Duphaston

25.04.07, 11:26
Witajcie dziewczyny wczoraj byłam u lekarza potwierdzić moją ciążę. Widać już
pęcherzyk i zarodek. Tak sie cieszę. 3 lata starań i udało się ,aż mnie mój
lekarz wyściskałsmileGeneralnie czuję się bardzo dobrze, troszkę pobolewa mnie
brzuch ale nawet nie wiem czy to nie z tego wrażenia. Mój lekarz dał mi w
razie czego Duphaston..i tak się zastanawiam czy to konieczne..czy to
maleństwu nie zaszkodzi? Może przesadzam ale zrozumcie mnie czekałam tyle
czasu.
    • lanre2 Duphaston 25.04.07, 11:32
      Lek jest bezpieczny dla Dzidziusia, daja go na podtrzymanie ciazy...ja bralam
      do 20 tyg ciazy.Gratuluje Twojej wystaranej ciazy, ciesze sie razem z Toba. Nie
      forsuj sie za bardzo , przede wszystkim nie przeciazaj zakupami i sprzataniem.
      Pozdrawiam
      Ela
    • marps Re: Duphaston 25.04.07, 11:33
      Witaj. Duphaston to sztuczny progesteron, który m.in. jest odpowiedzialny za
      utrzymanie ciązy, więc nie zaszkodzi. Groźny jest jego niski poziom (może
      doprowadzić do poronienia) ale nigdy go za dużo. Pozdrawiam i gratuluję!
      • amiczek77 Re: Duphaston 25.04.07, 11:46
        dziękuję za odpowiedź. Wybaczcie ale jestem przewrażliwiona bo tak długo
        czekałam na to maleństwo.
        • zuzana27 Re: Duphaston 25.04.07, 12:33
          Ja biore go od miesiąca, jestem w 28 tyg ciąży. Zaczął robic mi się twardy
          brzuch i czasami ciągnąć..lekarz przepisał mi duphaston.
          • edzia.79 Re: Duphaston 25.04.07, 12:46
            Gratuluje.
            bralam duphaston z powodu niskiej bety,przez ok 2-3 mies.z maluchem wszystko ok.widocznie twoj lekarz woli dmuchac na zimne.
            pozdrawiam i duzo zdrowka zycze.
            • kuba12312003 Re: Duphaston 25.04.07, 13:35
              Ja biorę go od początku tzn 3-4 tydzień....i dalej mam go utrzymany a jestem w
              26 tyg. I na pewno to 28 jeszcze mam brać. NIe martw się, nic sie dziecku nie
              stanie złego. Pozdr.
              • metis1 Re: Duphaston 25.04.07, 14:03
                Ja nie bede wchodzic w dyskusje, czy "jest bezpieczny dla dzidziusia", ale
                powiem jedno: gdy poszlismy z synkiem na rehabilitacje (wzmozone napiecie
                miesniowe i mala asymetria), jednym z pierwszych pytan bylo: CZY BRALA PANI
                DUPHASTON? Na szczescie akurat w tym cyklu, w ktorym zaszlam w ciaze NIE, ale
                wczesniej "na wszelki wypadek" tak.
                Nie ma lekow "bezpiecznych dla dzidziusia". Sa tylko takie, ktore moga nie
                dawac widocznych lub udokumentowanych medycznie skutkow ubocznych. Dotyczy to
                rowniez nospy, o ktorej swego czasu wypowiadala sie na tym forum neurologopeda
                (fachowiec jest w stanie na oko stwierdzic, czy matka w ciazy brala nospe czy
                nie!).
                Jesli nie ma wyraznych wskazan (lekarz nie badal Ci poziomu progesteronu???
                przypisal to wg wlasnego widzimisie???), to bym nic nie brala. Inna sprawa,
                jesli ciaza jest zagrozona i jest niedobor progesteronu. Ale to chyba inna
                bajka, sam fakt dlugiego starania sie o ciaze nie oznacza, ze jest ona od
                poczatku zagrozona (przerabialam to sama).



                • mynia0 Re: Duphaston 25.04.07, 21:25
                  słysząłam o tych rewelacjach, dotyczących leków podtrzymujacych / duphaston,
                  kaprogest, luteina, kiedys turinal/ - ale nie wierzę w te rewelacje.
                  skałdnikiem tych leków jest hormon, który podtrzymuje ciążę, wiec jakim cudem
                  ma zaszkodzić dziecku, skoro wytwarza go także organizm matki??? nie można
                  duphastonu porównywać z nospą - bo to jest innego typu lek - przeciwskurczowy,
                  ale jak trzeba, to niestety i to musi się zażywać. mam kuzynkę rehabilitantkę,
                  która absolutnie nie potwierdziła tych teorii.

                  mam zdrową , śliczną córeczkę po lekach , które wymieniłam i czekam na drugą
                  córeczke - także po duphastonie. prawdopodobnie - gdyby nie duphaston, nie
                  miałabym żadnej z nich. i to jest najwazniejsze.brałam leki bez oznaczenia
                  hormonów - zaczęłam plamić i zaczęłam brać, ale do dziś nie wiem, czy te
                  plamienia miały coś wspólnego z poziomem hormonów czy tez nie.
                  • metis1 Re: Duphaston 26.04.07, 11:22
                    mynia0, jesli slyszlas o tych "rewelacjach", to pewnie tez wiesz, ze duphaston
                    to NIE jest hormon, tylko POCHODNA hormonu - POCHODNA progesteronu, a nie
                    naturalny progesteron identyczny z tym, jakie wytwarza nasz organizm!
                    Substancje naturalne nie moga byc zastrzezonym znakiem towarowym, nie moga byc
                    na wylacznosc produkowane przez jakis koncern farmaceutyczny, dlatego wlasnie
                    rozklada sie np. progesteron na czynniki pierwsze, zmienia jedno wiazanie
                    chemiczne i juz mozna nazwac to Duphastonem czy jakkolwiek inaczej, bo nie jest
                    identyczne z oryginalnym, naturalnym progesteronem. Oczywiscie, wiaze sie to
                    tez ze zmiana wielu cech: np. skutecznosci. D. nie jest tez (w przeciwienstwie
                    do naturalnego porgesteronu) pobierany do organizmu w takiej ilosci, jaka jest
                    w danym momencie niezbedna, tylko w takiej (zwykle za duzej), jaka przypisal
                    nam "po uwazaniu" gin. Jak kazdy lek, moze powodowac rozne skutki uboczne i nie
                    jest obojetny dla organizmu/-ow (w tym dziecka).

                    Nospe wrzucilam do jednego worka, bo jest rownie beztrosko przypisywana
                    ciezarnym "na wszelki wypadek", wciskajac kit, ze "nie szkodzi". A szkodzi. Na
                    pewno nie w kazdym przypadku (na szczescie!) i nie zawsze widocznie, ale na
                    pewno nie jest obojetna dla zdrowia (nie bylaby wtedy lekiem, to chyba
                    logiczne). Oto wypowiedz fachowca:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=56492568&a=56514441
                    (cytuje w calosci, zeby Was nie fatygowacsmile

                    "Re: no-spa a pionizacja języka u dzieci
                    Autor: lidka73
                    Data: 31.01.07, 22:39 + dodaj do ulubionych wątków

                    Możliwe.Każdy lek rozkurczowy ,czyli obniżający napięcie mięśniowe u matki
                    obniża je też u dziecka,także w obrębie mięśni twarzy.Jest nawet takie
                    okreslenie "dziecko Nospowe" czyli dziecko z obniżona żuchwą,płasko leżącym
                    językiem,rozchylonymi wargami,oddychające przez usta,łapiące szybko wszelkie
                    możliwe infekcje.
                    Jestem neurologopedą,zajmuję się niemowlętami i małymi dziećmi(mam też
                    osobistego 4-latka)i uwierz,że że patrząc na niemowlę można bezbłędnie poznać
                    czy mama w ciąży zażywała No-spę."

                    Ciesze sie, ze urodzilas "zdrowa, slicza coreczke" po tych lekach (ja mam
                    zdrowego, slicznego synka, w ciazy bralam nospe z powodu przedwczesnych
                    skurczy), ale kto wie? moze mialabys jeszcze zdrowsza i jeszcze sliczniejsza
                    coreczke, gdybys ich ni brala??? Niestety, nie mamy mozliwosci cofania czasu
                    ani rozdwajania sie w czasie i przestrzeni, zeby moc to stwierdzic.

                    Pozostaje zdanie sie na zdrowy rozsadek. I nie negowanie faktow, nawet jesli
                    trudno sie z nimi zgodzic... uncertain

                    A badanie poziomu progesteronu jest badaniem banalnym, szybkim i calkiem
                    taniem - polecam. Chyba warto je sobie zrobic, zamim wpakujemy w siebie
                    kolejnego smiecia, ktory moze sie okazac, ze jest zupelnie niepotrzebny, bo
                    przyczyna np. plamien tkwi zupelnie gdzie indziej...
                    • mynia0 Re: Duphaston 26.04.07, 11:49
                      oczywiscie, że wiem - przeszłam na duphaston, bo fatalnie znosiłam luteinę.
                      wiadomo, że hormon sztucznie wytworzony to nie to samo co ten wytwarzany przez
                      kobietę w jej organizmie, ale skoro - tak jak u mnie - jajniki nie działały
                      prawidłowo, musiałam się wspomagać hormonem sztucznym. oczywiscie, zgadzam się
                      z tym, że jest to lek, ale nie wyobrażam sobie, zebym mogła ryzykować i go nie
                      brać, wiedząc o swoich problemach. przyznaję jednak, że i gin mówił, że
                      działanie leków podtrzymujących - podobnie jak i zalecenie leżenia plackiem
                      przy poronieniu zagrażającym - ma tyle swoich zwolenników , co i przeciwników,
                      którzy uważają, że nic to nie daje.

                      co do nospy - to się absolutnie zgadzam, słyszałam wielokrotnie o skutkach
                      ubocznych dla dziecka, mówił mi tez o tym ginekolog. ale co mają zrobić
                      kobiety, które mają przedwczesne skurcze - doprowadzić do przedwczesnego
                      porodu czy wziąć lek, któy może pomóc, niestety niosąc za sobą pewne ryzyko?
                      można dużo czytać i długo mówić o tym, że leki rozkurczowe, mimo, że uważane za
                      bezpieczne i stosowane w ciąży dośc szeroko, są potencjalnie szkodliwe, bo
                      rzeczywiscie obniżają napiecie mieśni - takie ich zadanie u matki, i niestety
                      działają tez na dziecko. ale ośmieliabyś sie powiedzieć jakiejś przyszłej
                      mamie - nie bierz, bo dziecko będzie miało kłopoty z napięciem mieśni? ja bym
                      się nie ośmieliła na pewno. zreszta, przeszłaś to na własnej skórze, to lepiej
                      ode mnie wiesz, o co chodzi.

                      o nospie podobnego zdania jest pediatra córki, pytałam o to , jak się urodziła,
                      chociaż nospy zazywać nie musiałam. ale temat wyszedł własnie przy okazji leków
                      podtrzymujących - czyli wtedy turinalu i kaprogestu. dziecko było i jest
                      zdrowe, lekarz mówił o związku nospy z napieciem, ale co do leków hormonalnych
                      nie miał zastrzeżeń.

                      co do badania poziomu hormonów - niestety, nie jest ono tanie - koszt mnie
                      poraził - prywatnie ok. 160 zł. może postąpiłam głupio, ale zaczęłam brac
                      prochy bez tego badania.

                      nie wiem, co byłoby, gdybym leków nie brała. możliwe, że nic - a możliwe, że
                      straciłabym obie ciąże. nie wiem - ale wiem, że nie podjęłabym takiego ryzyka
                      na pewno.
                • maretina Re: Duphaston 25.04.07, 23:25
                  duphaston nie podtrzymuje ciazy. "brawo" za indolencje naukowa polskich ginekologow.
                  • mynia0 Re: Duphaston 26.04.07, 11:07
                    jak to nie? przy niedoborze progesteronu, spowodowanym niewydolnoscią ciałka
                    żółtego wspomaganie hormonalne także nie podtrzymuje ciąży???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja