Dodaj do ulubionych

sprawa p. Wojnarowskich

28.12.07, 18:52
oczywiście zgadzam się z decyzją sądu i uważam za skandal odmowę
wykonaniania badań prenatalnych w takim przypadku jak tej rodziny,
ale jestem ciekawa dlaczego ci państwo nie zdecydowali się na
wykonanie tych badań na własną rękę?
Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • madtea Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:11
      może te 8 lat temu nie mieli do nich sensownego dostępu, albo zwyczajnie nie
      mieli pieniędzy; a jeśli by je zrobili to co? mieliby się zdecydować na
      nielegalna aborcję, skoro lekarza nie widzieli powodu?
      • mocpytan Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:19
        madtea, bardzo nie lubię niektórych twoich wypowiedzi, są często
        podszyte jakąś złością, nie wiadomo po co.

        mając chore jedno dziecko ja stanęłabym na głowie, żeby takie
        badania zrobić. obecnie test pappa kosztuje 600-1000pln to nie są
        kwoty nie do zdobycia, choć rzeczywiście nie wiem jakie badania
        musieliby zrobić Ci państwo i ile one kosztowały 8 lat temu.
        rzeczywiście mogło chodzić o badania kosztujące wiele więcej.

        ale mimo wszystko jestem ciekawa dlaczego ich nie zrobili i czy była
        to kwestia finansowa.
        • madtea Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:46
          akurat w tej jedynej mojej wypowiedzi złośliwości nie było

          ktoś zetknął się z chorą sytuacją w odległych czasach i pozostaje tylko gdybanie
          to co ktoś by zrobił na ich miejscu nie ma najmniejszego znaczenia, bo na ich
          miejscu nie był; ani w tamtych czasach, ani z ich świadomością; a czyjeś pytanie
          o to czemu "decydowali" się na drugie skoro dorośli i te takie, to już
          maksymalna naiwność; całego życia sobie człowiek nie może zaplanować i
          wszystkiego kontrolować
        • hanna26 Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 11:27
          mocpytan napisała:

          obecnie test pappa kosztuje 600-1000pln to nie są
          > kwoty nie do zdobycia,

          To śmieszne, takie porównanie. Po pierwsze, nie są to kwoty nie do zdobycia DLA CIEBIE. Tego, jaką kwotę w danym czasie ci ludzie mogli zdobyć, a jakiej nie mogli - tego akurat nie wiemy. Po drugie to było jednak kilka lat temu, gdy był inny dostęp do badań, inne ceny itd.
          Oczywiście zgadzam się z wyrokiem sądu, chociaż to chore, że szpital ma płacić za błąd konkretngo lekarza. A ten lekarz? Nie poniesie żadnej odpowiedzialności?
          No i nie sądzę, żeby dla tej dziewczynki przesłanie matki "gdybym wiedziała, że jesteś chora jak brat, to bym Cię nie urodziła" było bardzo budujące.
          • tropicielka Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 11:56
            bardzo budujące jest tez na pewno zmaganie sie przez całe życie z
            cieżka chorobą - wiesz co sie dzieje z psychika człowieka chorego ,
            wiesz coś o depresji, myślach samobójczych? na pewno nie - dlatego
            nie oceniaj pochopnie człowieka
            • hanna26 Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 14:05
              tropicielka napisała:

              > bardzo budujące jest tez na pewno zmaganie sie przez całe życie z
              > cieżka chorobą - wiesz co sie dzieje z psychika człowieka chorego ,
              > wiesz coś o depresji, myślach samobójczych? na pewno nie - dlatego
              > nie oceniaj pochopnie człowieka


              Wiesz, radziłabym Ci dokładbnie to samo: nie oceniaj pochopnie człowieka. Właśnie dlatego, że wiem, co to znaczy zmagać się przez całe życie z ciężką chorobą, wiem też, jak ważne jest, aby nikomu, a już szczególnie z bliskich ludzi, nie przyszło do głowy coś takiego: "Lepiej, żeby nie żyła, niż żeby miała urodzić się chora"


              Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

              www.travian3.pl/?uc=pl1_77652
          • mocpytan Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 13:35
            haniu, nie wyciągaj zdań z kontekstu.

            my nie zrobiliśmy testu pappa między innymi ze wg na bardzo wysoki
            koszt.
            podejrzewam jednak, że gdyby istniało duże ryzyko wady genetycznej
            dziecka zdobylibyśmy / pożyczli te pieniądze.
          • maretina Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 15:05
            test pappa mozna zrobic na nfz! a poza tym on tej wady nie wykryje.
            tej pani potrzebna byla amniopunkcja.
            przeceniacie test pappa!on nie wykrywa wszystkiego. nie zgadzam sie
            z tym argumentem o braku kasy! mozna pozyczyc! teraz na chore
            dziecko wydaja wiecej!
        • ally Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 15:00
          > mając chore jedno dziecko ja stanęłabym na głowie, żeby takie
          > badania zrobić. obecnie test pappa kosztuje 600-1000pln to nie są
          > kwoty nie do zdobycia, choć rzeczywiście nie wiem jakie badania
          > musieliby zrobić Ci państwo i ile one kosztowały 8 lat temu.
          > rzeczywiście mogło chodzić o badania kosztujące wiele więcej.

          wiesz, oni już wychowują ciężko chore dziecko, którego leczenie bardzo dużo
          kosztuje. mieli oszczędzać na lekach dla już żyjącego dziecka, bo jakiś lekarz
          miał ochotę wykazać się chrześcijańską postawą ?
        • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 14:07
          PAPPA-A nie jest markerem chorób genetycznych takich jak karłowatość
          (achondroplazja). Ta pani na pewno miała zrobione usg i biochemię - to jest
          pewien standard. Zapewne chodziło o badania inwazyjne, których odmówiono.
      • olenka_a madtea 29.12.07, 15:30
        gdyby mieli prywatne badani to mogliby wykonać legalną aborcję...
        • madtea Re: madtea 29.12.07, 17:05
          jak lekarz nawet nie chciał zrobić badań to mogli mieć podobne cyrki z
          zabiegiem; mało przypadków gdy odmawiali mimo wskazań - patrz pani co niemal
          wzrok straciła?
          ja zwyczajnie odróżniam teorie od praktyki smile
          • memphis90 Re: madtea 01.01.08, 14:13
            Generalnie prawo mówi tak, ze aborcja jest legalna w sytuacji ciężkiej,
            nieuleczalnej, śmiertelnej wady płodu. I każdy z tych postulatów musi być
            spełniony. Choroba dzieci p. Wojnarowskich (zapewne achondroplazja lub inna
            choroba chrząstek wzrostowych kości) jest oczywiście ciężka, teoretycznie
            nieuleczalna (aczkolwiek możliwe jest leczenie hormonem wzrostu oraz operacyjne
            wydłużanie kości, co zostanie sfinansowane dla dzieci p. Wojnarowskich przez
            firmę farmaceutyczną). Czy jest śmiertelna? No właśnie nie. Czyli - czy ta pani
            mogłaby lege artis zrobić aborcję, gdyby w badaniach wyszła choroba (zakłądając,
            ze 8 lat temu mogliśmy na podstawie amniopunkcji i badań genetycznych wytypować
            mutację - bo jeśli nie, to i amniopunkcja była bezcelowa)? Wg.prawa - nie.
            • id.kulka memphis90 02.01.08, 15:18
              A czy w ustawie nie ma przypadkiem o ciężkich uszkodzeniach płodu?
            • mniemanologia Re: madtea 02.01.08, 16:06
              memphis90 napisała:

              > Generalnie prawo mówi tak, ze aborcja jest legalna w sytuacji
              > ciężkiej, nieuleczalnej, śmiertelnej wady płodu. I każdy z tych
              > postulatów musi być spełniony.

              A szczegółowo prawo mówi tak:
              "Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w
              przypadku gdy (...) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne
              wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego
              upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego
              życiu"
              Więc niedokładnie tak, jak piszesz.
              • memphis90 Re: madtea 02.01.08, 16:40
                No jednak tak - ciężkie, nieodwracalne upośledzenie/choroba, które zagraża życiu...
    • lenorka1 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:15
      Ja z jednej strony rozumiem rodziców,bo szukają pieniędzy na leczenie,ale jak
      się czuje jej córka kiedy ta kobieta mówi,że jakby wiedziała,to by ją
      usunęła.Dla mnie jest to nie do pomyślenia.Ja bym się do swoich rodziców nie
      odezwała do końca życia.
      • osa551 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:17
        O to możesz zapytać córki Alicji Tysiąc. Sprawa podobna, tylko że
        akurat dziecko zupełnie zdrowe.
    • osa551 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:16
      Ja zrobiłabym takie badania na własną rekę, ale ludzie pewnie nie
      mieli pieniędzy, sami są mocno schorowani. Tylko w takim razie
      wiedząc o obciążeniu genetycznym po co decydowali się na drugie
      dziecko? Przecież sa dorośli i chyba wiedzieli co robią.
    • lilith76 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:17
      Może nie mieli pieniędzy, może nie widzieli możliwości. Nie każdy jest królem internetu, for i mieszka przy większej aglomeracji.
      Może chodzi o ZASADĘ - są prawa kobiety ciężarnej i szpital/lekarz powinien zostać ukarany za omijanie ich. Teraz już nie spławią kolejnej pary. Być może inne szpitale też.
      • mocpytan Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:21
        obyś lilith miała rację bo ja się boję, że ta sprawa nic / niewiele
        zmieni w naszej polskiej rzeczywistości.

        a czy lekarz został został 'ukarany'? bo ja jedynie słyszałam o
        odszkodowaniu ze strony szpitala.
        • lilith76 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 19:29
          Chyba chodziło tylko o szpital.
          • cynaamonka Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 21:06
            Z przyczyn czysto legalistycznych (m.in. KC) lekarz nie mógł
            odpowiadać, pozwanie go było błędem pełnomocnika rodziny.
            Sam lekarz stwierdził dziś (pokazywali w TVN24), że nie skierował na
            badania prenatalne, ponieważ choroba straszego z dzieci tych państwa
            nie została zdiagnozowana w pełni, to znaczy nie wiadomo
            uszkodzenie/nieprawidłowość jakiego genu ją powoduje, więc takie
            badania absolutnie nic by nie wykazały - jego zdaniem.
            • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 14:19
              NO I BINGO!

              Czyli jednak miałam rację. Po co amniopunkcja czy biopsja kosmówki, skoro na
              podstawie tego badania nie można było (szczególnie 8 lat temu)zdiagnozować
              akurat tej choroby? Żeby wykazało, że dziecko nie ma Downa i Turnera? Nie robi
              się próby ciążowej, jak kogoś boli oko. I tu obowiązuje ta sama zasada. Badanie
              MUSI coś wnosić. Zostało już opisanych kilkadziesiąt TYSIĘCY chorób genetycznych
              i tylko w jakimś ułamku procenta znamy miejsce i charakter mutacji. Resztę
              rozpoznaje się na podstawie obrazu klinicznego, nie badań genotypu.
        • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 14:15
          Lekarz jest pracownikiem szpitala - więc odpowiedzialność ponosi szpital. Jak Ci
          nawalą hamulce w samochodzie, to reklamujesz u producenta, czy żądasz zwolnienia
          pracownika, który akurat wtedy był na zmianie?
    • pinezka82 Re: sprawa p. Wojnarowskich 28.12.07, 21:27
      Ja myślę, że dlatego przede wszystkim, że 8 lat temu amniopunkcja nie była badaniem standardowym. Zresztą dzisiaj też nie jest, nie w każdym mieście wojewódzkim ją wykonasz.
      Ponadto czas na badania jest ograniczony, nie tylko dlatego że pobrane próbki mogą dać niewiarygone wyniki, ale głównie z powodu wieku ciąży dopuszczającego aborcję. Z tego co wiem, sprawa dotyczyła niewykonania badań w odpowiednim czasie.
      I ostatnia sprawa, lekarz może odwołać się do tzw. klauzuli sumienia tylko przy wykonywaniu zabiegu aborcji, natomiast nie dotyczy to odmowy wykonania badań, które ewentualnie byłyby podstawą do "legalnej" aborcji.
      Kwestie światopglądowe zostawiam na boku, każdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem i nic innym do tego.
    • maretina Re: sprawa p. Wojnarowskich 29.12.07, 15:03
      brawo dla sadu za wyrok..sprawiedliwy wyrok.
      prywatnie nie zrobili badan, bo nie mieli kasy, jednak teraz musza
      miec duzo wiecej kasy na leczenie dwojki chorych dzieci.
      takie tlumaczenie jest tak samo glupie jak wyjasnianie, ze nie
      stosuje sie antykoncepcji bo jest za droga... a dzieci w utrzymaniu
      sa tansze?
      poza tym polska to spory kraj, szpital w dziurze zwanej lomza nie
      jest jedynym na szczescie. mozna badania robic gdzie indziej, trzeba
      tylko chciec. sadze, ze wtedy tym panstwu nie zalezalo tak bardzo, a
      po porodzie jak sie okazalo, ze drugie dziecko jest chore, to ktos
      ich podpuscil na proces sadowy.... i slusznie, ze to zrobil. tak czy
      siak determinacja rodzicow by zbadac dziecko w zyciu prenatalnym
      byla zerowa.
    • olenka_a zgadzam się 29.12.07, 15:28
      Bezmyślność tych ludzi jest porażająca...ja bym robiła badania na
      własną rękę!
      • maretina Re: zgadzam się 29.12.07, 15:31
        przy braku kasy wystarczy na poczatek telefon do kliniki przy AM.
        trzeba CHCIEC.
        • madtea Re: zgadzam się 29.12.07, 17:07
          po pierwsze trzeba wiedzieć, a nie wiesz co wiedzieli, czy ktoś im pomógł
          "wiedzieć" wtedy 8 lat temu
          po drugie oczywiście znasz realia jakie panowały 8 lat temu, dlatego tak łatwo
          ci ferować wyroki...
          kim wy jesteście? sądem? sumieniem?
          • tropicielka smutne - ale niektóre tak właśnie myślą:-( 29.12.07, 17:42

            • madtea Re: smutne - ale niektóre tak właśnie myślą:-( 29.12.07, 17:57
              jak tak? że ktoś ma prawo decydować o sobie?
              ja powiem więcej: dla obligatoryjne powinno być podwiązywanie jajowodów
              wszystkich babkom które na potęge rodzą dzieci, a potem je biją, zaniedbują;
              gdzie w rodzinie bida aż piszczy, a co dziecko to trafia do domu dziecka bo
              rodzice pozbawiani praw rodzicielskich za względu na prowadzenie - areszty,
              odwyki itp;
              • robin2510 Re: Zgadzam się 29.12.07, 18:46
                madtea napisała:

                > jak tak? że ktoś ma prawo decydować o sobie?
                > ja powiem więcej: dla obligatoryjne powinno być podwiązywanie jajowodów
                > wszystkich babkom które na potęge rodzą dzieci, a potem je biją, zaniedbują;
                > gdzie w rodzinie bida aż piszczy, a co dziecko to trafia do domu dziecka bo
                > rodzice pozbawiani praw rodzicielskich za względu na prowadzenie - areszty,
                > odwyki itp;

                Zgadzam sie z tą wypowiedzią
              • tropicielka Re: smutne - ale niektóre tak właśnie myślą:-( 30.12.07, 18:10
                zgadzam się - właśnie te patologiczne rodziny rodzą najwięcej
                dzieci - a później program w uwadze: mam 10-cioro dzieci nie mam jak
                wykarmić ...uncertain
          • maretina Re: zgadzam się 29.12.07, 21:56
            nie rob z tych ludzi kogos ociemnialego. sluchajac z nimi wywiadow
            odnioslam wrazenie, ze sa NORMALNI. sad potrafili znalesc, drugi
            szpital tez by mogli. tak czy siak, wyrok sadu jest ok. nikt nie ma
            prawa odmowic badan prenatalnych kobiecie z takim wywiadem.
            • madtea Re: zgadzam się 29.12.07, 22:18
              i oczywiście KAŻDY wie o telefonie do akademii medycznej
              • maretina Re: zgadzam się 30.12.07, 10:06
                naprawde usilujesz zrobic z tych ludzi debili. po co? czemu to ma
                sluzyc?
                jakos wiedza gdzie leczyc dwoje naprawde chorych dzieci.
                moje dziecko tez jest chore, gdybym kapitulowala tak jak ci panstwo
                to do tej pory nie mielibysmy podstawowych badan. nie chcieli nas w
                warszawie, nie chcieli w olsztynie, gdansku... poruszylam niebo i
                ziemie i przyjeli nas w bydgoszczy. MOZNA cos zrobic dla swoich
                dzieci.
                jest tez cos takiego jak rzecznik praw pacjenta, powtorze po raz
                ktorys tam.... informacje mozna zdobyc: od lekarza rodzinnego, od
                lekarza prowadzacego ciaze ,od pediatry starszego dziecka, z
                informacji medycznej nfz ( wczesniej byly kasy chorych i cos tam
                jeszcze, ale niewiele sie zmienilo w zwiazku z tymi zmianami dla
                pacjentow), z ministerstawa zdrowia, od rzecznika praw
                obywatelskich. o tych dwoch ostatnich instytuacjach wie nawet ponad
                80-letnia prabacia mojego syna. nie kaz nam wszystkim wierzyc, ze
                dwojka rodzicow nie potrafila zrobic nic. oni pewnie po prostu
                machneli reka, stwierdzili, ze jakos to bedzie i juz... a jesli tak
                nie pomysleli, to tak uczynili zaniechajac staran o badania.
                • madtea Re: zgadzam się 30.12.07, 10:27
                  nie robie z nikogo debili; uważam jedynie, ze stwierdzenie wystarczy chcieć jest
                  bezzasadne z przynajmniej dwóch powodów
                  tamto miało miejsce 8 lat temu, gdzie dostęp do informacji był dużo gorszy, nie
                  mówiąc o samych badaniach
                  po drugie nikt z tu piszących nie zna tych ludzi i ich ówczesnej sytuacji jak i
                  stopnia wiedzy; łatwo się mądrzyć jak się ma wiedzę gdzie co i jak; łatwo się
                  mądrzyć gdy ma się kasę;
                  zdaje się, że to ty napisałaś, że wystarczyło gdzieś tam koło am zadzwonić; to
                  kpina chyba jakaś, tak? to, że ty wiesz nie znaczy, że ja wiem, sąsiadka wie czy
                  oni wiedzieli
                  po co komuś przypisywać to co się samemu może i wie? mi się wydaję, że fakt
                  poproszenia o te badania 8 lat temu to w polskim społeczeństwie i tak dużo; tu
                  gdzie nawet cytologia to dla ogromnego odsetka czarna magia;
                  a to że teraz wiedzą gdzie leczyć, jak walczyć o swoje to też może miec różne
                  źródła- zwyczajnie jest teraz sporo fundacji, które pomagają się odnależć w
                  takich sytuacjach; 8 lat temu tyle ich nie było
                  a po drugie ludzie sporo przeszli i tez sie pewnie doszkolili, bo choćby
                  publikacji jest więcej, czy sam dostęp do netu to nie to samo co 8 lat temu
                  może jest tak, że to ludzie którzy olali sytuację; może; ale nikt nie był wtedy
                  na ich miejscu i nie ma obiektywnego prawa powiedzieć "wystarczy chcieć"' mądrzy
                  ludzie powiadali kiedyś, że trzeba pospać w czyimś łóżku, lub pochodzić w
                  czyichś mokasynach by móc cokolwiek powiedzieć o sytuacji
                  piszesz, że można info od lekarzy otrzymać; może od niektórych, ale nie rozumiem
                  czemu uogólniasz; skąd wiesz czy lekarze do których mieli dostęp byli
                  kompetentni w kwestii badań; skąd wy to wszystko wiecie? zakładacie wersję,
                  która wam najbardziej pasuje i wszystko do tego docinacie; zdumiewające
                  • maretina Re: zgadzam się 30.12.07, 10:35
                    sugerujesz, ze mam kase? a po czym to na forum widac?
                    daj spokoj! prxzestan sie blazic, bo z postu na post coraz
                    rozpaczliwiej brakuje ci logiki a pojawiaja sie teksty, kltore mozna
                    miedzy bajki wlozyc.
                    nie mow, ze 8 lat temu nie bylo dostepu do informacji! nonsens.ja
                    sie ni9e madrze, ja ta sciezke przeszlam, tak jak tysiace rodzicow w
                    polsce i na calym swiecie. to walka o dziecko, szuka sie wszedzie i
                    za wszelka cene. trzeba chciec i tyle. nikt za nas nie zadba o
                    zdrowie naszego dziecka. nie ma co sie ludzic.
                    chrzanisz, ze 8 lat temu nie bylo fundacji, podzwon do niektorych
                    odkad dzialaja, po co pisac nonsensy? m inisterstwo zdrowia wtedy
                    juz bylo, rzecznik praw obywatelskich rowniez. o istniejacych innych
                    placowkach medycznych tez.ci ludzie leczyli juz jedno chore dziecko,
                    sadze, ze kazdy lekarz specjalista zajmujacy sie ta choroba
                    potrafilby wskazac miejsce gdzie sie udac na te badania, albo
                    ulatwilby je w swojej placowce.
                    pytanie tylko brzmi czy jakiekolwiek badanie prenatalne potrafi
                    stwierdzic te wade. wady mojego dziecka nie stwierdzi zadno. nawet
                    genetyczne.bo takowe na razie nie istnieje, zatem mogliby mi amnio
                    zrobic i powiedziec, ze urodze piekne zdrowe dziecko a rzeczywistosc
                    bylaby odmienna.
                    • madtea Re: zgadzam się 30.12.07, 10:59
                      napisałam, że masz kasę, w którym miejscu? napisałam, że jak ktoś ma kasę to mu
                      łatwiej; i to ostatnie moje zdanie do ciebie; bo cos ograniczenie czytasz i
                      ustawiasz sobie zdania jak ci wygodniej by kogoś, w tym przypadku mnie obrazić;
                      bardzo dziękuje za nierzeczowa dyskusje i za próbę obrazy
                      • mocpytan Re: zgadzam się 30.12.07, 11:49
                        madtea czy ty robisz coś ponad odpisywanie na posty?
                        tak, z ciekawości pytam.

                        off topic - nie znoszę dyskusji poniżej pewnego poziomu i
                        naładowanych takimi emocjami, że mi laptop iskrzy!
                        szkoda, że niektórym brakuje opanowania emocji i prostej rozmowy,
                        nie to chciałam osiągnąć zadając pytanie o tą sprawę.

                        madtea - przesadziłaś z tym brakiem dostępu do informacji 8 lat
                        temu, naprawdę. mówimy o końcówce lat 90 a nie o latach 70 czy nawet
                        początku lat 80tych!

                        tak czy inaczej chyba czas na koniec tego wątku, jeśli ktoś z was
                        natknie się na jakieś informacje dot. tej sprawy to prosiłabym o
                        podklejenie.
                        na przepychanki słowne jakoś nie mam ochoty.
                        • babcia47 Re: zgadzam się 02.01.08, 12:42
                          nie przesadziła z dostępem do informacji!! Ja mam internet od 3 lat
                          i dzięki temu moge sama dowiedziec się co mi dolega..bo lekarze
                          traktuja mnie jak szamani..im mniej podadzą konkretów pacjentowi tym
                          lepiej..takie sa realia na prowincji. Dostep do netu w mniej
                          zamoznych rodzinach, gdzie nie ma jeszcze dzieci w wieku ponad 10
                          lat jest szczątkowy, dostep do prasy fachowej czy jakiejkolwiek
                          innej informacji taki sam! Osiem lat temu niewiele ubozszych rodzin
                          miało telefony (nawet komurkowe, wiem bo pracowałam w banku, gdzie
                          takie dane były wymagane)a posiadanie kompa i netu do dziś dla wielu
                          jest tylko marzeniem. Rodzina, która ma na wychowaniu chore dziecko
                          na pewno musiała skupić się na nim..a że są fundacje? może są tylko
                          gdzie ich szukac? Teraz wrzuce sobie w wyszukiwarke..i się dowiem,
                          ale nie sądzę żebym 8 lat temu nie majac telefonu i dostepu do netu
                          tak łatwo znalazła pomoc. Tak to wyglada w małym mieście (ok
                          35.tys)..zaznaczam, że nie wiem gdzie mieszkają bohaterowie tej
                          historii ale nie sądzę, zeby nawet fakt mieszkania w "dużym" coś
                          zmieniał jeżeli ludzie ubodzy i mało zaradni zyciowo lub musza się
                          skupic na chorym dziecku
                          • mocpytan Re: zgadzam się 02.01.08, 13:09
                            z tego, co było widać w materiałach dot sprawy to przynajmniej obecnie mają
                            komputer, a czy dostęp do netu też? nie wiem.

                            tak czy inaczej żal dzieciaczkow.
    • asik_cz Trochę "obok" tematu 29.12.07, 17:19
      Mnie rozwala, że w tym porąbanym kraju nie można sobie podwiązać
      jajowodów, nawet jeśli są medyczne wskazania, tzn wiadomo, że
      kolejna ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub jest duże
      prawdopodobieństwo, że dziecko będzie chore. Tzn uważam, że zabieg
      sterylizacji powinien być dostępny dla wszystkich chętnych, a już na
      pewno wtedy, jeśli są wskazania - choćby takie jak przy tzw legalnej
      aborcji. To paranoja, że- teoretycznie przynajmniej - można usunąć
      ciążę przy wskazaniach medycznych, a nie można się przed nią
      zabezpieczyć na 100%.
      I uprzedzając ewentualną dyskusję - naprawdę jest wiele par i
      kobiet, dla których inne metody antykoncepcji są niemożliwe lub po
      prostu nie dają dostatecznego zabezpieczenia.
      • ewa-krystyna Re: Trochę "obok" tematu 29.12.07, 17:20
        asik_cz napisała:

        > Mnie rozwala, że w tym porąbanym kraju nie można sobie podwiązać
        > jajowodów, nawet jeśli są medyczne wskazania, tzn wiadomo, że
        > kolejna ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub jest duże
        > prawdopodobieństwo, że dziecko będzie chore. Tzn uważam, że zabieg
        > sterylizacji powinien być dostępny dla wszystkich chętnych, a już na
        > pewno wtedy, jeśli są wskazania - choćby takie jak przy tzw legalnej
        > aborcji. To paranoja, że- teoretycznie przynajmniej - można usunąć
        > ciążę przy wskazaniach medycznych, a nie można się przed nią
        > zabezpieczyć na 100%.
        > I uprzedzając ewentualną dyskusję - naprawdę jest wiele par i
        > kobiet, dla których inne metody antykoncepcji są niemożliwe lub po
        > prostu nie dają dostatecznego zabezpieczenia.

        popieram...
      • madtea Re: Trochę "obok" tematu 29.12.07, 17:21
        sie zgadza
      • maretina Re: Trochę "obok" tematu 29.12.07, 21:58
        skad sie w tej dyskusji bierze podwiazywanie jajowodow?! na boga!
        ktos kto urodzi chore dziecko moze chciec miec drugie.
        • madtea Re: Trochę "obok" tematu 29.12.07, 22:16
          o ile widzę to pani, która poruszyła ten temat napisała o prawie do, a nie o
          obowiązku; czyli że świadomy wybór i te takie
          • maretina Re: Trochę "obok" tematu 30.12.07, 10:07
            napisz jeszcze prosze co ma podwiazywanie jajowodow do toczacej sie
            tu polemiki....
            • madtea Re: Trochę "obok" tematu 30.12.07, 10:14
              a dlaczego mam pisac co ma jedno do drugiego? ktoś podłączył się "trochę obok
              tematu" i parę osób się wypowiedziało; jak ci się nie podoba trzeba było
              zmilczeć, a nie pisac od czapki, że ktoś może jeszcze chcieć mieć dziecko;
              troche logiki
      • denea Też Trochę "obok" tematu 30.12.07, 10:54
        To rozwala mnie głęboka troska polskich biskupów o psychikę tych
        dzieci i o szkody, jakie proces mógł im wyrządzić.
        Rodzice płaczą ze szczęścia, że znalazł się sponsor, który da
        astronomiczną kasę i dzieci będą leczone, że może kiedyś w końcu
        dostaną rentę która pokryje choć część wydatków, a oderwany od
        rzeczywistości TW wygłasza wzniosłe opinie.
        Aż mi się gorąco zrobiło.
    • kreania Re: sprawa p. Wojnarowskich 30.12.07, 00:19
      Są jeszcze inni lekarze do których można się udać w razie
      wątpliwości. Nie ten to może inny dałby skierowanie na badania.
      Trzeba tylko chcieć. Najgorzej to zaniedbać samego siebie.
      • maretina Re: sprawa p. Wojnarowskich 30.12.07, 10:07
        prawda. nikt obcy nie zadba o nas i o nasze dzieci tak jak my sami!
        • id.kulka Re: sprawa p. Wojnarowskich 30.12.07, 13:17
          Powyżej napisano:

          "Sam lekarz stwierdził dziś (pokazywali w TVN24), że nie skierował
          na
          badania prenatalne, ponieważ choroba straszego z dzieci tych państwa
          nie została zdiagnozowana w pełni, to znaczy nie wiadomo
          uszkodzenie/nieprawidłowość jakiego genu ją powoduje, więc takie
          badania absolutnie nic by nie wykazały - jego zdaniem."

          Jeśli tak było, to może w tym rzecz. Zaufali lakarzowi, nie
          skonsultowali się z innym. Nadal tylko nie rozumiem, dlaczego lekarz
          ma być poza wszelką odpowiedzialnością, skoro się pomylił i nie miał
          prawa odmówić badań?
          • mocpytan Re: sprawa p. Wojnarowskich 30.12.07, 14:58
            dzięki id.kulka.
            tak juz w PL i nie tylko jest, że lekarze rzadko lub nigdy nie płacą
            za swoje błędy - dla mnie osobiście jest to skandaliczne.

            swoją drogą takie badania by nie zaszkodziły, więc skoro były
            wskazania to na logikę powinien je zlecić.
            mógł decyzję o ich zrobieniu lub nie pozostawić rodzicom, np po
            konsultacji z innym lekarzem
            • maretina Re: sprawa p. Wojnarowskich 30.12.07, 17:23
              dokladnie. mogl zlecic te badania.
              • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 14:31
                Mógł też zlecić matce badanie temperatury w odbycie, test na HIV, tomografię
                głowy i rezonans pięty. Ale co to by powiedziało o potencjalnej chorobie dziecka?
          • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 14:29
            . Nadal tylko nie rozumiem, dlaczego lekarz
            > ma być poza wszelką odpowiedzialnością, skoro się pomylił i nie miał
            > prawa odmówić badań?

            Z tego samego powodu, dla którego Ty reklamujesz buty u producenta, a nie
            skarżysz osobiście pracownika fabryki, który za słabo przybił podeszwę. Jak
            sobie szpital będzie chciał, to sobie tego lekarza zwolni. Jak Izby Lekarskie
            uznają jego błąd, to pozbawią go prawa wykonywania zawodu. Trudno, żeby robili
            to p. Wojnarowscy.

            2. skąd wiesz, ze lekarz się pomylił? Jakim cudem wśród 35 tyś genów chcesz
            znaleźć jeden uszkodzony, o którym nie wiesz co robi i gdzie się znajduje (nie
            znamy typu mutacji starszego brata)? Kariotyp (badanie na bazie amniopunkcji) to
            nie wszystko- ten wykrywa "duże" wady jak brak lub nadmiar całego chormosomu
            (np. zespół DOwna czy Turnera), a nie mutacje na poziomie jednego genu. To jak
            szukanie jednej złamanej słomki w stogu siana, przy czym nawet nie wiesz, jak ta
            słomka wygląda i gdzie się złamała. Podejmiesz się?
            • id.kulka Re: sprawa p. Wojnarowskich 01.01.08, 15:30
              memphis90 napisała:

              > . Nadal tylko nie rozumiem, dlaczego lekarz
              > > ma być poza wszelką odpowiedzialnością, skoro się pomylił i nie
              miał
              > > prawa odmówić badań?
              >
              > Z tego samego powodu, dla którego Ty reklamujesz buty u
              producenta, a nie
              > skarżysz osobiście pracownika fabryki, który za słabo przybił
              podeszwę.

              Analogia, według mnie, nietrafiona.

              >
              > 2. skąd wiesz, ze lekarz się pomylił?

              Ja nie wiem - tak orzekł sąd. Nie miał prawa odmówić badań, a zrobił
              to.

              Jakim cudem wśród 35 tyś genów chcesz
              > znaleźć jeden uszkodzony, o którym nie wiesz co robi i gdzie się
              znajduje (nie
              > znamy typu mutacji starszego brata)? Kariotyp (badanie na bazie
              amniopunkcji) t
              > o
              > nie wszystko- ten wykrywa "duże" wady jak brak lub nadmiar całego
              chormosomu
              > (np. zespół DOwna czy Turnera), a nie mutacje na poziomie jednego
              genu. To jak
              > szukanie jednej złamanej słomki w stogu siana, przy czym nawet nie
              wiesz, jak t
              > a
              > słomka wygląda i gdzie się złamała. Podejmiesz się?

              Ja nie, nie jestem lekarzem genetykiem. Opieram się na wyroku sądu,
              tylko i wyłącznie. Jeśli byłoby to tak proste, jak mówisz, nie
              byłoby takiego wyroku. Chyba że sąd tez nie ma racji?
              • mocpytan memphis90 01.01.08, 20:02
                zakladając, ze jest tak jak piszesz - a propos badań i aborcji to
                myślę, że temat jest wyczerpany.
                tylko wtedy nie rozumiem dlaczego sąd jednak uznał winę lekarza?
                • memphis90 Re: memphis90 02.01.08, 16:47
                  No bo nie skierował na badania. To, że nic by nie wniosły, to już inna sprawa.
              • memphis90 Re: sprawa p. Wojnarowskich 02.01.08, 16:44
                Sądząc na podstawie liczby odwołań od tysięcy spraw- sąd nie musi mieć racji. A
                analogia, moim zdaniem, jak najbardziej słuszna. Czemu lekarz ma działać na
                innych prawach, niż szewc? Wobec prawa jesteśmy równi i obowiązują nas te same
                zasady. Szpital sam wyciągnie konsekwencje wobec pracownika. A często jest tak,
                że w szpitalach zakazuje się lekarzom kierowania na takie czy inne badania - bo
                drogie, bo nie ma pieniędzy. Czemu więc lekarz ma odpowiadać za decyzje
                administracyjne?
    • annubis74 Re: sprawa p. Wojnarowskich 31.12.07, 09:23
      Ponieważ badań inwazyjnych typu amniopunkcja nie można wykonać "na
      życzenie" - nawet jeśli robisz je prywatnie i płacisz to i tak
      musisz mieć skierowanie od lekarza. Oczywiście prywatnie lekarz nie
      robiłby pewnie większych problemów (tym bardziej że w ich przypadku
      był już powód - pierwsze dziecko urodzone z chorobą genetyczną)
      ale państwowo - owszem. A teraz szpital z naszych pieniedzy zapłaci
      odszkodowanie i nadal wszyscy lekarze będą mogli spać spokojnie
      Póki nie będzie indywidualnej odpowiedzialnoci lekarza za
      podejmowane decyzje to niestety kobiety (i ich dzieci), których nie
      stać na prywatne wizyty u ginekologa, będą tak traktowane w
      majestacie prawa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka