Dodaj do ulubionych

do mamuś po zzo

22.10.08, 11:03
mam do Was mamuski pytanko. Od niedawna wiem, ze moj porod bedzie przebiegał w sposob naturalny (mialam miec cc ze wzgledu na kregoslup, ale ordynator szpitala, w ktorym bede rodzic nie wyrazil zgdoy) w związku z tym, jak kazda przyszla mama obawiam sie bolu. Chciala bym poznac Wasze opinie o znieczuleniu zzo, ok, jest dosyc drogie - w moim szpitalu ok 600 zł, ale czy nie warto? Nie jestem zdecydowana, dlatego chce poznac Wasze opinie i doswiadczenia z tym zwiazane. Jak to wplywa na kobiete i malucha, czy jest wieksze ryzyko naciecia krocza, i czy rzeczywiscie bywaja pozniej problemy z miejscem po nakluciu. bede Wam wdzieczna za odp.
pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 11:07
      najpierw dowiedz się czy Twoje problemy z kręgosłupem nie są przeciwwskazaniem
      do założenia tego znieczulenia, u mnie anestezjolog wkłuwał się 6 razy ale jak
      już mu się udało to zobaczyłam w nim anioła mimo iż tak naprawdę był chamski i
      wściekły, że go obudzili do mnie
    • puellapulchra Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 11:21
      Ile kobiet tyle opinii, wiem, że kobitki po podaniu znieczulenia
      czują błogość, jak ból ustąpi i naprawdę świtny to wynalazek, ale...
      Czasami zdarza się, że zanim dojdzie do finiszu, przestaje działać,
      zdarza się, że ZZO zaburza skurcze, są powikłania kręgosłupowe u
      niektórych mam. Ale to wszystko wiem z "teorii" bo ja rodziłam bez
      zzo, zanim ktoś Cię zachęci lub zniechęci, porozmawiaj z lekarzem o
      wszystkich za i przeciw, o możliwych skutkach ubocznych i
      powikłaniach. Osoby, które znam, a które miały ZZO w większości
      chwalą sobie, mimo jakichś tam skutków ubocznych smile
    • malami79 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 11:27
      Witam , urodziłam z zzo i uważam że warte jest jest swojej ceny.
      Po założeniu bóle minęły ja ręką odjął, mogłam spokojnie spacerować , pójść do
      toalety, brzuch tylko twardniał w momencie skurczu (czułam jak dotykałam ręką),
      rozwarcie w ciągu 2 godzin z 4 cm zrobiło się pełne i na hasło położnej zaczęłam
      rodzić. Ponieważ bardzo zależało mi na ochronie krocza ( byłam do tego
      przygotowana kilkutygodniowym masowaniem)parcie było trochę dłuższe ale dzięki
      temu urodziłam bez szwanku , będąc świadomą do końca i dokładnie mogłam
      współpracować z położną zwłaszcza ,że nie bolało nic a nic. Na kondycję dziecka
      zzo nie ma żadnego wpływu gdyż leki używane tutaj nie przechodzą w żadem sposób
      przez łozysko. Miejsce po nakłuciu boli przez kilka dni jak stłuczenie / siniak
      w niczym nie przeszkadza.
      • memphis90 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 14:37
        O, a mnie miejsce nakłucia zupełnie nie bolałosmile
    • ela3377 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 11:59
      Mimo ceny 600 zł moim zdaniem warto, nie wyobrażam sobie porodu bez
      znieczulenia, a dzięki znieczuleniu wspominam poród bardzo miło.
      Po porodzie bolał mnie trochę kręgosłup na dole ale takie są
      niestety skutki uboczne.
    • memphis90 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 14:36
      IMO- warto, warto, warto! U mnie podczas wkłucia były jakieś problemy, bolało
      podczas zakładania cewnika(!!!), miałam problemy z oddychaniem- i chyba z tego
      względu dostałam nakaz leżenia. Trochę zastopowało akcję porodową, zgodziłam się
      na oxy, ale przy znieczuleniu nic nie bolało. Potem, niestety, zzo puściło i
      poczułam uroki bólów krzyżowych... Przed II fazą znów puściło i nie
      dostrzykiwali już mi znieczulenia, ale podczas samego parcia nie czułam już
      żadnego bólu, taka już siła naturysmile Dlatego zdecydowanie polecam zzo, mimo, że
      u mnie sprawiło na początku trochę problemów.
      • mamalalunia Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 15:25
        Ja przy pierwszym porodzie nie zdecydowałam się na zzo - chciałam zobaczyć czy
        ten ból jest rzeczywiście taki straszny, przecież wszystkie kobiety świata (do
        drugiej połowy XX w oczywiście) go przechodziły, to i ja wytrzymam, nie?
        No i dostałam za swoje - po porodzie miałam jedno na ustach "tak wyglądały chyba
        hitlerowskie tortury..."
        I teraz, w drugiej ciąży, zabezpieczam się na wszystkie sposoby aby zzo otrzymać
        - tzn. wybieram szpital, który może i jest przepełniony ale zzo dostaje się tam
        niejako z automatu.
        Ale dalej boję się tego wkłucia w kręgosłup i czekam, czy odezwie się tu ktoś,
        kto miał prawdziwe komplikacje po zzo (nie typu ból głowy czy boł jak przy siniku)?
    • spa76 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 15:48
      ja byłam przeciwniczką zzo (bałam się utraty czucia i kontroli) ale
      jak dostałam oxytocynę, bo szyjka się nie otwierała (a było juz
      ładnych parę godzin po odejściu wód) i miałam podwójne skurcze,
      wymioty i biegunkę naraz - o jakieś 2 rzeczy za dużo + presja
      społeczna ze strony męża, który nie mógł patrzec jak cierpię, to
      zmiekłamwink)

      i tak - dostałam minimalną dawkę (jestem drobna raczej i tak
      chciałam - mozna zwiększyć), która złagodziła ból ale go nie
      zniosła - nadal czułam dokładnie skurcze, ale bolało porównywalnie
      do przeciętnego okresu, mogłam chodzić, normalnie sikac itp.
      powiem nawet nawet, że dopiero wtedy mogłam tak naprawdę rodzic
      aktywnie bo wcześniej głównie skręcałam się z bólu.
      mało tego - po zzo błyskawicznie rozwarła mi się szyjka i tak to
      podobno też działa - jak środek rozkurczowy.
      potem dostawałam kolejne dawki, nieco większe podczas parcia.

      po wszystkim minimalnie bolał mnie kręgosłup przez dzień może ale
      rónie dobrze mógł bolec z powodu zmiany jaka zaszła w moim ciele.

      ale popytaj, jak to wygląda w twoim szpitalu, bo niektóre moje
      koleżanki po zzo miały cewnik i lekie kłopoty z poruszaniem się.
      myślę, że anestezjolog anestezjologowi nierówny.

      teraz jestem za - i chciałabym żeby panie z fundacji rodzic po
      ludzku to przeczytały, bo szlag mnie trafia jak czytam, że po zzo
      kobieta nic nie czuje i nie współpracuje z położną i trzeba robic cc
      lub vaccum zakładać.

      zobacz tez to:
      www.znieczulenie.yoyo.pl/
      • a02091980 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 16:02
        warto!!!!!
        u mnie akcja się zatrzymała i podali mi oksytocynę, skurcze po niej nie do
        wytrzymania mdlałam i budziłam się na skurcz. czekałam właściwie tylko na
        rozwarcie 4 cm aby dostać zoo. nakłucie w kręgosłup nie boli, co innego cewnik
        (podzielam opinię poprzedniczki). Poza tym jeśli znieczulenie przestaje działać
        dają kolejną dawkę.
        Po cewniku miałam zapalenie na ręku, po zoo na plecach nic smile
        • kartoffeln_salat Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 18:09
          Możesz wytłumaczyć co to był ten cewnik? Wenflon?
          W kręgosłup to wiem, że wbijają taką "rureczkę", ale jaki miałaś
          jeszcze cewnik?
          • spa76 Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 18:23
            cewnik:
            rureczka która masz w kręgosłupie, która wlawają ci kolejne dawki
            znieczulenia - ja w ogóle tego nie czułam
            moja koleżanke znieczulili trochę za bardzo i nie potrafiła sisusiać
            i miała cewnik który odprowadzał mocz - stad ja pisałam, że nie
            miałam cewnika i mogłam sikać normalnie.
    • rupiowa Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 16:07
      ja nie to ze jestem przeciwnikiem zzo, ale przyznam, ze zrobie wszystko, zeby
      rodzic bez. Przy pierwszym porodzie zdecydowalam sie na zzo poniewaz wody
      odeszly, mijal czas a nie bylo postepu porodu i podano mi oksytocyne. Jak mi
      zaaplikowali strzykawe jak dla konia to dosc szybko pojawily sie bole nie do
      zniesienia. Faktem jest, ze po podaniu znieczulenia czlowiek czuje sie blogo,
      zrobilo mi sie tak przyjemnie cieplo, nawet troche drzemalam, nie moglam chodzic
      bo musialam byc stale podpieta pod oxy i co chwile ktg, ale nie przeszkadzalo mi
      to. Dawke mialam wyliczona tak dokladnie, ze jak przyszly skurcze parte to juz
      je czulam i moglam swiadomie przec. Zapytacie gdzie jest "ale"? Otoz jakies pol
      roku po porodzie, dosc nagle dostalam tak okropnych boli kregoslupa ze plakalam
      calymi dniami chodzac zgieta w pol, leki przeciwbolowe niewiele pomagaly. Po
      kilku miesiacach problem jak sie pojawil tak zniknal, ortopedzi u ktorych bylam
      powiedzieli, ze to niestety skutek uboczny znieczulenia. Wiadomo - kazda z nas
      jest inna i inaczej reaguje, ale rozwazajac za i przeciw wez pod uwage rowniez
      tego typu komplikacje. Teraz nastawiam sie na porod bez zzo, ale oczywiscie w
      granicach zdrowego rozsadku - jak poczuje ze nie daje rady, to wezme
      znieczulenie. Z samym miejscem po nakluciu nie mialam zadnych klopotow bo to
      malenka dziurka, nie odczuwalam zadnych negatywnych skutkow w trakcie porodu,
      trudno mi ocenic jaki wplyw ma zzo na nacinanie krocza. Moze ze wzgledu na zzo
      nie podano mi nic przy szyciu ktore mnie nie bolalo, ale moglam tez nic nie czuc
      ze wzgledu na adrenaline ktora buzowala we mnie jakis czas po porodzie.
      • malwes Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 17:49
        Ja miałam i polecam. Ból zniosło zupełnie choć mnie akurat skurcze
        jakoś mocno nie bolały (lekarz zaproponował zzo ze względu na
        malutki dziecko i lepsze dotlenienie przy wahającym tętnie - w
        Polsce niestety medycznym wskazaniem to nie jest, w niektórych
        krajach tak).
        - wkłucie nie bolało
        - komplikacji nie miałam
        - parte czułam ale nic nie bolało
        - na dziecko nie wpłynęło
        - u mnie też rozwarcie poszło błyskawiczni więc tak naprawdę
        znieczulenie zadziałało na 2 parte i szycie smile
      • denea Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 21:49
        rupiowa napisała:

        > ja nie to ze jestem przeciwnikiem zzo, ale przyznam, ze zrobie
        wszystko, zeby rodzic bez.

        O to akurat chyba nie jest jeszcze u nas tak trudno wink ?
        • rupiowa Re: do mamuś po zzo 22.10.08, 22:55
          na szczescie nie jesli chodzi o personel medyczny, niestety tak jesli chodzi o
          mojego malzonka, ktory sie zapiera ze on to "nie pozwoli mi tak cierpiec". Jakby
          wiedzial co to za bol, chlopaczyna. Milo mi, ze sie o mnie troszczy, ale to
          akurat moja sprawa czy bedzie bolec czy nie. Mysle, ze po porodzie kamieni
          nerkowych i kilkukrotnych kolkach niewiele jest w stanie mnie zadziwic. Ale tak
          jak pisalam - nic na sile, jak bedzie za duzo to sie znieczule.
    • jalawenda mialam i co z tego? 22.10.08, 21:30
      Mialam zzo i nie sadze aby bylo moim wybawieniem. Podano mi trzy
      dawki i tylko po pierwszej moglam odetchnac na 1,5 godziny. Kolejne
      dwie wogole nie zadzialaly. Rodzilam 27 godzin. ZZO wzielam po jakis
      18 godzinach od podania zelu na wywolanie a po okolo 5 godzinach b.
      silnych skurczy. Po pierwszym ZZO wilam sie z bolu jeszcze jakies 6
      godzin. Musze przyznac, ze boli partych nie czulam ale urodzilam
      przez vacumm. Bylo to dla dziecka b.niebezpieczne ale na szczescie
      wszystko skonczylo sie dobrze.
      Porod wspominam zle. Mam wrazenie, ze lekarze mnie "olali"
      (przepraszam za wyrazenie). Cala noc wilam sie z bolu i nikt nie
      reagowal. Zostawili mnie samej sobie a tak naprawde, to mialam
      wskazanie do cc.
      Rodzilam w De. Nie znalam jezyka i ... chyba dlatego tak zle bylo.
      No ale zboczylam troche z tematu.
      Pozdrawiam,
      jalawenda
      • wegeta23 mój cudowny poród z ZZO 23.10.08, 10:08
        poprosiłam o znieczulenie, mimo iż według anastezjologa obyło by się bez...
        powiedziała że NIE WYGLĄDAM NA CIERPIĄCĄ PACJENTKĘ. Wolałam nie czekać na to
        jaki ból jest kiedy się cierpi.... W gdańsku znieczulenie jest za darmo. Podano
        mi kiedy miałam 3,5 rozwarcie. Wkłucie w kręgosłup boli ale później nie czuje
        się żadnego dyskomfortu w kręgosłupie. Podawano mi 2 dawki, każda działała
        trochę ponad godzinę. W tym czasie czułam twardnienie brzucha i lekkie skurcze,
        ciepło w nogach i odrętwienie prawej strony od pasa w dół. Akcja skurczowa
        spowolniła ale rozwarcie zdążyło dojść do 4. Kiedy puszczała druga dawka
        znieczulenia podano mi pompę z oksy na wywołanie bóli partych, chcieli mi podać
        jeszcze jedną dawkę znieczulenia ale w obawie o ustanie akcji porodowej wolałam
        z niej zrezygnować. Bóle parte trwały 25 minut, urodziłam córeczkę 3300, bez
        żadnego nacięcia, pęknięcia bez ani jednego szwu! Moje pierwsze dziecko wink ale
        to chyba zasługa wiesiołka i liści malin. Zawszę będę polecała ZZO i nie
        wyobrażam sobie drugiego porodu bez tego. Po porodzie nie czułam bólu pleców
        nawet zapomniałam że mam tam opatrunek, zdjęłam go dopiero 2 dnia (bo mi się
        przypomniało)
        • makoc Re: mój cudowny poród z ZZO 24.10.08, 12:11
          ja też wzielam zzo przy porodzie, i to chyba była moja najlepsza
          decyzja związana z porodem smile zreszta, jak boli, to jedyne o czym
          sie marzy to ulga w bólu smile u mnie tak było - całkowita ulga
          nastapiła w ciagu 20 min. od podania. Urodziłam w ciagu następnej
          godziny (cały poród 14 godz.), skurcze parte trwały 10 min. nie
          czułam ich kompletnie, parłam na komendę położnej. A najgorszym
          momentem było wkłuwanie sie w kręgosłup, ale nie z powodu ukłucia,
          ale konieczności wytrzymania w bezruchu przy silnych i czestych
          skurczach.
          • emigrantka34 Re: mój cudowny poród z ZZO 26.10.08, 10:40
            tak wkluwanie sie jest najgorsze ale nie dlatego ze boli (bo dobry
            anestezjolog robi tak, ze nie boli - naprawde), ale dlatego, ze
            zakladanie zzo trwa jakies 15 minut (przynajmniej tak bylo w moim
            przypadku) i w miedzyczasie masz cholernie bolesne skurcze, podczas
            ktorych NIE MOZNA SIE RUSZYC - zeby nie uszkodzic kregoslupa...
    • asamat Re: do mamuś po zzo 24.10.08, 12:54
      WARTO!!! miałam wywoływany poród przed terminem, zero rozwarcia
      szyjki macicy i w ogóle organizm nieprzygotowany do porodu ale
      indukcja była konieczna...Podawanie oksytocyny owszem wywołało
      skurcze ale szyjka doszła tylko do 4 cm, potem przez całą noc nic
      się nie działo oprócz tego że bolało coraz mocniej, pod koniec tak
      bardzo że nie pozwalałam się zbadać położnej...poprosiłam o
      znieczulenie na które czekałam 4 godziny bo nie było anestezjologa.
      Po podaniu znieczulenia w ciągu godziny doszło pełne rozwarcie i
      dzidziuś był na wierzchu, wcześniej rodziłam 17 godzin i
      nic...anestezjolog był bardzo w porządku, informował co będzie robił
      i co poczuję, miejsce wkłucia najpierw znieczula, poczułam tylko
      lekkie mrowienie, udało się bez problemu, anestezjolog był przy mnie
      do końca porodu i co chwilę sprawdzał ciśnienie, znieczulenie
      zaczęło działać po kilku minutach i to było jak przejście z piekła
      do raju, po prostu przestało boleć...miałam pełną kontolę w nogach,
      czułam skurcze parte bez problemu, w fazie parcia odczuwa się ucisk
      mechaniczny przechodzącej główki, co trochę boli ale jest niczym w
      porównaniu do bóli bez znieczulenia. Miałam nacięte krocze, ale
      raczej dlatego że położna tak chciała i nie interesowało ją moje ani
      mojego męża zdanie, po prostu zrobiła to i już (to już temat na inny
      wątek). Po znieczuleniu miałam opuchliznę wzdłuż kręgosłupa, która
      po kilku dniach zeszła bez żadnych dolegliwości. Moja rada - dowiedz
      się jak wygląda dostępność anestezjologa w Twoim szpitalu. I jeszcze
      jedno - po zzo zachowuje się jasny umysł, ogólnie nie czuje się
      działąnia leku, poza tym że nie boli, w przeciwieństwie np. do
      dolarganu, który otumania.
    • emigrantka34 Re: do mamuś po zzo 24.10.08, 13:00
      Rodzilam ponad siedem miesiecy temu z zzo, przy ciezkiej dyskopatii
      na dwoch poziomach i tylko modlilam sie, zebym nie musiala miec
      cesarki, bo juz zupelbnie rozwaliloby mi i tak nadwyrezony gorset
      miesniowy. Zastrzyk zostal zrobiony na poziomie wyzej. Sam zastrzyk
      byl bezbolesny, natomiast zostalam uprzedzona, ze ze wzgledu na
      schorzenie moge odczuwac dolegliwosci rozne. Tych dolegliwosci (poza
      dotychczasowymi) jednak nie bylo, a miejsce po ukluciu bylo bolesne
      przez dwa tygodnie moze, ale to nic w porownaniu z permanentym bolem
      plecow. Tak sie szczesliwie zlozylo, ze urodzilam szybko, nie bylam
      nacinana (rodzilam we Francji) i nie mialam szytego krocza. Bardzo
      szybko jak na moj chory kregoslup stanelam na nogi. Ja w kazdym
      razie polecam.
      • skinnycow Re: do mamuś po zzo 24.10.08, 23:18
        Ja bardzo polecam zzo. Mi się rodziło wręcz komfortowo, nie miałam
        żadnych skutków ubocznych, z dzieckiem wszystko było i jest ok. Żeby
        uniknąć nacięcia ćwiczyłam przed porodem z balonikiem epino, który
        też bardzo polecam! Oczywiście, żeby uniknąć nacięcia potrzebna
        jest przede wszystkim położna, która nie będzie rutynowo ciąć.
        • anulka25 Re: do mamuś po zzo 25.10.08, 11:36
          również polecam zzo. przynioslo mi taka ulge! dzieki temu porod byl
          naprawde super, nie czulam żadnych boli...potem tylko troszczke
          plecy mnie bolaly ale nastepnym razem tez wezme zzo, nawet jak by
          mialy mnie bolec plecy.
          z dzieckim nie bylo zadnych problemow

          pozdrawiam
          • ty_nia Re: do mamuś po zzo 26.10.08, 10:25
            dziewczyny, a czy to prawda ze trzeba przez 24h lezec praktycznie
            bez ruchu po zzo?
            • emigrantka34 Re: do mamuś po zzo 26.10.08, 10:37
              nieprawda. ja wstalam po godzinie, zeby pojsc zrobic siusiu.przeciez
              nie masz sparalizoawnych nog.
              • ty_nia Re: do mamuś po zzo 26.10.08, 10:50
                emigrantka34 napisała:

                > nieprawda. ja wstalam po godzinie, zeby pojsc zrobic
                siusiu.przeciez
                > nie masz sparalizoawnych nog.
                no tez tak mi sie wydawało, ale słyszałam od paru osob ze nie wolno
                wstawac. Jedna dziewczyna nawet stwierdziła ze woli rodzic
                naturalnie po tym jak zobaczyła w szpitalu dziewczyny po zzo, ktore
                podobno musiały lezec i wygladały jak roslinki...
                • emigrantka34 Re: do mamuś po zzo 26.10.08, 13:25
                  Nie pisze, co ktos podobno powiedzial, tylko co sama przezylam.
                  Wstalam po godzinie od dowiezienia z sali porodowej, czyli jakies
                  dwie i pol godziny od zakonczenia porodu (lacznie z lozyskiem),
                  umycia i zwazenia malej, itp. Nie mowie, ze biegalam po korytarzu
                  szpitalnym tam i z powrotem, ale spokojnie doszlam do toalety i z
                  niej wrocilam, kilka razy tez wstawalm do dziidziusia, ktory spal
                  pod lampa na drugim koncu sali. Moze nie uwzglednilam tego, ze
                  mialam bardzo szybko porod (piec godzin) i nie bylam szyta. Byc
                  moze, ze ktos kto rodzil dlugo i mial zalozone szwy, nie mogl szybko
                  wstac, ale nie zwalalabym tego na zzo, tylko na ogolne zmeczenie
                  poporodowe.
                  • zimka_s Warto! 26.10.08, 16:17
                    Położna, która była przy moim porodzie odradzała mi na początku,
                    gdyż istniało ryzyko, że poród mocno zwolni. Ale jak się okazało,
                    ani nic się nie zwolniło, bóle parte czułam i dokładnie wiedziałam
                    kiedy przeć, a skurcze w cudowny sposób ustały. Niesamowita ulga.
                    Żadnych problemów z samopoczuciem, i bez problemu wstałam potem z
                    łóżka. Polecam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka