Dodaj do ulubionych

Syndrom otwartych drzwi

09.10.06, 22:13
Świetny tekst.Ja miałam cesarkę w Krakowie. Dokładnie to samo było w moim
szpitalu,, jakby Pani moje odczucia spisywała.
Obserwuj wątek
    • lilithin Syndrom otwartych drzwi 03.01.08, 19:03
      to w koncu gdzie byl ten porod? na starynkiewicza czy na inflanckiej? w
      podtytule: "Opowieść o porodzie w szpitalu na Starynkiewicza", a po przezyciach
      autorka pisze, ze jednak nie bedzie tam rodzic i decyduje sie na inflancka.
    • anet81 Re: Syndrom otwartych drzwi 06.01.08, 21:11
      bardzo, bardzo dobry tekst.
      Miałam podobne przezycia, choć rodziłam naturalnie. Ale uwagi dotyczące lekarzy,
      pielęgniarek i kuchni w szpitalu - pasują do mojego porodu jak ulał.
      • paliwodaj Re: Syndrom otwartych drzwi 07.01.08, 06:33
        dziewczyny, ja nie wierze, nie dam rady uwierzyc w takie zacofanie ,
        warunki w szpitalach w dzisiejszych czasach.
        Jak by nie bylo dziekuje Bogu ze nie rodzialam w podobnych stodolach
    • velvet35 brak intymnosci w Polsce to skandal! 07.01.08, 10:26
      Ciesze sie, ze juz wkrotce bede rodzic w Londynie. Tutaj wszystkie
      kobiety rodza w osobnych pokojach, z mezami, bez dodatkowych oplat.
      Nikt nie ma prawa krecic sie w poblizu, nikt z obcych nie zaglada
      miedzy nogi. Znieczulenie zewnatrzoponowe tez jest na zyczenie i za
      darmo! Do szpitala zglaszasz sie z tzw. planem rodzenia napisanym na
      kartce i to ty decydujesz w jaki sposob chcesz rodzic, a nie lekarz.
      Od razu po porodzie przy pomocy chodzika i poloznej idziesz pod
      jednoosobowy prysznic, zeby idac na sale zmyc z siebie bakterie i
      brud.
      Niestety pierwsze dziecko rodzilam w Polsce i byl to koszmar:
      wszyscy widzieli wszystko, mezowie ogladali krocza innych kobiet i
      nikogo to nie dziwilo. Pielegniarki jak strazniczki w wiezieniu.
      Koszmar. Kiedy w tym kraju ludzie naucza sie szacunku dla intymnosci
      kobiet rodzacych?
      • joka772 Re: brak intymnosci w Polsce to skandal! 07.01.08, 21:28
        rodziłam w szpitalu w Wieluniu w 2006 r. Zero intymności, ale to wina nie tylko
        personelu a samych kobiet. Do kobiety która leżała ze mną na sali przyszedł mąż
        z 2 dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Mąż w oparach wczorajszego alkoholu (pewnie
        bardzo się cieszył z 3 dziecka) siedział grzecznie przy żonie - CAŁY DZIEŃ - z
        krótkimi przerwami na papierosa. w tym czasie ich dzieci ganiały po korytarzu i
        zaglądały do innych sal! po prostu skandal. Gdy w czasie pierwszej doby po
        porodzie do innej współlokatorki przyszło 5 osób, położna poprosiła ich żeby
        ograniczyli wizytę do minimum.
        Niektórzy nie przejmują się, traktują szpital jak park, o jest ciocia z małą
        dzidzią, idźmy w 10 osób ją odwiedzić! Jeśli same rodzące nie zacząną myśleć o
        sobie i o innych, nic się nie zmieni!
        Pomyślcie o tym, jak będziecie po porodzie!
    • mrs.solis Re: Syndrom otwartych drzwi 07.01.08, 22:12
      Boze,ale groteska i pomyslec,ze ja do tej pory martwilam sie
      ewentualna obecnoscia jednego studenta przy porodzie. Ciesze sie,ze
      nie musze rodzic w polsce i ze moj maz bedzie mogl ze mna zostac w
      szpitalu na noc.
      • paliwodaj Re: Syndrom otwartych drzwi 07.01.08, 22:44
        a z drugiej strony w innych krajach czasami to juz przegiecie. Mam
        na mysli USA: pewna amerykanka byla zachwycona swoim porodem bo
        rodzila sn z mezem, ojcem, matka i kuzynem. Tu faktycznie mozna
        zabrac kogo sie chce i nikt slowa nie pisnie.
        Ja ograniczam sie do meza - tylko smile
    • deela Re: Syndrom otwartych drzwi 07.01.08, 22:44
      az się cieszę że rodziłam w Bielańskim, a uchodzi on za jeden z "gorszych" szpitali
      oprocz absurdow typu: wlasny kubek, sztućce, cukier itp (ma co bylam szczesliwie
      przez bardziej doswiadczona kolezanke przygotowana) to nie bylo tak najgorzej,
      pielegniarki (oprocz jednej francy) mile, jedna z nich nauczyla mnie karmic jak
      siedzialam zalamana w srodku nocy i nie wiedzialam co sie z tym dzieckiem robi,
      czysto, porodowki dwuosobowe, sala pooperacyjna dwuosobowa z mozliwoscia
      krotkiej wizyty meza, nikt mnie po cc nie zmuszal do wstawania, lezalam jak
      krolewna 30 h az mnie spionizowano
      mialabym ogolnie pare uwag na nie, ale suma sumarum nie bylo tak zle smile
      • apax Re: Syndrom otwartych drzwi 08.01.08, 07:41
        Rodziłam w Gdańsku w szpitalu na Zaspie. Jestem trochę zaskoczona
        poziomem opieki i "wygód" autorki tekstu.
        W szpitalu jedzenie faktycznie - porażka, ale po wyczerpującym
        porodzie sn personel o 23 wieczorem przyniósł mi ciepły obiad i
        zrobił morze herbaty z cukrem. W czasie porodu byliśmy z mężem w
        intymnym malutkim pokoiku z piłką, KTG i lekarkę miałam przy sobie
        praktycznie ciągle - płaciłam tylko za rodzinny, nie opłacałam
        położnej ani lekarza. Po porodzie córcia była ze mną cały czas ale
        zaproponowano mi zabranie jej na noc "żebym się mogła wyspać".
        Doradca laktacyjny - Pani Agnieszka- ALLELUJA za jej obecność-
        siedziała przy mnie 2 dni aż w końcu mój "instynkt" nauczył się
        karmić piersiąsmile. Nie był to jednak poród idealny, pomimo
        nacięcia "pękłam" na 12 szwów. Zagoiło się b.szybko i o tym że
        miałam tyle szwów dowiedziałam się dopiero u gina 6tyg po porodzie.
        Nie mam i nie miałam żadnych dolegliwości związanych z tym faktem.
        Wrażenia ze szpitala i opieki bardzo ok z samego porodu też- teraz
        pamiętam to głównie jako emocjonalne przezycie związane z moją córką
        a nie bólem i to nie są frazesy - na serio tak jest. Pozdrawiam
        wszystkie dziewczyny oczekujące maluszków BĘDZIE DOBRZE cała
        ludzkość przyszła w ten sposób na świat smile!!!
        • tesska Re: Syndrom otwartych drzwi 15.02.08, 22:19
          Zgadzam sie z autorką artykułu. Bardzo, ale to bardzo podobnie było 2 lata temu
          w Gdańsku na Klinicznej...Z tym wyjatkiem, ze u mnie poczatke porodu i opieka
          polożnej byla extra bo dalam jej do kieszeni 400zl.Ale niestety skonczylo sie
          cieciem i pozniej to juz byla katastrofa...
          Moze drugie bede rodzic na Zaspie...
          • gaja78 Re: Syndrom otwartych drzwi 15.02.08, 23:34
            tesska napisała:

            > Zgadzam sie z autorką artykułu. Bardzo, ale to bardzo podobnie było 2 lata
            temu w Gdańsku na Klinicznej...

            Kurcze ja też rodziłam na Klinicznej 2 lata temu i dla mnie ten artykuł jest jak
            z Marsa ... szczękę zbieram z podłogi.
            Kliniczna - w opinii wielu najgorsza "rzeźnia" w Gdańsku. Jedzenie nie było za
            dobre, zgadza się. Ale wszystkie drzwi zawsze były zamykane, przyciski z alarmem
            były na właściwej wysokości przy łóżkach, pościel zmieniana często, dziewczynom
            po cesarce pomagano chętnie przy pionizowaniu, położne - bardzo w porządku bez
            płacenia "za opiekę" ...
    • kontra24 Syndrom otwartych drzwi 16.02.08, 00:02
      I dlatego właśnie polecam Żelazną w Warszawie..Coby o niej niemówić
      to po doświadczeniu z Madalińskiego(choć teraz podobno nastapiły
      zmiany) to raj na ziemii.Co poraża?Przede wszystkim, poza oczywistym
      plusem w postaci ludzkich warunków, czyli estetyki szpitala,
      osobnego pokoju do rodzenia, który wyglądał jak pokój a nie jak
      wykafelkowana rzeźnia, to chodzi o ludzkie traktowanie. Na
      Madalińskiego czułam się jak zwierzę, ewentualnie maszynka do
      rodzenia, natomiast po wizycie na Żelaznej doznałam szoku.Poród
      wspominam cudownie.I takie wspomnienia trzeba pielęgnować..Czego
      wszystkim przyszłym mamom życzęsmile
    • niesia22 Re: Syndrom otwartych drzwi 17.02.08, 09:50
      to na pewno nie było na Starynkiewicza...ja rodziłam tam dwa
      miesiace temu i nic się nie zgadza z opisem(oprócz jedzeniawink...nie
      wspominam tego pobytu miło bo poród miałam długi i ogólnie
      histerycznie podchodziłam do ciąży, ale nie było traumy i nie
      zauwazyłam nieprzychylności personelu...mąż był ile chciał choć
      godziny odwiedzin też były ustalone...ogólne wrażenie ok...
      • olimpiaxx Re: Syndrom otwartych drzwi 19.02.08, 10:03
        Tak jest tez w Bydgoszczy. Miesiac temu to samo przezywałam. Drzwi
        ciagle otwarte. I przeciag i hałasy z korytarza. I obgadywanie sie
        połoznych nawzajem. Nic tylko ucieksc.
        • ursz-ulka Re: Syndrom otwartych drzwi 08.10.08, 10:29
          szok
        • julimama79 Re: Syndrom otwartych drzwi 29.04.09, 11:32
          W jakim szpitalu rodziłaś? Zdecydowałam się na Szubin, rodziłam tam
          3 miesiące temu i jestem zachwycona! Obsługa jak w prywatnej
          klinice, zachowana intymność, personel super miły bez żadnych opłat
          i wynajmowania położnej. Miałam mozliwość wyboru dogodnych pozycji,
          jak tylko chciałam. Po urodzeniu młoda długo leżała na mnie zanim
          została zważona i zmierzona. Podczas rodzenia łożyska miałam silny
          krwotok z racji jego przyrośnięcia, tamtejszy personel uratował mi
          życie i macicę, kóra często w takiej sytuacji jest wycinana.
          Pielęgniarka noworodkowa spędziła całą noc przy moim łóżku
          dostawiając młodą do piersi podczas gdy ja miałam przetaczaną
          krew.Dzięki Niej moja córcia nie miała żadnych kłopotów z ssaniem.
          Po porodzie wynajęliśmy z mężem salę hotelową-rodzinną i pobyt w
          szpitalu spędziliśmy w trójkę. Była to jedyna opłata w szpitalu w
          wysokości 100 za dobę, w porównaniu z Miejskim bardzo mało.
          Z całego serca polecam Szubin wszystkim kobietom z Bydgoszczy, którę
          chcą godnie przeżyć poród i przy okazji nie zbankrutować.
    • mamajulki080506 Re: Syndrom otwartych drzwi 18.02.08, 12:57
      Ja to czytam i współczuję...
      Rodziłam 2 lata temu w Trzciance koło Piły, miły pokoik z wanną,
      ciepła kapiel (nie urodziłam w wodzie, bo miałam za słabe skurcze),
      miła muzyczka, nie powiem złego słowan apersonel, bardzo mi pomogli,
      mąż przy mnie do końca, potem przy dziecku podczas zabiegów
      pielegnacyjnych, potem mogłam odpocząć, bo dzieckiem zajęły się
      pilęgniarki, pokazywały, jak karmić, przychodziła pani
      fizjoterapeutka i uczyła, jak ćwiczyć, aby szybko i bezbolesnie
      wrócić do formy...
      wszystko za DARMO !!!! rudno uwierzyć, a jednak, możliwość rodzenia
      w wodzie i poród rodzinny ...
      Ok. dostalismy potem ankiety do wypełnienia i formularz wpłaty,
      można było wpłacić datek, ale nie było to konieczne...wpłaciliśmy,
      bo ja swój poród wspominam bardzo dobrze, mimo bólu...
      w tym roku też tam bede rodziła i mam nadzieję, że nic się nie
      zmieniło
    • asiabol Syndrom otwartych drzwi 20.02.08, 09:28
      Jedyne co naprawdę jest wstrząsające to te otwarte drzwi i
      pacjentka, która nigdy nie była chyba nawet na odwiedzinach w
      szpitalu i prawie cały tekst ukazuje jej zdziwienie jaka ogromna
      różnica jest między hotelem, a szpitalemwink Helo!-zderzenie z
      rzeczywistością - tak wygląda nasza służba zdrowia!!!
      • rudasek58 Re: Syndrom otwartych drzwi 20.02.08, 10:35
        Wszystko się zgadza, tak wygląda nasza służba zdrowia, ale chyba chodzi o to,
        aby tak NIE WYGLĄDAŁA. Byłam w kilku szpitalach, w tym na Karowej (tu rodziłam)
        i w Bielańskim (tu leżałam na patologii) i było niestety bardzo podobnie, choć
        nie narzekałam, bo znam realia, to jednak naprawdę byłoby miło, gdyby podejście
        pielęgniarek, lekarzy i położnych było inne. To, że istnieje fundacja "Rodzić po
        ludzku" nie oznacza, że coś takiego jak rodzenie po ludzku istnieje w szpitalach
        w Polsce. Jest fatalnie i przypadki, że ktoś miał lepiej wynikają raczej z tego,
        że trafiły na "dobry dzień" lekarzy, pielęgniarek itp, a nie dlatego, że takie
        są standardy. Smutne.
        • justin17 Re: Syndrom otwartych drzwi 25.09.08, 21:34
          rok temu rodziłam we Wrocławiu na Brochowie i jak bym czytała o swoim porodzie i
          pobycie w szpitalu, Smutne to niestety jest, i już sobie obiecałam, ze następny
          poród tylko cesarka umówiona z lekarzem ( i wiem że mimo wszystko w tym szpital
          jest to wykonalne)
    • lubie_gazete Re: Syndrom otwartych drzwi 08.10.08, 12:20
      Nie wiem o co chodzi,jqk uprawiała seks to też się tak wstydziła?
    • anneczka78 Re: Syndrom otwartych drzwi 08.10.08, 13:09
      Publiczne porodówki to miejsca dalekie od ideału, ale artykuł jest mocno
      przesadzony.

      Trzeba było mieć własny kubek i sztućce - to straszne! Pacjentki na chodzie
      musiały iść po kompot na korytarz - skandal! Ktoś z korytarza widział pacjentkę
      podłączoną do ktg - upokorzenie niewyobrażalne! Poza tym, jak widać, nawet
      założenie zzo jest bólem nie-do-przeżycia...

      Wkurzyłabym się na brak pomocy laktacyjnej i to chyba na tyle.
    • kukurydza165 Syndrom otwartych drzwi 28.04.09, 16:46
      Powiem krótko- taka jest prawda
    • italiakami Syndrom otwartych drzwi 28.04.09, 20:43
      Tekst dobry ale ta Pani chyba ´´lekko¨ przesadza!Porod to niestety nie
      bajka!oczywiscie co do szpitala to sie nie dziwie.Dlaczego wiec nie poszla do
      prywatnego szpitala?
      • a.bc Re: Syndrom otwartych drzwi 28.04.09, 21:08
        Tu sa dwie sprawy poród i stan techniczny szpitala. Jak to wszystko
        sie nałozy to niestety mamy to co mamy.
        Mnie się wydaje,ze te przezycia były by inne gdyby szpital byl
        kolorowy, nowy, dostosowany do potrzeb danej grupy pacjentów.
        I pozostaje jeszcze jedno pytanie dlaczego dyrektor szpitala nie
        postara sie o srodki unijne, które mogłyby ta sytuacje zmienic?
    • inez-sis W Gdańsku 29.04.09, 09:45
      Rodziłam 4 lata temu na Klinicznej.
      Może luksusów nie było ale nie było tak źle. Na pewno same wrażenia z porodu
      zależą od dyżurnych lekarzy i pielęgniareksmile
      Nie płaciłam za nic.
      Leżałam na patologii w sali 4 osobowej. Było miło, przynajmniej można było sobie
      poplotkowaćsmile Miałam test z oxy już na bloku porodowym. Zamykany kodem i dostęp
      tam ma tylko personel szpitala no i studencismile Ale ja rodziłam "po studenckim
      sezonie". Leżałam na sali 2 osobowej, ale akurat nie było innej chętnej na
      oxytocynkęsmile Mąż bez kłopotu był przy mnie. Po teście nic nie było. Do wieczora.
      Zaczęły się skurcze.
      Lekarz dyżurny zbadał i zaprosił na porodówkę. Mąż mógł być przy mnie, lekarz
      albo połóżna byli u mnie co 15 minut zapytać jak się czuję, ale miałam wrażenie
      że czas wlecze się jak ślimak i że leżę sama godzinami a nikt do mnie nie
      przychodzismile
      2 godziny regularnych skurczy, bez bólów partych, położna przebiła pęcherz,
      przez godzinę brak postępu porodu, nie miałam znieczulenia ale dało radę
      wytrzymać, okazało się że jednak za wąska miednica i od razu wzięli mnie na
      cesarkę. Mąż stał za taką szybką. Nie był na sali ale w zasadzie wszystko
      widział i słyszał. Z małym zaburzenia adaptacji okołoporodowej ale ostatecznie
      neonatolodzy spisali się na medal.
      ja długo nie mogłam dojść do siebie. Zakażenie rany po cc. Leżałam na "sepsie"
      Pielęgniarki super, laktacyjna stale się spieszyła więc informacje szybkie i
      pobieżne. Na szczęście instynkt nie zawiódłsmile
      Z pomocą położnych przy pionizacji i kąpieli średnio. Więcej pomoc męża i moje
      samozaparcie.
      Jednak ostateczna ocena nie jest zła. Intymność zachowana. Jedyne co mnie
      wkurzało to pielgrzymki odwiedzających na
      oddziale!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Uważam mąż, partner, rodzice, czy jakaś przyjaciółka. A tam normalnie jak na
      pikniku!!! Nawet na "sepsie"!! W Wojewódzkim praktycznie nie ma żadnych
      odwiedzin na salach. Tylko w specjalnie wydzielonym przedsionku.
      Teraz za 10 dni mam termin i też pójdę na Klinicznąsmile
      Pozdrawiam
      Anka
      • hanulllka Re: W Gdańsku 29.04.09, 11:00
        Mi to się płakać się, że XXI wieku tak można człowieka traktować. Najbardziej
        boli ta obłuda, znieczulica i absolutny brak empatii. Skandalem dla mnie jest
        robienie zdjęć noworodkom bez zgody rodziców. Nie pozostawiłabym tego bez echa.
        Rodziłam w Poznaniu w szpitalu im.Raszei - choć wielkich luksusów tam nie ma,
        łazienki są na korytarzu a w pokoju nie ma tv to atmosfera panowała tam
        przyjazna, położene były bardzo pomocne
        • jokal7 Re: Tak jak u mnie 29.04.09, 18:48
          Współcześnie to takie sytuacje mam nadzieję, są coraz rzadsze ...
          Ale przy pierwszym porodzie mialam jak autorka listu ... Cesarki
          wprawdzie nie było ale przez długie godziny lezałam sobie w
          pomieszczeniu otwartym na korytarz ...( to tak byŁo urządzone )
          Krępujace to było zwł przy badaniach(Oj młoda i wstydliwa byłam
          wtedy) albo jak mi podkasano koszulkę i podłączono ktg ... gołą pupę
          mógł mi obejrzeć każdy . Pociecha jedyna że nie plątali się po
          korytarzu mężowie których na oddział wtedy nie puszczano ...Ale tak
          poza tym to przecież chodziły sobie salowe, personel ,studenci i nie
          wiem jeszcze kto .Dodam że i poród odbył się tam ale wtedy zleciało
          się tyle osób że sobą mnie chyba zastawili ... Chociaż nie wiem czy
          nie zerkały sobie panie sprzątaczki -i chyba tak było bo potem
          współczuły mi ciężkiego porodu (nie darłam się mocno to więc musiały
          coś widzieć ..),ale w jego trakcie to już na to nie zwracałam
          uwagi .Były inne <atrakcje >. Zresztą pamiętam że już jak
          oprzytomniałam przy szyciu to stały sobie przy wejściu panie -
          sprzątaczka i jakieś inne i coś tam komentowały.Zarejstrowałam że
          się gapią -no właśnie TAM , ale byłam tak wykończona że to już mnie
          o dziwo bardzo nie ruszyło .Zresztą było tam przy mnie tyle innych
          osób ...W każdym razie już potem owo otwarte stanowisko porodowe
          wspominałam niedobrze .. Na szczęście po wielu latach już przy
          drugim dziecku było
          inaczej.




























Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka