Dodajcie otuchy!

26.12.03, 01:07
Proszę, wesprzyjecie mnie jakoś na duchu! Mój mąż bardzo chce mieć już
dzidziusia, a ja się strasznie boję porodu. Moje dwie siostry mają fatalne
przeżycia związane z porodem, widziałam jak starsza męczyła się po cesarce,
po porodzie naturalnym chodziła jak kaczka (dosłownie), a podczas porodu
kopnęła połozną w brzuch, szwagier zemdlał i ogólna szopka z bólem na
pierszym planie. Kolezanki też opowiadały niestworzone historie... Wiem,
wiem, zdarza się, ale wcale nie tak często i w moim przypadku może być
całkiem nieźle... Mimo to, strasznie się boję.

Już przed ślubem mówiłam jeszcze nie mężowi, że nie chcę, że się boję, że
moze byśmy tak zaadoptowali? Jednak on nie brał moich słów na serio.
Zawsze lubiłam dzieci, bardzo, ale porodu i właściwie całej cąży boję się
panicznie. Bez wiedzy męża założyłam sobie spiralkę, mimo sprzeciwu pani
doktor, która bardzo mi ją odradzała (nigdy nie rodziłam + dawniejsze
infekcje). Wiem, jestem podła, oszukuję mężczyznę, którego bardzo kocham,
ale to ze strachu. No i chyba tak do końca nie czuję tego "czegoś" co każe
mi już mieć dziecko, co podpowiada, że to ten czas. Proszę, napiszcie, że
poród to nic strasznego i ból wcale nie taki okropny. I jakie moze być
maksymalne znieczulenie? Najlepiej takie by niemal nic nie czuć.
    • kropisia Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 01:14
      Ojoj, troche mi sie nie podoba, ze sama sobie zalozylas spiralke. Nie dlatego,
      ze oszukujesz meza, tylko dletego, ze to naprawde powinien robic lekarz. Poza
      tym sa lepsze srodki antykoncepcyjne niz spiralka.
      Mysle. ze powinnas z mezem porozmawiac, ze chcesz troche poczekac. Strach
      przed porodem to jedno, ale jesli jeszcze nie jestes emocjonalnie gotowa, to
      pzyjscie na swiat dzidzisia teraz nie pomoze ani Twojemu malzenstwu, ani Tobie,
      ani dziecku. Porozmawiaj z mezem i moze wybierzcie sie do terapeuty. Na pewmo
      przyda sie pare sesji, zeby poradzic cos na ten Twoj strach, bo chyba tak do
      konca nie zdecydowalas, ze nie chcesz miec biologicznych dzieci.
      • zonawstrachu Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 01:53
        Hej!
        Chyba nie wyraziłam się dość jasno. Oczywiście, że sama nie założyłam sobie
        spiralkismile). Zrobiła to lekarka, ale była temu bardzo przeciwna. Nie mogę
        berać antykoncepcji hormonalnej.

        Poza tym, chcę mieć dzieci, ale czy koniecznie swoje? Właśnie tego porodu się
        boję okropnie. Kiedy czytam o cięciu krocza, pekniętej szyjce, bolu, braku
        poszanowania intymności i godności przez personel i odwiedzających, a do tego
        opowieści z piekła rodem sióstr i kolezanek, oblewa mnie zimny ot. Tak, jestem
        słaba i sobie nie wyobrażam porodu. Fakt, że kobiety zawsze rodziły kompletnie
        do mnie nie przemawia.
        Jesli chodzi o terapię... czy aż tak ze mną źle? Poza tym nie mamy zbędnych
        pieniędzy by wydawać na psychoterapeutów (oboje pracujemy w budżetówce na jak
        najbardziej nie kierowniczych stołkach).

        No i kolejny problem, mimo że jesteśmy niedługo po slubie, mój mąż do
        panów "młodych" już nie nalezy. Młodsza jestem od niego o... 14 lat i on już z
        tym ojcostwem "odrobinkę" się spieszysad((
    • fizula Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 03:15
      Za bardzo głupie uważam straszenie młodych kobiet niestworzonymi historiami,
      tudzież własnymi przeżyciami. Można by się kogoś takiego zapytać, dlaczego
      zależy mu na przestraszeniu kogoś (np. czy chcą sobie odreagować na Tobie?).
      Swoją drogą nic nie napisałaś, czy szczerze na ten temat rozmawiałaś z męzem.
      Ale nie chodzi mi o tą rozmowę przed ślubem, tylko w obecnej sytuacji. Mąż nie
      może Cię brać niepoważnie, bo to są Twoje bardzo istotne dla Waszego wspólnego
      życia lęki.
      Dla mnie poród wcale nie kojarzy się z bólem (to wcale nie znaczy, że był
      niebolesny), bo ważniejsze było w nim pomaganie moim dzieciaczkom w wydostaniu
      się na świat. Bardzo się cieszyłam, że mogę świadomie, bez żadnych znieczuleń
      rodzić naszą córcię, a 4 latka później synka. Ponieważ i jedno, i drugie
      pojawiło się długo po terminie, więc każdy skurcz poniekąd przyjmowałam z
      wdzięcznością i nie mogłam się doczekać spotkania z moimi dzidziusiami (za nic
      nie dałabym się znieczulić). Myślę, że najlepszym przygotowaniem do odważnego
      (a to nie znaczy zupełnie bez obaw)przeżycia porodu jest szkoła rodzenia. Tak
      było w moim przypadku, tam zwracano mi uwagę, że rodzi się najlepiej dziecko
      myśląc o tym, jak jemu pomóc, a nie jak się samemu pozbyć bólu. W szkole uczy
      się przynoszących ulgę ćwiczeń oddechowych, dyskutuje o swoich rozterkach,
      obawach. To nie znieczula, a uwrażliwia na własne odczucia, ale też potrzeby
      dziecka.
      Po przeczytaniu Twojego listu mam jednak wrażenie, że po prostu nie dorosłaś
      jeszcze do macierzyństwa. Może potrzebujesz po prostu jeszcze czasu na to.
      Koniecznie porozmawiaj poważnie na ten temat z mężem.
      Chętnie porozmawiam na priv, jeśli widzisz taką potrzebę.
      Serdecznie pozdrawiam!
      Iza
      • zonawstrachu Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 03:45
        Hej!
        Wielkie dzięki za odpowiedź. Może faktycznie jeszcze nie dorosłam do bycia
        matką. Mam takie sprzeczne myśli... Dziećmi sióstr opiekowałam się często i
        dalej mi się to zdarza. Są cudowne, wspaniałe, kochane, chciałabym kiedyś mieć
        własne... ale zaraz dostaję zimny kubeł w postaci wspomnień obolałych sióstr,
        ich depresji poporodowych, płaczu, nieprzespanych nocy, nerwów, czuwania na
        zmianę przy noworodku, by mogły sie troszkę przespać, no i inne dolegliwości
        jeszcze czasu ciąży...

        Rozmawiam z mężem, ale on nie rozumie moich obaw. Dla niego to są fanaberie, a
        obawy powinny zniknąć z czasem. "Przecież do przygotowania się psychicznego
        bedę miała całe 9 m-cy". Na pytania rodzinki odpowiada: "już niedługo,
        niedługo... staramy się". Tyle, że on nic nie wie, że z tego "starania" na
        razie nic nie wyjdzie... A swoją drogą, rodzinka też mi już działa na nerwy z
        tymi pytaniami o potomka.
        Staram się mu tłumaczyć, ale nim już owładnęła myśl ojcostwa. Jedynym
        lekarstwem dla mnie jest "pozbycie się lęku". Chciałabym by był szczęśliwy, on
        tak bardzo pragnie tego dziecka, czy ja jakaś nienormalna jestem??
        Dzieci jako takie bardzo lubię i wiele się nauczyłam przy siostrzenicy i
        siostrzeńcach... tylko jak pomyślę jak to dziecko wydostaje się na ten świat...
    • emka79 Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 04:51
      Hej, nie boj sie! smile Moze poczytaj jakies artykuly-np. na
      polki.pl/kategoria.html?kat=1676&katn=Ciąża
      jest tam m.in. atrykul o leku przed porodem (tokofobii)
      polki.pl/wiadomosc.html?wid=284962&kat=1676&katn=Ci%B1%BFa&widn=%3Cb%3ECo+powoduje+l%EAk+przed+porodem%3C%2Fb%3E
      o znieczulaniu: polki.pl/wiadomosc.html?wid=286288&kat=1676&katn=Ci%B1%
      BFa&widn=%3Cb%3EZnieczulenie+czy+por%F3d+naturalny%3F%3C%2Fb%3E
      itp.
      Dzisiaj stosuje sie metody, ktore minimalizuja bol np. znieczulenia lub
      ostatnio coraz modniejszy porod w wodzie... Ale przede wszystkim pamietaj, ze
      ciaza a pozniej macierzynstwo to ogromna radosc i spelnienie dla kobiety a bol
      zwiazany z porodem odchodzi przy nich na dalszy plan... Trzymaj sie! PA
    • ese1 Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 09:14
      Bedac w ciazy unikalam jak ognia wszelkich opowiesci kolezanek na temat
      trudnych porodow, problemow w ciazy jak i po ciazy. To wszystko sa sporadyczne
      przypadki i nie koniecznie musza sie tobie zdarzyc - nie powinnas nawet
      zakladac ze sie tobie przydaza. Tu na formu duzo dziewczyn pisze, ze boi sie
      porodu, ciazy z powodu porodu, itd. A przeciez porod to zaledwie kilka godzin!
      Czy jak odziesz do dentysty nie liczysz sie z tym ze bedzie cie bolalo, a po
      zabiegu czujesz wielka ulge? Tak samo z porodem, ale nawet troche lepiej.
      Jezeli sie pragnie miec dziecko, to cala ciaze mozna a nawet porod mozna
      wspominac jako najpiekniejszy czas w zyciu kobiety. A strach przed porodem
      mozesz zmniejszyc wybierajac sobie dobrego lekarza prowadzacego ciaze oraz
      najlepszy oddzial polozniczy, jaki jest w okolicy. Mam kilka znajomych, ktore
      bardzo chcialyby miec dzieci, ale niestety nie moga zajsc w ciaze albo nie sa
      wstanie donosic ciazy. Jezeli masz kochajacego meza, pragniecie miec dziecko i
      mozesz zajsc w ciaze i ja bez problemu donosic, powinnas byc z tego powodu
      szczcesliwa.
      Ja mam 3.5 m-czna coreczke, jest ona dla nas niesamowitym szczesciem! Dla niej
      moglabym zniesc jeszcze nie jeden porod
      Pozdrawiam
      Ewa
    • nata76 Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 10:08
      Nie słuchaj opowiadań.Ja miałam dwa przepiękne porody.NIesamowite to było dla
      nas przeżycie...Chciałabym jeszcze raz.Pozdrawiam,nata
    • ese1 A co do adopcji 26.12.03, 10:32
      A co do adopcji - bardzo podziwiam ludzi, ktorzy decyduja sie na ten krok. Jest
      to piekne i szlachetne, lecz tez potwornie trudne i odpowiedzialne, zwlaszcza
      dla kobiety. To nie takie proste pokochac obce dziecko miloscia macierzynska.
      Mezczyznie jest lepiej, on nie nosi dziecka pod sercem, lecz przyjmuje to
      urodzone przez jego partnerke. Czasami moze to byc trudniejsze niz sam porod.
    • comevorrei Re: Dodajcie otuchy! 26.12.03, 21:58
      cze. jestem w 27tc. i musze przyznac ze balam sie porodu. ale wyszlo tak ze w
      ten wtorek trafilam z kolezanka na jej porod. wiec widzialam co i jak sie
      dzieje. i tak mi to pomoglo. juz nie czuje srachu. wiem ze bol jest do
      przezycia. no i wiem jak to wyglada. wiem dokladnie co mnie czeka. i juz nie
      moge sie doczekac wlasnego porodu. wcale nie jest tak zle. a moment kiedy
      poloza ci dzidzie na brzusku. to jest nie do opisania. tak bardzo chce to
      przezyc. poryczalam sie w szpitalu jak zobaczylam mala. i teraz jak to pise to
      mam to przed oczami. mowie ci ze jest warto. pozdrawiam cie serdecznie. wiki i
      brzus.
      • kasik8 Re: Dodajcie otuchy! 27.12.03, 19:15
        Droga zono
        "Strach ma wielkie oczy" i to stara prawda. Wiele rzeczy po fakcie wydaje nam
        sie smieszne, lekkie i zastanawiamy sie dlaczego tak bardzo sie tego balysmy.
        Mysle, ze tak naprawde boimy sie niewiadomego, nowego, obcego. I pomom tego,
        ze sam porod nie jest milym odczuciem cielesnym..100%towo rekompensyje Ci
        przyjemnosci zmyslowe, odczuciowe...nigdy nie zaznasz takiego uczucia jak przy
        porodzie. I jesli jest to mozliwe posiadac mama wspolna czesc z druga kochana
        Ci osoba to nie decyduj sie na adopcje przez strach przed porodem. A tym
        bardziej nie decyduj sie na porod dla NIEGO, jedgo wiek itp. Dziecko robi sie
        razem..to Wasza wspolna "przyszlosc" ..nie akt litosci czy wdziecznosci za
        lata bycia razem. To czlowiek. Ja pomomo zlego porodu..zdecydowalam sie na
        kolejny..po latach..oceniajac rzetelnie za i przeciw...pomimo strasznej
        paniki..nakrecania samej siebie...boje sie! ale zdecydowalam sie swiadomie..bo
        wiem jaki jest cel..jaki piekny prezent od zycia. Wiem tez co mnie czeka
        potem. Uwiazanie, nieprzespane noce, obolalosc, nadwaga. To jednak idzie na
        dalszy plan. Mam jeszcze cale zycie by sie wyspac, schudnac, dojsc do
        siebie..nie mam calego zycia na dziecko. Trzeba patrzec na pozytywy ...a nie
        negatywy. Idz za rada "ANI z ZIELONEGO WZGORZA"hihi...ona to przy kazdym
        klopocie miala postanowienie znalezienia jednej rzeczy dobrej. I zawsze ja
        znalazla. Trzymala sie jej i to ja ratowalo. I pamietaj ze w twojej psychice
        jest sila..nie w ciele.Maratonczycy(porod jest porownywalny wysilkowo do
        maratonu) zdobywaja zwyciezstwo..wcale nie dlatego ze sa silniejsi fizycznie!
        Placza z bolu biegnac, maja otarte stopy..nie moga zlapac oddechu..jednak to
        co ich trzyma to psychika...wiedza ze na koncu jest meta, zwyciestwo..patrza
        na cel..nie na przebieg maratonu.Poddac sie psychicznie to poddac sie
        fizycznie.
        Zycze powodzenia.
        Kasik
    • asis Re: Dodajcie otuchy! 30.12.03, 02:12
      a ja bym sie tam skusila. Mozecie pisac, ze "nie warto sie zmuszac", "robic
      tego dla meza" i pewnie macie racje, ale ja bym jednak zrobila to wlasnie dla
      meza. A co, jesli potem bedziecie chciec, a nie bedziecie moc? 9 miesiecy to
      naprawde kupa czasu. Ja jestem w 7 miesiacu i wydaje mi sie jakbym polowe
      zycia przechodzila w ciazy i jakbym miala juz na zawsze pozostac w tym
      blogoslawionym stanie, a oboje z narzeczonym nie wyobrazamy sobie juz, ze ten
      chlopczyk mialby nie istniec. Jak przedtem moglismy zyc bez jego slodkich
      kopniakow? Ciaza nie jest taka zla. Sa chwile strachu, bolu do lez (mnie
      bolaly piersi, okropnie, a prawie nic nie urosly) i nic nie mozna brac
      przeciwbolowego, i traaumatycznym przezyciem jest dla mnie kazde pobieranie
      krwi (slabo mi sie robi), ale mysle "dla ciebie synku mama to zniesie". On
      jest jeszcze taki malenki. Jest tez wiele dobrych stron. Ja straszliwie
      cierpialam przy kazdym okresie i po stosunku (taki sam bol), bralam wiadra
      tabletek i umieralam zwijajac sie z bolu. Kiedy zaszlam w ciaze, wszystko
      minelo. Okresu oczywiscie nie mam, co jest wspaniale,tajemnicze bole po
      stosunku minely jak reka odjal. Nawet jesli porod mialby tak bolec- a nie
      wyobrazam sobie gorszego bolu od tamtych, ktore odbieraly mi zmysly, to mialby
      ten bol jakis sens i znioslabym go ze swiadomoscia, ze juz niedlugo, ze zaraz
      sie skonczy. Ale pomimo opowiesci wogole nie czuje strachu przed porodem. Chce
      rodzic w wodzie bez znieczulenia, swiadomie, wprost nie moge sie doczekac,
      choc mowia mi "nie boisz sie, bo nie wiesz co cie czeka". Mi sie wydaje, ze
      tyle juz przeszlam w zyciu, ze poradze sobie bez znieczulenia. A ty przeciez
      mozesz sobie oplacic znieczulenie zewnatrzoponowe, a w niektorych szpitalach
      jest ono za darmo, masz spory wybor znieczulen wiec bez obaw, napewno cos
      wybierzesz. Co do naciecia krocza, tego sie bardzo boje i nie pozwole- uciekne
      jesli ktos zblizy sie do mnie ze skalpelem. Bardziej ufam swojemu organizmowi.
      Przeciez kobieta jest wlasnie do tego stworzona, zeby byc rodzicielka. Po to
      mamy macice i comiesieczne niewygody i cierpienia, zal by bylo przez cale
      zycie nie skorzystac z tej mozliwosci i umrzec nie wiedzac, co to za uczucie
      rodzic dziecko. A wierze, ze jest silniejsze i piekniejsze niz wszystkie inne,
      razem z orgazmem. To cos absolutnie wyjatkowego, czego faceci moga nam tylko
      zazdroscic, kiedy juz wymeczone dostaniemy tego dzidziusia z brzuszka w
      ramiona. Mowie ci, kiedy juz zajdziesz w ciaze i oswoisz sie z nia, caly twoj
      swiatopoglad legnie w gruzach. Hormony dzialaja wczesniej niz pojawia sie
      dziecko i wczesniej sie zmieniasz- ja sie zmienilam chyba o 180 stopni. Przy
      adopcji tego nie przezyjesz. Adoptuj dziecko, jesli chcesz, to napewno tez
      jest wspaniale, ale nie odbieraj sobie i mezowi tego przezycia. Nigdy nie
      zalowalam i nie bede zalowac ze zaszlam w ciaze, choc jej nie planowalam.
      Pozatym milo byc w centrum zainteresowania. Juz nigdy nie beda sie toba tak
      zajmowac, i w domu i w pracy i w szpitalu. A po porodzie zawsze mozna brac juz
      lagodne srodki przeciwbolowe. ja sie naczytalam o bolesnym karmieniu,
      krwawiacych sutkach i teraz sni mi sie po nocach ze moje dziecko z mlekiem
      ssie moja krew i wogole karmienie jawi mi sie jako nieuniknione pasmo
      klopotow, ale wierze, ze ze mna bedzie inaczej. Wierze ze moje male piersiatka
      dadza rade- juz mam mleko od 5 miesiaca ciazy. wiem ze za duzo sie naczytalam.
      I nie posiadam sie ze szczescia kiedy pomysle o tym malym robaczku z ufnoscia
      sliniacym swoje malenkie piasteczki w moim brzuchu. To cudowne, miec go przy
      sobie, moc gadac do niego i spiewac mu, nawet kiedy sie zapomnisz i skapniesz
      sie ze ludzie zaczynaja ci sie uwaznie przygladac. To cudowne kiedy ty chcesz
      spac a on zaczyna fikac, choc tlumaczysz, ze rano musisz wstac do pracy i
      musisz mu zaspiewac albo wstac i potanczyc samotnie w pokoju zeby uspic to
      rozbrykane dziecie w brzuchu. Dam ci ta nieracjonalna, niepoprawna, impulsywna
      rade: zrob sobie dziecko, reszta sama sie ulozy. Nigdy nie zapomnisz, jak bylo
      pieknie. Wreszcie czujesz, ze zyjesz i spelniasz sie w roli kobiety.
      asis 30 tydz
      • majcia74 Re: Dodajcie otuchy! 30.12.03, 09:26
        Pięknie napisane smile
        Jestem całkowicie za smile

        Maja i Groszek /38 tyd./
      • kasik8 Re: Dodajcie otuchy! 30.12.03, 22:55
        Hehe Asis
        Mam naprawde wielka nadzieje ze Twoj siwatopoglad nie padnie na lebwink)
        Piszesz wiele rzeczy w ktore i ja iwerzylam w pierwszej ciazy i to
        cudowne..serdecznie Ci zazdroszcze tego optymizmu. I mam nadzieje ze tak
        bedzie..ze wiekszosc kobiet sie myli z tym bolem i Ty ze sie nie mylisz
        mowiac, iz gorszego sobie nie wyobrazasz od miesiaczkowego. Jedna jeszcze mam
        dla Ciebie dobra wiadomosc..boli po porodzie zwiazanych z miesiaczka juz nie
        ma..no moze po latach wracaja. Ale ja przez pare lat mialam ten komfort i nie
        czulam nic. Nawet szlam ulica i dostawalam..zadnych boli ostrzegawczych a
        uwierz mi przed dzieckiem wilam sie i drapalam sciany. To byl luksus. Zreszta
        coz moge Ci powiedziec..bol porodowy jest inny! dla mnie duzo silniejszy..ale
        uczy zyc potem bez lekow..ja od tamtej pory nigdy tabletki przeciwbolowej do
        ust nie wzielam (nic nie bylo tak silnym bolem jak wtedy). Trzeba to przezyc
        by mowic. A co do ciecia krocza..to moze uda Ci sie go ominac a moze nawet nie
        bedziesz wiedziala kiedy Ci to zrobia..przeaanie nie mowia by nie nastawiac
        pacjentki by czekala kiedy to nastapi. A po za tym personel medyczny o malo co
        pyta i malo co respektuje..miejmy nadzieje, ze u Ciebie bedzie innaczej.
        Zalety ciecia po za tym sa duze...juz kiedys o tym pisalam. Strach jest
        wlasnie pred tym co czytalas czy sama forma sformuowania - ciecie krocza!
        Przyznaje brzmi to strasznie...jednak tak nie jest. Ja nic nie
        czulam..zupelnie nic. Jest robione w najwiekszym skorczu..wszystko jest tak
        napiete, ze nerwy nie przewodza bolu..za to lezalam na sali z dziwuszka ktora
        odmowila takiego zabiegu i nieodpowiednio przy okazji parla..popekalo jej
        wszystko (z odbytem wlacznie). Nie pisze tego by straszyc..poprostu czesto
        same siebie straszymy. Nasze glowy sa pelne obaw.
        Jest wiele stron zlych..jesli chce sie na nie tak patrzec..macierzynstwa..
        Ty mowisz dzidzi w brzuchu, ze musi spac bo wstajesz rano do pracy.. i jest to
        dla Ciebie radosne.. (zobaczymy jak sie urodzi hihi) ale sa matki ktore to
        denerwuje. I tego nic nie zmieni.
        Mysle ze Pani ktora rozpoczela watek powinna brac przyklad z Twojego
        optymizmu. Jak sie czegos chce jest tysiace powodow by to zrobic jak nie..to
        znajdzie sie zawsze cos by tego nie zrobic.
        Cala prawda.
        Pozdrawiam Kasik
Pełna wersja