Dodaj do ulubionych

Z mężem czy bez - kto ma porównanie?

18.07.06, 20:08
Pierwszy raz rodziłam bez męza, nie było w tamtych czasach porodów
rodzinnych - teraz zastanawiam się jak by to było razem. Ma ktoś porównanie?
Jak poród bedzie trwał długo to co on własciwie bedzie robił?
Obserwuj wątek
    • skarb_x Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 20:23
      Tez jestem w takiej samej sytuacji i nie wiem co wybrać , a poród w każdej
      chwili ( 39 tc) . Nie jestem pewna czy sama tego chcę. Słyszałam o przypadkach,
      że po porodzie mąż nabrał odrazy i żona przestała byc dla niego atrakcyjna. Nie
      wierzę, że mój mąż zrobiłby cos takiego, ale takie dziwne uczucie pozostaje.
      drugą sprawą czy Twój mąż jest pewien ze chce być obecny. Moj mówi ze tak, ale
      sama widzę ze nie jest pewien ( myślę ze cały czas ma nadzieję ze akurat bedzie
      w pracy, hehehe - jest kierowcą i jak będzie w trasie to po ptakach). A ja nie
      chce zmuszac go na siłę. Ale mam propozycję ( pod warunkiem ze bedzie obecny w
      domu) : nie musi przecież być do samego finału . Może być obecny w czasie akcji
      przedporodowej , w czasie skurczy itd. Na pewno jego obecność dodałaby mi
      otuchy. A w czasie ostatnich faz porodu sama nie jestem pewna, czy bym chciała
      żeby mnie oglądał.
      • madzia788 Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 20:37
        Z tym mężem przy porodzie to jest różnie.Ja nie wyobrażałam sobie tam[porodówka]
        jechać bez niego.I rzeczywiście bardzo mi pomógł w oczekiwaniu na ostatni
        etap.Jednak w finale prawdę mówiąc nie pamiętam jego obecności.Za to w lekarza
        byłam dosłownie wczepiona.Pewnie winna tu jest moja mała ,,histeryczność'',gdyż
        cały czas miałam w głowie że niestety mąż w tej chwili niedużo może zrobić dla
        mnie i malucha.
    • antyka Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 20:41
      inga333 napisała:

      > Jak poród bedzie trwał długo to co on własciwie bedzie robił?



      moze poczytac gazete, puscic baka w poczekalni, mzoe sie glupio madrzyc,
      dzwonic do tesciow, do pracy, do klienta, po taksowke, zeby go zabrala, moze na
      przyklad pojsc do kosciola, o ile jest praktykujacy a porod akurat wypadnie w
      niedziele, albo do spowiedzi, jesli obchodzi pierwsze piatki miesiaca

      moze na przyklad huknac na lekarza, ktory bedzie Cie zle traktowal, tudziez na
      niemila polozna, moze albo i nie...

      albo moze na przyklad sie obrazic, gdy bedziesz miala kryzys siodmego cm i
      krzykniesz na niego: co sie ch*** gapisz?

      albo mopze powiedziec: przyj, po tym , jak powie polozna: przyj, albo moze
      powiedziec: juz niedlugo kochanie, dasz rade

      moze powiedziec tez: nie przejmuj sie, przy drugim dziecku jest szybciej/
      latwiej/ weselej

      duzo rzeczy moze robic maz....

      pozdrawiam serdecznie
      odmieniona Ania
    • wiedzma.ple.ple Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 21:18
      ja rodziłam za pierwszym razem bez męża (bo nie miałam męża), a za drugim razem
      z mężem (tzn ja rodziłam w towarzystwie męża - nie rodziliśmy razem - nie
      cierpię tego określenia). ogólnie polecam wersję w towarzystwie. mimo że ja
      odczuwam ból w ten sposób, że nie dam się nawet dotknąć nie wspominając o
      żadnych masażach, mimo że później marudził, że na niego krzyczłam, żeby się
      nawet do mnie nie zbliżał (nie pamiętam tego, na pewno przesadza wink polecam
      dlatego, że z perspektywy czasu oceniam, że czułam się bardziej komfortowo i
      bezpiecznie, gdy był ze mną.
      jeśli idzie o oglądanie krwi i flaków, to jak się nie będzie przesadnie pchał
      między nogi w II fazie, to nic szczególnego nie zobaczy... chyba że ciekawski
      typ z niego...
    • maryleczka76 Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 22:24
      Witam, pierwszego synka rodzilam z mężem, bardzo to przezylismy, mąż wyraznie
      czul sie wsplrodzacym. Teraz spodziewamy sie drugiego dziecka i nie wyobrazam
      sobie byc w szpitalu bez niego! polecam dziewczyny! Maz i tak stoi przy glowie,
      nie zaglada nizej, trzyma za reke, podaje wodę do picia, podtrzymuje (na duchu
      i ciele), pomaga wejsc, zejsc z fotela, potem nieprzytomny gna z ubrankiem za
      polozna, gdzie jest wazenie, mierzenie Dzidziusia.. smile Chwile dla kazdego...
      Mnie tez straszono, ze mąż moze nabrac obrzydzenia do zony, ale wydaje mi sie,
      ze nie mial okazji...
      Pozdrawiam serdecznie!!Zycze wspanialych chwil i szczesliwego rozwiazania!!!!
      M.
    • vasylkova Re: Z mężem czy bez - kto ma porównanie? 18.07.06, 22:37
      ja tez zdecydowanie polecam z mezem.
      Pierwsze dziecko rodzilam sama (facet zostawil mnie w ciazy), i jak mnie podpieli pod kroplowke i ktg to nawet nie mialam jak poloznej zawolac. Nie mowiac o masazach i wsparciu psychicznym.
      Przy drugim dziecku mialam juz meza, ktory pocztakowo chyba zgodzil sie byc przy porodzie bo wiedzial jak mi na tym zalezy, i zastrzegl sobie, ze nie bedzie zagladali mi miedzy nogi - a jednak nie wytrzymal i zajrzal, kiedy rodzila sie glowka, a kiedy przecinal pepowine, to uronil kilka lez smile (pozniej sie przyznal).

      No i teraz nie zaluje. Mysle ze stalismy sie sobie dzieki temu jeszcze blizsi. Nie wyobrazam sobie, zeby facet nabral obrzydzenia do swojej zony po tym, jak bedzie jej towarzyszyl przy porodzie, chyba ze jest zupelnie niedojrzaly emocjonalnie.
      • matuska vasylkova 18.07.06, 22:55
        Dzieki Twojej odpowiedzi jestem pewna ze polowek idzie ze mna rodzic, do tej
        pory on nalegal ale ja niebylam pewna, ale teraz jestem na Tak, dziekuje
        • erudy Re: vasylkova 19.07.06, 01:41
          Ja też swoje pierwsze dziecię rodziłam przy mężu, chociaż nie był on ze mną cały
          czas. Widziałam, jak mu było ciężko (ze mnie boli a on nie może mi pomóc-typ
          wrażliwy) więc w pewnym momencie wysłałam go do kaplicy żeby się pomodlił (był
          to poniedziałek wielkanocny). Kiedy wrócił córeczka właśnie "wychodziła"!
          Za dwa miesiące rodzę znowu i też chcę mieć męża pod ręką - tak dla własnego
          bezpieczeństwa i komfortu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka