Dodaj do ulubionych

500 km z noworotkiem

19.09.05, 18:10
Jestem w mojej pierwszej ciaży i nie bardzo jeszcze się znam na tematyce
maleńkich dzieci.
Brat mojego męza 10 maja w przyszłym roku postanowił się ożenić.Slub i
uroczysty obiad będzie 500 km od miejsca w którym mieszkamy.I teraz problem.
Powiedział że bedzie tylko bliska rodzina i już musi określić liczbę gości
wiec teraz mamy mu dać odpowiedź czy będziemy na uroczystości. Termin porodu
mam na 12 kwietnia. Oczywiście dzidzia moze być wcześniej lub trochę później.
Ale doraźcie z doswiaczenia czy można z takim maleństwem jechać pół świata w
jedną stronę po to by za 6-7 godzin z powrotem jechać 500 km?
Ja osobiście jakoś tego nie widze i powiedziałam że raczej na mnie to niech
nie liczy że bedę ale mąż moze chociaż. Z kolei mój małżonek mówi że jeśli ja
nie jadę to i on sie nie ruszy i sam też nie chce ciagnąć maleństwa taką
długą podróż. Szwagier jak tak powiedzieliśmy to poczuł sie urażony ze nie
mamy ochoty sie zjawić.
Czy tyko my z meżem jesteśmy przewrażliwieni na tym punkcie czy raczej
przejechanie tylu kilometrów to głupota?
Przecież to min. 11 godzin jazdy, nie licząc koniecznych postojów na
karmienie maleństwa czy zmianę pieluszki (przecież nie zrobię tego pędzac
autostradą 130 km na godzinę !!!)
Obserwuj wątek
    • eps Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 18:11
      sorry z przejecia tym wszystkim zamiast noworodkiem to gdzieś "t" mi sie
      wplątało.
      • miimiimii Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 18:24
        przepraszam, ale dla mnie szwagier to idiota! będzieci3e mieli maleńkie
        dziecko, ty będziesz kilkanaście dni po porodzie.. pierwsza rzecz, ze akiego
        okruszka nie zabiera sie miedzy ludzi, gdzie moze złapać każde paskudztwo,
        druga sprawa, że zamęczylibyście siebie i resztę gości, takie maleństwo jest
        raczej kłopotliwym gościem..
        szwagierek skoro tak bardzo chciałby mieć was na swojej imprezie, moze po
        prostu przesunjąć jej termin, ty nie może4sz przesunąć terminu porodu.
        co za ignorant.. normalnie się zirytowałąm..smile) no ze mną byłaby to krótka
        rozmowa..smile
        pozdrawiam
        • eps Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 18:33
          teraz to mnie upewniłaś w moim i męża przekonaniu. Też mi sie to wydawało
          niedorzeczne. Myślałąm jeszcze że moja mała wiedza na ten temat ogranicza mnie
          w jakis sposób i jest coś czego nie wiem. Wg niego dziecko jak dobrze pójdzie
          będziem miało 3 tygodnie!!! i nie widzi problemu. Jak mu tłumaczyłam, że
          podobno maleństwo je np. co godzinę i co 2 nich je przewijam to licząc że na
          każdą taka czynnośc musze stanąć samochodem na min. 1 godzinę to daje, że bede
          2 dni jechać na jego ślub i obiadek. Po uroczystości i objedzie (nich wyjdzie z
          5 godzin wszystkiego ) znów będe miała przyjemnośc 2 dni wracać do domu. Jutro
          zadzwonie i damy odpowiedz że nigdzie nie jedziemy. Poza tym, mój mąż ciągle
          pamięta jak poprosił go na świadka na naszym ślubie (jeszcze mieszkał w naszej
          miejscowości) a on w dniu ślubu zadzwonił i powiedział ze nie przyjedzie i mamy
          sobie wykombinowac innego świadka (w dniu ślubu !!!) bo on jedzie na zaliczenie
          z jakiegoś tam przedniotu na studiach bo nie chce mieć zaległości (suma sumarum
          i tak miał 3 egazaminy w plecy)
          Koniec dyskusji nigdzie nie pojedziemy bo dziciątko najważniejsze.
          • miimiimii Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 18:53
            to absolutnie wasza decyzja jak postąpicie.. ja napewno nawet nie
            dyskutowałabym z takim delikwentem.. dziecko będzi emiało 3tygodnie.. tak, w
            najlepszym wypadku, a jeśli urodzisz w 42tygodniu, to będzie miało tydzień. tak
            czy inaczej takie maleństwo nie powinno być narażane, dzidziuś jest wrażliwy i
            nie trudno o jakąś parszywą infekcję. no i jeszcze jedna kwestia.. - z
            poszytym, porozrywanym kroczem raczej mało chętnie siedziałąbym tyle godzin w
            samochodzie, a potem na imprezie i jeszcze wyglądała, ze wszystko jest ok i
            wogóle jestem zadowolona.. a druga rzecz, to skoro on nie widzi problemu, ok. w
            takim razie będzie miał szansę wykazać się taką filozofią w kwestii opieki nad
            noworodkiem, gdy będzie już miał własne dzieci.
            i jeszcze jedno, co determinuje włąśnie taka datę tej imprezy? i dlaczego brat
            nie moze przesunąć itak odległego terminu ślubu, skoro wiadomo, że koliduje on
            z terminem waszego porodu..?
    • mrowka75 Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 18:41
      Ja także jestem zdania, że ciągnięcie malucha (maluszeczeczeczka) to chybiony
      pomysł. Z całym szczuniem dla szwagra, ale on nie ma chyba pojęcia o noworodku
      o i matce w połogu. Ja będę rodzić dzieciaczka o 100 km od domu i jak myślę o
      100 km podróży (konieczność) z dzieckiem po tych kilku dniach to słabo mi się
      robi. po pierwsze moje samopoczucie, po drugie bezpieczeństwo dzieciątka, poza
      tym spokój dla noworodka oraz stabilizacja trybu życia jest jednym z warunków
      niezakłóconego rozwoju. Odmówcie grzecznie. Doceń też męża, który rozumie to i
      chce Ciebie wspierać. Poza tym w pierwszych tygodniach pomoc mężą jest naprawde
      nieoceniona
    • simonkapl Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 19:07
      Sa ludzie ktore podrozuja z takimi malenstwami, ale to do wasnalezy decyzja.500
      km to nie ejst chyba az 11 godzin, troszke mniej jednak.Ale jak nie macie
      ochoty , to sie nie ruszajcie.Ja bylam niedawno na weselu szwagierki, gdzie jej
      przyjaciolka przyszla z 2 tygodniowym dzieckiem, ktore spedzilo cala noc na
      sali przy muzyce, ktora u mnie powodowala bol glowy.Nazajutrze zjawili sie an
      poprawinach rowniez z dzieckiem.Bylam zszokowana.
      • eps Re: 500 km z noworodkiem 19.09.05, 19:43
        W tym roku, zanim dowiedziałam sie ze jestem w ciaży, byliśmy z mezem własnie w
        tamtych okolicach (gdzie szwagier będzie się żenił) na wakacjach i w jedną
        strone jechaliśmy 10 godzin a z powrotem 8 godzin (długo się jedzie bo to droga
        krajowa, jednopasowa z dużą iloscia niewyprzedzalnych tirów).
        Dzieki za wyjaśnienia i wsparcie. Teraz to raczej delikatnie powiemy że niech
        nas wykreśli z listy gości.
        • simonkapl Re: 500 km z noworodkiem 19.09.05, 19:44
          Rozumiem, to faktycznie odpusccie sobie, przeciez wazniejsze jest
          malenstwo.Pozdrawiam
      • kaluma1 Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 19:44
        Szwagier na głowę upadł. A tak swoją drogą dlaczego on chce potwierdzenia
        przybycia na ślub teraz skoro ma się on odbyć dopiero w maju. I co mu z tego
        przyjdzie jeżeli goście potwierdzą? Do maja jeszcze jest tyle czasu, tyle po
        drodze może się wydarzyć, że chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie potwierdzi
        przybycia na 100%. Męża masz fajnego, dobrze,że macie takie same zdanie.
    • edyta_bo Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 21:53
      mam troje dzieci - najmłodsze 8 tygodniowe i wg mnie taka eskapada nie jest
      możliwa, byłaby koszmarem i dla rodziców i dla dziecka. Postawa szwagra w ogóle
      mi się nie podoba - ale to już inny film.
      • majan2 Re: 500 km z noworotkiem 19.09.05, 22:14
        Ja jeszcze nie urodzilam, ale wiem tez ze nie wolno tak dlugo wozic dziecka w
        foteliku samochodwym. To chyba slaby pomysl z ta wycieczka.
    • mmilkaa1 Dziwie sie szwagrowi 19.09.05, 22:23
      Dziwie się, że szwagier stawia wa w takiej sytuacj. rozumiem, że to jego ślub,
      ale skoro imprezę planuje w odległym czasie i w szczegółach, to mógłby też
      zaplanować trocę niepewności. Zwłaszcza, że przy tylko najbliższej rodzinie
      doliczenie 2 osób do kosztów wesela nie powinno stanowić problemu. ale nie mnie
      to oceniać. Poza tym może się okazać, że dzidzia będzie płakać w czasie slubu
      więc beziecie musieli wyjść z najwazniejszego, a ciągnąć dziecko na obiad i dla
      dobrego samopoczucia szwagra? Chciałam jeszcze powiedzieć, że u mnie sytuacja
      była podobna, tzn, mój ślub odbył się 30 kwietnia, a zaproszona była na niego
      koleżanka z mężem, która miała termin na marzec. zostawiłam im otwarte drzwi do
      ostatka mozna by rzec, ale mimo to się nie zdecdowali na jazdę 250 km,
      zwłaszcza, że z maluszkiem się nie pobawią, więc to tylko kłopot. Dzidzia
      urodziła się 1 kwietnia, kilka dni przetrzymali ją w szpitalu z powodu infekcji
      więc całkiem rozumiem rodziców, że dla nich inne rzeczy był wtedy ważniejsze,
      tak niewiele czasu zostało żeby dojść do siebie i przyzwyczaić się do zmian. To
      będą pierwsze dni z waszym malcem i pewnie pierwszy, choć nie jedyny raz, kiedy
      jego dobro trzeba postawić ponad wszystko inne. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to
      już trudno.
    • anek2004 Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 08:41
      nie obraz sie ale szwagier to kompletny .. piiii.. bez wyobrazni, wiec jak
      olejesz go cieplym strumieniem to tylko Ci na zdrowie wyjdzie. ja za chwile
      urodze, kuzynka zaprasza nas na slub w grudniu - godzina drogi od domu i
      zostawialysmy wszystko otwarte - bo nie wiedomo jak bedzie po prostu, moze trafi
      sie egzemplarz z ktorym nawet nie ma co marzyc o wyjezdzie.. Roznica taka, ze ja
      juz bede na chodzie, a Ty w miesiac - moze nawet nie caly niekoniecznie! wiec
      chodzi juz o komfort dwojga, ze o mezu nie wspomne smile
      trzymaj sie i lej na rodzinne glupoty!
    • kruffa Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 09:18
      Dziewczyny mają rację. Facet ma delikatnie mówiąc nierówno pod sufitem.
      Sama zdecydowałam się na jazdę 100 km z 6 tygodniową córką, ale tylko dlatego,
      że miałam wyjechać na 2-3 tygodnie ze smrodliwego miasta.
      Natomist podróż 1000 !!!! km w ciągu kilku dni (przecież trzeba wrócić) to dla
      ciebie i malutkiego dziecka szaleństwo.

      Kruffa
    • budzik11 Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 09:29
      Nie ma sensu ciągnąć dzieciaczka taki szmat drogi. Raz, że tyle godzin na
      polskich wyboistych drogach dla takiego dziecka może być po prostu wstrząsem i
      to dosłownie, dwa, tak jak napisałaś - częste postoje, bo karmienie, bo
      przewijanie, a jak wy się umęczycie przez tyle godzin z płaczącym noworodkiem w
      samochodzie, trzy - a jeśli termi ci się przesunie, czy będziesz jechać z dwu-
      albo nawet tygodniowym noworodkiem? Cztery - jeśli będziesz miała szew, to
      wyobrażasz sobie wysiedzieć tyle godzin w samochodowym fotelu? Przecież trzeba
      się i podmyć, i podpaskę zmienić (organizm oczyszcza się ok. 6 tygodni) - żaden
      komfort w podróży. No i po piąte - takie dziecko na takiej imprezie - żadna
      frajda i dla gospodarzy i dla was i dla dziecka.
    • simonkapl Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 10:30
      My zamierzamy odbyc podroz z 3 miesiecznym dzieckiem , 2 tysiace kilometrow
      samochodem, bez noclegu.Jakos do tej pory nikt mi nie odradzil, ale 3 miesieczne
      dziecko to co innego niz noworodek.Na twoim miejscu bym nie jechala.Pozdrawiam!
    • alexsc Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 10:54
      A ja uważam, że mozesz mu potwierdzić że będziecie.Wasze dziecko będzie miało
      miesiac. Jeżeli jednak stwierdzisz po porodzie że nie dacie rady to jeszcze
      zdążysz go zawiadomić. Facet na pewno zrozumie a swoja drogą jeśli zależy mu na
      Waszej obecności to powinien to przełozyc.
      Ja w pierwaszą daleką podróż pojechałam gdy synek miał 2 miesiące. Jechałam z
      siostra do męża 700 km, sama w nocy. Aleksander pięknie spał, dwa razy dostał
      mleko i nawet nie zauważył gdy wylądował w górach. Nie było absolutnie żadnych
      problemów. A między ludzi poszlismy z nim gdy miał 1 miesiąc z groszami ( na
      ślub i wesele) ani głośna muzyka ani ludzie mu nie przeszkadzali. Miałam go w
      nosidełku na brzuchu, pieknie sobie spał, w wózku z resztą też.
    • a_pynia Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 13:28
      Witam!
      Dziwny ten Twój szwagier! Czemu on się tak uparł na ten maj! To miesiąc bez
      slubów smile. Co prawda to tylko przesąd, ale raczej maj to nie sezon na śluby.
      Jeszcze zrozumiałabym, gdyby chciał wynająć jakąś super salę, co się rok
      wcześniej zamawia! Ale tylko przyjęcie dla najbliższej rodziny?! Czerwiec, to
      już bardzej sensownie i musielibyście tam przynajmniej 1 noc spać! Maj to
      odpada, nawet nie ze względu na dziecko, ale na Ciebie! Pamietam sama, jak się
      czułam przez miesiąc po porodzie ze szwami. Trudno, jak nie zrozumie, to jego
      sprawa.
      • feliscat Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 13:56
        na moim slubie i weselu nie było przyjaciółki, która urodziła kilka tyg.
        wcześniej (200 km do przejechania) ani kuzynki w ciąży, której lekarz odradzał
        daleką podróż (600 km) i choć wolałabym ich mieć ze sobą w tym dniu nie
        wyobrażam sobie, że mogłabym naciskać czy być niedadowolona
        czemu ludzie nie potrafią wczuć się w sytuację innych, już nie mówiąc o
        narażaniu tak małego dziecka?
    • omn3 Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 14:09
      Ja jechalam z miesiecznym synkiem 600 km(Zielona Gora-Nowy Sacz).

      A pozniej robilam jeszcze wieksze trasysmile)))))
      • annam21 Re: 500 km z noworotkiem 20.09.05, 14:40
        ja rodze w styczniu w monachiumsmile i do jeleniej gory mam ponad 500km, i sadze
        ze jak maluch bedzie mial miesiac topojedziem do polski,ale po pierwsze my
        robimy ta trase w najwiecje 6 godzin omijajac stauy,jest to autostrada, co
        chwile parkingi gdzie bez problem nakramie przwine dziecko bo sa specjalne
        pomieszcenia, no i nie na jeden dzien tylo na tydzien.No na naturalnie mowie
        pojedziemy, ale roznie mze byc,moze maluch bedzie przeziebiony,moze to moze
        tamto,po polskich drogach 500 km bym nie jechala a na jeden dzien to juz
        wogole, aha na a potwierdzanie przybycia we wrzesniu a uroczystosc to jakas
        bzdura, tymbardziej ze to tylko obiat.Ja mialam lub w swieta bozego narodzenia,
        cale wseliko ,a liste gosci moglismy regulowac nawe na dzien przed slube.
        Szwagier to ( ale bez orazy) cham jakis,ale lubi miec "przesadie" wszystko
        poukladan.Pozdrawiamsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka