figa33
24.06.09, 19:24
Czarny scenariusz powoli zawisa nade mną, bo dziś minęło 7 dni od terminu z usg (14 od OM) i po jutrzejszym ktg być może zaczną się zasnatawiać nad położeniem mnie na patologii (co samo w sobie zapewne tragdią nie jest), ale co za tym równiez idzie - indukcją porodu.
Ponieważ cała ciąża przebiegała książkowo, ja oczywiście łudziłam się, że tak będzie do samego końca czyli do porodu włącznie, co jak widać, nie koniecznie musi mieć miejsce (niemniej nadziei jeszcze nie tracę). W związku z tym nie zgłębiałam dotąd w żaden sposób swojej wiedzy związanej z "utrudnionymi wersjami porodu", więc o indukcji pojęcie mam mgliste. Oczywiście wiem juz, jak wygląda to w teorii. Dziś lekarka na IP powiedziała na razie o oksytocynie i prepidilu jako opcjach dla mnie.
Powiedzcie kochane, jak w praktyce wygląda sprawa z tą oksytocyną (której, jak zapewne pamiętacie z innego watku, do niedawna w ogóle nie "brałam nawet pod uwagę") - jak bardzo różni się taki poród od naturalnego. Czy ja dobrze rozumiem, że przez tą cholerną kroplówkę zostanę unieruchomiona i pozbawiona możliwości porodu aktywnego ? Plus częste ktg ? A co z porodem w wodzie ? Ćwiczeniami na piłce, drabinkach itp ? Jakie pozycje wchodzą w grę na fazę parcia ? Czy w dalszym ciągu można rodzić wertykalnie ? Czy przy oksytocynie można mieć zzo ?
Pocieszcie mnie proszę choć trochę, albo jeszcze bardziej nastraszcie, bo może dzieki temu coś mi się w środku odblokuje i jak mnie już naprawdę stres dopadnie, to pojawią się te głupie skurcze i rozwarcie ?