Poród indukowany - kilka pytań

24.06.09, 19:24
Czarny scenariusz powoli zawisa nade mną, bo dziś minęło 7 dni od terminu z usg (14 od OM) i po jutrzejszym ktg być może zaczną się zasnatawiać nad położeniem mnie na patologii (co samo w sobie zapewne tragdią nie jest), ale co za tym równiez idzie - indukcją porodu.
Ponieważ cała ciąża przebiegała książkowo, ja oczywiście łudziłam się, że tak będzie do samego końca czyli do porodu włącznie, co jak widać, nie koniecznie musi mieć miejsce (niemniej nadziei jeszcze nie tracę). W związku z tym nie zgłębiałam dotąd w żaden sposób swojej wiedzy związanej z "utrudnionymi wersjami porodu", więc o indukcji pojęcie mam mgliste. Oczywiście wiem juz, jak wygląda to w teorii. Dziś lekarka na IP powiedziała na razie o oksytocynie i prepidilu jako opcjach dla mnie.
Powiedzcie kochane, jak w praktyce wygląda sprawa z tą oksytocyną (której, jak zapewne pamiętacie z innego watku, do niedawna w ogóle nie "brałam nawet pod uwagę") - jak bardzo różni się taki poród od naturalnego. Czy ja dobrze rozumiem, że przez tą cholerną kroplówkę zostanę unieruchomiona i pozbawiona możliwości porodu aktywnego ? Plus częste ktg ? A co z porodem w wodzie ? Ćwiczeniami na piłce, drabinkach itp ? Jakie pozycje wchodzą w grę na fazę parcia ? Czy w dalszym ciągu można rodzić wertykalnie ? Czy przy oksytocynie można mieć zzo ?
Pocieszcie mnie proszę choć trochę, albo jeszcze bardziej nastraszcie, bo może dzieki temu coś mi się w środku odblokuje i jak mnie już naprawdę stres dopadnie, to pojawią się te głupie skurcze i rozwarcie ?
    • mama-1983 Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 19:29
      ja miałam drugi poród przyspieszany oksytocyną byłam podpięta cały
      czas pod ktg i skakałam na piłce koszmar jakiś bóle są mocniejsze
      niż bez oksytocyny przy oksytocynie można mieć zzo lecz mi nie dali
      gdyz twierdzili, ze akcja porodowa się zatrzyma.
      Szybkiego i szczesliwego rozwiązania życze.
    • lidek0 Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 19:33
      Proponuję drażnienie brodawek, ale częste, to powoduję naturalną
      produkcję oksytocyny w organiźmie. Na mnie oksytocyna ta z kroplówki
      wogóle nie podziałała, a i bez niej przy skórczach odlatywałam, ale
      to sprawa indywidualna. Dostałam żel dopochwowo i się rozkręciło,
      ale skończyło się cc /i żałuję, że od razu nie miałam cc, ale to
      inna sprawa/. Każdy reaguje na oksytocunę indywidualnie, wiem, że
      częto po przebiciu pęcherza, po odejściu wód poród sam się rozkręca.
    • mond33 Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 19:52
      Cholerka , no nie mam dobrych wspomnień z tą oksytocyną...w moim przypadku być
      musiała, bo akcja porodowa najnormalniej utknęła w miejscu. Wstęp fajny,
      rozbujanie się i nagle cisza, zero postępów dalej, więc podanie oksytocyny
      przyjęłam oczywiście w tej sytuacji jako normę i mus. I teraz już mogę opisywać
      tylko swój przypadek, bo ona naprawdę działa na zasadzie, że jednemu ten poród
      przyśpieszy, a drugiego nawet nie muśnie. U mnie ruszyło, fakt ruszyło, ale
      działanie jej ciężko mi dziś opisać pozytywnie. Ból jak jasna cholera,
      rozrywający i co najgorsze bez chwili wytchnienia, bez momentu złapania oddechu
      i poczekania na skurcz kolejny. Nie wiem jak jest z podawaniem znieczulenia przy
      oxy, bo mnie akurat powiedziano nie jak o nią spytałam, ale może nie z racji jej
      podawania. Tego naprawdę dziś nie wiem. Faktycznie KTG prawie non stop i tym
      samym większość czasu spędzone na łóżku w pozycji leżącej w związku z tym.
      Ćwiczenia na różnych przyrządach mimo iż chciałam nie zostały w związku z tym
      wprowadzone w ogóle. Czy z racji podłączonej oxy, czy ktg co chwila, czy też
      taka była wygodna decyzja dla personelu- nie wiem. Oxy zadziałała tak, że
      straciłam kontrolę co się wokół dzieje, minimalna zdolność myślenia o
      czymkolwiek. Błagałam tylko, by bóle już się skończyły. Całość zakończona
      kleszczami, więc już w ogóle do kitu, ale to osobny rozdział. Nie mam pojęcia
      jak wygląda po oxy poród w wodzie i czy w ogóle jest możliwy. Wybacz jeśli Cię
      przestraszyłam, ale prosiłaś o realne odpowiedzi, a w moim przypadku tak właśnie
      wyglądał ten real. Mocno trzymam kciuki. Nie martw się, co ma wisieć nie utonie.
      Pozdrawiam.
      • aga_mama_zosi Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 20:07
        Ja mam porównanie porodu wywoływanego oxy( pierwszy poród) i porodu naturalnego(drugi).
        Pierwszy strasznie bolesny - skurcze co minutę trwające ok 50 sek.
        Brakowało mi czasu na złapanie oddechu i rozluźnienie się i przygotowanie na kolejny skurcz.
        Nie musiałam leżeć, zachęcały mnie położne do skakania na piłce ale tak mnie bolało, że nie byłam w stanie odejść od męża choćby na dwa kroki.
        Mogłam wejść do wody do wanny, niestety woda nie złagodziła bólu.
        Na szczęście poród trwał krótko - około 2,5 godziny bolesnych skurczów i urodziłam.
        Poród naturalny to było przeciwieństwo wywoływanego - spokojnie, skurcze co 3 minuty, woda zmniejszała ból, byłam w stanie się przemieszczać i logicznie myśleć, wiedziałam co się dzieje. Poród też krótki ale bez porównania lżejszy niż pierwszy.
        I jeszcze jedno, pierwsze dziecko ważyło pół kilograma mniej niż drugie.

        Trzymam kciuki, żebyś zaczęła rodzić bez wspomagania.

        Pozdrawiam
        Agnieszka
        • anutka8383 Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 21:20
          A moje doświadczenia z podaniem oksytocyny są ok. Miałam ją podaną w
          zasadzie na własne życzenie. Byłam 6 dni przed terminem gdy dostałam
          pierwszych skurczy(ok.południa). Były nieregularne i słabe, ale w
          związku z tym że wybrałam szpital do porodu oddalony od mojego
          miejsca zamieszkania o 50 km wieczorem pojechałam by stwierdzili czy
          to już. Zapis ktg potwierdził częstotliwość skurczy co 10 min. i
          stwierdzono ze w ciągu 3 dni napewno urodzę:/.Nawet zaproponowano mi
          zeym została na patologii, ale stwierdziłam ze najwyżej przyjade w
          nocy(w końcu nie ma korków).W nocy obudziły mnie może dwa skurcze
          (ale nie były silniejsze niż ból miesiączkowy. Rano jednak zaczełam
          mierzyć znowu czas i okazało sie ze są co 7 minut. Znowu
          pojechaliśmy do szpitala. Tam położna(opłacona i tylko dzieki temu
          podali mi kroplówke przed terminem)zaproponowała ze mogą podać
          oksy.Zgodziłam sie.
          Ok12.30 podali a o 16.10 przytulałam już moje maleństwo.
          Skurcze były do zniesienia(w kazdym razie należę do osób które
          wolały by urodzić dziecko niż iść do dentystysmile)
          Przy odpowiednim rozwarciu zaproponowano mi znieczulenie(obyło sie
          bez)
          Mogłam chodzić, klęćzeć kucać, skakać na piłce, brać prysznic,
          ogólnie robić wszystko by było mi lepiej.

          Tak że głowa do góry. Nie jest tak źlesmile
    • efidorek Re: Poród indukowany - kilka pytań 24.06.09, 21:23
      pomimo tego, ze mój pierwszy poród wywoływany właśnie oksytocyną to
      było jedne wielkie pasmo bólu, to trochę cię pocieszę:
      - mogłam swobodnie chodzić, ruszać się, skakać na piłce, wchodzić
      pod prysznic (wielokrotnie), bo kroplówka z oksytocyną była
      podłączona na długim przewodzie, a ten mechanizm dawkujący (nie
      wiem, jak to się nazywa fachowo) umieszczony był na stojaczku na
      kółkach, więc nie przeszkadzał w poruszaniu się
      - do ktg byłam podłączona przez kilkanaście godzin porodu chyba
      trzykrotnie, oprócz tego kilka razy na krótko położna przykładała mi
      do brzucha końcówkę od aparatu ktg, zeby skontrolować tętno dziecka
      - mogłam skorzystać z zzo (akurat nie chciałam, ale była taka
      możliwość)
      - generalnie wywoływanie porodu nie miało wpływu na pozycję do
      parcia (pozycję zmieniałam, trochę na czworaka, ostatecznie na
      półleżąco)
      Ja mam nadzieję urodzić drugi raz bez oksytocyny, bo dla mnie
      pierwszy poród był strasznie męczący głównie przez brak przerw
      między skurczami po oxy, a z racji tego, że trwało to niestety długo
      pod koniec nie miałam siły przeć i omal nie skończyło się cc -
      urodziłam sn tylko dzięki pani doktor, która przyszła podjąć decyzję
      o cc i postawiła mnie na nogi swoim twardym "no co jest pacjentka,
      rodzić mi tu szybciutko" smile
    • aga26natusia Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 09:03
      Ja miałam indukowany poród w 37tc (mało wód płodowych, afi 4). Oksy
      podano mi o 11, o 14 były mega silne skorcze, o 15 przeszłam na
      porodówkę, wziełam ZZO i potem to już znośnie było. Urodziłam o 19.
      Generalnie nie było źle, spodziewałam się że będzie gorzej (pewnie
      bez ZZO by było..).
      Trzymam za Ciebie kciuki i życzę lekkiego, szybkiego porodu smile
      • gabi683 Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 09:38
        Mam dobre doswiadcznie z oxy zdecydownie przyspiesza cła akcje
        porodową,teraz z ostania córkapo oksy miałm tylko parte wiec luz
        bardzo szybko urodzilm bez bólu .I wydaje mi sie ze to sprawa bardzo
        indywidualna jak zareaguje Twoje ciało.Ze starsza corka mialam oxy
        podane i czas sie skrociła .Ale z najstarszym synem 16 godzin bez
        oxy maskra.
        • dziubeq23.pl Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 10:13
          u mnie mieszane odczucia z jednej strony cholerny bol i meczarnia a z drugiej
          porod w miare szybki bo pierwsze dziecko i od momentu saczenia wod 7 godz i po
          porodzie przy czym nie mialam skurczy wiec szybko sie wszystko rozkrecilo,ciezko
          mi bylo urodzic bo i dziecko nie male bo 3640gr (no i porod 1,5 tyg przed
          czasem)ale nastepny porod chcialabym cc,jesli jednak dadza ci oxy pomeczysz sie
          mocniej ale szybko zobaczysz swoja niunie i zapomnisz szybko o bolu zycze powodzenia
    • mikul-online Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 10:55
      czesc! Ja mialam porod wywolywany bo maly nie chial sie urodzic, 13
      dni po terminie. O 10 podano mi oxy. Mialam robione caly czas ktg.
      Skakalam na pilce, lezalam w wannie. O 13 zaczal sie faktyczny bol,
      ktory szedl w parze z rozwierajaca sie szyjka macicy. Bol byl duzy
      (nie wiem czy bylby mniejszy bez oxy. nie mam porownania) Poprosilam
      o zneczulenie i je dostalam. Pozniej wszystko przebiegalo BOSKO.
      Spokoj i cisza. O 17 zaczelam przec i o 17.15 urodzilam synka. Porod
      wspominam bardzo dobrze. Moglabym tak rodzic drugi raz.
    • mariolka81 Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 13:33
      Figo ja też w 13 dniu po terminie zostałam położona na patologii i
      następnego dnia miałam mieć indukcję, ale dnia następnego o 8.35 już
      miałam synka w ramionach. Samo się rozkręciło. Może to troszkę taka
      reakcja na białe fartuchy?? Stresss przed tą oksy? W każym razie
      życzę Ci by skończyło się u Ciebie tak samo wink
      • figa33 Re: Poród indukowany - kilka pytań 25.06.09, 18:24
        Dzięki kochane za wszystkie wypowiedzi. W związku z moimi aktualnymi totalnie skrajnymi emocjami, wczoraj a właściwie do dziś rano maksymalnie mnie zestresowały wink Ale w sumie taka rakcja też była porządana smile Licze na to że jak się porządnie zestresuję, to może skurcze same przyjdą, hehe.
        Tak czy inaczej, byłam dzis na IP tradycyjnie na ktg i miałam farta bo akurat spotkałam swojego lekarza, z którym miałam okazję porozmawiać o tej indukcji. Trochę mnie uspokoił, bo wytłumaczył jak cielęciu, jak to mniej więcej wygląda. Okazuje się że np poród aktywny jest jak najbardziej możliwy, włącznie z piłkami, drabinkami i wanną (wanna do czasu, gdybym zdecydowała sie na zzo).
        Na razie zaliczyłam dziś na IP krótki masaż szyjki (hmmmmmm) i na razie doczekałam się bólu krzyża, co ponoć jest też dobrym znakiem. Do szyjki wchodza już 2 palce (tzn ile to cm ? i ile powinno wchodzić, żeby mieć większą nadzieję na rychły początek porodu?).
        • anutka8383 Re: Poród indukowany - kilka pytań 26.06.09, 20:23
          2 palce=2cm. Ja jak podano mi oksy miałam takie samo rowarcie. Poród
          trwał jak pisałam niecałe 4 godzsmile(ps.pierwsze dziecko)
          Pozdraiam
        • rupiowa Re: Poród indukowany - kilka pytań 28.06.09, 09:14
          z tym rozwarciem to ja Cie nie pociesze - prawie tydzien lezalam na patologii z
          6 cm i kilkukrotnie mi robili masaz i nic. Rodzilam z oxy w znieczuleniu corke,
          teraz syna z oxy bez znieczulenia. Przy znieczuleniu w zasadzie bylo mi wszystko
          jedno co sie dzialo, generalnie porod trwal a ja drzemalam smile. Natomiast przy
          synku bylo "weselej" bo przez te moje 6 cm nie zdazyli mi podac zzo, zanim
          przyszedl anestezjolog to mialam juz 8 i tu sie zaczal maly sajgon. Dlaczego
          maly? Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o bolesnosc skurczy to byla ona
          porownywalna z oxy i bez natomiast przy oxy skurcze mialam co kilkanascie
          sekund. Ledwo opadlam na pysk, zlapalam dwa oddechy i znow mnie przeszywal bol.
          Mialam niewatpliwa przyjemnosc posiadac bole z krzyza. Ale cos za cos, bo
          wszystko trwalo nieco ponad poltorej godziny, potem nawet niecale 10 minut
          partych i juz. A ulga jaka czujesz jak juz dziecko z Ciebie wyskoczy - bezcenna.
          Duzo latwiej bylo mi sie poruszac i funkcjonowac bez zzo, szybciej doszlam do
          siebie. Troche jest irytujace to, ze oxy podaja rutynowo, ale mysle, ze gdyby
          cala zabawa miala trwac dluzej to nie wiem jak bym to zniosla. Te poltorej
          godziny to bylo takie optimum, juz zaczynalam wymiekac jak wlasnie skurcze
          przeszly na parte.
Pełna wersja