16.08.10, 16:52
mój kochany mężczyzna ostatnio stwierdził, ze chce być zemną przy porodzie ale
tylko do pewnego momentu, biedaczek jakoś się boi tej chwili gdy dzidzia
pojawia się na świecie( czyli ostatniej fazy porodu), stwierdził, że będzie
robił wszystko o co poproszę tylko nie chce widzieć tego jak dzidzia wychodzi
z mojego krocza. i tak sobie myślę ze skoro nie chce nie będe nalegała, każdy
ma chyba jakiś próg wytrzymałości więc rozumiem go.
Obserwuj wątek
    • cytrynowa.lemoniada Re: faceci 16.08.10, 16:58
      no i.. co w związku z tym? to chyb normalne że nie można nikogo namawiać na
      uczestnictwo w porodzie, albo chce albo nie i trzeba to zrozumieć. Lepiej
      uczciwie powiedzieć niż męczyć się potem, a kobieta i tak to wyczuje.
    • m.b.g Re: faceci 16.08.10, 16:59
      Jakoś mnie to nie dziwi, też nie chciałabym oglądać jak dzidzia
      wychodzi z czyjegoś krocza.

      "biedaczek jakoś się boi tej chwili"
      Ty się nie boisz?
      • ewcik035 Re: faceci 16.08.10, 18:01
        Mnie na szkole rodzenia powiedziano że mężczyzna jest od masowania
        pleców,wycierania potu z czoła a do krocza napewno nikt go nie dopuściwink
        • dele_mele Re: faceci 16.08.10, 19:02
          E tam nie dopuści. Oczywiście jego miejsce powinno być za głową, ale mój kolega
          chciał patrzeć w krocze i tak było. Ja bym tego chyba nie zniosła.
          Mój mąż też będzie ze mną tylko w pierwszej fazie porodu, później wychodzi.
          Chociaż kto wie, może w trakcie zmieni zdanie.
        • karod Nie dopousci? akurat 17.08.10, 09:06
          Akurat nie dopusci uncertain haha
          U nas polozna sama wolala meza zeby podszedl zobaczyc jak czuprynke
          widac wink))
          Przed porodem tez mial obawy, ale jak zaczela sie sama akcja to polozna
          go zwerbowala do pchania lozka na porodowke i jakos tak juz zostal smile)
          ale nie ma traumy i chce byc przy nastepnym.
    • claire1983 Re: faceci 16.08.10, 18:25
      Dobrze że nie nalegasz. Mój mężczyzna też postanowił że będzie tylko
      do pewnego momentu i całe szczęście bo i tak bym go na skurcze parte
      wywaliła z sali porodowej. To nie jest widok dla wszystkich facetow
      i większość w tej chwili powinna wyjść. Tylko niektórzy dają radę i
      dzielnie to znoszą. Moja przyjaciółka w sumie przez to się
      rozwiodła a byli doskonałym małżeństwem i szaleli za sobą i na
      dzidziusia też czekali z utęsknieniem. Jej bardzo zależało żeby on
      był przy porodzie i nalegała na to ciągle, więc się zgodził. Już
      wcześniej zwierzał się mojemu mężczyźnie (są przyjaciółmi), że ma
      obawy i to nie dla niego. Niestety jego obawy się potwierdziły bo
      później wszystko zaczęło się psuć między nimi, on nie był w stanie
      się z nią kochać, dotykać jej, ciągle miał w pamięci ten poród.
      Niestety mimo terapii i wielu prób nie udało im się uratować
      małżeństwa. Ta historia jest dla mnie przestrogą bo nigdy nei
      wiadomo jak mężczyzna w głębi duszy przyjmie to co zobaczy, pozatym
      on się nigdy nie przyzna do tego a my się zorientujemy że coś jest
      nie tak dopiero wiele tygodni później...
      • dimdam Re: faceci 16.08.10, 18:42
        A ja mam mieszane uczucia co do obecności mężczyzn przy porodach do końca. Tzn.
        z jednej strony wszystko co piszecie jest prawdą i w pełni się zgadzam, ale z
        drugiej strony ja nie mam wyjścia, muszę być przy porodzie do końca tak samo jak
        byłam przy poczęciu. Więc dlaczego niby facet może być tylko przy poczęciu
        (czyli tylko w przyjemnych chwilach), a na te najgorsze mam zostać sama? Zaraz
        się tu na mnie zjeżycie, że to natura, że od zawsze kobiety rodzą i to się nie
        zmieni itd, ale moim zdaniem jak facet nie zobaczy tej męczarni to nawet mu
        przez myśl nie przejdzie ile to wysiłku i bólu. Dlaczego tylko ja mam to znosić?
        Z resztą ja to będę znosić i psychicznie i przede wszystkim fizycznie, więc on
        może chociaż psychicznie. Przecież faceci niby są tacy odporni, że zniosą
        wszystko, to co? Trochę krwi czy sapań żony ich przeraża? Mięczaki...
        • magdamajewski Re: faceci 16.08.10, 18:51
          a kto mu kaze stac i gapic sie w krocze? - sama bym tego nie chciala
          ogladac. Stac grzecznie przy glowie i sie nie ruszac. ja mialam dodatkowo
          na kolanach nalozona chuste taka jak u ginekologa. Zadnej krwi nie bylo
          widac. Dziecko troche w sluzie i tyle. Zakochany i oczarowany tata o
          niczym innym juz nie pamietal jak dostal dziecko na rece.
        • claire1983 Re: faceci 16.08.10, 19:23
          Może i racja że mięczaki ale na końcu to my będziemy stratne jak
          będziemy ich zmusząć bo to oni odejdą (w najgorszym przypadku).
          Niestety faceci tacy są (oprócz wspaniałych wyjątków), że kręcą ich
          kobiety nieskazitelne, czyste itp. a jak się naoglądają tej krwi,
          krzyku i bólu to nie potrafią już o niczym innym myśleć i
          podświadomie przstajemy ich kręcić. Podkreślam że nie wszyscy tacy
          są ale spora ich część. A my dowiemy się jaki jest nasz facet
          naprawdę dopiero po dłuższym czasie po porodzie. Może więc nie warto
          ryzykowć? Świat jest ogólnie niesprawiedliwy bo to my rodzimy,
          karmimy, dostejmy rozstępów, bardzo cierpimy fizycznie, tyjemy,
          wstajemy w nocy co 15 min do dziecka a później oni odchodzą bo
          biedaki nei mogą się pogodzić z tym że cycki nam się wyciągnęły albo
          że przy porodzie wyglądałyśmy nieatrakcyjnie.... smutne ale
          prawdziwe i czesto się zdarza. Znam już kilka takich przypadków
          wśród dość bliskich znajomych. Może więc nie warto tak zmuszać do
          tego porodu?
          • magdamajewski Re: faceci 16.08.10, 21:24
            nikt nikogo nie zmusza, ale wolalabym sie w miare szybko dowiedziec ze mam
            meza mieczaka, dla ktorego atrakcyjna jestem tylko wtedy kiedy w pelnym
            makijazu, radosna i usmiechenita.
            To co taki mieczk zrobi jak zobaczy zone karmiaca? tez bedzie musiala sie
            po katach chowac bo potem bedzie sie dla pana zle lokarzylo?
            nie mowie zeby ciagnac na sile do porodu ale agrumety typu nie bedzie mogl
            sie otrzasnac po tym co zobaczy to o kant d mozna poltluc.

            nie pisze tutaj postow chwalebnych dla swojego M. Ale on widzial mnie juz
            w takich sytacjach ze porod nie byl mu starszny. Poza tym stal przy glowie
            wiec tak na prawde to niczego nie widzial.
          • memphis90 Re: faceci 17.08.10, 09:15
            Podkreślam że nie wszyscy tacy
            > są ale spora ich część. A my dowiemy się jaki jest nasz facet
            > naprawdę dopiero po dłuższym czasie po porodzie.
            Wiesz, mogłabym w to uwierzyć, gdyby dotyczyło par, które "wpadły" podczas
            pierwszej randki.. Trudno mi uwierzyć, żeby tak nie znać swojego partnera, żeby
            nie wiedzieć, jak zareaguje na widok czyjegoś cierpienia Jeśli faceta kręcą
            tylko wypindrzone, odstrzelone laski z photoshopa- to raz, że widać to przecież
            niemal od chwili poznania, a dwa- po co w ogóle wiązać się z kimś takim? Poród
            to nie jedyna chwila w życiu, kiedy facet widzi nasze cierpienie. Możemy ulec
            wypadkowi, dostać przy nim ostrej biegunki, wyć z bólu po chemioterapii (rak). I
            od człowieka, którego nazywam mężem oczekuję, że będzie mi wtedy pomagał. Nie
            tylko na dobre, ale i na złe...

            Może więc nie warto
            > ryzykowć?
            A po co mi facet, który zostawia kobietę, po tym jak ona cierpi? Jak nie poród,
            to znajdzie inny powód do odejścia z powodu utraty estetyki- np. cycki obwisają
            także z wiekiem, nie tylko od karmienia.
          • tutuna Re: faceci 17.08.10, 11:22
            . A my dowiemy się jaki jest nasz facet
            > naprawdę dopiero po dłuższym czasie po porodzie. Może więc nie warto
            > ryzykowć?

            A na chorobę mi w domu doopa nie facet?

            ? Świat jest ogólnie niesprawiedliwy bo to my rodzimy,
            > karmimy, dostejmy rozstępów, bardzo cierpimy fizycznie, tyjemy,
            > wstajemy w nocy co 15 min do dziecka a później oni odchodzą bo
            > biedaki nei mogą się pogodzić z tym że cycki nam się wyciągnęły albo
            > że przy porodzie wyglądałyśmy nieatrakcyjnie.... smutne ale
            > prawdziwe i czesto się zdarza. Znam już kilka takich przypadków
            > wśród dość bliskich znajomych. Może więc nie warto tak zmuszać do
            > tego porodu?

            Znaczy - facet musi być ponad wszystko. Nawet totalna niedojda. Zupełnie tego
            nie rozumiem. Same kobitki się w ten błędny krąg wpuszczają. Smutne.
        • memphis90 Re: faceci 17.08.10, 09:08
          Czy to Twój pierwszy poród? Bo to, co piszesz, czytam z mieszanymi uczuciami...

          >Więc dlaczego niby facet może być tylko przy poczęciu
          > (czyli tylko w przyjemnych chwilach), a na te najgorsze mam zostać >sama?
          Czy Ty chcesz, żeby on tam był za karę? Bo jak dla mnie to kiepska motywacja. Po
          pierwsze- nie chodzi o to, żeby robić z siebie męczennicę "ja się tyle dla
          ciebie nacierpiałam, a ty, podły, zostawiasz mnie, patrz i doceniaj". Po drugie-
          z taką wizją porodu jaką masz teraz, mogę się założyć, że będziesz swój poród
          źle wspominać. Bo już się nastawiasz, ze męczarnia, że to jest najgorsze, co
          może się zdarzyć itd. Poczytaj trochę o porodzie, o jego fizjologii, o znaczeniu
          bólu porodowego. Nastawienie to podstawa, od niej się wszystko zaczyna.
          Doskonałe materiały są na przykład tu:
          www.rodzicpoludzku.pl/pliki/o%20bolu%20porodowym.pdf Po trzecie- każdy
          poród może być inny, ale w moim przypadku II faza to była czysta przyjemność-
          zero bólu, tylko trochę wysiłku przy parciu. Gdyby mój małż widział tylko
          wypieranie dziecka, to doszedłby pewnie do wniosku, że to taki odpowiednik
          siłowni, a poród to pikuś wink

          Przecież faceci niby są tacy odporni, że zniosą
          > wszystko, to co? Trochę krwi czy sapań żony ich przeraża? Mięczaki...
          He, he, właśnie- zniosą wszystko, pod warunkiem, że dotyczy to szeregowca Ryana
          na ekranie big_grin
      • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 18:49
        Wiecie co, to racja. Ja na przykład bardzo bym chciała, żeby mój był ze mną, ale
        jak sobie pomyślę, że ma słuchać tych wrzasków moich i okrzyków bólu i Bóg wie
        co jeszcze, to wymiękamsmile Myślę, że kieruje nami moda na 'poród rodzinny' ale
        tak na prawdę nie ma co faceta zmuszać. Moja koleżanka rodziła może 3 miesiące
        temu najdalej, rodziła z mężem, dumna była z tego jak jej pomógł podobno przy
        porodzie, a dziś? No właśnie... Wyprowadził się do matki, zostawił ją z małym
        dzieckiem i jakoś nie może się odnaleźć z tym wszystkim.

        Warto ryzykować???
        Same sobie odpowiedzcie.
        • memphis90 Re: faceci 17.08.10, 09:17
          I naprawdę sądzisz, że wyprowadził się z powodu porodu?
      • illegal.alien Re: faceci 17.08.10, 08:26
        Chyba jednak nie byli takim doskonalym malzenstwem, skoro kobieta go do tego
        zmusila...

        My planujemy tak, ze wejdziemy razem, a jak moj partner stwierdzi, ze dalej nie
        chce tam byc, to wyjdzie. Mam nadzieje, ze bedzie do konca smile
    • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 18:53
      Zamieńmy się mężczyznami na czas porodu big_grin
      Mój chce byc, a ja go tam nie chcę...
      • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:06
        Dobra jesteśsmile
        Puść mu film o jakimś porodzie, może jak się napatrzy to zmieni zdaniesmile
        Żeby nie było jeszcze tak, że sam będzie uciekał gdzie pieprz rośnie, jak się
        zacznie ostatnia fazasmile
        • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 19:15
          Wiesz, on jest strasznie empatyczny i opiekuńczy. Film uznałby za
          paskudny, ale myśl że JA będę potrzebowała pomocysmile sprawia, że wedrze
          się na salę siłą i udusi każdego, kto-wg niego-będzie mi robić krzywdę
          wink On tak ma. Chyba go nie przekonam...
          • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:21
            mia_siochi napisała:

            > Wiesz, on jest strasznie empatyczny i opiekuńczy. Film uznałby za
            > paskudny, ale myśl że JA będę potrzebowała pomocysmile sprawia, że wedrze
            > się na salę siłą i udusi każdego, kto-wg niego-będzie mi robić krzywdę
            > wink On tak ma. Chyba go nie przekonam...


            Z jednej strony pozazdrościć, opiekuńczy i w ogólesmile
            Ale mówią, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu hehe
            Cóż, mam nadzieję, że nie będzie chciał dusić położnej jakby chciała Cie naciąćwink
            A tak poważnie, to może jeszcze mu się zmieni zdanie, albo coś się stanie i nie
            będzie mógł byćsmile Powinien uszanować też Twoje zdanie.
            • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 19:34
              Będzie przy mnie warował od 7 miesiąca smileW sumie- ktoś mnie musi
              zawieżć, nie jestem pewna czy sama dam radę big_grin
              • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:39
                mia_siochi napisała:

                > Będzie przy mnie warował od 7 miesiąca smileW sumie- ktoś mnie musi
                > zawieżć, nie jestem pewna czy sama dam radę big_grin


                A ja wyjścia już nie mam. Muszę sobie sama poradzić, bo zdecydowaliśmy niedawno,
                że wyjedzie do pracy za granicę, w sumie to już wyjechał, ale mówi, że na poród
                będzie darł stamtąd ile fabryka dała w aucie hehesmile
                Choć znając życie spóźni się właśnie tak, żeby wejść i powiedzieć: Kochanie już
                urodziłaś??? Szybciej nie mogłemsmile A co mamy chłopca czy dziewczynkę?wink
                • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 19:44
                  He he wink
                  A daleko ma? Może faktycznie zdąży smile
                  • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:47
                    Nie raczej nie zdąży, chyba że będzie się powoli akcja porodowa toczyła...
                    Jakieś 12 godzin drogi wiesz, autem może trochę krócej.
                    Nawet jak zdąży to na pewno zostanie na korytarzusmile
                    • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 19:49
                      Cholera...
                      Spryciarz swoją drogą big_grin
                      • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:54
                        A jak wiedział, co robismile Podejrzewam, że nawet jakby zdążył, to wtedy i tak by
                        się gdzieś 'zawieruszył'big_grin
                        Śmiech śmiechem, ale zmuszać go nie będę, może to nawet lepiej, że nie będzie
                        patrzył na to wszystko, bo nie lubi jak cierpię a mimo wszystko musiał by to
                        wtedy zobaczyć.
                        • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 19:55
                          Choć z drugiej strony fajnie by było usłyszeć: kochanie dzielna byłaśwink
                          • mia_siochi Re: faceci 16.08.10, 20:05
                            I tak to powie.
                            Spróbował by nie big_grin
                            • ania87-2 Re: faceci 16.08.10, 20:06
                              To wstanę z łóżka i mu nakopie do d...big_grin
                              Na to jeszcze mi sił starczytongue_out
                              • ginag Re: faceci 17.08.10, 12:07
                                To moze wez mame, siostre albo znajoma. Najlepiej kogos kto juz
                                rodzil. Zawsze razniejsmile
      • ognista998 nie zmuszać.... 16.08.10, 19:07
        ...poród rodzinny to bardzo fajna rzecz i wtedy ma sens kiedy OBOJE tego chcą i
        zdają sobie sprawę z tego konsekwencji.
    • tommama Re: faceci 17.08.10, 07:07
      nie musi przecież patrzeć w twoje krocze podczas porodu.
      ja pozostawiłam decyzje swojemu mężowi i muszę przyznać, że jego
      obecność mi pomogła;
      ale to tylko moje subiektywne odczucia, decyzja należy do was
    • drzewozaoknem Re: faceci 17.08.10, 07:28
      Prawda jest taka,że nie każdy meżczyzna się nadaje. Szkoda,że dość trudno, to
      odkryć wcześniej. Mój mąż chciał i był przy porodzie. Co więcej brał aktywny
      udział (przy zszywaniu trzymał wziernik)sadTaka jest nasza służba zdrowia,ze
      często personelu bakuje, jak jest kilka porodow na raz. Fakt,że nikt go nie
      zmuszał, sam się wyrywał do pomocy.Nie zaszkodziło, to naszym relacjom (wręcz
      przeciwnie), ale dopóki się o tym nie przekonałam miałam dużego stracha, czy po
      tym wszystkim będę jeszcze dla niego atrakcyjna. Teraz czekamy na drugi poród, a
      on boi się bardziej ode mnie. Czyli, to nie tak,że to co widział nie zrobiło na
      nim wrażenia. I nie chodzi o estetykę porodu, on się po prostu boi,że mogę
      umrzeć (przy pierwszym porodzie były dość dramatyczne chwile plus dużo
      krwi).Podsumowując, mąż sprawdził się świetnie, bardzo mi pomógł,(także po
      porodzie), nie rzucał głupich tekstów o pieszczeniu sie i wyolbrzymianiu
      porodowego bólu(mąż koleżanki, który siedzial pod porodówką)i bardzo bym
      chciała,żeby teraz też był. Z drugiej strony żal mi go,że taki stres przeżywał.
      • ma.ry.ja.ne Re: faceci 17.08.10, 08:43
        W pierwszej ciąży namawiałam męża na poród rodzinny.Nie mogłam go namówic.Po
        porodzie stwierdził,że może jednak dobrze że nie było go ze mną w tym czasiesmile
        Druga ciąża:również zagadywałam choc znałam odpowiedz.Więc nie nalegałam.M
        zawiózł mnie do szpitala i po trzech godzinach byłam już z córcią.
        Teraz trzecia ciąża i nawet nie wspominam o wspólnym rodzeniu.

        Co do karmienia to mojego Męża to nie zniechęciło do nassmileBył szczęśliwy jak
        mógł popatrzec na dzieciątko które ssie pierśsmile
      • tommama Re: faceci 17.08.10, 12:19
        > Prawda jest taka,że nie każdy meżczyzna się nadaje. Szkoda,że dość
        trudno, to
        > odkryć wcześniej. Mój mąż chciał i był przy porodzie. Co więcej
        brał aktywny
        > udział (przy zszywaniu trzymał wziernik)sad

        w szpitalu gdzie rodziłam na czas szycia wyganiają mężów z sali ,
        żeby rodzinę obdzwonili i nie plątali się pod nogamismile

        mój mąz po porodzie stwierdził, że nabrał większego szacunku do
        kobiet za to co muszą przejśćsmile
    • memphis90 Re: faceci 17.08.10, 08:57
      Mój też początkowo miał obawy, nie chciał być przy II fazie. Stwierdziłam, że
      ok, nie musi. Ma być w fazie I, żeby pomagać, podawać wodę, masować itd, a jak
      nie będzie się czuł na siłach/zrobi mu się słabo- to na II fazę wyjdzie. Ja się
      nie obrażę. A jak poczuję się źle z jego obecnością, to sama go wyproszę za
      drzwi. I cóż się okazało- pozbawiony presji sam zdecydował się zostać i jest z
      tego powodu bardzo zadowolony smile WIęc IMO to dobra metoda, dać wybór i nie
      wywierać presji, a poczuje się jak bohater big_grin Uważam, że pomoc drugiej osoby
      (partnera) przy porodzie jest nieoceniona, szczególnie podczas rozwierania
      szyjki, i na tym etapie zupełnie nie "kupuję" tłumaczeń, że on nie może patrzeć
      na cierpienie, on będzie miał uraz itd. W drugiej fazie jest troszkę mniej
      potrzebny (chyba, że rodzi się aktywnie, ale w PL to wciąż rzadkość), więc jeśli
      naprawdę boi się widoku główki w kroczu- to niech już wyjdzie...
    • karod Re: faceci 17.08.10, 09:18
      Nie ma co namawiac facetow na wspolny porod. Ja wyrazilam kilka razy wink
      zyczenie, ze bym chciala, kilka razy powiedzialam, ze nie wiem czy chce
      itp itd. On sam raczej nie bbyl chetny lub nie wiedzial czy chce czy
      nie. Koniec koncow byl przy porodzie i nic mu nie bylo. Za to dumny
      jest teraz, ze przecial pepowine.
      NIe ma co tez deliberowac, ze facet jest taki czy owaki, podczas finalu
      wszystko moze byc inaczej niz sobie zyczycie wink

      Moim zdaniem to,ze facet odchodzi po porodzie od kobiety to raczej nie
      jest wina widoku porodu, tylko samego zwiazku. Zawsze mozna znalezc
      jakis pretekst...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka