agabrys33
13.05.05, 13:26
Witam
Wczoraj w przedszkolu byłam swiadkiem bardzo przykrego zdarzenia . Ponieważ
dyzurnych nie było poszłam sama wywołac mojego syna z sali wchodze wołam moje
dziecko wstaje sprzata po sobie zabawki i naraz podchodzi 2 chłopcow i
zaczynaja go szturchac , popychac .Moje dziecko nie reagowało na zaczepki
tylko dalej układało zabawki w pewnej chwili 1 z nich tak go zlapal za
koszulke i tak go szarpnąl ze mu ksiazeczki wypadły z rąk nie wytrzymalam i
zareagowalam chłopcy sie uspokoili , temu wszystkiemu za biurka przyglądała
sie Pani przedszkolanka i nie było reakcji. Nerwy mnie poniosły i powiedzialam
Pani ze takie zachowanie jest niedopuszczalne , ze Ona jest od tego zeby
pilnowac i interweniowac w takiej sytuacji ,a ona mi na to A CO JA MAM ZROBIC
, TO JEST TAKIE DZIECKO ze nikt sobie z nim nie radzi , niesłucha sie nikogo ,
a skargi do rodziców nic nie daja i tylko wzruszyła ramionami .
Czy ja jestem przewrazliwiona ? Czy zostawic to tak jak jest czy interweniowac
u dyrektorki, bo powiem szczerze jestem zszokowana postawa przedszkolanki .
Pozdrawiam Agnieszka