Dodaj do ulubionych

wątpliwości przed porodem

30.09.08, 14:43
Wiem, że mnóstwo taki wątków, ale potrzebuję rady.
Termin mam dopiero na grudzień, ale już od początku ciąży niepokoiłam się tym, jak poród ma wyglądać.
Bałam się nacinania, nieprzyjemnych ludzi i takich tam. Tego już się nie boję, bo wybrałam szpital, który pozwiedzałam i dowiedziałam się wszystkiego co było dla mnie nie jasne.
Teraz boję się czegoś innego. Bardzo chciałabym rodzić z mężem. On też chce być z nami w tym momencie, jednak ma taką pracę, że obawiam się, że będzie to niemożliwe.
Często jest tak, że nie ma go jakieś 40 godzin, potem jest kilka i znowu go nie ma.I tak w kółko. Ja zawsze miałam pecha i mogę się założyć, że zacznie się poród akurat w tym dniu, kiedy go nie będzie, a on nie zdąży wrócić. I będę tam sama. A tak bardzo mi się marzy, żeby pierwszy przywitał naszą córkę.
Boję się też, że nie zdążę dojechać do szpitala. W sumie tam gdzie mieszkam, szpital mam w odległości kilku minut, ale na samą myśl, że miałabym tam trafić, dostaję ataku płaczu. To jest rzeźnia a nie szpital. Tną każdą pierworódkę, rodzić można tylko na leżąco, sala do rodzinnego tylko jedna do tego jeszcze płatna i w ogóle w moim odczuciu źle.
Szpital który wybrałam jest w odległości 35 km. Niby nie daleko, ale biorąc pod uwagę korki i zimę muszę liczyć ze 2 godziny na dojazd. A jak nie zdążę?
Pewnie mi się dostanie, że powinnam iść do najbliższego szpitala, bo to o moje dziecko chodzi, ale ja się tego miejscowego boję. Po za tym, chciałabym aby ten dzień był wyjątkowy i nie chciałabym, żeby jakaś nieprzyjemna osoba zepsuła mi te chwile.
Tak bardzo pragnę, żeby mąż potrzymał mnie za rękę, pocałował, przytulił i zwyczajnie pomógł urodzić. Nie mogę pozbyć się myśli, że to się nie uda. Może wiecie jak to zrobić, bo inaczej oszaleję przez te 2,5 miesiąca.
Jemu też nie jest lekko. Wiem, że też się boi, ale mówi, żebym się nie martwiła na zapas. A ja nie potrafię.
Boję się jeszcze czegoś. Zaczynam 30 tydzień a Mała siedzi głową w górę. Boję się, że nie zechce się odwrócić i będzie cesarka. A ja tak bardzo chcę ją urodzić naturalnie, potem przytulić, karmić.
Jak mogę się pozbyć tych lęków. Nie mogę przecież się tak zamartwiać, bo szkodzę nie tylko sobie sad
Obserwuj wątek
    • fabiankaa Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 14:50
      Ja mialam podobnie - wybralam szpital w odleglosci 30 km, zdazylam
      bez problemu, zreszta zanim dojechalam do szpitala to jeszcze 5
      godzin skurczów przetrzymalam w domu. Warto bylo sie zdecydowac na
      ten szpital - urodzilam rodzinnie, bez wiekszych problemów, porod
      wspominam bardzo dobrze.
      Natomiast wiedzialam, ze mąż bedzie ze mna.. Jesli jest problem z
      obecnoscia twojego - moze umów sie na "zastepstwo" z bliska ci
      osoba - z mamą, siostra, przyjaciółka... Zawsze to razniej wiedziec,
      ze w razie czego nie bedziesz sama.
      A co do obrocenia - twoje dziecko ma jeszcze mnostwo czasu, zeby sie
      obrócic smile Czy ty na miejscu małej chcialabys lezec jeszcze 10
      tygodni głową w dół? hihi wink
    • smerfetka8801 Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 14:57
      dobrze,ze wybrałas szpital sama wcale nie musisz rodzić w
      najbliższym.
      grunt zebyś czuła się komfortowo.
      z tym,ze to co napisalas o najbliższym szpitalu mnie niespecjalnie
      razi bo rodziłam na leżąco i nie wyobrażam sobie innej pozycji smile nie
      mialabym sił wstac i się przemieścic smile
      wiadomo,że poród zacznie się niespodziewanie,ale pomyśl ,ze 1 faza
      porodu najczęsciej trwa dobrych kilka GODZIN!!!!!!!!nie ma opcji
      zebyś nie zdąrzyła.
      pomyśl nad dojazdem-albo taksi albo mąż albo życzliwy sąsiad smile
      to wcale nie taki dramat ie ma co płakac smile
      ja nie hciałam porodu rodzinnego jestem zadowolona z tej decyzji
      wiec w tej kwestii nic ci już nie doradzę,ale może uda siemężowi
      wziaść jakiś urlpo zaległy jak termin będzie sie zbliżał?
      • embeel Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 15:08
        Co do męża, to może ma jednak szansę na ok tydzień, dwa przed planowaną datą
        trochę zwolnić?
        Mój drogi małżonek też sporo wyjeżdża i nie ma go w domu 2-3 dni w tygodniu, ale
        zapowiedział już w pracy, że na 2 tygodnie przed datą porodu zaprzestaje tego
        rytuału - szef jest wyrozumiały i będzie na nas czekał. Nie mamy zresztą innej
        opcji - mama 1600 km dalej, teściowa wprawdzie w tym samym kraju, ale dzieli ja
        odległość 800 km.

        Może Twój mąż ma możliwości pracować z domu? Dzisiaj przecież wystarczy telefon,
        laptop, szybkie łącze i login do sieci firmy. Spróbuj z nim porozmawiać.
        A jeśli nie, to rzeczywiście warto by zastanowić się nad obecnością mamy,
        siostry, przyjaciółki, aby była z Tobą i zagadać z jakimś życzliwym sąsiadem
        (albo z rodzicami)ad. ewentualnego podwiezienia.
        I nie martw się tak, będzie dobrze.
        Nie my pierwsze i nie ostatnie smile, dasz radę, a stres niczego dobrego nie
        przynosi, tylko skurcze!
    • kamelia04.08.2007 Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 15:02
      i słusznie robisz, ze nie idziesz do pierwszej lepszej rzeźni, tylko
      do lepszego szpitala. Abstarhujac od bardzo waznego aspektu, jakim
      jest komfort matki, to dla dziecka rzeźnia tez nie jest dobrym
      pomysłem.

      Co do korków, to jesli te 35 km, jakie masz do przejechania to jest
      np. przez cała Warszawę, to w godzinach szczytu zajmuje to max ok.
      godz. i 20 min. Możesz tam w ostatecznosci pojechac taksówka, jak
      juz na prawde nikogo nie bedzie innego, a sama nie bedziesz w stanie
      prowadzic.

      na pocieszenie ci powiem, ze w ubiegłym roku kobieta urodziła
      dziecko na autostradzie Katowice-Kraków, była oparta o taksówke
      (czyli na stojąco). Kierowca asystował przy porodzie.


      Jak cie nadal beda przesladowały te lęki, to sie udaj do
      odpowiedniego specjalisty.
    • m00nik Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 15:34
      Fabiankaa,
      myślałam nad tym, żeby zabrać kogoś innego do porodu, ale jakoś nie wyobrażam
      sobie, żeby mógł być to ktoś inny.On jest mi najbliższy na świecie i z nim chcę
      to przeżyć. Czułabym się jakbym go okradła z czegoś, jeśli zabrałabym inna
      osobę. Jak nie mąż, to nie chcę chyba nikogo. Szpital który wybrałam ma
      fantastyczne położne i w razie czego ktoś pod mi przysłowiową szklankę wody.
      A co do ułożenia to faktycznie nie chciałabym wisieć głową w dół smile


      Smerfetka8801,
      to że kładą nie jest dla mnie wyznacznikiem, bo w sumie nie wiem, jaka pozycja
      będzie dla mnie najlepsza, ale muszę mieć poczucie, że mam prawo wyboru. Może
      być , tak, że sama będę się kładła i nie będę chciała wstać, ale nie chcę być do
      niczego zmuszana. A w tamtym szpitalu nie mam wyboru. Kładą i masz leżeć.
      Ktoś mnie zawiezie do porodu, kierowcą się nie martwię, bo to już ustalone smile


      Embeel,
      mój mąż nie może pracować w domu i nie może wziąć urlopu. Wozi ludzi za granicę.
      Wyjeżdża około godziny 15 jedzie na miejsce, a stamtąd wyjeżdża około 18
      następnego dnia. Tak więc do domu wraca około 2 w nocy. Z resztą z tego powodu
      też praktycznie się nie widujemy, bo ja rano wychodzę do pracy więc się mijamy.
      Nie weźmie urlopu, bo dobrze wiesz, że termin nie jest datą pewną, a nie stać
      nas na dwa tygodnie bez jego przychodów. Ma płacone od każdego kursu, więc nie
      byłoby pieniędzy przez ten czas. Poza tym to okres przedświąteczny i jest
      najwięcej jazdy.
      W sumie to jego szefowie wiedzą jaka jest sytuacja i może przynajmniej nie będą
      go zostawiać za granicą, bo czasem zdarza się, że trzeba zostać, bo nie ma ludzi
      na powrót.


      Kamelia04.08.2007,
      w sumie komfort to nie wszytko, ale też jest ważny. Szpital wybrałam ze względu
      na dziecko. Mają sprzęt i fachowców, jest czysto. A że porodówki są śliczne to
      dodatkowy plus.
      Myślę, że to będzie trochę więcej niż 1,2 godziny, bo to w Krakowie w Hucie a do
      tego muszę przejechać całą rozkopaną Zakopiankę.
      Ale potencjalnych kierowców mam zawodowych, znają wszystkie objazdy, więc pewnie
      sobie poradzą.

      Co do specjalisty. Hmmm, kiedyś przez bulimię i depresję z usług takowego
      korzystałam. Wydaje mi się, że faktycznie warto byłoby wrócić, bo moje stany
      depresyjne chyba są zbyt częste. I tu pojawia się kolejny problem, że po
      porodzie depresję mam gwarantowaną sad
      • tappas Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 17:06
        Ja też wybrałam szpital oddalony o jakieś 40km od mojego miejsca zamieszkania,
        głównie ze względu na bardzo dobre opinie znajomych, które tam rodziły. Cała
        rodzina oczy wytrzeszczała co to ja sobie wymyśliłam, że nie zdążę dojechać i
        takie tam.
        Ja oczywiście nikogo nie słuchałam bo długo się zastanawiałam i tak
        postanowiłam. Koniec końców gdyby nie to, że dzieć zablokował się w kanale
        rodnym to chyba urodziłabym w samochodzie, skurcze miałam od razu co 5-7 min
        akcja bardzo szybko postępowała, dojechałam na miejsce z pełnym rozwarciem i
        skurczami co rusz i totalnie przerazona. Skończyło się cc bo inaczej nie
        chciało. Mimo wszystko NIE ŻAŁUJĘ !!!!! Miałam dobry poród, z dzieciem wsio ok,
        w szpitalu opieka świetna.
        Nie chcę Cię straszyć, ja tego nie brałam pod uwagę, wszystkie porody o których
        słyszałam trwały i trwały... a jednak może się zdarzyć, że Twój będzie chciał
        trwać krócej, jednak trzeba to uwzględnić.
        A jeszcze dodam, że na szczęście zaczęłam rodzić nad ranem w niedzielę więc
        drogi były puściutkie
      • kamelia04.08.2007 Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 17:17
        m00nik napisała:

        > w sumie komfort to nie wszytko, ale też jest ważny.

        pod pojeciem komfort mialam na mysli to, ze nie beda cie zmuszac do
        leżenia, ze bedziesz sobie mogla wybrac, czy chcesz chodzic, stac,
        kucac czy siedziec, czy lezeć; że ci nie pokroją krocza; ze połozne
        nie beda cie poganiac oksytocyna, ani nie beda na ciebie fuczec i ze
        ci podadza owa szklanke wody.

        > Co do specjalisty. Wydaje mi się, że faktycznie warto byłoby
        wrócić, bo moje stany
        > depresyjne chyba są zbyt częste. I tu pojawia się kolejny problem,
        że po
        > porodzie depresję mam gwarantowaną sad

        dlatego ciesze sie, że własciwie rozpoznalas moje intencje (dalekie
        od zlosliwosci). Lepeij teraz podzielisc sie ze specjalista lękami,
        niz chodzic z takim stresem, a potem zwiekszac ryzyko depresji
        poporodowej. Po porodzie zostaniesz sama, bo maz pojedzie znowu w
        trase, dziecko jest absorbujace, pomyśl, kto bedzie siedział z
        dzieckiem, jesli ty bedziesz wymagała czestych konsultacji z
        lekarzem.
      • embeel Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 19:30
        mój mąż nie może pracować w domu i nie może wziąć urlopu. Wozi ludzi za granicę
        > .
        > Wyjeżdża około godziny 15 jedzie na miejsce, a stamtąd wyjeżdża około 18
        > następnego dnia. Tak więc do domu wraca około 2 w nocy. Z resztą z tego powodu
        > też praktycznie się nie widujemy, bo ja rano wychodzę do pracy więc się mijamy.
        > Nie weźmie urlopu, bo dobrze wiesz, że termin nie jest datą pewną, a nie stać
        > nas na dwa tygodnie bez jego przychodów. Ma płacone od każdego kursu, więc nie
        > byłoby pieniędzy przez ten czas. Poza tym to okres przedświąteczny i jest
        > najwięcej jazdy.
        > W sumie to jego szefowie wiedzą jaka jest sytuacja i może przynajmniej nie będą
        > go zostawiać za granicą, bo czasem zdarza się, że trzeba zostać, bo nie ma ludz
        > i
        > na powrót.

        Rozumiem. Rzeczywiście niełatwa to sytuacja. Może tym bardziej wartoby mieć
        jednak kogoś w pogotowiu. Nie chodzi nawet o podanie szklanki wody w trakcie
        porodu, bo rozumiem Cię doskonale, ja tż wolałabym rodzić z mężem niż z
        zastępstwem (We Francji nie ma opcji 'poród rodzinny' - zrobiłam sondę - faceci
        po prostu są obecni i już - mój mąż długo nie mógł zrozumieć, że to "opcja"...co
        kraj, to kultura) ale mam nadzieję, że będzie ktoś na Ciebie czekał, no i
        potem, w domu, będziesz miała wsparcie przynajmniej na początku.
        Pamiętaj też, że jest opcja kilku dni urlopu 'tacierzyńskiego' dla Twojego męża
        - nie wiem dokładnie, jak to wygląda w Polsce, ale były wątki - poszukaj na forum.
        • anita_zu Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 20:16
          No wiec ja tez dorzuce swoje trzy grosze. Moja rada- nie nastawiaj
          sie na jeden jedyny wlasciwy scenariusz, a doswiadczysz mniej
          zawodow. Ja rowniez chcialam rodzic naturalnie, udalo sie, ale od
          poczatku mowilam sobie- sprobujemy rodzic naturalnie- a jak nie to
          bedzie cesarka i to tez bedzie ok. Fajnie byloby jak by maz mi
          towarzyszyl, ale jak to sie nie uda to przeciez swiat sie nie
          zawali. I tak nastawialam sie do wszystkiego i mysle ze tak trzeba,
          bo porod moze przebiegac w tak rozny sposob ze nie mozna wszystkiego
          przewidziec. Powiedzmy ze Twoje dziecko obruci sie glowka na dol (na
          pewno sie odwroci) , ale podczas akcji porodowej cos pojdzie nie tak
          (to tylko hipotetycznie) i trzeba bedzie zrobic cesarke? zepsuje Ci
          to Twoj wymarzony scenariusz porodu i depresja juz gotowa. Nie
          nastawiaj sie, nie nakrecaj. Oczywiscie mysl pozytywnie, ale
          badz "elastyczna" i przygotowana na rozne ewentualnosci a wowczas
          bedzie mniej zamartwiania czy wszystko pojdzie tak jak to sobie w
          glowie ulozylas. Najwazniejsze by Dzidzia byla zdrowa i by
          potraktowali Was po ludzku, a jak przyjdzie na swiat, czy przez
          cesarke czy naturalnie to sprawa drugorzedna. Oczywiscie super jak
          tatus ja powita, ale jesli nie to tatus bedzie mial jeszcze
          wystarczajaco duzo okazji by sie "wykazac". Wszystkiego dobrego
          zycze.
    • fabiankaa Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 20:21
      > myślałam nad tym, żeby zabrać kogoś innego do porodu, ale jakoś
      > nie wyobrażam
      > sobie, żeby mógł być to ktoś inny.On jest mi najbliższy na świecie
      > i z nim chcę to przeżyć. Czułabym się jakbym go okradła z czegoś,
      > jeśli zabrałabym inna osobę. Jak nie mąż, to nie chcę chyba
      nikogo.

      Ale tu nie chodzi o podanie wody tylko o obecnosc kogos bliskiego,
      kogos, kto jest tam tylko dla ciebie... Przeciez mąż, jesli dojedzie
      pozniej, moze tą osobe podmienic, zastąpić ją przy twoim boku smile
      Zastanów sie nad tym...
    • magnolia22 Re: wątpliwości przed porodem 30.09.08, 22:59
      Już Ci tyle kobitek odpowiedziało, że pewnie już jesteś
      uspokojona? smile ale dodam i swoje 3 grosze

      Maluch może się obrócić do ostatniego momentu ponoć, mi się
      odpowiednio ustawił w okolicach 35tygodnia (a miałam cichą nadzieję
      że zostanie poprzecznie-miednicowo). Więc ma(sz) jeszcze trochę
      czasu.

      Pierwsze rodzenie raczej rzadko się odbywa szybko. Zdążysz dojechać
      i pewnie jeszcze w szpitalu posiedzisz, ale najlepiej żeby ktoś Cię
      zawiózł. Mój Mąż też jeździ i już się 2 sąsiadów zaoferowało,
      pogadaj ze swoimi sąsiad(k)ami, albo przyjaciółmi. Ja w
      ostateczności wezwę taksówkę, albo w razie porządnej awarii
      zadzwonię po karetkę i przedstawię sytuację. Zwłaszcza że Ty masz
      daleko jechać do tego szpitala. Tylko żeby Cię karetka nie zawiozła
      do najbliższego szpitala, czyli tam gdzie nie chcesz sad to już
      lepiej wśród znajomych kogoś zwerbować.

      Co do towarzystwa i pomocy Męża, to jeśli miałoby się nie udać, to
      dobrze gdyby przyjaciółka, ktoś zaufany był, a Mąż może zdąży
      dojechać. Jeśli nie może sobie wziąć wolnego (albo bliższych
      podróży) w tym okresie, to trudno, jeszcze zdąży się wykazać jako
      Ojciec - nie wiem czy jest sens go stresować zza granicy żeby rzucał
      wszystko i przyjeżdżał na gwałt, bo jakie drogi mamy wszyscy wiemy.
      Lepiej żeby spokojnie i bezpiecznie wrócił do Waszego miasta.
      Ja mam założenie, że jeśli zacznę rodzić bez mojego, to spokojnie go
      poinformuję, z naciskiem żeby wracał bezpiecznie.
      Zresztą ja mam inne podejście, bo średnio chcę, by asystował przy
      porodzie, wręcz wolę sama urodzić.

      Powodzenia, co ma być to będzie. A będzie dobrze, spokojnie tylko
      oczekuj na Waszą Córcię smile wiem, łatwo mi mówić, a i ja trzęsę
      kolanami, tyle że z powodu porodu i tego co później.
    • m00nik Re: wątpliwości przed porodem 01.10.08, 10:28
      Wsparcie po porodzie będę mieć na pewno, o to się nie martwię.
      Nie nastawiam się na poród naturalny, jak na jedyne rozwiązanie. Biorę pod uwagę
      cesarkę i wiem, że jeśli trzeba będzie to trudno. Z drugiej strony, śmialiśmy
      się dziś rano z mężem, że gdyby była cesarka to na sto procent by był, bo pewnie
      byłby to termin zaplanowany.
      Nie ważne jak będę rodzić, bylebyśmy na końcu byli we trójkę.

      Boję się właśnie, że jak się zacznie i zadzwonię to będzie dla niego
      niebezpieczne, bo nie będzie jechał ostrożnie. Tylko niby jak mam to powiedzieć,
      żeby był spokojny? Pewnie mu powiem, że ma z 10 godzin, więc niech się nie
      spieszy smile
      Karetki na pewno nie wezwę, bo zabraliby mnie do wspomnianej wcześniej rzeźni.

      Rozmawialiśmy dziś dużo. Była wreszcie okazja. Mąż trochę traci przez swoją
      pracę. Za każdym razem jak mnie widzi, to nie może się nadziwić jak ten brzuszek
      szybko rośnie. Zwłaszcza, że długi czas się wcale nie powiększał i dopiero teraz
      mnie wypchało smile
      Uwielbiam te momenty, kiedy mogę mu poopowiadać co słychać u Małej.
      Podczas rozmowy nawet nie brał pod uwagę, że może go nie być. Śmialiśmy się z
      tych korków i mówi, że już nie pamięta jak się do szpitala jedzie. To mu
      powiedziałam, żeby się nie martwił, b o ja z zamkniętymi oczami trafię. Znowu
      były żarty na temat kanapek, (bo położna podpowiadała, żeby mąż sobie zabrał coś
      do jedzenia) że trzeba je będzie zrobić wcześniej. A on mi na to, że jak coś to
      wyskoczy na kebaba, więc mam się nie martwić.
      Ciężko mi się wstaje i troszkę przy tym sapię. Znowu był powód do śmiechu, bo
      tłumaczyłam mu, że przy porodzie to cały czas będę sapać i dmuchać, a on mi na
      to, że będzie mi czytał " Stoi na stacji lokomotywa....". No i jak ja mam bez
      niego jechać? Potrzebne mi to jego poczucie humoru.
      Wiem, że on też się denerwuje. Dlatego staram się nie poruszać przy nim tematu,
      "a co będzie jak nie zdążysz". Dlatego musiałam się wygadać na forum.
      Zdąży. Ustaliliśmy, że pogada z Małą i dogada się z nią, żeby rodziła się wtedy
      gdy on ma wolne smile
      Strasznie szybko ten czas leci. Nie możemy się doczekać. Chociaż to chyba ja
      jestem bardziej niecierpliwa. On zawsze powtarza, że wszystko w swoim czasie. Ja
      wiem, ale tak bardzo nie mogę się doczekać kiedy przytulę nasze dziecko.
      I tak muszę nastawić moje myślenie. Poród to jest coś, co przybliży mnie do tego
      momentu, kiedy wreszcie będę mogła mieć ją ze sobą.
      • ania_kr Re: wątpliwości przed porodem 01.10.08, 11:10
        m00nik - wybrałaś może Ujastek, bo ja się póki co najbardziej się
        skłaniam ku niemu. Jestem z Krakowa tyle że z ruczaju i też obawiam
        się korków. Niby to to samo miasto ale wiem że niełatwo przebić sie
        w godzinach szczytu...
        • m00nik Re: wątpliwości przed porodem 01.10.08, 11:38
          wybrałam Żeromskiego smile i zdania nie zmienię .

          Ujastek biorę pod uwagę tylko w razie wielkiego tłoku na Żeromskiego, bo jest
          blisko. Ale nastawiam się na wybrane miejsce smile
      • magnolia22 Re: wątpliwości przed porodem 01.10.08, 22:34
        dokładnie, powiedz mu że ma 10 godzin, przyda Ci się Chłopina po
        porodzie, niech jedzie spokojnie.... (jasne, łatwo mówić) po
        porodzie też przyda Ci się jego poczucie humoru - baby blues,
        wychowanie Dzieciątka i reszta.
        Nie wiem jak Ty sobie radzisz, ale dla mnie dużym stresem jest
        najbardziej to, że mój "jedzie". Bo do tego że go nie ma już się
        przyzwyczaiłam (trochę).
        Tym bardziej wersja z dłuuugim porodem jest bardzo wiarygodna i
        wręcz mocno prawdopodobna.

        Dla świętego spokoju dogadaj się z kimś, że Cię zawiezie do szpitala
        gdzie wolisz, o każdej porze dnia i nocy. A może Mała posłucha się
        Taty? smile czego Wam życzę smile
        • pjch1 Re: wątpliwości przed porodem 02.10.08, 03:38
          Nie jesteś sama, mieszkam w Kanadzie i nawet nie mogę rodzić w szpitalu w mojej
          miejscowości. Nie przyjmują nowych pacjentów więc
          jestem zmuszona jechać do Szpitala w którym jestem zarejestrowana. Tu nie ma
          karty ciąży tylko wszystkie informacje w komputerze. Paranoja.
          Mąż pracuje prawie codziennie w innym miejscu, do domu ma ok 1h żeby do mnie
          dojechać drugie min 40 min mu zajmie mu dojazd do szpitala.
          Jestem przerażona i modle się żeby mała zaczęła się rodzić w nocy. To moje
          drugie dziecko i podobno poród trwa krócej.
          W kanadzie nie mamy nikogo a mąż będzie musiał wrócić do pracy jak najszybciej.
          Mam nadzieje, ze starczy mi sil na opiekę nad maleństwem i 5 letnia córeczka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka