agaki 06.03.09, 11:36 Mam ok. 50m km do szpitala. Jedzie się ok. 50 minut. Kiedy wyjechać do porodu? Wiem, że nie ma 2 takich samych porodów ale może chociaż jakieś podpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a.bc Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 11:38 a moze umów sie z lekarzem,ze ok daty porodu bedziesz juz w szpitalu czekała na rozwiazanie? A jak ci sie poród zacznie niespodziewanie to i tak nie masz wyjscia musisz jechac! Odpowiedz Link Zgłoś
julimama79 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 12:07 Niedawno rodziłam w szpitalu oddalonym o 40 km. Poród zaczął się niespodziewanie odejściem wód płodowych i jednoczesnymi skurczami co 7 min.,którym towarzyszyło samoistne oczyszczanie się przewodu pokarmowego Żeby było jeszcze zabawniej musielismy przebic sie przez centrum o godz.15 Zdążyłam dojechać,a niewątpliwym plusem całej sytuacji był ekspresowy poród, pełne rozwarcie miałam po 2 godz. pobytu na porodówce Spokojnie,też zdażysz,ale jesli masz możliwość pobytu w szpitalu przed terminem to może faktycznie tak właśnie zrób. Odpowiedz Link Zgłoś
arnika15 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 12:26 Miałam do wybranego szpitala 40km. Wody zaczęły mi odchodzić o drugiej w nocy, wtedy też pojawiły się regularne skurcze - co 20 minut. Do szpitala wyjechaliśmy po 6. rano, gdy skurcze były co 6 minut. Drogi były puste, była niedziela. Gdyby były to godziny korków, na pewno wyjechalibyśmy wcześniej. Na poródówce spędziłam jeszcze ponad 8 godzin (pierwszy poród). Odpowiedz Link Zgłoś
agaki Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 13:39 Wolałabym nie leżeć w szpitalu. Mam starszego syna (wywołany w 42 tyg) i chcę być przy nim. Wezmę folię do auta Odpowiedz Link Zgłoś
villemo86 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 13:48 Ja też mam około tyle do szpitala i wczoraj rozmawiałam z położną, która powiedziała by jechać jak skurcze będą co 7 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda_milena Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 14:00 słusznie zauważyłaś, że każdy poród jest inny. Jak rodzisz kolejny raz to może być szybciej niż za pierwszym, ale niekoniecznie No to Ci pomogłam ! Ja miałam do szpitala ok. 40 km. Jak miałam skurcze co 10 min to zadzwoniłam do położnej. Wcześniej wzięłam dwie Nospy. Położna kazała mi posiedzieć w wannie z ciepłą wodą min. 30 min. i zadzwonić z informacją czy się nie rozeszło. No jakoś się nie rozeszło, ale nasiliło. Kazała zjeść śniadanie, zapakować do torby brakujące rzeczy i przyjechać. Tak zrobiłam, był piękny syslwestrowy poranek i brak korków. Jak wjechałam do szpitala to miałam rozwarcie na 7 cm i dowcipkowałam z położną. Dopiero po jej badaniu odeszły mi wody. Córka urodziła się za 7 godzin po podaniu oksytocyny bo nie chciała wstawić się w kanał, pomimo wielu wysiłków moich i położnej. Nie wiem ile by to jeszcze trwało bez oksytocyny, ale położna kończyła dużur o 16.30 i nie mogła zostać, bo musiała przygotować się na imprezę sylwestrową Urodziłam o 16.20. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 14:04 Przy pierwszym porodzie miałam do szpitala ok. 30 km, lekarka prowadząca zaleciła mi wyjazd przy skurczach co 5 minut, chyba że byłaby to pora korków, bo wtedy czas dojazdu wydłużyłby się znacznie. Ale i wtedy doradzała po prostu przebicie się do centrum przy skurczach co 10 minut i pójście na spacer do parku z torbą w bagażniku, a do szpitala jak przyspieszy do co pięć minut Tak też zrobiliśmy - i wróciliśmy z tego spaceru wieczorem do domu, po spacerowaniu cały boży dzień, bo skurcze ni cholery nie chciały przyspieszyć. Przyspieszyły dopiero nad ranem, pojechaliśmy i okazało się, że po 18 godzinach akcji skurczowej rozwarcie jest dopiero na 3 cm. Urodziłam 6 godzin później i plułam sobie w brodę, że nie spędziłam przynajmniej połowy tego czasu na ławeczce pod drzewkiem nieopodal szpitala. Teraz mam ambitny plan pójścia na porodówkę na piechotę - jakieś pół godziny, no, niech będzie 45 minut, zważywszy na niesprzyjające warunki kondycyjne Przemyśl opcję z wcześniejszym wyjazdem, żeby nie ryzykować porodu w aucie (przy skurczach co 10) i spacerowaniem po parku w okolicach szpitala, dopóki będziesz mogła wytrzymać - ja to naprawdę dobrze wspominam A im mniej czasu na porodówce, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
owca2105 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 15:56 ja wyjechałam do szpitala kiedy skurcze były co jakieś 3-4 minuty, chociaż zaklinałam się, że jak będą co 10 minut to już jedziemy. Ale ja to po prostu przespałam, mimo, że wieczorem zgłaszałam mężowi, że mnie regularnie spina. Mieliśmy jeszcze 3 tygodnie do terminu, więc powiedział, że mi się wydaje. I dobrze zrobiłam, że pojechałam tak późno, bo ominął mnie stres na porodówce. Na izbę dotarłam z 5 cm rozwarciem a kilkanaście minut później było już 9. Wyjechaliśmy dokładnie o 4 rano, a 4.35 byliśmy na miejscu, o 5.07 byłam na porodówce a o 6.40 miałam dziecko. Do szpitala miałam jakieś 40 km i prawdę mówiąc, gdybym rodziła o godzinę, to na pewno bym nie zdążyła. Bo przebić się do Nowej Huty, jeszcze pokonując w tym czasie Zakopiankę, w godzinach wyjazdów do pracy, to nie lada wyczyn. I powtórzę słowa koleżanki, im mniej czasu na porodówce tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: 50 km do szpitala 06.03.09, 16:10 Niewiele Ci poradzę, bo sama mam do szpitala 4 przystanki (z tym, że muszę się przesiąść ) i obliczyłam, że jeśli będę musiała jechać do szpitala w szczycie komunikacyjnym, to najszybciej będzie... tramwajem. Jakieś 10 - 15 minut z dojściem do przystanku. Autobus ok. 20 min, spacer jakieś 30, samochód cholera wie ile... Cóż, uroki stolycy. No chyba, że będą mi się wody płodowe lały po nogach jakoś spektakularnie, to pewnie samochód. Ale jeśli nie, to pewnie tramwaj Tylko mąż biedny, będzie musiał te torby tachać, choć pewnie jak będę miała skurcze co kilka minut, to będę miała te torby w głębokim poważaniu Odpowiedz Link Zgłoś
alicja0000 Re: 50 km do szpitala 07.03.09, 09:29 ja miałam 40 km do szpitala pojechałam jak skurcze były co 7 minut, jechaliśmy dość długo bo była szklanka na ulicy. W dodatku jedyna droga jaką znaliśmy była w remoncie i była zamknięta. Było ciemno, ślisko i nie wiedzieliśmy jak jechać dalej zeby w koncu znaleźć się w tym szpitalu.Wtedy żałowałam, że nie wyjechałam wcześniej i bałam się , ze urodzę w aucie bo skurcze były już co 3 minuty. NIe szukaliśmy innej drogi,wjechaliśmy na ten zamknięty most między znakami zakazu, omijając cegłówki, płyty chodnikowe itp. Bałam się jak nie wiem...Ten incydent był nie do przewidzenia i z takimi zdarzeniami trzeba się liczyć. Na szczęście zdążyliśmy, kiedy ujrzałam szpital cieszyłam się jak dziecko i jeszcze kilka ładnych godzin wiłam się z bólu na szczęście już w szpitalu. Oby Twoja droga w trakcie porodu była prosta i doprowadziła Cię szybko do celu Odpowiedz Link Zgłoś
agaki Re: 50 km do szpitala 07.03.09, 09:58 To miałaś dodatkowy stres. Na szczęście mam 2 różne drogi dojazdu. Myślę, że wyjadę ze skurczami ok. 7-10 min. Marzy mi się jeszcze znieczulenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ruta.dl Re: 50 km do szpitala 07.03.09, 16:33 wlasnie dzis bylam na wizycie i pytalam mojego gina, czy bylaby taka mozliwosc, ze 2-3 tygodnie przed terminem pojde na patologie - bo mam 50km do szpitala, poza tym skurcze od 20 tc i nadcisnienie. Powiedzial ze nie ma problemu. Dzieki za dobry pomysl. Odpowiedz Link Zgłoś
agnes1982 Re: 50 km do szpitala 07.03.09, 21:40 no tak, a ja mam 80km...poród tuż tuż (badała mnie położna) a dziś tak zawiało i jest ślisko, że były by duże problemy z szybkim przemieszczaniem się. Mam szczerą nadzieję że synek nie zaplanował akcji na dzisiaj. Umówiłam się z położną na wtorek. Oby wcześniej nic nie "wyskoczyło" Pozdrawiam wszystkie brzuszki Odpowiedz Link Zgłoś