Dodaj do ulubionych

Przechoruje -uodporni się -to bujda!!!

10.09.05, 20:54
Okazuje się, że to mit, że dziecko musi "swoje" odchorować i dzięki temu
uodporni się. To dotyczy tylko chorób zakaźnych, a ludzie myślą, że
wszystkich, he,he. Ja też tak myślałam, dlatego posłałam moje 3-letnie
dziecko w zeszłym roku do przedszkola. Chodził 2% roku, resztę spędził w domu
chorując. Łudziłam się, że w tym roku będzie lepiej, ale gdzie tam. W końcu
pewien bardzo mądry lekarz kształcony w USA, wyjaśnił mi, że prawda jest
taka, że małe dziecko do 6 roku życia jest ze swej natury nieodporne na
choroby, z biegiem lat z racji wieku staje się bardziej odporne. I nie
udowodniono nigdzie, że dzieci w szkole więcej chorują te co do przedszkola
nie chodziły. I powiedział: zawsze lepiej żeby dziecko nie chorowało niż
chorowało. Zdrowie najważniejsze, a na uspołecznianie przyjdzie czas.
Zabrałam mojego już chorego synka z przedszkola/ Poślę go za rok do 5-latków.
Odetchnęłam. Wreszcie mam gwarancję, że jesień i zima nie miną mi pod znakiem
lekarstw, lekarzy, nieprzespanych nocy. Otworz a si ę nowe możliwości: w
weekendy będę chodzić z synkiem na basen, do teatru, zapiszę go do Helen
Doron. W zeszłym roku to było niemożliwe bo albo był tuż po chorobie albo tuż
przed chorobą a zwykle weekendy siedzieliśmy w domu bo chorował. Dodam, że
zanim poszedł do przedszkola synek NIGDY nie był chory.
Wypisałam go.
Obserwuj wątek
    • patyk.od.zosi Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 10.09.05, 21:10
      Jesli masz zamiar zapisac synka do Helen Doron, chodzic z nim na basen i do
      teatru to nie masz gwarancji, ze nie zachoruje w ogole tej zimy. Wszak tam beda
      wlasnie chodzic poza Twoim synkiem inne przedszkolaki, mogace siac wirusami,
      prawda? Nie tylko w przedszkolu mozna sie zarazic...
      ________________________
      pozdrawiam,
      Patyk, mama Zosi i Rysia
    • aniask_mama Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 10.09.05, 21:53
      Ja bym chętnie przeczytała jakies konkretne badania na temat odporności
      dziecka - jakieś statystyki, czy dzieci, które rozpoczynają od zerówki chorują
      mniej lub tak samo jak te, posyłane rok czy dwa wcześniej,

      bo myślę sobie, że prawda - jak zwykle - leży gdzieś pośrodku wink
    • rysa9 Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 10.09.05, 22:50
      Darwino, jak przeczytałam tytuł postu, to myślałam, że autorem jest rodzic
      dziecka w wieku szkolnym.
      Myślę, że za dużo oczekiwałaś po roku przedszkola. A teraz już po paru dniach
      wyrokujesz, że w tym roku będzie tak samo.
      U nas poprawa wygląda w ten sposób, że kiedyś katar szybko zamieniał się w
      zapalenie oskrzeli a teraz zatrzymuje się na katarze.
      No ale my już chodzimy trzeci rok do przedszkola wink
      • cubus1 Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 11.09.05, 07:50
        A ja sie z Toba w 100% zgadzam.Nie rozumiem zupelnie postow w stylu: niech
        choruje -uodporni sie.To nie jest prawda,a w konsekwencji moze nawet chorowac
        wiec w doroslym juz zyciu.
        Szkoda ze opinia publiczna bazuje na takich bzdetach przekazywanych z ust do
        ust,ale prawda jest ze 90% wszystkich wartosciowych badan sa w jez.angielskim
        i ukazuje sie na rynku amerykanskim.Lecz po coz nam internet???Czasami mozna
        znalesc cale publikacje 1000str ksiazek smile
        Moje dziecko 3,5 roku poslalam do przedszkola,jesli bedzie chorowac bardzo
        czesto(juz jedna chorobe zaliczylismy) oczywiscie wypisze go i posle dopiero do
        zerowki.
        A temat uspoleczniania tak malych dzieci to otwarta kwestia i znajdziesz wielu
        przeciwnikow i zwolennikow.Ja staje rowniez po Twojej stronie- przyjdzie na ta
        czas,moje dziecko uspolecznia sie 3h dzienniesmile
        Pozdrawiam i zycze duzo zdrowka.
        • linusia_75 Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 11.09.05, 08:18
          no niestety, nie bujda, choć może należy potraktować to stwierdzenie nieco mniej
          dosłownie.
          jedynym sposobem na uodpornienie się na konkretnego wirusa jest przechorowanie i
          wytworzenie przez z ten sposób przeciewciał. wirusów, które dopadają nasze
          dzieci w przedszkolu jest mnóstwo i mutują w takim tempie, że to naprawdę jedyny
          sposób. oczywiście, należy wziąć pod uwagę swoistą odporność dziecka - są takie,
          które od początku pobytu w grupie prawie nie chorują i takie, które chorują i
          przez kilka lat. najczęściej jednak wyglada to tak, że dziecko dużo choruje
          przez pierwszy rok, a potem są to juz pojedyncze przypadki - zgodzi się tu chyba
          ze mną większość rodziców.
          jestem może i w stanie zgodzić się ze stwierdzeniem, że starsze dziecko łatwiej
          te infekcje zwalcza, jednak pomysł z posłaniem dziecka dopiero do zerówki uważam
          za mocno ryzykowny. dziś w zerówce dzieci uczą się pisać, czytać, liczyć itd i
          umiejętności te są wymagane w 1 klasie /można oczywiście dyskutować o stopinu
          ich opanowania/.
          linusia
    • jackass_1 Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 11.09.05, 11:17
      Rzeczywiście uodparnianie się na przeziebienia to bujda na kółkach. Cos jednak
      jest w tym, że w żłobku w pierwszym roku mój syn opuścił prawie 6 miesięcy z
      powodu chorób, w drugiej grupie żłobkowej był kryzys - 3/4 roku
      przechorowaliśmy (mąż musiał zrezygnować z pracy i siedzieć z dzieckiem w
      domu), w żłobkowych starszakach chorował już tylko kilka razy i były to
      przeziębienia, a nie zapalenia oskrzeli jak wczesniej. Teraz poszliśmy do
      przedszkola i jak narazie wszystko jest w porządku.
      • grzalka do darwiny 11.09.05, 11:32
        Poproszę linki do konkretnych badań i wniosków, bo bardzo mnie to ciekawi.
        Dotychczas żyłam w przeświadczeniu, że po przechorowaniu nabywa się odpornośc na
        określonego wirusa (a fakt, że jest mnóstwo)

        Oczywiste jest, że układ odpornościowy dojrzewa z wiekiem
        • darwina Re: wirusy mutują a więc... 13.09.05, 18:27
          Skoro mutują to w jaki sposób dziecko nabierze odporności? Zmutowany wirus
          przecie zaraża ponownie.
          Jeśli przeczytacie uważniej, postanowiłam posłać dziecko do przedszkola do 5-
          latków a nie dopiero zerowka. Rok w 5-latkach wystarczy aby się przygotował do
          zerówki. Poza tym planuję synka zapisać na warsztaty plastyczne w tym roku, aby
          nie byl stratny pod względem zdolności manualnych w porównaniu z rówieśnikami
          chodzącymi do przedszkola.
          Moich znajomych dzieci chorują podobnie w pierwszym roku jak i w kolejnych
          latach przedszkola.
          • grzalka no to gdzie te linki?. n/txt 13.09.05, 21:29
          • rysa9 statystyka 13.09.05, 21:53
            darwina napisała:

            > Moich znajomych dzieci chorują podobnie w pierwszym roku jak i w kolejnych
            > latach przedszkola.

            A moich znajomych córka chodzi już do drugiej klasy SP i nadal często choruje.

            Darwino, to Ty jesteś matką swojego dziecka i Ty czujesz, co jest dla niego
            lepsze. Przecież gdyby w drugim roku przedszkola na sto dzieci tylko jedno
            chorowało i to jedno byłoby właśnie Twoje, to czy statystyka miałaby dla Ciebie
            jakieś znaczenie?

            Podobno są trzy kłamsta: małe kłamstwo, średnie kłamstwo i... statystyka smile
          • cubus1 Re: wirusy mutują a więc... 15.09.05, 06:52
            O 6 latkach bylo niewatpliwie do mnie smile
            Otoz mozna dziecko poslac do zerowki bez szkody w jego przyszlej edukacji,a
            praca w domu z dzieckiem( wspaniala seria NK i inne),mozna dziecko posylac na
            zajecia dodatkowe(multum zaleznie od wieku).
            Mysle ze wiekszosc z was zapomina ze tak naprawde przedszkole zostalo stworzone
            dla rodzicow pracujacych a nie z potrzeby dziecka...
            A szkoda...
            • 2julka Re: wirusy mutują a więc... 15.09.05, 11:24
              Witam
              Co to jest seria NK ?
              • cubus1 Re: wirusy mutują a więc... 15.09.05, 21:03
                www.nk.com.pl/nasza/index.php?cid=6
                Naprawde polecam,przerobilismy juz 2 latka,aktulnie jestesmy w polowie 3
                latka.Nie znalazlam lepszej pozycji wydawniczej tego typu
        • kasiula.m Re: do darwiny 14.09.05, 11:20
          Dziecko z racji wieku jest mniej odporne. Nie dlatego, że uodporniło sie na
          konkretnego wirusa po przechorowaniu.
          Wirusów powodujących zwykły wodnisty katar jest ponad 200, więc gdyby
          teoria "przechoruje=wzmocni się" była trafiona, dziecko przed pójściem do
          szkoły musialoby chorować 200 razy.
          Poza tym każda choroba osłabia organizm.
          Pamiętajcie, że poza wirusami w przedszkolu czają się także groźne bakterie
          (np. przyjmowane są dzieci chore na anginę) oraz pasożyty.

          Moje dziecko chodzi do przedszkola wyłącznie dlatego, że stał się dzięki temu
          odważniejszy. Przedszkole uspołecznia. Był zbyt grzeczny i "wycofany", teraz
          jest normalny i ma wielu przyjaciół smile
          • kasiula.m Re: do darwiny 14.09.05, 11:24
            A chorób w naszym przedszkolu jest coraz mniej. Na każdym zebraniu poruszany
            jest ten temat. Dzieci chore, szczególnie z objawami bakteryjnych chorób
            zakaźnych oraz inne gorączkujące nie są przyjmowane.
            • synergie przesądy a rzeczywistość 14.09.05, 11:50
              Do naszego przedszkola chodzi 40 dzieci i ŻADNE nie chorowało w zeszłym roku
              przedszkolnym dłużej niż łącznie ok miesiąca. Dlaczego?

              Oto fakty:

              Im więcej ludzi, tym większe prawdopodobieństwa złapania wirusa, ale:

              1) czy to znaczy, że najlepiej dla dziecka jak nigdzie nie wychodzi, bo wtedy
              ryzyko podłapania choroby jest minimalne?
              2) jedne dzieci zarażą się "z niczego", a inne przechodzą 4 lata w przedszkolu
              bez ani jednej choroby - odporność to kwestia indywidualna!
              3) higiena! w przedszkolu panie MUSZĄ dopilnować, żeby rodzice nie
              przyprowadzali chorych dzieci, a także żeby dzieci zasłaniały dłonią buzię przy
              psikaniu, używały husteczek higienicznych itp.
              4) organizm dziecka też można (i trzeba) zahartować; unikać pomieszczeń z
              klimatyzacją, ale też w zimie nadmiernie nagrzanych, wietrzyć pomieszczenia itp.
              5) jeśli dziecko pójdzie od razu do zerówki, bez chodzenia wcześniej do
              przedszkola NIC SIĘ NIE STANIE! Rzecz jasna przedszkole to świetna rzecz dla
              dziecka, ale nie popadajmy w przesadę, że bez niego dziecko sonie nie poradzi w
              szkole. Wbrew coraz popularniejszemu nastawieniu, to RODZICE wychowują dzieci,
              a przedszkole im POMAGA! Nie na odwrót!
              Uff.... smile
              • 2julka Re: przesądy a rzeczywistość 15.09.05, 01:35
                Brawo ! Choć póżno - popieram całkowicie
                pozdrawiam
              • 2julka Re: przesądy a rzeczywistość 15.09.05, 01:37
                Sorry - co to za przedszkole ? Proszę o adres - o ile w Warszawie.
    • kerstink Uodpornienie od poczatku 15.09.05, 08:37
      Czyli od urodzenia. Wydaje mi sie, ze nalezy od poczatku dziecko:

      1. nie przegrzewac
      2. wychodzic na spacery w kazda pogode, dotleniac i pozwolic sie wybiegac na
      swiezym powietrzu (ile razy slysze: nie biegaj bo sie pocisz ...)
      3. dieta, dieta, dieta: jak bedziecie wpychac dzieciom te wszystkie monte,
      danonki i inne pozornie cenne slodycze to sie nie dziwcie, ze dzieci wam
      choruja. Jedna mama chciala statystyke. Ja nie znam statystyk ale czytalam,
      ze iles lyzeczek dziennie cukru (to bylo ok. 6-8, nie pamietam) powoduje
      obnizenie do polowy jakichs tam komorek odpowiedzialnych za odpornosc. Jak
      dieta jest pelna produktow mlecznych, to sie dziwcie, ze dzieciom sie zbiera
      sluz i sa katary, kaszle.
      4. Jak juz dziecko zachoruje w miare mozliwosci wychodzic z dzieckiem. Katar nie
      znaczy, ze nie mozna wychodzic, wrecz przeciwnie. Jak dziecko bylo chore, to
      oczywiscie organizm jest oslabiony i nie mozna dziecko forsowac, ale
      wychodzic na swieze powietrze trzeba. Znam ludzi, ktorzy nie wychodza z
      dziecmi, bo dzieci kaszla, a kaszla 3-4 tygodnie. To jak to dziecko ma
      wyzdrowiec ?

      Wldg. mnie do pewnego stopnia uodpornianie ma sens, przeciez tak samo dzialaja
      szczepienia. Oczywiscie to nie moze byc kosztem zdrowia dziecka, wiec jesli
      bardzo czesto choruje, to trzeba pomyslec, co z tym zrobic.

      K.
      • synergie Re: Uodpornienie od poczatku 15.09.05, 12:18
        Nasze przedszkole znajduje się pod Poznaniem, więc do Warszawy trochę daleko, a
        nie mamy niestety grupy z internatem smile

        Co do zahartowania dzieci już od urodzenia, jedzenia danonków i innych rzekomo
        supercennych bakterii - zgadzam się z wami w zupełności.

        Niestety rodzice coraz częściej omamieni papką z telewizji i kolorowych
        czasopism żyją w przekonaniu, że wszystko: od czytania bajki na dobranoc po
        gotowanie obiadu da się zastąpić - "posłuchaj sobie płyty", "mama Ci kupiła
        danonka", "jak będziesz grzeczny, pójdziemy do makdonalda".

        Dziecko to nie przerwa w robieniu kariery! Dziecka nie wychowuje się w
        określony sposób i nie karmi czymś, bo coś jest "trendy"! Nie zapominajmy o
        tym smile!
      • mami7 Re: Uodpornienie od poczatku 15.09.05, 19:23
        Ale przeciez nie sugerujesz, że nalezy zupełnie zrezygnować z nabiału, prawda?

        • kerstink Re: Uodpornienie od poczatku 16.09.05, 07:43
          Nie. Raczej ograniczac, szczegolnie zima. I raczej nie dawac gotowych deserkow,
          jogurtow, bo sa za slodkie, zawieraja sporo barwnikow i dodatkow, ktore rowniez
          obciazaja organizm dziecka.
          K.
    • martamaria10 Re: Przechoruje -uodporni się -to bujda!!! 15.09.05, 14:52
      Sęk w tym, że nie mamy wpływu na to, co podają do jedzenia w żłobkach i
      przedszkolach. Jak przeglądam menu żłobka, do którego chodzi moja córa, to mi
      skóra cierpnie. Bardzo często występuje w nim ciastko, sok Hortexu albo
      danonek. I co mam zrobić? Przynosić dziecku jedzenie? Już i tak zrezygnowałam z
      podawania na śniadanie talerza zupy mlecznej.
      Marta
      • vailet Re: to czym w końcu karmić mamy nasze dzieci??? 15.09.05, 15:10
        Witam,
        bo ja byłam przekonana, że dziecko powinno jeść mleczne pokarmy, a teraz widzę,
        że jestem w błędzie. A w przedszkolach i żłobkach zawsze na śniadanie są zupy
        mleczne pod różnymi postaciami.
        Pozdrawiam serdecznie
        • darwina Re: to czym w końcu karmić mamy nasze dzieci??? 15.09.05, 19:06
          Jestem tez zaskoczona ze produkty mleczne powoduja spadek odpornosci. Faktek
          jest ze moj synek jada mnostwo jogurtow naturalnych, kasz na mleku, serkow -
          uwielbia to. Czesto tez pije samo mleko. Ja bylam pewna ze to zdrowo, moze
          faktycznie gdyby zmienil diete to byloby lepiej...
          Nigdy synka nie przegrzewalam ani nie trzymala pod kloszem, nie chorowal nigdy
          dopoki nie poszedl do przedszkola.
          Zgadzam sie z tym ze zadne przedszkole ani najlepsza szkola nie naucza dzieci
          tego co uczy sie w domu od rodzicow -wymowa, slownictwo, zwyczaje, upodobania,
          stosunek do ksiazek -wszystko sie wynosi z domu. Akurat moj syn jest bardzo
          odwazny i spoleczny, przedszkole w tym nie musi mu pomagac.
          Bardzo dziekuje za odpowiedzi, nie moge zbyt szybko odpowiadac bo pracuje.
          • mami7 Re: to czym w końcu karmić mamy nasze dzieci??? 15.09.05, 19:21
            Njlepsza jest tzw. urozmaicona dieta wink

          • kasiula.m Re: to czym w końcu karmić mamy nasze dzieci??? 15.09.05, 21:54
            W niektórych kręgach trendy zaczyna być NIEPICIE mleka:

            integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm
            Jako ciekawostka.
    • 2julka DROGIE MAMY 16.09.05, 02:25
      Znacie już to hasło : "Pij mleko - będziesz kaleką..."
      Jak ze wszystkim, jesteśmy wciąż "parę" lat za światem (mówię o oficjalnej
      medycynie, bo tzw. alternatywne wiedziały to już 100 lat temu...).
      Mleko krowie jest pokarmem dla małych cieląt. Narządy i przemiana materii
      tychże umożliwia im strawienie tegoż. Mleko krowy w stosunku do mleka ludzkiego
      jest chyba 4 razy tłustsze i jeszcze wiele rzeczy je różni.
      Niemowlę ludzkie nie jest w stanie strawić dokładnie mleka krowiego. Powoduje
      to zagrożenie od alergii po nowotwór (dotyczy to wszystkich złogów nabiałowych -
      a więc także tych, które powstają po jedzeniu serów, jogurtów itd. Całego
      nabiału). Nie jest to żadna awangardowa wiedza, można ją obecnie odnależć
      w "najgłupszej" książce o zdrowym żywieniu, można też odnależć od paru tysięcy
      lat w naukach medycyny chińskiej, a od - bodajże 1994r.- w raporcie Instytutu
      Żywienia Ludności USA sporządzonym na zlecenie rządu i zatytułowanym "Cztery
      główne grupy pokarmów"(zalecane do jedzenia - dodatek mój). Ostatnie badania
      tegoż Instytutu wskazują na ścisły związek między ilością wypitego w życiu
      mleka, a powstawaniem osteoporozy.
      Tym co nie Chcą szukać w internecie polecam w książce Juliet
      Gellatley "Milcząca arka",wyd. Roman Rupowski, Opole 1998, strony :79 i 300
      (książka "nawołuje" do wegetarianizmu - co nie jest przedmiotem mojego postu)
      pozdrawiam
    • kerstink Dieta 16.09.05, 08:02
      To racja, nie mamy za bardzo wplywu na to, co sie podaje dzieciom w przedszkolach.

      Nie trzeba zupelnie odstawic mleko, jesli komus smakuje i jesli je dobrze
      toleruje. Zawiera rowniez wartosciowe bialka, tylko ze az tak duze tego nie
      potrzebujemy. Mozna znalezc duzo innych zrodel wapnia, dlatego najlepsza jest
      dieta urozmaicona.

      Tak mi przyszlo jeszcze do glowy: chleb, jaki daja w przedszkolu ? Napewno nie
      razowy, ale taki bylby wlasciwy. O tym glosno i u nas.

      Mysle, ze to co rodzice moga robic, to:

      1. Dac dziecku wartosciowe sniadanie w domu. To moga byc kasze (np. jaglana),
      platki, ktore sa mniej 'oczyszczone' niz kajzerka, z owocami, o tej porze roku
      juz na cieplo, nie musza byc z mlekiem. Ta kasza moze rowniez byc z maslem i
      troche soli - niektorzy tak lubia. Dawac dziecku cos cieplego do picia rano.
      2. Nie dawac slodkich deserkow i slodyczy, raczej naturalny jogurt - ew. dodac
      owoce, dzem (tez slodki, wiem, ale mniej).

      To wcale nie jest latwe, wiem. Rowniez pracuje i nie mam czasu, nie moge zmuszac
      dzieci do zmiany nawyku - bo dawniej jadly kajzerki. Na razie sama probuje dawac
      dobry przyklad. U nas w domu prawie nie ma 'sztucznego' jedzenie.

      K.

      • mamakochana Re: Dieta 16.09.05, 08:22
        Właśnie zdałam sobie sprawę że "dzięki" alergii (do 3go roku życia) moja Zosia
        bardzo zdrowo się odżywia. Była uczulona na melko krowie, więc po odstawieniu
        od piersi (jak miała 14 miesiecy), po kilku miesiącach picia bebilonu pepti
        przerzuciła się na mleko sojowe. Teraz w grę wchodzi tylko mleko sojowe. Nie je
        żadnego innego nabiału (nie lubi mleka krowiego, sera, twarogu, i żadnych
        gotowych deserków typu danonki czy bakuś), trochę się nawet tym martwiłam. Była
        tez uczulona na jajko i gluten, nie jadła do 3 roku życia żadnych słodyczy
        (uczulały też koloranty w lizaku). Nigdy nie miała w ustach cukierka ani
        czekolady - chciałam nawet żeby spróbowała ale twierdzi że nie lubi. Ciastka
        sporadycznie. Je za to owoce, warzywa, bardzo lubi wszelkie zupy. Do tej pory
        sporadycznie łapała katarek. Teraz już drugi tydzień w przedszkolu i katarek
        był, owszem ale chyba wygrała z nim walkę wink
        • 2julka Re: Dieta 16.09.05, 23:42
          Witam
          Proszę pamiętać ( to też do wielu Innych Rodziców ) - zwłaszcza, że idzie
          jesień - nie tyle chodzi o surówki , świeże warzywa, surowe marchewki itd.
          To wszystko trzeba teraz gotować. Powiem mocniej : w zimie można jeść same zupy
          i jakieś inne ciepłe dania, a owoce sezonowo tzn. wszystkie suszone + wszelkie
          pestki, orzechy itd.
          Ten "szczyt szczęścia" - świeży banan w środku zimy, to w 90 % przypadków
          murowany katar.
          pozdrawiam
          P.S. Otworzę w weekend wątek "Żródła i książki" - polecam, gdyż w przypadku
          rozpoznanej alergii warto naprawdę trochę wiedzieć, nie tylko poprzestawać na
          radości, że "przy okazji" ominęło Córkę mleko itd.
          pozdrawiam - jeśli pojawią się jakieś problemy ze zdrowiem dziecka, a medycyna
          będzie "błądzić" proszę się odezwać, może "mój" lekarz pomoże.
      • 2julka Re: Dieta 16.09.05, 13:16
        A'propos "sztucznego (przemysłowego) jedzenia"
        Proszę czytać na zakupach skład produktu np. dżemy niskosłodzone, mogą zawierać
        aspartam lub inne sztuczne słodziki (cholernie niezdrowe), które wymyślono dla
        cukrzyków, a teraz stosuje się to powszechnie. Z tego samego powodu nie
        polecam "czekolady bez cukru" (nomen omen : lepiej już zjeść taką niezdrową na
        zwykłym cukrze buraczanym )
        pozdrawiam
    • mama403 A ja mam pytanie do Mam i Tatusiów 16.09.05, 09:05
      Co mi odpowiecie na to, że, syn alergik (ale bardziej wziewny, wczesny okres-
      mleko dla alergików). Nigdy nie chorował,słodycze ograniczane (mama wie co to
      przynosi), jada surówki - dużo, owoce, warzywka na surowo. I cóż, w zeszłym
      roku poszedł do przedszkola 2,5 do grudnia było ok. A później... lepiej nie
      opowiadać. Skończyło się tym, że w czerwcu wycinaliśmy trzeci migdałek. Ale
      było ok, w trzy dni był na dworze, jadł normalnie i bawił się. Całe lato ze
      mną - morze, góry, działka u babci. A teraz wróciliśmy i... znowu, wapno,
      wit.C, esberitox, claretine. Pojawia się katar. Dodam, że moje dziecko samo
      mówi co by chciało zjeść w domu. I pozwalam mu na to. Jakoś mam do Niego
      zaufanie. A właściwie do jego wewnętrznego zapotrzebowania. Ma dop. 3,5 roku
      zobaczymy co przyniesie jesien/zima.
      • synergie Re: A ja mam pytanie do Mam i Tatusiów 16.09.05, 10:04
        Droga mamo,

        może warto się zainteresować warunkami higieny w przedszkolu? Czy przychodzą
        tam chore dzieci? Czy dzieci używają jednorazowych husteczek? Czy w sali nie
        jest duszno? jaki jest jadłospis?

        Ale może być i tak, że wszystko jest ok i niestety ma pecha sad Może więc warto
        rozważyć zrezygnowanie na pewien czas z przedszkola? Nic na siłę!

        BTW: radzę uważać,żeby nie przedobrzyć, zwłaszcza z witaminami: wapno, witamina
        C, danonki, rutinoscorbin, soczki.... Na pewno są pyszne i prawdopodobnie
        zdrowe, ale nie ma to jak babcine konfitury z malin smile!

        M
        • adypka Do mama 403!! 16.09.05, 10:20
          Witam!ja równiez mam syna, który miesiąc temu skończył 3 lata i od 1 wrzesnia
          zadebiutował w przedszkolu.Czytałam, że podajesz Esberitox i mam w zwiazku z
          tym pytanie jak długo stosujesz i jak długie przerwy należy robic( bo ja 14 dni
          podaje, potem 14 dni przerwy)??Myslę, że to może nie wyeliminuje całkowicie
          zachorowań, ale choc troche złagodzi objawy.Mały miał katar od
          poniedziałku12.09 i trochę jakby stan podgorączk. i jakoś się z tym uporał
          (podałam mu jeszcze eurespal w razie czego), ale w środe w nocy (14.09)dostał
          goraczki 39-40C i silne wymioty, ból brzucha, który trwa do dzisiaj.Po
          wczorajsej nieuniknionej wizycie lek. okazało się, że ma zatrucie pokarmowe,
          które najprawdop. przyniósł własnie z przedszkola, dostał srodekp/wymiotny,
          Lacidofil, nifuroksazyd.Poza tym calkowity brak apetytu,temperatura spada po
          Ibuprofenie, ale za 4-5 godz. spowrotem 39,5C.Oby jak najszybciej się to
          skończyło bo mały b.chce do przedszkolka.Może któras z mam pzechodziła lub
          obecnie przerabia więc prosze o porady jak można jeszcze ulżyć dziecku.Aha
          biegunki nie było jak narazie tylko te wymioty.Zycze zdrówka wszystkim
          przedszkolakom i cierpliwości ich Mamom.
          Z góry dziękuję!
          Iwa i Symonek
          • mama403 do Adypka 16.09.05, 12:59
            Jeśli chodzi o Esberitox to zależy jak masz uzgodnione z lekarzem. Ja mam:
            zapobiegawczo 1x30 lub 2x15 a przy chorobie 3x30. Tyle tylko, że podaję ok 30
            dni. Później przerwa ok 7-14 dni, ale jak coć zaczyna się dziać to daję 1x20.
            Eurespal też jest na stałe w apteczce ale podajemy jak mam pewność, że już
            muszę. Syn bardzo lubi mieć gorączkę 40 i więcej, a do tego po zbiciu niestety
            czas działania leków ok 2 godzin wszystko wraca. Było przemienne, letnie na
            ochłodzenie kompiele, paracetamol i ibuprofen. A jesli chodzi o zatrucia to
            każde dziecko inaczej. Ale znasz przysłowie: kipi kasza.... Jedzeniem się nie
            martw, byle dziecko piło, tak mi zawsze mówi pediatra. I tego się trzymam.
            Woda, cherbatka na brzuszek - ale nie czarna, żadnych soków. A w razie biegunki
            dawałam Enterol a przy wymiotach Diphfergan (nie wiem czy tak się pisze a nie
            chce mi się iść), Nifuroksazyd też. Uśmiech i zdrówka
        • mama403 Re: do synergie 16.09.05, 13:07
          Jestem z Poznania. A w przedszkolu: dzieci używają jednorazowych husteczek,
          sala jest wietrzona, chodzą na spacery,patio, ogródek-może dla mnie troszkę za
          mało- ale staram się to nadrobić, a dodatkowo basen. A jeśli chodzi o wit. to
          innych oprócz tych co napisałam nie bierze. Reszta to soki od babci do
          rozwodnienia, woda, cherbatka. Spokojnie, jak danonek to nie ma mleka itp.
          wszystko z umiarem. Sama troszkę jestem "za duża" więc staram się nie zrobić
          dziecku krzywdy.
      • 2julka Re: A ja mam pytanie do Mam i Tatusiów 16.09.05, 13:19
        Jeśli Pani chce spróbować - podam telefon do lekarza.
        pozdrawiam
        • mama403 Re: A ja mam pytanie do Mam i Tatusiów 16.09.05, 13:33
          A jeśli można jaka dziedzina lekarza. I czy będzie coś bliżej P-nia?
          • 2julka do wszystkich Zainteresowanych 17.09.05, 00:22
            Witam
            Lekarz jest z wykształcenia chirurgiem (!), lat 50-60, ma 7 dzieci i Małżonkę
            pediatrę. W czasie praktyki lekarskiej zdegustowany małą skutecznością
            konwencjonalnej medycyny, Zajął się tradycyjną medycyną chińską, którą
            praktykuje od kilkunastu (może więcej) lat. Leczenie polega na dość
            szczegółowej diagnozie, ustaleniu właściwej diety i ew. zapisaniu ziół
            (polskich).
            Specjalność w tym przypadku jest bez znaczenia, bowiem w TMC metodą jest
            traktowanie człowieka całościowo - diagnozuje się wszystkie choroby i wszystkie
            leczy. Mówiąc prościej : jak np.: ktoś ma przegrzaną wątrobę to prawdopodobnie
            ujawni (niektóre lub wszystkie naraz) : bóle lewego kolana, swędzenie skóry
            podudzi, nadrywanie ścięgien, kłopoty z paznokciami,kurcze,problemy z oczami i
            zewnętrznymi narządami płciowymi, łzawienia, kłopoty z sercem, woreczkiem
            żółciowym, agresja, złość, podniecenie, nerwowość, zaburzenia snu,
            przepuklina, "rozsuwający" się kręgosłup- wypadanie dysków, wzdęcia, wypadanie
            włosów, łupież...itd.
            "U nas" tymczasem trwa nieustająca wędrówka od lekarza do lekarza, połączona z
            ubywaniem gotówki, bo "lekarz od uszu" nie wie nic o kolanach.
            pozdrawiam
            Acha - mówię o Warszawie, gdzie znam parę (3-4) takie osoby, w łodzi jest
            podobno bardzo skuteczna Pani lecząca TMC. Ale to moje stare wiadomości, pewnie
            takich lekarzy przybyło, na pewno w Krakowie (były tam szkolenia dla lekarzy).
            • mama403 Re: do wszystkich Zainteresowanych 17.09.05, 00:28
              No cóż, trzeba będzie wybrac się do Warszawy wink. Bo wbrew pozorom chciałabym
              aby mój syn był zdrowy. A przy okazji i może mama smile). Jeśli będziemożna to
              poprosze o podanie "namiarów" na lekarza. Pozdrawiam
              • 2julka Re: do wszystkich Zainteresowanych 17.09.05, 01:45
                Jak Pani się dodzwoni - wszystkiego się Pani dowie.
                pozdrawiam
      • 2julka Re: A ja mam pytanie do Mam i Tatusiów 16.09.05, 23:52
        Witam
        Niech Pani nie czeka "co przyniesie jesień, zima". Mam niewiele do powiedzenia,
        bo zrobiłbym tu za duże zamieszanie. Obawiam się, że tzw. służba zdrowia
        powiedziała już swoje "ostatnie słowo" ("wyciąć") i teraz pozostanie Pani
        faszerowanie dziecka coraz większymi ilościami leków ( aż do osłabienia wątroby
        i wtedy "na dokładkę" będą leki na wątrobę. Wątroba to stan oczu i mięśni, więc
        potem leki na...)
        Polecam wizytę u trochę "innego" lekarza. Jeśli to Panią interesuje - proszę
        dać znać.
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka