Dodaj do ulubionych

Kultura schodzi na psy

18.12.12, 19:35
Czas przedstawień świątecznych w przedszkolu. Uczysz przez miesiąc piosenek, tańców, gry aktorskiej, stroisz salę, która mieni się złotymi srebrnymi kolorami, stroisz siebie, aby nie wyglądać jak dziadówa, tłumaczysz rodzicom, że uroczystość spotkania z Gwiazdorem w przedszkolu jest bardzo ważna dla ich dzieci, że wymaga się stroju galowego, czyli białej koszuli, garniturowych spodni, tłumaczysz po kilka razy - biała koszula, garniturowe spodnie, a i tak kilkoro dzieci przyjdzie w dżinsach i w koszuli w kratkę, a znajdzie się nawet ktoś, kto wystąpi w dresach z wypchanymi kolanami. Rodzice na przedstawieniu, jak by na chwilę wpadli do przedszkola między pracą a porządkami świątecznymi, w dżinsach, zwykłych swetrach, obłoconych butach, jeden w stroju sportowym, jakby przybiegł prosto z siłowni, kilkoro zorientowało się, że dzieciom warto by przynieść coś słodkiego, naprędce wysypują na talerzyki ciasteczka. Trwa przedstawienie w drugiej sali. Po przedstawieniu czas na dzielenie się opłatkiem. Kilkoro rodziców podchodzi do nauczycielki, składa życzenia, w tym momencie dzieci stają na wysokości zadania i czekają na pozwolenie nauczycielki, żeby zjeść ciastka, rodzice stoją i czekają aż nauczycielka przyniesie 28 krzeseł z sali, w której było przedstawienie, nauczycielka nosi krzesła a rodzice się patrzą, potem zajmują miejsca przy stole wigilijnym, w końcu jeden ojciec zauważa, że to noszenie trwa zbyt długo i pomaga nauczycielce, tylko jeden ojciec. Wszyscy spożywają ciastka, których jest co kot napłakał, potem wchodzi Mikołaj, rozdaje dzieciom paczki. Talerze puste, więc czas do domu. Rodzice wychodzą mówiąc do widzenia i odjeżdżają swoimi drogimi samochodami.

Tak wyglądała Wigilia w przedszkolu prywatnym w dużym mieście. Może ja jestem przewrażliwiona i ich zachowanie było normalne? Może to ze mną coś nie tak?
Obserwuj wątek
    • monia158a Re: Kultura schodzi na psy 18.12.12, 20:40
      wydaje mi się, że chodzi o coś innego:
      otóż rodzice sądzą, że są gośćmi w przedszkolu i każdy ma im usługiwać
      • mojemieszkanie24 Re: Kultura schodzi na psy 18.12.12, 21:58
        To i tak, że do ciebie przyszli w koszuli w kratkę + jeansy ( spodnie). Ja mówię rodzicom, by dzieci ubrane były odświętnie ( bo jest wigilia + wystepy lub mamy jakieś przedstawienie) a tak zawsze z 2-3 dzieci przychodzi w zwykłej sportowej bluzce+ RAJSTOPY. Nawet spodni nie ubiorą tym dzieciom.... Nie chodzi o to, ze te dzieci nie maja innych rzeczy, tylko rodzice chyba wychodzą z założenia ze nie warto.


        Większość dzieci jest ubrana ładnie. Rodzice nie... raczej zwyczajnie. Może z z 5 rodziców ( na 25 ) wloży jakieś ,,lepsze" ubranie. O ciasteczkach/cieście nie ma mowy- przychodzą z pustymi rękoma. Myślę, ze jakbym powiedziała to znalazłoby się 3-4 rodziców, ktorzy by przynieśli.

        Przedszkole publiczne
        • mood_indigo mojemieszkanie24 20.12.12, 10:46
          mojemieszkanie24 napisała:
          > O ciasteczkach/cieście ni
          > e ma mowy- przychodzą z pustymi rękoma. Myślę, ze jakbym powiedziała to znalazł
          > oby się 3-4 rodziców, ktorzy by przynieśli.

          Hm, a może gdyby zorganizować takie spotkanie z głową, odpowiednio wcześniej wywiesić listy, na których chętni rodzice mogliby wpisać owoce/ciasta/napoje które przyniosą - to może nie "przyszliby z pustymi rękoma"? Jak myślisz?
    • froobek Re: Kultura schodzi na psy 18.12.12, 22:24
      Miałam nadzieję, że ten wpis to prowokacja, tak jest nieprawdopodobny, ale widzę odpowiedzi jak najbardziej serio... Nie mam siły komentować w szczegółach, ręce mi opadły. Ogólnie nauczyłam się z tego wpisu, że;
      a) nauczycielki mogą mieć wobec rodziców rozbudowane oczekiwania, o których nic nie mówią, a które są dla nich bardzo ważne;
      b) te oczekiwania mogą być naprawdę zaskakujące np. że mam na przedstawienie w przedszkolu dać najlepsze spodnie (oczywiście każdy ma dla dziecka garniturowe spodnie i wizytową koszulę!), że mam własną rękę przyłożyć do tego, żeby dzieci jadły słodycze, że ja też powinnam się wystroić i nie mogę być w biegu pomiędzy innymi zobowiązaniami.

      Brak pomocy w noszeniu krzeseł bardzo przykry, dziwny.

      Mam nadzieję, że moje dzieci nie trafią do tak myślących nauczycielek, a ja będę w przedszkolu nie tyle gościem, co po prostu klientem.

      Ale ogólnie dziękuję za otwarcie oczu na fakt, że nauczycielki mogą chcieć ode mnie jeszcze dużo, dużo więcej niż terminowe płacenie czesnego, współpraca dotycząca dziecka, szacunek, otwartość, uśmiech i codzienne "dziękuję". Będę po prostu pytać, czy coś jeszcze mam zrobić, (choć na pewno nie przyniosę słodyczy w miejsce, gdzie są dzieci). Dziękuję.
    • joxanna Re: Kultura schodzi na psy 18.12.12, 22:52
      Naprawdę przedszkolaki mają garniturowe spodnie?

      Mam już drugiego przedszkolaka i garniturowych spodni nie widziałam. Dzieci noszą sztruksy, dżinsy, do nich 'lepsze' koszule, które wcale nie muszą być białe. Moje mają akurat ładne koszule w paski, które zakładają nawet na rodzinną Wigilię. Ba, u mnie nawet dorośli noszą koszule w paski, skąd przesąd, że musi być biała?

      A rodzice? Zróbcie przedstawienie w sobotę o 18, to rodzice też się wystroją. Jak pędzą na 15.30 zwalniając się z pracy ukradkiem, to mają przyjść na szpilkach? Może po prostu jadą z pracy a do pracy chodzą w dżinsach?

      Oczywiście noszenie krzeseł - to żenada.

      Czy rodzice byli poinformowani kilka dni wcześniej, że mają przynieść jakiś poczęstunek - np wisiała lista, na którą wszyscy się wpisywali co kto przyniesie, kto przyjdzie wcześniej poustawiać krzesła, a kto zostanie później posprzątać? Jeśli nie - to jakim cudem rodzice mieli się domyśleć, że tego się od nich oczekuje?

      Co było planowane po rozdaniu prezentów? Czy rodzice zostali poinformowani, że mają zostać, czy mieli się domyśleć, że mają zostać - i po co w zasadzie mieli jeszcze zostawać?
    • bj32 Re: Kultura schodzi na psy 18.12.12, 22:56
      Przede wszystkim koszmarny brak komunikacji na linii rodzic - placówka. Od lat zresztą zjawisko występuje i nie dotyczy wyłącznie przedszkoli. Problemy mają obie strony.

      W przedszkolu mojej córki Mikołaj i występy był na Mikołaja, Wigilia była bez "dodatków". Ale w rzeczy samej rodziców było... kilkoro. Tyle, ze wyglądali tak, jak wypada w Wigilię. Dzieci też. Sala była przygotowana już wcześniej.

      No, ale to było państwowe i integracyjne: inni rodzice, inny personel, inne relacje i zasady...
    • lilith76 Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 10:16
      Napiszę z pozycji rodzica.
      Nie ma sensu stroić fochy, że ktoś pomyśli, że ja pomyślę, że on pomyśli. To nie gimnazjum. Kawa na ławę.

      Daje się karteczkę z delikatną informacją - prosimy o ubranie siebie i dziecka zgodnie ze świąteczną atmosferą. Tak było przed pasowaniem na przedszkolaka - pasowanie w środę, karteczka w... poniedziałek. Miałam dwa dni na zorganizowanie galowego ubrania. Tak, jestem tępą matką, która uważa, że trzylatka nie trzeba odstrzelać jak pana młodego na wesele.
      W moim przedszkolu każde z nas dostało "przydział", co ma dziś przynieść. Ja - owoce i zdaję sobie sprawę, że jak przyniosę 5 mandarynek na wszystkie dzieci w grupie + rodzice, to będzie kpina.
      Moja mała poszła dziś w normalnym ubraniu, ale nie jest to dres przeznaczony w błoto i piach. Ja jestem ubrana trochę bardziej elegancko, ale bliżej casual wink

      Kwestia pomocy paniom w zaaranżowaniu sali i posprzątaniu - dziękuję za otworzenie oczu, bo człowiek na prawdę czasami o tym nie myśli i to nie z wyrachowania.
    • scher To brak umiejętności organizacyjnych 19.12.12, 17:41
      Organizator jakiejkolwiek imprezy musi sam ustalić warunki, które są niezbędne, aby impreza się udała. Musi przewidzieć, co może pójść źle, zwłaszcza w sferze zachowań ludzkich, i przeciwdziałać temu na etapie planowania.

      > wymaga się stroju galowego, czyli białej koszuli, garniturowych spodni, tłumaczysz
      > po kilka razy - biała koszula, garniturowe spodnie, a i tak kilkoro dzieci
      > przyjdzie w dżinsach i w koszuli w kratkę

      Jeżeli jest to w tym wypadku ważne, to rodziców się o tym informuje oficjalnie, pisemnie. No i trzeba przewidzieć - i ogłosić - konsekwencje, np. osoby w niestosownych strojach nie zostaną wpuszczone.

      > kilkoro zorientowało się, że dzieciom warto by przynieść coś słodkiego, naprędce
      > wysypują na talerzyki ciasteczka.

      Rodzice o tym u was decydują?? To organizator ma to zaplanować. Ustalić, czy mają być słodycze, czy nie - to ma być decyzja nauczycielki albo dyrektorki.
      A jak mają być, to zaplanować, kto je przyniesie, kto i kiedy rozłoży na talerzykach.

      > Po przedstawieniu czas na dzielenie się opłatkiem. Kilkoro rodziców podchodzi
      > do nauczycielki, składa życzenia, w tym momencie dzieci stają na wysokości zadania
      > i czekają na pozwolenie nauczycielki, żeby zjeść ciastka

      Znów organizator abdykował. To on ma ogłosić, kiedy i w jaki sposób dzielimy się opłatkiem, a kiedy jemy ciastka.

      > rodzice stoją i czekają aż nauczycielka przyniesie 28 krzeseł z sali, w której było
      > przedstawienie

      Organizator uroczystości wcześniej nie wiedział, że będzie potrzeba przeniesienia krzeseł? Nie zastanowił się, jak to technicznie wykonać?

      > nauczycielka nosi krzesła a rodzice się patrzą

      A organizator uroczystości stoi jak dupa wołowa i nie wydaje żadnych poleceń, nie kieruje ludźmi?

      > Wszyscy spożywają ciastka, których jest co kot napłakał

      Bo organizator nie zaplanował i nie dopilnował, aby było więcej.

      > Może to ze mną coś nie tak?

      Może gdybyś kończyła studium wychowania przedszkolnego zamiast uniwersytetu, nauczono by cię starannego planowania zajęć i nie pozostawiania niczego przypadkowi...
      • mojemieszkanie24 re: 19.12.12, 18:00
        Froobek

        ,,nauczycielki mogą mieć wobec rodziców rozbudowane oczekiwania, o których nic nie mówią, a które są dla nich bardzo ważne”

        Ja mówię WPROST, że jest to święto i proszę by dziecko miało na sobie koszulę czy sukienkę. Jeszcze dodaję, ze jak dziecku będzie niewygodnie ( z jakiegoś powodu….) to proszę żeby zostawili w szatni wygodniejsze rzeczy to dziecko będzie przebrane. A i tak dziecko przychodzi w RAJSTOPACH i zwyklej sportowej koszulce…

        ,,,mam na przedstawienie w przedszkolu dać najlepsze spodnie (oczywiście każdy ma dla dziecka garniturowe spodnie i wizytową koszulę!), że mam własną rękę przyłożyć do tego, żeby dzieci jadły słodycze, że ja też powinnam się wystroić”

        Ja nie wymagam spodni garniturowych i koszuli wizytowej ale ładniejszą koszulę i spodnie każde dziecko ma. Co do ubioru rodziców to tylko moje spostrzeżenia


        ,,mogą chcieć ode mnie jeszcze dużo, dużo więcej niż terminowe płacenie czesnego,”

        Do tego zobowiązuje cię UMOWA podpisana z PRZEDSZKOLEM a nie nauczycielkami

        bj32- to jak skomentować fakt ( albo nie komentować) że WPROST prosisz o ładny ubiór, a dziecko przychodzi tak i tak w rajstopach ?

        lilith76- kartkę daję, piszę na forum grupowym ( przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem jak nie więcej- imprezy typu pasowanie na przedszkolaka nie planuje się z dnia na dzień)

        scher

        ,,Organizator uroczystości wcześniej nie wiedział, że będzie potrzeba przeniesienia krzeseł? Nie zastanowił się, jak to technicznie wykonać?”

        Z tym się nie zgodze. Ja zawsze pytam ile osób będzie ,,od dziecka” i mniej wiecej liczę. Jednego roku zaplanowałam 30 krzeseł ( bo tak mnie poinformowali rodzice) a gości przyszlo ponad 50. Tez trzeba było donosić krzesła…
        • bj32 Mojemieszkanie: 20.12.12, 00:42
          Jak to jak skomentować? Odporni na wiedzę... Albo sklerotyczni, bo ja czasem zwyczajnie zapominam <bije_się_w_piersi>
    • pyzarogata Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 18:44
      Ja natomiast uważam, że ubieranie przedszkolaka w garnitur nikomu nie jest potrzebne.
      Uważam że dżinsy i koszula z kołnierzykiem (niekoniecznie biała!) to jak najbardziej wystarczający strój na wszelkie spotkania wigilijne czy z Mikołajem.
      Do rodziny na święta tez nie zakładam mojemu czterolatkowi garnituru - którego zresztą nie ma.
      Co zakładam? Czarne lub granatowe dżinsy, koszulę (biała w czarne pionowe prążki z białymi mankietami i białym kołnierzykiem - czy taka jest wystarczająca?), na to kamizelka (taka elegantsza, nie sweterkowa) i krawacik lub muszka. Uważam, że ładniej będzie wyglądał w dżinsach koszuli i kamizelce, niż spodniach garniturowych i samej koszuli - a na kupienie wszystkiego mnie nie stać.
      Co do dresu i reszty - zgadzam się.
    • aneczkas6 Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 19:02
      Częściowo zgadzam się z tym co piszecie a częściowo nie, dlatego proszę o rady, jak mam ulepszyć relacje z rodzicami, bo może nie dostrzegam, że ze mną coś nie tak, za obecne komentarze dziękuję.

      Sama zastanawiałam się, co ze mną nie tak, być może macie rację, że trzeba było wydawać polecenia, tylko, że to jest grupa 5-latków, trzeci raz z rzędu Wigilia odbywa się tak samo. 2 lata temu i rok temu wszystko ze szczegółami rodzicom napisałam na ogłoszeniu oraz wysłałam do każdego maila, jak będzie przebiegać impreza, ze szczegółami opisałam, jak dzieci mają wyglądać. Pisałam też, że mile widziany słodki poczęstunek dla dzieci. Po tych informacjach każdy rodzic się postarał ładnie dziecko ubrać i każdy coś przyniósł. Ale jedna matka przyszła do mnie rok temu i powiedziała, że ona nie ma zamiaru więcej nosić do przedszkola jedzenia kupionego za własne pieniądze, bo płaci za przedszkole i zrezygnowałam z proszenia o poczęstunek. Dalej prowadzę korespondencję mailową i ze szczegółami piszę, co potrzebuję, jaki przebieg będzie miała impreza, w tym roku napisałam też o wyglądzie, szczegółowo. Wiem, że do rodziców trzeba pisać konkretnie i szczegółowo, wymienić elementy ubrania. Naprawdę zależy mi, aby dzieci uczyły się, że są dni, w których wypada ubrać się w białą koszulę, odświętne spodnie, bo żyjemy w czasach bylecajstwa, gdzie wszystko ujdzie, mnie się to nie podoba i strasznie irytuje mnie, że rodzice naprędce wyszukują w domu ubranie, które ujdzie na uroczystość, denerwuje mnie, że rodzice czują się w przedszkolu jak wymagający klienci, bo płacą. Garniturowe spodnie istnieją, jak również białe koszule, a nawet krawaty i muchy dla dzieci. naprawdę zależy mi na tym, aby dzieci na Wigilii najpierw podzieliły się opłatkiem, a nie rzucały się na ciastka, tu mnie nie zawiodły. Już mam dosyć ciągłego opisywania rodzicom ze szczegółami, co mają robić, kiedy usiąść, kiedy wstać, wydawania poleceń jak do dzieci, nieustannie to robię na każdej imprezie i zajęciu otwartym. Krzesła niestety musiałam nosić do swojej sali, bo po prostu innych nie ma, te na przedstawieniu w innej sali były z mojej sali, a Wigilia była od razu po przedstawieniu.Normalnie bym powiedziała: ,,A teraz rodzice wstajemy i każdy swoje krzesełko zanosi do naszej sali i zajmuje na nim miejsce przy stole'', ale się wkurzyłam, że trzeba do nich ciągle mówić jak do dzieci. Nie dość, że wysyłam te maile 2 tygodnie przed imprezą, daję karteczki do ręki, piszę ogłoszenia, to i tak kilkoro zdziwionych dzień przed uroczystością, że jest jakaś uroczystość, mimo, że dzieci przygotowują przedstawienie miesiąc i bardzo je przeżywają. Mam jakiś kryzys w kontakcie z rodzicami, irytuje mnie ich bierność. Pracuję 16 lat w przedszkolu i zawsze miałam grupy rodziców bardzo zaangażowane, a ta jakaś senna.
      • mojemieszkanie24 Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 20:22
        Ja mam różnych rodziców... większość jest biernych, ale reaguje na ogłoszenia/karteczki. Do 2-3 kompletnie nie dociera co się w przedszkolu dzieje ( raz była sytuacja, że mama była zdziwiona że danego dnia jest przedstawienie...).

        Szczerze powiem, że wolałabym raz powiedzieć i koniec ale tak nie ma...
      • froobek Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 21:34
        > proszę o rady,
        > jak mam ulepszyć relacje z rodzicami,

        1. Poszukać prawdziwej przyczyny swojej frustracji, bo to że się tak wkurzasz, ze oni nie rozumieją, to może być coś głębszego. Może masz jakieś kłopoty, przez które masz mniej cierpliwości (musisz mieć jej całe morze dla dzieci, nie dziwię się, że nie starcza dla "tępych" rodziców wink). Może jesteś źle opłacana. Po 16 latach może przydałby się dłuższy urlop?

        2. Uznać, ze rodzic to JEST klient, a Ty świadczysz dla niego usługę. Oczywiście to akurat nie jest taka sama usługa, jak wykonanie odbitek przez fotografa, Ty wkładasz w to całe serce, w gruncie rzeczy masz wielki udział w wychowaniu ich największych skarbów. Ale jednak usługa. Lekarz tez na ogół wkłada serce, a im lepiej pamięta, że jest usługodawcą, tym lepiej jest przez pacjentów oceniany, tym bardziej szanowany, tym lepsze ma relacje.

        3. Bardziej szanować rodziców. Zobaczyć, że:
        - bardzo chcą dobrze, tylko czasem nie wiedzą jak
        - najczęściej i tak gnają na złamanie karku
        - mogą ubierać dzieci wg innych standardów, niż Ty i mają do tego prawo (nawet jeśli istnieją garnitury, to mogą nie uznawać ich, nie mieć kiedy iść ich wybrać itd.)

        4. RADZIĆ SIĘ rodziców co do organizacji imprez - tak się ludzi angażuje. Może na początek zapytać, czy oni w ogóle chcą tej Wigilii. Bo może Ty jesteś jedyną osobą, której na tym spotkaniu zależy...? A jak chcą, to co by chcieli, jak chcieliby partycypować. Nie mówię o otwieraniu wielkiej debaty, bo gdzie dwóch Polaków, tam trzy stanowiska i nie ma to sensu, ale podpytać trochę trzeba. Jak nie zapytasz, to będziesz miała tylko biernych odbiorców, a Ty ustawisz się w pozycji belfra, organizatora, siłaczki, nie partnera.

        5. Nigdy nie zakładać, ze jak coś już raz było tak i tak, to samo przez się się rozumie, że następnym razem też.

        Teraz, po Twoim drugim poście, rozumiem trochę więcej, ale pierwszym byłam przerażona. Moje dziecko nie ma spodni garniturowych i nie będzie ich miało, jeśli w danym sezonie nie trafi nam się wesele lub coś porównywalnego. Nie dlatego, że mnie nie stać, tylko dlatego, że dla mnie to absurd. Nie ma białej koszuli, bo białe są dla mnie okropne. Ma dwie błękitne i fioletową. Na jasełka przyszłam w zwykłej bluzce i spodniach. Nie byłam w pośpiechu tylko dlatego, że jestem na urlopie wychowawczym. Gdybym była w pracy, w zasadzie powinnam wziąć urlop na ten dzień, żeby móc przyjść. Byłam przerażona tym, że zostały wystawione słodycze (chyba przez przedszkole). Nie przyczyniłam się w żaden sposób do organizacji tej imprezy - nie było słowa o tym. Gorąco dziękowałam paniom za ich wkład, choć szczerze nie rozumiem, po co takie przedstawienie jest organizowane. Mój synek bardzo to przeżywał, na trzy dni przed przedstawieniem i trzy po zachowywał się bardzo niesfornie, jakaś dziewczynka ze łzami uciekła ze sceny... Może u Twoich pięciolatków ma to jakiś sens, ale wcześniej...
        • froobek Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:25
          A teraz rozumiem jeszcze więcej:
          forum.gazeta.pl/forum/w,587,141160034,141230239,Re_Czy_najmlodsza_grupa_to_zawsze_poczekalnia_.html
          Aneczka, to Ty raczej wyluzuj, niż się dodatkowo napinaj. Koszule są naprawdę mało ważne wobec tego wszystkiego. Daj oddech sobie, dzieciom, rodzicom smile
          • froobek Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 23:12
            Przypuszczam, że rodzice byliby mniej "bierni", gdyby nie pałowali się co wieczór z półżywymi przedszkolakami... Tu może być początek problemu, a nie w niczyjej kulturze itp. Kurczę, jaka jest szansa, że rodzice poskarżą się na sposób traktowania dzieci...? Na intensywność programu? Czemu tego nie zrobili przez dwa lata?
      • mariwu Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:48
        aneczko,
        te 16 lat pracy w przedszkolu, to nie była od początku praca w przedszkolu niepublicznym, prawda?

        Zawsze mnie martwi, kiedy nauczycielki oczekują od rodziców "fety" na cześć swojego zaangażowania w pracę z dziećmi. Bo z Twojego postu przebija właśnie, tak mi się wydaje, tego typu frustracja: "Tak bardzo się starałam a oni nie czekali z przemówieniem i kwiatami".

        I widzę także ocenę: "Rodzice wychodzą mówiąc do widzenia i odjeżdżają swoimi drogimi samochodami. Tak wyglądała Wigilia w przedszkolu prywatnym w dużym mieście."

        aneczko,
        okres świąteczny jest dla nas, nauczycielek przedszkola, trudny. Często na własną prośbę. Ścigamy się na imprezy, wystrój sal, mnogość prac plastycznych. I czasem gubimy w tym wszystkim radość bycia z dziećmi, spotkań z ich rodzicami.

        Wigilia "w przedszkolu prywatnym w dużym mieście" była taka, jaką przygotowałaś/poprowadziłaś. Zaangażowanie rodziców takie, jakie zainspirowałaś.

        >Normalnie bym powiedziała:,,A teraz rodzice wstajemy i każdy swoje krzesełko zanosi do
        > naszej sali i zajmuje na nim miejsce przy stole'', ale się wkurzyłam, że trzeb
        > a do nich ciągle mówić jak do dzieci.

        Foch jest naprawdę bardzo nieprofesjonalny smile

        Być może się mylę, ale mam wrażenie, że Ty wcale nie pytasz o to, jak poprawić swoje relacje z rodzicami, ale o to, jak spowodować, żeby oni wreszcie zaczęli robić to, czego TY oczekujesz.
        Żeby zaczęli świętować/ubierać dzieci "po Twojemu". I żeby potrafili wreszcie odczytywać i realizować TWOJE oczekiwania...

        Chyba nie tędy droga.

    • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 21:05
      Temat rzeka...

      Ale tak mi się skojarzyło: raz jedyny w swojej krótkiej karierze poprosiłam o stroje "galowe" - wyobrażałam sobie to mniej więcej tak: biała bluzka/koszula, ciemne spodnie/spódniczka. Już nawet nie myślałam o "garniturowych", byle były ciemne.
      Zazwyczaj nie wymagam takiego strojenia przedszkolaków, ale to było zakończenie roku w "zerówce". Dzieci niemal siedmioletnie. Strojem galowym (i uroczystością w szkolnej sali gimnastycznej) chciałam nawiązać do wejścia w rolę ucznia, która czekała ich niebawem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ujrzałam dziewczynki w bufiastych, falbaniastych, tiulowych RÓŻOWYCH sukniach...i kilka podobnych "kwiatków".
      Poważnie zastanawiam się, czy następnym razem w ogłoszeniach i wiadomościach mailowych nie zamieścić "rysunku poglądowego". Skoro słowo pisane nie dociera...

      Innym razem prosiłam o dżinsowe spódniczki/spodnie i BIAŁE tiszerty. Zwykłe, najzwyklejsze, do kupienia za "piątaka". I znowu biel okazała się mieć wiele odcieni i deseni...
      Bywa.

      I jeszcze chciałabym się odnieść do propozycji, która tutaj padła, aby przedstawienia robić o godzinie 18. Próbowałam. Serio. To znaczy dokładnie próbowałam robić o 17, potem o 16.30. Chciałam dobrze. Dla rodziców rzecz jasna. Nie jest to możliwe. Grupa 3-latków o tej godzinie nie była w stanie zaprezentować ani połowy swoich możliwości. Wcale nie lepiej było z 5-latkami. I tutaj niestety nie ma złotego środka. Rodzice by chcieli jak najpóźniej, dla dzieci im wcześniej, tym lepiej. Ciężko to pogodzić. Choć z drugiej strony patrząc na liczbę dzieci odbieranych przez RODZICÓW o godzinie 13 - czyli po czasie darmowych godzin - wnioskuję, że wszelkie uroczystości mogłyby się w mojej placówce odbywać bez problemu już ok. 14...
      • krypteia Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 23:02
        magda_krakow napisała:

        > Innym razem prosiłam o dżinsowe spódniczki/spodnie i BIAŁE tiszerty. Zwykłe, na
        > jzwyklejsze, do kupienia za "piątaka". I znowu biel okazała się mieć wiele odci
        > eni i deseni...

        Niestety żyjesz w kompletnie innym świecie niż rodzice dzieci, których uczysz w przedszkolu; większośc miota się między widmem kryzysu, zwolnień grupowych w firmach, chorobą teśców, podwyżek czynszów, wzrostem kursu franka, prezentacją dla zarządu na jutro ósmą rano, koniecznością zostawania po godzinach w pracy i bieganiem na złamanie karku po dzieciaka do przedszkola. Jeśli jeszcze nauczycielka życzy sobie żeby dziecko konkretnego dnia było ubrane w biały T-shirt i dżinsy to niestety ale jest to dla niektórych rodziców problemem.
        Dla przykładu mój syn na wczorajsze jasełka miał być ubrany w białą koszulę i granatowe spodnie (nie dżinsy!). Pewnie trudno Ci w to uwierzyć, ale nie miałam w domu ani idealnie białej koszuli (mam kilka ale nie białych) ani też granatowych materiałowych spodni. Byłam z dzieckiem na zakupach w galerii, udało mi się kupić obie rzeczy w rozmiarze 116 cm dopiero w trzecim sklepie, który razem odwiedziliśmy.
        • agus-ka Re: Kultura schodzi na psy 26.12.12, 15:41
          dobrze powiedziane. Ostatnio moje zycie wygląda tak, ze biegam między przedszkolem a pracę (bagatela 35 km do dojechania w jedną stronę). Przedszkole czynne od 6;30 do 17:30, wiec autentycznie codziennie przezywam stres czy zdążę do pracy i czy zdażę po dziecko. Okres probny, więc i tak kombinuję czy dzień wolny na opiekę wykorzystać na psychologa, neurologa, ortooptystke, okulistę czy na jaselkę (wszystko oczywiście w godzinach mojej pracy). No cóz, zdrowie ważniejsze. Kombinuję dalej, bo przeciez jednego dnia nie da się zalatwić tych lekarzy, bo neurolog nie przyjmuje tego dnia co psycholog.
          I dalej kombinuje jak tu pogadać z nauczycielkami, bo nasze nauczycielki będą przez najbliższe 2 miesiace od 7:30 do 16:30 co oczywiście sprowadza się do tego, ze nie będe ich osobiście widywac. Cudownie.
          A tu okres probny w pracy... o finansach nawet nie bede pisac...

          Nadal uważasz, ze rodzice nie mają innych problemów niż to czy ich dziecko jest ubrane w jeansy czy w garniturkowe spodenki i czy mają sie czuć organizatorem czy jednak gościem??

          BTW kulturą dziecka sie w inny sposób zajmuje
        • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 26.12.12, 22:54
          " Niestety żyjesz w kompletnie innym świecie niż rodzice dzieci, których uczysz w
          > przedszkolu; większośc miota się między widmem kryzysu, zwolnień grupowych w f
          > irmach, chorobą teśców, podwyżek czynszów, wzrostem kursu franka, prezentacją d
          > la zarządu na jutro ósmą rano, koniecznością zostawania po godzinach w pracy i
          > bieganiem na złamanie karku po dzieciaka do przedszkola. Jeśli jeszcze nauczyci
          > elka życzy sobie żeby dziecko konkretnego dnia było ubrane w biały T-shirt i d
          > żinsy to niestety ale jest to dla niektórych rodziców problemem."

          - no proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie... Myślisz, że przedszkolanki żyją w jakichś specjalnych gettach, tudzież w swoim wyidealizowanym świecie, żyją tylko przedszkolem i obmyślają jakby tu zrobić na złość rodzicom?? Kurcze...może Cię zaskoczę, ale nauczycielki też mają kredyty, mężów, teściów, własne dzieci, które wymagają ich uwagi, też płacą czynsze, też z przerażeniem patrzą w przyszłość, kiedy z każdej strony słyszą o redukcji etatów, likwidacji Karty Nauczyciela i cholera wie, co jeszcze... klną na czym świat stoi, kiedy dostają wypłatę tydzień po czasie, ale jednak cieszą się, że póki co pracę mają, bo dobre i 0.8 etatu, mimo iż pensja jest w tej sytuacji niższa niż na całym etacie przed wypracowanym upragnionym awansem. Też zostają po godzinach i przygotowują stosu zbędnej papierologii, żeby przed dyrekcją dobrze wypaść. Też kombinują, w jaki by tu sposób urwać się z rady pedagogicznej, która wypada dokładnie wtedy, kiedy zebranie u dziecka w szkole.

          PS. Biały t-shirt na allegro - 7.99
          allegro.pl/dzieciecy-t-shirt-fruit-of-the-loom-bialy-104-i2836760953.html
    • kolorowekorale Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 21:06
      Kurcze, aneczka a ja myślę, ze masz prawo być zniesmaczona sytuacją. Pomijajac temat spodni od garnituru - cała reszta to kwestia przede wszystkim wychowania, kultury osobistej i pewnych wartosci wyniesionych z domu (a dopiero w drugim rzędzie komunikacji). Są jak wiadać rodzice, którzy czują się jedynie klientami przedszkola płacącymi czesne (jak froobek) ale jak zrozumiałam z Twoich wpisów WIESZ, ze są też tacy, którym chce się zrobić jakąś sałatkę, przynieść bakalie itp; spędzic parę chwil z dzieckiem po imprezeie, pogadać z innymi rodzicami a na koniec "podrzucić", swoim drogim autem, nauczycielkę do domu bo mieszka po drodze. Życzę Ci takich w przyszłosci - rodziców zaangażowanych w życie przedszkola a nie jedynie klientów
      • froobek Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 21:55
        Dziewczyny-nauczycielki! Jesteście dla mnie jak z innej planety... Czytam z zainteresowaniem.

        Moje dziecko do niedawna było w prywatnym żłobku i tam właśnie były świetne relacje i ogromna otwartość. Teraz jest w przedszkolu (prywatnym) i czuję, że coś jest inaczej, że są jakieś niewypowiedziane oczekiwania, jakiś dystans. Przychodzę, proponuję jakiś tam sposób, jak można by sobie łatwiej poradzić z pewnym kłopotem, jaki sprawia moje dziecko - czuję podejrzliwość, poszukiwanie drugiego dna, że może ja tu chcę wymagać czegoś dodatkowego... I tak ciągle.

        Dlatego jestem bardzo zainteresowana, żeby poznać Was, Wasze sposoby myślenia. Chcę zrozumieć smile Widzę, ze jesteście w zasadzie zgodne w egzotycznych dla mnie podejściach, więc musi być tego jakaś przyczyna. Będę tu jak najczęściej wchodzić, żeby zrozumieć - także nasze "panie". Bo mnie by się akurat chciało uczestniczyć w życiu przedszkola i na razie mogłabym, mam czas, tylko nie wiedziałam, że jest taka możliwość, obyczaj i nie rozumiem tej skomplikowanej gry z dużym udziałem focha, której rąbka tu uchylacie wink I nie rozumiem, jak można nie widzieć w rodzicu przede wszystkim klienta. Jeden rodzic się zaangażuje, a inny będzie "tylko" płacił czesne i naprawdę wystarczy! Do uczestnictwa w życiu przedszkola to można zapraszać, zachęcać, a nie wymagać i oczekiwać.
        • kolorowekorale Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:33
          planeta ta sama tylko chyba inne rozumienie tematu; w wątku jest raczej nieśmiała prośba o pewną "wrażliwosć", kulturę osobistą, przestrzeganie pewnych norm i zasad współżycia itp.
          1. nie jestem nauczycielką ale mamą 2 przedszkolaków
          2. nikt nie wymagał ode mnie zrobienia owocowych "szaszłyków" dla dzieci i sałatki śledziowej dla rodziców
          3.na jasełkach młodszy był w czarnych jeansach i błękitnej koszuli a starszy w stroju Józefa smile
          4. klientem to czuję się kupując gazetę w kiosku lub zostawiając buty u szewca bo już nawet u fryzjera czy lekarza ta relacja jest nieco inna nie mówiąc o przedszkolu
          5. a skoro tak obsesyjnie używasz słowa Klient w relacji z przedszkolem to czy wychodzisz z założenia, ze klient ma zawsze rację?; że jak jest nieuprzejmy czy np. spóżniony to nie można mu zwrócić uwagi???
          6. i na koniec: gdzie tu widzisz "egzotykę"? czy "egzotyką" jest pomoc ze strony rodziców w przenoszeniuu krzeseł czy prośba o "galowe ubranie"??? dla mnie to normalne i świadczy o szacunku dla drugiego człowieka; jego pracy czy okolicznościach. Chciałabym, aby moi synowie potrafili się w przyszłosci ubrać stosownie do okazji czy za 30 lat mieć na tyle kultury osobistej, żeby przenosić te cholerne krzesła bez "proszenia" na jasełkach moich wnuków







        • mojemieszkanie24 Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:45
          Froobek

          1. usługę ( jak ty to nazwałaś) nauczyciele świadczą dla przedszkola a nie dla rodziców. To przedszkole zatrudniają nauczycieli a nie rodzice…
          2. organizowanie imprez to obowiązek nauczyciela narzucony przez dyrektora ( u mnie tak jest). Lubię to, ale gdybym tego nie robiła to miałabym problem.
      • joxanna Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:24
        A po co Wam właściwie zaangażowani rodzice? Żeby odwozili Was do domu? Po co te wszystkie przyjęcia? Naprawdę coś się dziecku stanie, jeśli będzie chodziło do przedszkola, a integrowało się z rodzicami w domu? O co właściwie chodzi z tymi wszystkimi spotkaniami? I jeszcze fochy - nie taka koszula, nie takie spodnie.

        Ale najbardziej mnie zaskoczyło, że kogoś tu zdziwiło, że biel ma różne faktury i odcienie. To straszne, że przedszkolanka nie jest świadoma, że tak właśnie jest - biel ma różne faktury i odcienie.
        • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 22:56
          OK, miało być lekko ironicznie, ale może źle się wyraziłam. I pisałam o "deseniach" - takich jak kratka, pasy czy groszki.
          A mając na myśli odcienie - zgadza się: kość słoniowa, śmietankowa biel czy nawet ecru - nie czepiałabym się. Ale pstrokaty róż (który zresztą osobiście bardzo lubię) czy niebieska kratka psuły nieco "obrazek" i koncepcję przedstawienia, nad którym pracowało się ponad miesiąc.

          "Bo może Ty jesteś jedyną osobą, której na tym spotkaniu zależy...?"
          - szczerze...? Mam wrażenie, że najbardziej na "zaangażowanych rodzicach" zależy dyrektorkom przedszkoli. To one nie wyobrażają sobie nie zrobić "pokazówki" raz na miesiąc i wykazać się potem wysokimi wynikami w dziedzinie "współpraca z rodzicami".
          Ja sobie wyobrażam. Zwłaszcza w kwestii imprez związanych z wydarzeniami religijnymi. Czyli właśnie wigilia. Mam w swojej grupie dziecko muzułmańskie, założę się, że i rodzice ateistyczni jak również wyznawcy kilku innych religii też by się znaleźli. Sama jestem mocno na bakier ze świątecznymi tradycjami. Ale spróbuj nie zrobić "jasełek" czy innej wigilii, a z dodatkiem motywacyjnym możesz się pożegnać. No więc każdy robi. Mimo iż przygotowania do takich przedsięwzięć zaburzają normalny rytm codzienności przedszkolnej.
          A ja osobiście tak mam, że jak już coś robię, to z pełnym zaangażowaniem - mimo wszystko wink I fajnie by było, jakby ktoś to szanował. Ale współpracę z rodzicami wolałabym realizować w innej formie.

          Miałam kiedyś możliwość uczestnictwa w życiu francuskiej szkoły. Przez cały długi rok był dosłownie JEDEN spektakl. Na zakończenie roku był wielki festyn i właśnie wtedy każda klasa - od maluchów w CP po najstarsze z CM2 - prezentowała swój dorobek. Po drodze nie było żadnych świątecznych "fanaberii". Prywatna szkoła...katolicka.
          • graz.ka Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 23:20
            Dokładnie tak.

            Współpraca ze środowiskiem, z rodzicami podlega ocenie nadzoru pedagogicznego. Musi być pisemnie zaplanowana, zanalizowana, rozliczona i bogata - aby wspierać rodzinę smile

            Też mam wątpliwości w stosunku do wielu imprez które są - bo zawsze tak było. Wolałabym, aby to rodzice - a są przecież te rady rodziców - sensowniej o tym decydowali.
            • mariwu Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 23:29
              >aby to rodzice - a są przecież te rady rodziców - sensowniej o tym decydowali.

              Albo mądry dyrektor/rada pedagogiczna, który będzie umiał/a ocenić AUTENTYCZNE potrzeby/możliwości rodziców uczestniczenia w różnego typu imprezach przedszkolnych. Bo one są często ściśle zależne od środowiska, w którym przedszkole funkcjonuje.
          • froobek Re: Kultura schodzi na psy 19.12.12, 23:28
            > Ja sobie wyobrażam. Zwłaszcza w kwestii imprez związanych z wydarzeniami religi
            > jnymi. Czyli właśnie wigilia. Mam w swojej grupie dziecko muzułmańskie, założę
            > się, że i rodzice ateistyczni jak również wyznawcy kilku innych religii też by
            > się znaleźli. Sama jestem mocno na bakier ze świątecznymi tradycjami. Ale sprób
            > uj nie zrobić "jasełek" czy innej wigilii, a z dodatkiem motywacyjnym możesz si
            > ę pożegnać. No więc każdy robi. Mimo iż przygotowania do takich przedsięwzięć z
            > aburzają normalny rytm codzienności przedszkolnej.

            Fajnie, że jesteś, że myślisz o dobru dzieci, że szanujesz laicki charakter przedszkola smile To bardzo cenne. Dla mnie motywy religijne w takim przedstawieniu to kolejny szok, ale już się nie chciałam wychylać...

            To tak, jakaś tam część rodziców (myślę, że duża) nie chce "imprez", nauczycielki mogą, ale nie muszą, a dzieci się męczą, nie mogą zaznać żadnej "normalności", wiecznie się do czegoś przygotowują. Co zrobić, żeby poprawić sytuację?
            • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 00:05
              No tutaj już wychodzi akurat moja "prywata" w stu procentach - w sprawach religijnych w sensie wink Mam uraz do religii w placówkach, ale już nie będę się nad tym rozwodzić, bo szybko bym nie skończyła :p

              Jak poprawić tę sytuację...? Sama nie wiem. Osobiście wolałabym spokojnie pracować, realizować podstawę programową, dać dzieciom czas na zabawę swobodną, mieć czas obserwować je w "zwykłym" działaniu, normalnie z nimi "pobyć", a nie wiecznie cisnąć z próbami bo terminy gonią. Ale ja posiadam stosunkowo niewielkie doświadczenie zawodowe, pewnie z wielu rzeczy nie zdaję sobie jeszcze sprawy. A to dosyć szeroki problem, na który wpływa wiele czynników. I jak dla mnie to już nie do roztrząsania o tej porze wink
              Czas spać, bo jutro..."wigilia" w przedszkolu :p Przekornie nazwana przeze mnie "Spotkaniem choinkowym". A że tym razem mogłam decydować o scenariuszu imprezy, to i program jest bardziej choinkowo-zimowy, niż stricte "jasełkowy" wink
              I bez wymyślnych strojów - ma być "odświętnie"...w piosence jednego polskiego zespołu nawet dres był strojem "kociółkowym" więc co mi tam wink Chyba dzięki udziałowi w tej dyskusji zaczynam "wrzucać na luz" wink
        • lilith76 Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 10:26
          Po co te
          > wszystkie przyjęcia? Naprawdę coś się dziecku stanie, jeśli będzie chodziło do
          > przedszkola, a integrowało się z rodzicami w domu? O co właściwie chodzi z tym
          > i wszystkimi spotkaniami?

          Ja rozumiem to tak - by przedszkole nie było przechowalnią i miejscem jedynie edukacji dziecka. By wciągać rodziców w życie placówki. Oczywiście, że to nie pomysł pań nauczycielek, ale dyrekcji, która może potem zamieścić piękne zdjęcia na stronie internetowej, sprawozdanie i robić sobie miejsce w rankingu pożądanego przedszkola w okolicy.
          Nie wiem, czy to modnie, czy właśnie jak najlepiej dla dziecka.
          Ja korzystam, bo nasza pani pracuje w przedszkolu 8-16.00, a ja zostawiam dziecko 7:20-17:00, więc to czasem jedyna okazja by zamienić kilka słów.
    • mw144 Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 08:48
      aneczkas6 napisała:

      > wymaga się stroju galowego, czyli białej koszuli, garniturowych spodni, tłumacz
      > ysz po kilka razy - biała koszula, garniturowe spodnie, a i tak kilkoro dzieci
      > przyjdzie w dżinsach i w koszuli w kratkę,

      Moja córka poszła na galowo, syn poszedł w ciemnych jeansach i bluzce, bo mimo, że posiada kilka garniturów z wszelkimi dodatkami, to szczerze nienawidzi w nich chodzić i nie będę psuć dziecku zabawy świątecznej dla zasady.

      Rodzice na przedstawieniu, jak by na chwilę
      > wpadli do przedszkola między pracą a porządkami świątecznymi, w dżinsach, zwyk
      > łych swetrach, obłoconych butach, jeden w stroju sportowym, jakby przybiegł pr
      > osto z siłowni,

      Zabawa i prezenty były tylko dla dzieci, na ogłoszeniu dużymi literami było napisane BEZ UDZIAŁU RODZICÓW. Popieram.

      kilkoro zorientowało się, że dzieciom warto by przynieść coś sł
      > odkiego, naprędce wysypują na talerzyki ciasteczka.

      Poczęstunek jest organizowany przez przedszkole z funduszu rady rodziców.


      , w końcu jeden ojciec zauważa, że to noszenie trwa zby
      > t długo i pomaga nauczycielce, tylko jeden ojciec.

      A w czym problem, żeby poprosić resztę o pomoc?


    • aneczkas6 Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 09:54
      Dzięki za wymianę poglądówsmile Trafne to spostrzeżenie, że rodzice i przedszkolanki pochodzą z dwóch różnych planet. Niestety te przedstawienia to nie moje widzimisię, ale dyrekcji, która musi koniecznie się pochwalić, jaki wysoki poziom jest w przedszkolu. U nas zwykłe śpiewanie piosenek i wygłaszanie wierszy nie wystarcza, musi to być gra aktorska, czyli wygłaszanie tekstów w ruchu, do tego skomplikowane tańce, bo obracać się w kółeczku to mogą tylko dzieci żłobkowe. Co roku dwie wybrane nauczycielki piszą scenariusz przedstawienia, które musi być sprawdzone i zaakceptowane przez panią dyrektor, potem przedstawienie dzieli się na części i każda z grup jest odpowiedzialna za jedną. Przedstawienie jest wystawiane dwa dni. Rodzice zbierają się w jednej sali.Próby trwają miesiąc, szkoda mi dzieci, gdyby ode mnie to zależało, nie organizowałabym tych imprez, tylko zwykłe wierszyki i piosenki. Ja przez ten miesiąc jestem nerwowa, bo muszę przecież też zrealizować zajęcia, zabawy swobodne, terenowe, karty pracy, itd., nie starcza mi na to czasu. Po powrocie do domu obmyślam te skomplikowane tańce, robię rekwizyty, dekoracje, itd. Praktycznie przez cały grudzień jestem wyłączona z życia prywatnego. I chyba tu jest też przyczyna mojego wkurzenia, że rodzice nie zdają sobie sprawy, ile pracy trzeba włożyć w to przedstawienie, które tak naprawdę jest głównie dla pani dyrektor, która nas po tym przedstawieniu woła do gabinetu i ocenia, wytyka wszystkie błędy. Mnie się wczoraj dostało, że dziecko podczas przedstawienia o tematyce wigilijnej położyło krzywo obrus na stół i że jedno dziecko zapomniało wziąć rekwizyt, gdy wygłaszało swoją rolę, że to niedopuszczalne, żeby nauczycielka w trakcie przedstawienia przypominała dziecku o rekwizycie. Marzy mi się przedszkole, w którym mogłabym spokojnie usiąść z dziećmi, porozmawiać. Pracuję w tym prywatnym przedszkolu 16 lat, ale coraz częściej myślę, żeby odejść do innego, bo panuje tu chora atmosfera, dlatego rodzice proszę o zrozumienie, jeśli przedszkolanka czasem strzeli focha, bo od niej też się wymaga, chciałaby, aby rodzice choć odrobinę docenili jej pracę, ona też ma rodzinę, kredyty, święta do przygotowania.
      • joxanna Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 10:39
        Wiesz, to może tak naprawdę wszystkim nam chodzi o to samo. Żeby zwolnić. Żeby było normalnie. Bez zbędnego, przesadnego napięcia.

        Ja jestem matką. I nic mnie tak nie wpienia jak comiesięczne integracje. Niby miło, lepimy z gliny, coś tam wycinamy. Ale żeby w tym uczestniczyć musimy w stresie ciągle zwalniać się z pracy, potem spieszyć się do domu, bo kolejne dzieci czekają, albo ruszać w rajd po marketach, bo w sklepach można dostać wszysttko, tylko nie te legendarne 'białe koszulki po 5 zł). Białych nie ma. Bez nadruków - nie ma.

        Ja oczekuję od placówek oświatowych, że po prostu będą realizować swoje zadania. Z dzieckiem integruję się w domu. W przedszkolu / szkole / domu kultruy dziecko jest po to, żeby socjalizowało się beze mnie, tylko w towarzystwie innych ludzi, w sytuacji pewnych obowiązków. Pewnie, chcę z grubsza wiedzieć co tam się dzieje, chcę widzieć jak moje dziecko do czegoś się szykuje i jakie są tego efekty - ale naprawdę 2x do roku w zupełności by wystarczyło.

        Ja mam swoją pracę, nauczycielki swoją pracę, dziecko swoją pracę. Każdy każdego klarownie, szeroko otwartymi ustami informuje czego od siebie nawzajem oczekują. konkretnie. komunikacja. Jesli przedszkole oczekuje, że przyjdę na szpilkach, to niech mnie o tym poinformuje, bo dla mnie to nie jest oczywiste.

        I - tak, będę w biegu między pracą a sprzątaniem, dlaczego kogoś to dziwi? Przecież nie wezmę urlopu na okoliczność przedstawienia w przedszkolu!
      • mood_indigo aneczkas6 20.12.12, 11:11
        No i widzisz, od razu widać, gdzie tak naprawdę jest pies pogrzebany smile

        Popraw organizację, zadania przydzielaj konkretnym rodzicom odpowiednio wcześniej, jasno się komunikuj.

        Serio pomyśl o zmianie jakiejś bo chyba zaczynasz się wypalać...
      • mariwu Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 12:49
        aneczko,
        no to mnie zaskoczyłaś, że pracujesz w prywatnym przedszkolu 16 lat a oceniasz zachowanie rodziców przez pryzmat ich "drogich samochodów".

        Czy ktoraś z Was, nauczycielek, próbowała rozmawiać z panią dyrektor o problemie organizowania imprez przedszkolnych? O związanym z tym zaburzeniu pracy z dziećmi, zmęczeniu nauczycielek? Czy pani dyrektor próbowała kiedykolwiek pytać rodziców czy tego właśnie od przedszkola oczekują? Czy częste występy dzieci przynoszą im, rodzicom, więcej wzruszeń, czy problemów?

        Lata temu podjęłam ryzykowną decyzję: kończymy z typowym dla większości przedszkoli sposobem świętowania/organizowania imprez.

        Nie organizujemy:

        - jasełek/wigilii (bo nie chcę nikogo wykluczać ze względu na jego światopogląd, bo to okres, kiedy dzieci często nagle i masowo chorują, więc nie ma ich na próbach albo na przedstawieniu, czas, kiedy rodzice są bardzo zajęci - "dopinanie" roku w pracy, prywatne przygotowania świąteczne, obowiązkowe imprezy w szkołach rodzeństw przedszkolaków itd.). Ale za to dzieci szykują własnoręcznie wykonane prezenty dla wszystkich członków najbliższej rodziny (rodziców, rodzeństwa, dziadków), które, pięknie zapakowane, wylądują pod domową choinką (u wierzących) lub ucieszą bez specjalnej okazji (u innych). Szykowanie tych prezentów rozpoczyna się na tyle wcześnie i na tyle naturalnie wplata się w normalną pracę przedszkola, że sprawia dzieciom ogromną przyjemność. A utrzymanie " w tajemnicy" tych przygotowań sprawia przedszkolakom dodatkową frajdę smile

        - Dnia Babci i Dziadka (bo zdecydowana większość dziadków moich wychowanków mieszka kilkaset kilometrów od przedszkola, bo większość z nich pracuje i logistyka ściągnięcia ich na godzinne spotkanie do przedszkola jest i dla nich, i dla rodziców przedszkolaków bardzo trudna. No i ten dzień przypada także w okresie nasilonych zachorowań dzieci). Ale za to moje przedszkolaki przygotowują dla wszystkich swoich dziadków bardzo wypracowane prezenty/laurki i uczą się jakiegoś okazjonalnego wiersza. Tyle, że ich recytacja i wręczenie laurek nie odbywa się na terenie przedszkola, ale w czasie najbliższej wizyty u dziadków.

        - Dnia Matki (bo większość moich przedszkolnych mam bardzo ciężko pracuje, często na stanowiskach, które uniemożliwiają im przyjście do przedszkola w wyznaczonym na imprezę terminie a nieobecność na takiej uroczystości wzbudza w nich potworne wyrzuty sumienia i podcina im poczucie matczynych kompetencji, więc zamiast budzić radość - frustruje, bo ustalenie dogodnego dla wiekszości mam terminu stawało się powoli niemożliwe - praca zawodowa lub krótkie wyjazdy wypoczynkowe właśnie w okresie, kiedy możnaby świętować Dzień Matki - bo zmienił się sposób wykorzystywania urlopów: nie zawsze jest to typowy okres wakacyjny. Często, ze względu na wymagania pracodawcy lub korzystne promocje cenowe, urlopy są krótkie, wykorzystywane po kawałku już od maja.) Ale za to przedszkolaki szykują przepiękne prace/prezenty dla swoich mam i uczą się okazjonalnego wiersza. Jeżeli mama przychodzi tego dnia po dziecko - dostaje wiersz i prezent na miejscu wink. Jeżeli nie - przekazanie następuje w domu.

        Organizujemy:
        - raz do roku rodzaj zajęcia otwartego/przeglądu umiejętności dzieci. To nie jest specjalnie ćwiczone/szykowane przedstawienie. To przegląd piosenek i tańców/zabaw ze śpiewem, których dzieci uczyły się przez cały rok na rytmice. Scenariusz układają dzieci, wybierając te utwory, które najbardziej lubią/najchętniej wykonują. Próba całości odbywa się raz (zwykle tydzień przed występem i głównie dla sprawdzenia czy mieścimy się w planowanym czasie), bo dzieci znają przecież już piosenki i tańce, które mają zaprezentować. Ostatnie, przed występem, zajęcia rytmiki w żaden sposób nie nawiązują do scenariusza pokazu, bo chcemy, żeby dzieci wystąpiły na tzw. "świeżości" wink Nie ma na tym pokazie ważniejszych/efektowniejszych ról. Dzieci wszystko wykonują wspólnie. Każde ma swój ważny udział.

        - raz do roku, w sobotę, festyn rodzinny/powitanie lata, który animowany/przygotowany jest przez firmę zewnętrzną. Dzięki temu wszyscy (dzieci, rodzice i nauczycielki smile uczestniczą w nim bez stresu, na równych prawach i mają możliwość wspólnego przeżywania przyjemnych chwil, nawiązywania mniej formalnych kontaktów, obserwowania wzajemnych relacji.

        Prócz tego w przedszkolu oczywiście wiele się dzieje. Ale te działania są autentycznie nakierowane na dzieci albo wynikają z ich inicjatywy. Rodzice mają stały wgląd w to, co robią dzieci: na bieżąco widzą prace plastyczne, dostają do ręki teksty wierszy i piosenek, których, w ramach zajęć, uczyły się dzieci, utrzymują z nauczycielkami stały kontakt. I muszę także napisać, że absolwenci przedszkola nie mają w szkole żadnych problemów z udziałem w przedstawieniach/wystąpieniami publicznymi.

        Mnie się udało. Nie robimy imprez, które czasem przynoszą więcej szkody niż pożytku. Ale o takim sposobie naszego funkcjonowania zawsze uprzedzam rodziców przed przyjęciem ich dziecka do przedszkola. To do nich należy decyzja czy taka, przyjęta w moim przedszkolu, formuła świętowania im odpowiada. Na razie nie narzekam na brak chętnych.
        • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 13:55
          Genialne w swojej prostocie! smile
          Obawiam się jednak, że niewielu dyrektorów poszłoby na coś takiego...

          Póki co wpadłam do domu zmienić garderobę i odstawiona jak stróż w Boże Ciało biegnę z powrotem do swojej placówki wink
        • scher Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 14:47
          mariwu napisała:

          > Na razie nie narzekam na brak chętnych.

          Bo Ty jesteś wyjątkowa smile
          • mariwu Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 23:13
            ojtam, ojtam wink
            Wyjątkowa to jest graz.ka. Wiem, bo widziałam smile

            To chyba nie miejsce i czas, ale muszę napisać, że bardzo sobie cenię Twoje przytomne podejście do oświaty i oświatowców. Wiem, bo wielokrotnie czytałam.
            • scher Re: Kultura schodzi na psy 21.12.12, 08:01
              mariwu napisała:

              > ojtam, ojtam wink
              > Wyjątkowa to jest graz.ka.

              A to też rzecz powszechnie znana smile
              Wam obu Wszystkiego Najlepszego!
              • graz.ka Re: Kultura schodzi na psy 22.12.12, 10:27
                smile

                No i co tu powiedzieć - nawzajem - i wesołych Świąt!
    • mood_indigo Hm... 20.12.12, 10:54
      aneczkas6 napisała:
      > rodzice s
      > toją i czekają aż nauczycielka przyniesie 28 krzeseł z sali, w której było prze
      > dstawienie, nauczycielka nosi krzesła a rodzice się patrzą, potem zajmują miejs
      > ca przy stole wigilijnym, w końcu jeden ojciec zauważa, że to noszenie trwa zby
      > t długo i pomaga nauczycielce, tylko jeden ojciec.

      Nie wierzę, że gdybyś po prostu najnormalniej w świecie poprosiła o pomoc trzech czy czterech ojców - nie pomogliby.

      > kilkoro zorientowało się, że dzieciom warto by przynieść coś sł
      > odkiego, naprędce wysypują na talerzyki ciasteczka.

      Co to znaczy "zorientowało się"? Jak to było zorganizowane? Rodzice wiedzieli wcześniej, że są odpowiedzialni za przygotowanie poczęstunku?
      • mojemieszkanie24 Re: Hm... 20.12.12, 12:00
        joxanna-
        1. mam własny samochód więc żaden rodzic nie musi mnie odwozić 
        2. spotkania są po to, by rodzice zobaczyli ( zaobserwowali) jak dziecko zachowuje się na tle grupy. Niektóre dzieci nie śpiewają, nie mówią wierszyków w domu dlatego jedynym miejscem gdzie rodzic może posłuchać dziecka jest przedszkole. Częśc rodziców podchodzi do mnie i mówi, że jest zdziwione ze ich dziecko tak pieknie śpiewa, czy mówi wierszyki a w domu tego absolutnie nie robi.

        magda_krakow- masz racje. Organizowanie imprez wyuszają na nauszycielach dyrektorzy. Ja lubie je organizować, mam do tego smykałkę ale niektóre koleżanki mają w oczach lady strach jak mają coś wymyślać i planowac.

        froobek- zadaniem nauczyciela jest tak to wszytsko zorganizować, by dzieci się NIE MĘCZYŁY przygotowując się do przedstawień. Ja to robię w formie zabawy i jakoś nie zauważyłam, by dzieci były przemęczone. Ja mam też dzieci w wieku 2,5 lat wiec te imprezy nie są za długie.
    • magda_krakow Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 20:10
      Wiecie co...?
      Właśnie odpoczywam po dzisiejszym pełnym emocji dniu.
      I mam nowe refleksje w kwestii ubioru smile
      Nie wiem, czy to może ten wątek spowodował, czy może było to coś innego, że kompletnie nie zwróciłam uwagi na stroje big_grin
      Tzn. zarejestrowałam, że było kilkoro dzieci w zwykłym "codziennym" ubraniu, ale jakoś zupełnie mi to nie przeszkadzało! I tak byli wspaniali smile
      Fakt, że tym razem nie wymagałyśmy strojów jednolitych, jakichś konkretnych kostiumów. Miało być "elegancko, uroczyście". Nie wszyscy wzięli sobie to do serca, może niektórzy zapomnieli, może nie mieli po prostu ochoty? Nie moja sprawa w sumie.
      W każdym razie - atmosfera zrekompensowała wszystko!
      Bo "moi" rodzice byli...pomocni, uczynni, zaangażowani, uśmiechnięci.
      Ale zastrzelcie mnie - kompletnie nie pamiętam, kto co miał na sobie! (OK, pamiętam sukienkę jednej z mam, bo była obłędna i sama miałabym na taką ochotę. 100% w moim stylu, to może dlatego zwróciłam na nią uwagę. I wiem jeszcze, że najelegantszym dzieckiem było...wspomniane przeze mnie wcześniej dziecko muzułmańskie! smile Aaa, no i tutaj też mama wyglądała doskonale, ale ona tak ma na co dzień wink

      Nie wiem...atmosfera była tak sympatyczna, radosna, że to w zupełności wystarczyło jak się okazuje smile Śmiech, rozmowy, życzenia, wzruszenie rodziców, radość dzieci na widok upominków, trochę zamieszania - było super!

      A po uroczystości Ci, co zostali najdłużej sami z siebie zaoferowali pomoc w sprzątaniu, choć wcale jej nie oczekiwałyśmy wink
      • mojemieszkanie24 Re: Kultura schodzi na psy 20.12.12, 20:39
        Ja mam jutro spotkanie z rodzicami smile Zobaczymy
    • makoc Re: Kultura schodzi na psy 22.12.12, 15:19
      "biała koszula i garniturowe spodnie" - litosci!

      mój syn nigdy nie miał takiego stroju i nie zamierzam kupowac go tylko na ten jeden raz w roku - na przedszkona wigilię! Zakładam mu dżinsy klasyczne i jasną koszule w krate/prażki.
      Wystroję go w spodnie garniturowe najwcześniej na I Komunie!

      Temat stroju galowego działa na mnie jak płachta na byka. Nigdy nie zapomne łez mojej córki, wówczas szesciolatki, która na pierwszej imprezie szkolnej została zbesztana przez wychowawczynie przy całej klasie, ze ma nieodpowiedni strój. Miał byc strój galowy. Ja, nieświadoma, ubrałam ja w piekną sukienkę w biało-czarna kratę. Jak się okazało wychowawczyni pod hasłem "strój galowy" miała na myśli białą bluzkę bez zadnych "udziwnień" i granatową spodniczkę. Szkoda, że nie powiedziala o tym wczesniej, i że nie porozmawiała najpierw z nami, tylko skarciła publicznie dziecko...
      • owianka Re: Kultura schodzi na psy 23.12.12, 06:58
        makoc, ale strój galowy to właśnie jest biała bluzka i granatowy/czarny dół. Tego nie trzeba doprecyzowywać. Do szkoły w Polsce chodziłaś?
        • makoc Re: Kultura schodzi na psy 26.12.12, 23:30
          Owianka, chodziłam do polskiej podstawówki, ale może nie tam gdzie ty?
          To były cięzkie czasy i rodzice mi ubierali cokolwiek biało-czarnego(granatowego), o ile akurat mieli. Czasem to były za duze bluzki po starszej siostrze, czasem juz za małe, jesli się wcisnęłam, wyboru nie mieli, bo czesto na jedzenie brakowalo. Nauczyciele nie wybrzydzali. I nie pamiętam, żeby to nazywali strojem "galowym", po prostu proszono, zeby ubrac się na biało-granatowo.
    • iza232 Re: Kultura schodzi na psy 22.12.12, 23:34
      A nie ma u ciebie jakiejś trójki klasowej? U nas takimi sprawami jak jedzenie na imprezie zajmuje się właśnie trójka klasowa. I z nią ustala się wszustkie poważniejsze sprawy. Mama - przeowdnicząca trójki pisze kartkę pt. Chętni do włączenia się w wigilię klasową proszeni są o wpisanie się na listę. I każdy kto ma ochotę przynosi: ciasta, ciastka, soki, owoce, cukierki itp. A ponieważ trójka jest energiczna i prężnie działająca, więc rodzice zdyscyplinowani i przynoszą. Palcem nie kiwam w tej kwestii.
      I po co ty nosisz te krzesła? Nie mozna zrobić stołu szwedzkiego? Rodzice siedzą na występie na sali a obok jest stół szwedzki. Po przedstawieniu każdy obsłuży się sam i po kłopocie. Do głowy by mi nie przyszło dźwigać krzeseł w te i we wte. Bez sensu.
      W sprawie stroju wywieszam kartkę na grupową tablicę ogłoszeń tydzień wcześniej. Jak ktoś nie zadba o strój dla swojego dziecka, to trudno. Czym ty się martwisz, że nie wszystkie dzieciaki wyglądają jak spod igły? Tak nigdy nie będzie.
      • eo_wina Re: Kultura schodzi na psy 23.12.12, 09:03
        Matko Boska....przerazilam sie....
        U nas - warszawskie przedszkole panstwowe.
        1. Piszac na jakichkolwiek ogloszeniach (wieszanych tydzien wczesniej na tablicy i przypominanych ustnie) o stroju "galowym" panie precyzuja, ze ma to byc koszula (niekoniecznie snieznobiala) i ciemne spodnie (moga byc dzinsy lub sztruksy). Nigdy nie zazadaly od nas stroju w postaci bialej koszuli i garniturowych spodni - swoja droga sama przedszkolaka w zyciu w garnitur bym nie ubrala, bo dla mnie osobiscie to kicz i obciach straszliwy, jak nie przymierzajac dziecko do chrztu w garniturze! Jednakowoz jesli juz - pomyslmy, czy oplaca sie w niektorych bideniejszych rodzinach kupowac na ten jeden raz (wszak dzieci rosna!) koszuli (w Smyku biala koszula w rozmiarze 101 kosztuje okolo 40zl) oraz spodni w kant???
        2. Poczestunek - przy KAZDEJ okazji w naszym przedszkolu poczestunek (ciasteczka, cukierki, owoce i soki) byl zorganizowany i podany wczesniej przez obsluge przedszkola. Nie mowiac juz o ustawieniu krzeselek i stolikow. Dla dzieci oczywiscie! Jedynie w wigile byl barszcz z uszkami i postny bigos dla rodzicow z przedszkolnej, pysznej kuchni, za co gleboki uklon!! Rodzice nigdy nie byli w obowiazku przynoszenia czegokolwiek do jedzenia, poza np. piknikiem rodzinnym organizowanym dwa razy w roku, kiedy to rodzice przynosza wlasne wypieki albo rozne kulinarne konkursy, typu zdrowa salatka albo wesole kanapki.
        3. Wszelkie imprezy typu jaselka, pasowanie na przedszkolaka organizowane sa o godzinie 16:30 - jesli ktos daje rade przychodzi, panie prosza jedynie, zeby zwsze ktos od dziecka byl (jesli rodzice nie moga, moze babcia albo ciocia), zeby dzieciak nie czul sie sam w tym dniu. Nigdy w zyciu nie poproszono nas, zebysmy jakos specjalnie sie stroili, tym bardziej, ze czesto pedzimy z pracy. Chyba autorka watku nie oczekuje, zeby rodzice przebirali sie w lazienkach przedszkolnych w suknie, szpilki i garnitury.

        Troszke denerwuje mnie takie podejscie pan do rodzicow. Dziekuje Bogu, ze nasze przedszkole jest ...hm...chyba inne... smile A i panie jakies ....hm....tolerancyjne.
        Ja rozumiem, ze sa pewne wymagania, ale nie przesadzajmy. A juz cynizm i ironia wyzieraja ze stwierdzenia o "odjezdzaniu drogimi samochodami". Wesolych swiat zycze. I troche wiecej spokoju i cierpliwosci.
        • anaq Re: Kultura schodzi na psy 23.12.12, 10:56
          Dokładnie. Podpisuję si ę pod tym jako mama i jako nauczycielka w przedszkolu.
          Jakie spodnie garniturowe dla przedszkolaka??????? W życiu czegoś takiego nie kupię, ani krawacików czy muszek, dla mnie to szczyt kiczu, wygląda potem takie dziecko jak stary maleńki.
          W przedszkolu mojego dziecka mają koszulki dyżurne do przedstawień i panie maja problem z głowy. Poczęstunek też jest zorganizowany; w moim przedszkolu i dziecka przedszkolu jest to zorganizowane przez przedszkole. Ale gdybym dostała maila, że trzeba coś przynieść, nie ma sprawy, przyniosłabym. Natomiast przedszkole zdaje sobie sprawę, ze nie każdy rodzic ma na to czas czy ochotę i organizowane jest to z rady rodziców.
          A jeśli chodzi o krzesełka; jeśli jest coś organizowane na dwie sale to zawsze jest hasło "zabieramy ze sobą krzesełka" i nikomu włos z głowy nie spadł.
          Jestem nauczycielką i w ogóle nie dziwi mnie taka postawa rodziców; to, że nie mają czasu, że są w biegu, że mają też wiele innych ważnych spraw, że nie domyślą się sami czy wziąć krzesło czy stoi już w sali, czy przynieść coś od siebie - to wszystko trzeba im powiedzieć. Może dlatego, że też jestem rodzicem.
        • krypteia Re: Kultura schodzi na psy 25.12.12, 10:51
          eo_wina napisała:

          czy oplaca sie w niektor
          > ych bideniejszych rodzinach kupowac na ten jeden raz (wszak dzieci rosna!) kosz
          > uli (w Smyku biala koszula w rozmiarze 101 kosztuje okolo 40zl) oraz spodni w k
          > ant???

          ojtam oj tam, biała koszula którą kupiłam w H&M roz. 116 kosztowała 69 zł (widziałam w Smyku te tańsze, ale nie było naszego rozmiaru), spodnie granatowe materiałowe też 69 zł sad może za miesiąc na dzień Babci i Dziadka jeszcze raz mój syn założy ten zestaw ale na jesień na 100% już nie będą pasowały
          • mynia_pynia Re: Kultura schodzi na psy 26.12.12, 17:36
            Mój roczny syn dostał od dziadka spodnie na kant, do tej pory patrzę na nie z niedowierzaniem - jeszcze mu nie założyłam, bo ciągle nie mogę się zdecydować czy to są długie spodnie na kant dla roczniaka czy może krótkie spodenki na kant dla 5 latka wink
    • lilka69 Re: Kultura schodzi na psy 03.01.13, 22:43
      niestety , i w prywatnym p-lu i prywatnej szkole widzialam i widuje takich rodziciw. doskonalym ich przykladem jest froobek z watku.

      uwazam, ze wigilia to uroczystosc na ktora rodzice ( ew. jedno z nich) przychodzi ODSWIETNIE ubrane, takze dziecko jest ODSWIETNIE ubrane. mimo, ze sa klientami to pomagaja w sposob ELASTYCZNY , nie palac sie ale tez nie lekcewazac wszytskiego i wszystkich.

      ja takim rodzicem jestem. jestem nastawiona z mezem na wspolprace, pomoc , obecnosc i moja i meza jesli tego ktos oczekuje ze szkoly mimo, ze placimy wysokie czesne. a rodzice chca zazwyczaj tylko podrzucic dziecko na 9-10 godzin i uciekac. taka jest prawda.
      • mojemieszkanie24 Re: Kultura schodzi na psy 04.01.13, 10:06
        W tych czasach ładny obiór nie oznacza od razu niewygody. Ja do pracy chodzę często w sukienkach i wcale mi to nie przeszkadza położyć się z dziećmi na podłodze czy prowadzić ćwiczenia gimnastyczne ( przebieram się wtedy w dres). Mi w sukienkach jest wygodnie po prostu i nie wierzę w to, że kobiety/ mężczyźni przychodzący na przedstawienie dziecka nie mają nic bardziej strojnego niż wyciągnięty dres
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka