Dodaj do ulubionych

ciąża i ...teściowa?

03.06.06, 11:07
A jak teściowe Was kochane kobietki teraz traktują? Z jakimś szczególnym
namaszczeniem? Mojej wcale nie przeszkadza nie odzywać się do mnie i traktuje
mnie jak powietrze nawet nie wiem o co jej chodzi. Ale ze względu na dzidzię
staram się nie denerwować. Przecież tak samo jak my czekała na maleństwo więc
może jej przejdzie?
Obserwuj wątek
    • invicta1 Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 11:08
      a co Cie obchodza dąsy tesciowej? zignoruj babe i tyle
      • mafrolka Jeszcze coś "fajnego" sobie przypomniałam :-) 04.06.06, 11:35
        Moja teściowa wstępnie planuje zjawić się na chwilkę zaraz po urodzeniu
        malucha, rozmawiając ze swoim synem jak to będzie-podstawowym zmartwieniem
        było.....gdzie zje obiad jak ja będę w szpitalu smile) Nie jest istotne, że może
        trzeba będzie wesprzeć syna w organizowaniu opieki dla starszaka, może odebrać
        z zerówki, może właśnie coś ugotować, kupić kawałek chleba, czy jakkolwiek się
        włączyć na te 2-3 dni mojej nieobecności.... Ważne jest,że dzidziusia przyjadą
        obejrzeć no a głodni chodzić nie mogą, wiadomo! Na szczęście moja Mama stanęła
        na wysokości zadania i zaprosiła na obiad . Ludzie, trzymajcie mnie bo uduszę
        babę i w więziennym szpitalu rodzić będę!!! pzdr
    • luciii tak samo, jak ja ją - mamy się głęboko w d... :P 03.06.06, 11:09
      ma 10letnią wnuzkę w zadku, to i teraz jej to zwisa
      moja teściowa to, jak w starym powiedzeniu: "ch.. nie baba!"
      największemu wrogowi takiej wredoty nie zyczę!!!
      • agulka1001 Re: tesciowa... 03.06.06, 11:12
        o qtwa!a ja myslalam,ze tylko moja tesciowa jest "wyjatkowo" i ma dąsy,
        bo potrafi sie nie odzywac 3m-ce,nie interesowac mną zupelnie,
        mimo ze mieszkamy niedaleko,a ja bylam sama (mąż w rozjazdach)!

        dziewczyny,jestem z Wami
        • kamilcia23 Re: tesciowa... 03.06.06, 11:18
          O cholera jak ja bym chciala zeby mnie tesciowa traktowala jak powietrze albo
          sie nie odzywala...bo moja to wszedzie wtyka swoj nos chce liczyc nasze
          pieniadze wydatki umeblowac pokoj dla dzidzi mieszkanie itd(a z mezem mamy
          swoje osobne mieszkanie)proboje wszystkim zdzic nawet czasem zazuci co mamy
          kupowac do jedzenia albo jak ja mam gotowac(a ona sama nie umie nawet
          ziemniakow posolic jak trzeba)
          • elcynka Kamilciu 03.06.06, 11:22
            opisujesz moją jak teściową jak ma okresy odzywania się. Kropka w kropke, jej
            hobby to rozliczanie nas z naszych wydatków
          • agulka1001 Re: tesciowa... 03.06.06, 11:24
            moja na pocxatku malzenstwa tak miala-kwiatki chciala podlewac,
            ciagle uwagi,co my z pieniedzmy robimy,dlaczego remontu nie robimy!
            az raz zeszly sie 2tesciowe w jednym miejscu,
            i moja mama delikatnie,ale wszystko jej wyrzucila,
            mam spokoj teraz,nawet rzadko przychodzi!fakt,ze tesciowe ze soba nie gadaja!
          • magda_272 Re: tesciowa... 04.06.06, 23:25
            No a już myślałam że jestem sama.Moja teściowa ciągle powtarza :"no ja się nie
            wtrącam, ale..."i tu zawsze wciska swoje piec groszy. Dotychczas znosiłam to
            spokojnie bo widywałam ją może raz w miesiącu. Ale odkąd urodziła się moja
            córeczka, mam tę przyjemność i spotykam się z nią co tydzień.Na dodatek kiedy
            niunia tylko zapłacze ona z paniką w oczach : "No czemu ona tak płacze??????"
            Nawet całonocne płacze mojego aniołka nie wyprowadzają mnie tak z równowagi jak
            półgodzinna wizyta teściowej.
            • ginger133 Re: tesciowa... 08.06.06, 19:54
              jakbym slyszala moja! "nie chce sie wtracac, ALE..." nie wiem jak to bedzie jak
              sie maly urodzi, narazie to olewam...
        • luciii moja po urodzeniu wnuczki powiedziała, że jestem 03.06.06, 11:20
          wyrodną żoną, bo zbeszcześciłam jej syna, nie dając mu synka!
          wywaliłam ją na zbity pysk
          w d..pie ma wnuczkę już od dziesięciu lat
          teraz jestem znów w ciąży [będzie chłopczyk]- teściowa zażarta, dalej ma nas w
          d..pie! nawet ni razu nie zadzwoniła do własnego syna, by zapytać jak się ma
          maluszek w brzuszku, że nie wspomnę o całej naszej reszxcie!

          ale jak kiedyś narobiła długów, to do strzału nas znalazła, żeby wydębić od nas
          szmal na życie i spłacanie jej dłużników [oczywiście odp. była wiadoma -odmowa]
          do swoich rodziców nie odzywała się 4 lata mieszkając z nimi w jednym budynku
          mieszkalnym, gdy jej ojciec zmarł zapowiedziałą swej matce, że jak nie da jej
          należnej częsci spadku po ojcu, to wystąpi na drogę sądową i tak zrobiła
          nie będę pisać, jak wyglądały rozprawy, bo to był cyrk na kółkach!
          itd itd... oj dużo grzechów ma wiedźma na sumieniu! duuuużo

          na szczęście małpa mieszka ode mnie daleko! i nie muszę oglądać jej mordy ;/
          stara zbutwiała powalona wiedźma!
    • elcynka Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 11:17
      a ja z moją mieszkam co prawda zajmujemy pieterko ale łazienka i kuchnia jest
      na dole i wspólna, ale wiecie co, ulżyło mi, że nie jestem samasmile
      • natalka691 Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 11:43
        Moja teściowa z teściem pracują i to intensywnie. To jeszcze młodzi ludzie (52
        lata, wczesnie zaczęli), podejscie luzackie, młodziezowe, mają swoje zycie,
        mieszkają pół godziny od nas i traktujemy się po partnersku, jak dorośli
        ludzie. Taktowni. Czasem nawet pytam teściowa o zdanie jak mam jakiś problem.
        Powiedziałam tesciowej, że jest u mnie gościem, kawe jej zaparzę, jedzenie
        podam itp, itd i ma sie nie garnąc do tego typu spraw w naszej chacie.
        Deklaruje się, że trzyma w tym roku urlop, żeby mi pomóc jak urodzę. Chętnie
        przyjme jej pomoc, bo pewnie będzie potrzebna i mąż pewnie będzie, a moja mama
        jest nauczycielka i w październiku będzie musiała zasuwać, mąże też niestety
        pracka.
      • amoniaaa Witajcie w klubie :-) 03.06.06, 11:43
        Nie wiem czemu to tak jest z tymi teściami... Moja nie wpinkala się do
        wszystkiego, daleko od nas mieszkają, ale nie mówi nam co mamy jeść i ubierać
        na szczęście bo raz ją ustawiłam i mam spokój. Natomiast mój teść jak wszedł
        pierwszy raz do naszego mieszkania, to był w szoku!!! Czemu takie drogie drzwi,
        a te karnisze to też nie były najtańsze... Klepią biedę przez własną głupotę i
        teraz jak nie mają na buty albo chleb, to wiedzą że przyjdą do synusia i on im
        da... Ostatni tydzień to dla mnie trauma bo przyjechała w odwiedziny (na
        szczęscie nie śpi u nas). Ratujcie bo już nawet koleżanki i rodzina podziwiają
        mnie za moje opanowanie.... uncertain Trzymajmy się razem kobietki wink
    • kamilcia23 Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 11:40
      Moja ostatnio troche przystopowala bo albo nie odbieramy tel albo po prostu
      wychodzimy do moich rodzicow to ostatnio tylko zadzwonila zapytac czy juz
      urodzilam wiec jak maz odp ze jeszcze nie to padlo pytanie(od kobiety ktora
      urodzila 3 dzieci i wie juz co i jak) to czemu jeszcze nie na co ona czeka z
      tym porodem?? szkoda mi juz slow na nia
    • k_a_m_a3 tesciowe- dziwne stworzenia 03.06.06, 12:06
      Z moja tesciowa tez jest cos nie tak.
      ZAWSZE musi miec odwrotne zdanie. Np:
      "pyta czy duzo pije, bo w cizy to tzreba duzo pic...najlepiej soczki..",
      tydzien pozniej ja jej mowie "...lubie sok pomaranczowy i sporo go pije, bo mi
      dobrze robi" a ona na to "..no ja nie wiem- sokow w cizy nie powinno sie pic..".
      Pomijam, ze jak zaszlam w ciaze to moi rodzice zaproponowali , ze dadza nam
      mieszkanie, tyle, ze na wsi- ale za to wyremontowne, prawie 80m2, ogrodek itd.
      Czy ktoras z was by nie skorzystala tylko wolala mieszkac z tesciowa??????
      Ona mieszka w bloku, tlumaczylam jej, ze tam na "wsi" bedziemy na swoim,
      mieszkanie jest duze, dziecko bedzie milao swoj pokoj itd... A wiecie co ona
      na to? Ze takiej egoistki jak ja to ona nie widziala! Ze ja mysle tylko o tym
      zeby dziecko mialo swoj pokoj, zebym mogla je tam zamknac.
      Szczeka mi odpadla.
      Mimo dasow mojego faceta (oni maja rodzinna obsesje,ze dziecko napewno na
      pastucha wyrosnie jak pomieszka troche na wsi) postawilam na swoim.
      • anrenata Re: tesciowe- dziwne stworzenia 03.06.06, 12:46
        Jak czytam Wasze posty to poprostu ciesze się,że trafiłam
        dobrze.Teściowa,owszem ,na początku była nadgorliwa,ale mój mąż kilka razy
        powiedział jej tak,że wiecej nie próbowała ingerować w nasze sprawy.Ogólnie to
        bardzo dobra kobieta,inteligentna,taktowna,ale gdybyśmy sobie na to pozwolili
        to z pewnością chciałaby mieć więcej do powiedzenia.Trzymajcie się dzielnie
        kobietki.Pozdrawiam.
    • kasia26_a Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 13:03
      hehe a ja mam tesciowa ktora dowiedziala sie dopiero ( zauwazyla ) w swieta wielkanocne ze bedzie drugi raz babcia mimo ze miesiac wczesniej mnie widziala .Na szczescie nie mieszkamy zbyt blisko siebie wiec mnie ona zwisa i powiewa.Rodze w na poczatku lipca teoretycznie.
      Rozwalila mnie tylko kwestia slubu, poniewaz jestesmy 3 lata ponad po cywilnym wiec chcielismy wziasc juz koscielny.Ona jak uslyszala o slubie to lament bo ona nie ma pieniedzy, bo ona nie wie co ma zrobic bo w tym terminie miala jechac do corki no i ze plany zesmy im pokrzyzowali no i ze chyba nie przyjedzie... jak mnie to wkurw.....w koncu stanelo na tym ze przyjezdzaja w sobote na slub , a ja bylam pewna ze kilka dni wczesniej przyjada chociazby popilnowac dzieciaka bo ciezko w 7 miesiacu zajac sie porzadkami w domu, prowadzic knajpe i jeszcze dzieciaczkiem sie zajmowac i przygotowywac sie do slubu.Dobrze ze meza mam po swojej stronie: zadzwonil do nich ze jesli nie przyjada chcociaz dzien wczesniej to niech wogole nie przyjezdzaja.zaznaczam ze dostalismy w sobote awanture od niej ze nie zaprosilismy meza siostry na slub z rodzina.Niestety ale jak ktos pozycza pieniadze na tydzien a pozniej rozmawia z toba jak z gowniarzem i nie oddaje kasy przez najblizsze pol roku to o czym tu wogole mowic....
      Takze widzicie drogie dziewczyny. Tesciowe sa dobre ale z daleka.
      Teraz w lipcu rodze, nie powiedzialam ze zlosci nawet jej jaka plec jest drugiego dzieciaczka. a ona stwierdzila ze nie wie czy przyjedzie w lipcu bo byc moze dopiero we wrzesniu.Ot taka drobna pomoc. Niestety nie mam swojej mamy bo zmarla ojca gowno wszystko obchodzi wiec jestesmy sami nie wiem ale jakos to jak narazie kiepsko widze......
    • zielaka A moja teściowa jest super.... 03.06.06, 13:04
      Mieszkamy praktycznie razem (oni na dole, my na górze - mamy oddzielne wejście).
      Jemy u teściowej obiadki. Moja teściowa to mądra kobieta, która zna życie, duzo
      mi pomaga, lepiej sie z nią dogaduję, niz z własną mamą, która mieszka 100 km od
      nas. Tesciowie pomagaja nam, jak tylko mogą. Przepisali nam mieszkanko, a sami
      niedługo wyprowadzają się do nowego domu i powiem szczerze, że jak dla mnie to
      mogą jeszcze mieszkać z nami, bo wiem, że jak niunia się urodzi,to moge na nich
      liczyć...
      Jak koleżankom w pracy opowiadam coś o mojej teściowej, to one nie mogą
      uwierzyć, bo każda "coś" ma do swojej teściowej, a ja bardzo lubie swoją teściowąsmile
      • azzure1 Re: A moja teściowa jest super.... 03.06.06, 17:01
        I moja też. Na początku było trochę spięć, bo mąż to jej oczko w głowie, taki
        mądry, zdolny i w ogóle, a tu jakaś mu głowę zawraca wink Ale to chyba
        zrozumiałe, zwłaszcza, że ten mój inteligentny mąż nie poinformował, że ma
        dziewczynę i teściowa dowiedziała się od pani, u której mieszkał na stancji,
        hihi. Ale jak się poznałyśmy, to wszystko się ułożyło. Nawet żałuję, że
        mieszkają 200 km od nas. No bo jak tu nie lubić kogoś, kto na urodziny przysyła
        Ci 12 kg paczkę, a w środku obok prezentu słoiki z bigosem, pierogi i tort?
    • gocha_sz Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 13:06
      Przez dwa lata mieszkałam pod jednym dachem z teściową, ale nie mogę
      powiedzieć, że mi było z nią źle. Tak jak każdy człowiek ma swoje za uszami.
      Ale jakbym ja była święta to mogłabym jej liczyc jej wady. Teraz mieszkamy w
      domku obok (na jednym placu) i jest OK. A jak dowiedziała się, ze będzie babcią
      to od razu zaczęła dbać o mnie kupując mi owoce, czy posyłając jakieś jedzenie.
      Bardzo ją lubię za to, że możemy się nie zgadzać w jakieś kwestii i ona to
      szanuje. Powie, co ma do powiedzenia ale decyzje nam zostawia. To teściu jest
      gorszym marudą, ale nigdy nie zostawi nas, jak jesteśmy w potrzebie.
      Życzę wam takich teściów!
    • cathy1976 Re: ciąża i ...teściowa? 03.06.06, 14:45
      Moja tesciowie oboje sa bardzo w porzadku. Oczywiscie nie zawsze sie zgadzamy,
      ale to chyba normalne. Tesciowa- emertyowana nauczycielka- taktowna, ciepla i
      inteligentna, tesc- tak samo. Miali 3 synowi a teraz juz 3 wnukow i wszyscy
      wiedza, ze w skrytosci marza o wnuczce takze na wiesc, ze bedzie corcia
      oszaleli z radosci. Fajni ludzie, choc czasem... no powiedzmy nadgorliwismile
      Zycze takich tesciow kazdemu.
      • magdalenas10 moja super 03.06.06, 15:30
        pomocna, uczuciowa.naprawde ja traktuje ich jak rodziców a oni mnie jak córke.
        • fufcia26 Re: moja super 03.06.06, 19:21
          ex tesciowa z piekla rodem na druga nienarzekam z tym ze czasami zachowuje sie
          dziwnie, mam pasierbice w wieku prawie 20 lat,i na samym poczatku ah nie prasuj
          jej ciuchow jest juz na tyle dorosla ze moze sobie to robic sama a teraz hej no
          powinnas prasowac jej ciuchy, powiedzialam hej zapomnij!! i koniec
          tematu,kiedys ciagle slyszalam krytyki odnosnie tego jak sie opiekuje moja mala
          corcia, wiec wypalilam w koncu ze ciagle jest jakos niezadowolona z tego jak
          sie mala zajmuje nie wiem czemu... poza tym wie wszystko najlepiej jest
          madrzejsza od lekarza , lekarze to pajace glupki nie wiedza co robia najlepiej
          ich nie sluchac itp bo tylko kase ciagna ehhh ale to lepiej niz poprzednia
          tesciowa przez ktora miedzy innymi sie rozwiodlam co prawda rowniez przez
          wlasna naiwnosc i przez meza bez wlasnego zdania szczegol, mowila mi nawet
          jakie srodki antykoncepcyjne mam zarzywac po porodzie,jak grubo kroi sie seler
          i musialam sluchac jejkretynskich opowiastek z pzreszlosci jak to kiedys byla
          mloda ze sie wszyscy za nia ogladali non stop pomagac spedzac z nia czas
          itp....uffff a na koniec nie wpuscila mnie do domu....i tak juz zostalo nie
          zaluje tego hahahahah niech zyje ze swiadomoscia ze jest ktos kto sie cieszy
          jak ona sie NIE cieszy, alez jestem wstretna
          • mafrolka Moja-z gatunku wiedźm bagiennych. 03.06.06, 20:08
            Gigantycznie skupiona na sobie- tzw "drugą młodość" przerabia, odkąd syn się
            wyprowadził-ciuchy, kosmetyki, 2 h w łazience to standard-totalny brak
            pogodzenia się z upływającym czasem, żenująco wygląda w tych spódnicah z 3
            falban-no ale wiadomo-w tym sezonie modne smile. Wszystko musi być najlepszej
            jakości-potrafi przyjechać do nas i od drzwi cofnąć się do sklepu po kawę-u nas
            Nesca, ona uznaje tylko Jacobs Kroning ( czy jakoś tak się to pisze).20 lat
            mieszkali w 1 pokoju z synem, ale po naszym ślubie postanowili przenieść się do
            3 pokoi wymagających remontu, który trwa i trwa-oczywisty jest więc absolutny,
            ciągły, nieustający brak kasy, nigdy nie można było na nich choć minimalnie
            liczyć ( ślub, zakup mieszkania, wyposażenie go, chrzciny itd itd-wszystko
            zawdzięczamy moim rodzicom, którzy całe życie żyli oszczędzali wręcz przesadnie
            i swoim oszczędnościom ).Pod przykrywką "nie wtrącania się"-nie interesuje się
            niczym, co nas dotyczy, wręcz wysypki dostaję na te jej kurtuazyjne pytania "co
            słychać?", gdy raz na 3 m-ce zadzwoni....Co jej mam niby wtedy odpowiedzieć,
            q..wa mać! Starszaka "kocha" deklaratywnie, ale gdyby trzeba było np zabrać na
            wakacje, jak będzie noworodek w domu-to już absolutnie nie po drodze, w ostatni
            Dzień Dziecka nawet nie zadzwoniła.... Mogłabym wymieniać do rana. Mój mąż
            jest bardziej związany z moimi rodzicami, boli go ta dysproporcja w
            zainteresowaniu/pomocy jednych i drugich. No ale oczywiście nie powie im
            szczerze co sądzi o takiej postawie-mnie parę razy się coś "wyrwało", więc
            jestem ta najgorsza... Ech, szkoda gadać. A najgorsze, że teściu siedzi pod
            pantoflem i robi się taki sam jak wiedźma....pzdr
    • margonik Re: ciąża i ...teściowa? 04.06.06, 12:00
      A moi teściowie chyba się mnie trochę boją... Dzwonią regularnie do mojego
      męża, pytają o moje zdrowie itd, interesują się bardzo, ale nigdy bezpośrednio
      nie dzwonią do mnie. Może tez dlatego, że ja nie jestem wobec nich specjalnie
      wylewna...
      Jak się spotykamy, strasznie skaczą wokół mnie. Czasami wręcz przeginają, teść
      np., gdy jesteśmy u nich, za każdym razem przygotowuje mi wieczorem kąpiel.
      Ponieważ biorę prysznic, więc z reguły tę wodę wylewam, a ponadto drażni mnie
      to, że ktoś mną steruje narzucając mi siłą rzeczy porę wieczornej toalety. No
      ale teść robi to w dobrej wierze, chociaż mój mąż fuka za to na niego.

      Natomiast zdecydowanie większy problem mam z własnym ojcem! Czasami bardzo nam
      pomaga (ma "złotą rączkę", więc czasami jest niezastąpiony, a na dodatek bardzo
      dobrze dogaduje sie z moim mężem i oboje wpadają w wir wspólnej pracy), ale
      jednocześnie jest strasznym uparciuchem i robi wszystko po swojemu. Ostatnio z
      pasją przekładał nasze rzeczy w garderobie... jak stara upierdliwa teściowa,
      która grzebie po szafach! Albo stwierdza: "pozbądźcie sie tej kanapy, bo jest
      niewygodna" (to nasza ulubiona kanapa!) - "ja wam kupię nową!" i naprawdę
      zaczyna latać po sklepach! Aż strach. Dobrze, że nie ma kluczy do naszego
      mieszkania, bo byłby zdolny sam nam tę kanapę wynieść i wcisnąć nową. Zresztą
      tak już kiedyś było, gdy pod moją nieobecność w domu wywiózł mi lodówkę...
      Wszelkie kłótnie na nic się nie zdają! Sprawiają tylko, że skaczemy sobie
      wzajemnie do oczu, a ja później mam strasznego moralniaka, bo robię sie na
      niego cięta jak osa.
    • agus122 Re: ciąża i ...teściowa? 04.06.06, 13:00
      MOJA TESCIOWA TO CUD!!!kupuje mi ciuszki ciazowe....kupuje dla malucha...kupuje
      ulubione ciasto..kocham ta kobiete!!
    • oleska16 Re: ciąża i ...teściowa? 04.06.06, 19:57
      A moi tesciowie wcale sie nie interesuja jak ma się ich pierwszy (mąz jest
      jedynakiem) wnuczek/wnuczka. Ani razu nie pofatygowali sie i nie zadzwonili by
      spytac o moje sampopczucie. Gdzies trzy tygodnie temu odwiedził nas po raz
      pierwszy mieszkaniu (jestesmy 1,5 roku po slubie) teść (teściowa nie była ani
      razu, obydwoje są sprawni fizycznie) i zamiast sie spytac jak samopoczucie to
      zapytał sie jedynie co tak szumi ( ubijałam śmietanę). A potem będa zdziwienia,
      że ja nie będe sie nimi interesowała.
    • korlewna Re: ciąża i ...teściowa? 05.06.06, 08:02
      czytam i czytam.... i wszystkim Wam zazdroszczę... moja teściowa odeszla z tego
      swiata. I tak naprawde chcialabym moc chociażby powiedzieć Jej, zeby nie
      wtracala sie... marudzicie kobitki, zawsze mozna się odezwać, albo nie pozwolić
      sobie wejśc na glowę.
      Pozdrawiam
    • barbud Re: ciąża i ...teściowa? 05.06.06, 08:21
      a moja teściowa miesiąć temu urodziła własne dziecko, wiec swoim pierwszym
      wnukiem nie bardzo bedzie sie interesować, oczywiście tesciowie czasami spytaja
      sie sie jak sie czuję ale to głównie tesciu sie interesuje bo ona jest zajęta
      swoim maleństwem i nie słucha nawet mojej odpowiedzi. Ogólnie są wporządku
      ludżmi, czasami tylko sie wtącają ale da sie wytrzymać.
      • margonik Ojej! 05.06.06, 22:06
        To masz, jakby nie patrzeć, wyjątkową teściową smile
        A ile lat tak mniej więcej?
    • liwilla1 a ja nie narzekam, ALE... 05.06.06, 10:41
      jakos nie moge do serdecznosci "tesciowej" sie przyzwyczaic. jest kochana, mila,
      pomocna, zawsze zainteresowana jak sie z maluchem czujemy. slodko az momentami
      niedobrze mi sie robi. tym bardziej, ze kilka tygodni przed moim zajsciem w
      ciaze zrobila mi niezly numer. jeszcze nie mieszkalismy z moim niemezem razem,
      wiec spalismy raz u moich rodzicow, raz u jego. fakt, ze maja bardzo male
      mieszkanko powodowal, ze bardzo niechetnie chodzilam do nich na "nocki" i moj
      niemaz musial mnie za kazdym razem przekonywac, ze jego rodzicom nie
      przeszkadzam, ze placi im za mieszkanie, wiec moze przyprowadzac swoja kobiete.
      ale ja i tak sie krepowalam jak szlag i niejedna noc przemeczylam z pelnym
      pecherzem, bo glupio mi bylo isc siusiu zrobic (lazienka naprzeciw ich
      pokoju-nie zamykaja drzwi). u mnie bylo lepiej, bo rodzice maja calkiem spore
      lokum i mielismy wieksza intymnosc. w kazdym razie mama mojego niemeza podczas
      mojej wizyty (proszony niedzielny obiad) odczekala, az moj niemaz pojdzie do
      lazienki, po czym z usmiechem poinformowala mnie, ze przeszkadza jej, ze u nich
      sypiam. zatkalo mnie jak to uslyszalam, oczywiscie jak tylko wyszlismy wszystko
      opowiedzialam mojemu lubemu, ktory strasznie sie wsciekl. niedlugo po tym
      zamieszkalismy razem. nie musze dodawac, ze wiecej u jego rodzicow nie spalam,
      chociaz jak dowiedzieli sie, ze urodze im wnuka niejednokrotnie proponowali nam,
      abysmy do momentu kupienia mebli u nich mieszkali (niecale 5 tyg po calym
      wydarzeniu!!!). wolalam z niemezem meczyc sie spiac na metrowej kozetce nic choc
      jedna noc u nich spedzic. a teraz "nietesciowa" jest taka mila i zatroskana... a
      ja jakos nie moge uwierzyc w jej szczerosc, choc bardzo sie staram.
      • amoniaaa Znam to.... 05.06.06, 10:48
        fałszywe jak nie wiem co... Ja wolę na moją uważać, bo tu jest miluśka a tu
        mnie obgaduje za plecami. Dajcie spokój z tymi teściowymi. Swoje już z teściami
        przeżyłam sad Jak o nich słyszę to mam odruch wymiotny uncertain
        • agulka1001 Re: moja to czarownica 05.06.06, 21:47
          dobry ten tekst-przeciez mozna sobie nie dac na glowe wejsc!ta forumowiczka
          nigdy nie spotkala takiej kobiety jak moja tesciowa!fakt-poradzilismy sobie z
          jej wizytami,niezapowiedzianymi,no o 23,00,bo ona po swoje rzeczy wpadla (miala
          w naszym mieszkaniuk,ktore wczesniej bylo jej).kwiaty podlewala,wszystko
          ogolnie bylo zle!ale ja nie o tym!tesciowa jest uparta jak osiol!nie sobie nic
          przegadac,ona ma zawsze racje!dyskusje czesto konczą sie tragedią,nie
          odzywaniem przez kilka (!!!!) m-cy!ale wiecie,co jest najgorsze??ona
          przepowiada zle rzeczy!jak cos powie,to tak sie stanie,ale ona oczywiscie tylko
          o lzych rzeczach mowi!mąz mial studiow nie skonczyc (na 4,5zakonczyl),mielismy
          sie rozstac,kiedy ja poszlam na studia zaoczne,dzieki Bogu ja i mąz
          skonczylismy!a ostatnio,to bylo 20.04,powiedziala do mnie,ze my to nigdy dzieci
          nie bedziemy mieli,ze ona sie przygladnela nam,ze my za ygodni jestesmy,ze ja
          kariere chce robic,poza tym ona sie oswila z myslą,ze nie ma swoich wnukow i
          miec nie bedzie-ma przybraną wnuczkę,ktorą kocha nad zycie i jej starczy!az
          mnie zaklulo w brzuchu,jak to uslyszalam,bo domyslalam sie,ze jesetm w
          ciazy...i okazala sie,ze bylam...myslalam,ze minie straszne fatum....10dni po
          jej slowach poronilam...i jak jej nienawidzic???
          • amoniaaa Re: moja to czarownica 06.06.06, 09:51
            wpierdziel jej... Dziwię się że jeszcze tego nie zrobiłaś wink
            • cytrusowa Re: moja to czarownica 06.06.06, 11:58
              no coz...wasze historie czasem są z piekla rodemsmile, szerze wspolczuje takich
              tesciowych.

              jestem na początku ciazy, nikt nic jeszcze nie wie, poza mezem.
              az sie boje powiedziec tesciowej, bo nie znam jej reakcji. moge tylko
              przypuszczacsad

              kobieta jest ok, mozna powiedziec ze ni ziebi, ni grzeje. gdybhy nie byla tak
              bardzo nadopiekuncza i nie wsiubywala nosa w nasze zycie....
              mieszkamy daleko, do naszego miasta zjeżrzamy 3 razy do roku, wtedy jest tragedia.
              jedziemy teraz w sierpniu, na szczecie bede miala wymowke, by nie spac kilka
              nocy u niej - choc maz zawsze chce.
              ale miszkanie malutkie, tesciowa wcia zna nasluchu - piardne, slyszy, pyta co
              zrobic, czy zjem, sklada nasze ciuchy!, scieli anm lozko!....brak slow.

              zdecydownaie wole zdrową atmosferę u mnie w domu, gdzie są oboje rodzice i moja
              mama, ktora lubi duzo mowic, nie twtrąca sie, pyta sie jesli chce pomoc...przede
              wszystkim moi rodzice nie pytają o wszysto, nie chca wiedziec wszystkiego i
              przezywac tak, jak robi to omoja tescoiwa.

              dla podsumowania:
              moi rodzice mają po 59 lat i kwitną w drugiej mlodosci, moja tesciowa m 65 lat i
              wyglada jak typowa polska babcia - mohery, trwala ondulacja,
              fotochromy....babcia z polskich realiow.

              a jesli chodzi o dziecko - będą blizniaki, pierwsze dzieci w obu rodzinach - u
              mnie nikt z uporem maniaka nie pyta sie kiedy będą, a u meza na okrąglo. choc
              nie od dzis nzany jest problem - jego starszy brat nie moze miec dzieci, my tez
              mielismy klopoty i male są po invitro.

              zobaczymy co tez moja tesciowka zrobi....


              a co do jej nadopiekonczosci, zamierzam wykorzystac fakt, ze jestem w ciazy i
              porozmawiac z nia grzecnzie nt jej ingerowania itp.
            • agulka1001 Re: moja to czarownica 06.06.06, 22:22
              > wpierdziel jej... Dziwię się że jeszcze tego nie zrobiłaś wink


              myslisz,ze nie mam ochoty tego zrobic....dla niej najwiekszym ciosem
              byloby,gdybym jej to powiedziala...ona nie wiem,ze poronilam,zawalu by
              dostala,powiem jej na łozu smierci,na dobicie...ale kutwa ma dar
              przepowiadania...wiesz,jak sie teraz boje,czy uda mi sie chociaz w ciąze
              zajsc....
              • amoniaaa Olej kretynkę 08.06.06, 16:01
                Nie ma się co deklami przejmować. Ja mam też czasami "wesoło". Dobrze że moma
                mamuśka jest wspaniała, wyrozumiała i cierpliwa... TRzymajmy się razem wink
    • beta73 Re: ciąża i ...teściowa? 05.06.06, 21:55
      moja generalnie jest ok. ale uważa ciąże za nie specjalnie szczególny stan,
      rzadko pyta się o moje samopoczucie, a szczytem wszystkiego był przyjazd
      teściów do nas na Boże Narodzenie, ja w 3 miesiącu ciąży, 2 letni syn w domu,
      ledwo łaziłam bo tak mi sie rzygać chciało, spać, nic nie robić a tu święta
      trzeba było robić, dodam że mam tu mame na miejscu i gdyby nie przyjazd teściów
      pewnie byśmy sobie do niej poszli i odpoczęłabym sobie troszkę...
      • amoniaaa Re: ciąża i ...teściowa? 06.06.06, 09:44
        Wiem co czujesz. Ja do moich muszę jeździć z mężem a też średnio mi się to
        podoba, bo święta lubię spędzać w swoim domu z nogami do góry... Kiedy chcę to
        jem co chcę itd. Nikt mi nie dyktuje kiedy mam jeść obiad czy kolację.. Dużo by
        gadać. Teście.... ciężki temat uncertain
    • betti23 Re: ciąża i ...teściowa? 06.06.06, 22:24
      a moja traktuje mnie jak wlasna matka..troszczy sie o mnie przynosi jogurciki
      do nas na gore.i wogole przykrywa jak zasne ..hm,,moze dlatego ze ma 2 synow smile
      a zawsze chciala miec core dlatego liczy ze urodzi sie wnusia
      • izabela.16 moja jest ok! 08.06.06, 15:56
        i dziekuje jej za to.pomoze czasem powie co jest nie tak...ale zyczliwie.pa
    • raszefka Re: ciąża i ...teściowa? 07.06.06, 09:13
      Moja mnie ostatnio potrakowała (nieświadomie mam nadzieję) jak inkubatorek
      swojego dziecka.
    • andevi moja tesciowa? Krotko mowiac: "Nederlantalius" 10.06.06, 00:28
      Dla wyjasnienia: Nederlantalius to neologizm wymyslony przeze mniesmile)
      Polaczenie dwoch slow: neandertalczyk( czlowiek pierwotny) i Nederlander, czyli
      Holender po ichniemu.
      Problemy z moja tesciowa zaczely sie jeszcze w narzeczenstwie.Myslalam, moze
      roznice kulturowe, mentalnosciowe czy cos w tym stylu, probowalam zrozumiec.Ale
      po paru latach doszlam do jednego wniosku: po prostu ordynarna
      prostaczka,prymityw, brudas i chamka, do tego nieprzecietnie glupia i
      uparta.Owszem, potrafi byc i uczynna, i mila, ale mnie zawsze traktuje z gory,
      no bo ja jestem Polka,a to znaczy bidok i cwok.Ona pochodzi przeciez z
      cywilizowanego kraju, dobrobytu itp.itd.,wiec ja jej nawet do brudu na pietach
      nie dorastam!
      Nie wazne jest to, ze mam trzy fakultety ukonczone, mowie piecioma jezykami, a
      holenderskiego nauczylam sie biegle w dwa lata, w domu jestem zaradna jak zadna
      z Holenderek, no i radze sobie niezle na emigracji.Ona przez te cale lata
      jednego slowa po polsku sie nie nauczyla! Zupy nie ugotuje, jak nie ma proszku,
      przypala, a najczesciej kupuje gotowe dania w supermarkecie i truje nimi cala
      rodzine, prania tez zrobic nie umie, wiecznie mialam zafarbowanie albo
      zbiegniete rzeczy, a najczesciej po prostu niedoplukane, do sprzatania uznaje
      tylko chlor, po ktorym mam ciezka reakcje alergiczna i tak dalej, mozna
      przyklady mnozyc.Zamieszkalismy po slubie u niej, bo widokow na wlasne
      mieszkanie jak dotad nie mamy.Rok wczesniej zmarl tesc.Gdy on zyl, to jeszcze
      jakos glupote zony trzymal w ryzach, no a teraz po prostu kobieta szaleje! Nie
      wiem, czy to sie pod kliniczny kretynizm nie podciaga, mowie powaznie!
      Przede wszystkim strasznie marnuje, wyrzuca.Spadek po mezu, oszczednosci calego
      zycia, rozpuscila w pol roku, z dziecmi klocila sie, by ich bron Boze nie
      splacic, w koncu wykombinowala, ze kupi corce i synowi po komputerze i w ten
      sposob ich splaci.No coz... A na ch... nam trzy komputery?!!! Maz ma swoj, ona
      ma swoj, i jeszcze jednego grata kupowac? Corka zmanipulowala matke i namowila
      na zalozenie konta wnuczkowi, i w ten sposob swoje wydebila.A moj maz? Matka
      oplacala mu kurs prawa jazdy.Ale jak nie zdal po raz drugi, to zazadala zwrotu
      tych funduszy!
      Mieszkamy u niej, ale placimy tak jak za stancje.Mieszkanie jest wielkie, dwa
      pietra, a nas jest troje.Mamy tu tylko dwa malutkie pokoiki na pietrze, ona
      zajmuje salon na dole i najwiekszy pokoj na gorze.Gdy zaszlam w ciaze, pierwsza
      jej reakcja byla lekowa: kto bedzie rachunki placil, bo wiadomo, ze przy
      dziecku wiecej sie pierze, trzeba grzac mieszkanie, no i moze zechcemy
      dodatkowy pokoj miec, wiec ja sie zepchnie do jakiegos kata. Jest niesamowita
      egoistka.Jesli jej cos nie szkodzi, to mi szkodzic moze! Tak bylo z tym chlorem
      do sprzatania.Ile razy prosilam, tlumaczylam, pokazywalam rany na skorze - nie,
      nie przekonalam.Wedlug niej alergie sobie wymyslilam, a ze mam objawy, to
      wlasnie dlatego, ze sobie wmowilam, ze mam alergie.A poza tym, to alergia
      bierze sie z tego, ze ludzie sa higieniczni! No i gadaj tu z madra....
      A to, zeby nam odstapila gore, to wogole jej sie w glowie nie miesci! Jestem
      juz w 30 tygodniu, wlasnie urzadzilismy te dwa pokoiki pod dziecko.Tesciowa
      wspanialomyslnie chciala nam wstawic do sypialni wielki jak pol szafy
      telewizor, bo sobie kupila nowszy (zreszta odkupila grata od corki).Swoja
      droga, mamy juz telewizor! Tlumacze, ze dziecko nie moze spac w tym samym
      pokoju, gdzie sa monitory, i nie mamy miejsca na jeszcze jeden.Ona na to, ze
      pierwsze slyszy, ze jak ona miala male dzieci, to zawsze byl telewizor.No coz...
      W urzadzanie pokoju wiekszego tez nam sie wtraca, zreszta nie tylko
      ona.Przyzwyczailam sie juz do mysli, ze mam do czynienia z chora osoba, wiec
      juz mnie to tak nie drazni, traktuje ja po prostu jak male, uparte dziecko.
      Najczesciej ignoruje, jak sie nie da inaczej.I wiecznie po niej poprawiam. I to
      jest meczace. A kobieta chce za wszelka cene grac glowe rodziny, podejmowac
      samodzielne decyzje.Wkurza mnie maksymalnie, gdy to sa NASZE sprawy.Np gosci
      weselnych to ona mi naspraszala! Na moje urodziny tez.Decyzje o remontach,
      zakupie nowych mebli tez podejmuje sama, nas nie pytajac nawet o
      zdanie.Powiadamia tylko w ostatniej chwili, ze np jutro o 8 rano przyjda spece
      malowac podlogi.No, a ja w trzecim miesiacu ciazy, rwie ze mnie jak potok, to
      mi jeszcze dosmrodzic lakierami! Zostalam w domu tego dnia, ze specem sama sie
      rozmowilam, ludzki czlowiek, zrozumial.No i remontu nie bylo.
      Z reguly tesciowa uwaza, ze skoro mieszkamy u niej, to ma prawo traktowac nas
      jak male dzieci, ktore nie maja nic do powiedzenia.Jakie wojny byly o to, by
      nam nie gotowala, nie robila prania, nie sprzatala sypialni, nie ukladala
      mezowi majtek w szafie itp.. Wypuscila troche wladzy z rak, ale trzyma sie
      kurczowo zakupow, no wiec zdani jestesmy na to, co ona przyniesie do
      domu.Oczywiscie musimy jej dodatkowo placic na te zakupy.Od kiedy jako tako
      opanowalam jezyk, robie jej liste zakupow.Czasem, jak nie jest przekonana do
      jakiegos produktu, albo po prostu nie chce tego kupic, to sie wykpi, ze nie
      wie, na ktorej polce w sklepie to lezy... Kupuje zywnosc niezdrowa, tony
      slodyczy.
      Od jakiegos czasu mam sprzymierzenca w jej pracodawcach( opiekuje sie dziecmi w
      bogatej rodzinie, gotuje im).No wiec ci ludzie ucza ja, jak sie gotuje i jak
      karmi rodzinesmile), jak postepowac z alergikami( sami maja alergie na siersc
      kocia, mleko, truskawki).A ze ci ludzie sa jakims autorytetem dla niej, no to z
      nimi sie nie kloci i to, czego sie u nich nauczy, przenosi do domu.
      Z higiena moja tesciowa tez jest ostro na bakier.Ale to juz temat na osobna
      ksiazkesmile)
      • dorianne.gray Re: moja tesciowa? Krotko mowiac: "Nederlantalius 10.06.06, 00:48
        Oj, biedna Ty!...
        Dedykuj ten post tym, którzy uważają, że tam, na Zachodzie, ludzie są inni -
        lepsi... wink
        • agulka1001 Re: moja tesciowa? Krotko mowiac: "Nederlantalius 10.06.06, 15:12
          ale opowiesc...czytalam z zapartym tchem...wspolczuje,moja to pikus hehe
          chociaz tez jej nic nie brakuje
          • andevi czemu starsze kobiety sa takie wredne? 16.06.06, 23:35
            Zwlaszcza dla mlodszych? Czy my aby same nie bedziemy takie dla naszych corek
            czy synowych?(brrrrrrr.....az mnie ciarki przechodza, gdy o tym pomysle).
            Na szczescie gdy moj mlody bedzie mial 20 na karku, ja juz bede bede pod 60smile)))
            Moja synowa nie bedzie musiala dlugo sie ze mna meczycsmile))

            No, ale poki co ponarzekam sobie na swoja tesciowa, mam jeszcze te 20 lat przed
            soba, no nie?
            Co mnie najbardziej bolalo, to ze zaraz po slubie zaczela nam sie wtracac do
            pozycia malzenskiego.Synka ustawiala tak, ze ma ze mna nie wspolzyc, no bo
            skoro jestem katoliczka i do tego Polka, to pewnie antykoncepcja mi obca( ona
            przeciez jest z cywilizowanej Holandii, gdzie nawet prostytucja jest legalna, a
            co dopiero wszelkie formy zamachu na zycie nienarodzonych albo
            nieuzytecznych).No wiec do mnie nic, tylko do synka, ze nam nie wolno miec
            dzieci.Maz mi nawet tych bzdur nie powtarzal, ale ktoregos razu podsluchalam
            taka "lekcje pogladowa", i az mnie zatrzeslo!
            Na szczescie moja mama jest trzezwiejsza w tym temacie.Dobrze, ze nie zna
            holenderskiego, bo chyba by sie z siekiera na swiekre rzucila za cos takiego!
            No to kiedy mamy miec dzieci?! Jak juz biologicznie nie bedziemy mogli miec?
            Przede mna moze jeszcze 5-6 lat plodnosci - i koniec!
            No wiec o ciazy tez balismy sie jej powiedziec.Moja mama wiedziala juz w 3
            tygodniu.Fajnie jest podzielic sie z kims, kto sie ta wiescia ucieszysmile)
            Tesciowa natomiast dowiedziala sie, gdy juz brzuszek byl widoczny.Robila dobra
            mine do zlej gry, coz...Najpierw siedziala jak walnieta obuchem, a potem
            natychmiast zaczela synka molestowac o wyzsze oplaty na dom, no bo jak sie
            dziecko urodzi, to ona sama wszystkich rachunkow nie bedzie w stanie poplacic.
            Do jasnej anielki, ciagnie od nas miesiac w miesiac jak za stancje, sama ma
            trzy razy tyle co my darmochy od panstwa, bo a to renta, a to emerytura po
            mezu, a to zasilek, ale przeciez my z zalozenia juz zyjemy na jej garnuszku,
            przez sam fakt, ze z nia mieszkamy!
            Teraz, pod koniec ciazy, zaczelismy urzadzac mieszkanie pod katem dziecka.Jest
            to domek jednorodzinny, z ogrodkiem, powierzchni moze ze 200 metrow
            kwadratowych.Na dole jest salon przez caly dom, kuchnia w przybudowce, w
            korytarzu kibelek i schowek pod schodami.Piwnicy nie ma, bo grunt podmokly. Na
            gorze sa trzy pokoje i lazienka.Tesciowa i tak calymi dniami siedzi na dole,
            oglada telewizje albo gosci sie z sasiadka, na gore idzie tylko spac do swojego
            pokoju, zreszta najwiekszego z tych trzech. Proponowalam, by podzielic dom: ona
            by wziela caly dol(jest tam juz wszystko, i kuchnia, i lazienka), a my gore
            (kuchnie musielibysmy sobie dobudowac).Nie zgodzila sie, bo ona nie bedzie spac
            na dole! No to niech nam w takim razie odda dol.Tez nie! No bo ona na dole ma
            juz cala instalacje pod telewizor, no i gosci na gorze przyjmowac?! Swoja
            droga, do mnie nawet moja matka nie moze przyjechac, bo przeciez tesciowa nie
            ma miejsca w domu, by gosci nocowac! A na prosbe o zamiane pokoi, by ona wziela
            w takim razie malutki, ktory my zajmujemy, odpowiedz byla jedna: " ja przeciez
            od poczatku wam mowilam, zebyscie nie mieli dzieci!". Poryczalam sie z
            wscieklosci, no ale coz, lepiej z madrym zgubic, niz z glupim znalezc...
            A teraz, gdy rozwiazanie coraz blizej, zaczynam mowic o tym, ze moja matka
            przyjedzie do mnie."A po co? Przeciez pielegniarka przyjdzie do ciebie, a poza
            tym ja jestem!".Powiedzialam jej wiec wprost, ze sorki, ale jej nie ufam i
            opieki nad dzieckiem nie powierze.A poza tym nie jestem tu w wiezieniu, by
            nawet najblizsza rodzina nie mogla mnie odwiedzac. Ale sie uniosla! I ze skoro
            jej opieki nad dzieckiem nie chce powierzyc, to i zadnej nianki ona tu nie
            wpusci. Ot co! Ma kobieta problem, bo jej wlasna corka tez wymowila jej pomoc
            przy swoim dziecku, z tych samych powodow co ja, tzn.brak podstawowej higieny,
            lamanie umow i robienie po swojemu, zostawianie noworodka samego po to, by moc
            ogladac telewizje itp.itd..
            Na samym poczatku ciazy byl to dla mnie dodatkowy stres, bo bardzo balam sie,
            ze mi tesciowa dziecko zmarnuje. Nie spalam po nocach tylko kombinowalam, co tu
            zrobic, by jak najszybciej isc na swoje. Glowe sobie porozbijalam na
            holenderskiej biurokracji, nic nie wskoralam, mieszkamy nadal u tesciowej i nie
            zanosi sie na to, bysmy w najblizszym czasie dostali cos wlasnego.Teraz jednak
            mam duze wsparcie w mezu i wiem, ze on tez bedzie bronil malucha przed glupota
            matki.Juz teraz mowi jej jak malemu dziecku, ze to my jestesmy rodzicami i zeby
            sie nie wtracala ani w zywienie, ani w sposob opieki.Zagrozil jej, ze jesli
            bedzie lamac umowy, to sie zamontuje zamek do naszych drzwi,a ona nie bedzie
            miala tam wstepu. Z tesciowa naprawde trzeba jak z 6-latkiem, do tego bardzo
            upartym smarkaczem! Swoja droga, ona swoje wlasne dzieci tuczyla, a nie
            karmila.Szwagierka byla najgrubsza dziewczynka na osiedlu, a jak zobaczylam
            zdjecia meza z dziecinstwa, to sie przerazilam!Monstrum, juz nawet nie grubas!
            Nie sa nauczeni ani mycia rak, ani zmiany obuwia w domu, ani mycia zebow, ani
            skladania poscieli.Tesciowa potrafila mi w buciorach wejsc na posciel, by
            zamknac okno w naszej sypialni! Nie komentuje...Nie sa tez nauczeni
            podstawowych zasad zycia w rodzinie, w spolecznosci.Takie sobki i prostaki.Maz
            dopiero przy mnie troche sie odchamil, bo bywamy wsrod ludzi, to i umyc sie
            musi, i do fryzjera pojsc, i ogolic, i zeby wyleczyc, i swieza koszule zalozyc.
            I bynajmniej nie mieszkamy gdzies na zapadlej wsi, gdzie diabel mowi dobranoc,
            ale w miescie uniwersyteckim! Byl tez u mojej rodziny, zobaczyl, rozmawial.No i
            matce mowi, ze te "wsioki z Polski" sto razy wyzej pod wzgedem kulturowym stoja
            niz ona! Ale coz, dla tesciowej ja jestem obcokrajowiec, a wiec nie Holender, i
            na rowni z Holendrami traktowac mnie nie bedzie.
    • peresia Re: ciąża i ...teściowa? 17.06.06, 10:10
      Właśnie jutro do niej jedziemy sad((
      Znowu się nasłucham, jaka to ja jestem wyrodna matka, bo ograniczam dziecku
      słodycze, bo alergie to wymysł jakiś głupoli, co to nie wiedzą jak żywić
      dziecko, jakim debilem jest mój pediatra, bo każe podawać mleko modyfikowane, a
      nie z woreczka itd, itp.
      Dobrym elementem tego wypadu jest to, że spotkamy się z siostrą męża, którą
      bardzo lubię.
      • mamamisiasia Re: ciąża i ...teściowa? 17.06.06, 17:42
        ja akurat nie mam tesciowej, ale czasami mam wrazenie, ze niektore synowe
        przesadzaja. Maja postawe roszczeniowa wzgledem rodzicow/tesciow. O wszystko- o
        pomoc, o pieniadze itp. Tymczasem oni swoje zycie juz przezyli, a ich
        oszczednosci to sa ich wlasne oszczednosci i jak zechca, to moga wywalic to w
        bloto, a nie lozyc na dorosle dzieci i martwic sie o to gdzie beda mieszkac za
        nich. Sporo osob jest w jakis sposob uzaleznionych od nich (finansowo czy
        mieszkaniowo) i jeszcze maja pretensje. Mila jest pomoc, ale oni nie maja
        takiego obowiazku- maga sobie teraz jezdzic na wakacje, wydawac na fryzjera czy
        kosmetyczke, bo na to harowali cale zycie. Nie pisze o wszzystkich osobach
        wypowiadajacych sie w tym watku, ale z niektorych postow przebijal taki
        podtekst.
        • misspigy Re: ciąża i ...teściowa? 17.06.06, 23:04
          a ja mam fajną teściową... chociaż ma już 74 lata. Ale na początku zapowiadało
          się gorzej... mąż był jedynakiem i bałam się, że jego rodzice nam na głowę
          wejdą. Pierwsze miesiące po ślubie mieszkaliśmy u nich... to był dla mnie
          koszmar - źle się czułam i wymiotowałam - po prostu wszystko, co ugotowała
          teściowa lądowało w wc... ona się o to obraziła. Bo kiedy sama była w ciąży, to
          nic jej nie było a ja sobie wymyślam. Dopiero mój mąż jej wyjaśnił, że on po
          domowych obiadkach też ma zgagę i po prostu powinni trochę mnie tłuszczu
          ładować ... teść przypłacił taką dietę wagą: 120 kg..
          Teraz mieszkamy juz dawno osobno, mąż leczy sie na zgagę, teść się odchudza a
          ja w drugiej ciąży też byle kiedy wymiotuję... wink Ale żyjemy w zgodzie i jest
          ok. wink)
        • clio_1 Re: ciąża i ...teściowa? 17.06.06, 23:49
          Wiesz, myślę, że to nie chodzi o postawę roszczeniową. Ja wychodzę z założenia,
          ze jeżeli teściowie (czy rodzice) będą chcieli pomóc, to pomogą, ja od nich
          niczego nie oczekuję i nie żądam, poza tym nie miałabym śmiałości, żeby rodziców
          o coś jeszcze prosić (kupili nam mieszkanie). Natomiast do szewskiej pasji
          doprowadzają mnie obietnice teściów - kupcie sobie to i to, oddamy wam
          pieniądze. 2 razy zrobiliśmy w ten sposób, pieniędzy nie dostaliśmy do tej pory,
          a nie były to małe kwoty. Jak nie chcą dawac to po prostu niech nie obiecują,
          nie będę miała pretensji.
          Na hasełka teściowej typu "nie kupujcie tyle dla dziecka, przecież dostaniecie"
          zawsze sobie myślę - ciekawe od kogo, od ciebie? i nie reaguję i robię swoje,
          tzn kupuje to co uwazam za potzrebne i koniec.
          Poza tym teściowie generalnie w porządku, nie wtrącaja się za bardzo, ostatnio
          tylko stwierdzili, że dziecka ze szpitala jak już urodzę to chyba nie
          przewieziemy w foteliku, bo jak???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka