Od razu zaznaczam, że nie jest to wątek do dyskusji na temat czy poród
naturalny czy cesarka, czy bez znieczulenia czy ze znieczuleniem. Jak ktoś ma
się ochotę kłócić to proszę nie czytać!!!!
Chciałam powiedzieć wszystkim przyszłym mamom, że jak słyszą opowieści z
porodu to mają sobie przez 2 podzielić. Serio.
Na porodówkę zostałam przyjęta razem z Panią X. Ona ze skurczami ale nie
bolesne, po terminie. Ja bez akcji porodowej, miałam iść na oddział, ale
wpierw badają na porodówce. Byłam 10 dni po terminie. Kiedy lekarz mnie
bbadał stwierdził, że nie idę na oddział, będę rodzić, jest rozwarcie na 3
palce. Dopiero wtedy poczułam, że się zaczyna. Razem z Panią X spacerowałyśmy
po korytarzu, rozmawiałyśmy. Ja zaczęłam rodzić wcześniej. Kazano mi sie
położyć po odejściu wód płodowych. Pani X skakała na piłce, skorzystała z
wanny, śmiała się, rozmawiała z koleżankami przez telefon, prawie bez przerwy
pisała smsy. Jak ja urodziłam, ona zaczęła. W sumie na salę przywieziono ją
po 3 godzinach. Więc urodziła godzinę po mnie, bo jeszcze 2 trzymali na
porodówce. No i przy odwiedzinach dowiedziałam się, że ONA RODZIŁA 16 GODZIN
I ŻE TO BYŁO STRASZNE. Straszyła wszystkie koleżanki

W moim rachunku
wychodziło góra 6. Przy czym oczywiście wliczam w to skurcze, kiedy można
chodzić i jest powiedzmy nie najgorzej. Nasze porody były porównywalne. Obie
rodziłyśmy bez znieczulenia. Wiadomo odczucia miałyśmy inne, ale rodziłyśmy
przy tym samym zegarku!
Więc słuchamy koleżanek z przymróżeniem oka

Pozdrawiam