Dodaj do ulubionych

koty w domu znajomej a moja ciąża

26.07.06, 15:26
Chodzę do znajomej raz w tyg na godzinę. Ma ona koty - dachowce. Teraz jestem
w początkach ciąży i nie wiem czy mogę do niej dalej chodzic czy nie. Nie
dotykam tam zbyt wielu rzeczy a kotów też nie będę. Jednak boję się
toksoplazmozy. Napiszcie jakie jest wasze zdanie.

Obserwuj wątek
    • govanka Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 15:37
      dopóki nie będziesz grzebała w ich kupkach, to nic Tobie i Twojemu maleństwu
      nie grozi.
    • d.dolewska Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 15:39
      Nie bój się. Jeśli ich nie dotykasz a przede wszystkim ich kuwety to nawet jak
      są nosicielami toksoplazmozy to Ci ona nie grozi.Juz bardziej jakbyś kopała w
      ogródku rękami gołymismileKoty które ją mają to są zwykle koty wychodzące na
      dwór. Na pocieszenie powiem Ci że ja całe życie mam styczność ze zwierzętami.
      Koty,psy,konie. Aktualnie od dwóch lat mamy z Piotrusiem dwa koty. I nie mam
      ani nigdy nie przechodziłam toksoplazmozy.A noszę te moje włochacze na rękach i
      głaszczę i czyszczę im kuwety smile

      Pozdrawiam,
      Dominika

      Ps.Termin porodu mam na jutro big_grin
    • spa76 Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 15:49
      moi rodzice od kilku lat mają koty domowo-wychodzące. niegdy nie przechodziłam
      toksoplazmozy, mimo, że od czasu do czasu sypiam tam, jadam, głaszczę je. nadal
      bywam u rodziców, choć teraz obie z mamą pilnujemy, żeby sie nadmiernie nie
      spoufalały: nie wylegiwały w mojej pościeli, nie siadały na stole itp. mam
      nadzieje, że jak przez tyle lat sie nie zaraziłam, to teraz też nic się nie
      stanie.
      • mia007 Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 16:05
        mam ten sam problem ...ale jeszcze w ciazy nie jestem
        babcia ma 2 koty kt nie wychodza z domu...
        ale z tego co piszecie nie ma sie co bac...
    • moreno500 Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 16:18
      a może już przechodziłaś toksoplazmozę? zrób badanie, jeśli tak, to problem z
      głowy. ale od kota nie jest łatwo się zarazić. ja mam kota i przechodziłam, a
      moja przyjaciółka bywająca u mnie bardzo często i bawiąca się zawsze z moim
      kotem - nie. teraz ponieważ ona jest w ciąży, na wszelki wypadek nie przytula
      się z moim kotem, natomiast nadal mnie odwiedza.
    • d.dolewska Dużo informacji:-) 26.07.06, 16:20
      "Toxoplazmoza - niemal choroba widmo, od dawien dawna straszono nią kobiety w
      ciąży, bardzo często używano także jako argumentu za tym by kot z domu kobiety
      ciężarnej "zniknął".
      O ile można zrozumieć, od biedy, demonizowanie tej choroby przed wieloma
      latami, gdy wiedza medyczna była jeszcze na znacznie nizszym poziomie niż
      teraz - to obecna jej ponura sława zadziwia. I przypomina w swojej wymowie
      zabobon.
      Kobieta planująca ciąże lub gdy już w nią zajdzie powinna obowiązkowo zrobić
      sobie oznaczenie poziomu przeciwciał przeciwko tej chorobie (bez względu na to
      czy kota posiada czy nie). Może się bardzo zdziwić wynikiem - ponieważ
      prawdopodobnie okaże się że już ją przechorowała - nawet o tym nie wiedząc.
      Podobnie jak okolo 70 % Polaków.
      Przechorowanie tej choroby w przeszłosci daje stałą odporność, poza sytuacjami
      wyjatkowego spadku odpornosci, np. podczas zachorowania na AIDS czy białaczkę -
      lub podczas specjalnie obniżanego poziomu odporności po przeszczepach czy
      podczas długiej sterydoterapii.
      Pozytywny wynik poziomu przeciwciał świadczących o przebytym zakażeniu w
      przypadku kobiety ciężarnej daje jej praktycznie gwarancję spokoju w tym
      temacie - o ile jej stan zdrowia nie jest jakis naprawdę zły.
      Może się zdarzyć że wynik będzie negatywny. Oczywiście że tak. Ale to także nie
      oznacza że kota trzeba się pozbyć! W końcu - gdyby był takim strasznym siewcą
      oocyst toxoplazmozy - to jakim cudem kobieta nadal jeszcze nie miała z nimi
      kontaktu? Ano właśnie.
      Tak się jakoś dziwnie składa że zarazić się od kota można - ale jest to bardzo
      trudna sprawa. Ponad 80 % przypadków zakażenia wynika ze spożycia oocyst w...
      pokarmie! Głownie jest to surowe lub niedogotowane mięso (ale także np.
      krojenie przykładowo jarzyn, jajek, chleba na niedokładnie umytej i sparzonej
      po krojeniu mięsa desce), ale także wybrudzone ziemią i niedokładnie umyte
      warzywa, owoce - okazuje się także że oocysty znajdowane są w wodzie pitnej z
      kranu. Praca w ogrodzie czy piknik na trawie i przetarcie ust ręką wybrudzoną
      ziemią - to także możliwe źródło zakażenia.
      A ciekawe ile kobiet w ciąży tą wiedzę uzyskiwało. Sądzę że znikoma ilość.
      Mając świadomość tego że nie ma się odporności na toxoplazmozę i będąc
      jednocześnie w ciąży - trzeba po prostu zachować ostrożność, szczególnie
      podczas przygotowywania posiłków. Mięso dokładnie gotować, wszystko co miało z
      surowym mięsem kontakt dokładnie myć a najlepiej zlewać wrzątkiem. Nie jeść
      surowych warzyw i owoców bez ich dokładnego umycia. W ogrodzie pracować w
      rękawicach. Kuwete kocią też sprzatać w rekawiczkach a najlepiej zlecić tą
      pracę komuś innemu. Kot także nie powinien w tym czasie dostawać surowego mięsa.
      No i przede wszystkim - badania krwi. Powinno się je robić, pod kontrolą
      lekarza - regularnie przez całą ciążę - tak by wychwycić ewentualne zakażenie
      jak najszybciej. Bo to nie jest tak że zachorowanie na toxoplazmozę w ciąży
      oznacza automatycznie poronienie lub uszkodzenie płodu! Wiele zachorowań wogóle
      przebiega bez wpływu na płód, kobieta nawet nie wie co się działo jeśli badań
      sobie nie robiła. A jeśli infekcję się wykryje - to po prostu się ją leczy i
      tyle. Istnieją skuteczne, bezpieczne dla płodu leki które pozwalają ją zwalczyć
      zanim nawet pomyśli o tym że mogłaby nienarodzonemu dziecku zaszkodzić smile
      Znacznie gorzej wygląda sytuacja w przypadku tak powszechnych i łatwo
      przenoszących się chorób jak cytomegalia, mononukleoza czy grypa - których
      leczyć w ciąży praktycznie nie można (leki na nie są bardzo toksyczne dla
      płodu) a które mogą doprowadzić do poważnych uszkodzeń płodu lub poronienia.
      Tylko że tych chorób koty nie przenoszą - robią to ludzie...
      Czy ktoś będąc w ciąży usłyszał że ma się zamknąć w domu i z niego nie
      wychodzić?...
      Bo każde kichnięcie w jego stronę, każde podanie ręki czy całus na przywitanie
      to zagrożenie? "
      • kawka1 Re: Dużo informacji:-) 26.07.06, 17:22
        Dobrze, że w końcu ktoś przytoczył ten artykuł: szlag mnie trafia, jak wszędzie
        słyszę: jesteś w ciąży i nie pozbyłaś się kotów??? Przecież koty to
        toksoplazmoza... Kiedy wyjaśniam, skąd się bierze ta choroba, patrzą na mnie jak
        na kosmitkę, i chyba wcale mi nie wierząsmile
        • d.dolewska Oj tak... 26.07.06, 17:32
          Oj znam to...Najlepszy był tekst..."a co zrobicie z kotami"?...No normalnie
          zjemy ze śmietanką... ;-D Aha-moje koty mają jeszcze w planach uduszenie mojego
          dziecka i popelnienie na nim mordu za pomocą pazurów...big_grin
          • bastet7 Re: Oj tak... 27.07.06, 08:03
            Oj i ja się dołączęwink) A najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie pytanie
            zadała mi moja mama-lekarz!!!!! Co prawda nie chodziło o tokso, tylko raczej
            zachowanie kotów wobec dziecka, ewentualną alergię itp. Ale tak czy inaczej
            powiedziałam jej, że jakby co, to podrzucę jej wnusię, koty zostają!!!smile
    • wij-drewniak Re: koty w domu znajomej a moja ciąża 26.07.06, 17:03
      Lepiej nie jedz surowego mięsa i niedomytych owoców i warzyw. To dużo bardziej
      poważne (i powszechne) źródło zakażeń!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka