Dodaj do ulubionych

zazdroszczę Wam:( mój mąż...

16.05.10, 12:29
..nie chce narazie drugiego dzieckasad a ja wariuję,ciągle szperam w
necie o ciąży,śledzę forum "w oczekiwaniu" "ciąża i poród" itp.wiem
nakręcam się strasznie.Mamy synka ma 3lata i 4mce,nie chciałabym aby
został jedynakiem,słyszę jak mówi o rodzeństwie,widocznie w
przedszkolu poruszany jest ten temat.Mąż twierdzi,że narazie nie
chce,bo firma może się rozlecieć,że jest już za stary na drugie
dziecko.Tłumaczę,rozmawiam z nim,ale zawsze kończy się awanturą.Ja w
październiku skończę 30 lat mąż w marcu 2011 35,boję się ze później
mogę mieć probl.z zajściem.Czas chyba pogodzić się z tą myślą bo
sama sobie dziecka nie zrobięwinkech...życzę miłego staranka i
spokojnej ciąży dla kobiet w dwupakusmile może mężowi się odmieni
Obserwuj wątek
    • evrin Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 12:48
      a jakie byly ustalenia przed slubem? Pytam bo u nas jest jasne, ma byc dwoje. wiadomo, ze choroba maluszka czy klopoty z zajsciem moga zmienic te plany ale praca nie. z praca jest roznie, takie czasy ale zawsze konczy sie dobrze smile
      • ja_katrin Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 12:58
        nie było ustaleń,staraliśmy się długo o dziecko(przez
        antyk.hormonalną miałam rozregul.cykle)i poprostu nie było rozmów
        ile dzieci i kiedy.Jak ur.się syn to miałam depresję
        poporodową,później straszne kolki i probl.ze zdrowiem dziecka.Przez
        dwa lata nawet nie myślałam o powiększeniu rodziny.Od września o
        niczym innym nie myślę-bardzo chcę byc w ciążysmilemoże mąż też jeszcze
        poczuje chęć zostania tatą poraz drugi
        • ognista998 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 13:57
          za stary?? przecież masa panów zostaje po raz pierwszy tatusiem nawet po
          40stce....i jak się cieszą...jeszcze gadają że ich to odmładza;P

          przeciez wy młodzi jesteście.....30 i 35 lat to nie tak dużo jest masa dużo
          starszych rodziców.....

          ...może nie jest chętny bo o pierwszy staraliscie sie tak długo i z takimi
          kłopotami, dlatego boi się porażki, to woli z góry założyć że nei
          chce.....faceci tak mają.....

          nie wiem co ci doradzić.....mże jakbyś postawiła tgo przed faktem
          dokonanym....ale nie wiem czy to dobra rada.....
          • jedynykwiatuszek81 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 16:16
            Ludzie w wieku 30 i 35 nie są starzy!Ja mam 29lat i w grudniu urodze nasze
            pierwsze dzieckowinkMyślę,że przesadzasz w tej kwestii.Co do męża to nie wiem co
            Ci poradzić,może z czasem zmieni zdanie?Pozdrawiam
            https://www.suwaczek.pl/cache/5ec0c26f4e.png
            • checiak Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:28
              madry facet po szkodzie. nie chce i juz. chce po prostu zycia uzyc a nie w
              pieluchach siedziec. jedno wystarczy.
          • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:48
            Jeśli chce wychowywać dziecko sama, to tak, jest to dobra rada.
          • olala_29 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:07
            Stawiania przed faktem dokonanym nie doradzam. Podstawowy szacunek do potrzeb i
            stanowiska drugiej osoby wskazuje, że to złe rozwiązanie. Ja na miejscu partnera
            miałabym bardzo dużo żalu po takim numerze.
          • bogurem09 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 22:30
            Z perspektywy faceta prawie 50 - letniego, ojca tylko jednego
            dziecka ( wspaniałej córki) mogę powiedzieć , że to czego
            najbardziej żałuje to wlaśnie to , ze nie udało mi się namówić żony
            na kolejne dziecko. Niestety ja to już jestem rzeczywiście za stary.
        • 88monia Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 14:01
          Witam. Skoro męża nieprzekonuje Twoja potrzeba lub tego porostu nie rozumie...to
          moze jak zobaczy ze waszemu dziecku zalezy na rodzenstwie to zmieknie mu
          sercesmilepozatym nie jest taki stary, niektorzy ludzie w jego wieku staraja sie o
          pierwsze dzieckosmilenajwazniejsze zeby rozmawiac rozmawiac i jeszcze raz
          rozmawiac(tylko na spokojnie wyrazac swoje zdanie, sprobowac tez wczuc sie w
          jego polozenie
          Zycze powodzeniasmile
          • iwonagos Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 18:33
            heheh. Z tym obozwiążkiem obywatelskim to tak jak za komunywink Obywatelu macie obowiązek spłodzić dziecko. Mój mąż by się na to nie złapałsmile
            Z tym faktem dokonanym to niezła rada.... A czy Ty chciałabyś, żeby Ci facet dziecko zrobił, bo chce, wbrew Twojej woli? Powiesić za jajkasmile

            Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Faceci nie chcą w tym wieku zwłaszcza, bo są za leniwi. Jedno dziecko odchowane, nie chcą wyrzeczeń, nieprzespanych nocy, chorób i innych. My natomiast po 30 czujemy, że to dla nas ostatni dzwonek...
        • forencka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:23
          Boi się znowu przez to przechodzić.
    • kj-78 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 15:44
      Coz, moj partner mial 36 lat (ja 30)kiedy urodzila sie nasza
      coreczka i tez nie byl pewny, czy chce wiecej dzieci. Dla mnie
      przynajmniej dwojka z jak najmniejsza roznica wieku to byl
      priorytet. Pomyslalam troche nad argumentami, ktore trafilyby do
      tego specyficznego objektu(te typu: byloby fajnie, rodzenstwo, itp
      nie trafialy) i wymyslilam: to twoj obywatelski obowiazek, kto ma
      robic na twoja emeryture jakby tak kazdy mial jedno dziecko? I
      natychmiast zrobil sie chetny (jest bardzo obowiazkowy i spolecznie
      zaangazowany), w zwiazku z czym juz jestem w drugiej ciazy. Moze
      pomysl nad argumentami dopasowanymi do Twojego meza?
      • natalka21112 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 16.05.10, 19:32
        ja powiem tak: klótnie i fochy nic nie dadza. skoro mieliscie problem z pierwsza ciaza i potem problemy ze zdrowiem dziecka to mozliwe jest ze on poprostu sie boi ze bedzie tak samo...mysle ze jezeli dasz mu czas i nie bedziesz marudzila,plakala i panikowala to on przestanie sie bac i zgodzi sie....a tak jak dziewczyny mowily wcale nie jestescie za starzy....powodzenia i cierpliwosci
        • sindbad-zeglarz Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 09:43
          Ja miałam przez jakiś czas podobnie, a teraz spodziewamy się
          trzeciego dziecka. Mąż bronił się bardzo przed drugim dzieckiem,
          twierdził, że synek za bardzo dał mu w kość, nie widzi sensu
          uganiania się za dzieckiem, chce prowadzić inne życie itd.
          Najciekawsze, że przekonały go słowa sąsiadki: "Chcecie mieć,
          takiego samiutkiego jedynaczka?". Nie wiem dlaczego, ale od razu
          wziął się do roboty. A po urodzeniu córki stwierdził, że dzieci to
          sens życia i chciał jeszcze jedno. Faceci są różni, ale w życiu jest
          też zasada kompromisów. Przez jakiś czas też nie myślałaś o dziecku,
          może pozwól jemu też oswoić się z niektórymi sprawami. Czasem tak
          jest, że jedna strona chce, a druga nie, a za chwilę jest odwrotnie.
          Ja też nie mam małej różnicy między dziećmi, ale nie panikuję, każda
          różnica wieku ma swoje plusy i minusy.
          • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:43
            do sindbad-żeglarz-sadze,ze ktoras ze stron ma tak sknocone
            zycie,jest niespelniona,ze jedyny jej sens to "okocenie sie".

            Ja jestem z takiej rodziny i do dzisiaj nienawidze swoich
            rodzicow.Dodam,ze na starsze lata dzieci zostana pozostawione same
            sobie i jakkolwiek bys sie nie starala to nie podolasz....one nigdy
            nie beda tak uposazone jak inne dzieci z mniej licznych rodzin,a
            bedzie im w zyciu baaaardzo ciezko....

            Nienawidze kazdego takiego egoisty dziecioroba,ktoremu jest chyba
            wszystko jedno w zyciu!
            • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:48
              albo nie ma absolutnie zadnych innych perspektyw.....co czesto sie
              wymusza na kobietach,ktore nie chca miec dzieci,a faceci biora sobie
              za matki ich dzieci kobiety na ktore by nigdy nie spojrzeli....
              • nowel1 iamhier 22.05.10, 17:44
                To, że jesteś bardzo chorą i zaburzoną osobą, widać na odległość.
                Zadbaj o siebie, idź na terapię, ale nie sącz jadu ludziom, których nie
                znasz i którzy tego nie potrzebują.
            • sindbad-zeglarz Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 09:57
              Doskonale mnie wyczułaś. Nic mi się w życiu nie udało, więc
              postanowiłam zaludnić świat. I oczywiście na trójce nie poprzestanę.
              Będę miała jeszcze piątkę. Nie wiem gdzie będziemy mieszkać, bo na
              razie mieszkamy kątem u znajomych, ale w końcu ktoś nam pomoże,
              zresztą miasto i państwo MUSZĄ pomóc. Ja i mój mąż jesteśmy na
              bezrobociu (patrz godzinę postu), ale co tam zawsze jest pomoc
              społeczna. Dzieciom nic nie zostawimy, bo nie mamy co, a po 18- tych
              urodzinach fruuu w świat i niech sobie jakoś radzą.
              A tak serio nie wydawaj opinii o ludziach, o których nic nie
              wiesz. Pozdrawiam i życzę więcej szczęścia i radości w życiu.
      • mrarm Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 21:08
        Bzdura. Na emeryturę powinno się odkładać samemu, żeby w przyszłosci
        mieć pieniądze; normalny system emerytalny zakłada, że to nasze
        pieniądze są odkładane na naszą emeryturę. Takie myślenie to
        pochwała obecnej patologii, jeśli chodzi o system emerytalny.
        Pieniądze, które wydałoby się na dziecko, można
        zainwestować/odłożyć, żeby mieć na starość. Ludzi na planecie coraz
        więcej - surowce takie, jak np. ropa, nie są odnawialne. Śmieci
        przybywa. Pomyśl sobie, w jakim śmietniku będą żyli Twoi potomkowie
        za 100-200 lat. Dalej tak optymistycznie?

        Moim zdaniem takie gadanie to szantaż emocjonalny, i nie ma w tym
        żadnego racjonalizmu.
        • mrarm Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 21:21
          Tekst linka

          No, chyba, że mówimy o adopcji.
      • zawszefrutella Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 30.05.10, 08:31
        kj-78 napisała:

        > Coz, moj partner mial 36 lat (ja 30)kiedy urodzila sie nasza
        > coreczka i tez nie byl pewny, czy chce wiecej dzieci. Dla mnie
        > przynajmniej dwojka z jak najmniejsza roznica wieku to byl
        > priorytet. Pomyslalam troche nad argumentami, ktore trafilyby do
        > tego specyficznego objektu(te typu: byloby fajnie, rodzenstwo, itp
        > nie trafialy) i wymyslilam: to twoj obywatelski obowiazek, kto ma
        > robic na twoja emeryture jakby tak kazdy mial jedno dziecko? I
        > natychmiast zrobil sie chetny (jest bardzo obowiazkowy i
        spolecznie
        > zaangazowany), w zwiazku z czym juz jestem w drugiej ciazy. Moze
        > pomysl nad argumentami dopasowanymi do Twojego meza?



        to straszne , niezbyt mądry ten twój mąż , a ten tekst o emeryturze
        to żenada, głupawa śpiewka dla naiwnych, ło matko "obywaltelski
        obowiązek"he he
    • sonia-3 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 10:23
      Moje dziecko urodziłam mając 34 lata. To nasza jedyna córcia. Teraz ma 6 lat. Mój mąż, absolutnie nie chciał drugiego dziecka. Myślę, że z wygody, choć córkę kocha nad życie. Ja również nie nalegałam, bo jakoś nie odczuwałam potrzeby posiadania większej ilości potomstwa, choć nie wykluczałam. A ponieważ nie było nalegań od strony męża, to jakoś specjalnie nie rozmyślałam nad tym tematem. Dopiero w ubiegłym roku poczułam chęć posiadania Maluszka. Mąż oczywiście absolutnie nie. W tym roku, " parcie" na drugie dziecko jest jeszcze większe.Ale skończyłam 40 lat. I gdybym miała urodzić, to już w wieku 41 lat. I dlatego odpuszczam. Oczywiście jeśli chodzi o męża to nic się nie zmieniło. Ale teraz wiem, że gdyby cofnąć czas, zrobiłabym wszystko, aby było drugie dziecko, nawet jeśli miałbym zrobić to podstępem- bo wiem, że mąż i tak kochałby Maluszka nad życie, tyle tylko, że byłby postawiaony przed faktem dokonanym. Ale u mnie to już troszkę poniewczasie, szkoda.Mam nadzieję, że Tobie uda się mieć drugie dziecko i nigdy nie będziesz żałować, że go nie masz. Powodzenia.
      • ona1983.10 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 12:41
        Moja mama urodziła brata w wieku 41 lat smile - ja juz bylam studentka
        a siostra konczyla prawie liceum
        • sonia-3 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 13:26
          Tak. Wiem, że są kobiety, które rodzą zdrowe dzieci w dojrzałym wieku. Ale ja chyba pokieruję się rozsądkiem, choć serce mówi co innego. Dochodzi jeszcze sprawa samopoczucia. Sama widzę, że kręgosłup daje o sobie znać, kolana na zmianę pogody bolą. Może dziecko by mnie odmłodziło, ale jednak nie zaryzykuję. Natomiast autorce wątku, kolejne macieżyństwo polecam!!smile
          • mamba30 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 13:35
            ja będe rodzila juz w 37 wiosnie swego zycia, synma prawie 16 lat,
            więc przerwa spora. Póki co czuję sie świetnie, oby tak pozostało.
            Czekam z niecierpliwościa na badania prenatalne, jak wyjda dobrze,
            to juz nic mi nie będzie niemiłe smile
            • vanilia_cz Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 15:49
              chrzestna mojego meza rodzila w pazdzierniku w wieku 42 latsmile maluszek zdrowiutkismile
              • masai_mara Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 00:35
                Moja siostra cioteczna też.A jej dziewczynki już prawie
                dorosłe...Trzecie dziecko też dziewczynkasmile)))
      • dorcia_70 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:58
        Jakbym czytała o sobie - z taką tylko różnicą, że urodziłam córkę
        mając 35 lat i ma ona w tej chwili niecałe 5 lat. Też skończę w tym
        roku 40 lat, za 3 miesiące.
        Większa różnica pomiędzy nami to fakt, że nie sądzę, iżby te
        magiczne 40 lat to była jakaś straszliwa bariera w powiększaniu
        rodziny. Chociaż jakiegoś wielkiego parcia nie odczuwam w tym
        kierunku, to jednak dla mnie ta kwestia jest jeszcze otwarta.
        Pozdrawiam.
    • mama_mai2 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 19:05
      witaj katrinsmile
      wiesz, mój mąż tez mówił że nie chce drugiego dziecka, bo nas na to
      nie stac i takie tam dziwne wykręty...
      mamy prawie 5 letnią córkę, która od pewnego czasu non stop pytała
      kiedy będzie miała braciszka lub siostrzyczkę, bo jest jej samej
      smutno i nie ma sie z kim bawić...
      do mojego męż nie docierały zadne argumenty, więc postanowiłam wziąć
      sprawy w swoje ręce... i przy niewielkim oszustwie w związku z
      dniami płodnymi przy 4 cyklu miesiączkowym udało się smile)i jestem w
      ciąży, a raczej w jej końcówce ( 33tydzien).
      tak więc głowa do góry, i przemyśl swoją strategię, gadaniem nic nie
      wskurasz, trzeba zacząć działać... życze ci powodzenia
      • ognista998 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 17.05.10, 20:11
        gratulujęwink a jak zareagował twój mąż jak "oszustwo" wyszło nba jaw ??
        • mama_mai2 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 08:53
          był trochę zły, bo miał inne plany ...ale mu to powoli przechodziło,
          szczególnie jak wszyscy wokół gratulowali smile
          oczywiście na wizyty do lekarza jeździmy razem, więc widok maluszka
          na ekranie też załagodził sytuację...
          nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a moja strasza córcia
          jest bardzo szczęśliwa że będzie miała siostrzyczke smile))
          • freebitch Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:02
            Chyba sobie jedna z druga zartujecie... Dziecko jest decyzja obu
            rodzicow, takie "oszustwa" to zwykle dranstwo!! Jak bys sie czula
            gdybys, powiedzmy, nie chciala drugiego dziecka ze wzgledu na np
            przebyta depresje poporodowa a maz po kryjomu podmienial Ci
            pigulki?? Dlaczego w waszym mniemaniu facet nie ma prawa nie chciec
            drugiego dziecka? Dlaczego musi miec ochote na powtorke z rozrywki,
            nieprzespane noce, wasze fochy, nerwy o zdrowie dziecka?? Jesssu nie
            wyobrazam sobie takich akcji w malzenstwie, nie wyobrazam sobie
            podkladania swini z powodu szalejacych hormonow. ZWLASZCZA ze juz
            jestescie matkami, macie na kim "wyladowac"smile swoj instynkt...
            I oczywiscie nie jest dla mnie zadnym argumentem ze oszukany Tata
            sie rozkleja nad USG, bo rozklejanie sie nad USG a gotowosc na
            wziecie na siebie odpowiedzialnosci (takze finansowej!!) w postaci
            dziecka to dwie rozne rzeczy.
            Stawiacie wlasne widzimisie nad zaufanie i lojalnosc w malzenstwie.
            Tyle.
            • michalbz Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:24
              Popieram.
              Oszukiwanie drugiego człowieka w kwestii tak fundamentalnej jak antykoncepcja i
              samemu decydowanie o kolejnym dziecku to ostatnie skur****nstwo. Niewiele rzeczy
              wydaje mi się gorszych w związku.
              Jeszcze jedna z drugą się tym chwalą!!!
              Gdyby facet napisał, ze regularnie podmieniał kobiecie pigułki antykoncepcyjne
              bo ON chciał dziecko to został by całkowicie zjechany.
              Co za fałszywe baby z was uncertain
              • bura-tino Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:51
                Skrajny egoizm kobiet wrabiających swoich mężów w ciążę podstępem to
                delikatne określenie. Oby się nie odegrali, nawet nie na żonach, ale
                na tych wmuszonych im dzieciach. I to nie chodzi o jakieś perfidne
                postępowanie, tylko po prostu nie da się kogoś pokochać z przymusu.
                Znam taki przypadek, kiedy mężczyzna nie potrafił zaakceptować
                drugiego dziecka, które urodziło się wbrew jego woli. Czuł się
                wrobiony. Dbał o to dziecko, utrzymywał, wypełniał sumiennie
                obowiązki, starał się nie dawać mu odczuć, że prawdziwą miłością
                kocha to pierwsze, upragnione, które urodziło się w wyniku wspólnej
                decyzji, ale dzieci przecież czują, że coś jest nie tak. To pierwsze
                dziecko zapadło na nieuleczalną chorobę i zmarło. Ojciec szalał z
                rozpaczy, ale jego uczucia w stosunku do drugiego dziecka się nie
                zmieniły. Bywają również sytuacje, gdy "wrobieni" mężczyźni dają
                nazwisko i utrzymanie, ale odchodzą, bo małżeństwo i rodzina
                budowane na oszustwie są nic niewarte.
                • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:31
                  bura-tino napisała:

                  > I to nie chodzi o jakieś perfidne
                  > postępowanie, tylko po prostu nie da się kogoś pokochać z
                  przymusu.

                  Zgadzam sie, ze celowe wrobienie faceta w dziecko to swinstwo
                  maksymalne. Ale to co napisalas wyzej w zasadzie mozna by odniesc
                  takze do sytuacji zwyklej wpadki, kiedy sie dzieci nie chce, a
                  jednak przychodza. Oszukiwanie partnera jest rzecza zla, aczkolwiek
                  mam wrazenie ze, zwlaszcza mezczyzni, w zwiazku z mozliwosciami
                  sztucznej regulacji plodnosci przez ich partnerki, zdaja sie
                  zapominac ze dzieci nie wychodza z kapusty.
                  • wilusztochuj Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 21:54
                    mam dziwne wrazenie ze wszystkie te baby ktore chca podstepem zajsc w ciaze
                    wbrem swoim mezom, te ktore mowia ze "wykreca sie glupimi powodami ze nas nie
                    stac, ze firma moze upasc, nie wiadomo" nie zarabiaja za duzo. Moze nawet nie
                    pracuja. Swinie z was, siedzicie w domu, pierdzicice w stolek i konpirujecie jak
                    tu przewalic swoim mezow na drugim dziecku, chore baby. Dobrze ze ja nie
                    trafilem na taka psychopatke.
              • olala_29 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:18
                Popieram, gdyby to napisał facet to zaraz posypałyby się gromy na jego głowę a
                kobieta jest po prostu "sprytna".

                Ja nie chciałam drugiego dziecka, zgwałciłam się psychicznie żeby je mieć dla
                starszej córki i męża (sama jestem szczęśliwa bo mam brata i chciałam żeby
                córeczka miała rodzeństwo). Dziś jestem zadowolona - bardzo je obie kocham. Ale
                gdyby mąż naciskał i zrobił to wbrew mnie znienawidziłabym go choćbym kochała
                dziecko nad życie. Nie ma dla mnie wielu gorszych rzeczy niż wrabianie drugiej
                osoby w dziecko, to że je kocha i rozkleja się wcale nie świadczy, że chciałby
                je mieć ale o tym, że jest to po prostu dobry człowiek.
                • takajatysia Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 10:41
                  Masz w pełni rację. Uwielbiam swoją córkę, ale dotąd nie mogę wybaczyć
                  swojemu byłemu już mężowi czegoś w rodzaju wrobienia w ciążę. Miałam do
                  niego o to żal nieprzerwany, że zdecydował za mnie o moim życiu -
                  zwłaszcza, że teraz sama wychowuję córkę a on pojechał sobie za granicę
                  i zagląda do niej raz na kwartał.
              • iruuu Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:18
                Hm, po części masz rację. Oszustwo w związku to kiepska rzecz. Ale z drugiej strony facet ewidentnie nie chciał mieć więcej dzieci, bo SAM BYŁ LENIWY!! Bo jeżeli nie było innych przeszkód (zdrowotnych, materialnych, itp.) to dlaczego choćby przez wzgląd na swoją kobietę i jej potrzeby nie zrobił jej dzieciaka? Skoro mężczyźni są aż takimi egoistami, to dlaczego by nie pokierować naturą trochę na nasz użytek?
            • zarafi Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:27
              Zgadzam się. To egoizm jak u 3-latka, a kobieta, która tak postępuje jest nic
              nie warta.
            • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:28
              Niby racja...
              Z drugiej strony nie moge oprzec sie wrazeniu, ze istnieje kategoria
              facetow "beton", ktorych wyobraznia i zdolnosc planowania nie
              wykracza poza to co w danej chwili maja, mysla i czuja (innymi
              slowy, jak sie nie kopnie i nie popchnie, to nigdy nie wyjda poza
              granice zacisznego bespieczenstwa).
              • zarafi Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:44
                Przecież to nie jest kwestia samego mechanizmu planowania, tylko kwestia decyzji
                i pragnień.

                Dziecko to zbyt ważna sprawa, żeby przychodziło na świat wtedy gdy chce go tylko
                jeden człowiek w związku.

                Można też napisać, że istnieje kategoria kobiet "beton", która nie rozumie słowa
                "nie" przy dziecku. Dla takich kobiet najważniejszy jest własne pragnienie. To
                egoistki. Warunkiem koniecznym posiadania dziecka w związkach cywilizowanych
                jest bowiem zgoda i kobiety i faceta.

                Kobiety tłumaczą zawsze w taki sposób:
                "Jak kobieta chce dziecka, a facet nie, to facet musi się na nie zdecydować.
                Jak facet chce dziecka, a kobieta nie, to facet musi poczekać."

                Taki mechanizm myślenia nie ma nic wspólnego z logiką. W kwestiach dziecka jest
                bowiem tylko jedna sprawiedliwa zasada: decydować się na nie wtedy gdy chcą go
                obie strony.

                • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:28
                  Alez oczywiscie, ze sa kobiety egoistki: takie najczesciej nie chca
                  drudiego dziecka, bo to pierwsze albo przeslania jej caly swiat albo
                  wrecz przeciwnie, zjmuje za duzo czasu.

                  Mialam na mysli sytuacje gdy decyzje nijak nie ida w parze z
                  pragnieniami (bo na drodze stoi tysiace "ale" albo delikwent nigdy
                  nie pomyslal).
                  Przyklady? Mam znajomego, ktory przez lata powtarzal, ze on sie
                  wiazac nie chce, dzieci to tylko problem (obciazenie finansowe i
                  odpowiedzialnosc) itp. OK. towarzystwo zaakceptowalo, jego sprawa. A
                  tu kiedys czlowiek sie rozkleil ze ma juz tego dosc i dluzej nie
                  chce byc sam. co sie okazalo: on chce sie orzenic tylko sie
                  zwyczajnie BOI (wlasnie tej niewygody i odpowiedzialnosci).
                  Najlepiej aby ktos podial decysje za niego.
                  Ile takich ludzi jest? Slob? Za zadne skarby. A zmuszony jest
                  szczesliwy bo odpowiedzialnosc, za ew. niepowodzenie zostalo z niego
                  zdjete. Dzieci? Nigdy w zyciu (dobrze jest jak jest ew. bo kosztuja,
                  dra sie, choruja i zawracaja glowe). A jak juz sa to so
                  najwspanialsze, a dumny tata swiata poza nimi nie widzi.
                  Powiesz, ze sa to ludzie niedojrzali. No sa.
                  Ale co ma zrobic kobieta, ktora w swoim "mlodzienczym zaslepieniu"
                  za takiego wyszla? Rozwiesc sie? Czy raczej wziasc swoje zycie i
                  zycie swojego dziecka (smutno byc jedynakiem) w swoje rece. Zakladam
                  taka sytuacje jednak tylko gdy ma sie doczynienia wlasnie z
                  facetem "ktory sam nie wie czego chce", a nie egoista, ktory na ojca
                  w ogole sie nie nadaje.
                  • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:06
                    No to ja dziękuję za związek z takim mężczyzną, który cieszy się, że został wrobiony w dziecko tylko dlatego, że zdjęto z niego odpowiedzialność. W razie problemów zawsze będzie mógł powiedzieć "ja zawsze mówiłem, że dziecka nie chciałem, zgodziłem się ze względu na ciebie, więc teraz sobie to dziecko wychowuj, to twój problem".
                    I tak, kobieta, która jest z facetem i stwierdza, że mają zupełnie inne priorytety życiowe i inne wizje rodziny, przyszłości, ma 2 wyjścia: albo wypracować jakiś kompromis (ale nie w stylu 1 dziecko zamiast 2, bo to tylko ze szkodą dla dziecka, jeśli jest kompromisem), albo zmienić partnera. A przede wszystkim radzę zastanawiać się przed ślubem nad podstawowymi kwestiami, albo potem z godnością przyjmować odpowiedzialność za swoje złe wybory.
                    • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:35
                      Zmiana partnera nie jest dobrym rozwiazaniem i jest ostatecznoscia
                      (szczegolnie jak ma sie juz dziecko) choc ostatnio popularna (ot,
                      zwykla ucieczka od odpowiedzialnosci za podjete decyzje i
                      zobowiazania). Przede wszystkim nalezy myslec PRZED. Jednak jak sie
                      nie myslalo, pozostaje praca nad tym aby i wilk byl syty i owca
                      cala.
                      • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:42
                        Tak, to drugie wyjście, o którym pisałam jest ostatecznością. Jednak czasem jest tak, że ludzie nie potrafią osiągnąć kompromisu i moim zdaniem lepiej się wtedy rozstać niż żyć w takiej atmosferze obojętności, kłamstwa czy pogardy oraz niespełnionych ambicji, marzeń. Ale zgadzam się z Tobą, to powinno być ostatecznością, a jest zbyt często wykorzystywane obecnie i ciągle widac tendencję wzrostową tego zjawiska.
                        • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:53
                          Klamstwo i pogarda...zgoda. Jednak niespelnione ambicje i mazenia,
                          to czesto osobisty problem i wielokrotnie nieslusznie obwinia sie o
                          to wspolmalzonka.

                          Wchodzic w zwiazek powinno sie z przeswiadczeniem ze jestesmy dala
                          tego drugiego czlowieka (ktory tez powinien byc przeswiadczony ze
                          jest dla nas). Czesto jednak wchodzi sie nastawionym na to, ze to ta
                          druga osoba ma byc dla nas (zapewnic nasze podtrzeby, stymulacje,
                          utzrymanie nastroju itp.). Niewielka roznica w slowach, a kolosalna
                          w nastawieniu do zycia. I rokowaniach zwiazku.
                          • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:00
                            Chodzi mi raczej o taką sytuację, że ludzie sobie mówili na początku znajomości, że wiedzą, na ile mogą sobie pozwolić powiedzmy finansowo i że jest to jedno dziecko, a ewentualnie kiedyś jak się dorobią to może będzie drugie, ale że oprócz tego chcą podróżować, bo to kochają i nie wyobrażają sobie życia bez tego. I potem nagle sytuacja finansowa się polepsza i jedna strona pragnie drugiego dziecka, a druga strona, chce podróżować, bo to jest jej marzenie, a załóżmy, że nie mogą zrealizować tego i tego, więc ktoś zawsze bedzie pokrzywdzony. Owszem po fakcie można powiedzieć, że wybranie dziecka/podróży było dobre, decyzja słuszna i oboje jesteśmy zadowoleni, ale wcale tak być nie musi. To tylko przykad. Chodzi mi o to, jak często drogi nam się rozjeżdżają w życiu i zapatrywania. W związku nie powinniśmy się ani dla nikogo poświęcać, ani zmuszać do poświęcenia partnera dla nas. Mówię tu o jakichś ważnych sprawach, a nie o wygonieniu męża ze śmieciami czy po zakupy wink
                            • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:22
                              Coz wtedy podrzuje sie z dzieckiem (logistycznie trudniejsze ale sie
                              da). Ze zwiazkami (jakimikolwiek) jest juz tak, ze bez poswiecen sie
                              nie da. Nawet zeby z kumpela isc na udane zakupy, przez czesc czasu
                              musi sie zwrocic uwage na to co sie jej podoba (a niekoniecznie nam)
                              i wejsc do kilku sklepow, ktore nas nie interesuja. Dziecko to
                              poswiecenie. Puszczanie mimo uszu uwag tesciowej tez wink
                            • lavinka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:32
                              Bo oczywiście podróżowanie z dziećmi jest niemożliwe? Znam człowieka,
                              co niemal od malucha zabiera córkę na wyprawy rowerowe, nierzadko i
                              za granicę.

                              Często jest tak,że ludzie nie chcą dzieci bo ich nie_chcą. I już.
                              Dorabiają ideologię żeby mieć święty spokój. Bezargumentowo trudno
                              wytłumaczyć. Niedojrzałość? Pewnie tak. Ale też nie ma sensu ich
                              wtedy o to obwiniać,skoro są szczerzy a więc w pewien sposób uczciwi
                              wobec partnera.

                              Najgorzej mają kobiety tych facetów, co to niby chcieli mieć dzieci i
                              ich narobili, a jak się dzieci pojawiły to nawiali. To już chyba
                              lepiej,że facet otwarcie przyznaje,że nie chce?

                              Pozwoliłam sobie zateoretyzować, przepraszam - ale z perspektywy
                              ojca, który machnął ręką(no dobra, zróbmy sobie dziecko jak chcesz) a
                              potem się ewakuował - wiem co mówię. wink
                              • uwolnic_cyce Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:50
                                A dlaczego zmuszać facetów do robienia na kolejne dzieciaki skoro
                                tego nie chcą. Baby powinny zająć się solidniej tymi dzieiciakami,
                                które już są zamiast produkować na siłę nowe.
                              • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:44
                                Ja wyraźnie napisałam, że to był przykład, w którym jeśli zdecydują się na dziecko, to nie będzie ich stać na podróże. Wiem, że jest wiele par, które z dziećmi podróżują. Pisałam o konkretnym wyimaginowanym przypadku, żeby pokazać, że dla ludzi różne rzeczy mogą być marzeniami i mogą stać wyżej w hierarchii i trzeba się zastanowić, czy jeśli się nie da mieć obu tych rzeczy, to czy zmuszenie drugiej osoby do poświęcenia się jest dobrym wyjściem. To co piszę nie dotyczy nawet posiadania dzieci, jest mnóstwo takich spraw.
                  • olala_29 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:25
                    dlaczego zakładasz, że tylko egoista nie chce mieć drugiego dziecka, czy nie
                    chce mieć dzieci wcale - to duże uproszczenie.
                • moniowiec Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:05
                  na moje pytania "kiedy następne" mąż odpowiada "powiem ci dzień wcześniej niż zajdziesz" big_grin

                  rzeczywiście własnie tak powstało pierwsze...
                • olala_29 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:23
                  Ogólnie zgoda, zwracam tylko uwagę, że kobieta zdecydowanie bardziej jest
                  "obciążona" kwestią potomstwa, od bycia w ciąży (co wpływa na jej organizm) po
                  kamienie i opiekę (na ogół większą niż mężczyzna) stąd też minimalna asymetria
                  jednak i przy planowaniu istnieje.
                  • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:30
                    Tylko, że mężczyzna jest wtedy zazwyczaj bardziej obciążony koniecznością zarobienia na rodzinę. A to też jest wyczerpujące, praca po kilkanaście godzin dziennie powiedzmy. Dużo większy stres, mniej czasu dla siebie, dla żony. nie każdemu mężczyźnie może to odpowiadać.
                    • lavinka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:34
                      Dlatego wygodniej jest zarobić na to dziecko wcześniej. Szkoda,że w
                      tym kraju robienie oszczędności jest tak niepopularne.
                      Jak widzę dziewuchę w zaawansowanej ciąży,która ledwo się trzyma na
                      nogach ale oczywiście musiała pójść w ostatniej chwili do
                      supermarketu po pieluchy... to się zastanawiam co ona robiła przez
                      ostatnie 8 miesięcy?
                      • lia.13 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:17
                        wiesz Lavinko, w wielu rodzinach pokutuje jeszcze przeświadczenie, że do
                        ostatniej chwili nic się nie kupuje (choć pieniądze na to odłożone oczywiście
                        są), gdyż może to przynieść pecha przy porodzie. Choć oczywiście jak się jest na
                        ostatnich nogach to lepiej wysłać kogoś po te pieluchy big_grin
                      • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:45
                        Tylko, że niektórzy robiąc oszczędności to do pięćdziesiątki nie nazbieraliby odpowiedniej ilości pieniędzy.
                    • lia.13 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:13
                      praca po kilkanaście godzin dziennie na dziecko? Nie przesadzasz trochę? Jeśli
                      mężczyzna w czasie ciąży swojej żony lub też zaraz po jej porodzie nagle objawia
                      chęć pracy po kilkanaście godzin dziennie to na ogół oznacza to, że z racji żona
                      "mu nie daje", poszukał sobie kochankę.
                      a tak na poważnie, to na dziecko wypada odłożyć trochę przed porodem, a nawet
                      przed samą ciążą, bo w czasie ciąży to różnie bywa, czasem trzeba leżeć,
                      potrzeby się zwiększają...
                      • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:47
                        Wypada odłożyć, ale nie każdemu się to udaje, dlatego potem jednak czasem trzeba brać dodatkowe godziny, czy obowiązki, aby dorobić.
                    • marcin_kkkk Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 19:45
                      Wieksza rodzina = wieksze wydatki i wiekszy stres z tym zwiazany.
                      Pare dni temu byl na glownej podczepiony watek gdzie kobieta żalila
                      sie, ze jej 40-letni maz nie moze od 2 lat znalezc stalej pracy.
                      Takie sytuacje wcale nie naleza do rzadkosci. Kobiety brak pieniedzy
                      dostrzegaja dopiero po fakcie, z ryzyka utraty pracy i skutkami z
                      tym zwiazanymi nie zdaja sobie sprawy.
                      • wen_yinlu Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:08
                        A tu jeszcze ryk w nocy i wstawanie co dzień, żona rozlazła z tłustymi włosami
                        zasypia rano nad kawą, trzeba co jakiś czas wymienić śmierdzącą pieluchę, zostać
                        z niemowlęciem w domu które potrafi drzeć się godzinami (wielu facetów jeży się
                        na samą myśl), kąpać wieczorem, kiedy by się człowiek przy muzyce chciał
                        wyciszyć. A - jeszcze drugie dziecko zostało - to co zwykle robiła matka teraz i
                        ojciec musi przy nim robić. Mężczyźni tego nie lubią... a jeszcze zarabiać trza.

                        Z tych samych względów i ja poprzestałam na jednym dziecku - przechodzenie tego
                        wszystkiego raz jeszcze to byłoby coś czego na pewno bym nie chciała. Zamiast
                        dziecka kupię sobie stadko myszoskoczków.
                        Bycie jedynakiem to żaden problem - z rodzeństwem czy bez to od rodziców w dużej
                        mierze zależy czy ich dziecko będzie miało problemy emocjonalne/społeczne. A
                        starsze dzieci z reguły nie lubią jak się im wciska po raz kolejny "zostań z
                        braciszkiem". Ja tego nie znosiłam.
                    • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:43
                      e.i.t.h.e.l napisała:

                      > Tylko, że mężczyzna jest wtedy zazwyczaj bardziej obciążony
                      koniecznością zarob
                      > ienia na rodzinę.


                      Jak to: bardziej? Owszem, jesli ktos zarabia 500 zl w Biedronce, to
                      moze musi zaczac pracowac na 5 zmian, ale w innych sytuacjach - nie
                      sadze. Moj maz pracuje dokladnie tak jak przed dzieckiem, jesli
                      pracuje wiecej to dlatego ze chce wiecej zarabiac lub awansowac. Ale
                      dokladnie takie ambicje mial i przed moja ciaza.
                      • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 20.05.10, 00:52
                        No to tylko pogratulować wyboru męża. Jednak często sytuacja jest inna, a tutaj pan wyraźnie zgłasza zastrzeżenia co do swojej obecnej sytuacji ekonomicznej.
                • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:37
                  zarafi napisał:

                  > "Jak kobieta chce dziecka, a facet nie, to facet musi się na nie
                  >zdecydować. Jak facet chce dziecka, a kobieta nie, to facet musi
                  >poczekać."
                  >
                  > Taki mechanizm myślenia nie ma nic wspólnego z logiką.


                  Coz, troche jednak ma, zwlaszcza czesc dotyczaca chcacego faceta i
                  czekania, bo to jednak kobieta jestw ciazy, rodzi, karmi, siedzi na
                  macierzynskim, a facet przyjdzie do domu o 18.30, pocaluje dzidzie
                  na dobranoc i po krzyku.
              • olala_29 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:20
                to po co za takiego wychodzić, a jak już się wyszło czy nie lepiej się rozwieść.
            • 4v Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:07
              > Chyba sobie jedna z druga zartujecie... Dziecko jest decyzja obu
              > rodzicow, takie "oszustwa" to zwykle dranstwo!!

              mozesz im tlumaczyc... myslisz ze to cos da? po wypowiedziach widac ze to
              bezmyslne, egoistyczne jednostki. a zeby jakoś sobie zracjonalizować swój
              egoizm, podają argumenty, ze dzieci chcą rodzeństwa itp (ciekawe czy by chciały
              tak bardzo jak dorosna i beda musialy sie nimi opiekowac, znam wiele
              zniszczonych przez zycie nastolatek, ktore nie maja czasu dla siebie bo robia za
              opiekunke do mlodszego brata).

              ale widzisz. egoizm kobiet tego pokroju zwykle jest ukarany. posypie sie im
              malzenstwo, bo facet juz bedzie mial dosc kwasow z nim zwiazanych, oraz
              dlugofalowych efektow ciazy. o tym nikt nie mowi, bo te glupie kwoki znikaja z
              czasem z tego forum, przenoszac sie na fora 'rozwod', 'zdrada', a w najlepszym
              razie 'brak seksu w malzenstwie'.

              nie ma to jak z wlasnej proznosci i egoizmu niszczyc zycie swoje, i swojego meza....
              • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:37
                Straszna tragedia jak ktos sie opiekuje rodzenstwem (pomijajac, ze
                do opieki jest mama, a nie nastolatek). Szczegolnie w oczach tych,
                dla ktorych w zyciu jest najwazniejsza ich wlasna osoba.
                Zreszta czy dwoje-troje dzieci to duzo, aby rodzenstwo musialo
                az "byc zniszczone zyciem"? Wyglupiasz sie po prostu.
                Dranstwo, to dla swojego widzimisie pozbawic dziecko rodzenstwa:
                potem wlasnie wyrastaja jednostki, ktore nijak nie sa wstanie pojac,
                ze poza ich wlasnymi czterema literami cos jeszcze moze sie liczyc.

                • mancipi Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:20
                  no to powiem ci, że ja jako jedynak jestem zdecydowanie bardziej altruistyczną istotą niż mój partner, który ma trójkę rodzeństwa, z resztą jestem bardziej altruistyczna niż każde z jego rodzeństwa.
                  może skończym ze steoretypami odnośnie jedynaków, dzieci są takie na jakie wychowają je rodzice, nie ważne czy wychowują jedno czy pięcioro
                  • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:49
                    Dokładnie tak. Ja mam rodzeństwo i jestem mało altruistyczna, szczególnie ostatnio smile Przez całe życie musiałam się dzielić, więc teraz już mi się nie chce tongue_out
              • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:47
                Dodam jeszcze ze od pewnego czasu mam mozliwosc obserwowania
                strodowiska, gdzie ew. dylematy zaczynaja sie tak od czwartego
                dziecka w zwyz. Zaznaczam, ze chodzi o ludzi pacujacych, stosunkowo
                dobrze zarabiajacych i w wiekszosci dobrze wyksztalconych. Owszem
                norma jest, ze starsze rodzenstwo pomaga- krzywda im sie nie dzieje,
                wyrastaja na fajnych ludzi, nie majacych potem problemu z wlasnymi
                dziecmi. Wyrzeczenia? No sa. Ale sa tez duze, wspierajace sie
                rodziny.
                Prosze dalej zastanawiac sie, czy drugie dziecko to takie straszne
                obciazenie i jak bardzo ciaza dewastuje cialo kobiety, a za 20 lat w
                Europie biali ludzie beda mniejszoscia.
                • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:22
                  Ale tu chodzi tylko i wyłącznie o to, że nie wolno nikogo do dziecka zmuszać, nawet jeśli jest największym na świecie cudem, nawet jeśli żona będzie wtedy piękniejsza, zgrabniejsza niż przed dzieckiem, nawet jeśli to wpłynie korzystnie na rodzinę, na wszystko, zmuszać nie można! Może ktoś nie chce tego szczęścia.
                • lavinka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:36
                  No i co z tego,że będą mniejszością?
                • gordon30 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:42
                  a Ty rodzisz dzieci, żeby było więcej białych ludzi???
                • 4v Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:44
                  ach jak ja lubie te głodne kawałki o emeryturach, o białym człowieku, o
                  obowiązku. słuchaj - ja jestem człowiekiem. nie zwierzęciem, nie jakimś
                  numerkiem. nie miałem wpływu na to, że w czasie baby boomu w XIX wieku ktoś
                  wpadł na genialny pomysł że na emerytury płacą przyszłe pokolenia. nie ja
                  wybrałem sobie, że urodzę się tu i teraz (a nawet jeśli, to nie pamiętam o tym).

                  mogę zmieniac w swoim życiu tylko tyle i aż tyle. wiem, co dla mnie dobre a co
                  złe. widze też, obserwując ludzi wiele lat, jakie błędy popełniają. konformizm i
                  uleganie wpływom to jeden z podstawowych błędów. nieszczerość w związku to drugi
                  z podstawowych błędów. egoizm (nie taki jak mój, zdrowy, ale egoizm kosztem
                  bliźniego) to trzeci z błędów. niszczenie swoich dzieci jest również typowe, i
                  nie mówię tu o sytuacji gdy dzieci same chcą się opiekować, tylko jak się
                  dziewczynę zmusza do opieki nad księciem (książę ma już 8 lat i nadal nie może
                  pozostawać sam w domu).

                  A podstawa, podstawa to jest w życiu (a zwłaszcza w partnerstwie) taka, żeby
                  wspólnie decydować o ważnych sprawach. A nie że jednemu się coś chce, i może
                  podstępem, przemocą, szantażem coś na drugiej osobie wymusić. Jeśli to do Ciebie
                  nie dociera, Titto, to współczuje Tobie, partnerowi, waszej rodzinie itd...
                • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:54
                  titta napisała:

                  >> Prosze dalej zastanawiac sie, czy drugie dziecko to takie
                  >straszne obciazenie i jak bardzo ciaza dewastuje cialo kobiety

                  Tak, ciaza to dla organizmu kobiert potworne obciazenie i dewastuje
                  jej cialo.


                  >a za 20 lat w
                  > Europie biali ludzie beda mniejszoscia

                  Powinnysmy w zwiazku z tym rodzic po 10 dzieci, a nie po dwoje.
            • mama_mai2 do freebitch 18.05.10, 13:05
              powiedz mi, skoro mamy jedno dziecko, to dlaczego mężczyzna ma nie
              byc gotowy na drugie? nie miałam żadnych depresji poporodowych ani
              innych dziwnych sytuacji po urodzeniu pierwszego dziecka, wszystko
              układało się conajmniej dobrze...
              nie widze powodu dla którego az tak krytykujesz moją postawę?
              czasami facet zachowuje sie jak dziecko, i tak był u nas... nie
              widział że córka potrzebuje rodzeństwa, kogoś z kim będzie mogła
              dzielić swój dziecięcy świat, że kiedyś jak nas nie będzie ona
              będzie miała brata lub siostrę.. zarówno ja i mąż mamy po dwoje
              rodzeństwa, i nie wyobrażam sobie a by nasze dziecko szło przez
              życie samo...
              co za róznica czy ja ugotuję zupę dla 3 osób czy 4? to raptem
              szklanka wody więcej... więc takie gadanie o obciążeniu finansowym
              jest troche bez sensu... nas stac na drugie dziecko...
              więc jesli nie wiesz i nie znasz do końca całej sytuacji to nie
              krytykuj...
              czasami facetowi trzeba pomóc w podjęciu decyzji... a mój mąż chciał
              drugie dziecko, tylko akurat nie teraz...

              • e.i.t.h.e.l Re: do freebitch 18.05.10, 13:28
                Może mężczyzna zmęczył się tym jednym dzieckiem, całą sytuacją z nim związaną i może nie chcieć drugiego, to proste. A szczególnie jak mówi, że nie chce na razie, a nie, że nie chce w ogóle, to nie ma się o co oburzać. Kolejne dziecko to nie tylko towarzysz zabawy dla pierwszego dziecka i nie tylko dodatkowa porcja zupy, to zobowiązanie finansowe na jakieś 25 lat przynajmniej, a potem przecież też wielu rodziców wspomaga dzieci, kupuje mieszkania, ułatwia start w życie. Już nawet pomijając kwestie finansowe, dziecko wymaga dużo czasu, uwagi, miłości itp., więc jeśli oboje dziecka chcą to jak najbardziej, ale jeśli jedno na razie nie jest gotowe, by aż tyle z siebie dać, to jak można do tego zmuszać?
                • titta Re: do freebitch 18.05.10, 13:44
                  Dwoje dzieci wymaga zwykle niewiele wiecej uwagi niz jedno (bo sie
                  zajmuja soba). Co do spraw finansowych: na twoja emeryture tez ktos
                  musi zarobic. A zrobi to z duzo wiekszym prawdopodobienstwem ktos,
                  kto jednak nie mial super finansowania do 25 roku zycia i kupionego
                  mieszkania.
                  • e.i.t.h.e.l Re: do freebitch 18.05.10, 13:54
                    Na swoją emeryturę, to ja sobie zapracuję sama, bo nie wierzę żeby te wszystkie urzędy przetrwały aż tyle lat, zreszta dziekuję za ich nędzne grosiki. Wiem, że będę mieć tyle, ile sama sobie nazbieram.
                    A dwoje, czy troje dzieci wymaga więcej uwagi niż jedno. Może nie jak sa małe, bo rzeczywiście razem się bawią i można jej jakoś kontrolować. Ale jak zaczną dorastać i każde ma swoich znajomych np. własne potrzeby czy wydatki. To jest duże obciążenie, widzę to po swoich rodzicach, gdzie mam 2 siostry i gdybym była sama to rodzice mogliby się już zająć sobą, a tak muszą jeszcze 2 siostry opłacać i jedna z nich nadal sie opiekować. Oczywiście oni nie żałują i pewnie nigdy by tego nie zamienili na 1 dziecko, ale jednak obciążenie jest spore i wcale się nie dziwię, że niektórzy mogą po prostu nie chcieć takiej odpowiedzialności.
                    • titta Re: do freebitch 18.05.10, 14:16
                      Ale jak zaczną d
                      > orastać i każde ma swoich znajomych np. własne potrzeby czy
                      wydatki.

                      A potem tyle sie mowi o nadopiekunczosci i niezaradnych,
                      rozpieszconych dzieciakach wink
                      (Ja wiem, ze mam skrzywiona perspektywe: dziec 18 letni powinien sie
                      do utrzymania domu zaczac dokladac, a nie byc finasowanym przez
                      rodzicow. Ale trzeba przyznac, ze taka sytuacje finasuje czesciowo
                      panstwo, przez stypendia na nauke i w polskich realiach o to trudno).
                      • e.i.t.h.e.l Re: do freebitch 18.05.10, 17:54
                        Moja siostra od kiedy miała 16 lat pracowała sobie dorywczo w jakichś knajpkach jako kelnerka, więc na drobne wydatki miała. Nadal to robi. Ale studiuje dziennie i zajęcia ma tak rozwalone w ciągu dnia, że w tygodniu pracować nie może, tylko w weekendy. No i przez te weekendy niestety nie zarobi tyle, żeby się utrzymać, więc rodzice i tak płacą ponad 3/4 jej wydatków. To nie jest wyraz rozpieszczenia.
              • kyyriad Re: do freebitch 18.05.10, 15:24
                no cóż, ja bym się rozwiódł i tyle. ty widocznie poza dziećmi nie widzisz innych
                celów istnienia i w dzieciach upatrujesz całego uzasadnienia swojej egzystencji
                ... ale czy twój mąż też na pewno tak myśli? może wolałby mieć nowe auto zamiast
                nowego dziecka, bo twój argument o tym, że dziecko nie stwarza obciążenia
                finansowego uważam za śmieszny. w wychowaniu dziecka nie chodzi o talerz zupy
                ale o wykształcenie, zapewnienie życiowego startu, dzieciństwa w dostatku,
                możliwości rozwoju a w tym wszystkim jest różnica czy płacisz za jedno czy za
                dwoje dzieci, dwa przedszkola to podwójny koszt, dodatkowe miejsce na wakacjach
                w hotelu to też dodatkowy koszt, opłacenie dwóch studiów to więcej niż opłacenie
                jednych - to się nazywa nic? i ja właśnie nie chciałby tych kosztów ponosić, bo
                wołałbym mieć jedno dziecko i luz finansowy, możność podróżowania, kupowania
                nowych rzeczy itp. niż mieć dwoje dzieci i tego wszystkiego nie móc.
                • e.i.t.h.e.l Re: do freebitch 18.05.10, 17:57
                  Kobiety chyba patrzą mniej perspektywicznie, bardziej liczy się dla nich tu i teraz lub kilka kolejnych lat. Mężczyźni decyzję o dziecku rozważają w perspektywie dziesięcioleci. Ale może tylko mi sie wydaje.
                  • rikol Re: do freebitch 18.05.10, 19:42
                    Nie sadze. Po prostu kobiety maja malo czasu na robienie dzieci. Mezczyzna moze
                    miec dzieci nawet na emeryturze. Ma taka szanse - mimo ze juz w wieku 40 lat
                    szanse na splodzenia potomka z zespolem Downa sa 2 razy wieksze niz u mlodszego
                    mezczyzny.
                    • e.i.t.h.e.l Re: do freebitch 18.05.10, 20:03
                      A to tez prawda.
      • ja_katrin Re: mama_mai2 18.05.10, 11:07
        fajnie napisałaś tym niewielkim oszustwiesmileale możesz napisać czy
        brałaś tabletki i bez wiedzy męża odstawiłaś? czy jakiś inny chwytwink
        • mama_mai2 Re: mama_mai2 18.05.10, 12:52
          hej, tabletek nie brałamsmile wykorzystałam fakt że mój mąż nie
          interesuje się zbytnio cyklem menstruacyjnym, i zamieniłam dni
          płodne na niepłodne - o czym zawsze informowałam, heh, w dni
          niepłodne udawałam że są płodne i wtedy byliśmy "ostrożni" a w dni
          płodne mąż myślał że sa niepłodne, i wtedy hulaj dusza... smile) gorzej
          było z wyczuciem momentu owulacji, bo nie mam specjalnych oznak że
          to już, ale jakoś sie udało za 4 podejściem

          jesli stosujesz tabletki, to warto sie zastanowić i je po cichu
          odstawić
          • luna445 Re: mama_mai2 18.05.10, 16:54
            widzicie dziewczyny nauczylyscie swoich panow dziadostwa biorac
            tabletki.A teraz mam pytanie dlaczego mialybyscie odstawic je
            pokryjomu powiedzcie ze teraz przestajecie brac i moze panowie
            zadbaja o zabezpieczenie zobaczycie jak dlugo wytrzymaja w gumkach
            nie znam faceta ktory je lubi
          • wilma.flintstone Re: mama_mai2 18.05.10, 21:02
            mama_mai2 napisała:

            > jesli stosujesz tabletki, to warto sie zastanowić i je po cichu
            > odstawić

            Gdyby glupota mogla fruwac, to Ty bylabys Airbusem.
        • e.i.t.h.e.l Re: mama_mai2 18.05.10, 13:33
          Tylko zastanów się, czy Twój mąż jest z tych, którzy się ucieszą z wpadki, czy też raczej z tych drugich, którzy się cieszyć nie będą, a jeszcze nie nie daj boże gdyby się dowiedział o podstępie (co wcale takie trudne nie jest), to całkiem się z rodziny wypiszą. jak już sobie odpowiesz na to pytanie, to jeszcze pamiętaj, że to są tylko przypuszczenia, bo może być zupełnie inaczej.
      • daje_co_mam dobre 18.05.10, 11:45
        Ciesz sie ze Cie za drzwi nie wystawil za taki numer.
        Nie ma to jak rozsadne podejscie i postawienie przed faktem
        dokonanym.
        Gratuluje rozsadku!
      • asiax Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:03

        Moim zdaniem takie zachowanie uzasadnialoby wystapienie przez Twojego meza o
        rozwod z orzeczeniem o winie, Twojej.

        Skrajna nielojalnosc, brak szacunku.
        A tatus, sprobowalby sie z dziecka nie cieszyc....

        JD
    • lalabamba Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 09:56
      35 lat i za stary? No, mój mąż ma 46 i jakoś dał radęwink a sytuacja
      zawodowo-finansowa nigdy nie jest pewna na 100%... Znam podobną parę... Mam
      koleżankę, ma synka już 5 letniego i męża, oczywiście. Kiedy dziecko było
      mniejsze bardzo chciała mieć jeszcze jedno, namawiała męża, ale ten nie chciał
      mówiąc, że ich nie stać, co było dość głupim argumentem bo radzili sobie całkiem
      dobrze finansowo, lepiej niż tzw. "przeciętniacy". No ale jak ktoś nie chce
      dziecka to zawsze znajdzie argument... Prośby nic nie dały, po jakimś czasie
      koleżanka znalazła pracę i zaczęła też nieźle zarabiać. I trochę się tym
      zachłysnęła. Spędza w pracy po 12 godzin i nie ma czasu nawet dla swojego
      ukochanego synka, poza którym świata nie widziała... Teraz sama mówi, że nie ma
      mowy o drugim dziecku. Potrzebę jego posiadania zastąpiła widocznie potrzebą
      zarabiania coraz większych pieniędzy... I tak się posypała wizja szczęśliwej
      rodzinki. Teraz wszyscy osobno, każdy za czymś goni a w weekendy sprzątanie bo
      koleżanka zawsze wszystko sama i sama. Dawno się z nią nie widziałam no bo skoro
      dla dziecka nie ma czasu to co dopiero dla znajomychsmile Reasumując, staraj się
      rozmawiać jak najwięcej z mężem i jakoś go przekonać skoro tak bardzo chcesz
      mieć drugie dziecko. Ja planuję trójkę więc muszę się spieszyćwink Z drugiej
      strony Twoje nastawienie może się zmienić tak jak mojej koleżance i może
      zaczniesz "się spełniać" na innym polu... Życzę powodzenia w przekonywaniu
      mężasmile Pozdrawiam!
      • monikaaleksandra Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 10:56
        Gdyby kobiety pytały się facetóe, czy chca miec dzieci, gatunek
        ludzki już dawno by wymarł. Mężczyżni zupełnie nie powinni decydować
        o potomstwie, powinni je tylko robić. O potomstwie powninny
        decydowac tylko i wyącznie kobiety. Nie znam kobiety, która w
        temacie planowania potomstwa może powiedzieć, że ich mężowie z
        kalendrzykiem w ręku planowali poczęcie swoich dzieci.
        Mam 37 lat, urodziłam druga córkę, starsza ma 4 lata. Mój mż został
        ojcem po raz pierwszy w wieku 42 lat, teraz ma 46. Oczywiście nigdy
        przenigdy nie chciał mie dzieci, teraz nigdy przenigdy nie chciałby
        byc bezdzietny.
        I uważacie że mężczyźni są normalni? Ich logika jest z Marsa, nasza
        z Wenus (lolsmile Niestety, nie uważam ich jako stworzenia do końca
        normalne i przewidywalne, przykro mi.
        Jak najbardziej powinnas już zajść w ciążę, zbyt duża róznica wieku
        między dziećmi nie jest dobra, gdy jedno ma rok a drugie siedem lat
        to de facto wychowuje się dwoje jedynaków.

        Płeć nie jest ważna!
        • routerek Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:08
          Bzdury pleciesz okrutne. Ja tam zawsze chciałem mieć dzieci. I nawet czasem
          musiałem żonę przekonywać, że już pora na drugie. A teraz mamy już trójkę i jest
          super, chociaż trochę niedospany jestem.
        • zigzac1 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:23
          Absurdy piszesz. My plaowaliśmy wspólnie, za kalendarzem w ręku. Obydwoje podjęliśmy decyzję o JEDNYM dziecku i je mamy. Nie zamierzamy rozmnażać się dalej.
          Autorko wątku - jesteście jeszcze baaardzo młodzi, nie ma żadnego ryzyka. Ja urodziłam dziecko w wieku 37 lat. jedyne i zdrowesmile Moja Matka rodziła w wieku 41, a babka urodziła jedynaka w wieku 42. Wszystkie dzieciaki zdrowe.
        • antidotumm Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:40
          Święte słowa.

          Gdyby kobiety pytały się facetóe, czy chca miec dzieci, gatunek
          > ludzki już dawno by wymarł.
        • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:09
          do monikaaleksandra-pieprzysz jak potłuczona.Ze mna kazdy poznany
          facet chce miec dziecko i to szybko.Tylko dlaczego inne sa ich
          zonami,albo chca mi go odebrac? Pomysl....
          • vanilla.an [...] 30.05.10, 02:25
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • malgosiek2 Vanilla_an proszę usunąć allegro z sygnaturki 30.05.10, 13:33

        • pisanie81 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 08:37
          Ale bzdury, między moimi dziećmi jest 8 lat różnicy i jakoś nie zachowują się
          jak jedynacy. u koleżanki jest 11 lat różnicy i świetnie się dogadują. wszystko
          zależy od tego jak matka się czuje, bo ja jakoś jak moje 1 dziecko miało 2 czy 3
          latka byłam tak przemęczona, że sobie nie wyobrażałam 2giego dziecka, po 8
          latach inaczej na to spojrzałam, córka była samodzielna i pomocna, ot i tyle, a
          35 lat to młodzieniaszek z twojego męża (w niemczech bycie ojcem to średnio 40 lat)
    • ark-am Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:10
      A mąż jest jedynym żywicielem waszej rodziny? Może zwyczajnie boi się, że nie będzie w stanie zapewnić Wam godziwego życia?
    • forencka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:22
      Boi się o kasę, ma stresy chłopak, może jak w firmie się uspokoi, jemu się odmieni.
      • pisanie81 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 08:40
        A propos kasy, jeśli ktoś uważa, że dziecko to ogromny wydatek to niech się do
        mnie zgłosi, udzielę wskazówek (pisanie81@gazeta.pl) nie pieniędzy dziecku do
        szczęścia potrzeba tylko miłości i uwagi obojga rodziców (sprawdzone w praktyce).
      • ja_cindy [...] 19.05.10, 11:16
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ja_cindy [...] 19.05.10, 11:19
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ursa72 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:35
      Witaj!Mezczyzni to dziwne stworzenia ciagle chca wiecej osiagnac w finansach niz w zyciu rodzinnym!Moj facet tez deklarowal,ze nie chce drugiego dziecka ale nie robilismy nic zeby sie zabezpieczyc przed taka ewentualnoscia!Zaszlam w ciaze po prawie szesciu latach od pierwszej ciazy to byla wpadka dosc klasyczna!Nawet troche sie obawialam rekacji mojego mezczyzny i co sie stalo..byla wielka radosc z tego faktu!Niestety nie udalo nam sie !Ale nie trace nadzieji choc znow jest niechec ale wiem,ze to z glownie strach ,ze znow cos pojdzie nie tak!!Dalej proboje i mam nadzieje,ze znow sie powiedzie!Niestety nie ma dobrej rady jak postapic z mezem rozmawiaj z nim jak najczesciej ,przedstaw liste przemyslanych argumentow i wylacz emocje,bo te tylko prowadza do klotni!I probuj jak najszybciej go przekonac!A wasz wiek jest jak najbardziej odpowiedni do posiadania drugiego dziecka!To akurat nie jest zaden argumena!!Trzymam za Ciebie kciuki i zycze wygranej!!
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:12
        próbuje,nie probóje....Kobiety chca miec dzieci naokroaglo z
        partnerami,ktorych chca zatrzymac na sile..ewentualnie pochwalic sie
        przed kolezankami,ktore maja jedno dziecko lub zadnego....Szkoda,ze
        nie robi to na nich zadnego wrazenia....Kolezanki dobrze sie bawia w
        lozko z waszymi mezami,a wy myslicie dlaczego on nie chce miec
        wiecej dzieci z wami?
      • birch70 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:33
        Czy znasz może jakieś inne znaki interpunkcyjne oprócz wykrzyknika?
        Czy w realu też tak wciąż krzyczysz?
    • fourchet Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 11:59
      35 i za stary? Mój chłopak ma 38 i w sierpniu po raz pierwszy zostanie tatą
      (biologicznym, bo skutecznie tatuje mojemu synowi już). Wiek to nie żaden
      argument - raczej wymówka, jeśli nie mówimy o 60-latku wink
      • lavenders27 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:28
        Idź do pracy. A jak pracujesz - znajdź kolejną. Przestanie Ci się przewracać w
        macicy wink

        Sama mam jedno dziecko i nie chcę słyszeć o drugim. Po prostu nie mam czasu, ani
        siły na drugie - nie chce się realizować wyłącznie jako matka, ale i w życiu
        zawodowym, a i towarzysko czy społecznie się udzielać od czasu do czasu. Gdybym
        miała dwójkę, to na pewno odbyłoby się to kosztem dzieci, nie mówiąc już o mężu
        - a przy jednym potrafię utrzymać równowagę miedzy różnymi sferami życia, tak że
        wszyscy są zadowoleni.

        Wcale się nie dziwię Twojemu mężowi - problem by był, gdyby w ogóle nie chciał
        dziecka - wtedy Twoje pretensje byłyby uzasadnione. A tak, to myślę, że to mądry
        facet. Wie, że nie może sobie pozwolić ( nie ważne z jakiego powodu) na drugie
        dziecko i stanowczo mówi nie. Uszanuj jego decyzję. Jemu też jest na pewno
        trudno w tej sytuacji. Ja jestem jedynaczką i nigdy nie narzekałam, więc nie
        wiem skąd te mity o nieszczęśliwych jedynakach smile
    • bolsz Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:10
      To trudna decyzja - podejmuje się ją wspólnie.Gdyby mój mąż nie chciał drugiego
      dziecka,na pewno byśmy się nie zdecydowali.Tym bardziej,że u nas to wygląda
      tak,że ja leżę od początku ciąży (na szczęście głównie w domu),a on zajmuje się
      starszym dzieckiem (5 lat),domem,zakupami,no i normalnie pracuje...
      Rozumiem,że bardzo chcesz tego dziecka,ale jeśli są awantury z tego powodu,to
      może nie warto ryzykować kłopotów w związku?Pozdrawiam.
      • lavenders27 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:43
        Jest jeszcze jedna opcja - on kogoś ma na boku. Jeżeli planuje rozstanie "jak
        dziecko trochę podrośnie", to na pewno nie będzie chciał drugiego. Tak było u
        moich sąsiadów - sąsiadka wręcz klęczała przed mężem i błagała o kolejnego
        malucha, a on już planował nowe życie u boku innej pani. Byli super udaną parą,
        ale długo starali się o dziecko - po urodzeniu syna sąsiadka była w takiej
        euforii, że zapomniała o bożym świecie (w tym o mężu), cierpliwość sąsiada się
        wyczerpała i zaspokajał potrzeby na boku - aż się zakochał. No i po ptokach.
        Trudno było w to uwierzyć, bo "na zewnątrz" byli para idealną, a już jak
        urodziło się dziecko, to wydawało się, że do szczęścia im niczego nie brakuje.

        Musisz sama ocenić, czy argumenty twojego męża znajdują odzwierciedlenie w
        rzeczywistości - czy on chce, ale "nie, bo coś tam..." czy on po prostu nie chce
        mieć z Tobą kolejnego dziecka i już.
        • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:40
          Mylisz skutek z przyczyną, to nie tak, że on nie chciał 2 dziecka, bo miał kogoś na boku i planował odejscie, tylko, że po pierwszym dziecku żona bardziej skupiła się na dziecku, zapomniała o reszcie świata, może w ogóle myślenie o dzieciach przysłoniło jej wszystkie inne rzeczy, więc mąż znalazł sobie kogoś. Nie mówię, że tak było na pewno, po prostu mogą być różne wersje i bardzo łatwo pomylić skutek z przyczyną.
          • titta Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:01
            A moze jeszcze inaczej: pana nie bardzo obchodzily za bardzo
            potrzeby zony wiec ta przelala swoja milosc na dziecko? Zazwyczaj
            panowie zdolni "zaspakajacy swoje potrzeby na boku", a potem z
            wyrachowaniem czekac az dziecko dorosnie (wieksze cierpi bardziej,
            bo sporo rozumie) maja juz ten defekt w charakterze, a jedynie
            uwidaczniaja go pod wplywem okolicznosci.
            • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:06
              A może jest jeszcze inaczej: pani nie liczyła się z potrzebami męża, z tym, że chciał on odchować jedno dziecko, a potem miał potrzebę zajęcia się pracą, hobby, czy czymś w tym rodzaju. Żona tego nie zrozumiała, wymusiła lub wrobiła w dziecko, skupiła się na nim, a pan miał tego dość. Życie pisze tyle różnych scenariuszy smile
    • lubicielka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 12:44
      Czy się przejmujesz? Urodziłam 1 dziecko mając 37 lat. Córka zdrowa i mądra (ma
      3,5 roku, jest dwujęzyczna, rozwój intelektualny na poziomie 7 latka- czyta,
      pisze, liczy w zakresie 20). W Niemczech kobiety rodzą dzieci w wieku 43 lat i
      nikt nie robi z tego problemu. Pozdrawiam.
      • annie_laurie_starr Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:04
        Chyba troszke przesadzasz - wcale nie jestescie za starzy. Ja mam 35 lat i
        dopiero jestem w polowie drugiej ciazy. Maz tez zwlekal z drugim dzieckiem, ale
        w koncu oboje doszlismy do wniosku, ze chcemy je miec w rodzinie.

        Towja sytuacja jest bardzo dobra - maz nie mowi, ze nie chce drugiego dziecka w
        ogole, tylko niekoniecznie teraz. Moze potzebujece ciut wiecej czasu - sama
        pisalas o depresji poporodowej o chorobie dziecka. Czy nie lepiel byloby dac
        rodzinie 6 miesiecy takiego "funu", ze jestesmy wszyscy razem i mamy fajna
        rodzine, a potem sprawa drugiego dziecka pewnie i tak wyjdzie i pewnie ono bedzie.

        Moze powinnas przestac sie na razie nakrecac tym kto jest w ciazy.
      • belajsia Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:13
        Ja rowniez pierwsza corke urodzilam majac 32 lata, a syna 37 lat.
        Poczatkowo tez nie chcielismy drugiero, bo mala dala nam przez 3
        lata porzadnie "popalic", potem chciala rodzenstwo, a my nareszcie
        mielismy przespane noce i okres wytchnienia.Ale pomyslelismy o
        corce, wlasnie to, ze jesli nas "trafi" to ona zostanie calkiem
        sama, zwlaszcza, ze mieszkamy za granica i nikt z nas nie ma tu
        rodziny. "Dostala" mlodszego braciszka, ja mam spokojne sumienie,
        poza tym nie bylo problemow ze spaniem, zawsze zadowolony, spi, je
        itd. Moze to dlatego, ze przy drugim dziecku czlowiek jest
        spokojniejszy i bardziej pewny siebie i dziecko to odczuwa. Powiedz
        mezowi, ze rodzenstwo dla waszej corki to takie zabezpieczenie dla
        niej na przyszlosc, a sami oboje macie rodzenstwo, czy jestescie
        jedynakami?
        • uknown naprawdę w to wierzysz? 18.05.10, 14:38
          że rodzeństwo jest jakimś zabezpieczeniem przyszłości, gwarancja braku
          osamotnienia w życiu? bzdura, nie jesteś w stanie przewidzieć nawet, czy twoje
          dzieci jako dorośli ludzie będą się wogóle lubiły, jak się potoczą ich losy,
          każde może mieszkać w innej części świata. mój brat mieszka w Kanadzie i
          widujemy się raz na 5 lat, siostra jest w UK i przyjeżdża głównie na święta,
          poza tym zero kontaktów, przyjaźni. znam rodzinę z 6 dzieci, w której rodzice
          zostali na starość zupełnie sami, bo każde z dzieci wyjechało w innym kierunku i
          sporadycznie odwiedzają rodziców a siebie nawzajem wcale! więc według mnie
          rodzenie kolejnego dziecka jako leku na samotność swoją czy brata, siostry jest
          z gruntu fałszywym założeniem, bo mamy już chyba za sobą epokę silnych więzi
          rodzinnych scalających rodziny pokoleniowo, dziś każdy jest kowalem swojego losu ...
          • belajsia Re: naprawdę w to wierzysz? 18.05.10, 14:50
            uknown napisał:

            > że rodzeństwo jest jakimś zabezpieczeniem przyszłości, gwarancja
            braku
            > osamotnienia w życiu? bzdura, nie jesteś w stanie przewidzieć
            nawet, czy twoje
            > dzieci jako dorośli ludzie będą się wogóle lubiły, jak się potoczą
            ich losy,
            > każde może mieszkać w innej części świata. mój brat mieszka w
            Kanadzie i
            > widujemy się raz na 5 lat, siostra jest w UK i przyjeżdża głównie
            na święta,
            > poza tym zero kontaktów, przyjaźni. znam rodzinę z 6 dzieci, w
            której rodzice
            > zostali na starość zupełnie sami, bo każde z dzieci wyjechało w
            innym kierunku
            > i
            > sporadycznie odwiedzają rodziców a siebie nawzajem wcale! więc
            według mnie
            > rodzenie kolejnego dziecka jako leku na samotność swoją czy brata,
            siostry jest
            > z gruntu fałszywym założeniem, bo mamy już chyba za sobą epokę
            silnych więzi
            > rodzinnych scalających rodziny pokoleniowo, dziś każdy jest
            kowalem swojego los
            > u ...
            Nie, tak nie jest. Masz sporo racji, ale majac rodzenstwo nie ma sie
            tego poczucia samotnosci "na swiecie", gdzie kolwiek sie bedzie w
            przyszlosci. Ja tez mieszkam za granica, brat we Francji, rodzice w
            Polsce, teraz tylko ojciec, mama zmarla dawno temu. Ale sama
            swiadomosc tego, ze "ktos" tam gdzies jest jakos pomaga....
            Przynajmniej ja tak to widze. A najbardziej ciesze sie z lat
            przezytuch razem z moim bratem w dziecinstwie, az do naszego wyjazdu
            w rozne strony swiata. Tyle wspomnien, jednak warto kogos miec.
            • e.i.t.h.e.l Re: naprawdę w to wierzysz? 18.05.10, 18:11
              Najgorsze, jak zaczynają się kłótnie w rodzinie np. o podział majątku po dziadkach, czy rodzicach. Ostatnio koleżanka opowiadała o rodzinie swojego narzeczonego. Niezłych rzeczy się nasłuchałam. Niby rodzina, a złość i podłość większa niż z obcymi ludźmi. Nie wiem, pewnie zależy to też w sporej części od tego, jak rodzice wychowają dzieciaki. Ja bym nie chciała być jedynaczką, ale pewnie jakbym była, to też bym twierdziła, że dobrze mi jest jak jest.
    • affera123 A ja chętnie bym cofnęła czas... 18.05.10, 13:03
      Tak patrzę, obserwuję, analizuję i nachodzą mnie następujące
      refleksje: aktualna sytuacja w naszym kraju uniemożliwia
      statystycznej rodzinie cieszyć się swoją obecnością, sytuacja
      ekonomiczna w kraju, niskie przeciętne zarobki, niestabilność
      zatrudnienia i cała masa komplikacji wynikających z ciągnącego się
      od końca lat 90-tych niemal permanentnego kryzysu gospodarczego w
      naszym kraju powodują, że u mnie coś takiego, jak radość
      macierzyństwa nie występuje. Na domiar tego wszystkiego Polacy są
      narodem ludzi zawistnych, z syndromem "Schadenfreude", zazdrosnych i
      pochmurnych na codzień. To dodatkowo wyzwala wzajemne stany
      depresyjne. Kiedyś w autobusie uśmiechnęłam się do pewnej pani, to
      usłyszałam "wariatka", innym razem facet myślał chyba, że go
      podrywam. Uprzejmość jest traktowana w naszych realiach jak
      dziwactwo, a człowiek zadowolony to odmieniec. Dodatkowo dochodzi,
      wywołana modą na bycie singlem, bardzo wyraźna niechęć, a nawet
      agresja względem matek z małymi dziećmi i brak tolerancji czy
      współczucia dla czysto ludzkich problemów. Wystarczy poczytać fora i
      ten cały jad, jaki sączy się w kierunku osób, którym w życiu nie za
      bardzo wyszło, wydawałoby się, że każdy powinien być doktorem
      habilitowanym, żeby zasługiwać na szacunek. Do tego dochodzi ocena
      człowieka na podstawie wyglądu (musi być perfekcyjny - dotyczy
      zwłaszcza kobiet), wieku i posiadanych zasobów finansowych. I
      rozluźnienie więzi rodzinnych, przyjacielskich. Człowiek jest
      anonimowy w tłumie nie tylko obcych ludzi, ale na tle własnej
      rodziny, środowiska. Kiedy się tego doświadcza częściej niż się tego
      pierwotnie oczekiwało, człowiek zadaje sobie pytanie, jak
      nierozsądne było płodzenie potomstwa, jakie życie zgotowaliśmy swoim
      dzieciom, które będą musiały się zmagać z bezdusznością tego świata,
      przemocą i jak bardzo zdewaluowały się wartości, które nas
      prowadziły, a teraz są coraz częściej wyśmiewane. Dlatego twój mąż,
      pomijając zmęczenie, brak czasu itp. drobne detale, na pewno ma
      takie przemyślenia, które mogą skutecznie zniechęcić do kolejnych
      zmian w życiu, być może jako tako stabilnym, choć dzisiejsza
      rzeczywistość jest dla mnie osobiście, jak funkcjonowanie z granatem
      w tyłku, z którego co i raz ktoś ma zamiar wyciągnąć zawleczkę...
      • belajsia Re: A ja chętnie bym cofnęła czas... 18.05.10, 13:39
        Oj sporo masz niestety racji. Zwlaszcza z tym okazywaniem sympatii
        do obcych ludzi, zwyczajny usmiech dziwi. Ja na szczescie mieszkam w
        Szwecji i tu sie ludzie jakos ciagle do siebie usmiechaja, latwiej i
        przyjemniej sie zyje, a tak malo potrzeba. Po kilku latach
        nieobecnosci w kraju rowniez sie z tym spotkalam, dokladnie tak jak
        ty to opisujesz. Szkoda, naburmuszone miny, a juz w urzedach....
        szkoda slow. Tam na pewno "klient to nie nasz pan". Jak czlowiek
        chce sie kulturalnie z usmiechem przywitac - to szybko cie przywroca
        do polskiej rzeczywistosci. Moje dzieci na szczescie maja sie
        dobrze, ale nie warto rezygnowac z potomstwa tylko ze wzgledu na
        sytuacje w danym kraju, moze poprostu trzeba uczyc wlasne potomstwo,
        ze nalezy sie do innych usmiechac, byc pomocnym. wrazliwym na cudze
        nieszczescie itd, itp.
    • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 13:49
      Ja mam takie jeszcze jedno spostrzeżenie, otóż tyle jest na forach kobiet żalących sie, że ich mąż zajmuje sie tylko pracą, że dziecko go praktycznie nie obchodzi, ale jak się potem tak zastanowić, to wychodzi, że on wcale tego dziecka tak ochoczo nie chciał jak jego małżonka, że uległ dla świętego spokoju, albo żeby się żona cieszyła, albo z innych powodów. Oczywiście wielu z panów po fakcie staje sie super ojcami i cieszą się z dziecka, ale są też tacy, jak ci pierwsi, więc i nad tym się zastanówcie drogie panie, czy wasz mężczyzna postawiony przed faktem dokonanym na pewno zmieni się na lepsze, lub przynajmniej nie zmienia na gorsze.
      a co do tego, że za stary, to pewnie nie chodzi o sam wiek biologiczny na staranie się o spłodzenie dziecka. Może boi się mąż, że nie zdoła zarobić na studia dla dziecka, czy na jego start w życiu, a chciałby, żeby jego dzieci miały dobrą przyszłość. Może boi się, że kiedy bedzie na emeryturze to zamiast odpoczywać, nadal bedzie musiał pracować. Porozmawiaj z nim, zapytaj co wg niego znaczy za stary. I przede wszystkim nie martw się. On nie mówi nie, tylko nie na razie. Czyli są duże szanse, ze niedługo powie tak.
    • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:07
      Widocznie tak wyobrazal sobie swoje zycie.I nie radze ci tego
      zmieniac,bo na pewno nigdy nie bedziecie juz razem.

      Gdyby moj partner wymuszal na mnie dziecko to na pewno by sie z nim
      rozwiodla....a dziecka bym nie kochala.....

      Smutne to....

      I nie da sie namowic kogos do wiekszej ilosci dzieci....To mit!
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:15
        męzczyzni po prostu nie moga dokonac aborcji,bo dziecko to cialo
        kobiety.......Tak mi kiedys powiedzial moj kolega.A konwenanse
        spoleczne nie pozwalaja im robic innej miny niz tej dobrej,tyle,ze
        do zlej gry....

        Zreszta to dziala w obie strony.....

        A moze po prostu to pierwsze dziecko jest nieudane (down na
        przyklad),albo nie syn tylko dziewczynka.....
    • lavinka Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:19
      Się zastanawiam,dlaczego rozmowa kończy się awanturą. Ale o tym
      później. Skoro było tyle problemów przy pierwszym dziecku, nie
      dziwota,że pan nie chce mieć powtórki z rozrywki. Spróbuj się
      postawić w jego położeniu. Czy Ty pracujesz? Bo coś czuję,że nawet
      jeśli to i tak największe obciążenie finansowe jest po jego stronie.
      Planowanie w tym momencie dziecka nie jest o końca trafione. Poza tym
      skoro były problemy z zajściem w ciążę przy pierwszym dziecku, przy
      drugim mogą być tak samo niezależnie od Twojego wieku. Zresztą teraz
      kobity rodzą i w okolicach 40tki, nie dramatyzuj, wcale nie jesteś
      taka stara.

      Poza tym nie przesadzaj w kwestii rodzeństwa, jedynacy nie zawsze
      wyrastają na egoistów wink

      Jest jeszcze druga opcja, pewien rodzaj kompromisu czyli adopcja
      starszego dziecka. Ominie Cię kolejna depresja poporodowa, a
      przynajmniej jej wizja.

      Pytanie jak wygląda Twoja rozmowa z mężem? Bo rozwiązań należy szukać
      uwzględniając obie strony, nie tylko swoje widzimisię. Jeśli ktoś
      stawia veto bez względu na wszystko, to może wcale nie chodzi o
      dziecko? Tylko o coś innego? Może Twój mąż czuje się odsunięty od
      Ciebie z powodu dziecka i czuje,że z powodu drugiego zupełnie Cię
      straci? Mam na myśli Twoją uwagę, która teraz skupiona jest na
      dziecku, a przy drugim będzie skupiona jeszcze bardziej.
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:26
        INTUICJA podpowiada NAJLEPSZE rozwiazania.....jesli mowi nie,to
        znaczy nie.
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 14:31
        do lavinka-ja uwazam,ze najlepiej w zyciu byc jedynakiem.....A
        kazdemu dziecku ktore kocham zycze by jego rodzice mysleli tak JAK
        JA.....

        To ma saaaaaaamiusienkie PLUSY......o samotnosc jedynaka sie nie
        bojmy,przy pewnym minimalnym otwarciu na zewnatrz nigdy nie bedzie
        nieszczesliwy
        • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:14
          życie byłoby nudne, gdyby wszyscy ludzie myśleli tak samo, tak jak ty.
    • uknown mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:22
      Kobiety w kwestii chęci posiadania drugiego dziecka są dziwnie ślepe i
      bezwzględne i gotowe uciekać się do różnych oszustw typu udawana "wpadka" i
      stawianie faceta przed faktem dokonanym! Dziecko to decyzja dwojga rodziców i
      skoro facet twierdzi, że was nie stać, że on nie czuje się na siłach, że są inne
      obiektywne przyczyny itp., to dlaczego większość z was jest skłonna lekceważyć
      te wyjaśnienia? Dziecko ponad wszystko żeby swoją histerię macicy, zrealizować
      nawet po trupach taki reklamowy obrazek rodzinki z dwojgiem dziatek? Na
      argumenty o finansach i chęci życia nie tylko dla dzieci większość kobiet ma
      tylko jedną odpowiedź: PORADZIMY SOBIE a potem one zachodzą w ciążę i przestają
      pracować i to ON ma sobie w tej sytuacji poradzić, czyli więcej zarabiać, mniej
      wydawać, więcej czasu poświęcać dzieciom, mieć więcej obowiązków, których de
      facto nie chciał! I wy się dziwicie że coraz trudniej znaleźć chętnego do ślubu
      i rodzicielstwa? Czy to jakaś życiowa konieczność mieć dwoje dzieci, jedno
      oznacza mniej szczęścia w rodzinie? Ja, gdyby moja kobieta zaliczyła
      nieplanowaną wpadkę w sytuacji, gdy zdecydowanie odmawiam zostania ponownie
      ojcem, porzuciłbym ją bez względu na wszystko, bo bałbym się żyć dalej z kobietą
      nieobliczalną w najważniejszych życiowych sprawach! Kto wie czy za jakiś czas
      nie okazałoby się, że "wpadki" weszły jej w krew i w drodze jest kolejne
      niechciane dziecko! A tyle gadacie o partnerstwie ale realizujecie tylko wtedy,
      gdy dotyczy waszych praw i przywilejów, aa jak facet czegoś chce lub nie chce,
      to są tylko jego "dziwne głupie tłumaczenia"! Boże, strzeż od takich babonów!
      • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:27
        do unknow-amen
        • ania19821 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:51
          Dla mnie wcale nie jesteś za "stara" na drugie dzieckosmile
          Ja co prawda mam obecnie 28 lat i też chcę mieć drugie. Dopiero teraz dojrzałam
          do decyzji i rozmyślaniu o drugiej ciąży. Pierwsze dziecko, mój synek dał nam od
          małego lekki wycisk. Uważałam, że na tym pierwszym będzie koniec. Ostatnio
          jednak obudziłam się, że syn skończy zaraz 5 lat, a ja jestem gotowa na drugie.
          Na drugie dziecko nigdy nie jest odpowiedni moment. Mówią tak wszyscy których
          znam. Dlatego wiem, że jeśli teraz się nie zdecyduję to już nigdy. Nie wyobrażam
          sobie sytuacji że mój syn ma 10 czy 12 lat a ja nagle zachodzę w ciążę.
          Powiedz Twojemu mężowi, że jeśli w ogóle chce mieć jeszcze drugie dziecko to nie
          ma na co czekać. Sytuacje życiowe są różne, raz jest praca raz jej nie ma. Raz
          jest lepiej raz gorzej. A duża różnica wieku to też nie jest dobre rozwiązanie.
          U mnie jak zajdę w ciążę będzie już 6 lat różnicy. Dla mnie to bardzo dużo.
          Żałuję, że obudziłam się z tym dopiero teraz.
          • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:55
            do ania-a po co skoro facet tego nie chce?
            rozumiem gdybys miala pewnosc ,ze to bedzie dziewczynka......bo
            zapewne po to tylko robisz...

            tylko dziecko innej plci rodzi sie zazwyczaj przy 3 podejsciu...
            gdyby byla aborcja ze wzledu na plec na pewno bredziłabyś inaczej...
            • ania19821 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:59
              Dla mnie płeć dziecka nie ma znaczenia.
              • ania19821 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:03
                Nie napisałam bardzo ważnej rzeczy.
                Uważam, że jeśli mąż kategorycznie mówi, że nie chce drugiego dziecka to należy
                to uszanować.
                Nie czytałam wszystkich wpisów, ale wydawało mi się, że tutaj nie ma stanowczego
                "NIE". Tylko, że "NIE TERAZ"
                Jeśli nie teraz to kiedy?? Kiedy będzie odpowiedni moment??
                • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:05
                  do ania-ja wysnułam inny wniosek z tych postow.I recze,ze wiekszosc
                  tych panow jest jednak z wielodzietnych rodzin....
                • e.i.t.h.e.l Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 18:18
                  Myślę, że lepszy moment będzie, gdy ten mąż bedzie miał stabilniejszą sytuację finansową, bo coś było wspomniane, że teraz nie jest za ciekawie w firmie. To może być też jedna z wymówek, ale może rzeczywiście trzeba to przemyśleć.
              • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:08
                do ania-przy pierwszym moze i nie ,przy nastepnym watpie.w sumie
                trudno miec dzieci ksero z jednym partnerem....

                gdybym chciala miec drugie dziecko,to NIGDY W ZYCIU Z TYM SAMYM
                FACETEM...nie pomnaza sie tych samych genow....
      • iaguasu święta prawda 18.05.10, 14:43
      • aribeth1 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 14:56
        O rany, jak ja bym chciała, żeby mój mąż nie chciał... U nas to ja cierpnę na
        samą myśl, ze miałabym przez to wszystko przechodzić jeszcze raz. Syn ma nieco
        ponad 2 lata , rodzina zaczyna naciskać, a mąż uważa za "oczywistą oczywistość",
        że dwoje dzieci ma być. A ja w tej chwili wolałabym popełnić samobójstwo, niż
        decydować się na drugie dzieckocrying
        • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:03
          no jak popatrzyl,ze go nie stac mimo wysilku nawet na jedno,to w
          sumie lepiej wiecej niźli mniej....tak dla jaj...

          chociaz watpie by facet na 'wyzszym' poziomie wpadl na taki pomysl
          jak drugie dziecko....
          • ania19821 do "iamhier" 18.05.10, 15:08
            Nie wiem czym dla Ciebie jest dziecko. Widzę, że traktujesz ten temat bardzo
            przedmiotowo. Dziecko = kłopot i nic więcej??
            Nie mogłabym być z człowiekiem dla którego dziecko to konieczna doczepka do
            związku, dlatego wystarczy jedno.
            Są jeszcze ludzie dla których posiadanie dziecka to nie tylko problem, ale
            radość i szczęście.
            • iamhier Re: do "iamhier" 18.05.10, 15:14
              do ania-a ja wrecz przeciwnie.Bardzo szanuje ludzi z ktorymi
              jestem,rowniez mezczyzn.

              Osobiscie uwazam,ze penie uwagi mozna skupic wylacznie na 1
              dziecku.Mezczyzni zazwyczaj mysla o synu,wiekszosc o JEDNYM SYNU.
            • kyyriad Re: do "iamhier" 18.05.10, 15:15
              dla ciebie może i radość i szczęście ale czy wszyscy muszą myśleć tak samo jak
              ty? zwłaszcza mężczyźni widzą temat dziecko w kategoriach głównie ekonomicznych
              i obowiązkowych i trudno im się dziwić: ostatecznie to oni najczęściej
              zapewniają byt rodzinie. a wogóle to nieznośne są kobiety, które przy każdej
              wzmiance o dzieciach są rozświergolone i pełne świętego oburzenia, że ktoś się
              na widok dzieci nie rozpływa w miłości, dzieci się miłością i szczęściem nie
              żywi, nie ubiera, nie kształci, więc trochę realizmu w temacie dziecko nigdy nie
              zaszkodzi.
              • iamhier Re: do "iamhier" 18.05.10, 15:23
                do kyyriad-no wiesz...ja zawsze byłam materialistka...i zdecydowanie
                wolalabym zeby moje dziecko mialo wypasiona bryke od rodzicow niźli
                brata (siostre).....ja sie nie zastanawiam nad tym czy bedzie mialo
                rodzenstwo tylko czy kupie jej (jemu) wille z basenem....
                • kyyriad Re: do "iamhier" 18.05.10, 15:28
                  mnie takie podejście też jest zdecydowanie bliższe smile)
                • iamhier Re: do "iamhier" 18.05.10, 15:28
                  i naprawdę żal mi tych dzieci,ktorych rodzice mysla inaczej..tylko
                  niech nie żądają przywilejow za wielorództwo....to zazwyczaj
                  najlatwiejsze....
                  • margonik Re: do "iamhier" 27.05.10, 20:39
                    Sądzę, że to jednak prowokacja...
                    Jednak jeśli nie... mi osobiście żal dzieci, które od rodziców
                    dostają super samochód i willę z basenem - z tego tytułu, że mając
                    wszystko dane, nie mają satysfakcji z dochodzenia do swojego statusu
                    samemu. Wzamian mają natomiast bardzo dużą presję na osiągnięcie
                    życiowego sukcesu rozumianego jednostronnie, jako sukces materialny.
                    Nie zawsze są w stanie tej presji podołać, juz nie mówiąc o tym, że
                    rzeczywisty sukces i spełnienie to coś więcej niż kasa na koncie.

      • kyyriad Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:09
        Mam dokładnie takie same spostrzeżenia i widziałem już wielu swoich kolegów w
        kompletnym dole, bo żonka radośnie im zakomunikowała, że "zaciążyła" po raz
        drugi/trzeci/czwarty i w związku ich życiowe plany znowu legły w gruzach! Jeden
        po czymś takim faktycznie się rozwiódł, bo żona absolutnie nie przyjmowała do
        wiadomości, że dla niego jedno dziecko to aż nadto i zwyczajnie nie chce
        poświęcać swoich pieniędzy i czasu na drugie. Dla kobiet (na szczęście nie
        wszystkich!) jest oczywiste, że życie ma się kręcić wokół dzieci i nic innego
        się nie liczy, ale faceci oprócz rodziny często chcą mieć też coś jeszcze z
        życia: niepraktyczny kabriolet zamiast rodzinnego kombi, wycieczkę do Indii,
        czas na swoje hobby, na spotkania z kolegami w pubie na meczu i dziecko,
        zwłaszcza kolejne, będzie im w tym zwyczajnie przeszkadzać, wręcz uniemożliwi
        realizację planów. I potem kobiety się dziwią, że odszedł, zostawił z dziećmi,
        znalazł inną, a on pewnie był wrobiony w te dzieci i w końcu nie zdzierżył tego
        wiecznego homonta u szyi i bryknął jak niewybiegany źrebak! Kobiety zastanówcie
        się czasem czy nie warto poprzestać na mniejszej ilości dzieci ale zachować
        trochę czasu i pieniędzy również dla siebie, dla związku, bo dziecko nie
        wszystkim daje bezwarunkowe szczęście, zwłaszcza mężczyznom.
        • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:12
          no,coz zycie ma sie tylko jedno......a prawda taka,ze niespelniony
          rodzic jest gorszy niz niejedna hiena....to taka trucizna na cale
          zycie
          • ania19821 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:23
            Nie pochwalam mnożenia się jak króliki, ale dwoje dzieci to nie jest żadna
            skrajność.
            Poza tym każdy ma w życiu inne priorytety. Dla jednych ważna jest rodzina dla
            innych tylko pieniądze.
            Faceci też dzielą się na tych co kochają swoje dzieci i na tych co ręki nie
            przyłożą do ich wychowania.
            Jak słyszę od mojej koleżanki że jej mąż ani razu nie wykąpał jej dziecka, ani
            razu nie przewinął, ani razu nie wyszedł na dwór to flaki mi się przewracają.
            Nie dziwne że u nich decyzja o poprzestaniu na jednym dziecku jest zgodna z obu
            stron. Tylko czy to jest normalna rodzina??
            • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:32
              do ania-dla mnie najwazniesze sa pieniadze,ktore moge wydac na 1
              dziecko....(na razie nie mam dzieci).

              i nie widze sensu dzielenia wlosa na dwoje.....
            • kyyriad Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 15:32
              Czytam i oczom nie wierzę: rodzina z jednym dzieckiem i zadowolona z takie stanu
              rzeczy to nie jest normalna rodzina?! dla jednych dwoje dzieci to absolutne
              minimum, dla innych to już o jedno za dużo i cała sztuka dobrać się tak, aby w
              związku zarówno facet jak i kobieta mieli na ten temat podobne zdanie. a w
              rzeczywistości zazwyczaj kobiety chcą mieć więcej dzieci niż mężczyźni i na tym
              tle są tarcia, co widać w całym tym wątku!
              • iamhier Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 18:13
                do kyyriad-wybacz,ale najlepiej gdy dzieci rodza sie z milosci i
                zadne dobory,ZMUSZANIA,WYMUSZANIA niczego tu nie zmienia....

                Kobieta to nie krowa,ze jak jej sie druga krowe podstawi to w rui
                dziecko sobie splodzi.Bynajmniej ja.....
              • ania19821 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 18.05.10, 23:09
                A czy ja napisałam, że koleżanka jest zadowolona ze swojego życia??
                Dopiero jak urodziło się dziecko zdała sobie sprawę za jakiego człowieka wyszła.
                Tylko teraz jest już za późno, a ona jest za słaba żeby go rzucic w cholerę.
                Ona bardzo chciałaby miec drugie dziecko, ale nie z kimś takim jak jej mąż. Jest
                odpowiedzialna i wie że żaden z niego ojciec, któremu dziecko we wszystkim
                przeszkadza, a zwłaszcza w graniu na komputerze.
                • iaguasu Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 19.05.10, 05:32
                  Nie każdy ma papiery na rodzica, jedni się zachwycają mogą bawić się z dzieckiem
                  klockami, a innych trafia wtedy szlak i odrabiają to jak pańszczyznę. W tej
                  sytuacji ważne jest aby umieć sobie właśnie po pierwszym dziecku powiedzieć czy
                  się dobrze z z dziećmi odnajduję czy nie, jak nie, to chyba oczywiste jest, że
                  na jednym koniec, bo po co sobie dodawać problemu? I widocznie mąż twojej
                  koleżanki należy do ludzi, ktorych dziecko męczy i nie musi być z tego powodu od
                  razu złym człowiekiem a to właśnie usiłujesz zasugerować. On po prostu uznał że
                  to nie dla niego, że jednak lubi mieć czas na grę na komputerze i jest to
                  normalna życiowa decyzja odpowiedzialnego człowieka. Żonie to nie odpowiada?
                  Zawsze może zmienić męża.
      • nonameuno Mnie też zawsze rozkłada argument: poradzimy sobie 18.05.10, 15:51
        wypowiadany przez kobietę, która nie pracuje, zamierza dalej nie pracować i
        zamierza znacząco zwiększyć wydatki zachodząc w ciążę i rodząc kolejnego członka
        rodziny, bo z reguły ona nie ma żadnej koncepcji jak to "radzenie sobie" ma
        wyglądać, ona ma tylko plany na kolejne wydatki typu rodzinny poród i szkoła
        rodzenia, nowy wózek, impreza na chrzciny, przedszkole w niedalekiej
        przyszłości! A mężczyzna ma "tylko" stanąć na wysokości zadania i zarobić na to
        wszystko, nawet jeżeli tego nie chce i jego zdanie nie zostało wzięte pod uwagę!
        A potem narzekania, że ciężko, brak pieniędzy, że takie wyrzeczenia, że państwo
        nie wspiera rodziców, że na nic nie starcza, że ciągle pod górkę itp. Ale chwila
        zastanowienia przed poczęciem dziecka, zwłaszcza kolejnego, to wiele kobiet już
        przerasta, bo one wszak mają święte prawo się rozmnożyć i wszyscy powinni stanąć
        na baczność i zamrzeć z wrażenia na ich heroiczne macierzyństwo. A o pieniądzach
        to pomyślimy POTEM.
        • e.i.t.h.e.l Re: Mnie też zawsze rozkłada argument: poradzimy 18.05.10, 18:31
          Ja jestem kobietą, która nie zamierza się utrzymywać z pieniędzy męża, chcę być zupełnie niezależna finansowo. Dopuszczam oczywiście jakieś krótkie okresy kiedy jedno utrzymuje drugie, bo coś tam się wydarzyło, ale nie przez dłuższy czas. I może dlatego decyzja o jakimkolwiek dziecku byłaby dla mnie niezwykle trudna i wymagała wielu przemyśleń. bo przecież to ja będę musiała je żywić, ubierać, kształcić. I zawsze się zastanawiam, czy gdyby zabrakło faceta, czy dałabym sobie radę z zapewnieniem dziecku tego, co jest mu potrzebne.
        • inkwizytorstarszy Re: Mnie też zawsze rozkłada argument: poradzimy 19.05.10, 02:06
          Wyrazy uznania za mądry komentarz-popieram.
          A kobiety w okolicach 40 lat-KŁAMIĄ ! Bo kiedy popatrzyły nago w
          lustro,to stwierdziły że tylko kolejne dziecko utrzyma męża przy
          niej...
        • iaguasu Re: Mnie też zawsze rozkłada argument: poradzimy 19.05.10, 05:38
          słusznie prawisz a to jest niestety norma wśród kobiet, takie myślenie i takie
          stawianie sprawy. dlaczego wstrzymano pracę nad męską tabletką antykoncepcyjną?
          tylko po zażyciu czegoś takiego facet mógłby się czuć bezpieczny od strony
          podstępnej kobiety i niechcianych potomków ...
      • akle2 Re: mąż nie ma prawa nie chcieć? 20.06.10, 16:26
        uknown, Tobie nie ma prawa zdarzyć się żadna "wpadka", bo jako facet, zawsze się
        zabezpieczasz.

        A tak poważnie - jak znaleźć ten złoty środek, by w małżeństwie ON nie odkładał
        decyzji o pierwszym WSPÓLNYM dziecku (przykładowo: on już jedno ma, a ona
        jeszcze nie - to jest dopiero dramat dla tej kobiety) na wieczne nie wiadomo
        kiedy, a ONA nie wierciła dziury w brzuchu jeśli miało by to być wspólne
        kolejne, a jej zaplecze finansowe na to nie pozwala.
    • white.black.2010 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:14
      Wiesz, ja doskonale rozumiem, że odechciewa się drugiego dziecka. Ciebie też
      rozumiem, kobieta ma to "coś", ten instynkt, którego mężczyzna nie ma. Ja długo
      namawiałam męża na pierwsze dziecko, w końcu po kilku miesiącach uległ i
      staranka były super, ale CHCIAŁ i to dla mnie było ważne, że oboje chcemy.
      Uważam , że decyzja o dziecku należy do obojga małżonków. Innym postępowaniem
      można bardzo zranić. My mamy 1 dziecko i na tym kończymy, ani ja ani mąż nie
      chcemy słyszeć o drugim dziecku, a powodów mamy naprawdę sporo. O mało życiem
      nie przypłaciłam ciąży, malutka też musiała walczyć o życie i powtórki nie chcę
      za nic. Za parę lat pewnie będzie pytała o rodzeństwo, ale z przykrością powiem
      że ani brata ani siostry nie będzie miała...
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:18
        Do white.black-no widzisz.jaki twoj mąż jest mądry!Mądrzejszy niż ty
        • white.black.2010 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:38
          A czemu mądrzejszy? Nigdy decyzji o dziecku nie żałował i razem zajmujemy się
          córką. Jedno dziecko nam wystarcza i tutaj się zgadzamy.
      • lavenders27 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 15:35
        Kurcze, jak tak to czytam, to wstydzę się, ze jestem kobietą...

        Jak możecie "wrabiać w dziecko" kogoś, kogo rzekomo kochacie i szanujecie? Można
        sobie kupić nową kanapę, która się męzowi nie spodoba - ale nie wrabiać go w
        dziecko, którego nie chce! W pale mi się nie mieści jak można robić coś takiego!
        Zachowujecie się jak samice w rui - z klapkami na oczach byle tylko być zapłodnioną.

        Dziecko to jest najpiękniejsze co się dwojgu ludziom może przydarzyć - dwojgu,
        którzy się kochają i bardzo tego pragną. Wiecie w ogóle co to ZAUFANIE, szacunek
        do drugiego człowieka? Wcale się nie dziwię, ze wokół tyle zdrad...
        • bracialwieserce Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:33
          Nawet samice w rui nie są głupie tak jak niektóre z tych co tu piszą. Nie
          obrażaj samic! Zawsze twierdziłam, że musi istnieć 3 gatunek/płeć bo to
          niemożliwe przynależeć do tej samej kategorii co poniektóre idiotki.
      • e.i.t.h.e.l Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:33
        Nie wszystkie kobiety mają to coś, ten instynkt. Znam takie, które nie mają go zupełnie. Znam też mężczyzn, którzy świrują na punkcie posiadania dziecka.
    • bracialwieserce sorry 18.05.10, 16:50
      ale Twoje dziecko może sobie dużo chcieć. Tak gada i tyle albo mu inni wmawiają,
      że potrzebuje. Nic nie poradzisz na to, że mąż nie chce.
    • phalene0 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:53
      My też mamy jedno dziecko i to wystarczy. Ja też jestem jedynakiem i nie było mi w życiu źle. Oczywiście - jak byłam mała mędziłam o rodzeństwo, ale kiedy zostałam nastolatką doceniłam to, że kiedy chcę mieć spokój to go mam, natomiast kiedy chcę pogadać - wokół pełno przyjaciółek. Wokół mnie jest bardzo dużo jedynaków, którzy są super fajnymi ludźmi, wcale nie samotnymi egoistami - bo tak się mówi o jedynakach. Myślę, że jeżeli kobieta wrabia faceta w dziecko to jest po prostu draństwo, egoizm i facet nie zawsze musi się z tym pogodzić - jeżeli się nie pogodzi jest rozgrzeszony. To, że komuś szaleją hormony nie znaczy, że może skazywać najbliższą sobie osobę na kłamstwo, stres i dyskomfort psychiczny. Bo to kobieta zostaje w domu i opiekuje się potomstwem - a facet na nie musi zapracować - to najczęstsza sytuacja u nas w kraju. Żałosne.
      • mama-in-spe Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 16:58
        masz "już" całe trzydzieści lat i się boisz, że nie "zdązysz" zajść? LOL
        kobieto, ogarnij sie,, masz jeszcze co najmniej 10-12 lat na zachodzenie...
        lepiej się zajmij tym dzieckiem, które już masz, trzy lata to stanowczo za
        wcześnie na przedszkole.
        • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:57
          10-12? to chyba zart.Ja mam lekko powyzej 30 stki i o dzieciach to
          ja juz nie mysle nawet....MÓJ CZAS SIĘ SKOŃCZYŁ.DEFINITYWNIE NA
          RODZENIE!!

          nie kazdemu panstwo daje szanse na rozmnozenie sie na pewnym
          normalnym poziomie w slusznym wieku.Mnie to uniemozliwiono na kazdym
          kroku.Chyba,ze kto ma na uwadze prostytucje malzenska czy jakies tam
          inne dryblingi...co w moim przkonaniu jest bledem....
    • norka-30 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 17:14
      Hej. Nie da sie zmusic kogos zeby chcial miec dzieci.Dziecko
      potrzebuje obojga rodzicow, ktorzy beda go kochac i wyczekiwac.
      Ciesz sie ze masz jedno. Gdybys nie miala wcale to mozna wariowac,
      szperac w necie. A tak to ( przepraszam)robisz z siebie "lekko
      zachwiana umyslowo". To troche takie egoistyczne. Dlaczego trzeba
      miec dwoje dzieci? dlaczego nie mozna byc jedynakiem? bo sie
      bedzie "odstawac" od innych? Zafundowanie sobie dziecka dlatego ze
      inni tak uwazaja to chyba przesada. To ze synek mowi o rodzenstwie
      znaczy, ze macie mu je dac? -jak zabawke. A co bedzie jak zacznie
      mowic o samochodzie,albo innych rzeczach ? tez wszystko dostanie?
      Dzieci to decyzja doroslych, rodzicow i to powinna byc swiadoma
      decyzja a nie "wymuszanie". 30 i 35 lat to mlody wiek, teraz
      normalne sa pary 40-45 i wszystko jest ok.
      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:04
        Wierzysz w to co piszesz?
        • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:08
          a z panami powyzej 35,jak i ponizej 30 to ja sie nawet nie spotykam..
          No bo co z tego bedzie? Nico.......
          • bracialwieserce Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 18:30
            To spotykaj się z 15latkami.
    • max_heiliger i po co wam to ? 18.05.10, 19:04
      a my wogóle nie chcemy i nie mamy dzieci. Mało mam problemów żeby sobie jszcze następne na łeb ściągać
    • toa1 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 19:52
      Mój mąż też nie chciał drugiego dziecka (starsza miała 7 lat),i w ciągu następnych trzech latach urodziło mu się dwoje dzieci.Po 17 latach od tamtych urodzin jest najszczęśliwszym ojcem.Ma dorosłe dziecko i dwoje maluchów 17 letnich.
      Pozdrawiam - matka dzieci
      • lavenders27 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 20:55
        Jest szcześliwym ojcem - ale czy jest szczęśliwym człowiekiem?

        Jak się już dziecko urodzi, to oczywiste że ojciec go nie wyrzuci do śmietnika,
        tylko będzie kochał (i na niego zarabiał). Co nie zmienia faktu, że zmuszenie go
        do ojcostwa jest wyjątkowo niskie i podłe. Ja naprawdę nie jestem w stanie tego
        pojąć, jak można coś takiego robić.

        Tak jak to ktoś wyżej napisał, robią to chyba tylko idiotki, które nie mają
        żadnych ambicji i nigdy pracą się nie skalały. Dla nich to oczywiste, że facet
        ma na to wszystko zarobić i spełniać ich zachcianki. To, że on ma jakieś
        marzenia, plany, pomysły na samorealizację to już nie ważne - grunt, to gromadka
        dzieci na które on bedzie musiał tyrać przez 20 najlepszych lat swojego życia.
        Naprawdę uważacie to za szczyt marzeń?

      • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 08:50
        płacąc tobie alimenty na pewno..z inna pania...
    • iwonagos Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 22:19
      Gdyby facet wrobił mnie w dziecko bez mojej zgody powiesiłabym go za jajka. Sorry za bezpośredniość.
      Uważam, że babka, która wrabia męża, partnera to zwykła zdzira. I tyle.
      Nigdy w życiu nie zaufałabym facetowi, który w ten sposób postąpił. Nie ma mowy.
      • ania19821 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 18.05.10, 23:04
        Nie rozumiem jednego. Co na tym forum robią osoby które nie mają dzieci, nie
        chcą ich miec i zniechęcają innych do ich posiadania??
        To jest forum dla kobiet oczekujących na narodziny swojego dziecka bądź
        starających się zajśc w ciążę.
        Dziwi mnie czemu osoby z takimi poglądami w ogóle się tu znalazły. Aż tak Wam
        się nudzi?
        • bracialwieserce prawda w oczy kole przeto kłamstwo wolę? 19.05.10, 00:18
          Czepiasz się ich bo pomysł wrobienia faceta w dziecko uważają za poroniony?
          Wiesz przecież, że maja rację a net to wolna strefa. Dzietne mogą wypisywać
          bzdury a bezdzietne nie mogą przedstawić swego zdania?
        • iamhier [...] 19.05.10, 08:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • ania19821 [...] 19.05.10, 08:58
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • geehee Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 09:10
              nie jest zbrodnią posiadanie nawet dziesięciorga dzieci o ile były one
              przemyślaną decyzją dwojga rodziców, którzy posiadają środki finansowe i
              możliwości wychowania ich wszystkich! i nikt się nikomu nie musi tłumaczyć z
              ilości swego potomstwa, które sobie w życiu funduje podobnie jak bezdzietni nie
              muszą się nikomu tłumaczyć dlaczego są bezdzietni, co się niestety nagminnie
              zdarza. ale to niestety fakt, że żyje na świecie mnóstwo kobiet uznających, że w
              kwestii dzieci tylko ich zdanie się liczy i że najważniejszym zadaniem w życiu
              jest zaciążyć - i już w życiu ustawiona, niech otoczenie (mąż, rodzice,
              pracodawca) martwią się co dalej, one już swoje zrobiły, ewentualnie zrobią
              zachodząc kolejny raz.
          • ania19821 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 09:04
            Nie wiem czy pojawił się mój poprzedni wpis, więc go powtórzę.
            Barachłem to jesteś Ty.
            Ja nigdzie nie napisałam że pochwalam wrabianie męża w dziecko. Swojego męża
            nigdy bym nie oszukała w tym temacie. Jeśli się zdecydujemy będzie to naszą
            wspólną decyzją.
            Nie rozumiem jednak osób, które na siłę przekonują wszystkich: PO CO MIEĆ DWOJE
            DZIECI!! skoro wystarczy jedno.
            • iamhier Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 09:16
              Kovhaniutka.....nie kazda kobieta z Downem musi sie nadal
              rozmnazac...to raz.

              Po drugie te permanentne mobbingowanie bezdzietnych i par z jednym
              dzieckiem bardzo wplywa na PSYCHIKĘ i jest kancerogenne.O czym
              rzadko ludzie wiedza.....ale tak jest.Kobiety nekane tematem dzieci
              przez takie byle co jak ty zazwyczaj popadaja na choroby typu rak
              piersi,rak jajnika.
              Zamknij swoje ryło w końcu i wynieś się ZE SWOJĄ SEKTĄ...z tego
              forum......

              Bo ty jestes z sekty,taka jest prawda.Za bardzo kręcisz lody i
              prawnie mozgu robisz ludziom.Obserwuje net od jakiegos czasu i ty mi
              sie ewidetnie nie podobasz......
              • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 13:05
                iamhier napisała:


                > Po drugie te permanentne mobbingowanie bezdzietnych i par z jednym
                > dzieckiem bardzo wplywa na PSYCHIKĘ i jest kancerogenne.O czym
                > rzadko ludzie wiedza.....ale tak jest.Kobiety nekane tematem
                >dzieci przez takie byle co jak ty zazwyczaj popadaja na choroby
                >typu rak piersi,rak jajnika.




                Jakies badania, dowody naukowe??? Bo prawda jest, ze wieksza liczba
                ciaz rowna sie mniejszej liczbie owulacji, co chroni przed rakiem
                jajnika. Przed rakiem piersi chroni zas karmienie, wiec byc moze
                stad wiekszy odsetek kobiet bezdzietnych lub z 1 dzieckiem
                zapadajacym na te choroby. Skad jednak pomysl, ze to nekanie tych
                kobiet jest kancerogenne? A nawet jesli, czy to ze im to az tak na
                psyche wplywa nie oznacza, ze nie sa pewne swoich decyzji?
                Zaznaczam, ze sama nie jestem zwolenniczka nadmiernego rozmnazania
                sie, dzieci mam, ale nie sa dla mnie jedynym celem w zyciu, ale
                pytam bo mnie zaintrygowalas.
            • elutka24 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 09:30
              Popieram Anie. Wogole nie rozumiem dlaczego tu sie toczy taka
              awantura?? Przeciez autorka wpisu,wyzalila sie tylko,ze chce miec
              kolejne dziecko,a jej maz narazie nie i,ze ma nadzieje,ze to sie
              kiedys zmieni... A tu zaczela sie wojna miedzy wielodzietnymi i
              bezdzietnymi. Nie ma reguly,kto ma lepiej. Sa ludzie ktorzy marza o
              wielodzietnej rodzinie i sa tacy,dla ktorych szczesciem jest
              posiadanie kota. Uwazam,ze zalety ma jedno i drugiesmile Jestem teraz w
              ciazy i bardzo sie z tego ciesze,ale tez pamietam zycie sprzed
              ciazy,ktore bylo pelne szalenstwwink echch te imprezy...big_grin Dlatego
              nie licytujmy siesmile Buziakikiss
              • ania19821 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 10:00
                Nie rozumiem o co Ci chodzi. Czemu uważasz że jestem z sekty? Bo na sektę to
                raczej Ty mi wyglądasz. Śmieszna jesteś. Może masz jakiś problem o którym tu do
                końca nie napisałaś? Bo ten temat dziwnie mocno Cię drażni. Może tak naprawdę
                masz dziecko i facet Cię zostawił dlatego taką teraz nagonkę robisz?
                W ogóle jestem oburzona że się przyp.....łaś do mnie. Wyluzuj kobieto. To nie ja
                wrabiam męża w dziecko.

                Do elutki24smile
                Też pamiętam życie sprzed ciąży. Wolny czas, wypady na imprezy.
                Niestety jak się ma dziecko z wielu rzeczy trzeba zrezygnować, życie zmienia się
                o 180 stopni. I są ludzie którzy nie nadają się do posiadania nawet jednego
                dziecka. Mam znajomych, którzy są ludźmi tak leniwymi, że nawet psem się nie
                potrafią porządnie zająć, a co dopiero dzieckiem. I chcą mieć dziecko!! Już
                teraz współczuję maleństwu jak cały dzień będzie leżeć z brudną pieluchą.
                • elutka24 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 10:21
                  Aniu nie przejmuj sie tym co pisze IAMHIER. Specjalnie poczytalam co
                  miala wczesniej do "powiedzenia" innym dziewczynom,i zauwazylam,ze
                  faktycznie ma problem z uprzejmoscia...olej tosmile Pozdrawiamsmile
            • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 12:59
              ania19821 napisała:

              >
              > Ja nigdzie nie napisałam że pochwalam wrabianie męża w dziecko.
              Swojego męża
              > nigdy bym nie oszukała w tym temacie. Jeśli się zdecydujemy będzie
              to naszą
              > wspólną decyzją.
              > Nie rozumiem jednak osób, które na siłę przekonują wszystkich: PO
              CO MIEĆ DWOJE
              > DZIECI!! skoro wystarczy jedno.



              To wpisz sie pod postem osoby, do ktorej pijesz, a nie wpisze sie
              nie z gruszki nie z pietruszki, a potem ma pretensje. Cytuj, wpisuj
              sie we wlasciwym miejscu, co, od wczoraj masz internet?
        • wilma.flintstone Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 19.05.10, 12:56
          ania19821 napisała:

          > Nie rozumiem jednego. Co na tym forum robią osoby które nie mają
          >dzieci

          Jesli o Iwone Ci idzie, to ona, z tego co kojarze, dzieci ma. A ze
          uwaza wrabianie partnera w dziecko za przejaw zdzirowatosci? Ja
          podzielam ten poglad, a mam dwojke dzieci. Sadzisz, ze tylko
          bezdzietni i nie chcacy miec dzieci uwazaja takie postepowanie
          kobiety za objaw zamiany mozgu na macice?


          > Dziwi mnie czemu osoby z takimi poglądami w ogóle się tu znalazły.

          Watek by wczoraj na stronie glownej portalu, wiec zaciekawil grono
          szrsze niz tylko wrzesnioweczki, czerwcoweczki i inne biiiip...eczki
          cwierkajace na tym forum. A poza tym to jest forum publiczne,
          skarbie.
          • kfiatuszek80 Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 20.05.10, 11:54
            A co powiecie o sytuacji gdzie maż owszem twierdzi ze chce drugiego
            dziecka ale jego zapędy seksualne by to dziecko zrobić są bliskie
            zera.W dniach płodnych skutecznie odmawia seksu(nie stale oczywiscie
            ale zdaża sie czesto) ,wierzac nie wiem w wiatropylność?
            Jak takiego rozszyfrowac?Chce czy nie chce i zwleka by powiedziec
            wprost-nie nie chcę drugiego dziecka.
    • mrocznaewcia Re: zazdroszczę Wam:( mój mąż... 22.05.10, 17:58
      Ja tez mam podobna sytuacje, tzn. moze nie zupelnie podobna...Moj
      maz ma syna z poprzedniego zwiazku (syn ma 12 lat) i razem mamy 3,5
      letnia corke. Ja mam 33 lata, maz 42. Od jakiegos czsu tez mysle
      tylko o kolejnym dziecku, ciagle siedze na forum dziecko i wyobrazam
      sobie jak by to bylo, gdyby juz bylo na swiecie...Maz jednak nie
      chce miec wiecej dzieci ( on w koncu ma juz dwoje), poza tym uwaza,
      ze jest za stary i jego syn nie bedzie mial juz kontaktu z
      najmlodszym dzieckim (gdyby sie urodzilo za rok) bedzie mial juz 13
      lat, ze to duze odstepy etc. Ja jednak nie moge pogodzic sie z
      mysla, ze bede miala tylko jedno dziecko.Nasza corka mialby sie z
      kim bawic i ja bym pewnie jej tak nie rozpiszczala jak teraz to
      robie, gdyby bylo jeszcze jedno...Finansowo nie ma problemu,
      obydwoje pracujemy. Tylko nie wiem jak przekonac meza...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka