IP: *.* 17.01.02, 11:38
Czesc Dziewczyny,W marcu bede rodzic i juz wiem, ze z powodow stanu siatkowki bede miec cesarke. TRoche juz sobie o tej operacji poczytalam, chcialabym jednak poznac Wasze wrazenia. Czego powinnam sie spodziewac, jak dawalyscie sobie rade z opieka nad dzieckiem zaraz po porodzie. Bede wdzieczna za wszystkie opinie.POzdrawiam Was, Kasia (8 miesiac)
Obserwuj wątek
    • Gość: wiesia Re: cesarka IP: *.* 17.01.02, 12:48
      Miałam cesarkę z tego samego powodu, swoje wrażenia i opnie podałam w wątku "wada wzroku a poród naturalny". Długi dość wątek i poświęcony dokładnie cesarkom z powodu wady wzroku - warto zajrzeć.Poza tym (jeśli nie boisz się mocnych wrażeń) ujemne strony tego zabiegu do przeczytania w wątku "cesarka, znieczulenie i nerwobóle błądzące"
    • Gość: Anna72 Re: cesarka IP: *.* 20.01.02, 00:19
      Cześć! Miałam cesarkę w znieczuleniu ogólnym, powodem było nieprawidłowe ułożenie dziecka. Pierwszą noc po operacji wspominam niemiło, ale to raczej sprawy związane z narkozą i wybudzaniem ( cesarka była przed 18-stą). Na drugi dzień rano wstałam i zaczęłam chodzić, z trudem, ale dało się przy pomocy położnej. Inne problemy to: kłopot z podniesieniem dziecka i pielęgnacją przez kilka pierwszych dni, z karmieniem dziecka - na siedząco nie dało się, tylko na leżąco. Jeśli dobrze pamiętam, to pierwsza doba po jest bez jedzenia, tylko napoje typu woda i szpitalna herbatka, później dieta półpłynna i powrót do normalności ;-). No i problem z wypróżnianiem się (niestety czopek).Do innych "przyjemności" należy cewnikowanie (nie boli, ale...). Wyciąganie nici nie boli. Niestety blizna może dokuczać jeszcze przez kilka tygodni, a nawet miesięcy :-( .Jednym słowem: da się przeżyć. :-) Powodzenia! Anka.
    • Gość: horac Re: cesarka IP: *.* 21.01.02, 11:29
      W sumie to się cieszę, że miałam cesarkę. Nie chcę tu opisywać bólu rodzenia, jakiego doświadczyłam zanim do niej doszło, ale jeszcze przed piątym cm rozwarcia zdecydowano się na przeprowadzenie cięcia. Te 5 cm okupiłam wielkim cierpieniem i gdy usłyszałam, że konieczna jest cesarka, poczułam WIELKĄ ulgę. Sam zabieg wspominam bardzo miło. Konieczne było szybkie działanie, bo dzidziusiowi słabło tętno i w ciągu minuty zrobiło się wokół mnie bardzo ciasno. Poczułam się jakbym grała w filmie "Ostry Dyżur", bo właśnie tak to wyglądało. Kiedy anestezjolog nad moją głową głaskał mnie po policzkach, pielęgniarka goliła wzgórek, kilka innych osób krzątało się w pośpiechu przypinając różne czujniki i plasterki do mojego ciała. Ostatni bolesny skurcz przeżyłam wdrapując się na specjalny fotel operacyjny. Po chwili, gdy przez kroplówkę napojono mnie jakąś cudowną ambrozją, poczułam się jak w niebie - nic mnie nie bolało, dochodził tylko spokojny głos anestezjologa, który mówił czego mam się spodziewać. Zaczęłam słyszeć jego słowa z pewnym pogłosem, potem już tylko echo powiedziało, coś w rodzaju "gotowa do cięcia" i ... zauważyłam że nie oddycham! Przeraziło mnie to, bo leżałam tam z otwartą na maxa buzią w której tkwiło coś metalowego i w ogóle się nie ruszałam. Myślę sobie - no to koniec - teraz się uduszę! Już miałam robić rachunek sumienia. Ale nie!!! Wyobraźcie sobie, coś jakby oddychało za mnie. Miałam cudowny odlot! Niby spałam, ale słyszałam i czułam. Poczułam, jak ktoś przecina mi brzuch. Nic nie bolało. Tu jakby na chwile świadomość mi umknęła. Powróciła w momencie gdy miły głos nad moją głową zapytał która godzina. Ktoś mu odpowiedział, i w tej samej chwili usłyszałam najcudowniejszy komunikat w moim życiu:- "Mee, meee, mee" - słabe, ochrypłe beczenie, jak malutki baranek, które powiedziało mi, że dziecko żyje!Poczułam PEŁNIĘ SPEŁNIENIA. Teraz ktoś energicznie naciskał moją macicę - to chyba było czyszczenie po wyjęciu łożyska. Potem czułam jak szyją. Oczywiście nic nie bolało. Świadomość wracała. Anestezjolog znów głaskał mnie po policzkach i to on powiedział: "ma pani syna - 4,5 kg, niech pani teraz spróbuje odetchnąć". Po powrocie do domu oczywiście nie mogłam usiedzieć na miejscu - no bo wiecie - mąż niby upierze (tzn. nastawi pralkę), ale gdy już wiesza pranie, to żal patrzeć - takie jak wyjmie z pralki, skręcone, skotłowane - kładzie na sznurku i to jest wg niego rozwieszone pranie. Podobnie z gotowaniem i sprzątaniem. Tak więc za robotę wzięłam się z powodu własnej pedanterii, zbyt wcześnie - 10 dni po cesarce. Nie miałam jednak siły wiele robić - zaraz się pociłam i słabłam. Stąd, bardzo ważne jest, żeby dać sobie na wstrzymanie, jak mąż posprząta, niech tak zostanie, jakoś można przeżyć chwilę w bałaganie. Synka po powrocie do domu położyłam do swojego łóżka, żeby nie wstawać do niego i wszystko miałam pod ręką. Następnym razem jednak - nie mam żadnych wątpliwości - skorzystam z fachowej pomocy tzw. "kobiety" (sprzątanie, gotowanie, pranie) przez jakieś 2 tygodnie po porodzie. Ale może Ty masz bardziej "zaprawionego" w domowych bojach, męża?Cześć. Matylda
    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: cesarka IP: *.* 22.01.02, 23:22
      Kasiu, Ja bardzo nie chciałam miec cesarki i nawet nie dopuszczałam takiej mysli, niestety los zadecydował inaczej. Nie było jednak wcale tak źle...Na pewno trudne było na początku poruszanie się, a zwłaszcza schodzenie i wchodzenie na łóżko - są zdecydowanie za wysokie, więc jeśli jestes raczej niska warto pomyslec wcześniej o jakimś podnóżku do tych manewrów.Po drugie ciężko jest karmic piersią bo rana jednak boli, dlatego nie wahaj się prosić o pomoc połozne lub pielęgniarki. Im wcześniej i częściej będziesz przystawiać dziecko do piersi tym większa szansa na udane karmienie - po cesarce niestety bywają z tym problemy.Poza tym trzeba się zmusić i chodzić - nawet jeśli boli. Mnie bolała nie tyle cała rana, ile ostatnie szwy - tam skóra naciągała się najbardziej. Ale po pierwszym dniu środki przeciwbólowe brałam tylko na noc - żeby lepiej spać po prostu. Podczas kichania, kaszlu, śmiechu dobrze jest ranę czyms docisnąć, np. poduszką - to podskakiwanie brzucha jest wtedy mniej bolesne. Warto tez porozmawiać o warunkach pobytu w szpitalu - wiem że to się różni - czy np. będziesz musiała cały czas opiekowac się dzieckiem, czy tez możesz je oddac na noworodki, jeśli źle się czujesz, czy będziesz mogła spac z dzieckiem w łóżku (ja tak robiłam bo wkładanie go dokoszyka po karmieniu było naprawdę cyrkowym wyczynem). Acha, jeszcze jedna rzecz - przez pierwsze dni miałam podawaną w zastrzykach oksytocynę na "zwijanie" macicy - jest to dość bolesne - podobne do bóli porodowych. Warto więc dogadac się z położnymi, zeby najpierw dawały Ci zastrzyk przeciwbólowy (dowiedz się jakie metody łagodzenia bólu rany stosuja w szpitalu) a dopiero po jakims czasie oksytocynę - wtedy jest zdecydowanie lepiej.Ojej, mam nadzieję, że Cię nie nastraszyłam... Ale najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze masz juz przy sobie Maleństwo i dla niego mozna znieść naprawdę bardzo wiele - i nie jest to wcale takie straszne.Pozdrawiam i życzę powodzenia!Ania
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: cesarka IP: *.* 22.01.02, 23:41
        I jeszcze dodam, ze po powrocie do domu doszłam do siebie bardzo szybko i gdyby nie zmeczenie i poplatanie w nowej sytuacji to pewnie od razu wróciabym do wszystkich zajęć. Ale całe szczęście że mąz pomagał - mogłam sobie trochę poodpoczywać. Teraz jest 4 tygodnie po porodzie, czuję się doskonale i tylko muszę się pilnowac, zebym przez zapomnienie nie podniosła czegoś zbyt ciężkiego...Nie jest źle!pozdro!A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka