vulpes1978
26.09.05, 11:37
Witam,
Poczytałam sobie Wasze wypowiedzi o c.c. na życzenie, o łapówkach i doszłam
do następujących wniosków: chyba faktycznie najlepiej byłoby, gdyby kobiety,
które decydują się na c.c. na życzenie mogły za nie legalnie zapłacić, jak
również za późniejszą opiekę (która różni się od tej sprawowanej nad rodzącą
sposobem naturalnym). Szpital zarabiałby określone pieniądze, a rodząca nie
musiałaby sprawy cichaczem załatwiać. Oczywiście problemem pozostają
ewentualne komplikacje po wykonaniu cięcia i sposób odpłatności za nie... Ale
komplikacje (równie poważne i kosztowne w leczeniu) mogą też wystąpić po
porodzie naturalnym...
Co do dostępności zzo w naszym kraju: za 2 tygodnie mam termin. Będę rodzić w
Katowicach, chociaż mieszkam na granicy z Małopolską i do szpitala muszę
kawałek dojechać. Niestety, ani w moim mieście ani w sąsiednim nie ma
możliwości znieczulenia porodu (po prostu na tamtejszych oddziałach
ginekologicznych nie ma dyżuru anestezjologa). Za zzo zapłacę 300 zł -
szpital wystawi mi fakturę. To dobre rozwiązanie. Żal mi jednak tych
dziewczyn, które nie mają takiej możliwości - brakuje im pieniędzy, mają za
daleko do odpowiedniego szpitala, w końcu najzwyczajniej w świecie nie wiedzą
o takiej możliwości, a lekarz prowadzący nie informuje ich o tym.
Refleksja nasuwa się sama: rodzącym, zwłaszcza po raz pierwszy, nikt życia
nie ułatwia. Szkoda.