Dodaj do ulubionych

czy Wasi mężowie ...

18.06.08, 14:00
... od razu zgodzili się na posiadanie dziecka? Czy musiałyście ich jakoś
namawiać/przekonywać ? Ja z mężem po ślubie jesteśmy prawie 3 lata. Bardzo ale
to bardzo chciałabym mieć dziecko i czuje, że ten czas już nadszedł. Niestety
napotykam się z odmową męża. Czuję się rozczarowana bo przed ślubem
ustaliliśmy, że o dzidzię zaczniemy starać się już rok po ślubie (czyli 2006
r.). Niestety jak nadszedł ten 2006 r mąż stwierdził, że nie, że jeszcze na
kolejny rok czyli 2007, a jak nadszedł ten 2007 r. znów słyszę NIE bo w 2008
roku. No i tak dobrnęliśmy do 2008 r. I co znów słyszę NIE. Ciężko to
przeżywam. Nie wiem czemu ale mam obawy, że moje szanse z roku na rok nikną,
że coraz trudniej będzie mi zajść w ciążę, ponieważ już od 7 lat leczę się u
ginekologów i oni nie mają pojęcia co mi jest. Dlaczego te dolegliwości
powracają - ciągłe zapalenia i wewnętrzny ból. Podczas jednego badania
(ręcznego dopochwowego) wyszło, że mam torbiel a na badaniu USG stwierdzili,
że go nie widzą ... już sama nie wiem co mi jest.
Obserwuj wątek
    • fellicity-80 Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 14:28
      moim zdaniem powinnaś szczerze porozmawiać ze swoim mężem. powinnaś wiedzieć dlaczego? on nie chce jeszcze dziecka. dzięki temu będziesz go mogła łatwiej zrozumieć i może uda ci się zmienić jego nastawienie.
      decydując sie na dziecko musicie obydwoje być pewni, że tego chcecie i obydwoje musicie tego mocno pragnąć.
      życzę ci powodzenia i wierzę, że uda ci się "zarazić" męża chęcią posiadania dziecka
      • magda8887 Re: fellicity-80 18.06.08, 14:42
        fellicity-80 napisała:

        > moim zdaniem powinnaś szczerze porozmawiać ze swoim mężem. powinnaś wiedzieć dl
        > aczego? on nie chce jeszcze dziecka. dzięki temu będziesz go mogła łatwiej zroz
        > umieć i może uda ci się zmienić jego nastawienie.

        ja z nim kilkakrotnie rozmawiałam na ten temat. Ten temat był już wielokrotnie
        poruszany przed ślubem. Nie potrafię go zrozumieć dlaczego teraz mówi "NIE" albo
        "mamy jeszcze czas" albo "zobaczymy jak dalej będzie się między nami układać".
        Teraz rozmowy z nim na ten temat kończą się albo jego nerwami albo tym, że
        zdawkowo coś powie i koniec tematu ...
        Gdyby szczerze ze mną porozmawiał to może inaczej bym to odbierała inaczej do
        tego podchodziła. A tak to nie wiem. Różne myśli mi przez głowę przechodzą.
        Wielokrotnie pytałam go dlaczego wstrzymuje się z decyzją o dziecku to tak jak
        pisałam było tak:
        + wrzesień 2005 rok nasz ślub, mąż zgodnie ze mną mówił dzidzia w
        2006
        + w 2006 r mąż mówi dzidzia jednak w 2007
        + w 2007 r mąż mówi dzidzia jednak w 2008
        + teraz jest 2008 r i słyszałam parę wersji - pierw: musisz znaleźć
        pracę. ok postarałam się o to (90% szans że już od 1 lipca idę do
        pracy) to teraz inny powód znalazł: musisz się wyleczyc (bo właśnie
        mam dolegliwości na tle ginekologicznym wizyta u lekarza jutro w
        celu wyleczenia) na co ja mu odparłam że przecież cały 2007 r byłam
        zdrowa a i tak nie zdecydował się na dziecko, no to usłyszałam "nie
        naciskaj, zobaczymy jak dalej między nami będzie"

        • lilith76 Re: fellicity-80 18.06.08, 15:02
          > albo "zobaczymy jak dalej będzie się między nami układać".

          a i tak nie zdecydował się na dziecko, no to usłyszałam "nie
          > naciskaj, zobaczymy jak dalej między nami będzie"
          >

          To wyglądał jakby on stał jedną nogą w drzwiach i szukał furtki na ewentualne rozstanie za miesiąc, rok, pięć lat. Zastanów się jak to jest z waszym małżeństwem? Ale na prawdę, a nie w twoim pełnym nadziei mniemaniu? Czy on jest szczęśliwy? Czy on postrzega was "póki śmierć nie rozłączy", czy "sie zobaczy". Może mąż pochodzi z rozbitej rodziny, lub był już w formalnym związku?

          Musisz być przygotowana na różne wyjścia:
          - postawisz przed faktem dokonanym i będziesz przygotowana na ewentualny chłód, niechęć, brak wsparcia (lub poczucie niewystarczającego wsparcia), w najgorszym wypadku na decyzję o samotnym wychowaniu dziecka.
          - spakujesz się, wyprowadzisz i poprosisz go o przemyślenie sprawy i danie ci znać, co zadecydował z Wami.
          - będziesz prosić co rok, aż spadnie klimakterium.


          Ja nie jestem dobrym przykładem - mój mężczyzna ma już dwoje dzieci, gdyby to od niego zależało, to byłby koniec jego prokreacyjnych wyczynów. Stara się o dziecko, bo byłam gotowa odejść. Jedną ciążę straciliśmy i przeżył mój ból, choć nie wiem, czy ból po stracie dziecka.
    • magda8887 Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 14:33
      dziś jak wybrałam się na miasto na zakupy, spotkałam młode małżeństwo z
      miejscowości z której pochodzę, trzymali się za rączkę a ona miała ślicznie
      zaokrąglony brzuszek ... aż mnie ścisnęło na ten widok ... po powrocie do domu
      zaczęłam rozmowę z mężem, kiedy nasza kolej? Powiedziałam mu jak bardzo pragnę
      dziecka i o tych moich obawach, że im dużej będziemy zwlekać to wpłynie to na
      niekorzyść. Ku mojemu zaskoczeniu mąż zdenerwował się i rzekł "nie naciskaj".
      Powiedział, że mamy jeszcze czas i nie ma pojęcia kiedy zdecyduje się na
      dziecko. Łzy mi popłynęły i powiedziałam mu, że on może i ma czas ale nie
      wiadomo czy ja też ... bo jak się okaże że nie będę mogła zajść w ciążę to nigdy
      nie będę miała dziecka a on? ... może mieć z każdą inną ... jak nie ja mu urodzę
      to inna.
      • niezadowolona17 Re: czy Wasi mężowie ... 19.06.08, 08:31
        Magda-powiem Ci szczerze, że gdyby mój mąż powiedział coś takiego,
        to bym się spakowała i wyprowadziła. nie pozwoliłabym na takie
        traktowanie.
    • magnolia22 Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 15:06
      Magda, a ile macie lat - oboje??
      Mój Mąż ma 36, ja koncze w pazdzierniku 30. Moj w sumie mówił o
      Dziecku juz odkad sie znamy (rodzinny i ciepły typ, mimo że nerwus
      czasami). Ale "realizacja" nastepuje teraz (termin mamy w
      pazdzierniku). Czasem warto poczekać, coby "jeszcze pożyć",
      przygotować się, ale od pewnego momentu może już nie warto czekać -
      dobrze pomyśleć o tym ile mamy lat i ile będziemy mieli lat na 18tki
      naszych Dzieciaków. Poza tym im później tym trudniej. Życie bez
      dzieci może i jest wygodne, ale nie można całe zycie myśleć tylko o
      sobie...

      Ciekawe jak Twój Mąż argumentuje to NIE? Nie bo nie? Racjonalne
      powody???
      • magda8887 magnolia22 18.06.08, 15:12
        magnolia22 napisała:

        > Magda, a ile macie lat - oboje??

        Ja mam 27 lat, mąż 26

        > Ciekawe jak Twój Mąż argumentuje to NIE? Nie bo nie? Racjonalne
        > powody???

        magnolia ja już w powyższym poście przedstawiłam jego argumenty (a tak na serio
        to ich brak) bo co za argument nie w tym roku tylko w następnym i tak od 3 lat
        • magnolia22 Re: magnolia22 18.06.08, 15:34
          Magda. No to jak on ma 26 lat, to jeszcze nie dojrzał do tego....
          tak myślę. Co prawda jest trochę facetów, którzy już w tym wieku są
          świadomie zdecydowani na ojcostwo, ale to naprawdę parę procent. Z
          całym szacunkiem dla panów... ale takie są moje spostrzeżenia.

          Z drugiej strony oboje "macie czas", Ty też jeszcze młoda jesteś -
          tylko to zdrowie... Dla wielu kobiet czas ma ogromne znaczenie. I
          psychika - nie nastawianie się że dziecko musi teraz być i już.
          Generalnie warto żebyś w międzyczasie uregulowała swoje zdrowotne
          sprawy (teraz najważniejsze). I w międzyczasie rozmawiała z Mężem
          (ale bez wielkich nacisków, bo się zamknie w sobie) - o
          rodzicielstwie i jak słusznie zauważyła tu jedna z Kobitek - o
          Waszym związku... Ty przecież też możesz innemu mężczyźnie urodzić
          dziecko. Tylko konieczny dobry lekarz i zdiagnozowanie tego co Ci
          dolega.
          Pozdrawiam ciepło, będzie dobrze.
          • magda8887 magnolia22 18.06.08, 15:40
            magnolia22 napisała:

            > Magda. No to jak on ma 26 lat, to jeszcze nie dojrzał do tego....
            > tak myślę.

            wiesz magnolia ja czasem tak sobie myślę, że on do małżeństwa nie dorósł. Po
            ślubie ciężko było ... bo przed ślubem widywaliśmy się parę godzin na dzień a po
            ślubie jesteśmy razem 24godz./dobę ... i już skoczyły się takie częste
            spotykanie i wypady z kolegami. Można powiedzieć że jesteśmy na etapie
            docierania się. Mąż stopniowo wczuwa się w rolę męża. Przeszliśmy też poważny
            kryzys.
            • magnolia22 Re: magnolia22 19.06.08, 08:22
              24h/dobę - no ale przecież pracujecie...? (mąż pracuje?)

              właśnie dlatego uważam, że trzeba trochę pomieszkać ze sobą nawet
              planując ślub. Parę miesięcy (conajmniej) dobrze jest się
              podocierać.
              To może powinnaś pragnienie dziecka chwilowo odsunąć na "później" -
              bo sama ciąża gdzie wariują Ci hormony i różnie się czujesz to już
              wymaga dużo cierpliwości ze strony męża, a później te nieprzespane
              noce i wieczna obawa o dzidzię (w dużym uproszczeniu, ale tak to
              sobie wyobrażam) raczej nie sprzyjają czułości i umacnianiu raju w
              związku. Może trzeba się zastanowić co z tym małżeństwem.
              Mój Mąż mówi, że dobry związek to ten, który cały czas idzie do
              przodu - co nie oznacza 6tki dziecków w domu, ale to, że dbamy o ten
              związek, rozwijamy go, znajdujemy nowe i wspólne zainteresowania
              (osobne też są wskazane) i generalnie mamy cele i je realizujemy.
              Jak już pisałam wcześniej - narazie energię kieruj na dobrego
              lekarza, badania, swoje sprawy zdrowotne. I na przemyślenie tego
              związku. Może być tak, że Twój Ślubny nigdy do dziecka nie dojrzeje?
              Życzę Ci, żeby wszystko poszło po Twojej myśli...
              • magnolia22 Re: magnolia22 19.06.08, 08:29
                Aaa już doczytałam o Waszej sytuacji mieszkaniowo-rodzinnej... To
                jeszcze do listy (zdrowie+przemyślenie) dorzuciłabym Twoją pracę
                (pisałaś że może od lipca), a za jakiś rok jak już i Twoje służbowe
                sprawy się uregulują, to WYPROWADZENIE się od Teścia i mieszkanie we
                dwoje. Może wtedy Mąż szybciej "dojrzeje". Jacy by teściowie nie
                byli wspaniali, to wspólne mieszkanie nie jest dobrym pomysłem.
                Trzymaj się cieplutko!
                • magda8887 Re: magnolia22 19.06.08, 11:21
                  > Jacy by teściowie nie byli wspaniali, to wspólne mieszkanie
                  > nie jest dobrym pomysłem.

                  hmm ... o moich teściach nie można powiedzieć, że są wspaniali sad
                  teściowa - moherowy beret
                  teściu - były alkoholik, nerwus jakich mało
                  obydwoje potrafią wtrącać się a zwłaszcza teść

                  > Trzymaj się cieplutko!
                  dzięki
              • magda8887 Re: magnolia22 19.06.08, 11:10
                magnolia22 napisała:

                > 24h/dobę - no ale przecież pracujecie...? (mąż pracuje?)

                póki co tylko mąż pracuje, swoją własną działalność prowadzi w domu
                (wygospodarował sobie jedno większe pomieszczenie i tam zrobił sobie lokal) -
                także praktycznie na okrągło sie widujemy.

                A ja miejmy nadzieję, że pod koniec czerwca przejdę pozytywnie ostatni etap
                kwalifikacyjny i też zacznę pracowac
                • magnolia22 Re: magnolia22 19.06.08, 12:40
                  Magda, chociażby dla zdrowia psychicznego warto wyjść z tego domu i
                  pójść do pracy - zwłaszcza że Mąż w domu i Teściowie pewnie też (o
                  matko, jak Ty tam jeszcze nie oszalałaś).
                  Może to nie jest dobre podejście, bo materialistyczne, ale
                  wykorzystaj że na rynku pracy są w miarę dobre warunki (jeszcze 3
                  lata temu tak dobrze nie było) i leć do pracy. Będziesz miała na
                  waciki, na życie, na odłożenie, na wynajęcie mieszkania (albo lepiej
                  kredyt na mieszkanko), na lekarza. No i przy okazji wyjdziesz do
                  ludzi i nie będziesz siedziała z nimi "na kupie", załapiesz trochę
                  dystansu.
                  • magda8887 Re: magnolia22 19.06.08, 13:52
                    magnolia22 napisała:

                    > Magda, chociażby dla zdrowia psychicznego warto wyjść z tego domu i
                    > pójść do pracy - zwłaszcza że Mąż w domu i Teściowie pewnie też (o
                    > matko, jak Ty tam jeszcze nie oszalałaś).

                    Sama się dziwię, że jakoś się jeszcze trzymam smile
                    choć czasem jest ciężko, wszystko byłoby ok gdyby teść się nie wtrącał i nie
                    ubliżał.

                    > Może to nie jest dobre podejście, bo materialistyczne, ale
                    > wykorzystaj że na rynku pracy są w miarę dobre warunki (jeszcze 3
                    > lata temu tak dobrze nie było) i leć do pracy.

                    tak jak pisałam pod koniec czerwca ma być końcowa rekrutacja, mam nadzieję że mi
                    się uda ... marzę o wyjściu z domu na te 8godzin i przy okazji wspomogę nasz
                    budżet
                    • variuss Re: magnolia22 19.06.08, 14:10
                      Podpisuję się pod Magnolią22! Też bym tak zrobiła i myśłałabym
                      własnie najpierw o pracy i moze kupieniu małego mieszkanka, byle być
                      na swoim. Wtedy bedziecie mieć większy komfort, swobodę i lepsze (
                      psychicznie) warunki na dzidziusia.
                      Ja bym z tesciami nie wytrzymała( a nawet z moja własną mamą) pod
                      jednych dachem, a co dopiero jeszcze z malutkim dzieckiem - każdy by
                      się wtrącał że wszystko wie lepiej.
    • variuss Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 15:09
      U mnie było na odwót, to mąz mnie namawiał- jakieś 2 lata to trwało
      aż sama poczułam, ze ja juz tez chcę dziecka. Teraz jestem w 22 tc i
      sie sama sobie dziwie, że nie zdecydowałam sie rok temu. Nic ci nie
      poradze, poprostu czasem tak jest, że się czuje jakiś wewnętrzy opór
      i nie wiadomo, skąd to się bierze. U mnie np nie brało sie to ze
      wzgledów materialnych czy jakiegoś kryzysu zaufania czy probemów itp-
      wszystko jest super i od zawsze tak było.
      Na pewno nie ma co na siłe namawiać, albo co gorsza postawić przed
      dokonanym faktem bo to musi byc wspólna decyzja.
      • fellicity-80 Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 15:23
        zgadzam się z tym co napisała variuss, nic na siłę, twój mąż też musi tego chcieć. ja nie rozumiem tylko jego tłumaczenia, że musicie poczekać i zobaczyć jak będzie się wam układać. Magda może ty powinnaś porozmawiać z nim nie o dziecku, ale o waszym związku i o tym co do siebie czujecie? czy się kochacie i czy chcecie nadal ze sobą być?
        powiem ci szczerze, że na bycie w nieszczęśliwym związku szkoda życia.
        • magda8887 fellicity-80 18.06.08, 15:36
          fellicity-80 napisała:

          > ja nie rozumiem tylko jego tłumaczenia, że musicie poczekać i zobaczyć jak
          > będzie się wam układać.

          też nie rozumie tego jego wytłumaczenia. A co do tego "zobaczymy jak będzie nam
          się układać" chodziło mu o to, że nasze małżeństwo przeżyło parę kryzysów, ale
          od jakiegoś czasu nam się układa ...
          do tego mąż teraz wybiera się na studia a tylko on póki co pracuje. Ja tak jak
          pisałam byc może od lipca również zacznę pracę.
          Wydaje mi się, że mąż boi się być ojcem, tylko nie wiem czemu. Może dlatego, że
          jego ojciec był alkoholikiem i jako dziecko widział ojca pijanego. Nie miał w
          nim wsparcia i tak jest do dnia dzisiejszego ... chociaż teść nie pije od lat
          ale te złe relacje między nim a moim mężem zostały. Na dodatek mieszkamy wszyscy
          pod jednym dachem


          > zgadzam się z tym co napisała variuss, nic na siłę, twój mąż też musi tego chci
          > eć. ja nie rozumiem tylko jego tłumaczenia, że musicie poczekać i zobaczyć jak
          > będzie się wam układać. Magda może ty powinnaś porozmawiać z nim nie o dziecku,
          > ale o waszym związku i o tym co do siebie czujecie? czy się kochacie i czy chc
          > ecie nadal ze sobą być?

          rozmawiał też i o tym z nim, a mianowicie o tym czy mnie kocha i czy chce tak
          jak przysiągł przed ołtarzem "aż nas śmierć nie rozłączy" powiedział, że mnie
          kocha i że chce się u mojego boku zestarzeć, po czym się uśmiechnął i mocno mnie
          przytulił.
          • fellicity-80 Re: fellicity-80 18.06.08, 15:42
            z tego co piszesz to twój maż cię kocha, a więc może potrzebuje jeszcze czasu. a
            ile masz? być może możesz jeszcze poczekać z ciążą, aż do momentu gdy obydwoje
            będziecie pragnąć dziecka.
            • magda8887 Re: fellicity-80 18.06.08, 16:09
              fellicity-80 napisała:

              > z tego co piszesz to twój maż cię kocha, a więc może potrzebuje jeszcze czasu.
              > a
              > ile masz?

              wiem, że mnie kocha, czuję to. Wiele ciężkich chwil mieliśmy po ślubie,
              przeszliśmy ciężki kryzys, nasze małżeństwo wisiało na włosku ... ale w dalszym
              ciągu jesteśmy z sobą a to już wiele znaczy.
              Mam 27 lat
              • anulka0as hej 18.06.08, 17:54
                hej madziu moze twoj maz poprostu boi sie obowiazkow jakie wynikaja
                z posiadania dziecka jak piszesz ty nie pracujesz tylko on a on
                jeszcze chce isc na studia co znaczy ze bedzie strasznie zajety
                podejzewam ze w tygodniu praca w weekendy szkola lub jakos tak kiedy
                tu miec czas na rodzine to trudne... Nie wiem nie piszesz jak
                stoicie materialnie ale czesto to jest przyczyna kiedy mezczyzni nie
                chca dziecka. Moj tez ma 26 lat pamietam jak kiedys z nim gadalam to
                sie wykrecal bo ja niepracowalam bo niemielismy mieszkania wspolnego
                to bylo na poczatku naszej znajomosci ale juz wtedy poruszalam temat
                dzidziusiasmile potem wszystko sie zmienilo ustatkowanie materialne to
                czesto podstawa... moze sie myle co do was tak pomyslalam ze moze
                to... pozdrawiam i zycze dogadania sie
                • magda8887 anulka0as 18.06.08, 19:16
                  > Nie wiem nie piszesz jak stoicie materialnie ale często to jest
                  > przyczyna kiedy mezczyzni nie chca dziecka.

                  na brak gotówki nie narzekamy ... ale jakby było ciut więcej byłoby jeszcze
                  lepiej ... wtedy byłoby nas stać na własne mieszkanie
      • kuchiki.rukia Re: czy Wasi mężowie ... 19.06.08, 03:00
        Mnie też mąż namawiał. W sumie jesteśmy trzy lata po ślubie i
        wszyscy znajomi, jak również rodzina mi przypominaja, że zegar mi
        tyka. I sa teksty typu: "A bo wszyscy już maja", albo, "a co boisz
        sie rodzic?", "ja w twoim wieku miałam już odchowane prawie" itp.
        Miałam i nadal mam zachamowania. Nie miałam nigdy kontaktu z małymi
        dziecmi (kuzynki mialy dzieci, ale jak już wyjechałam z kraju).
        Dopiero teraz, a mam juz prawie 25 lat. Na myśl o dziecku wpadałam w
        popłoch. Nic nie wiem na temat dzieci. Jakoś nigdy sie nie
        interesowałam. Przyzwyczaiłam sie do wygodnego życia.
        Teraz wiem, że do posiadania dziecka trzeba dorosnaąc. Razem z mężem
        (30 lat) zaczelismy sie starac. Już kilka miesięcy, a tu nadal
        nic... (tak na marginesie)
        Może twój mąż też potrzebuje czasu. Ja przez pewiem czas czułam się
        jakby zaszczuta przez otoczenie, o to że jeszcze nic, a
        wszyscy "życzliwi" sie wciąż dopytują. Może ciągłe rozmowy na ten
        temat go drażnią. Wiem, że mnie drażniły, więc mój M dał mi wytchnąc
        i to przyszło samo...
        pozdrawiam serdecznie
    • suso Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 18:12
      u mnie było odwrotnie. To ja odwlekałam decyzje (mam 30 lat, mąż 33,
      5 lat po ślubie). Teraz jestem w drugiej ciąży - 14 tc i dopiero po
      poronieniu w grudniu 2007 zrozumiałam, co w życiu jest
      najważniejsze. Byłam załamana, chciałam umrzec, dlatego teraz jestem
      szczęśliwa, choc ciąża jest nadal podwyższonego ryzyka.
      Musisz byc cierpliwa i jeszcze raz porozmawiac z mężem. Wspólne
      życie nie polega przecież na tym, że dbamy wyłącznie o włase dobro,
      wygodę.
    • luka2007 Re: czy Wasi mężowie ... 18.06.08, 22:18
      u nas nie bylo zadnych problemow.maz wiedzial juz od poczatku jak jeszcze nie
      bylismy malzenstwem ze bardzo chce miec z nim dzieckosmilemowil wtedy ze jak
      bedziemy miec juz wlasne mieszkanie i zarobki na to pozwola to postaramy sie o
      maluszkasmiletak tez bylo .prawie dwa lata temu wzielismy slub ,poltora roku temu
      znalezlismy mieszkanie a pol roku temu urodzil sie nasz skarbsmile moze twoj maz ma
      poprostu jakies obawy i trzeba z ni na ten temat powaznie porozmawiac...?!
      zycze powodzenia i pozdrawiamsmile
    • e.dyta Re: czy Wasi mężowie ... 19.06.08, 01:14
      My jestesmy rok po slubie i to moj maz caly czas mowi o dziecku i mnie
      namawia...wiec to pierwszy cykl bez zabezpieczenia...nie wiem na czym to polega
      ze niektorzy mezczyzni bardzo chca a inni odwlekaja czyzby bali sie
      odpowiedzialnosci..?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka