Wlasciwie to ... napisalam to "dzien dobry" i ... ani be ani me ... nie wiem
od czego zaczac. Moze od tego, ze przypuszczam, ze jestem w ciazy ... nie
wiem czy sie cieszyc czy plakac ... Z drugiej strony, mysle, ze tym razem sie
nie wywine ... 30-tka stuknela mi w zeszlym roku - Natura sie domaga. Domaga
sie juz od zeszlego roku, ale z przyczyn skomplikowanych i do ktorych nawet
myslami nie chce wracac - jej odmowilam. Cztery miesiace temu, przerwalam
ciaze

- bardzo zle to przeszlam (przechodze) psychicznie - zdarza mi sie
plakac w nocy. Zaraz po fakcie, obiecalam sobie, ze juz nigdy nie bede
chciala innego dziecka, ze juz nigdy nie pokocham zadnego jak tamte
zaczynalam juz kochac

(((. I BOOOOM: piec miesiecy uplynelo - zdaje sie,
ze jestem znow w ciazy! ... Wiec chce mi sie plakac (no bo jak? przeciez nie
tak mialo byc) i z drugiej strony: nie moge sie oprzec mysli: a moze? a moze,
uda mi sie pokochac i to?
Nie wiem czy plakac czy sie cieszyc ...

...
Tak naprawde to teraz to placze ...