Dodaj do ulubionych

Pomozcie mi...

28.09.05, 19:06
Pomozcie mi ... chciec miec dziecko. Wiem, ze to forum pelne jest kobiet,
ktore tylko o tym marza, wiem i rozumiem to, i tez chcialabym odczuwac
podobnie, ale... Mam prawie 27 lat, a pragnienie posiadania potomka nie
przychodzi. Pracuje w szkole, lubie swoja prace, lubie bardzo swoich uczniow
i sama zdobywam pierwsze miejsce w rankingu na najsympatyczniejszego
nauczyciela. Jestem otwarta na ludzi i swiat, polonistka, logopeda, nie
jestem osobka zamknieta w sobie, przeciwnie - typowa humanistka. Mam
kochajacego mezczyzne, za 8 miesiecy bedziemy cudownym malzenstwem. Do pelni
szczescia brak mi jedynie... checi zostania mama sad Gdy patrze na agresje,
wulgarność, prostactwo dzieci i nastolatkow opadaja mi rece. Wiem, ze
slodkich, pachnacych babasow moglabym miec tuzin i kazdego kochalabym na
zaboj, ale co bedzie, gdy cudna dzidzia wkroczy w nastoletni wiek, w czasach,
ktore sa tak porazajaco trudne i - nie gniewajcie sie - glupie, przepelnione
glupota i prymitywizmem, lenistwem i agresja?? Czyje wplywy przewaza? - moje
i meza, wpajajace dziecku dobroc, uczciwosc i pracowitość, czy szkoly,
kolegow, chamskich, agresywnych, zepsutych do szpiku kosci. Nie gniewajcie
sie prosze i nie potepiajcie. Jesli ktoras z Was przebywa na co dzien z masa
mlodziezy - wie, o czym pisze. Bardzo boje sie posiadania dziecka. Boje sie,
ze nie podolam jego wychowaniu w tych coraz bardziej chorych czasach, gdzie
nie ma zadnych wartosci, zadnych autorytetow, zadnych morali. Mam wrazenie,
ze moje watpliwosci sa sluszne i niewydumane. Lubie dzieci, ale gdy zostawiam
je poza drzwiami wlasnego domu. Z drugiej strony wiem, ze za pare lat moge
bardzo zalowac swej decyzji, tego, ze nie zdecydowalam sie na dziecko. Chce
zajsc w ciaze, ktorej bede pragnac, chce chciec. Chce czekac na dziecko, a
nie potrafie. Czy ktos moze mi pomoc?? Piszcie, tlumaczcie, jak cudowne jest
maciezynstwo, moze cos we mnie drgnie, cos sie obudzi. Nie chce stracic byc
moze czegos najwazniejszego, ale nie umiem sobie wytlumaczyc, dlaczego to
jest wazne. Pomozcie.
Obserwuj wątek
    • agao_72 Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:14
      hmm... mój maz uczy w gimnazjum i lo. I gdyby patrzył przez pryzmat części
      swoich uczniów to byśmy nigdy dzieci nie mieli. wink.
      To będzie Wasze dziecko i Wy będziecie je wychowywać.
      I od Was w dużej części zależeć będzie, jaki z niej/ niego wyrośnie człowiek.
      smile
      Pozdrawiam:
      córka i żona nauczycieli
      były nauczyciel akademicki
      matka Zośki (w drodze)
      starsza siostra nastolatki (o matko co za koszmar)
    • kakot Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:23
      hm. Rozumiem Twoje watpliwosci dotyczace tzw dzieci starszych i nastolatkow, bo sama to przerabiam na wlasnej skorze. W dodatku nie jestem otwarta na swiat i ludzi, nie nawiazuje spontanicznych kontaktow, ciezko sie oswajam, a moj M w sumie pod tym wzgledem jest do mnie dosc podobny. Parka wilczkow-samotnikow, krasnoludkow-indywidualistow i co tam komu jeszcze przyjdzie na mysl. Nadchodzacy wielkimi krokami problem socjalizowania naszego dziecka (18 tc), czyli piaskownice, cudze lopatki, a podziel sie z dziewczynka ciasteczkiem, pani w szkole powiedziala, a Piotrek mnie bije itd, itp czasem wprost sni mi sie po nocach. Co nie zmienia faktu, ze dzien, w ktorym moglam wreszcie odstawic tabletki anty, byl najszczesliwszym dniem w moim zyciu... az do dnia, w ktorym zobaczylam dwie krechy na tescie.
      Na pocieszenie zawsze mysle sobie tak: mam wielu dzieciatych znajomych, niektorzy tez maja swoje schizy, w bardzo rozne strony, a dzieciaki - w roznym bardzo wieku - jakos jednak wyrastaja normalne, sensowne, czasem oczywiscie zbuntowane i zjezone, ale ogolnie jest ok. Cecha wspolna tego calego towarzystwa udanych rodzicow jest jedna: rozmawiaja ze swoimi dzieciakami praktycznie od ich urodzenia, albo i jeszcze wczesniej. I nie tylko mowia, rowniez uwaznie sluchaja, co dzieciaki maja do powiedzenia - lub przekazania, gdy jeszcze z mowieniem jest nie najlepiej. Tak wiec, mysle sobie, ze moze i nam sie uda. A w zwiazku z tym - Tobie tez, jesli, rzecz jasna, w jakiejs chwili uznasz, ze zdecydowanie i stanowczo chcesz byc mama, bo bez tego ani rusz smile No i oczywiscie gwarancji nikt nam nie da, nie ma cudow, ale nie mow, ze w Twojej szkole nie ma ani jednego naprawde sensownego i sympatycznego dzieciaka, bo i tak nie uwierze! A skoro jednak komus sie udaje, no to moze wystarczy sie przylozyc... A Ty w dodatku masz solidna podbudowe teoretyczna (nauczycielka wszakze!) oraz liczne cwiczenia praktyczne za soba (jw), o!
      [a tak po cichutku zdradze: co najmniej pol tego elaboratu ma sluzyc uspokojeniu moich wlasnych stresow, no ale - jako sie rzeklo - decyzje podstawowa, czyli byc albo nie byc mama, mam juz za soba]
    • a_pynia Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:28
      No cóż, nikt nie da Ci cudownego przepisu i nie zapewni, że Twoje dziecko
      będzie grzeczne, dobre, nie wpadnie w złe towarzystwo...
      Ja też się boję, jaka będzie przyszłość mojej córeczki, nie wiem, jak będzie
      jako nastolatka. Jedyne, co mogę zrobić, to zapewnić dziecku bezpieczny dom z
      zasadami, wpoić jej pewne wartości, uznawane za słuszne, wyedukować, nauczyć
      odpowiedzialności za siebie i swoje czyny, empatii i poszanowania innych. Z tym
      bagażem kiedyś opuści mój dom i pozostanie się tylko modlić i mieć nadzieję, że
      da sobie radę w tym skomplikowanym świecie.
      Piszesz, że masz 27 lat i nie masz ochoty mieć dziecka. Też tak miałam. Też się
      zastanawiałam, czy jest sens powoływać nowe życie, za które będę
      odpowiedzialna. Dopiero w wieku 28 lat nagle zapragnęłam mieć dziecko, z
      zazdrością oglądałam się na panie z brzuszkiem i z wózkami, z dziećmi w
      piaskownicy. Nagle przeszły wszystkie wątpliwości...
      Pracujesz w szkole, więc widzisz, że nie wszyscy muszą być łobuzami,
      narkomanami; jest dużo, a nawet większość dzieci wartościowych.
      Uważam, że najważniejsze jest to, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo, o
      wszystkim rozmawiać i na wiele rzeczy pozwalać, ale przy uświadomieniu
      ewentualnych konsekwencji. Wiadomo, że zakazany owoc lepiej smakuje.
      Dziecko, które jest kochane, ma w rodzicach opiekunów i przyjaciół, szczerze
      rozmawiających, choć czasem surowych i konsekwentnych, jest spokojniejsze,
      bardziej pewne siebie i bardziej odporne na pokusy. Ale przecież Ty to wszysko
      wiesz smile.
    • nan78 Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:35
      Witaj...
      Wiem doskonale o czym mówisz. Ja mam 28 lat i dopiero teraz zdecydowałam sie na
      dziecko. Mam podobne obawy. Boję się, że nie podołam wychowaniu dziecka w
      dzisiejszych czasach. Mimo to zdecydowałam się. Długo nad tym myślałam. Bo to
      przecież taka poważna decyzja. Wziełam po uwagę wiele aspektów. I stwierdziłam,
      że pozostaje mi po prostu wierzyć, że uda mi się przekazać dziecku tyle miłości
      i dobrych wzorów, że w końcu wyrośnie na porządnego człowieka. Tak jak to udało
      sie moim rodzicom. Wierzę ponad wszystko, że charakter tego człowieczka,
      którego teraz noszę pod sercem w dużym stopniu zależał będzie od tego jak go
      wychowamy. Geny też mamy nie najgorsze smile więc na pewno wszystko się dobrze
      poukłada.
      Wiesz, wydaje mi się, że nic z wyjątkiem Ciebie samej nie jest w stanie wpłynąć
      na decyzje o posiadaniu dziecka. Uwierz, że potrafisz wychować dobre, miłe
      dziecko, które kiedyś stanie się wartościowym człowiekiem. Jeśli się postarasz
      na pewno się uda. Sama pisałaś, że nikt tak jak Ty nie ma takiego kontaktu z
      dziećmi. Wszystko będzie dobrze.
      Pozdrawiam i życzę więcej wiary w siebie i w człowieka jako takiego,
      Ania
    • martina.15 Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:41
      sama jestem uczniem i od ostatnich jedenastu lat mojego zycia widze ich nie
      tylko na lekcjach ale i poza, co czasem jest i gorszym doswiadczeniem. tak
      wyszlo ze ja jestem teraz ta czarna owca, bo w klasie maturalnej i w ciazy.
      teraz moim najwiekszym zmartwieniem jest jak wychowac to dziecko zeby bylo
      dobrym czlowiekiem... ale wiem ze bede starac sie byc dla mojego dziecka
      powiernikiem i wzorem i... najlepsza w swiecie mama. jezeli ono bedzie
      szczesliwe to juz polowa sukcesu. potem powoli bedziemy sie uczyc dobrego
      zachowania, myslenia chocby troche moralnego... jezeli moim rodzicom sie udalo
      az z trojka, czemu i mi nie ma wyjsc?

      jezeli nie jestes gotowa nie zmuszaj sie, ale jak juz bedziesz... nic innego nie
      bedzie sie liczyc, uwierz! mam starsze od Ciebie rodzenstwo i oboje juz marza o
      dzieciach, a brat 5 lat temu, w twoim wieku w ogole o tym nie myslal
    • kalejdoskopik Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:48
      Witaj! Wydaje mi się, że takich rodziców jak Ty potrzeba więcej. Oczywiście
      generalizować nie można, ale sporo dzieci tzw. "problematycznych" bierze się z
      braku komunikacji, ciepła i miłości w domu.
      Pytania, które stawiasz są jak najbardziej normalne i wskazane, przed każdą
      świadomą swej roli matką staje bowiem wizja sprawdzenia się w roli rodzica,
      podołania. Moje koleżanki uczące w szkołach często wspominają już o dzieciach w
      wieku gimnazialnym, które są na prostej drodze do kryminału, jednak kiedy na
      wywiadówki przychodzą ich rodzice tzn. jeśli przychodzą i jest możliwość
      porozmawiania z nimi okazuje się, że kompletnie nie mają oni pojęcia co dzieje
      się w życiu ich syna czy córki, a to jak podchodzą do jakichkolwiek problemów
      stanowi wytłumaczenie zachowania dzicka. Nie twierdzę, że środowisko nie ma
      wpływu na nasze pociechy, jednak dopóki dziecko ma w nas - rodzicach oparcie nie
      może być źlesmile Są również dzieci wrażliwe, piękne, pełne ufności, podatne niczym
      glina na ukształtowanie. Więc do dzieła, nie lenić sięwink Pozdrawiam ciepło i
      życzę dużo radości i satysfakcji z pociech.
    • bonnie75 Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 19:59
      Rozumiem Cie, bo sama jestem nauczycielka i pracuje rowniez z tzw. dziecmi
      trudnymi. Absolutnie nie potepiam Twojego strachu, bo masz prawo miec obawy.
      Mysle jednak, ze troche te mlodziez nasza dzisiejsza demonizujesz i tak
      odrobinke pesymistycznie patrzysz w przyszlosc. Bo nikt nie przewidzi, w jakim
      srodowisku beda obracac sie nasze przyszle pociechy, tak jak nikt nie moze
      wiedziec, co zdarzy sie jutro, pojutrze, za tydzien ... za iles tam lat. ja tez
      sie boje o swojego malucha, o jego przyszlosc, nie dajmy sie jednak zwariowac.
      Gdybysmy wszystkie tak myslaly, dzieci nie byloby wcale, a przeciez to sens
      naszego zycia. Dlatego prosze Cie tylko (jako kolezanka po fachu i przyszla
      matka) - wiecej optymizmu, nie wszystkie dzieciaki to chamy, glupki i
      prostaki! smile
      Pozdrawiam!
      • aaanulka Re: Pomozcie mi... 28.09.05, 21:53
        ja myślę że im szybciej tym lepiej.
        Skoro teraz takie są dzieci czy młodzież, a już napewno to się nie zmieni więc
        lepiej zdecydowac sie na dzieckop teraz niż za jakiś czas gdzie tylko może być
        gorzej.
        Smutne ale prawdziwe
    • nikki Re: Pomozcie mi... 29.09.05, 08:58
      Witaj! Ja zdecydowałam sie na dziecko w wieku 27 lat, bedąc 3 lata po ślubie.
      Wcześniej nie czułam sie dojrzała do tego, nie miałam ochoty, odkładałam
      decyzje, etc. Dziś sama sie zastanawiam czemu tak długo zwlekałam smile Teraz będę
      miala drugie, choć z zawodowego punktu widzenia patrząc, moment nie jest zbyt
      odpowiedni. Ale cieszę się, bo juz wcześniej postanowiłam, ze cokolwiek by
      sie działo w sensie zawodowym, ja chce miec drugie dziecko.

      Synek (3 lata) jest naszym słoneczkiem, rozjasnia nam dom. Lubi sie przytulić,
      całowac. Z początku jego guru był tata, mama była traktowana jako pewnik. Teraz
      mama przeżywa "renesans". W nocy koniecznie musi przyjść sie przytulić do nas
      rodziców - po prostu widać jak na tym etapie jesteśmy całym jego światem. Wiem,
      że nie zawsze tak bedzie, że dojdą koledzy, bunt okresu dojrzewania. Ale to
      ciepło które jest w dzieciństwie musi zaprocentować. Jeżeli ma się solidne
      podstawy w postaci mądrze kochających rodziców (oby mi się udało takim być) to
      wszystko będzie dobrze.
      pozdrawiam, nikki
      • eminka1 Re: Pomozcie mi... 29.09.05, 11:05
        Wiesz, myślę, ze sam fakt napisania przez Ciebie tego postu świadczy o Twojej
        dalece posuniętej odpowiedzialności, a gdzies przez nią przebija właśnie
        rodząca się chęć posiadania dziecka. Naprawdę wiele zależy od nas rodziców, jak
        będzie wyglądało zycie naszych pociech, ich nastawienie do świata, dobór
        towarzystwa, podejście do szkoły etc... Oczywiście geny nie są bez znaczenia,
        ale myślę, że w Waszej sytuacji ta kwestia nie jest problemem. Jednak jak
        obserwuję dzieci moich znajomych, to bardzo silny wplyw na dziecko ma jednak
        metoda wychowawcza, oczywiście nie ma tu zadnego lekarstwa i nawet nie wiadomo,
        w ktorym momencie czlowiek popełnia bląd edukacyjny, ale najważniejsze jest
        rozmawiać z dzieckiem, być jego przyjacielem, kompanem we wszystkich
        dziedzinach życia, spędzać z nim jak najwięcej czasu, nie pozostawiac kwestii
        wychowania w rękach Boga i środowiska. Wiem, że to nie jest proste w "obecnym
        świecie", kiedy wszyscy są po zęby zapracowani, ale ja wierzę, że w Twoim
        przypadku (mam na myśli Twoje bardzo odpowiedzialne podejście do kwestii
        posiadania dziecka + Twoje wykształcenie) przyniesie bardzo pozytywne efekty.
        Serdecznie pozdrawiam
        • livia79 Re: Pomozcie mi... 29.09.05, 16:17
          Eminko, to chyba prawda, ze gdzies tam w srodeczku tli się jednak chęc
          posadania bobasa. Bo przeciez CHCE CHCIEC - a to chyba wiecej niż nie chciec
          albolutnie wcale wink Dziekuje Wam Dziewczyny za mile slowa. Czesto tu do Was
          zagladam, bo dokladnie rok temu bylam pewna niemal calkowicie, ze jestem w
          ciazy. Wybieralam się nawet na badania lekarskie, gdy nagle okazalo się, ze
          jednak nie... Poczatkowo, przypuszczajac, ze prawdopodobnie bede mama, bylam
          przerazona, potem, po ok. tygodniu - spokojniejsza, wreszcie zakielkowala mala
          iskierka jakiejs czulosci, po miesiacu - zapanowala pustka, gdy dowiedzialam
          sie, ze jednak dziecka nie bedzie. Zrobilam sie jakas taka "niewypelniona", na
          serduchu zrobilo mi sie chlodniej. Bylo tak pusto i chlodno, ze az mnie to
          zaskoczylo. Z biegiem czasu to uczucie "rozeszlo sie", zniknelo, a ja go chyba
          potrzebuje. Chce, zeby wrocilo, chce cieszyc sie, ze Ktos we mnie mieszka.
    • 99maja Re: Pomozcie mi... 29.09.05, 19:01
      Wiesz, napisałaś dokladnie to co ja czuję. Z jednej strony tak bardzo chcę mieć
      juz dziecko i staramy się o nie z mężem, a z drugiej jest we mnie taki straszny
      strach jak to będzie jak to ukochane dziecko zacznie dorastać, buntować się.
      Dookoła mnie, w rodzinie jest bardzo dużo dzieci i widzę co sie dzieje w miarę
      upływu lat, te słodkie brzdące zaczynają używać brzydkich wyrazów, pod wpływem
      kolegów ze szkoły staja sie agresywne, pyskują. Sama sobie mówię, skup sie na
      dniu dzisiejszym, bo skąd wiadomo co będzie za pięć, dzisięć lat, ale jakoś nie
      mogę przestać się zastanawiać i to psuje mi troche radość, bo z jednej strony
      chcę zobaczyć dwie kreski, a z drugiej zaczynam wpadać w panikę, że one sie
      pokażą. Paradoks, prawda? Ale tak sobie myślę, że to jednak tak musi być, że
      przez całe życie sie czegoś lub o coś boimy. Małżeństwo to też ogromne
      zobowiązanie, przynajmniej dla mnie, a jednak je podjęłyśmy i chociaż czasem
      sie kłócimy to nie żałuję, mąż nie zawsze jest aniołem ma inny chrakter i nie
      we wszystkim sie zgadzamy ale w końcu sie dogadujemy i jestem szczęśliwa. Myślę
      że z dzieckiem będzie podobnie będą lepsze i gorsze dni ale takie jest życie.
      Bardziej chyba żałowałabym gdybym nie miała dziecka, niż tego że jest i są
      problemy wychowawcze. Dlatego do dzieła, to w końcu od nas zależy jakie
      wartości przekażemy dzidziusiowi, będzie dobrze: )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka