Dodaj do ulubionych

A pro pos "po terminie"

24.01.09, 02:06
Witajcie

Z góry piszę, że nie chcę tu nikogo straszyć, ani nawet ostrzegać. Moje
pytanie dotyczy pań, które rodziły sporo po terminie, czyli np. powyżej 7 dni.

Ja urodziłam w 7 dniu po terminie, przez cc bo 15 godzinach bez akcji, z
powodu małej ilości wód.

Zastanawiam się, czy takie "długie chodzenie w ciąży" nie jest bardziej
ryzykowne niż warte. Czy nie bałyście się, czy z dzieckiem wszystko jest w
porządku? Czy uważacie, że powinno się bardziej napierać na lekarzy, żeby
przyspieszyli akcję?

Ja uważam, że długa ciąża jest ryzykowna i pomimo, że 42 tygodnie jest obecnie
uznawane za normę, mi się to wydaje trochę za długo. Skoro zdarza się, że
dziecko się rodzi w zielonych wodach bądź niedotlenione, co może mieć swoje
konsekwencje w jego dalszym życiu, to w dobie współczesnej medycyny powinno
się zacząć działać wcześniej.

Argument, że natura tak chciała albo, że kiedyś nie było wspomagaczy do mnie
nie przemawia ponieważ wystarczy popatrzeć jakim ryzykownym przedsięwzięciem
kiedyś było urodzenie dziecka.
Obserwuj wątek
    • magdabdg Re: A pro pos "po terminie" 24.01.09, 11:39
      Ja jestem nawet za, żeby w dzień terminu wywołać wink teraz jestem 4 dni po
      terminie i mam iść do szpitala dopiero w środę, ale i tak myślę, że jeszcze z
      tydzień na patologii mnie przytrzymają zanim wywołają poród uncertain Tylko wydaje mi
      się, że oni wolą tak zwlekać, bo termin porodu zawsze jest trochę wątpliwy, np u
      mnie wg miesiączki to był 20 styczeń, ale wg USG 1 luty... Więc chyba lepiej
      urodzić później niż za wcześnie, ale nie wiem czy o to chodzi... Osobiście boje
      się, że za tydzień to maleństwo tak przytyje, że nie dam rady urodzić sn i
      będzie cesarka sad bo w ostatnie 3 tygodnie jeszcze 2,7kg przybrałam...
    • memphis90 Re: A pro pos "po terminie" 24.01.09, 12:44
      Termin porodu jest sprawą umowną, to dziecko decyduje kiedy chce się
      urodzić. Dlatego daje się miesiąc zapasu- dwa tygodnie przed ustalonym
      terminem, dwa tygodnie po. Zielone wody nie mają nic wspólnego z
      przenoszeniem, tylko z niedotlenieniem- mogą pojawić się i przed
      terminem, i dokładnie w terminie i po nim. Ja jestem dzieckiem
      "przenoszonym" dwa tygodnie- poród był wywoływany, bo moja mama
      zaparła się podczas kolejnej wizyty, że już z brzuchem do domu nie
      wróciwink
      • rajsca Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 11:07
        Często słyszałam, że długa ciąża to wcale nie znaczy lepsza ciąża. Skoro za
        donoszoną uznaje się ciążę już 2 tygodnie przed terminem, czy słuszne jest
        trzymanie jeszcze 2 tygodnie po? Męczy się matka i dość często dochodzi do
        różnych powikłań.
        Nie słyszałam żeby ktoś urodził przed terminem dziecko w zielonych wodach, ale
        nie polemizuję.

        Owszem, bardzo wiele dzieci rodzi się 2 tygodnie po terminie bez żadnych
        problemów - i bardzo dobrze, ale z tego co zdążyłam zaobserwować, w sporej
        liczbie przenoszonych ciąż jednak są jakieś kłopoty.

        Ciekawi mnie tylko Wasze zdanie, bo mi się wydaje, że lekarze powinni wcześniej
        reagować.
        • mama-1983 Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 13:41
          nie chce straszyc ani nic z tych rzeczy. Ale ja urodziłam córke
          przed terminem w zielonych wodach. Jak wody odeszły były czyste z
          tym,że lekarz który mnie przyjmował na oddział nie dał kroplówki bo
          jak twierdził nic sie nie dzieje. Wody cały czas się lały. Dopiero
          następnego dnia rano inny lekarz zalecił kroplówke i po 17 godinach
          męczarni urodziłam śliczną córeczkę. Położna powiedziała, że te wody
          zielone bo mała juz zaczęła smółke oddawac ba nawet z nią wyszła.
          życze szcześliwego rozwiązania.
        • memphis90 Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 18:57
          > Często słyszałam, że długa ciąża to wcale nie znaczy lepsza ciąża. Skoro za
          > donoszoną uznaje się ciążę już 2 tygodnie przed terminem, czy słuszne jest
          > trzymanie jeszcze 2 tygodnie po?
          Tak, słuszne. Im mniej sztucznych, niepotrzebnych ingerencji w funkcjonowanie
          płodu, tym lepiej. A póki co nie opracowano metody, która co do dnia wskazuje
          czas zapłodnienia i wiek dziecka. Przecież owulacja może się przesunąć, dziecko
          może być kilkanaście dni młodsze, niż to wynika z obliczeń! Powtarzam- poród
          zapoczątkowuje nie organizm matki, tylko dziecka- wtedy, kiedy jest na to
          gotowe. Jeśli nie ma żadnych nieprawidłowości- po co w to ingerować?

          Męczy się matka i dość często dochodzi do
          > różnych powikłań.
          W przypadku ciąży po terminie- czyli PO 42 tyg ciąży- rośnie ryzyko powikłań.
          Ale wcześniej- nie.

          > Ciekawi mnie tylko Wasze zdanie, bo mi się wydaje, że lekarze powinni wcześniej
          > reagować.
          Lekarze powinni reagować, kiedy dzieje się coś złego. Dzisiejsza medycyna daje
          sporo możliwości bezinwazyjnego nadzorowania stanu płodu. Po co więc
          przyspieszać naturalny proces?
          • jazabka Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 19:07
            To dlaczego nie reagują kiedy wody są zielone?Przecież to nie jest dobre dla
            dziecka!
    • jazabka Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 14:28
      Ja urodziłam 9 dni po terminie,ale musiałam to "załatwić" z lekarzem,bo w
      szpitalu którym rodziłam trzymali dziewczyny dopóki nie zacznie działać
      natura.Jedną przetrzymali 17 dni!!!Ja denerwowałam się strasznie i wyszło na
      to,że słusznie.Bo jak mi w końcu zaczęli wywoływać poród i przebili pęcherz to
      okazało się,że wody są już zielone!Lekarz zabrał ten zbiorniczek i pobiegł do
      drugiej sali a za nim położne.Nie powiedzieli mi ani słowa mimo,że się
      dopytywałam ze 100 razy.Bałam się strasznie o moją córcię,bo wody upuścili mi
      jakoś po 12-tej,a urodziłam o 19-tej.Ja też uważam,że nie powinni tak długo
      trzymać po terminie.Żeby nie to,że udało mi się "uprosić" lekarza,żeby się mną
      zajęli to nie wiem ile bym jeszcze leżała z tymi zielonymi wodami.Nie chcę
      nikogo straszyć,więc kto nie chce niech dalej nie czyta.Moja koleżanka z którą
      spotykałyśmy się zawsze u lekarza miała urodzić 2 miesiące przede mną no i
      urodziła,ale martwą dziewczynkę bo tak ją właśnie przetrzymali bez odpowiedniej
      opieki i obserwacji.Dla mnie to była wystarczająca przestroga i dlatego tak
      męczyłam lekarza żeby mi jak najszybciej wywołali poród.
      • rajsca Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 16:10
        No właśnie o tym mówię.
        Ja chodziłam na KTG z kobietą, która była już z 12 - 13 dni po terminie, a że
        nic się nie działo, to ją odsłyali. Jak ją 14go dnia położyli pod kroplówkę to
        jej cesarkę musieli zrobić w 20 sekund - dosłownie - bo dziecko straciło tętno.
        Okazało się, że było zaplątane w pępowinę na której był supeł.

        Na pępowinę i supeł pewnie nic by się nie poradziło ale może gdyby "zabrali się
        za nią " wcześniej byłoby inaczej. Wierzę, że dziecko jest zdrowe, ale po co
        tyle stresu rodzinie fundować?
        • memphis90 Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 18:59
          > Okazało się, że było zaplątane w pępowinę na której był supeł.
          >
          Ale to nie ma nic wspólnego z wiekiem płodu. Zawinąć się w pępowinę może w
          każdym momencie.
          • hanulllka Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 21:47
            Ja rodziłam 2 tygodnie po terminie, choć osobiście uważam, że termin miałam
            niewłaściwie ustalony (nieregularne miesiączki, zresztą zmieniał się chyba z 4
            razy. Małej nic nie było po porodzie (drugi dzień 35tc), była normalna, mam na
            myśli żadna tam pomarszczona itp. Nie uważam, żeby wywoływanie porodu w dniu
            terminu było odpowiednie, chociażby z tego powodu jak wyżej, czyli wiek ciąży
            może być źle określony, dzidzia może nie być jeszcze gotowa na wyjście na
            zewnątrz, poza tym uważam, że należy zaufać naturze. Oczywiście, że zdarzają się
            patologie i wtedy trzeba reagować, ale zazwyczaj można po prostu poczekać.
            • jazabka Re: A pro pos "po terminie" 26.01.09, 01:27
              No niby można poczekać,ale skoro przyjmuje się,że dwa tygodnie przed wyliczonym
              terminem porodu dziecko jest już gotowe do wyjścia na świat,to w wyznaczonym
              terminie tym bardziej.Oczywiste jest,że lekarz nie może co do dnia stwierdzić
              kiedy doszło do zapłodnienia,ale o miesiąc się chyba pomylić nie
              powinien?!Wynika z tego,że jeśli dziecko urodzi się w wyznaczonym terminie może
              być np. o dwa tygodnie młodsze niż sądzi lekarz,ale jak twierdzą lekarze i co
              pisałam już wyżej dziecko jest już wtedy w pełni rozwinięte i gotowe żeby
              przyjść na świat.Jeżeli natomiast do zapłodnienia doszło wcześniej niż wyliczył
              to lekarz to w dzień terminu porodu może być już np. dwa tygodnie starsze,więc
              ile będzie siedziało w tym brzuchu jeśli poczekamy te kolejne 14dni które
              lekarze każą czekać po wyznaczonym terminie? smile
    • delfina77 Re: A pro pos "po terminie" 25.01.09, 23:11
      Ja rodzilam w Irlandii i tu sie stawia na nature, nie wywoluja jesli nie jest to
      absolutnie konieczne. Urodzilam 10 dni po terminie naturalnie, bez wywolywania,
      zdrowego chlopczyka, porod trwal 3,5h. Pierwsze dziecko urodzone w PL, 5 dni po
      terminie, porod wywolywany trwal 8h. Nie wiem czy to kwestia gotowosci dziecka
      do wyjscia czy tez tego, ze to byl moj drugi porod ale zdecydowanie lepiej go
      wspominam niz pierwszy bo zdecydowanie szybciej zakonczyly sie moje cierpienia.
      Wydaje mi sie, ze jesli jestes pod obserwacja lekarzy i nic zlego sie nie dzieje
      to nie warto przyspieszac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka