oli77
30.04.07, 21:36
Termin mam na 14-go maja, dzisiaj byłam na wizycie kontrolnej, rozwarcie,
prawie żadne, jakiś 1 cm, skurcze a właściwie krótkie bóle w dole miewam co
jakiś czas, zależnie od dnia. Mam zaufanie do swojego lekarza prowadzącego,
opinia o nim również jest pozytywna. Następną wizytę wyznaczył mi na 7 maja i
powiedział, ze jeśli nie urodzę w tym okresie, to 10, 12 lub 13 maja mam się
pojawić w szpitalu, bo ma dyżur. I mam się nastawić psychicznie i fizycznie,
bo będziemy rodzić. Powiedział też, że od 14-go jest na urlopie. Jestem w
kropce, bo wiem, że poród wywoływany to nie to samo co naturalny, z drugiej
strony przy 1 porodzie również dostałam oxy-chyba jak większość rodzących w
tym kraju, zanikały mi skurcze i mimo tego, że pojechałam do Św. Zofii z
bólami, to mi tam nieźle wspomagali ten poród. Ten lekarz jest dobrym
ginekologiem w moim mieście, wiem, że wie co robi. Chcę rodzić kiedy to on
będzie w szpitalu. Ale może nie warto... Na moje wątpliwości powiedział, że to
kobieta wydziela oxytocynę a nie kroplówka. Ufam mu ale jednak jest małe
ale... Co Wy na to? Z jednej strony poród zaplanowany ze swoim lekarzem
prowadzącym z drugiej poród z lekarzem przypadkowym, niestety opinia o
pozostałych jest nie za dobra.