balonik epi-no

07.06.06, 21:14
ktora z Was uzywala i nie byla nacieta?
zastanawiam sie nad kupnem, ale nie wiem, czy dziala

osoby, ktroe NIE UZYWALY, ktore jedynie slyszaly od poloznej, lub od lakarza,
bardzo prosone sa o NIEWYPOWIADANIE sie.

zalezy mi na opiniach uzytkowniczek, ew. kolezanek uzytkowniczek.
    • olgu78 Re: balonik epi-no 07.06.06, 23:51
      NIE UŻYWAŁAM, więc powinnam milczec, ale co mi tam... Był juz tutaj taki wątek i
      dziewczyna się mocno wypowiadała na temat używania tego balonika, pamiętam tylko
      że mówiła, ze ją bardzo bolało. Poszukaj w wątkach o masowaniu krocza itp.
      • mariolka55 Re: balonik epi-no 08.06.06, 08:25
        NIEUZYWAŁAM
        ale podobne pytanie było juz ze dwa razy,wiec proponuje skorzystac z
        wyszukiwarkismile
    • malgosiek2 Re: balonik epi-no 08.06.06, 08:45
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=31612736&a=31612736
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=34186814&a=34260741
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=24731296&a=24731296
    • lena99 Re: balonik epi-no 08.06.06, 13:58
      Ja używałam i byłam nacięta niestety (czego baaardzo żałuję). Balonika uzywałam
      jedynie przez tydzień, więc jeszcze nie "rozćwiczyłam" mięśni odpowiednio.
      Pzdr.
    • natalka691 Do antyki ;) 08.06.06, 17:52
      Używam. Jeszcze nie rodziłam, dopiero będę. Postępy na początku były marne i
      bolesne (ale ja zaczęłam ćwiczyć wcześniej niz instrukcja przewiduje i ciało
      jeszcze w ogóle do porodu nieprzygotowane, fakt nie powinnam, ale na szczęście
      nie ma skutków ubocznych), wydawało mi się niemozliwe urodzić gółwkę, która ma
      ponad 30 cm, normalnie immpossible wink. Piszę szczerze, że czułam potworny ogień
      i bolało krocze i pachwiny(bo rozciagałam się do granicy akceptowalnego bólu).
      Nawet powiem szczerze zaczęłam w duchu już zastanawiac się, że moze to cholerne
      nacięcie ma jakiś sens (choc na forum wypowiadam się zawsze negatywnie na ten
      temat) i przestałam dziwić się położnym i lekarzom poglądów na ten temat.
      Naprawdę miałam takie chwile. Podziwiałam wszystkie kobiety, które pisały, że
      urodziły sn, bo zrobienie postępu 1 cm na dwa tygodnie było dla mnie duzym
      wyczynem. Natomiast pewnego dnia, problemy z rozciąganiem zaczęły się
      zmniejszać, potrafiłam z mniejszym bólem zrobić postęp około 3 cm za jednym
      razem, potem znowu trzy , znow trzy, potem ze dwa i doszłąm do zalecanych 31 z
      kawałkiem cm. To wszystko trwało kilka miesięcy, ale jak pisze nie powinnam tak
      szybko zaczynać, w końcowym etapie ciąży wszystko się rozluźnie i sprzyjają nam
      hormony. Pieczenie nie znikneło całkiem, ale nie jest juz bolesne, ale
      neutralne. Nawet przyjemne. Delikatne mrowienie, które cały czas czuję. Nie
      mam sytuacji, że w wyniku rozciągnięcia i niedotlenienia tkanek krocze się
      znieczula. Jak obserwowałam rozciąganie w lusterku to nie zauwazyłam u siebie
      jakiegos białego pola, które swiadczy o niedotlenieniu. Krew wszędzie dopływa.
      Cały czas, w każdej części wszystko czuję. Ponadto człowiek łapie swój, wygodny
      dla niego rytm wypierania balonika i tempo (w miare postępu, bo jak bolało to
      robiław wszystko by szybko się tego pozbyć). Stan mojej pochwy i narządów
      rodnych i krocza w ogóle nie uległ zmnanie, napięcie mięśni jest bez zmian,
      albo i lepiej bo ćwiczę Kegla. Dlatego włózmy do lamusa opowieści lekarzy i
      połoznych, że pochwa się rozciaga i facetowi będzie źle (jego sprawa
      właściwie). Pochwa się nie rozciaga, po wyjęciu balonika rozciągniętego do tych
      31 centymetrów po kilku minutach wraca do stanu poprzedniego, ŻADNYCH ZMIAN,
      ŻADNYCH. Ponadto zadnych stanów zapalnych i żadnych problemów z nietrzymaniem
      moczu. Jak chce mi się siku po wyjęciu balonika to idę do WC i wszystko czuję,
      kiedy poczatek sikania i kiedy koniec. Mój gin na wizytach równiez nie zauwazył
      u mnie żadnych zmian swoim okiem, zresztą wie ze nie dam się naciąć. Na
      poczatku najwygodniejsza była dla mnie pozycja na kolanach z oparciem się o
      brzeg łózka, siedząca tez ok. Dlatego to prawda, że one sa fizjologiczne, bo
      miałąm okazje się przekonać. W pozycji lezącej bolało o wiele bardziej.
      Aktualnie jest mi to wszystko jedno w jakiej pozycji. I wiecie co, mimo ze na
      poczatku było to bolesne i nieprzyjemne, to mam wrażenie że choć poród może być
      cięzki i bolesny, to popekac chyba nie jest tak prosto, bo wejście do pochwy i
      otaczające mięśnie zachowują się we właściwy sposób. Jestem zadowolona z
      balonika, trochę za niego zapłaciłam, koszty przelewu zagranicznego były
      polesne (120 zł), ale raczej nie powinnam pęknąć, wiem że mamy spore winkwinkwink
      mozliwości i wiem mniej więcej jakie to uczucie jak rodzi się dziecko, więc sie
      tego w ogóle nie obawiam. Teraz od czasu do czasu utrwalam efekty.

      Uzywanie tego urządzenie na pewno pomaga, wymaga jednak pewnej
      systematyczności. Mam nadzieję antyka, że choć trochę ci pomogłam. Bo
      spodziewam się że zaraz babki na mnie wjadą, ale mam to gdzieś. Pozdrawiam.
      • antyka wielkie dzieki! 08.06.06, 21:45
        bardzo, ale to bardzo mi pompoglas!!!
        napisz prosze, w ktorym tygodniu zaczelas cwiczenia

        i czy podczas cwiczen uzywalas specjalnych cwiczen oddechowych, relakcujacych
        itp? No i kiedy rodzisz, zebym mogla Cie podpytac, czy udalo sie bez naciecia smile

        kochana jestes, ze mi opisalas tak szczegolow smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja