Dodaj do ulubionych

Dziecko w kawalerce

26.11.05, 02:47
Napiszcie czy któraś z Was ma może maleńkie mieszkanie, 1 pokój z kuchnią.
Jak sobie radzicie, czy to duże obciążenie przy noworodku gdy mąż musi się
przecież jakoś wyspać do pracy? Czy mieszczą Wam się wszystkie akcesoria i
ciuszki dziecka, wózek, łóżeczko itd. A co w przypadku gości? Czy da się
jakoś to wszystko pogodzić?

Nasz Maluszek smile
tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20729;29/st/20060319/dt/6/k/bcb0/preg.png
Obserwuj wątek
    • sunflower Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 07:28
      Wynajmowalismy kawalerke przez 4 lata, w okresie, kiedy urodzila sie nasza
      corka.

      Mysle, ze jesli dziecko jest w miare spokojne, wowczas nie ma problemu z
      wyspaniem sie taty do pracy. Zauwaz, ze przeciez i tak 99% rodzicow spi z
      dzieckiem w jednym pokoju zwlaszcza przez pierwszy okres jego zycia. Ba, czesto
      spia wszyscy w jednym lozku.
      Ciuszki i inne niemowlece aksesoria mialam w pokoju, na osobnej komodce,
      spokojnie sie miescily.
      Wozek stal w przedpokoju.

      Natomiast gosci przyjmowalismy w kuchni. I nikt sie nie obrazal, zapewniam Cie.
      Goscie zagladali tylko na moment zobaczyc malucha, a pozniej kawe spijali
      wlasnie w kuchni. Pamietam, ze tylko chrzciny malej mielismy urzadzone w tym
      jedynym pokoju, no, ale to wyjatkowo.

      Da sie to wszystko pogodzic. Bez obaw.
      Nie wiem, jak pozniej, bo mieszkalismy tam do czasu, az dziecko mialo ok. 2
      lat.
    • lucy_cu Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 08:18
      Wszystko się da pogodzić.I do wszystkiego się da przyzwyczaić.Mieszkamy w
      kawlerce z trójką dzieci,ciasno jest bardzo,ale bez przesady.Mąż ma
      swoje "biuro" w kuchni i tam pracuje wieczorami.A noce? To wcale nie musi byc
      tak,że dziecko wyje godzinami i nie daje się nikomu wyspać.Nasze dzieci budziły
      się tylko na karmienie,czyli w praktyce co kilka godzin słychac było
      pomiaukiwanie-delikwent dostawał pierś w dziobek i spokój. Nie martw się na
      zapas,będzie ok.A-przy tak małym mieszkaniu szybko dojdziesz do wniosku,że
      mnóstwo gadżetów dla niemowlaków to zbędny wydatek.Ciuszki malucha mozna
      trzymać we wspólnej szafie (w końcu ile ich jest? nie trzeba osobnej
      komody).Przewijać mozna z powodzeniem gdziekolwiek-na łóżku,na dywanie (ekstra
      przewijak też zbędny-my mielismy małą,nadmuchiwana podkładkę z Ikei,sprawdzała
      się znakomicie).Krzesełko do karmienia-spory mebel-też można sobie darować
      itd.Głowa do góry,pomieścicie się! Pozdrawiam
      • luna333 Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 08:45
        mieszkamy w kawalerce 32metry, ślepa tycia kuchnia smile mieszkanko przedzieliliśmy szafą na 2 pokoiki, w jednym mąż ma pracownię w drugim stoi nasze łóżko i łóżeczko dziecięce pod moją szafą - jak chcę z szafy skorzystać to odsuwam łóżeczko (na kółkach jest - polecam)Przewijak leży na stole i tam też młodego przewijam, wózek stoi w drugim pokoiku obok kompa - żeby z kompa skorzystać trzeba wózkiem trochę pomanewrować smile ubranka dziecka mieszczą się n 1 półce w szafie a pieluszki i kosmetyki na regaliku z półkami pod którym stoi stół z przewijakiem. Wanienkę kupiliśmy taką nakładaną na wannę bo stelaż do zwykłej by się nam nie zmieścił - po kąpieli wanienkę odstawiamy na pralkę, na pralce terz kładziemy przewijak żeby dziecko po kąpieli wytrzeć , posmarować i ubrać smile Jest ok choć już się zastanawiam jak pozabezpieczać mieszkanie kiedy młody zacznie raczkować smile Mąż się raczej wysypia bo to ja wstaję w środku nocy żeby małego nkarmić czy przwinąć, mąż w tym czasie śpi słodko i nic go nie rusza smile Dla tak małgo dziecka nie potrzeba hektarów powierzchni bo i tak najbardziej potrzebuje on bliskości mamusi smile Jak przychodzą goście to jest ciasno i nie ma gdzie odstawić kubeczka z herbatą ale nie przychodzą żeby tańczyć tylko pogadać smile
        nie martw się - trzeba trochę pokombinować nad rozstawem mebli i jest ok smile
      • mama-in-spe Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 11:38
        lucy_cu napisała:

        > Wszystko się da pogodzić.I do wszystkiego się da przyzwyczaić.Mieszkamy w
        > kawlerce z trójką dzieci,ciasno jest bardzo,ale bez przesady.Mąż ma
        > swoje "biuro" w kuchni i tam pracuje wieczorami.A noce? To wcale nie musi byc
        > tak,że dziecko wyje godzinami i nie daje się nikomu wyspać.Nasze dzieci
        budziły
        >
        > się tylko na karmienie,czyli w praktyce co kilka godzin słychac było
        > pomiaukiwanie-delikwent dostawał pierś w dziobek i spokój. Nie martw się na
        > zapas,będzie ok.A-przy tak małym mieszkaniu szybko dojdziesz do wniosku,że
        > mnóstwo gadżetów dla niemowlaków to zbędny wydatek.Ciuszki malucha mozna
        > trzymać we wspólnej szafie (w końcu ile ich jest? nie trzeba osobnej
        > komody).Przewijać mozna z powodzeniem gdziekolwiek-na łóżku,na dywanie
        (ekstra
        > przewijak też zbędny-my mielismy małą,nadmuchiwana podkładkę z
        Ikei,sprawdzała
        > się znakomicie).Krzesełko do karmienia-spory mebel-też można sobie darować
        > itd.Głowa do góry,pomieścicie się! Pozdrawiam


        No jasne, a łózeczka można pod sufitem podwiązać...
        • lucy_cu Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 18:49
          Dzięki za patent! Zamiast piętrusów łóżeczka podwieszane,na bloczkach,zeby
          łatwiej na dół spuszczać!!! I stół też podwieszę...Genialne-jutro robię
          przemeblowanie!!! smile)))) Tylko te bloczki psiakość skrzypieć mogą...
    • ares1976 Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 11:23
      Dzięki! Trochę mnie uspokoiłyście smile
      • viola33 Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 13:19
        nie martw sie każde nawet ciasne warunki są dobrym miejscem na wychowanie
        maluszka, wystarczy odpowiednio umeblowac,tak aby każdy z was miał swój kącik,
        a czy goście znowuż tak często przychodzą?
        dziś niestety takie czasy ze większość z nas gnieżdzi sie w kawalerkach,ale
        uwierz mi da sie i tak wyzyc, oraz pogodzic wiele spraw,
        pozdrawiam i powodzenia
    • ulaszka Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 15:43
      Ja przy pierwszym dziecku mieszkałam w kawalerce ok. 30m.
      Duży pokój z malutką łazienką, przedpokoikiem i kuchenką niecałe 2m (lodówka,
      kuchnia, zlew, bez miejsca na choćby mały stół). W pokoju regał, ława, 2 fotele,
      łóżeczko dziecięce z nakładką do przewijania, duże nieskładane łóżko
      (160x200-było to nasze pierwsze prawdziwe łóżko po wcześniejszych akademickich,
      i nie potrafiliśmy zrezygnować z łóżka małżeńskiego). Oddzielnej komody dla
      dziecka nie potrzebowaliśmy, wózek stał w przedpokoju. Gości przyjmowaliśmy
      normalnie w pokoju (przez pierwszy miesiąc po urodzeniu dziecka gości nie
      przyjmowaliśmy). Nie było nam wcale ciasno, jedynie jak dziecko trochę podrosło
      zaczął nam (mi i mężowi) doskwierać brak intymności i jak córka miała niecałe 3
      lata przenieśliśmy się do dwupokojowego.
      Acha, dodam, że czasami mieliśmy gości przyjezdnych i musieliśmy ich przenocować
      z nami w pokoju.
      Naprawdę nie ma co się przejmować.

      Ulaszka
    • jadrom Re: Dziecko w kawalerce 26.11.05, 18:50
      Jak urodziłam pierwsze dziecko, to mieszkaliśmy z moimi rodzicami i mieliśmy na
      początku do dyspozcyji jeden pokój plus współużytkowanie kuchni, łazienki i wc.
      Więc przestrzeń do korzystania była bardzo mała. Ponadto było o tyle gorzej niż
      np. w kawalerce, że korzystanie z kuchni lub z łazienki było krępujące. Ciągle
      gdzieś fruwały nasze rzeczy lub dziecka, a moi rodzice i brat też chcieli
      skorzystać z tych pomieszczeń, a nas i dziecka wszędzie było "pełno", no i nie
      było takiej swobody. Było ciasno, ale jakoś przeżyliśmy i wcale nie wspominam
      tego okresu źle. POnadto jak słusznie ktoś wyżej napisał małe pomieszczenia
      uzmysławiają, jak wiele niepotrzebnych rzeczy wciskają nam teraz w sklepach z
      artykułami dla dzieci. Połowa z nich jest po prostu wynalazkiem marketingowym,
      praktycznie zbędnym, który tylko przeszkadza.
    • ryshia28 Re: Dziecko w kawalerce 27.11.05, 21:08
      Ja mam nadzieję, iż jestem w ciąży (!!!!), a mieszkamy w hotelu asystenckim w
      jednym pokoimu, na 12m2, z korytarzykokuchnią, w którym się oboje nie miniemy,
      no i jest jeszcze lazienka-przysznic,toaleta i zlew. Zapomniałam wspomnieć
      (smile!), że jest jeszcze ogromny kot Maine coon, i królik, który miał byc
      miniaturką. ALe nie przejmujemy się tym, na swoje przeniesiemy się dopiero za
      rok, gdyż na razie są tylko wylane ławy. To zbliża
    • ania.silenter Mieszkaliśmy w kawalerce z pierwszym dzieckiem... 27.11.05, 22:31
      ciasno było (24,5 m2), ale dało się przeżyć, zwłaszcza pierwsze pół roku życia
      Oli, kiedy jeszcze nie raczkowała i nie chodziła. Mieliśmy komodę na ciuszki
      Oluni, łóżeczko, wózek stał w przedpokoju. Przewijaliśmy ją na łóżku.
      Złamaliśmy się, kiedy okazało się, że znów jestem w ciąży (Ola miała 6 miesięcy)
      i summa summarum od 2 miesięcy mieszkamy w swoim domkuwink, który duży nie jest,
      ale za to własny (kawalerka należy do wujka mojego męża). Można było
      zopytmalizować tę niewielką powierzchnię kawalerki - pawlacze, szafki, regały,
      półki wiszące (myślę, że dałoby to 2 razy więcej miejsca), ale szkoda nam było
      pieniędzy na remont w cudzym mieszkaniu (wszystkie fundusze szły na budowę
      domu).
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka