność polityczną tego nie mówią ani nie pokazują?
      Oczywiście, każdy zapytany facet zaprzeczy, ale myślę, że czasem myśla tak
      samo.
      Ps. A może Pimot to mąż którejś z na (mój na szczęście nie, bo nie wpadliśmy wink
      • agao_72 Re: do dziewczyn 16.09.05, 14:09
        Mój ma obawy, myśli o przyszłości, o tym JAK TO BĘDZIE. Czy się nie pogubimy
        itp. Czy przypadkiem nie zrobił mi krzywdy, bo mogę wypaść z mojej branży...
        Jakoś ja sie nie boję, a on bardziej - ciekawe... Ale o tym mówi. Ostatnio
        patrząc na mój gigantyczny brzuch stwierdził, że do niego nie dociera, ze za
        jakieś 2-3 tygodnie Zośka będzie na zewnątrz. A wczoraj, gdy wkładał ciuchy do
        szafy i znalazł mój ulubiony sweterek zimowy powiedział, ze on już zapomniał,
        jak się w takie małe rzeczy mieściłam wink.
        Każdy człowiek ma jakieś wątpliwosci - bez wątpliwosci byłby maszyną. Ale jak
        żyje się w związku, to trzeba liczyć się w uczuciami drugiej strony.
        Pozdrawiam
        agA
      • pimpusia77 Re: do dziewczyn 16.09.05, 14:50
        Każdy ma przecież obawy! Ja też zastanawiam się jak to będzie. To jest normalne. ale chyba nie
        sądzisz, że nasi faceci myślą tak jak Pimot, że dziecko to larwa, że odbierze im waszą miłość? Jest
        chyba różnica pomiędzy obawami a nienawiścią i niechęcią do własnego dziecka.
        Poza tym mój mąż jest szczęśliwy. Wiem to, ponieważ po pierwsze to on naciskał na to abyśmy mieli
        dziecko, po drugie zawsze szczerze ze sobą rozmawiamy nawet jeśli mamy sobie do powiedzenia coś
        przykrego, po drugie nie jest aż tak świetnym aktorem żeby cały czas udawać szczęście i euforię.

        No i widzicie koleżanki. Znów dyskutujemy same ze sobą... Chyba niektóre z was za bardzo się przejęły
        "biednym, nieszczęśliwym, odżuconym i pokrzywdzonym" Pimotem.
    • kotka.szrotka Re: ja pimot 16.09.05, 14:37
      Mój wczoraj pierwszy raz powiedział, że boi się porodu, że teraz będąc w
      szpitalu na usg usiłował sobie wyobrazić jak to będzie. Nie mówił o tym do tej
      pory, w ogóle nic nie mówił, cały czas wszystko kręci się wobec moich obaw i
      strachów. Tak jak pisze budzik, przez swoją miłość, poprawność polityczną, może
      niechęć do wyzewnętrzniania się ci nasi mężczyźni niewiele mówią. Oni też muszą
      mieć obawy, gorsze myśli. Ale jesteśmy dorośli, codziennie coś nowego, musimy
      sobie radzić z problemami i już.
    • tankgirl5 Re: ja pimot 16.09.05, 14:41
      No Pimot tak chciałeś dyskutować i co???
      A ja słyszałam o syndromie "wieczne dziecko"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka