horror w przedszkolu

31.03.05, 20:40
Kochane Mamy, Drodzy Tatusiowie, potrzebuje rady. Jedna z kobiet - opiekunek
w przedszkolu bardzo zle traktuje mnie i mojego syna, ma w zwyczaju krzyczec,
dzisiaj mnie zwyzywala bo syn wrzucil jakiemus dziecku czapke za ogrodzenie,
po drugiej stronie plynie rzeka. Na pytanie gdzie wtedy byla powiedziala, ze
zle wychowalam dziecko. A ja sie naprawde staram! Kobieta bez przerwy
powtarza ze moj syn jest zakala tego przedszkola, ze jest najgorszy (za dwa
lata sie pani przekona!). Nie zajaknie sie slowem o tym, ze jest bity przez
grupe. Pomozcie, poradzcie, moze ktos z Was tez ma takie problemy z
przedszkolem. Nie wiem co robic, isc na skarge do kuratorium? Zazadac opinii
wszystkich czterech wychowawczyn? Co ja mam robic??? Moj syn ma 5 lat, nie
jest aniolem, ale tez nie jest agresywny. Wiem, ze jest w przedszkolu
nielubiany przez kilku chlopcow ktorzy go bija. Panie nie sa w stanie
wyrugowac tych zachowan u dzieci, a jedna z tych wychowawczyn, z mlodszej
grupy (grup jest tylko 2 wiec wszyscy wszystko wiedza) jest juz wyjatkowo
niegrzeczna. Poprosilam pol roku temu dyrektorke zeby grupe obejrzal
psycholog. Mial ogladac ale sprawa przyschla. Wychodze w przedszkolu na
babusa ktory szuka guza, ale w jaki sposob mam pomoc swojemu dziecku???
    • aka10 Re: horror w przedszkolu 31.03.05, 21:04
      Idz prosto do kuratorium.Na jej miejsce znajdzie sie kilka innych.Pozdrawiam.
    • mifka Re: horror w przedszkolu 31.03.05, 22:28
      koniecznie do kuratorium! i nie tylko. jesli trzeba chodz do dyrektora
      codziennie. egzekwuj swoich praw i domagaj sie rozwiazania problemow syna. nie
      odpuszczaj. pomysl tez o prywatnych wizytach u psychologa dzieciecego-moze
      pomoze znalezc wam w czym tkwi problem i podsunie rozwiazanie. zapisz sie na
      kurs rodzicielstwa, czytaj ksiazki dotyczace wychowania. niezaleznie od twojej
      pracy z dzieckiem pamietaj, ze nazywanie nawet najniegrzeczniejszego
      dziecka "zakala przedszkola" czy mowienie rodzicowi, ze dziecko jest zle
      wychowane jest powodem do wyrzucenia opiekunki z pracy. w ostatecznosci zmien
      przedszkole.
      • journalist Re: horror w przedszkolu 31.03.05, 22:41
        Domyslam sie w czym tkwi problem: moj syn jest odrzucony przez grupe.
        Sygnalizowalam pani dyrektor potrzebe psychologa do grupy ale bez efektow.
        Dziekuje mifka bo juz myslalam, ze jestem nienormalna. Ta kobieta rzucila sie
        na mnie jak jakas wariatka. Nie zdazylam nawet otworzyc buzi. Ale jak juz
        otworzylam to poklocilam sie z nia straszliwie. Wiem, ze nie lubi mojego syna
        ale mysle ze to wynika przede wszystkim z tego, ze on nie daje latwo soba
        powodzic, nie wykonuje rozkazow lecz reaguje na prosby. Jest dzieckiem
        nadzwyczaj energicznym, ktoremu trzeba poswiecic wiele uwagi. Rozpacz mnie
        czarna chwyta bo mieszkam w niefortunnym miejscu i dojazd do wszystkich
        przedszkoli jest straszny. Zadaje sobie pytanie: jak sprawdzic, ze moje dziecko
        jest/ nie jest potworem ktore demoluje caly spokoj tego miejsca? Przeciez
        psycholog musialby obserwowac cala grupe? Skad ja moge wiedziec, co te panie do
        mojego syna mowia? Jak sie do niego zwracaja? On jest wesoly, ufny, nie pamieta
        przykrosci. Ale kiedy go ktos regularnie bije i odrzuca to go nazwie, ale co z
        tego? Czy jesli ja pojde do kuratorium i powiem ze ta pani jest straszna to
        cokolwiek wskoram? Bo bardzo w to watpie sad
        • mama007 Re: horror w przedszkolu 31.03.05, 22:57
          to daj cynk chociazby takiemu programowi jak UWAGA na TVN-ie (jesli nic nie
          wskorasz). a malego na Twoim miejscu zabralabym z tego przedszkola w trybie
          natychmiastowym, przeciez on sie tam meczy!! odrzucany przez grupe itd,
          dlaczego nie zabierzesz go stamtad? jest duza konkurencja miedzy przedszkolami,
          znajdziesz inne!!
          powodzenia i pozdrawiam
          • mifka Re: horror w przedszkolu 31.03.05, 23:41
            tez uwazam, ze nawet najgorszy dojazd nie powinien cie zniechecac-przeciez
            chodzi o twoje dziecko.
            nie kloc sie z nauczycielami bo tylko pogarszasz sytuacje dziecka. jesli
            opiekun zachowuje sie jak opisalas to jedyna reakcja jaka przychodzi mi do
            glowy to powiedziec "pani zachowanie jest niedopuszczalne, przedyskutujemy je
            u dyrektora. po konsultacji z dyrektorem mozemy wrocic do rozmowy o zachowaniu
            mojego dziecka" i prosto do dyrektora. zadaj zdrowych argumentow typu "nigdy
            nie wykonuje polecen" a przy kazdej "zakale" przypominaj, ze jest to wyzwisko,
            a wyzywanie dzieci przez opiekunow przedszkolnych jest lamaniem prawa.zawsze
            prowadz rozmowe z nauczycielem przy swiadkach!sprobuj znalezc sojusznikow wsrod
            innych rodzicow.
            co do kuratorium to systematyczne skargi poparte rozsadnymi argumentami
            (cytowanie nauczyciela podajc dokladna date, godzine, sytuacje, relacje
            swiadkow itp) oraz wizytya z zapytaniem jak sprawe rozwiazano poskutkuja-jesli
            nie od razu to za czas jakis.
            pamietaj, ze w swoich wypowiedziach kieruje sie twoja subiektywna ocena
            sytuacji.
            powodzenia w walce o dziecko
            • allija Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 01:04
              To było, co prawda, ładnych pare lat temu ale moja koleżanka miała podobne
              problemy z przedszkolem. Ona-mama nie chciała czegos zrobic dla wychowawczyni a
              w efekcie ta zaczęła szykanowac dziecko. I to w sposób perfidny, nie wyłączjąc
              np. szturchnięć dziecka (!). Koleżanka inwerteniowała gdzie sie dało ale,
              oczywiście, bez skutku. Podczas jakiejś zabawy w przedszkolu była obecna i ona
              i jej mąż, który na własne oczy zobaczył jak traktowane jest jego dziecko. Tak
              sie wkurzył, że odciagnął na bok nauczycielkę i powidział jej, że jeśli jeszcze
              raz dotknie jego syna to naśle na nią swoich kolegów (byl wojskowym) w jakiejs
              ciemnej ulicy. Nie wiem jakich jeszcze argumentów uzył ale od tego czasu
              zachowanie nauczycielki diametralnie sie zmieniło a dziecko bylo traktowane
              duzo lepiej nawet niz inne dzieciaki.
              Może nie jest to właściwe zachowanie i godne polecenia ale przeciez zachowanie
              wychowawczyni także nie jest właściwe.
              Jesli nie miałabym możliwości wyegzekwowania własciwego traktowania mojego
              dziecka na pewno zabrałabym je z tego przedszkola.
              • agulka04 Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 08:52
                nawet jeżeli Twoje dziecko jest największym łobuzem na świecie to
                wychowawczynienie ma prawa tak z Tobą rozmawiać

                a jeżeli uważa, że dziecko jest źle wychowane, to co tu kryć - to wina też
                przedszkola - dziecko spędza tam przecież pół dnia
                • kamea78 Re: horror w przedszkolu 13.04.05, 19:40
                  Nie moja droga. To przede wszystkim wina rodzica.
    • agusia_o Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 09:09
      kochana moja, zawsze dziecko jeśli będzie pobudzone, żywsze i wogóle troszeczkę
      inne od innych .... to będzie zakałą przedszkola,,,trezba coś z tym zrobić, bo
      naprawde szkoda dziecka, nikt oprócz ciebie nie wie, jak dużo wkładasz w
      dziecko miłości, nauki i etc. A jeśli ktoś ci mówi, że źle wychowalaś syna, to
      postukaj mu w czoło lub poprostu idx do kuratorium lub napisz pismo (skargę) na
      przedszkole, przepisz dziecko do innego, ja mam dzisiaj 30 lat i horrror mojego
      przedzkola jest we mnie po dzień dzisiejszy...
      • inez21 Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 09:56
        Zmienić przedszkole bez względu na to jak daleko trzeba będzie dowozić malucha,a
        swoją droga postarać się jeszcze aby wychowawczyni też poniosła konsekwencje.

        Pozdrawiam!
    • mamaestery Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 09:59
      jestem w szoku!!!surprised co to za przedszkole????czy naprawde nie masz mozliwosci
      gdzie indziej poslac swoje dziecko?juz nie mwoiac otym ze takie opinie pani
      przedszkolanki moga sie ciagnac za twoim dzieckiem latami....
      • andaba Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 10:47
        Najlepiej zmienić przedszkole, to fakt. Ale czy w drugim przedszkolu sytuacja
        się nie powtórzy? Dziecko, które nie słucha wychowawczyni i jest złośliwe (jak
        inaczej nazwać wyrzucanie czapki za ogrodzenie) nigdzie nie będzie miało
        łatwego życia. Wychowawczyni nie może ciągle dziecku pobłażać, bo przecież
        zbuntowałyby się inne dzieci - te grzeczniejsze. No ijeszcze problem dlaczego
        dziecko nie jest lubiane przez grupę - wydaje mi się, że do psychologa należy
        iść, ale indywidualnie z dzieckiem.

        A teraz wiem, że będziecie próbowały mnie zagryźć....
        • allija Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 12:45
          Tak, będę próbowała... Jeśli uważasz, że 3latek jest złośliwy bo wyrzucil
          czapkę za ogrodzenie to jest to jakieś nieporozumienie. To chyba troche
          pedagogiki sie kłania. I o ile ty możesz takiej wiedzy nie mieć (choc jako
          matce, jesli nia jestes, pewnie by sie przydało) o tyle wychowawczyni
          przedszkolna powinna ja mieć. Zachowanie dziecka na pewno ma swoje powody, i to
          powody przedszkolne raczej a nie domowe. Do nauczycielki należy znaleźć je i im
          zaradzić. Jeśli tego nie potrafi to niech zajmie się czym innym a nie praca z
          dziećmi. Może np. sprzatac przedszkole i przynosic czapki zza ogrodzenia,
          które "złośliwe bachory" wyrzucają.
          • andaba Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 14:44
            Kto mówi o trzylatku? Tam była mowa o dziecku pięcoletnim.
            • allija Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 15:41
              przepraszam, rzeczywiście z rozpędu pomyliłam sie. Jednak co do meritum nie.
            • mifka Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 19:10
              nie zmienia to faktu, ze nauczyciel ma zakichany obowiazek uzywac metod
              pedagogicznych do poradzenia sobie z dziecmi. ciekawe jak radzi sobie z np
              dzieciakiem z patologicznej rodziny, ktore jest agresywne i wulgarne. bije je?
              co do kwesti nielubienia w grupie to z dziecmi juz tak jest, ze jezeli opiekun
              wiesza psy na jakims dziecku inne dzieci beda robic to samo-nie twierdze, ze w
              tym przypadku tak jest ale mozliwe. dzieci sa rozne i zlosliwosc czy nawet
              hamstwo to cecha niektorych z nich-przedszkolanka ma wspaniale zadanie pomoc w
              wychowaniu dziecka, a robi sie to miedzy innymi przez rzeczowa rozmowe z
              rodzicami i probe wspolnego rozwiazania problemu. czesto przedszkolanka zostaje
              z problemem sama, bo rodzice nie chca wspolpracowac i tez ma za zadanie sobie
              poradzic. nigdy i pod zadnym pozorem nie wolno jej wyzywac dziecka i byc
              niegrzeczna w stosunku do rodzicow! i nic jej nieusprawiedliwia.
              w ksiazce "the incredible years" autorstwa C. Webster-Stratton wyczytalam, ze
              badania wykazuja, ze 10-20% normalnych dzieci ma temperamet i osobowosc, ktore
              mozna zaliczyc do trudnych. nie jest to pierwsza ksiazka, w ktorej spotkalam
              sie z takim twierdzeniem. i zastanawiam sie czy osoba decydujaca sie na prace z
              dziecmi myslala, ze bedzie opiekunka samych aniolkow? naiwna czy po prostu nie
              douczona i nie nadajaca sie do pracy z dziecmi.zadaniem przedszkola jest min.
              wychowywac dzieci tak aby potrafily zyc w spoleczenstwie. wyzej opisane
              przedszkole nie wywiazuje sie z zadania.
    • amb25 Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 10:55
      wydaje mi się że z kuratorium nie powinnaś odpuszczać. Taka nauczycielka nie
      powinna w ogóle pracować w przedszkolu. Ona oczywiście może Ci zwracać uwagę,
      bo przedszkole dziecka nie wychowa, ale powinna roibć to grzecznie.
      To, że dziecko jest odrzucane przez grupę na pewno ma jakieś powody. Nikogo bez
      powodu nie wyrzuca się poza obręb jakiejś społeczności. Zastanów się nad tym.
      Jeśli to to kilku chłoców bawi się kosztem twoejgo dziecka to porozmawiaj z ich
      rodzicami. To akurat może być trudne.
      Dziwi mnie, że p. dyrektor nie jest zachwycona pomysłem sprowadzenia
      psychologa. Nie odpuszczaj, bo jeśli problem tkwi w Towim Dziecku (np. jest
      zbyt spokojne, nieagresywne, zbyt ufne, może nie umie nawiązywac więzi
      społecznych itp. ) to zawsze znajdą się dzieci, które beda go bić i które
      wykorzystają jego słabość. I to bez względu na przedszkole. Psycholog może
      pomóc zarówno tobie jak i nauczycielkom taki problem rozwiązać.
      Nam się fajnie pisze, ale wszystkie te działania mogą długo potrwać.
      Więc może lepiej jednak zmienić przedszkole jesli twoje Dziecko źle się w nim
      czuje, nawet kosztem dojazdu.
      • g0sik Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 11:44
        Ja chyba pokusiłabym się o nagranie rozmowy z wychowawczynią na dyktafon. Z
        takim dowodem nikt w kuratorium nie będzie bagatelizował Twojego problemu, a
        pewnie i Pani Dyrektor dokładniej przyjrzy się pracy swojej podwładnej. Jeśli
        wychowawczyni nie zwraca uwagi na problem bicia, daje jakby przyzwolenie i
        zachętę tym dzieciom do takiego traktowania Twojego synka. W tym wieku dla
        wielu dzieci Pani w przedszkolu jest wielkim autorytetem i jeśli ona źle
        traktuje Twoje dziecko inne dzieci też to robią....
    • mama-patrycji Re: horror w przedszkolu 01.04.05, 13:39
      Moja rada jest podobna jak rady pozostałych mam: zabierz jak najszybciej swoje
      dziecko z tego przedszkola!Wyobraź sobie jaki horror przeżywa codziennie Twój
      synek!Czy Ty chciałabyś przebywac w otoczeniu, w którym nikt Ciebie nie
      lubi,nie toleruje,a wręcz odrzuca???I to codziennie...Chyba nikt by nie chciał!
      Nawet kosztem tych dojazdów.Przecież to prędzej czy później może odbić się na
      psychice Twojego dziecka i dopiero może być problem!!!A pomysł z dyktafonem
      myślę,że jest rewelacyjny!Ta pani nie powinna pracować z dziećmi!
    • news21 Re: horror w przedszkolu 02.04.05, 08:34
      Właściwie, trzeba by się przyjrzeć przyczynom odrzucenia dziecka przez grupę .
      Na pewno wychowawczynie nie powinny dopuszczać do tego by dziecko było bite
      przez rówieśników. Jeśli wychowawczynie używają określenia "zakała" to też musi
      być powód. Obawiam się że journalist nie wszystko napisała.Trudno się do tego
      ustosunkować
      Moja koleżanka miala podobny problem w przedszkolu. Wychowywała dziecko
      absolutnie celowo na takie które sobie da radę w życiu. Dziecko nie słuchało
      wychowawczyń, czemu koleżanka przyklaskiwała "A co tam będzie słuchał jakiejś
      głupiej baby". Dziecko miało cechy wodzowskie, było agresywne. Było nielubiane.
      Jak wchodziło do nas do pracy to ani dzień dobry ani do widzenia. Zero
      wychowania. Wychowawczynie go nie tolerowały. Zmiana przedszkola niewiele
      pomogła.
      • herr2 Re: horror w przedszkolu 07.04.05, 14:46
        Kochani inkwizytorzy! Wy, którzy tak ochoczo i nie przebierając w słowach
        rozliczacie kogoś z jego pracy i usta macie pełne frazesów jaka to ona powinna
        być. Uderzcie się w piersi i przyjrzyjcie się sobie samym uczciwie i krytycznie!
        A kto jest bez grzechu, to dalej! Kamienie leżą!
        • kajka_997 Moze to jednak dziecko? 07.04.05, 15:31
          Obecnie mam w grupie czterolatow chlopca,ktory:pluje na dzieci,pluje im do
          talerza,wyrywa z reki zabawki dajac przy tym w glowe,w ogrodzie wyrzuca za
          ogrodzenie wszystko co mozliwe,na haslo "sprzatamy" rzuca sie na ziemie i
          wrzeszczy(nie sprzatnal od wrzesnia nic),na haslo "wracamy do przedszkola"
          ucieka w przeciwnym kierunku-trzeba go zlapac i praktycznie przyniesc do reszty
          gromady(o ile ta ci sie juz nie rozpierzchnie),na zajeciach(kazdych)stara sie
          ciebie przekrzyczec,albo zalatwia cie na wesolo(znajdzie sie paru
          wesolkow,ktorzy powtoruja mu idiotycznym smiechem),a na lezakowaniu chodzi co 5
          min.za potrzeba,a jak sprobujesz go nie puscic to sie drze"ale mi sie chce!" i
          budzi inne dzieci.Lubicie go?
          Mama mowi,ze w domu nie ma z nim problemow,a jak nieraz cos zmajstruje to
          dostaje klapa i jest ok.Nie widzi potrzeby udania sie do
          psychologa.Spokojniejsze,roztropniejsze dzieciaki go nie lubia,albo sie go
          boja.Dla tych troszke zywszych papug to wspanialy wzor do nasladowania.
          Zdezorganizowal nam w tym roku calkowicie prace i co najgorsze-zawiodly nas
          wszystkie metody.
          Ile razy mowicie "mam dosc" przy jednym dziecku?My mamy ich 25 i ponosimy za
          nie pelna odpowiedzialnosc prawna-a co,gdy ktorys z tych kuksancow rozdawanych
          przez chlopczyka okaze sie za mocny?
          Dopoki nie poznacie tej pracy od kuchni nie najezdzajcie tak ostro na
          nauczycielki.
          Pozdrawiam

          • orlando Re: Moze to jednak dziecko? 07.04.05, 16:00
            Zapewne każda ze stron ma rację. Nie ulega wątpliwości, że praca nauczycielki
            zalicza się do ciężkich. Moja żona, wychowując dwóch synów, po jednym dniu
            najchętniej wyjechałaby na urlop smile Jednak z drugiej strony-nauczyciel to
            profesjonalista, który powinien znać różne haczyku pedagogiczne, domyślam się,
            że na studiach również przekazywane są podstawy psychologii. Jeżeli jednak w
            grupie jest dziecko, które nie poddaje się staraniom pedagogicznym nauczyciela,
            to może jest to sygnał, aby sięgnąć po pomoc dyrektora, który z kolei poprosi o
            pomoc psychologa? Na pewno nie powinno dojść do sytuacji-cokolwiek dziecko nie
            zrobi (czy złośliwie, czy w rozpaczliwym wołaniu"zauważ mnie!")-aby nauczyciel-
            autorytet -dziecko karał cieleśnie lub-nie daj Boże-wyzywał. Moje
            przedmówczynie powinny się chyba z tym zgodzić? Jeśli nie-martwię się o moich
            synów. Każdy jest tylko człowiekiem i nerwy musi trzymać na postronku. Jednak
            jeżeli się z niego zerwą zawsze jest szansa na naprawienie chwilowej porywczej
            bezsilności.
            Co do rodziców (dlaczego zawsze mówicie o matkach?) zakładam sytuację, że mogą
            być święcie przekonani o tym, że dziecko jest grzeczne i spokojne, bo.... w
            domu właśnie takie jest. Przybiera inną pozę w grupie, gdzie ze znanych mu
            jedynie powodów- zaczyna być nadpobudliwy, niespokojny czy wręcz agresywny,
            albo wzbudza agresję u innych. Wtedy rodzic-co wydaje mi się naturalne-szuka
            przyczyn skarg nauczyciela w samym przedszkolu. I tutaj wracam do początku-
            wydaje mi się, że rolą przedszkolonych pedagogów jest próba rozwikłania
            sytuacji czy to bez, czy z pomocą psychologa. Oczywiście potrzebna jest długa
            rozmowa z rodzicami i wyraźne sformułowanie konieczności czynnego włączenia się
            w rowikłanie problemu, ale nie wykrzyczanie pretensji do rodzica, na dodatek na
            forum dziecięcym.
            I jeszcze jedno-rozumiem, że przedszkole ma pomagać rodzicom w wychowaniu
            dzieci, nie tylko je przechować w niezmienionym stanie. Placówki uzbrojone w
            specjalistów, w ciągu tych 8-9godzin dziennie powinny mieć niebagatelny wpływ
            na kształtowanie maluchów. Domyślam się, co usłyszę od nauczycieli-też jesteśmy
            ludźmi, mamy za duże grupy, a w ogóle dzieci są rozpuszczone. I co-wiele się to
            z prawdą zapewne nie mija. Lecz to nie znaczy, że w przedszkolu mają pozostać
            same bezproblemowe brzdące, bo na te inne nie ma już siły.
          • przedszkole2 Brawo Kajka! 07.04.05, 22:43
            łatwo jest rodzicom osądzać. Pewnie gdyby zamieścić tu post dla nauczycielek
            przedszkola pt, Jacy potrafią być rodzice - niektórzy powiesiliby nas na gałęzi
            i to suchej! Najlepiej poradzić : do kuratorium!, do dyrektora! itd. Oczywiście
            nic nie tłumaczy bezczelnego zachowania nauczycielki w opisywany przypadku ale
            na Boga! Nasza praca to nie ustawiczna zabawa w kółko graniaste! Jednak czasami
            to rodzice nas też zaskakują. Przykłady ; dzieci przebywające w przedszkolu od
            switu do wieczora i ich mamy na zakupach i u fryzjera, czepianie się brudnego
            ubranka, zapisywanie bez potrzeby dzieci na 2 miesiące w wakacje do przedszkola
            i wiele, wiele innych. Z drugiej strony dzieci z problemami, a rodzice
            obojętni, nie widzacy potrzeby wizyty i psychologa, dzieci przeklinające i
            bijące nauczycieli, rodzice w mocnych i beznadziejnych konfliktach między sobą
            przeciągający dziecko to na jedną, to na druga stronę. Czy nie łatwie być
            zwyczajnie ludźmi?? Tyle mówi się teraz o pojednaniu, zrozumieniu... Czasami
            wystarczy porozmawiać, usiąść przy stole i wypić kawę rozmawiając z
            nauczycielem o dziecku. Nauczyciele to też ludzie. Też mamy prawo do własnych
            problemów, kłopotów czy gorszego dnia. Wszystkie konflikty trzeba zacząć od
            rozmowy, umówionej, z poświęconym odpowiednim czasem na nią. Nic nie tłumaczy
            bicia czy szarpania w przedszkolu dzieci przez nauczycieli, nic nie tłumaczy
            braku umiejętności pedagogicznych. To prawda. I komuś poniżej powiem, że na
            studiach pedagogicznych mamy nie tylko pedagogikę, czy psychologie, uczymy się
            tam o wiele, wiele więcej. Nauczyciele przedszkoli należą do bardzo dobrze
            wykształconych ludzi i ciągle się doskonalą. Zaryzykuję, że jak porównuję
            wykształcenie nauczycieli przedszkola, a nauczycieli szkolnych, to Ci pierwsi
            wypadają dużo lepiej. Proszę kochani rodzice, podchodźcie z problemem do
            nauczycielki ale z nastawieniem, że one chcą naprawdę dobrze. I bez względu na
            to czy jest to dziecko z ADHD, ktore daje nam mocno popalić, czy przeciętne,
            dobrze funkcjonujace dziecko, każde leży nam na sercu i każdemu chcemy jakoś
            pomóc. Przynajmniej próbujemy. Czasami też potrzebujemy wsparcie od rodziców,
            współpracy, nie wspomnę o dobrym slowie, czy docenieniu.
            • orlando Re: Brawo Kajka! 11.04.05, 13:41
              Pani Dyrektor (vel przedszkole2), oczywiście, że rodzice osądzają i przyzna
              Pani, mając profesjonalne przygotowanie, że jest to zachowanie naturalnie
              uzasadnione. Zapewniam Panią, że rodzice świadomi (oby ich było jak najwięcej)
              doskonale zdają sobie sprawę, że przedszkole nie polega na wiecznej zabawie,
              chociaż może ten model wychowania byłby godny rozwagi w niektórych placówkach.
              Tak, jak zdarzają się różni rodzice (nieodpowiedzialni, o zbyt egotycznej
              naturze, aroganccy etc.), zdarzają się również różne wychowawczynie, czasami
              wręcz nie nadające się do pracy w zawodzie wymagającaym, niezwykle wymagającym
              określonych cech osobowości. Dlatego dyrektor placówki powinien dokonywać
              starannego wyboru personelu nie tylko pod kątem ukończonych kursów ale dobrze
              pojętej "nadawalności się" do tak specyficznej pracy. Wiem, nikt nie jest
              nieomylny, ale dlaczego w wielu placówkach pracują wiele lat osoby, które po
              pierwsze nie radzą sobie z własnymi problemami, nie wspominając o dzieciach,
              które wymagają więcej uwagi, reagując agresją a nigdy rozmową? Rozumiem, że
              każdy kij ma dwa końce, jednak w niniejszym przypadku to właśnie wychowawczyni
              napada na rodzica, zamiast zaproponować rozmowę o dziecku. Domyślam się z
              opisu, że mama dziecka nie należy do grona bardziej dbających o fryzurę niż
              dobro dziecka i próbowała wyjaśnić sprawę. WIęc w tym konkretnym przypadku,
              nawet biorąc pod uwagę subiektywizm relacji, wydaje się, że jednak ta konkretna
              placówka nie radzi sobie z problemem, stara się go przerzucić całkowicie na
              dziecko/rodziców. Dlatego też Pani post o znamiennym tytule zdaje się
              potwierdzać stosunek szeroko pojętego grona pedagogicznego do problemów dzieci
              i ich rodziców, tłumaczący zachowania nauczycieli ludzkimi słabościami i
              zdefiniowaną niechęcią rodziców do współpracy.
              • g1999 Re: Brawo Kajka! 13.04.05, 22:54
                orlando napisał:

                > Pani Dyrektor (vel przedszkole2), oczywiście, że rodzice osądzają i przyzna
                > Pani, mając profesjonalne przygotowanie, że jest to zachowanie naturalnie
                > uzasadnione. Zapewniam Panią, że rodzice świadomi (oby ich było jak
                najwięcej)
                > doskonale zdają sobie sprawę, że przedszkole nie polega na wiecznej zabawie,
                > chociaż może ten model wychowania byłby godny rozwagi w niektórych
                placówkach.
                > Tak, jak zdarzają się różni rodzice (nieodpowiedzialni, o zbyt egotycznej
                > naturze, aroganccy etc.), zdarzają się również różne wychowawczynie, czasami
                > wręcz nie nadające się do pracy w zawodzie wymagającaym, niezwykle
                wymagającym
                >
                > określonych cech osobowości. Dlatego dyrektor placówki powinien dokonywać
                > starannego wyboru personelu nie tylko pod kątem ukończonych kursów ale dobrze
                > pojętej "nadawalności się" do tak specyficznej pracy. Wiem, nikt nie jest
                > nieomylny, ale dlaczego w wielu placówkach pracują wiele lat osoby, które po
                > pierwsze nie radzą sobie z własnymi problemami, nie wspominając o dzieciach,
                > które wymagają więcej uwagi, reagując agresją a nigdy rozmową? Rozumiem, że
                > każdy kij ma dwa końce, jednak w niniejszym przypadku to właśnie
                wychowawczyni
                > napada na rodzica, zamiast zaproponować rozmowę o dziecku. Domyślam się z
                > opisu, że mama dziecka nie należy do grona bardziej dbających o fryzurę niż
                > dobro dziecka i próbowała wyjaśnić sprawę. WIęc w tym konkretnym przypadku,
                > nawet biorąc pod uwagę subiektywizm relacji, wydaje się, że jednak ta
                konkretna
                >
                > placówka nie radzi sobie z problemem, stara się go przerzucić całkowicie na
                > dziecko/rodziców. Dlatego też Pani post o znamiennym tytule zdaje się
                > potwierdzać stosunek szeroko pojętego grona pedagogicznego do problemów
                dzieci
                > i ich rodziców, tłumaczący zachowania nauczycieli ludzkimi słabościami i
                > zdefiniowaną niechęcią rodziców do współpracy.
                Zgadzam się z Tobą niestety też należe do osob ,które interesuja się
                dzieckiem ,wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań do przedszkola nienagannie a
                gdy pojawił się problem dotyczący mojego dziecka potraktowano mnie jak
                czepialską mamusie i glupią babe ,ktora nie ma co robić i wymyśla .Niestety w
                niektorych przedszkolach nic sie nie zmieniło od przeszło 30 lat a po
                wypowiedzi pani przedszkole 2 zastanawiam się kim ta pani jest naprawde wszak
                każdy z nas mógłby napisać ,że jest dyrektorem jkaiegoś przedszkola
    • magda.evie.zoe Re: horror w przedszkolu 07.04.05, 20:26
      w grupie moich dziewczynek jest dwóch nadpobudliwych chłopców, w tym jeden
      nienauczony żadnych reguł. Inne dzieci w grupie uwielbiają skarżyć na
      tych "złoczyńców", żeby zaskarbić sobie życzliwość pani - i powiem Wam, że z
      zadowoleniem usłyszałam, jak panie ujmują się za tymi biedakami. Moja Zosia
      też miała problemy z akceptacją w grupie - ale to chyba przez to, że
      niewyraźnie mówiła. W tym roku jest znacznie lepiej.

      Co do sprawy journalist, ja bym ruszyła dwoma torami - po pierwsze,
      indywidualny kontakt z psychologiem i to z takim nastawieniem, że rzeczywiście
      coś jest z dzieckiem nie tak, skoro stało się "kozłem ofiarnym". Kiedy już
      będzie wiadomo, w którym kierunku ruszyć w celu poprawy zachowania -
      zmieniłabym przedszkole. Tak to już jest, że pierwsze wrażenia są bardzo
      silne. Za synkiem zła opinia może ciągnąć się w nieskończoność, zniechęcać go
      do zmiany, itp.
      Ale myślę, że sama zmiana przedszkola nie wystarczy, tym bardziej, że
      journalist nie wydaje się widzieć żadnego problemu w zachowaniu synka.

    • emka13 Re: horror w przedszkolu 08.04.05, 19:41
      faktycznie "journalist" napisła post bardzo emocjonalny. jezeli jest tak, jak
      opisała, to nauczycielka zachowała sie nieprofesjonalnie (brak rzeczowych
      informacji nt. zachowania dziecka i etykietowanie, obrazanie i ponizanie,
      kłótnia z rodzicem). Z postu nie wynika skad "journalist" ma pozostałe
      informacje (inne dzieci bija, odrzucenie przez grupe),a wiec rady i dyskusja
      jest troche w ciemno.
      Jak trudno jest rodzicom ocenic sytuacje swojego dziecka w przedszkolu, jezeli
      nie ma dobrego konatktu z nauczycielką niech zobrazuje nastepujacy przykład z
      życia wzięty:
      w grupie przedszkolnej był chłopiec bardzo ruchliwy, wymagajacy duzej uwagi
      nauczycielki, czesto wchodzacy w konflikt z innymi dziecmi (a to kogos
      potracił, zepsuł coć, przewrócił jak biegł itp). W pewnym momencie rodzice
      innych dzieci poprosili nauczycielke o rozmowe. W jej trakcie przekazali
      informacje uzyskane od swoich dzieci, które ich zaniepokoiły: że S. w ostatnim
      czasie uderzył, popbił, przewrócił itd. Na pytanie o jaki okres chodzi rodzice
      odpowiedzieli zgodnie, że zachowania nasiliły sie w ostatnich 2 tygodniach.
      jakie było ich zdziwienie,gdy nauczycielka poinformowała ,że tego chłopca nie
      ma od 3 tygodni w przedszkolu, bo wyjechał z rodzicami w góry i wraca dopiero w
      poniedziałek...
      Innym razem rodzice tego chłopca, o którym była mowa wyzej, zapytali
      nauczycielke co własciwie robi ich syn (5 lat) w przedszkolu, bo w domu to
      mówi, ż e siedział cicho w kaciku przez cały dzień. Nauczycielka potrafiła
      dokładnie opisac (bez oceny) czym zajmuje sie ich syn, jakie ma pomysły, co
      robi, co lubi robic, czego nie, co ppotrafi a z czym jeszcze ma trudnosci, ale
      juz próbuje, z kim sie przyjaxni, a kogo nie lubi..
      To co opisuje "jouranalist" to przykład przede wszystkim zakłóconej komunkacji
      miedzy nauczycielkami a rodzicem. A to nauczyciel powinien miec umiejetnosci
      potrzebne do nawiazania współpracy z rodzicem, zwłaszcza, jezeli jest to rodzic
      niehcetny do współpracy
      emka13
      PS a swoja drogą ciekawe dlaczego nie było wizyty w przedszkolu psychologa,
      który mógłby sytuacje obiektywnie zaobserwować i po prostu pomóc dziecku,
      grupie, nauczycielkom i mamie?
    • misiowa5 Re: horror w przedszkolu 09.04.05, 09:22
      Rozumiem,że praca z dziećmi nie jest łatwa. Jednak z własnego doświadczenia
      wiem, że im więcej prezentuje sobą nauczyciel tym łatwiej przychodzi mu rozmowa
      z rodzicem, natomiast im mniejsze jego umiejetności, tym większe mniemanie o
      sobie, niechęć do współpracy i nieprzyjmowanie krytyki.
    • mycha70 Re: horror w przedszkolu 16.04.05, 13:22
      Jak nauczycielka przedszkolna ma prawo zwymyślać matkę dziecka? Szczególnie na
      to nie można sobie pozwolić. Domyślam się, że nie zrobiła tego na osobności, bo
      wtedy już musiałaby dobrze sprawę przemyśleć i może byłaby spokojniejsza, tylko
      wyobrażam sobie to na oczach dzieci. Czy tak było? Czy tak może być?
      • maurika Re: horror w przedszkolu 18.04.05, 00:05
        Witam,

        tak czytam i sie zastanawiam...bo przecież jest dyrektor przedszkola, są inni
        rodzice..może warto z nimi tez porozmawiać. A co sam przedszkolak mówi na
        sytuację w przedszkolu, czy chętnie tam chodzi? Może warto zastanowić się nad
        wizytą u psycholga z dzieckiem. Ciekawe, czy takie awantury dzieją się przy
        dziecku? Jeśłi tak, to skandal i brak profesjonalizmu... Jest tez druga
        strona..rodzice, którzy często nie potrafią ocenić sytuacji trzeźwo....
        Mój synek, 2,5latek chodzi do przedszkola od pół roku, w między czasie w związku
        zprzeprowadzką musieliśmy zmienić przedszkole. W każdym rozmowy o dziecku
        odbywały się bez malucha....
        pozdrawiam,

        Jana
Pełna wersja