Dodaj do ulubionych

Kwestia wychowania

09.10.09, 14:36
Zawsze uczyłam mojego pięcioletniego synka, że nie wolno nikogo bić, że wszystko można załatwić pokojowo, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.
Nie chciałam wychować go na na agresora ani na pierdołę życiową ale nie wiem czy moja metoda jest do końca dobra...

Jakiś czas temu dowiedziałam się (nie od niego), że w przedszkolu chłopiec z innej grupy podszedł do niego, ściągnął mu z głowy czapkę i zaczął nią rzucać a w końcu wyrzucił z ogrodzenie. Moje dziecko wcale podobno nie reagowało, nie obronił się, nie "ochrzanił" tamtego. Potem tamten chłopiec podobno zaczął go drapać po twarzy i znów mój syn nie powiedział mu nic.

Wczoraj dowiedziałam się z kolei, że znów chłopiec z innej grupy (inny) podszedł do niego podczas zabawy i widząc jak mój syn bawi się z kolegami kamykami krzyknął "To moje!" i zabrał mu kamyki. I znów moje dziecko nie obroniło się przed tym.

Powiedziałam mu, ze następnym razem jak ktoś podejdzie i będzie chciał mu cokolwiek zabrać, to ma głośno krzyknąć "To moje! Nie ruszaj!". Ale nie wiem czy to dobry sposób.

Macie jakieś pomysły jak to rozegrać? Nie chcę żeby biegał ze wszystkim na skargę do Pań, chcę żeby nauczył się sam rozwiązywać takie problemy. Ale jak mu w tym pomóc?
Obserwuj wątek
    • ismen76 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 15:04
      hmm.. w sumie trudna sprawa, ale jedyne co mi rozsądnego przychodzi do głowy to
      nauczenie syna głośnego komunikowania jeśli ktoś mu wyrządza jakąkolwiek
      krzywdę. np. Nie wolno nikogo bić!, nie wolno nikomu zabierać zabawek, nie wolno
      nikogo popychać itd.. To wtedy nie będzie skarga lecz zwrócenie uwagi pani, że
      coś się dzieje. Odradzam, by obydwaj krzyczeli np. "to moje!", bo pani nie
      widząc początku sytuacji nie będzie wiedziała po której stronie ma stanąć i
      ukarze obu.
    • mim288 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 16:36
      Ja problemu raczej nie mam, bo moje dzieci nie miały takich
      sytuacji. Ale niedawno córka sie poskarżyła, że chłopiec w
      przedszkolu ja uderzył - my z mężem powiedzielismy, żeby góśno mu na
      drugi raz powiedziała "nie bij mnie, bo ci oddam" i żeby w razie
      czego oddała. Nie wiem, czy to dobrze, ale życie nie jest idealne.
      Nie chodzi o to żeby dzieci były agresorami, ale by potrafiły się
      bronić i umiały glośno powiedzieć "nie bij mnie, nie zabieraj moich
      rzeczy, nie popychaj" i umiały ekzekwować swoje prawa. Myslę, że
      nieco łatwiej tu dzieciakom które mają rodzeństwo - znacznej częsci
      takich umiejętności uczą sie w domu - choć moje córki bardzo się
      lubią i często jedna drugiej (wzłaszcza Starsza Młodszej) ustępuje,
      więc też nie ćwiczą takich ekstramalnych "negocjacji".
      Swoją drogą, opisana przez Ciebie sytuacja wskazuje, że panie
      średnio sobie z dziećmi radzą - jednorazowe uderzenia pani może nie
      zauważyć, ale podrzucania czapki, drapania - to musiało trwać chwilę.
      • ariana1 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 18:25
        mim288 napisała:
        żeby góśno mu na
        > drugi raz powiedziała "nie bij mnie, bo ci oddam" i żeby w razie
        > czego oddała. Nie wiem, czy to dobrze, ale życie nie jest idealne.
        > Nie chodzi o to żeby dzieci były agresorami, ale by potrafiły się
        > bronić

        Jedno przeczy drugiemu. Zezwalasz dziecku na oddanie innemu dziecku
        a potem piszesz, żeby nie było agresorem. Brak logiki.
        • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:52
          Rozumiem, że jak napadnie cię gwałciciel to tez będziesz tylko
          werbalizować swoją niechęć do stosunku z nim?
        • mim288 Re: Kwestia wychowania 13.10.09, 17:28
          Żaden tam brak logiki - nie jest agresorem bo nie rzuca sie pierwsze
          na innych, nie dokucza, nie bije itd ale nie jest też "ofiarą losu"
          dającą się bić i nie ragującą. Życie to nie bajka i choć pewnie jak
          każdemu czasem marzy mi sie by moje dzieci chowały sie w krainie
          łagodności i szczęścia to niestety dzieci będą musiały żyć w realnym
          świecie.
      • mama303 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 19:33
        mim288 napisała:

        > Ja problemu raczej nie mam, bo moje dzieci nie miały takich
        > sytuacji. Ale niedawno córka sie poskarżyła, że chłopiec w
        > przedszkolu ja uderzył - my z mężem powiedzielismy, żeby góśno mu
        na
        > drugi raz powiedziała "nie bij mnie, bo ci oddam" i żeby w razie
        > czego oddała. Nie wiem, czy to dobrze, ale życie nie jest idealne.


        Uważam że to złe rozwiązanie. Uczmy dzieci rowiązywać swoje
        konflikty mądrze. A co jesli tamten nie przestraszy sie tego "bo Ci
        oddam" i sie nakręci i potem on jej odda i potem ona jemu ...i on
        jej....itd. A chłopiec może być silniejszy!!
        Małe dziecko w takich chwilach ma prawo szukac pomocy u opiekuna i
        to jest lepsze rozwiązanie. Może tez głośno zaprotestować. Wdawanie
        sie w bijatyke i to jeszcze za radą rodzica to złe rozwiązanie.
        • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:53
          błędne rozumienie

          W życiu dorosłym nie będzie Pani przedszkolanki. Dawanie się to
          najgorsze czego można dziecko nauczyć. Mówię to dla dobra waszych
          dzieci.
      • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:51
        >my z mężem powiedzielismy, żeby góśno mu na
        > drugi raz powiedziała "nie bij mnie, bo ci oddam" i żeby w razie
        > czego oddała. Nie wiem, czy to dobrze, ale życie nie jest idealne.

        Bardzo dobrze, przerobiłem to samo.
        chłopiec bił dziewczynki w 1 grupie. Wziąłem poduszkę, i córka waliła
        w nią ile Bozia jej dała, i kopała i popychała itd. I powiedziałem,
        że jak ją dziecko będzie biło to ma jak z tą poduszką...

        po tygodniu tamten chłopiec przestał bić dziewczynki w przedszkolu a
        teraz w drugiej grupie jest bardzo dobrym kolegom małej wink
    • ariana1 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 18:31
      Dobrze robisz. Ja też wychowuję swoje dzieci wg identycznej zasady:
      nie bic, ale też nie dac sobie w kaszę dmuchac. Więc cwiczę
      asertywnośc i samodzielnośc.
      • mama303 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 19:37
        ariana1 napisała:

        > Dobrze robisz. Ja też wychowuję swoje dzieci wg identycznej
        zasady:
        > nie bic, ale też nie dac sobie w kaszę dmuchac.

        Dzieci uczone przez rodziców jak to sobie nie dac w kasze dmuchać
        czesto same prowokuja konflikty i nie są nastawione pokojowo. Z
        takimi dziećmi nauczyciele mają często problemy.
        • ariana1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 10:44
          mama303 napisała:
          > Dzieci uczone przez rodziców jak to sobie nie dac w kasze dmuchać
          > czesto same prowokuja konflikty i nie są nastawione pokojowo. Z
          > takimi dziećmi nauczyciele mają często problemy.

          Ciekawa teoria. To może przedstawisz jakieś konkretne rady dla nas,
          niedouczonych, bo na razie to tylko krytykujesz.
          • mama303 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 15:59
            ariana1 napisała:

            > Ciekawa teoria. To może przedstawisz jakieś konkretne rady dla
            nas,
            > niedouczonych, bo na razie to tylko krytykujesz.

            To nie teoria, to praktyka.
            Dzieci nie należy uczyć jak poradzic sobie bez koniecznosci
            oddania.Wdawanie sie w bójkę to ostaecznośc i porażka rozsądku nad
            głupotą!!
            Wbrew pozorom jest kilka sposobów: począwszy od unikania i nie
            prowokowania najwiekszych agresorów, poprzez głośny protest czy tez
            przez szukania pomocy u opiekuna, wychowawcy. Oddanie uderzenia
            najprawdopodobnie nakreci spiralę agresji a to może sie skończyć
            uszczerbkiem na zdrowiu jednej lub drugiej strony - a nie zawsze
            Twoje dziecko jest silniejszą stroną.
            • ariana1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 18:03
              mama303 napisała:
              > To nie teoria, to praktyka.
              > Dzieci nie należy uczyć jak poradzic sobie bez koniecznosci
              > oddania.Wdawanie sie w bójkę to ostaecznośc i porażka rozsądku nad
              > głupotą!!
              > Wbrew pozorom jest kilka sposobów: począwszy od unikania i nie
              > prowokowania najwiekszych agresorów, poprzez głośny protest czy
              tez
              > przez szukania pomocy u opiekuna, wychowawcy. Oddanie uderzenia
              > najprawdopodobnie nakreci spiralę agresji a to może sie skończyć
              > uszczerbkiem na zdrowiu jednej lub drugiej strony - a nie zawsze
              > Twoje dziecko jest silniejszą stroną.

              Nie wiem czy nie doczytałaś, ale właśnie jeden z takich sposobów
              radzenia podaje autorka wątku a ja jej odpisuję, że stosuję podobne
              metody wychowawcze. Czyli nie dać sobie w kaszę dmuchać, ale NIE
              bić. Ja uczę swoje dzieci asertywności i samodzielności. Mają mówić
              głośno: NIE, jak im się coś nie podoba, rozwiązywać konflikty
              samodzielnie (pokojowo, ale stanowczo) a w ostateczności zwrócić się
              po pomoc do kogoś. I uważam, że to są dobre moetody wychowawcze.
              • ismen76 Re: Kwestia wychowania 11.10.09, 11:45
                Z całym szacunkiem, ale to nie ma nic wspólnego z asertywnością.
              • mama303 Re: Kwestia wychowania 13.10.09, 20:21
                ariana1 napisała:

                > Nie wiem czy nie doczytałaś, ale właśnie jeden z takich sposobów
                > radzenia podaje autorka wątku

                Autorka watku ma wątpliwosci co do swoich metod.
          • izabellaz1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:10
            ariana1 napisała:

            > Ciekawa teoria. To może przedstawisz jakieś konkretne rady dla nas,
            > niedouczonych, bo na razie to tylko krytykujesz.

            Ta dyskusja w ogóle idzie w dziwnym kierunku. Dlaczego rodzice tak siebie
            odczłowieczają, nie przyznając się do zwykłych emocji jakimi jest choćby złość?
            Jak nasze dzieci mogą nauczyć się z tym radzić kiedy my sami ciągle je
            strofujemy, że TAK NIE WOLNO, że nie można czuć złości itd.? Jak w takim razie
            nasze dzieci mają nauczyć się radzić ze "złymi" emocjami?
            Nie możemy też wymagać, że 4letnie dziecko będzie wiedziało jak poprowadzić
            rozmowę tak, aby "wygrać" z drugim 4latkiem, który po raz 50ty zabiera temu
            pierwszemu zabawkę. Używanie argumentów słownych trzeba ćwiczyć, ale do pełnej
            kontroli agresji potrzebna jest dojrzałość emocjonalna, której 4latek jeszcze
            nie posiada.
            Po co w ogóle aż tak w to ingerować?? Jeśli nie ma zagrożenia ze strony drugiego
            dziecka np. notoryczne bicie innych, popychanie, drapanie - sytuacje, w których
            jedna agresywna jednostka zagraża innym i wówczas i tak osoba dorosła musi
            "interweniować". Ja nie znam ani jednego człowieka w moim wieku, który nigdy
            nikogo by w dzieciństwie nie popchnął, nie szturchnął a żadne nie wyrosło na
            kryminalistę, socjopatę etc.
        • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:54
          bzdura
    • izabellaz1 Re: Kwestia wychowania 09.10.09, 19:57
      Dziecko - tak jak każdy człowiek - żeby poradzić sobie w tej "dżungli" życia
      musi nauczyć się asertywności, musi nauczyć się wyznaczania granic werbalnie
      owszem...ale i czasem nie da się obejść bez zastosowania siły w wyjątkowych
      sytuacjach.
      • zo_79 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 10:36
        Bardzo ciekawa dewiza życiowa! Jeśli sama się nią również posługujesz w życiu,
        to gratuluję. "Dżungla" jest taka, jaką sami ją sobie tworzymy. Jeżeli będziesz
        dawać dziecku przyzwolenie na bicie, ono chętnie z tego skorzysta, czy będzie
        taka potrzeba czy nie, bo jakby nie patrzeć to najprostsza metoda dla kilkulatka
        na rozwiązanie sporu.
        • izabellaz1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 15:05
          zo_79 napisała:

          > Bardzo ciekawa dewiza życiowa! Jeśli sama się nią również posługujesz w życiu,
          > to gratuluję.

          Jasne. Jak mi się opinia szefa nie podoba, to podchodzę i "daję mu w dziób".
          Zlituj się.

          > "Dżungla" jest taka, jaką sami ją sobie tworzymy.

          Nie do końca. Zostajemy jakoś w nią "wrzuceni". Nie na wszystko mamy wpływ.
          Ja wiem, że tu wszyscy są idealnymi rodzicami. Nikt nie krzyczy, nie wspominając
          o klapsach, każdy pokojowo i z sercem na dłoni wychodzący do bliźniego,
          nadstawiający drugi policzek itd. Tylko ciekawe skąd się biorą ciągle ci ludzie,
          z którymi trzeba "mierzyć" się i sprawdzać własną asertywność, "walczyć" o
          swoje, a jak atakuje banda "dresów" na ulicy, to jeszcze musi dobrze biegać...
        • izabellaz1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 15:06
          Nie wspomnę już, że napisałam o użyciu siły w WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
        • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:56
          hmmm, powiedz to tysiącom gwałconych kobiet każdego miesiąca, że sobie
          same ta dżunglę stworzyły.
    • kedrok1 Re: Kwestia wychowania 10.10.09, 16:46
      Życie to walka z przeciwnościami i przeciwnikami niestety.
      W dorosłym życiu częściej jest to walka mentalno werbalna, ale dzieci
      tego jeszcze nie potrafią. Są, jak by to powiedzieć, bardziej
      pierwotne.

      Dziecko wychowane w taki sposób gdzie na agresje z zewnątrz odpowiada
      wycofaniem ma potem w dorosłym życiu bardzo trudno.

      Rodzice za często mylą agresje z kontrolowaną agresją.
      Ważne jest, aby nasze dzieci nie były agresywne wobec innych, ale na
      agresje skierowaną w ich stronę muszą adekwatnie odpowiadać!!
    • soffia75 Re: Kwestia wychowania 11.10.09, 19:52
      Proponuję zajrzeć do podobnej dyskusji tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,575,101036620,101036620,Jakiej_reakcji_uczyc_na_zle_zachowanie_kolegi_.html
      > Zawsze uczyłam mojego pięcioletniego synka, że nie wolno nikogo bić, że
      wszystko można załatwić pokojowo (...)
      Pamiętajmy, że nie wszystkie dzieci są tak samo wychowywane, niektóre znają
      tylko rozwiązania siłowe, umieją tylko rozpychać się łokciami. I wtedy co? Mały
      "dyplomata" w starciu z agresywnym kolegą nie ma szans, może sobie z nim
      negocjować, ile dusza zapragnie... Ja jestem raczej za taktyką "złotego środka"
      - dziecko musi wiedzieć nie tylko, że konflikty należy załatwiać bez użycia
      siły, ale też, że czasami, w obronie własnej, trzeba napastnikowi oddać lub po
      prostu uciekać.
    • ajike Re: Kwestia wychowania 12.10.09, 09:40
      Ciekawa dyskusja się wywiązała. Różne punkty widzenia, różne metody na rozwiązanie problemu.

      Zaczekam czy i kiedy moje dziecko znów stanie się obiektem zaczepek. Wiem już co zrobię.

      Dziękuję za wszystkie wpisy i możliwość spojrzenia na problem z innej strony.
    • meeg-gii Re:nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to oddaj 12.10.09, 15:04
      jak w temacie, nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to od razu oddaj !
      • mama303 Re:nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to oddaj 13.10.09, 20:25
        meeg-gii napisała:

        > jak w temacie, nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to od razu
        oddaj !

        Tylko koniecznie mocniej!!!!
        Moja mama zawsze miała jako przedszkolanka najwieksze problemy z
        takimi którym rodzice jawnie dali przyzwolenie na użycie siły. Takie
        dzieci czesto prowokowały sytuacje konfliktowe żeby móc oddać.
        Szczególnie jak poznały potęge swojej przewagi fizycznej. Potem było
        tłumaczenie - Tata mi pozwolił.
        • madzialu Re:nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to oddaj 16.10.09, 10:07
          W grupie mojego syna (3 lata) jest taki Wiktorek, który pluje na
          inne dzieci, pluje i jak mówi mój syn "ciągnie". Powiedziałam, ze
          jak go następnym razem zaczepi, opluje czy zrobi cokolwiek złego ma
          GŁOŚNO powiedzieć, żeby tak nie robił, na tyle głośno aby inne
          dzieci i Pani usłyszeli. Młody radę sobie wziął do serca, ale jest
          raczej spokojny i nieśmiały... na drugi dzień chwali się:
          "Powiedziałem Wiktorowi żeby nie pluł, ale tak cichutko powiedziałem
          i z daleka!"
          Boję się że to nie wystarczy...
          Młody tez jest taki właśnie "nieasertywny" zawsze czeka w kolejce na
          zjeżdżalnię, nie przepycha się, nie zabiera dzieciom w piaskownicy
          zabawek, w końcu takiego zachowania go uczymy. I teraz nie wiem,
          Zmieniać front?
          • ajike Re:nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to oddaj 16.10.09, 15:21
            madzialu napisała:

            > Młody tez jest taki właśnie "nieasertywny" zawsze czeka w kolejce na
            > zjeżdżalnię, nie przepycha się, nie zabiera dzieciom w piaskownicy
            > zabawek, w końcu takiego zachowania go uczymy. I teraz nie wiem,
            > Zmieniać front?

            Chyba nie. Ja bym zwyczajnie ciagle powtarzała: nie zabieraj nikomu zabawek ale jeśli ktoś do ciebie podejdzie i będzie chciał ci zabrać a ty nie będziesz chciał mu jej dać, to masz mu to powiedzieć.
            A jeśli ktoś bedzie chciał cię uderzyć lub zadać ból w jakikolwiek inny sposób to masz na tyle głośno zaprotestować zeby usłyszała pani.

            Zobaczymy czy to pomoże. Mam nadzieję, ze tak. Nie chce wychować agresora.
          • mama303 Re:nie zaczynaj ale jak ktos cie uderzy to oddaj 16.10.09, 19:28
            madzialu napisała:

            > I teraz nie wiem,
            > Zmieniać front?

            Frontu nie zmieniać. Dziecko ma szanse wyrosnąc na normalnego i
            lubianego przez innych człowieka !
    • kanna Aikido :) 20.10.09, 12:50
      Mój syn jest spokojny, obserwyjący, bardzo bystry, dośc kiepski
      społecznie. zapisałam go - jako pieciolatka - na aikido.
      Błyskawicznie nauczył sie przewracać w bezpieczny sposób - np.
      spadając z roweru, dociskał głowę do klatki piersiowej, przetaczał
      sie i wstawał. Potem zaczał robic uniki. W końcu - przynosic różne
      chwyty. W wakacje pojechał na obóz ze swoimi dzieciakami z grupy.

      Teraz jest w pierwszej klasie.
      Weszłam raz do swietlicy i zastałam go w kacie, razem z drugim
      kolegą. Pani wezwała obu, tamten chłopak wyższy o głowę,
      naburmuszony, kazała im podac sobie rece, przeprosić. Młody
      wyciągnał dłon, tamten tez w końcu, pani puściła do mnie oko,
      poszliśmy.
      Pytam w szatni, co się stało. I usłyszałam, że tamten chłopak pchnął
      Młodego i chciał jescze raz, ale Młody zastosował obronę i połozył
      tamtego bezboleśnie na dywanie.

      Swietnie synku - powiedziałam - wolno się bronić.

      Teraz tamten chłopak obchodzi Mlodego w koło z szacunkiem.
      • izabellaz1 Re: Aikido :) 20.10.09, 15:45
        kanna napisała:

        > Swietnie synku - powiedziałam - wolno się bronić.
        >
        > Teraz tamten chłopak obchodzi Mlodego w koło z szacunkiem.

        Taaaa, zaraz usłyszysz, że wychowujesz aspołecznego agresora smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka