Wczoraj byłan na pierwszym USG. Było to USG brzuszne, a lekarz powiedział, że
jak będa jakieś nieprawidłowości, zrobimu USG "przez inne drogi"

Nie
zrobiliśmy, widocznie było wszystko OK. Normalnie nie moge się nadziwić, jak
on w tym monitorku widzial i rączki i nózki, no z łukiem brwiowym to chyba
przesadził. ja tam za wiele nie widziałam, chociaż się strasznie staralam
swoja wyobraźnię uruchomić. I czulam się jak bohaterka filmu "Przyjaciele",
ktora przytakiwala swojemu lekarzowi podczas USG, a po wyjściu się
rozpłakala, bo "ja nic tam nie widziałam". No, ogolnie zabawnie było, moj
szkrab ma "już" 56 mm. A jakie są wasze wrażenia po pierwszym USG?