Wiem, że mnóstwo taki wątków, ale potrzebuję rady.
Termin mam dopiero na grudzień, ale już od początku ciąży niepokoiłam się tym, jak poród ma wyglądać.
Bałam się nacinania, nieprzyjemnych ludzi i takich tam. Tego już się nie boję, bo wybrałam szpital, który pozwiedzałam i dowiedziałam się wszystkiego co było dla mnie nie jasne.
Teraz boję się czegoś innego. Bardzo chciałabym rodzić z mężem. On też chce być z nami w tym momencie, jednak ma taką pracę, że obawiam się, że będzie to niemożliwe.
Często jest tak, że nie ma go jakieś 40 godzin, potem jest kilka i znowu go nie ma.I tak w kółko. Ja zawsze miałam pecha i mogę się założyć, że zacznie się poród akurat w tym dniu, kiedy go nie będzie, a on nie zdąży wrócić. I będę tam sama. A tak bardzo mi się marzy, żeby pierwszy przywitał naszą córkę.
Boję się też, że nie zdążę dojechać do szpitala. W sumie tam gdzie mieszkam, szpital mam w odległości kilku minut, ale na samą myśl, że miałabym tam trafić, dostaję ataku płaczu. To jest rzeźnia a nie szpital. Tną każdą pierworódkę, rodzić można tylko na leżąco, sala do rodzinnego tylko jedna do tego jeszcze płatna i w ogóle w moim odczuciu źle.
Szpital który wybrałam jest w odległości 35 km. Niby nie daleko, ale biorąc pod uwagę korki i zimę muszę liczyć ze 2 godziny na dojazd. A jak nie zdążę?
Pewnie mi się dostanie, że powinnam iść do najbliższego szpitala, bo to o moje dziecko chodzi, ale ja się tego miejscowego boję. Po za tym, chciałabym aby ten dzień był wyjątkowy i nie chciałabym, żeby jakaś nieprzyjemna osoba zepsuła mi te chwile.
Tak bardzo pragnę, żeby mąż potrzymał mnie za rękę, pocałował, przytulił i zwyczajnie pomógł urodzić. Nie mogę pozbyć się myśli, że to się nie uda. Może wiecie jak to zrobić, bo inaczej oszaleję przez te 2,5 miesiąca.
Jemu też nie jest lekko. Wiem, że też się boi, ale mówi, żebym się nie martwiła na zapas. A ja nie potrafię.
Boję się jeszcze czegoś. Zaczynam 30 tydzień a Mała siedzi głową w górę. Boję się, że nie zechce się odwrócić i będzie cesarka. A ja tak bardzo chcę ją urodzić naturalnie, potem przytulić, karmić.
Jak mogę się pozbyć tych lęków. Nie mogę przecież się tak zamartwiać, bo szkodzę nie tylko sobie