stamag
22.02.06, 18:04
Ostatnio było kilka przypadków skarżenia lekarzy przez pacjentki w związku ze
staosowaniem tzw. chwytu Kristellera. Podobno metoda ta polega na wyciskaniu
dziecka z brzucha łokciem przez lekarza i jest obecnie ZABRONIONA.
Otóż ptrzeczytałam trochę na ten temat i się zbulwersowałam, ponieważ
wszystko wskazuje nato, ze wobec mnie zastosowano tę metodę DWUKROTNIE.
Rodziłam dzieci w odstępie kilku lat, każde w innym szpitalu i z innym
lekarzem, dodad, że lekarze o dobrej reputacji. Dzieci były duże, zwłaszcza
drugie (4,5 kg) i po urodzeniu główki miałam probelmy z urodzeniem tułowia,
ponieważ - nietypowo - oboje mieli obwód klatki piersiowej większy niż obwód
głowy. No i właśnie w tym momencie i za pierwszym, i za drugim razem
lekarz "uwalił" mi się na brzuch (nie pamiętam na pewno, czy łokciami, ale
tak mi się wydaje, w każdym razie na pewno rękami "wypychano" moje dzieci na
świat). Oba porody skończyły się dobrze, tzn. dzieci zdrowe, z tym, ze przy
pierwszym miałam krwotok, którego dość długo nie umieli zlokalizować i
zatamować.
Nie miałam pojęcia, że te zabiegi są tak niebezpieczne.
TYLKO RAZ usłyszałam po porodzie bardzo powściągliwy komentarz innej pani
ginekolog (w przychodni, nie w szpitalu), sugerujący, ze nie powinni byli
tego robić. Ja sama nie protestowałam, bo w szczycie skurczu partego trudno
protestować, gdy lekarz tak "zaatakuje" z zaskoczenia.
Jestem znowu w ciązy i teraz przeraża mnie perspektywa porodu, bo pewnie
dziecko znowu będzie duże (to chyba sprawa genów). Czy znowu ktoś zechce mi
tak "pomagać"?
Napiszcie dziewczyny, a zwłaszcza proszę o zabranie głosu obecne na forum
położne, czy to jest tak często stosowany zabieg (mimo że zakazany!), czy to
ja miałam takiego pecha???