Dodaj do ulubionych

Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku!

10.09.05, 08:53
Powiedzcie jak Wasze pociechy znoszą pierwsze dni w przedszkolu? Czy jest
odrywanie małego płaczka przy pożegnaniu? A może przygnębienie po powrocie i
gorączka? Mój synej niestety tak to przechodzi a ma już 4 lata (choć to jego
debiut). Ile to moż trwać??? Ciężko mi tak samo jak mojemu dziecku. Powiedzcie
że będzie lepiej. Dodam że pierwsze dwa dni były super - dopiero po weekendzie
coraz gorzej, a ostatnie 2 dni koszmar (płacz przy rostaniu i w ogóle niechęć
do wyjścia z domu).
Pozdr.
iwona
Obserwuj wątek
    • jackass_1 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 10.09.05, 09:15
      Slonisiu, nie martw się - to na pewno minie, ale u czterolatka potrzeba na to
      czasu. Nie wiem, czy przed pójściem do przedszkola przygotowywaliście swoje
      dziecko do tego, że musi się rozstać z rodzicami na kilka godzin i do myśli, że
      będzie się nim opiekował ktoś obcy. U nas nie ma tego problemu, bo syn chodził
      przez 3 lata do żłobka, a i my ze swojej strony staraliśmy się mu ułatwiać
      rozstania. Od kiedy zaczął wiele rzeczy rozumiec, zawsze jest tak, ze
      obiecujemy mu, kiedy przyjdziemy - "Jasiu, przyjdę po Ciebie po obiadku" i
      zawsze się tego trzymamy bo wiemy, że i on zyje tą myślą, i gdyby nas nie było
      po obiadku, byłby bardzo rozczarowany. Wielokrotnie też musieliśmy go zostawiać
      w domu pod opieką znajomych i wtedy Jaś uczył się, że jeśli mama powie, że
      ciocia Ola/Kasia/Dominika itp. z nim zostanie, to znaczy że mama ma zaufanie do
      tej osoby i ze on też nie ma się czego bać. Oczywiście Jaś nie rozstaje się z
      nami z przyjemnoscią, ale nie robi histerii, bo zawsze dokładnie wie, dlaczego
      go mama zostawia w przedszkolu czy z opiekunką, kiedy przyjdzie i dlaczego go
      nie może zabrać ze sobą. Oczywiście takie przyzwyczajanie do rozstania wymaga
      czasu i cierpliwości, choć i mnie się serce kraje, kiedy widze jego smutną
      minkę. Z drugiej strony, nie ma nic piękniejszego, kiedy przychodzę po niego do
      przedszkola, a on na mój widok zrywa się i biegnie do mnie krzycząc z całych
      sił "kocham cię!". Wiem, ze to dla niego trudne, bo jest w nowym otoczeniu i
      wśród nieznanych sobie ludzi, ale dzięki taiemu postępowaniu uniknęliśmy scen
      rozpaczy. Wam równiez zyczę powodzenia. Na pewno z czasem dacie sobie radę z
      rozstaniami.
      • slonisia Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 11.09.05, 22:15
        Hej,
        Dzięki za obszerna odpowiedź. Z tym zostawianiem dzieci - jakoś nigdy nie miałam
        okazji by zostawały (mam dwójkę przedszkolaków - oboje zaczynają) z kimś obcym.
        Przeważnie babcie i zaufane ciocie. Myślę że to też kwestja samego przedszkola -
        nagle duża grupa dzieci - z czego połowa ryczy. No trudno się dziwić dziecku ze
        wstydzi się pani której prawie nie zna - bo jak poznać skoro ona nie ma czasu w
        tym zabieganiu. Stąd moje wątpliwości - czy dziecko nie jest wystawiane na za
        duży stres. Jednak kiedyś dziecko musi nauczyć się być w grupie, bez mamy.
        Dlatego mam nadzieję że się przyzwyczai.
        A okazało się jeszcze że Tymek (tak się nazywa mój synek) zachorował na anginę -
        mam nadzieję że dlatego aż tak źle zaczął znosić przedszkole. W pon.-śr. więc
        nie idzie. Za to idzie jego brat Gucio (2,5 roku) - o ile będzie chciał bez
        brata (w tym przedszkolu są grupy łączone 3-4, 4-5 ).
        Pozdr.
        iwona
        • margarita17 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 11.09.05, 23:43
          Będzie dobrze , mój maly kończy 3 lataka w grudniu i jakoś sobie radzi. Bardzo
          mu smutno przu rozstaniu i upodobł sobie jedną panią i zawsze ona musi go ode
          mnie wziąć na ręce. mówi do niej ciociu i jak jej nie ma to torchę płącze. Ale
          chodzi dość chetnie, To taka szkoal życia, jest tam najmłodszy. Dzeci mu
          zabierają zabwaki czasmi mam ochotę wtargnac i ich poustawiac, ale co to da.
          Mam nadzieję że wkrótce też nauczy się zachowań społecznych.
          duzo czytamy ksiązek o przedzkolu. Pan kamyczek , misia co idzie do
          przedszkoal, w domu sięb awimy a jak mój maly wydoroslał przez ten tydzien ,
          Juz nawet (leniuszek) sam cos zje smile
    • lahore Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 12.09.05, 09:04
      Mój synek (niedługo skończy 3 latka) też za przedszkolem nie przepada. Pierwsze
      dwa dni były w miarę. Ale po weekendzie to było odrywanie na siłę krzyczącego,
      wyrywającego się dziecka (potem podobno szybko się uspokajał). I w piątek stał
      się cud - bez jednej łzy został w sali, dzisiaj - poniedziałek - też się udało.
      Pomogło chyba to, że przez całą drogę opowiadam mu jak ja i moi bracia
      chodziliśmy do przedszkola (tego samego, nawet jedna Pani jest ciągle ta sama),
      jakie mieliśmy znaczki w szatni, że też na początku płakaliśmy, ale potem
      wszystko było ok itp, itp, wreszcie przydała się na coś moja gadatliwość. Więc
      może tak spróbuj. Trzymam kciuki
    • marudzik Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 12.09.05, 09:40
      U nas pierwszy dzień był bez płaczu, drugi z rykiem od samego domu i
      odrywaniem, trzeci i czwarty odrobinkę lepszy (wchodziła samodzielnie, ale
      zawahała się i w ryk), piąty i kolejne ok, a nawet super - biegła do sali
      zapominając o buziaczku i pa pa. Dziś w poniedziałek też było ok. Po powrocie
      zawsze rozradowana. Chwalimy za dzielność i troszkę przekupujemy mambą po
      przedszkolu tylko dla dzielnego przedszkolaka (tatuś też domaga się, ale nie
      dostaje smile). Podobno adaptacja trwa przeciętnie od kilku dni do dwóch tygodni,
      a martwić się należy dopiero po miesiącu czy dwóch płaczu. Będzie lepiej!
      Marudzik
    • chihuahuaa Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 12.09.05, 16:56
      Ja własnie przeżywam to samo. Mateusz ( 4 lata) był w przedszkolu 1 i 2
      września i było bardzo ok. Aż byłam zaskoczona! Niestety w piątek po
      przedszkolu dostał gorączki i okazało sie że to ... angina. Cały następny
      tydzien przetrzymałam go w domu. I poszliśmy dopiero w piątek. No i w piątek po
      raz pierwszy sie popłakał przy pożegnaniu. Jak przyszłam po niego to płakał nad
      kompotem. Wyglądało to tak żałośnie, ze az serce mi sie ścisneło. Pani
      powiedziała ze przez cały czas ładnie sie bawił.
      No a dzisiaj po weekendzie to wogole był dramat, histeria, mały nie chciał sie
      ubrać. Prowdziłam go zalanego łzami. Pani mowiła ze co jakiś czas popłakiwał.
      Niewiem już sama. On jest bardzo kontaktowy, czyżby nie potrafił sobie znalezc
      kolegów? Mam takie czarne wizje jak mój syn przez całe 5 godzin siedzi sam na
      ławce i popłakuje sad(((
      Jest mi tak smutno
      • a-nia1 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 12.09.05, 22:56
        Witam!
        Mój synek 3 latek, też popłakuje ale martwi mnie coś innegotongue_outani twierdzi,że on
        nie chce ,moze nie umie bawic się z dziećmi, jestem straaaasznie zaskoczona,
        ponieważ ma duzo kolegów i kolezanek, z którymi sie bawi i spotyka na wspólnych
        spacerkach. Nie mam pojecia może to jakas forma buntu....jetem troche
        przestraszona tą sytuacją , nie wiem co mam robić..a do tego wszystkego Pani
        jest bardzo mało kontaktowa..
        Anka
    • chihuahuaa Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 13.09.05, 08:23
      Niestety sprawdziły sie moje czarne wizje.... Ale od początku. Kiedy
      zapisywałam małego do pzredszkola miał trafić do grupy średniaków czyli do
      dzieci w swoim wieku. W ostatniej chwili okazało sie że pani dyrektor utworzy
      grupę "maluszków" ale bedzie do grupa mieszana 3 i 4 latki. I Mateusz zostal
      tam przydzielony. Nawet sie ucieszyłam ze bedzie chodził z dziećmi ktore
      również są pierwszy raz. Ale kiedy tam poszłam okazało sie że wszystkie dzieci
      to trzylatki albo dwu i pół latki. Może ze dwoje dzieci było w wieku mojego.
      Nic nie mówiłam ale dzisiaj pani przedszkolanka oświadczyła mi ze mój syn
      powinien być w średniakach bo w tej grupie nie potrafi znalezc sobie kolegów do
      zabawy. Jest za duży na "maluszki". Zabrałam go dzisiaj. Skoro nie bawi sie z
      dziecmi to nie ma najmniejszego sensu aby tam siedział sad(
    • slonisia Już jest lepiej :))))))) 16.09.05, 23:46
      Dzięki za słowa otuchy! Miniony tydzień był przełomowy. Pierwsze dwa dni Gucio
      sam chodził (2,5 roku) i od wtorku ciągle mówił ja nie idę do przedszkola
      (jeszcze anim wyszliśmy z domu) i płakał przy rozstaniu. W środę dołączył do
      niego Tymek (4 l.) i miałam przeczucie ze razem sobie jakos poradzą - bo obaj
      już wiedzieli ze przedszkole to nie raj (bo nie ma mamy). Tak więc Gucio od rana
      zarzekał się że nie idzie, a Tymek zrobił awanturę i nieco popłakał zanim wyszli
      z tatą (mąż ich zawozi). W przedszkolu Tymek wszedł już posłusznie na salę
      (chyba wtedy pogodził się że tak już musi być), a Gucio odrywany od taty. Mąż
      poczekał w holu - mały płakał chwilkę. Czwartek - Tymek posłusznie idzie, Gucio
      nie chce ale też idzie. Rozstanie w przedszkolu - cud miód - Tymek nawet się nie
      obejrzał i pobiegł do zabawek, Gucio zrobił papa. Po każdym dniu (zostają do 12)
      wiele z nimi rozmawiałam, szczególnie z Tymkiem, który później perswaduje bratu
      racje mamy wink. Po każdym powrocie - najpierw multum przytulania. Rozmowy
      najczęsniej gdy opowiadałam bajki (takie wymyślone zawsze opowiadam) z serii jak
      to Krasnoludek poszedł do przedszkola (na początku się cieszył, a potem bał bo
      dobrze nie znał Pani i dzieci i troche tęsknił za mamą, ale z dnia na dzień było
      lepiej) wtedy Tymek sam sie wtrącał i dopowiadał jak źle się krasnoludek mógł
      czuć ale też wychodziły kłopoty Jego (że wstydził się odezwać do Pani jak płakał
      "chłopiec mnie popchnął, płakałem i poszłem do Pani a ona zrobiła tak - i
      wytrzeszczył oczy smile)"). A przede wszystkim to tłumaczyłam ze przedszkle to taka
      szkoła (ma kuzyna kamila i wie że On chodzi do szkoły i Go podziwia) i wszystkie
      dzieci tam chodzą żeby nauczyć się wielu rzeczy (liczenie etc.) ale przede
      wszytskim uczą się bawić ze sobą i prosić Panie jak czegoś chcą, no i że mama
      nie może tam być. Tymek w czwartek mówi - "ja już nie płaczę bo ja rozumiem że
      dziecko nie może być w przedszkolu z mamą, tylko tam są same dzieci i Panie ich
      pilnują (aż mi się łezka w oku zakręciła)". Dziś obaj zadowoleni wrócili smile)))

      Dziekuję za wszystkie posty. W życiu nie spodziewałam się że tak szybko nastąpi
      poprawa. Dodam ze Panie są wspaniałe - obie ciepłe, energiczne (a i jest do tego
      jeszcze pomoc - tez niezła) - przy odbieraniu dziecka zawsze mówią jakieś
      konkrety - nie wiem jak są w stanie to spamiętać. Ostatnio jedna przerosiła męża
      że dziecko się posikało!
      Może jeszcze napiszę co będzie dalej - przed nami leżakowanie.

      Pozdr.
      iwona
    • amb25 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 19.09.05, 10:53
      Mój dzidziuś już sie przyzwyczaił. Pomogły:
      - codziennie rano dostawał 1 cukiereczka na dzień dobry i 1 na do widzenia. Ja
      cukierków w domu nie kupuję,
      - odprowadzał go mąż, a po drodze byl sklep z zabawkami - więc on codziennie
      kupował mu jakieś zabawki. Jak mu ograniczyłam gotówkę (zorientowałam się po
      prawie tygodniu, że codziennie coś mu kupuje), żeby nie kupował to choć takie
      za 2 zlote ale kupił.
      - tłumaczenia pań że od krzyku (bo mój mały wrzeszczy i się domaga a nie
      płacze) boli je głowa, zapewnienia pani Dyretor 1/"że nie ma się o co
      denerwować, bo mama przyjdzie" albo 2/"jeśli ty będziesz na mnie tak glośno
      krzyczal to ja bede na ciebie" . Panią dyrektor moje dziecko daży głebokim
      szacunkiem i zufaniem. Ale dzidzius uwielbia blondynki i to może dlatego smile))
      - obecnie juz nie potrzebne sa mu zabawki ani inne "zachęcanki" oprócz
      cukiereczków bo z tych nie chce zrezygnować.
    • kasiajka Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 19.09.05, 12:11
      Ja polecam poradnik rekomendowany przez "Mamo to ja", nazywa się "Przedszkolak"
      i jest tam wiele porad dla mam debiutantów, np. z czego powinna się składać
      wyprawka malucha, na co zwracać uwagę, kiedy malec idzie po raz pierwszy, co
      robić gdy płacze, itd.
    • mama403 Re: Pierwsze dni .... 19.09.05, 12:18
      Drogie mamy, a przypomnijcie sobie swoje pierwsze: pójście do szkoły, pracy,
      ślub itp. Czy to nie był dla Was stres? Chyba tak, a niektóre pewnie się
      popłakały, i to nie zawsze w pierwszej chwili. smile Mnie "ukochana" Pani moje
      syna powtarzała: nie pierwsze dni są złe - bo wtedy dzieci się troszkę nawzajem
      nakręcają - ale właśnie następne, a najgorzej po chorobie. A czy Wam chce się
      wracać do pracy, szkoły itp. po tym jak o Was dbają, pozwalają na wiele. A tak
      obowiązki, wymagania. I co Wy na to? Przypuszczam, że część z Was troszkę się
      na mnie pogniewa, ale już to przerabiałam z synem 9ubiegły rok 2,5)
    • lahore Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 20.09.05, 17:38
      Mój synek już chętnie, a nawet w podskokach chodzi do przedszkola. Dla mnie to
      wielka zasługa pań przedszkolanek. Szanse na zaadaptowanie się mojego dziecka w
      przedszkolu oceniałam jako mizerne (na placu zabaw nie chciał się bawić z
      innymi dziećmi, wręcz ich unikał, ciągle chciał żebym była koło niego). A tu
      proszę jaka miła niespodzianka, co więcej widzę, że jest dużo weselszy i
      pogodniejszy. Dodam, że to przedszkole publiczne w Warszawie przy
      Czerniakowskiej 128.
    • slonisia Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 23.09.05, 22:25
      My jeszcze przed leżakowaniem. Jeśli Tymek będzie zdrowy (Gucio znów chrujesad)
      spróbujemy ze spaniem od pon. Ma racje mama, która pisała, przedszkole to nie
      raj dla dzieci. Wiele się tam uczą, jendnak to pierwsza szkoła zycia -
      ekscytująca, ale też trudna (stresująca). W sumie też wychodzę z takiego
      założenia - każdy lubi być z ludźmi najbliższymi a praca, nauka to konieczność.
      Dziecko też musi wiedzieć że mama to nie jego własność i trzeba nauczyć się żyć
      także z innymi ludźmi. Ostatnio Tymek nie chciał iśc do przedszkola (bo ja i
      Gucio w domu), ale zdecydowanie nie daliśmy mu wyboru, bo "chore dzieci zostają
      w domu, zdrowe idą do przedszkola". I troche "pojeczał", ale obyło się bez łez.
      Pewnie dlatego, że my nie robiliśmy z tego tragedii.
      Pozdr.
      iwona
    • alicja1212 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 26.09.05, 00:58
      ja zabrałam swoje dziecko po 3 dniach, nie wiem kto był bardziej znerwicowany,
      ja czy syn. czytając poniższe wypowiedzi mam mieszane uczucia czy postąpiłam
      dobrze. może i on już by się zaaklimatyzował. teraz będzie mnie czekało
      trudniejsze zadanie, namówić dzicko do pójścia do przedszkola za rok. wczoraj
      rozmowa na temat przedszkola zakończyła się tak " coś ty mama, przecież ja już
      jestem wypisany z przedszkola". Do ogródka chodzi z babcią chętnie, ale do sali
      zapowiedział, że nie pójdzie. Pocieszam się tym, że ma dopiero 3 lata, może za
      rok będzie lepiej.
    • ese Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 26.09.05, 03:23
      Mój synek,jak na razie uwielbia przedszkole, w weekendy jest nawet
      zawiedziony ,iż nie idzie do przedszkola. Myślę,iż ma na to wpływ kilka
      czynników:
      - staraliśmy się przygotować go do pójścia do przedszkola, mówiąc np." jak
      będziesz grzeczny, pójdziesz to przedszkola", a także trochę napracowaliśmy się
      nad samodzielnością malucha - ubieranie, jedzenie, korzystanie z toalety,itp.-
      dziecko niesamodzielne przeżywa więcej stresów, jak sobie nie może poradzić z
      czynnosciami, w których było wcześniej wyręczane - i to może zniechęcać malucha
      - na pewno wpływ ma sama atmosfera w przedszkolu i panie - u nas np. nie ma
      obowiązku leżakowania
      - ciągle gdzieś wyjeżdżalismy,więc maluch miał często kontakt z różnymi ludźmi,
      dziećmi - tak więc nauczył się szybko adoptować w obcym środowisku, co jakiś
      czas był wywożony do babci na kilka dni, więc rozstanie z rodzicami traktuje w
      tej chwili jako coś bardziej naturalnego

      Na razie nie mam problemu - ale to dopiero 1-szy miesiąc-zobaczę jak będzie
      dalej,gdyż różnie to bywa...
    • slonisia Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 29.09.05, 19:36
      Tymuś (4l - ale to jego debiut) raz był za spaniu (był chory wczesniej) i o
      dziwo spał! Wrócił w świetnym humorze (był wypoczety). W przyszlym tyg. obaj
      zostana na spaniu. Tymkowi łatwiej bo starszy.
      Pozdr.
      iwona
    • agies2000 Re: Pierwsze dni w przedszkolu - ratunaku! 30.09.05, 15:40
      Wlasnie odprowadzilam swoja corke-3 latka -do pzredszkola.Siedze teraz i
      placze.Przez 3 tygodnie wszystko bylo w porzadku.Koszmar zaczal sie w
      poniedzialek ,gdy do pzredszkola przyjechali strazacy wozem strazackim i
      powlaczali syreny(pokaz dla dzieci).Moja corka bardzo sie tego wystraszyla i
      pzreplakala reszte czasu w przedszkolu.Teraz kazde odprowadzenie do pzredszkola
      konczy sie placzem i odrywaniem malej ode mnie.Dodam ze corka chodzi do
      amerykanskeigo pzredszkola i dodatkowym utrudnieniem dla niej jest slaba
      znajomosc jezyka.Nie wiem co mam robic,nie chcialabym jej wypisywac z
      przedszkola,za 2 lata pojdzie do szkoly i musi nauczyc sie jezyka i
      przyzwyczajac powoli do takich warunkow.Co moge zrobic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka