Dodaj do ulubionych

Od czego zalezy "palec wielblada"?

26.08.13, 22:01
Nie wiem, czy istnieje mniej glupia nazwa na to zjawisko...

Ale po raz kolejny sie zastanawiam, skad to sie bierze, i zaraz mnie ciekawosc zezre, a nie umiem sie wujka gugla spytac we wlasciwy sposob. Gdzies jest za malo materialu? Jakie czesci ciala musza byc bardziej wypukle niz ustawa przewiduje - a moze mniej wypukle? - zeby cos takiego pojawialo sie nagminnie? Jak wyglada przeciwstawienstwo?
Obserwuj wątek
    • zazulla Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 26.08.13, 22:25
      Od za ciasnych spodni, szczególnie materiałowych plus masywne uda?
      • turzyca Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 26.08.13, 22:43
        zazulla napisała:

        > Od za ciasnych spodni, szczególnie materiałowych plus masywne uda?

        Ciekawosc zaczela mnie zrec po tym, jak wyprobowalam w orsayu wszystkie portki i we wszystkich zaobserwowalam to zjawisko. A spodnie docelowo mialy byc luzne, takie besamowe, wiec na udach nic mi sie nie opinalo. Zjawisko zostalo nawet jak wzielam spodnie o dwa rozmiary za duze, mogly sobie zlatywac z ciala dowolnie, a w tym jednym miejscu sie wrzynaly. OK, jestem niekompatybilna. Ale w jaki sposob?
        Zajrzalam nawet do ksiazek o kroju odziezy damskiej, ale nie zrobilam sie od tego madrzejsza.
        • 100krotna Palec wielbłada czy efekt siusiaka? 26.08.13, 22:53
          Bo ja mam to drugie, i przypuszczam, od czego zależy - otóż mam dosyć wąskie biodra (w każdym razie nie są szerokie), nieco szersze uda poniżej i mocno odstające pośladki - jak wystarczy mi materiału na pośladki, to w danym rozmiarze mam często nadmiar z przodu. No mogłabym telefon i portfel nosić, torebka niepotrzebna ;)
          Więc może wielbłąd potrzebuje odwrotnie? Szerokie biodra, niezbyt wypukła pupa? Tak sobie gdybam...
          • turzyca jakis efekt zawsze jest 26.08.13, 23:03
            > Więc może wielbłąd potrzebuje odwrotnie? Szerokie biodra, niezbyt wypukła pupa?
            > Tak sobie gdybam...
            >

            Szerokie biodra - som.
            Niezbyt wypukla pupa - brak.
            50% rozwiazania zagadki - uznane. ;)


            Ale jak zawsze dzieki lobbystkom udaje sie potwierdzic teze, ze nie wazne z czym ma sie problem, na pewno istnieje jakas kobieta, ktora ma na odwrot. Poczekam do 4 nad ranem, wtedy zazwyczaj odzywa sie Kasica, a ona ma zawsze odwrotnie niz ja.
          • kasica_k Worek mosznowy. 28.08.13, 15:12
            Ja to u siebie nazywam workiem mosznowym albo workiem na mosznę ;) Mam w bardzo wielu spodniach nadmiar w łonowej okolicy, wynikający właśnie z wąskich bioder w stosunku do reszty. Ja nie mam tego czegoś wystającego na boki, w związku z tym nadmiar stamtąd zbiera się pośrodku i robi wór. Wielu spodni z tego powodu nie kupiłam.
            • azymut17 Re: Worek mosznowy. 28.08.13, 15:44
              U mnie wspomniany worek tworzy się z innej przyczyny. Mam wystający brzuch przy również wystającej części tylnej i zwężeniu w talii. Spodnie z tyłu i po bokach trzymają się wysoko, a z brzucha się zsuwają tworząc zwis :-)
              • teresa104 Ja mam jeszcze coś innego 29.08.13, 18:34
                Właściwie w każdych dżinsach w kroku powstaje mi taki okrągły prześwit. Poniżej, pod prześwitem, uda się łączą, prześwit ginie. Mam takie zdjęcie, na którym polecono mi stanąć na tle zachodu słońca - stoję ze złączonymi nogami, a z krocza gwiaździście emituję snopy światła. Mam się z tym zgłosić do jakiejś wspólnoty religijnej?
                • tfu.tfu Re: Ja mam jeszcze coś innego 29.08.13, 23:56
                  założe jakąś specjalnie dla Ciebie :-D
                • anne_stesia Re: Ja mam jeszcze coś innego 30.08.13, 12:32
                  Mam taki sam prześwit! :D
                  • teresa104 Należy to odpowiednio nazwać 30.08.13, 15:13
                    i natychmiast przekuć na kompleks! Chirurdzy plastyczni powinni zacząć oferować usuwanie tego obrzydliwego defektu. Póki co nieszczęśnice nim dotknięte powinny unikać pozowania na tle jarzących się obiektów, a w razie takiej konieczności nogi ciasno krzyżować lub wyraźnie rozkraczać.
                    • tfu.tfu Re: Należy to odpowiednio nazwać 31.08.13, 00:00
                      pokroczność jasna, alebo świetlista ;-)
                    • turzyca Re: Należy to odpowiednio nazwać 31.08.13, 08:29
                      Chirurdzy plastyczni powinni zacząć oferować
                      > usuwanie tego obrzydliwego defektu.

                      Oferuja. Nazywa sie to odsysanie tluszczu. Albowiem okragly przeswit dowodzi jednoznacznie, ze wlascicielka sie tak zapasla, ze zatracila najlepsza sylwetke objawiajaca sie szpara miedzy nogami: kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,13515259,Najzgrabniejsza_sylwetka__Ze_szpara_miedzy_udami.html
                      • teresa104 A, czyli już jest i taki kompleks, i taka usługa. 31.08.13, 10:10
                        Cóż, szpara między udami to nie jest to pierwsza rzecz, która kiedyś była uznawana za nieładną, teraz jest pożądana. Pamiętam też, że niedawno (niedawno, bo za mojej pamięci) za nieładne uznawano bardzo wydatne usta, teraz ciężko znaleźć laskę w tv, która by sobie dzioba nie napompowała. I zawsze część populacji może sobie wmówić defekt, a inna część tryumfować, że jest piękna z natury, tudzież nie z natury. Przy czym kiedyś ud nie pompowano i ust nie redukowano.
                        Ja jednak wolę uda Naomi Campbell, czy Cindy Crawford (o, mała dziurka:) i gdybym miała do jakichś dążyć, to do takich, jeśli takich jeszcze nie mam;)
                        http://imageshack.com/a/img843/6069/1b8f.jpgUploaded with ImageShack.com
                    • agafka88 Re: Należy to odpowiednio nazwać 09.09.13, 00:55
                      Nazwę swoją to chyba już ma, tylko że angielską - mówią na to box gap albo thigh gap :)
                      • teresa104 Re: Należy to odpowiednio nazwać 09.09.13, 12:15
                        Przypomina mi to pewien brytyjski program. Przychodzi baba do lekarza i pokazuje mu (oraz światu), że od lat ma wstydliwe schorzenie, o którym nigdy nikomu nie powie.
                        - Co pani dolega? - pyta lekarz.
                        - Mam od 20 lat ból w dupie.
                        - Mogę zobaczyć?
                        - Proszę bardzo. [następuje okazanie]
                        - Chyba wiem, co pani dolega.
                        - O Boże! Więc jest dla mnie nadzieja?!
                        - Tak. Pani choroba nazywa się dupoból, łac. dupadolor.
                        - W końcu wiem co mi jest! Jak to się leczy?
                        - Dupoból jest nieuleczalny, ale można nauczyć się z nim żyć.
                        - Dziękuję! Żałuję, że tyle lat zwlekałam!
                        - Do widzenia!
                        - Do widzenia!

                        [Do kamery pacjent: Doktor K. jest wspaniały. Szybko postawił diagnozę i teraz wiem, na czym stoję, na co choruję.
                        Do kamery lekarz: Mamy wielu pacjentów z dupadolor, mogą normalnie żyć pod warunkiem właściwego rozpoznania.]

                        Proponuję "brylant w kroku", "Nieee, nie wezmę tych spodni, mam w nich straszny brylant".
    • roza_am Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 27.08.13, 00:08
      Wysoki stan człowieka + krótki stan spodni? Ew. spodnie mają dysproporcje między długością stanu z przodu i z tyłu (z tyłu sięgają do pasa, a z przodu nie). Coś bym w tę stronę kombinowała.
    • milstar Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 27.08.13, 00:11
      Wysoka talia? Znaczy... hmmm... duża odległość między kroczem a wcięciem w talii. Łączy się z wrażeniem ciągnięcia materiału do góry. Wiem, brzmi równie głupio jak nazwa zjawiska.
      Dla statystyki: mam figurę klepsydry.
      • aadrianka Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 30.08.13, 13:56
        Też stawiam na wysoką talię. Mam wąskie biodra i raczej szczupłe uda, a talia wypada u mnie wysoko, znacznie powyżej pępka (który i tak jest ciągnięty w górę przez bliznę). Jedyne spodnie, w których ten nieszczęsny wielbłąd nie usiłuje palucha wystawiać, to dżinsy, a i to chyba wyłącznie przez sztywność materiału, albo spodnie z definicji szyte na wysoki stan, i uwzględniające miejsce na pupę.
    • maith Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 27.08.13, 01:45
      Palec wielbłąda? A co to takiego?
      • teresa104 Spodnie wcinające się w cipkę 27.08.13, 08:06
        i po dwóch stronach środkowego szwa uwypuklające dwie małe bułeczki.
      • kasica_k Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 28.08.13, 15:14
        pl.wikipedia.org/wiki/Cameltoe
    • teresa104 Kilka czynników 27.08.13, 08:12
      - za mały podkrój w stanie (zbyt niskie spodnie chcące dostać się wyżej); i tu rozmiar nie ma znaczenia, jeśli większe rozmiary uzyskuje się poprzez poszerzenie wykroju bokiem bez modyfikacji podkroju kroku
      - elastyczny i cienki materiał - materiał nie musi być rozciągliwy, wystarczy że pracuje na skos włókien, a każdy materiał tak pracuje, niektóre mocniej. Jeśli dodać do tego, że szew jest zazwyczaj o wiele mniej rozciągliwy od materiału (i spodnie mają za mały podkrój), mamy gotową receptę na bułkę szwedkę z przodu
      - za małe spodnie, które werżną się we wszystko, będą szukały każdego zagłębionego miejsca.
      • felisdomestica Re: Kilka czynników 27.08.13, 11:06
        ja bym stawiała na wszechobecną lycrę i depilację :-).
      • yaga7 Re: Kilka czynników 27.08.13, 11:10
        O właśnie, u mnie się to dzieje w pierwszym przypadku - gdy spodnie chcą się dostać wyżej, a niżej się nie mieszczą.
    • pierwszalitera Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 27.08.13, 11:38
      Podobno w Ameryce kobiety odsysają sobie tłuszcz ze wzgórka wenus, by to miejsce stało się bardziej płaskie. Tak to już jest, że to też może być dodatkowo do ud, pupy itp. indywidualna strefa problematyczna. Znaczy, niektóre kobiety mają tam więcej wypukłego od innych. Mnie w spodniach Orsaya typu marchewka też się często coś takiego pokazuje pomimo spadających z tyłka gaci, te spodnie mają często za krótki stan, albo chcemy je nosić inaczej niż przewiduje producent, znaczy podciągamy za wysoko ze względu na większą różnicę talia/biodra niż przewiduje tabelka. Czasem pomaga noszenie spodni niżej ale z paskiem, by nie spadały z pupy. Najmniej problemów robią spodnie w męskim kroju z prostą nogawką, te jednak z zasady nosi się luźno na biodrach. Tylko takich ostatnio jak na lekarstwo. Wszędzie same (do tego przykrótkie) marchewy i obcisłe slim fity.
    • lonely.stoner Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 31.08.13, 10:58
      camel toe - z angielskiego tlumaczyc to rzeczywiscie glupio brzmi. Ja jestem szczupla a tez miewam w niektorych spodniach i w legginsach. Kurde- normalna budowa kobiety, wszystkie mamy cipke i tam nie ma nic plasko jak u lalki Barbie.
      chodzi o taki efekt:
      https://4.bp.blogspot.com/-sgC0qM_tG8M/ULdE45b0hPI/AAAAAAAAADQ/aCNT7Xehi5I/s1600/street+cameltoe.jpg
      • teresa104 Się kobieta uśliczniła... 01.09.13, 07:32
        To nie Ty? :)
        Myślę, że krecią, czyli drążącą, robotę zrobiły tu majtki. Lepsze majtki i sprawa byłaby ujęta, jakkolwiek ciężko mi pojąć, że takie kalesony można uznać za odpowiednie odzienie wierzchnie. No ale widuję ostatnio taki zestaw: koronkowa bluzka bez rękawów z golfikiem i metalowym ekspresem z tyłu + cielista rajtuza na dole. I ta rajtuza jest bezwzględna, bezwzględna jak stwierdzenie dziecka o nowych szatach cesarza.
        • azymut17 Re: Się kobieta uśliczniła... 01.09.13, 16:51
          teresa104 napisała:
          > No ale widuję ostatnio taki zestaw: koronkowa b
          > luzka bez rękawów z golfikiem i metalowym ekspresem z tyłu + cielista rajtuza n
          > a dole. I ta rajtuza jest bezwzględna, bezwzględna jak stwierdzenie dziecka o n
          > owych szatach cesarza.

          O właśnie, cieliste legginsy i krótka góra! Opadła mi jakiś czas temu szczęka, bo jechałam samochodem i wydawało mi się, że na chodniku widzę tirówkę mocno mocno się reklamującą przez brak spódnicy. Zdziwiło mnie tylko, że jest tak dokładnie wydepilowana, no i że oferuje się w mieście, a nie przy szosie. Podjeżdżam bliżej, a to pani w cielistych rajtuzach :-)
          Teraz coraz więcej takich widuję.

          Domyślam się, że ta moda to właśnie taki wabik, by "zakryć a pokazać".
          • tfu.tfu Re: Się kobieta uśliczniła... 02.09.13, 23:15
            starzejem się ;-P coraz mniej nas zachwyca, coraz więcej bawi ;-]
        • felisdomestica Re: Się kobieta uśliczniła... 03.09.13, 14:54
          Czarna rajtuza też bywa bezwzględna...obrazek z faszynfromraszyn.pl

          https://faszynfromraszyn.pl/images/364/51ce8db8d3c819ae24da1bc3851a2ec265f86adec2319.jpg
      • yaal Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 03.09.13, 20:06
        Na tym zdjęciu to ona sobie sama efekt zapewniła, naciągając majtki (stringi) na uszy niemalże. Swoją drogą to feler wykrojowy wielu stringów - wysokie, a wąskie (po całości, ale też sam trójkąt z przodu jest węższy niż powinien). Niełatwo znaleźć stringi dobrze pasujące na osoby niekoniecznie grube, ale za to z szerokimi biodrami, bo mnóstwo producentów nie radzi sobie z faktem, że jesteśmy trójwymiarowe i 100 cm w biodrach może mieć pulchna dziewczyna o wąskich biodrach, ale równie dobrze może to być szczupła dziewczyna z płaskim brzuchem i szerokimi biodrami.
        • anne_stesia Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 03.09.13, 20:17
          Byłam przekonana, że przez tak długi czas królowania legginsów kobiety już się nauczyły, że legginsy to nie to samo co spodnie i tyłek się w nich przykrywa czymś jeszcze, ale dzisiaj widziałam camel toe na żywo, w czarnych legginsach do kusej dżinsowej kurteczki i cienkiej bluzeczki.
          • mniickhiateal Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 03.09.13, 21:02
            anne_stesia napisała:

            > Byłam przekonana, że przez tak długi czas królowania legginsów kobiety już się
            > nauczyły, że legginsy to nie to samo co spodnie i tyłek się w nich przykrywa cz
            > ymś jeszcze, ale dzisiaj widziałam camel toe na żywo, w czarnych legginsach do
            > kusej dżinsowej kurteczki i cienkiej bluzeczki.

            Nic dodać, nic ująć:
            www.huffingtonpost.com/2011/05/05/am-i-wearing-pants_n_858179.html
          • teresa104 Jest właśnie odwrotnie 04.09.13, 09:08
            Po długim czasie królowania legginsów uznano, że nie jest to element wymagający zakrywania, właśnie teraz widuję całe stada młodzieży w samych rajtuzach i za każdym razem nie mogę nie pomyśleć, że dziewczyny dały drapaka z wuefu. Jeśli dodać do tego, że jesteśmy jako społeczeństwo o wiele grubsi niż 25 lat temu, kiedy była poprzednia fala getrów (a wtedy pokazywanie tyłka było niehonorowe i tyłki zakrywały spodenki, spódniczki mini lub przynajmniej obszerne swetrzysko), mamy cały obraz. I po raz kolejny przekonuję się, że moda to to, czego za rok się wstydzisz.
    • clarisse Łomatkoboska!!! 05.09.13, 11:41
      W życiu bym nie zgadła, o co chodzi, gdybyście nie wyjaśniły w dalszej części...
      Spadłam prawie z krzesła z wrażenia :D

      A zjawisko znam, też mam - u mnie to wynika z tego, że mam wąskie biodra i płaską, bardzo płaską pupę. Jeśli założę spodnie, które dobrze leżą z przodu/w kroku, to po pierwsze, są one na mnie dość luźne w udach, ale to pikuś - a po drugie, wiszą mi bezwładnym workiem z tyłu. Dopóki o tym nie wiedziałam, żyło mi się spokojnie, aż ktoś mi pokazał, że "te spodnie na tobie wiszą, to brzydko wygląda" ... no i teraz mam problem, bo jak wezmę mniejsze, które na moją tylną są dobrze dopasowane, to na mojej przedniej wrzyna się właśnie tak. A że do tego w talii mam więcej, niż ustawa (spodniowa) przewiduje, zawsze podciągam na maksa do góry, bo na biodrach się nie utrzyma i robi mi "boczki" - a jak podciągnę, to bardziej się wrzyna dołem. Ergo - spodnie to ja bym chętnie takie pod sam biust, a że takich nie ma, to nie noszę.
      • tfu.tfu Re: Łomatkoboska!!! 05.09.13, 13:27
        a próbowałaś takie ciążowe? one bywają różne, także z wąską nogawką i biodrem.
        • clarisse Re: Łomatkoboska!!! 05.09.13, 13:54
          Hmm. Dałaś mi do myślenia - ciążowy miałam tylko dres, jak byłam w ciąży. Tyle, że spodniom ciążowym brak jednej podstawowej zalety porządnych dżinsów z wysokim stanem - nie mogą modelować talii, z wiadomych powodów. Ale przyjrzę się, why not.
      • turzyca Zadam bardzo glupie pytanie 05.09.13, 14:26
        A nie mozesz dac ich do przerobki? Wydawalo mi sie, ze zmniejszenie podkroju to akurat da sie dosc latwo zrobic.
        • clarisse Ja też... :D 05.09.13, 14:40
          Nie mam pojęcia, nigdy tego nie sprawdzałam.
          Nie wiem nawet, co to jest "zmniejszenie podkroju" (nie nabijam się, słowo - domyślam się, że chodzi o coś, co ma wpływ na kształt na pupie?)
          Dla mnie "łatwo" to można obciąć albo podwinąć nogawki, natomiast manipulacja czymś, co ma mieć kształt trójwymiarowy, to problem.

          Z tym, że to było kiedyś, kiedy zaniesienie spodni do krawca mnie przerastało. Teraz w sumie nie mam już wielkiej potrzeby spodniowania. Chyba nie kocham swoich nóg aż tak bardzo, żeby wkładać w nie dodatkową kasę - wystarczająco już pcham w biust ;)
          • teresa104 Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:04
            Nie wiem, czy nie jest dla Ciebie za późno;) ale myślę, że bardzo dobrym pomysłem jest kupienie prostej maszyny do szycia (Ikea, Jula - za 300 złotych ma się aparat szyjący), jednego numeru "Burdy", 1,5 metra taniego materiału i podjęcie wysiłku utortonienia (gw. tortonić - robić coś byle jak zazw. z byle jakim efektem) sobie jednej pary spodni. Jak człowiek 15 razy ściągnie to z tyłka, popruje, poprawi sobie i wreszcie ma spodnie o właściwym dla siebie kształcie, to jest w stanie każdy kupny łach dla siebie przysposobić.
            Przerabiam mnóstwo rzeczy w ten sposób i bardzo oszczędza mi to fatygi i utyskiwania na masówkę.
            • kis-moho Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:22
              Ikea, Jula - za 300 złotych ma się
              > aparat szyjący

              Tereso, warto? Bo ja właśnie rozważam, ale nie wiem, jak to zrobić, żeby zainwestować niezbyt dużo (bo nie wiem, czy mi zapał nie przejdzie), a z drugiej strony nie wyrzucić kasy w przysłowiowe błoto.
              • teresa104 Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:50
                Jak by Ci tu odpowiedzieć... Chyba zależy ile i co będziesz szyć oraz jaki stopień zawodowstwa pragniesz osiągnąć.

                Generalnie uważam, że tak jak uczyć się gry należy na dobrym instrumencie, tak lepiej mieć maszynę dobrą, ale to wydatek kilku tysięcy. Ja mam i 40-letniego Łucznika, który jest nie do zdarcia i zszyje bez szwanku 6 warstw koca, mam finezyjnego Brothera, który szyje jak anioł wszystko, i ikeowską tandetkę, która po prostu robi wrr. Po co kupiłam trzecią maszynę? Bo dwie pierwsze ulokowałam u rodziców jako ciężkie i wielkie klamoty, a potem strasznie zatęskniłam za szyciem zobaczywszy maszynkę podczas zakupów.

                Skoro poleciłam maszynę z Ikei, to wypowiem się, czy warto ją kupić. Moim zdaniem mimo jej wad warto. Szyje poprawnie, wszystkie ściegi są osiągalne (chociaż nie wszystko wychodzi na dzianinie i trzeba się nieźle nakląć), jest lekka, maleńka, mechanizm jest identyczny jak w Łuczniku (pasują do niego części i klucze). Wady: szyje powoli w porównaniu z maszynami na których wcześniej szyłam i nieco mnie to wkurza (ale jak ktoś nie ma porównania, to nie zauważy), jest lekka, więc drgania przenosi na stół (ale jak ktoś ma mniej wiotki stół, to nie zauważy), czasem źle nawija nić na szpulkę (i człowiek szuka, co się spieprzyło, czemu się plącze, czemu dziadówa się zapycha, a to tylko trzeba przewinąć nitkę), słabo dociska stopkę i słabo pobiera materiał, co czuć przy grubszych materiałach, na szwach, trzeba wtedy z wyczuciem popychać palcami materiał.

                Nie umiem Ci powiedzieć, czy kupno maszyny z Ikei to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Ja się swoją cieszę, używam. Ale jak chcę uszyć coś lepiej, jeśli potrzebne jest jakieś ładne stębnowanie, jeśli poprawiam żakiet czy płaszcz, to jadę do rodziców. Do prostych rzeczy typu spodnie, spódnica, zwężenie sukienki, zrobienie zaszewek w koszuli, naszycie łaty, podwinięcie spodni, podszycie zasłon maszyna ta nadaje się w sam raz.
                • kis-moho Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:56
                  Uhm, rozumiem. Ja na razie myślałam o dość prostych sprawach typu rozkloszowana spódnica czy nie-do-końca piżamowe spodnie. Albo właśnie skracanie spodni. W takie poważne rzeczy jak żakiety bawić się na pewno nie będę, nie te umiejętności, czasu też mam raczej mniej niż więcej. W każdym razie dzięki za opinię, pogdybam sobie. Pamiętam też, że Ula pisała kiedyś o maszynach na swoim blogu, muszę do tego wrócić.
                • kasiadj07 Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:56
                  teresa104 napisała:

                  > Jak by Ci tu odpowiedzieć... Chyba zależy ile i co będziesz szyć oraz jaki stop
                  > ień zawodowstwa pragniesz osiągnąć.
                  >
                  > Generalnie uważam, że tak jak uczyć się gry należy na dobrym instrumencie, tak
                  > lepiej mieć maszynę dobrą, ale to wydatek kilku tysięcy. Ja mam i 40-letniego Ł
                  > ucznika, który jest nie do zdarcia i zszyje bez szwanku 6 warstw koca, mam fine
                  > zyjnego Brothera, który szyje jak anioł wszystko, i ikeowską tandetkę, która po
                  > prostu robi wrr. Po co kupiłam trzecią maszynę? Bo dwie pierwsze ulokowałam u
                  > rodziców jako ciężkie i wielkie klamoty, a potem strasznie zatęskniłam za szyci
                  > em zobaczywszy maszynkę podczas zakupów.
                  >
                  Tereso, skoro tak, to nie warto. Za ok. 360 można kupić lidlową maszynę. Wcześniej miałam wypasionego jak na tamte czasy Brothera i ta lidlowa obecnie i ten już piętnastoletnie brother to maszyny w zbliżonym standardzie. Szyje wszystko - szyfony, grubo złożony dżins, śliskie, cieniutką dzianinę, itd, bez najmniejszego problemu.
                  • kis-moho Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:57
                    Z tym, że u mnie jest inny lidl, i maszyn w nim nigdy nie widziałam :o(
                    • kasiadj07 Re: Ja też... :D 05.09.13, 16:00
                      kis-moho napisała:

                      > Z tym, że u mnie jest inny lidl, i maszyn w nim nigdy nie widziałam :o(

                      Bo one bywają sezonowo, trzeba polować:) Albo zadzwonić do centrali, powiedzą, kiedy i gdzie będzie dostawa. Wiem, że niektórym osobom przywożono nawet maszynę do wybranego sklepu. Trzeba pytać:)
                      • kis-moho Re: Ja też... :D 05.09.13, 16:03
                        W sensie, że nie mieszkam w Polsce, i u mnie chyba jest inny asortyment. W każdym razie tak mi się wydaje, za często tam nie bywam, bo mi nie po drodze - będę przy okazji rzucać okiem. Ale jak już się zdecyduję (co jeszcze nie jest powiedziane :o)), to będę chciała coś nabyć konkretnego, nie polować sezonowo...
                        • kasiadj07 Re: Ja też... :D 05.09.13, 17:00
                          kis-moho napisała:

                          > W sensie, że nie mieszkam w Polsce, i u mnie chyba jest inny asortyment. W każd
                          > ym razie tak mi się wydaje, za często tam nie bywam, bo mi nie po drodze - będę
                          > przy okazji rzucać okiem. Ale jak już się zdecyduję (co jeszcze nie jest powie
                          > dziane :o)), to będę chciała coś nabyć konkretnego, nie polować sezonowo...

                          Konkretnie, prosto ze sklepu, to niestety jest wydatek trochę większy, proste modele kosztują 500 - 700zł zależnie od marki.
                          • kis-moho Re: Ja też... :D 05.09.13, 17:01
                            kasiadj07 napisała:

                            > Konkretnie, prosto ze sklepu, to niestety jest wydatek trochę większy, proste m
                            > odele kosztują 500 - 700zł zależnie od marki.

                            No i dlatego też zainteresowała mnie tak ta ikeowska maszyna Teresy :o)
                  • teresa104 Re: Ja też... :D 05.09.13, 16:01
                    No ja w żadnym razie nie powiedziałabym, że mój brother i moja ikea to zbliżony standard, czyli faktycznie lepiej pójść w lidla.
                • clarisse Boszsz, Teresa... 05.09.13, 15:57
                  ... Ty jesteś PRZERAŻAJĄCA!
                  Nawet moja mama nie poprawiała płaszczy...
                  Normalnie szacun i czapki z głów...

                  Szczerze mówiąc, jedno z moich "ale" dotyczyło braku miejsca - to coś z Ikei dużo go nie potrzebuje, to plus. Drugie moje "ale" dotyczyło tego, że dzianin się maszyną nie szyję - a z tego co piszesz, to się szyje, tylko w towarzystwie pń negocjowalnego afektu - to cenna wiadomość. Trzecie i czwarte moje "ale" było ambicjonalne i z tym też się rozprawiłaś. Więc nie dość, że zbiłaś moje (niewypowiedziane) argumenty, to jeszcze jesteś telepatką.

                  No i jak się Ciebie nie bać???
                  • teresa104 Re: Boszsz, Teresa... 05.09.13, 16:14
                    Się szyje dzianiny, są igły do dzianiny i ściegi do dzianiny. Ale na starym Łuczniku się nie da.

                    Płaszcze nawet szyłam, wełniane, podklejane, z podpinką, ale potem załamał się rynek bławatny w moim pięknym acz przeżutym przemianami ustrojowymi mieście i taniej wychodzi płaszcz kupić niż uszyć.
                    Masowo szyłam coś, co moja mama nazywa marcin - wełniana krótka kurtka z pikowaną podpinką i z robionymi na drutach rękawami. Te marciny szyłam dla kolegów i płacili mi za nie:)
              • ochanomizu Re: Ja też... :D 05.09.13, 21:37
                Moim zdaniem warto raczej kupić starego metalowego Łucznika z drugiej ręki (typ 432, 436, stare 466) i na nim uczyć się szyć. Sporo Łuczników jest na węgierskim vatera.hu haztartasigep.vatera.hu/haztartasi_kisgep/varrogep/index_c4553.html?q=Lucznik+varr%F3g%E9p&td=1&warn=1
                • kis-moho Re: Ja też... :D 06.09.13, 11:12
                  Używanych się boję, bo nie znam się na maszynach i nie rozpoznam jeżeli coś jest nie tak jak powinno. Z nową mam gwarancję, a z używaną nie. Nie chodzi mi nawet o czyjąś złą wolę, ale czasem maszyna stoi nieużywana latami i ludzie nawet nie wiedzą że coś nie gra.
            • clarisse Re: Ja też... :D 05.09.13, 15:25
              Moja mama szyła na Singerze z pedałem. To było przepiękne urządzenie, a do tego o wiele mądrzejsze ode mnie - nigdy nie udało mi się ruszać ręką kółka, a nogą pedału jednocześnie w taki sposób, żeby cholera szyła... Potem mama nabyła drogą kupna maszynę elektryczną marki hmm.. Łucznik? czy coś? ... i nigdy nie udało jej się tej maszyny uruchomić ani prawidłowo obsłużyć.

              ... więc jakoś nie mam motywacji ;)

              Całkiem serio - to akurat uważam za świetny pomysł. Ale. [Tu była lista czterech "alów" - skasowałam, muszę się nad tym zastanowić, w końcu sama wyznaję tezę, że człowiek nawet na starość jest w stanie nauczyć się nowych umiejętności...]
              • kasiadj07 Warto! 05.09.13, 15:46
                Warto nabyć maszynę i się uczyć szyć. A szycie wciąga:) Ale np. o Łucznikach w necie jest bardzo wiele niepochlebnych opinii. Ja osobiście mogę polecić maszynę z Lidla, tani i naprawdę dobry sprzęt. I nie ma żadnych problemów z reklamacją, jeśli się zepsuje, choć psuje się bardzo rzadko.
                Polecam stronę Papavero.pl - darmowe wykroje do ściągnięcia w pdf i wydrukowania, przygotowywane przez osobę z pasją. Dodatkowo cała masa przeróżnych krawieckich informacji i porad. Laik może o wszystko zapytać i otrzymać wsparcie w swych poczynaniach.
                I się skromnie ujawnię:)
                Szyje się!
                • kis-moho Re: Warto! 05.09.13, 15:48
                  > Warto nabyć maszynę i się uczyć szyć.

                  To ja wiem :o) Chodziło mi o tą maszynę z Ikei, o której Teresa pisała.
                  • kasiadj07 Re: Warto! 05.09.13, 15:51
                    > To ja wiem :o) Chodziło mi o tą maszynę z Ikei, o której Teresa pisała.

                    A tego niestety nie wiem, nie znam żadnej osoby, która by taką posiadała (ani w realu, ani w necie). Więc chyba popularna nie jest.
                    • tfu.tfu Re: Warto! 05.09.13, 23:37
                      a silvercrest jest znany i lubiany (to ta maszyna z lidla), recenzje: 1tu
                      2tu
                      ja się czaję bardzo na lidlowe szyjadło, łucznik był przyczyną mej wielkiej traumy, a singera na pedał mi podprowadzono, zanim byłam w wieku "szwalnym"
                      • kasiadj07 spis maszyn wartych rozważenia 06.09.13, 00:00
                        tfu.tfu napisała:

                        > a silvercrest jest znany i lubiany (to ta maszyna z lidla), recenzje: 1tu
                        > 2tu
                        > ja się czaję bardzo na lidlowe szyjadło, łucznik był przyczyną mej wielkiej tra
                        > umy, a singera na pedał mi podprowadzono, zanim byłam w wieku "szwalnym"

                        Bywają na jesieni, może niedługo rzucą:)

                        A tu spis dobrych maszyn do 500zł:
                        longredthread.wordpress.com/2013/04/25/dobre-tanie-maszyny-do-szycia-dla-poczatkujacych/
                        • tfu.tfu Re: spis maszyn wartych rozważenia 06.09.13, 00:10
                          Ula (urkye) też pisała o takich tańszych sklepowych, ale nie znajdę teraz za nic, bo misie patyk zbiesił :-(
                          dobranoc zatem, bo nie mam siły czekać, aż się mu odmieni i łaskawie załaduje stronę w góglu :-)
                          Kasieńko, ja do Cię jutro wysmaruję epistołkę :-)
                        • kis-moho Re: spis maszyn wartych rozważenia 06.09.13, 11:11
                          > A tu spis dobrych maszyn do 500zł:

                          Dzięki!
                        • azymut17 maszyna z Lidla - SilverCrest 09.09.13, 19:54
                          kasiadj07 napisała:
                          > Bywają na jesieni, może niedługo rzucą:)
                          >
                          Miałaś rację, maszyna będzie od czwartku 19 września, w cenie 329 zł :-)
                          • kasiadj07 Re: maszyna z Lidla - SilverCrest 09.09.13, 21:20
                            azymut17 napisała:

                            > Miałaś rację, maszyna będzie od czwartku 19 września, w cenie 329 zł :-)

                            O, super:) To zainteresowanym polecam ustawić się rano w kolejce, bo w niektórych rejonach naszego pięknego kraju maszyny znikają z samego rana, by pojawić się potem w dużo wyższej cenie na allegro.
            • milstar Re: Ja też... :D 06.09.13, 03:38
              Ja mam maszynę z Biedronki, regularna cena ok. 300 zł, po przecenie niecałe 200. Tylko ciągle nie mam czasu jej wypróbować.
    • ayo2137 Re: Od czego zalezy "palec wielblada"? 22.04.20, 19:27
      Od szwu poprowadzonego przez krocze, zbyt cienkiego materiału.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka