Dodaj do ulubionych

Cud narodzin

16.11.06, 17:06
Aż się chce rodzić...
Obserwuj wątek
    • nunia01 Re: Cud narodzin 18.11.06, 21:14
      Dziękuję za taką relację!!!!
    • asheeda Re: Cud narodzin 20.11.06, 10:46
      O tak! Oby więcej takich pozytywnych relacji smile
    • marinas Re: Cud narodzin 23.11.06, 20:14
      poryczałam się...ze wzruszenia...
    • ewo_lucja Cud narodzin 26.11.06, 13:01
      Wzruszyłam się... Marzyłam o takim porodzie... Ale ja swój wspominam zupełnie
      inaczej, niestety. Szpital, gdzie do parcia trzeba się położyć na wznak, trzy
      dawki oksytocyny i skurcze, które mimo tego "wspomagania" po położeniu się na
      wznak natychmiast zanikały, położna, która miała do mnie pretensje, że nie mam
      skurczów, a ostatecznie cesarskie cięcie bez męża obok i synek przytulony na
      chwilę do mojego policzka dopiero po kilku minutach od wyjęcia go z brzucha...
      A potem moja walka z krwotokami (macica nie chciała się kurczyć), przetaczanie
      krwi, blada i spuchnięta twarz, a synek sam gdzieś na oddziale noworodkowym. Na
      szczęście wszystko skończyło się dobrze, synek zdrowy i cudowny skończył
      niedawno pół roku, ja szybko wróciłam do formy. Tylko tych niespełnionych
      marzeń o cudzie narodzin żal... Nie było mi dane ich spełnienie. ŻAL.
    • s.poline Re: Cud narodzin 15.12.06, 09:45
      czytam ten list i również płaczę ze wzruszeniasmile Już kolejny raz, bo to ja jestem jego autorkąsmile
      miłe zaskoczenie, że przypadkiem znalazłam go na stronie!
      • szyma13 Re: Cud narodzin 15.12.06, 10:21
        Też bym chcaiła wrócić taka szcześliwa
      • moofka Re: Cud narodzin 15.12.06, 10:29
        bardzo sie ciesze, ze i tak moze byc, bo tak powinno byc wink
        a ja swoj porod wspominam strasznie niestety
        coreczke masz pprzesliczną smile
    • natalka1978 Mam łzy w oczach... 15.12.06, 12:35
      i szczerze zazdroszczę, ponieważ mój poród był koszmarem- rodziłam w Poznaniu,
      na Polnej ;-(
      • 15tydzien ... 15.12.06, 23:23
        To w Polsce tak można rodzić?

        Zazdroszczę smile
        • eliszka25 Re: to ja dodam cos od siebie :-) 16.12.06, 12:51
          gratuluje coreczki, sliczna dziewczynka smile

          porod mozna wspominac wlasnie tak, jak ty. ja swoj tez wspominam bardzo dobrze,
          ale ja nie rodzilam w polsce. od kilku lat mieszkamy w szwajcarii, tu zaszlam w
          ciaze i tu rodzilam.

          dzien po terminie poszlam na kontrole do szpitala. podczas usg okazalo sie, ze
          mam zbyt malo wod plodowych. poniewaz jeszcze tydzien wczesniej wszystko bylo w
          porzadku, lekarka doszla do wniosku, ze prawdopodobnie wody mi sie sacza, bo ja
          nic nie zauwazylam. wspolnie zdecydowalysmy, ze lepiej bedzie nie czekac, tylko
          wywolywac. wrocilam do domu wrzucic do walizki ostatnie drobiazgi i wieczorem
          stawilam sie w szpitalu. zostalam zbadana przez polozna, pobrano mi krew do
          badan, przyszla lekarka sprawdzic, jak sie czuje. ok. 1 w nocy dostalam
          oksytocyne, ale nie kroplowke, tylko tabletke - dopochwowo. polozna powiedziala,
          ze teraz spokojnie moge sobie spac do rana, bo zanim cos sie zacznie, to potrwa
          przynajmniej 6 godzin. odprawilam wiec meza do domu i ok. 2 zasnelam.

          2 godziny pozniej obudzil mnie bol brzucha. poszlam do ubikacji, pochodzilam
          jakies pol godziny, ale bol sie wzmagal. zadzwonilam po polozna, podlaczyla ktg
          i spacerowalam sobie nastepne pol godziny z kabelkami zwisajacymi z brzucha smile.
          okazalo sie, ze skurcze mam juz dosc mocne i czesciej niz co 5 minut.
          zadzwonilam po meza. zapytalam o zzo, ale polozna namowila mnie na probe
          odprezenia sie w wodzie zanim bede miala odpowiednie rozwarcie, wiec przeszlysmy
          do sali z wanna. weszlam do wody, zaraz potem przyjechal maz. w wodzie bylo mi
          bardzo przyjemnie, choc bol wydawal mi sie jeszcze bardziej odczuwalny. jednak
          woda sprawiala, ze zdecydowanie latwiej bylo mi zmieniac pozycje i poruszac sie
          tak, zeby maluszek odpowiednio wchodzil do kanalu rodnego. "pluskalam" sie wiec
          w wannie z podlaczonym do brzucha bezprzewodowym ktg. ok 7 zapytalam ponownie o
          zzo, bo bol juz dawal mi sie niezle we znaki i balam sie, ze jak bedzie
          silniejszy, to nie dam rady. polozna sprawdzila rozwarcie i okazalo sie, ze juz
          7 cm, choc godzine temu byly 2. na zzo bylo juz wlasciwie za pozno, ale dzieki
          temu nie musialam wychodzic z wody, w ktorej bylo mi naprawde dobrze. chwile
          potem przyszla dzienna zmiana poloznych i zapytano nas, czy zgadzamy sie, zeby
          moj porod poprowadzila dziewczyna, ktora zdaje egzamin na polozna. zgodzilismy
          sie i tym sposobem mialam przy porodzie mloda polozna, dwie polozne egzaminujace
          i co chwile zagladala tez lekarka. obsluga lepsza, niz w prywatnej klinice za
          wielkie pieniadze smile. polozne byly bardzo mile, a ta mloda dziewczyna naprawde
          sie starala i duzo mi pomogla. dwie pozostale donosily mi nawet herbate a mezowi
          kawe smile.

          najgorszy byl moment, kiedy rozpoczely mi sie skurcze parte. czulam, ze musze
          przec, ale nie mialam jeszcze pelnego rozwarcia i polozna mowila, ze mam
          zmieniac pozycje, ale probowac nie przec. robilam co kazala, i wkrotce potem
          bylo 10 cm. ulga, wreszcie moglam przec. po kilku parciach, kiedy maluszek
          wystawial glowe, a gdy skurcz minal, chowal sie spowrotem, lekarka przytrzymala
          mi brzuch podczas skurczu i udalo mi sie urodzic glowke. przy nastepnym skurczu
          nasz synek wyplynal do wanny i otworzyl oczy. polozna polozyla mi go na brzuchu,
          przykryla ogrzanym recznikiem i chwile tak sie do siebie przytulalismy az
          urodzilo sie lozysko.

          pozniej bylo mierzenie, warzenie itp. polozne pomogly mi wyjsc z wody i przejsc
          na lozko, gdzie bylam zszyta. chwile potem znow dostalam mojego maluszka, ktory
          probowal ssac piers. polozna zrobila zdjecie szczesliwej rodzinki i odcisnela
          stopki naszego synka. pozniej dostalismy karte z gratulacjami, na ktorej byly
          wlasnie te odciski i nasze wspolne pierwsze zdjecie smile

          wspominam moj porod bardzo dobrze i cieplo, bo bylo to dla nas radosne
          przezycie, choc podszyte strachem i bolem. mimo, ze nie dostalam zadnego
          znieczulenia, bol wcale nie byl taki straszny, jak to sobie wyobrazalam.
          • iwonia2 Re: to ja dodam cos od siebie :-) 16.12.06, 13:33
            wspaniala relacja ku pokszepieniu serc przyszlych mam.pozrawiam .
    • s.poline Re: Cud narodzin 16.12.06, 18:44
      cieszę się, że mogłam dać Wam nadzieję na taki poród, i życzę Wam tego z całego serca!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka