Dodaj do ulubionych

Czy istnieje przedszkole, w którym...

19.09.11, 20:42
dzieci nie chorują? najlepiej w Wawrze.
Jestem tak w nerwiona, że nie wiem. Najpierw moje dziecko chodziło do prywatnego rok temu i na 3 miesiące chodzenia trzy razy chore aż skończyło się powikłaniem i wylądowało w szpitalu. To było we wrześniu zeszłego roku. Przerwałam i moje dziecko nie chodziło do przedszkola przez cały rok, mając jednocześnie kontakt z innymi dziećmi na placu zabaw, wycięty w międzyczasie trzeci migdałek i nie chorowało ani razu.
Co mam dzisiaj. Moje dziecko zaczęło chodzić do przedszkola publicznego (nawet pierwszego wyboru, bo zapewniała mnie dyrektorka że zwracają uwagę czy dzieci są przyprowadzane chore) i po dwóch dniach już jest chore z katarem który ciągnie się i skończyć nie może.
Co jest grane czy naprawdę w żadnych przedszkolach czy prywatnych czy publicznych nie potrafią dbać o dzieci. Co mi po ich efektownych ofertach programowych jak podstawowych rzeczy nie potrafią dopilnować. Niech nikt nie mówi że dziecko w przedszkolu musi się wychorować, skoro ja potrafię zadbać o to aby moje dziecko w ogóle nie chorowało to chyba jest to możliwe, a nie po dwóch dniach zakatarzone jakby Bóg wie gdzie było.
Jeżeli ktoś zna przedszkole w Wawrze gdzie pilnują tych spraw to proszę o namiary na to przedszkole.
Obserwuj wątek
    • wilowka Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 19.09.11, 20:51
      Nie ma takiego miejsca.

      Każde z dzieci ma swoją florę bakteryjną i inne gady w nosach, gardłach. Przy niedojrzałym układzie odpornościowym w skupiskach dzieci (nawet zdrowych) one się miksują i włala! Nie muszą mieć nawet widocznego kataru.
    • makurokurosek Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 00:19
      Przepraszam cię bardzo ale w jaki sposób mają pilnować, każde dziecko po przyprowadzeniu do przedszkola zamykać w osobnej klatce- izolatce? Czy ty w ogóle wiesz w jaki sposób łapiemy infekcje, bo jak na razie to zachowujesz się jak rozhisteryzowany trzylatek który nie ma pojęcia czym są bakterie i wirusy.
    • meeegotka Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 09:08
      Moze zaloz wlasne przedszkole, ktore wyposazysz w specjalna odkazajaca sale jak w szpitalach. Zatrudnisz dwoch karkow, ktore beda wpuszczac TYLKO calkowicie zdrowe dzieci w podwoje Twojego punktu, po uprzednim dokladnym przeswietleniu dziecka i wykonania mu na cito morfologii i badania moczu.
      Potwierdzam - zachowujesz sie jak jakas histeryczka, bo twoje dziecko zlapalo katar - widocznie jego odpornosc nie jest tak wysoka jak sobie myslisz. A w przedszkolach, czy to prywatnych, czy panstwowych dzieci chorowaly od zawsze, choruja i beda chorowac, czy ci sie to podoba, czy nie. I nie ma co psioczyc na konkretne przedszkole, bo niby jak ma sprawdzac, jakie bvakterie/wirusy/pasozyty koczuja w organizmach poszczegolnych dzieci???
    • pamplemousse1 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 09:47
      takiego miejsca jeszcze nie ma na ziemi smile
      większość dzieci musi się uodpornić, niestety
    • wrzesniowamama07 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 11:01
      układ odpornościowy dziecka dojrzewa przez zwalczanie infekcji (nie mówię o zapaleniu płuc czy oskrzeli, ale normalnych infekcjach wirusowych). Zdrowe dziecko do 12 roku życia (niektóre do 10., niektóre do 14) łapie infekcje niemal "z powietrza" i to jest normalne.

      I nie ma przedszkola, obojętnie prywatnego czy publicznego, w którym dzieci nie chorują.
    • kugorki Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 13:01
      Zgadzam się, że nie ma takiego przedszkola, w którym dzieci byłyby zdrowe, ale rozumiem Twoją złość i nie uważam, żeby to była wina przedszkola, a jednak rodziców.
      Jak moje dziecko ma katar, minimum trzy dni siedzi w domu. Jak przechodzi, z resztkami infekcji prowadzę do przedszkola. Ale wiem, że tak robi bardzo mało rodziców. Większość puszcza z przezroczystym katarem do przedszkola i już. A to że inne dziecko złapie niewinny katar wirusowy, a skończy się zapaleniem płuc to już inni maja w poważaniu. Moja strasz przynosiła z przedszkola różne infekcje, które po 3-4 dniach przechodzą. Młodsza okupuje to za każdym razem ciężką infekcją, nieraz-antybiotykiem.
      Chodzi mi o to, że to wina rodziców, a nie przedszkola. Przedszkole może odmówić przyjęcia, ale co ma zrobić, skoro rodzic potrafi odstawić dziecko za progiem i normalnie zwiać?!? nawet jak jest telefon, że dziecko chore, to rodzic "zaraz będzie" i się zjawia po 15. I co maja Panie zrobić? wezwać policję, bo dziecko ma katar?
      • pamplemousse1 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 13:53
        moje dzieci mają taki katar non stop, miały w klubie malucha cały czas, i mają teraz w przedszkolu. I nic poza tym.
        • mariola1315 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 15:02
          Tak już niestety dzieje się w większych skupiskach dzieci.
          Mój najstarszy syn poszedł od września do przedszkola i też dzieci chorują po kolei - tym razem wirusówka objawiająca się wymiotami i biegunką oraz gorączką.

    • klubgogo Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 18:01
      Jest duże prawdopodobieństwo, że katar po 2 dniach nie jest przedszkolny, a jego źródło jest wcześniejsze.
    • edziu0482 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 20.09.11, 18:04
      biedne to twoje dziecko... będzie musiało dopiero w szkole się wychorować (bo każdy kiedyś musi i już) bo wcześniej pod kloszem chowane
      i zrezygnuj z przedszkola bo blokujesz miejsce wink

      ps.mam trojaczki (drugi rok w przedszkolu), chorowały średnio 3x w miesiącu przez pół roku, non stop! od marca żadne nie zachorowało poważniej, lekkie wirusówki same zwalczają. Daj dziecku szansę się wychorować aby mogło się nauczyć bronić i powodzenia
      • yasemin1 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 08:04
        W większości pieprzy...cie jak potłuczeni. Moje dziecko już się wystarczająco wychorowało. A to że pozwala się dzieciom chodzi do przedszkola z zielonymi gilami to jest ZANIEDBANIE ze strony personelu przedszkola i EGOIMU ze strony rodziców. Skoro nie macie z kim zostawić chorego dziecka w domu to zrezygnyjcie z pracy, albo oddajcie dziecko do domu dziecka dużo ludzi chce mieć dzieci a nie mogą. Po co więc macie dzieci skoro nie potraficie się nimi zająć (tok rozumowania podobny do tego, abym nie blokowała miejsca w przedszkolu).
        Za czasów kiedy ja chodziłam do przedszkola nie było czegoś takiego. Dziecko chore i proszę odebrać a nie pieprzenie kotka za pomocą młotka, że dziecko dalek chodzi.
        To jest ta chora moda na uodparnianie dzieci?
        • meeegotka Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 08:43
          Skoro nie macie z kim zostawić chorego dziecka w domu to zrezygnyjcie z pr
          > acy, albo oddajcie dziecko do domu dziecka dużo ludzi chce mieć dzieci a nie mo
          > gą.


          Ale o co ci konkretnie chodzi? Kiedy twoje dziecko kichnie zostawiasz je w domu, a sama bierzesz L4? Na siebie? Na dziecko? Nie? Posylasz do przedszkola? Jesli tak - to jestes hipokrytka do entej potegi!!! Bo idac TWOIM tokiem rozumowania kazde dziecko, ktore kichnie powinno zostac w domu, bo z kichniecia moze natychmiast powstac juz w przedszkolu przezroczysty katar!
          Mysle, ze zdecydowanie powinnas zwolnic sie z pracy i zabrac dziecko z przedszkola 'samo zlo'. Albo jak wspomnialam wyzej - zaloz wlasna placowke i ustalaj w niej swoje reguly - podejrzewam, ze w te pedy zmienilabys front!
          • yasemin1 [...] 21.09.11, 10:08
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ewaamam Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 11:17
              Teraz to pojechjałaś...Uff...ty po prostu jesteś sfustrowaną kobietą i chyba wcale nie chodzi o katarek. Moja babcia mówiła o takich co zawsze im coś nie pasuje "jak nie katar, to sr...ka".
              Oj ciężkie cię czeka życie skoro już teraz aż tak reagujesz wink

              A tak wogóle to możesz łatwo zemścić się na tych kmiotkach...zaczaj się w szatni z zakatarzonym dzieckiem, błyskawicznie wprowadź je do sali, najlepiej jak pani będzie stała tyłem, szybko oddal się i na wszelki wypadek wyłącz telefon. Niech twoja pociecha zaraaaaaaaaaaża, zaraaaaaaża dzieci tych pseudo dorobkiewiczów. Zemsta jest rozkoszą bogów. Może to poprawi ci nastrój jak już nic nie moża innego.
            • q_fla Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 13:13
              Ja ci dobrze radzę - ogranicz swoje wszelkie kontakty ze wszystkimi ludźmi, bo inaczej mogą się od ciebie zarazić buractwem, a to w przeciwieństwie do kataru uleczalne nie jest. tongue_out
            • tomcug Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 14:47
              yasemin1 napisała:
              > Przez takich kmiotków napływowych to miasto się zeszmaciło i tyle co mam do pow
              > iedzenia w tej sprawie.
              > Myślałam, że tu są "normalni rzodzice" ale skąd to są pseudo dorobkiewicze, któ
              > rzy po trupach utrzymania swojej pracy będą posyłać chore dzieci do przedszkola
              > kosztem ich zdrowia i kosztem zdrowia innych dzieci.
              > Załatwie to we własnym zakresie, a niech tylko spotkam rodzica który zostawia w
              > "moim" przedszkolu chore dziecko to napewno przynajmniej spóźni się do tej pra
              > cy której tak trzyma się kurczowo i dzień będzie miał zepsuty jak usłyszy sobie
              > trochę prawdy na swój ograniczony myśleniem łeb.

              Super, pokazałaś prawdziwy poziom i wykazałaś się umiejętnością dyskusji. Jak dobrze, że nie do mojego przedszkola chodzi Twoje dziecko i że ja mam wokół siebie może i kmiotków napływowych (sama nim pewnie też jestem), ale za to potrafiących zachować się i szanować innych. Ty się musisz tego nauczyć dopiero, nawet nie chce mi się dyskutować na podjęty przez Ciebie temat, bo Ty i tak przecież wszystko wiesz. Weszłaś na forum, żeby naubliżać ludziom i ulżyć sobie. Szkoda mi Ciebie.................
            • makurokurosek Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 21.09.11, 22:31
              Pamiętaj, że w co najmniej połowie chorób zarażamy przed pojawieniem się pierwszych objawów dlatego twoje żądania nie są możliwe do spełnienia.
              - ospa wietrzna zarażamy 2-3 dni przed pojawieniem się wysypki
              -grypa - 6h po zakażeniu zakażony zaraża.
              Tak więc panna, albo się zwolnij z pracy i chowaj dziecko w izolatce albo zaakceptuj fakt że w naszym otoczeniu są wirusy i bakterie
            • mrooweczka_mm Re: bardzo... smutne 28.09.11, 14:28
              "Przez takich kmiotków napływowych to miasto się zeszmaciło i tyle co mam do powiedzenia w tej sprawie."

              dla zainteresowanych i urażonych zwrotem "kmiotków napływowych" polecam inny wątek jasemin1 forum.gazeta.pl/forum/w,35082,45687152,45687152,Witajcie_znowu.html

              to tylko nerwy z powodu chorego dziecka, ale to nie jest powód by kogokolwiek obrażać, bo pewnie ktoś poczuł się urażony.

              Moje dziecię - właśnie powtórnie na chorobie, do końca miesiąca. We wrześniu było w przedszkolu ok. 8 dni. Normalka niestety, ale z praktyki ze starszym wiem, że odporność wzrasta z wiekiem i w podstawówce niemal 100% obecność (zdrowego) dziecka.
              Nie jest lekko, ale będzie lżej. Przedszkola, gdzie dzieci nie chorują i wzajem się nie zarażają raczej nie istnieją. Grunt to zdecydowanie nie posyłać chorego dziecka do przedszkola dla dobra innych i dla dobra własnego dziecka (wróci z silniejszymi wirusami/bakteriami), które trudniej i dłużej będzie trzeba zwalczać. Przechodzone/niewyleczone infekcje mogą uszkodzić układ odponościowy ( i na przykład dziecię zaczną boleć i puchnąć stawy - przewlekle i nie do wyleczenia, a jedynie do zaleczania).
              Zdrowia i rozsądku życzę.
            • klubikowa Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 07.10.11, 18:01
              "Przez takich kmiotków napływowych to miasto się zeszmaciło i tyle co mam do pow
              > iedzenia w tej sprawie.
              > Myślałam, że tu są "normalni rzodzice" ale skąd to są pseudo dorobkiewicze, któ
              > rzy po trupach utrzymania swojej pracy będą posyłać chore dzieci do przedszkola
              > kosztem ich zdrowia i kosztem zdrowia innych dzieci.
              > Załatwie to we własnym zakresie, a niech tylko spotkam rodzica który zostawia w
              > "moim" przedszkolu chore dziecko to napewno przynajmniej spóźni się do tej pra
              > cy której tak trzyma się kurczowo i dzień będzie miał zepsuty jak usłyszy sobie
              > trochę prawdy na swój ograniczony myśleniem łeb"
              Okres masz? Weź trochę melisy, vegantalgin, w czopku najlepiej. Pośpij, a potem na spokojnie przeczytaj co napisałaś. Słowo przepraszam jest ci znane?
        • jowitka345 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 28.09.11, 12:24
          yasemin1 napisała:

          > W większości pieprzy...cie jak potłuczeni. Moje dziecko już się wystarczająco w
          > ychorowało. A to że pozwala się dzieciom chodzi do przedszkola z zielonymi gila
          > mi to jest ZANIEDBANIE ze strony personelu przedszkola i EGOIMU ze strony rodzi
          > ców. Skoro nie macie z kim zostawić chorego dziecka w domu to zrezygnyjcie z pr
          > acy, albo oddajcie dziecko do domu dziecka dużo ludzi chce mieć dzieci a nie mo
          > gą. Po co więc macie dzieci skoro nie potraficie się nimi zająć (tok rozumowani
          > a podobny do tego, abym nie blokowała miejsca w przedszkolu).
          >


          hahaha. ale mnie rozbawiłaś tym tekstem o kmiotkach. Sama pewnie posłałaś dziecko do tego akurat przedszkola bo miałaś na względzie korzyści jakie będziesz miała ze znajomości z tymi napływowymi kmiotkami. A tu klops...nie dość, ze dzieci maja chore to jeszcze w nosie mają Ciebie...
          Weź może zgłoś do opieki społecznej, ze ludzie chore dzieci mają toż to przecież ich skrajna nieodpowiedzialność do tego doprowadziła...



          Co do tematu. Mój syn nie chorował(NIGDY!!!) do 3 r. ż dopóki nie poszedł do przedszkola. W między czasie ja chorowałam, mąż chorował a on nie zaraził się niczym. Poszedł do przedszkola 1 września i już 1 września wrócił z katarem. Nie chodził 2 tyg., poszedł znowu katar i tak przez 3 lata miałam,3 dni w przedszkolu, 3 tyg w domu i co? do kogo miałam mieć pretensje? Rok temu zapisałam go na basen i chodzi już drugi rok z rzędu i skończyły się choroby
        • lilka69 ja sie musze wlaczyc bo o takich glupich 06.01.12, 22:55
          rodzicach trabilam tu 3 lata z rzedu!!! i nadal trabie. z KAZDYM twoim zdaniem zgadzam sie yasemin! z kazdym.
    • kania_kania nosiciel to nie chory 21.09.11, 11:04
      Dzieci dzielimy na nosicieli chorob i chorujacych na te choroby.

      Na czym polega roznica? Glownie na tym, ze nosiciel sam nie choruje. Jest uodporniony na bakterie lub wirusa, ktore mogl zlapac na podworku, w przedszkolu, od starszej siostry, ktora przyniosla ze szkoly. Takie dziecko jest zdrowe.

      Natomiast inne dzieci, nieuodpornione (bo nie chorowaly na to, bo maja niedojrzaly uklad odpornosciowy, bo zle znosza przedszkole, bo cokolwiek) lub po prostu slabsze od zlapia i zachoruja.

      Tak, ze to nie jest wina pan w przedszkolu czy rodzicow. Bo nikt z nas mikroskopu w oczach nie ma i posiewu w 5 sekund na kazdym dziecku nie zrobi. To jest zycie. Dziecko przebywajac w wiekszych skupiskach innych dzieci bedzie chorowac. Czestotliwosc zalezy od indywidualnych predyspozycji dziecka. Moja starsza corka chorowala non stop, nawet w 3 pierwszych klasach szkoly podstawowej procent nieobecnosci siegal 60. Jednak zgodnie z przewidywaniami naszej alergolog w wieku 9 (u niektorych dzieci 12) lat przeszlo jak reka odjal. Kaska teraz nie choruje w ogole. Chyba, ze mlodsza siostra przyniesie angine z przedszkola. Mlodsza tez ogolnie zdrowa. Tak wiec nawet w przypadku rodzenstwa sa rozne sytuacje.
      • meeegotka Re: nosiciel to nie chory 21.09.11, 12:32
        Alez nie przekonasz pani yasemin1 , bo ona juz ocenila rodzicow, ktorzy nie histeryzuja tak jak ona. Ci rodzice to chamy, prostaki i dorobkiewicze patrzacy na wlasna, cytuje: dupe.
        Dla niej kichniecie jest symptomem groznego zapalenia pluc i w takich wypadkach zostawia wlasne dziecko w domu...powiedzmy, ze ma na wzgledzie dobro rowniez innych dzieci.
        Takim rodzicom, ktorych nie stac na rzucenie pracy, bo dziecko kichenelo proponuje oddac je do domu dziecka...ot.....cala jej filozofia.
        I jeszcze jedno, bardzo chcialabym zobaczyc mine pani yasemin1 kiedy "wrzuca" tatusiowi dziecka z katarem w szatni, a ten przedstawia jej zaswiadczenie lekarskie, ze dziecko ma katar alergiczny - hehe, to byloby dobre. Bo przyznasz, pani yasemin1, ze katary alergiczne zdarzaja sie (coraz czesciej niestety). No, chyba, ze uwazasz, ze taki katar tez jest zarazliwy - to ja juz nie mam uwag.
    • yokooo Re: Jak rozpoznać kmiotka? 22.09.11, 11:51
      Strasznie jestem ciekawa jak rozpoznajesz tych "kmiotków napływowych"... Rozumiem, że te wszystkie dzieci z zielonymi gilami mają na czole na napisane - jestem napływowym kmiotkiem?
      • heca7 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 27.09.11, 00:47
        Wstyd mi , że ta laska mieszka w mojej dzielnicy i nawet jakbym znała takie przedszkole to bym jej nie podałatongue_out i nie jestem "napływowym kmiotkiem"-żenua.
        Dzieci chorują bo są mniej odporne niż inne, bo są alergikami, bo zaraziły się od kogoś kto wyglądał na zdrowego. Rzadko który przedszkolak jest ciągiem zdrowy.
        • ewelka1308 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 27.09.11, 14:49
          a mój synek został ostatnio zaciągnięty do lekarza bo miał:
          - zielony katar
          - gorączkę 38 stop 2 dni wczesniej
          - lekki kaszel.
          Gdyby nie chodził do przedszkola, do lekarza bym go nie wzięła, bo to przesada (mój synek należy do zdrowych dzieci, bardzo rzadko choruje a jeśli już to szybko się kuruje). Ale do przedszkola chodzi a ja nie chciałam "zarazić" innych. I co mi powiedział pan doktor? Że skoro od 24 godz nie ma gorączki a on "nic nie widzi i nie słyszy" to do przedszkola można iść! I to z zielonym katarem! No i poszedł...
          • livia1111 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 27.09.11, 20:08
            Jak moja 3 lata temu zaczynała przedszkole, i zaczął jej się katar, a raczej woda na początku, to poleciałam od razu do lekarza, bo tyle się słyszy, że do przedszkola przyprowadzamy dzieci zdrowe. Doktorka mnie zbeształa, że katar to nie choroba, że mam nie panikować i z głupotą nie przychodzić.
            NA pocieszenie mogę powiedzieć, że teraz, trzeci rok w przedszkolu, nadal łapie infekcje, ale już szybciej i samodzielnie (z moją niewielką pomocą) z niej wychodzi, ale pierwsze dwa lata to był nieustający katar i kaszel. Ani jeden miesiąc nie przechodziła w całości. Niestety taki już urok przedszkoli.
            Pozdrawiam wszystkie mami i przedszkolaki, nie jest źle, oby do przodu smile
            • paluszek11 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 27.09.11, 23:07
              Zaprzyjaźniony pediatra mawia:
              Dziecko ma katar raz w roku: od września do czerwca.
              • szangala_23 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 28.09.11, 12:08
                moze sprobuj jakiejs kuracji uodparniajacej. ja mojemu zaczelam podawac od poczatku wrzesnia ribomunyl. koniec wrzesnia a on wszystkie dni spedzone w przedszkolu smile
                porozmawiaj z pediatrą na ten temat.
                a mam pytanie jak wyglada zabieg usuniecia 3 migdala u przedszkolaka? jak dlugo zostaje sie w szpitalu?
              • kroliczyca80 Re: Jak rozpoznać kmiotka? 28.09.11, 12:20
                Ja jestem mamą początkującego przedszkolaka i cóż, też jestem podłamana ilością jego nieobecności. Daleko mi do retoryki i poglądów założycielki tego wątku, ale wcale nie uważam, żeby prowadzenie do przedszkola dziecka ewidentnie chorego było dobrym pomysłem. Zarażanie innych to raz. Ale dwa - nakładanie się na siebie chorób, groźba powikłań, a w efekcie - nawet rok w domu. Dziecko niedoleczone, a zarażone w skupisku dzieci nową infekcją będzie dochodzić do siebie znacznie ciężej i dłużej. Nawarstwianie się chorób to nie przelewki, zawsze warto wszystko porządnie zaleczyć.
                PS. od 2 tygodni zawalam robotę, bo moje dziecko kaszle w nocysad
              • azjaodkuchni Re: Jak rozpoznać kmiotka? 07.10.11, 16:33
                Dobre z tym katarem nie znałam... smile
                • kanna Re: Jak rozpoznać kmiotka? 09.02.12, 13:40
                  Dobre smile

                  I nie bez kozery na małe dzieci się mówi "smarkacze"
    • joxanna Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 28.09.11, 13:20
      Hm, może najlepiej jeśli otworzysz własne przedszkole tylko dla Twojego dziecka? smile

      Wydaje mi się, że czasem dziecko jest 'nosicielem' i wcale tego po nim nie widać, nawet kataru nie ma, a zaraża. Ja miałam takie sytuacje - dziecko w przedszkolu, dwoje młodszych w domu. Leniwy weekend w domu. W niedzielę młodsze dzieci mają jakby słabe rota. Moja przedszkolaczka - nic. Po kilku dniach młodsze zdrowe (no, to rota to było symboliczne - kilka żołtych kup) rodzice padli na okoliczność gryp żołądkowych. Przedszkolaczka nic. Dopiero po kilku dniach dowiedziałam się, że od poprzedniego tygodnia połowa przedszkola padła na rota. A moje? nic. Ale najpewniej do domu nam zniosła.
      • zielonacherbata Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 01.10.11, 09:08
        Chorują, i to wszedzie, niestety... Ale wiele zalezy jednak od przedszkola i podejscia wychowawców. Mam porównanie, gdyz "zaliczyłam" juz przedszkole synka i chrzesniaka ( to drugie z doskoku, ale ze moja siostra cioteczna sama wychowuje Młodego, to staralismy sie jej pomagac, jak sie dało). NO i tak, u mojego synka - grupa ok 20 dzieci -zawsze ktos chory, pani czesto nawet nie widzi, ze któres z dziecvi gorzej sie czuje, nastepnego dnia rodzice daja dzieciakowi Panadol i jechane... ). W przedszkolu (fakt, prywatne, wiec moze i inne podejscie) u młodszego , jak sie Młody rozchorował, to zadzwonili. Raz sie nawet zdarzyło, ze jak młody dostał gorączki, jego mama akurat była poza Warszawą, ja na zwolnieniu ze swoim i nie miałam jak wysc po chrzesniaka i go przytprowadzic, to mi go dyrektorka Żyrafy po prostu przywiozła do domu. Młody sie nie meczył, a i inne dzieci sie nie zarażały....
    • juliza Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 01.10.11, 23:35
      Jeśli lekarze będą wypisywać L-4 na katar u dziecka, to ja chętnie z nim w domu zostanę. W innym przypadku będę zmuszona w ciągu góra dwóch miesięcy wykorzystać cały urlop wypoczynkowy albo "kombinować" zwolnienia na siebie. Jedno dobre na krótką metę, drugie karalne.
      Moje debiutujące w zeszłym roku przedszkolaki (bliźnięta) przechodziły do połowy grudnia bez jednego dnia przerwy. A teoretycznie powinny zarażać się "podwójnie". Panie przedszkolanki stwierdziły, że pierwszy raz mają dzieci z taką frekwencją.
      Moim zdaniem najważniejsze jest dbanie o odporność własnego dziecka a nie szukanie problemu w katarze innych przedszkolaków.
      Inna sprawa, że jak widzę dzieci poubierane w czapki i rajstopki przy temperaturze 27 stopni, to słabo mi się robi.
    • alcea3 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 07.10.11, 20:51
      Jak na moje oko, zbyt szybko zabrałas dziecko rok temu z przedskzoal i zamiast miec to za soba, odwlekłas to o rok i teraz bedziesz miec dokłądnie to samosmile
    • maciej_26 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 15.10.11, 01:45
      kup dziecku transferfaktor to rewelacyny preparat na bazie siary mleka krowiego podawaj 2 x dziennie i zapomnisz o chorobach
      to są najlepsze przeciwciała zupełnie naturalne i uodparniają fantastycznie
    • mamusiacorusi Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 27.12.11, 12:57
      Przedszkole to skupisko dzieci, a co za tym idzie skupisko zarazkow. To normalne, ze dzieci choruja. Najgorsze jest to, ze czesto zarazaja, gdy nie widac objawow. Moja corka chodzi do zlobka i we wrzesniu byla adaptacja to chodzila 2 tyg, w pazdzierniku 6 dni, prawie caly listopad, prawie caly grudzien(prawie bo teraz ma zapalenie oskrzeli). To zlobek panstwowy i ciocie bardzo dbaja, by nie bylo w nim chorych dzieci. A jednak dzieci choruja. Znam dzieci, ktore poszly do zlobka/przedszkola i nie chorowaly ale sa to sporadyczne przypadki, zdecydowana wiekszosc choruje.
    • kropkaa Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 02.01.12, 18:40
      Jest. Jednoosobowe prywatne przedszkole w miejscu zamieszkania. Dyrekcja, wychowawczyni, kucharka - matka. Zero chorych ani podejrzanych i chorobę dzieciorów nieodpowiedzialnych matek.
      • binkaa Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 02.01.12, 21:57
        potem musi byc koniecznie jednoosobowa prywatna szkoła podstawowa
        inaczej klops - bo znów zarazki
        i te wychorowane już dzieci zaczną zarażać dzieciaka smile

        u starszego w klasie jest taki egzemplarz
        do przedszkola nie chodził
        a w 1 klasie większość dni był chory
        reszta klasy (ta co chodziła do przedszkola) zdrowa smile
        • yasemin1 Temat już nieaktualny 03.01.12, 21:20
          ...gdyz moje dziecko chodzi chore do przedszkola, a co mi tam, według waszych rad, i rozsiewa pneumokoki, ten kto sobie poradzi to jego szczęście ten kto nie niech choruje, moje na to jest full wypas szczepione więc ma tylko katar.
          • aguar Re: Temat już nieaktualny 04.01.12, 21:07
            Dopiero teraz zauważyłam ten wątek, ale ja się z Tobą zgadzam,Yasemin, to znaczy merytorycznie, bo jednak niektóre wypowiedzi były niezbyt kulturalne. Natomiast załamało mnie to, jak dziewczyny na Ciebie naskoczyły, że jest taka zgoda na to, żeby nasze dzieci tyle chorowały, że dają sobie wmówić, że to normalne. Nie uważam, że histeryzujesz skoro Twoje dziecko trafiło do szpitala, wiadomo jak jest w tych naszych szpitalach, jaka to trauma dla dziecka. A jeśli chodzi o posyłanie chorych dzieci do przedszkola, to przecież zazwyczaj widać po dziecku od rana (albo od wieczora), że jest jakieś niewyraźne. Tylko niektórzy pewnie nie chcą tego widzieć. Z tym bezobjawowym nosicielstwem to trochę kit, najbardziej się zaraża właśnie na początku przeziębienia, jak jest ten wodnisty katar. Ja wierzę, że mogłoby być przedszkole czy grupa w przedszkolu, w której dzieci by dużo nie chorowały, jeśliby zebrała się grupa rodziców gotowych przestrzegać pewnych reguł i że to by się wszystkim opłaciło. Czasem sobie myślę, że jakaś kampania na ten temat by się przydała. Ale pewnie marzenia ściętej głowy.
            Uważam też, że z tymi chorobami w przedszkolu jest o wiele gorzej niż kiedyś (mam na myśli moje dzieciństwo)! Może dlatego, że środowisko bardziej zanieczyszczone, więcej alergików, dzieci piersią nie karmione, nie wiem, ale przeraża mnie perspektywa posłania mojego zdrowego dotychczas dziecka do takiego siedliska zarazków.
            • bj32 Re: Temat już nieaktualny 04.01.12, 22:43
              "że jest taka zgoda na to, żeby nasze dzieci tyle chorowały, że dają sobie wmówić, że to normalne."
              Nie wiem, co znaczy "tyle", bo należę do tych szczęśliwych matek, których dzieci uporczywie nie chcą chorować. Ale: miała trzydniówkę, miała wiatrówkę, miała kilka katarów, miała dwie [!] grypy, jedno [!]lekkie zapalenie oskrzeli i wirusowe zapalenie krtani, dzięki któremu wylądowała w szpitalu, jak miała rok. Wyszła ze szpitala na moje żądanie ze stanem zapalnym żyły [leczony miesiąc] i pleśniawkami. Dostałam zwrot za łóżko. A! Miała trzy razy biegunki wirusowe, ostatnią, 4 lata temu, całe półtora dnia [tak, to była ta choroba, bo wszyscy mieliśmy]. Dodam, że kobita ma 10 lat. Chodziła do przedszkola. Z lekkim katarem, bo przy poważnym jej nie prowadziłam. Ale nie rozumiem, o co ten dramat: chorowanie na banalne przeziębienia zwiększa odporność. Ale nie: my, cywylyzacya, musimy mieć dzieci w odpowiedniej temperaturze, sterylnych warunkach, książkowo hodowane, nie kontaktować ich z innymi do najmarniej 5 rż. dzięki czemu pierwsza wizyta w zaszczanej przez koty piaskownicy kończy się szpitalem, a pierwszy kontakt z zakatarzonym, czy - broń Zeus! - zagrypionym obywatelem to OIOM.
              Zaznaczę, że moje dziecko mimo kilku wizyt w szpitalach nie ma traumy, nie histeryzuje na widok lekarza i chętnie chodzi do dentysty. W szkole ma najmniej nieobecności na okoliczność chorób. A tak bym sobie czasem pospała w tygodniu...
              "zazwyczaj widać po dziecku"
              Zazwyczaj różnie bywa. Moje z 39 stopniami gorączki wygląda całkiem normalnie i tryska humorem. A mojej siostry nawet najzdrowsze w młodości było ponure jak poniedziałek na kacu.
              "jeśliby zebrała się grupa rodziców gotowych przestrzegać pewnych reguł"
              Utopia. Już 15 dorosłych osób nie jest w stanie dogadać się co do reguł, a przestrzegać ich to w ogóle nie ma szans. Ba! Znasz idealne małżeństwo, w którym zawsze panuje zgoda? A Ty marzysz o grupie rodziców...wink
              "Uważam też, że z tymi chorobami w przedszkolu jest o wiele gorzej niż kiedyś"
              Ja uważam wręcz przeciwnie. Teraz w przedszkolach i żłobkach panie w ramach zmniejszania frekwencji nie robią przeciągów. Ale może jesteś sporo młodsza ode mnie, z czasów, kiedy każdy bardziej si starał. .
              "środowisko bardziej zanieczyszczone, więcej alergików, dzieci piersią nie karmione, nie wiem, ale przeraża mnie perspektywa posłania mojego zdrowego dotychczas dziecka do takiego siedliska zarazków."
              A może chemia i hormony w żarciu, brak tarzania się w trawie i psich kupach, brak jedzenia zielonych jabłek i picia surowego mleka z lodówki, czyszczenie podłóg ajaxem, czyszczenie sracza wcpickerem, czyszczenie blatów 400 razy dziennie, odkurzanie najmarniej co 2 dni, mycie podłóg codziennie - powodują więcej alergików? Ja mam dziecko "zaniedbane": jedzące z podłogi, której nie chce mi się myć czasem przez kilka dni, pijące zimne mleko i jedzące to, na co ma chęć [o dziwo! nie są to fasfoody, czipsy i cukierki...].
              A co ma karmienie piersią do rzeczy? Szkodzi? No to ja powinnam być alergikiem. I wszyscy w mojej rodzinie, bo wszyscy na cycku. Tylko moja córka powinna być zdrowa, bo nie mogłam karmić, więc butla... Ale dla odmiany powinna mieć deficyt uczuć i być chorowita. Kurde, też nie pasuje...
    • aguar bj32 05.01.12, 11:59
      Ale polemika! Czuje się w obowiązku odpowiedzieć, zwłaszcza, że w dużej części się z Tobą zgadzam. Otóż też przeraża mnie ta ilość chemii w żywności, też jestem przeciwniczką obsesyjnego sprzątania, nie cierpię tych wszystkich środków czystości z silną chemią, moje dziecko jadło piasek z piaskownicy i nic mu nie było, pies dziadków liże go po twarzy, nie myję mu obsesyjnie rąk co chwilę, wychodzimy niezależnie od pogody, nie przegrzewam, pozwalam chlapać w kałużach itd.
      Co do karmienia piersią, to źle mnie zrozumiałaś. Ja właśnie zastanawiałam się czy jedną z przyczyn tego, że dzieci tyle chorują nie jest to , że NIE są karmione piersią. Albo są bardzo krótko.
      Natomiast jeśli chodzi o te nieszczęsne katarki to mam trochę inne zdanie. Uważam, że jeśli dziecko dostaje gorączki albo zaczyna mu lecieć z nosa (taki jest początek większości infekcji) to dobrze byłoby go nie posyłać do przedszkola, bo nie wiadomo czy to zaczyna się banalne przeziębienie czy jednak coś gorszego (np. zapalenie ucha, oskrzeli, krtani, angina) i jeśli dziecko pójdzie do przedszkola to po pierwsze pozaraża inne dzieci, a po drugie będzie narażone na to, że jego osłabiony wirusem organizm jeszcze coś dodatkowego podłapie. Natomiast nie uważam, że trzeba na tym etapie od razu lecieć do lekarza, faszerować dziecko lekami czy nawet rezygnować z pobytu na świeżym powietrzu.
      Ja w ogóle nie mam nic przeciwko banalnym infekcjom, temu przysłowiowemu katarkowi, który trwa siedem dni albo tydzień. Ale to co widzę wkoło, to nie są banalne infekcje. Chyba te zarazki jakoś pomutowały czy co! Normą powinno być dzieciństwo bez szpitala i bez antybiotyków, a nie szpital i kilka antybiotyków w pierwszym roku przedszkola.
      • bj32 Re: bj32 05.01.12, 15:10
        Ja się poupieram, ze katar, to nie choroba. A jeśli dziecko wygląda już dość nieciekawie - do lekarza. Naród pracujący faktycznie nie może sobie pozwolić na branie co chwila wolnego. Oczywiście, że nie zaraz antybiotyk, ale jak ktoś ma dostawać zawału, że dziecko kaszlnęło dwa razy [!], to niech idzie do lekarza, daje zalecone preparaty [żaden zdrowy psychicznie lekarz nie zaleci antybiotyku bez sensu]. Na tych katarkach i drobnych przeziębieniach organizm ćwiczy odporność- na kontakcie z wirusami i bakteriami. I tak być musi. Nie każdy ma dziecko z natury tak odporne jak moje [ależ byłam zdziwiona, jak się zaraziła wiatrówką i miała coś chyba z 8 tych tam bąbliwink].
        Zgodzę się, że prowadzenie usmarkanego po psa dziecka do przedszkola, z lekami i kroplami to kretynizm ze strony nieodpowiedzialnych rodziców i przedszkola się na to [zazwyczaj] nie zgadzają. Zgodzę się też, że wirusy mutują [spójrzmy choćby na co roku nowe odmiany grypy], bo to normalne, że się dostosowują i uodporniają na leki. Ale nie dajmy się zwariować.
        Normalnego 5latka nie ma potrzeby z grypy leczyć wykupieniem połowy apteki i na grypę nikt też nie da antybiotyku, chyba że jest nadkażenie bakteryjne, albo spore szanse na takowe. Ale można mu postawić bańki [ja to stosuję do siebie], co zarówno pomaga w kuracji, jak i wzmaga odporność.
        Normy normami, ale w znacznym stopniu będę się upierać, ze to wina durnowatych rodziców, nie przedszkoli jako takich. I, jednak, tego, że te choroby się wykluwają czas jakiś, a nie, ze dzisiaj zakatarzony trzylatek zderzy się z drugim, a jutro ten drugi ma już zapalenia płuc.
        Karmienie piersią faktycznie źle zrozumiałam, wiadomo - matki pokarm najzdrowszy. Ale to nie jest wyznacznik. Znam dzieci butelkowe zdrowe jak konie i dzieci cyckowe pełne alergii i chorób co chwila. To dla mnie dyskusja na zasadzie "zdrowsze masło czy margaryna?".
        [Inna rzecz, że "przy karmieniu piersią piersi się odkształcają" to głupota straszliwa. Ja prawie nie karmiłam, a i tak zmieniły kształt. W ciąży. Na lepszywink]
      • melancho_lia Re: bj32 07.01.12, 09:54
        Z tymi szpitalami to tez jest tak, ze zwykle trafiają tam dzieciaki z obnizoną odpornością (w grupie mojego dziecka w przedszkolu o pobytach w szpitalu słyszałam tylko od matek wcześniaków i skrajnych alergików). Inna sprawa, ze wielu lekarzy na dzień dobry daje antybiotyk- ja się z kilkoma pediatrami pożegnalam, bo nie uważam by po tygodniu infekcji kiedy zostaje tylko kaszel należałoby dać dziecku antybiotyk na przykład. Mam takich lekarzy, ktorzy z powodzeniem leczą zapalenie płuc czy oskrzeli bez antybiotyku. dzięki temu moja corka przez ostatni rok antybiotyku nie brała, syn od urodzenia (6 lat) antybiotyku na oczy nie widział. Fakt, córka spędziła trzy dni w szpitalu na obserwacji ale to z powodu wypadku w przedszkolu.
        I tak samo uważam, ze trzymanie pod kloszem i chuchanie na każdy katarek tak samo powoduje, ze organizm nie radzi sobie z banalnymi infekcjami.
    • superlady_d Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 09.02.12, 13:13
      Mogę podzielić się moimi spostrzeżeniami , moje dziecko chodzi do pomarańczowej ciuchci, i jak do tej pory nie chorowało ani razu. Wydaje mi się że opieka stoi tam na na prawdę wysokim poziomie. Z tego co wiem to rodzicie innych dzieci są równie usatysfakcjonowani z wyboru tak jak Ja. Poczytaj , na internecie jest sporo opinii na temat tej placówki
      • triada10 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 09.02.12, 17:47
        Nachalna reklama... widać, żeza chwilę rusza rekrutacja.
      • bj32 Re: Czy istnieje przedszkole, w którym... 09.02.12, 22:49
        "Poczytaj , na internecie jest sporo opinii na temat tej placówki"
        Chyba się zgodzę z Triadą... Nawet ja już pamiętam tę upiorną Ciuchcię w okropnym kolorze... Przyjrzę się zagadnieniu i zacznę ciąć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka