No może nie tak dokładnie bo tym mianem określa się u mnie wódeczkę, a ja mam
okropnego smaka na wiśniową nalewkę babuni albo jakieś dobre czerwone
winko...a do tego mam wrażenie, że na jednym kieliszku bym nie
skończyła...

)
Nie piję raczej alkoholu, a w ciąży wogóle nie; rzuciłam papierochy, używać
też mi nie wolno od samego początku... czasem sobie chociaż przeklnę, ale
niemąż na mnie krzyczy że to nie przystoi, to chociaż urżnąć bym się chciała,
a tu też nie można!

) I co ja biedna zrobię?!
Po porodzie bardzo chcę karmić piersią więc ten alkohol to nawet wtedy odpada
bo Groszka chyba brzucho rozboli..., a może nie...?

))
Obiecałam sobie, że się napiję po porodzie, ale czy można? Pewnie nie...
O rany ssie mnie jak starą alkoholiczkę...

) Tylko mnie?
Maja i Groszek /36tyg./