Będąc w ciąży, czy dbacie o to żeby nadmiernie nie przytyć, czy raczej jest
wam to szczerze obojetne?
Oczywiście ze wszystkimi skutkami swojego myslenia - odpowiednia dieta, moze
jakieś ograniczenia, a może luz pas?
Szczerze powiedziawszy ja mam takiego małego fiśka na tym punkcie.
Jednak od razu zastrzegam że chyba jeszcze to nie jest stan "chorobowy"

.
Ja generalnie nie mam skłonności do tycia, ale za to z zrzuceniem choćby
kilograma jest wielki problem - chyba mój organizm ma jakiś system
samozachowawczy.
To już moja druga ciąża (wiem kazda jest inna) - wtedy zaraz po porodzie
spadlo mi 10 kg, ale pozostałe 4 zostało "na zawsze". Długie karmienie piersię
absolutnie nic nie dalo.
Teraz mam zakodowane że nie powinnam przytyć więcej niż te 10 kg.
Oczywiście ni epopadam w paranoję ale staram się nie szaleć z zachciankami -
po prostu zdrowa dieta. Pewnie nie popadane w depresję jak przytyje więcej,
ale... nie wyobrażam sobie jedzenia za dwoje, albo dodatkowej kulki lodów.
A jak wy do tego podchodzicie?