Bry.
Nie mam możliwości udania się do lekarza dziś ani najprawdopodobniej jutro.
Jestem, że tak to ujmę, udupiona na wsi zabitej dechami

)) Przynajmniej na
razie. Ale się martwię, może któraś z Was po prostu mnie uspokoi i nie będę
gryzła paznokci z niepokoju...
CC było 9.09, rana ładnie się goi, trochę dokucza jak to rana, ale.. wczoraj
wieczorem wyczułam zgrubienia (przed weekendem jeszcze ich nie było albo nie
na taką skalę - goliłam się, to wyczułabym). Nad blizną, jakby mi ktoś parówkę
zaszył. Nie wygląda mi to na infekcję (rana nie boli bardziej niż zwykle, nie
ma podwyższonej temp, jest bardzo twarde) ale normalne to też dla mnie nie
jest. A może się mylę? Bliznowiec to też raczej nie jest, w końcu jest nad
raną a nie na niej. No chyba, że coś ze szwami na macicy?
A może to jest normalne? Może "sobie" za jakiś czas zejdzie i nie ma co
panikować na teraz zaraz?