Dodaj do ulubionych

Godziny pracy - teoria a praktyka

24.09.05, 17:55
Czy w Waszych przedszkolach też tak jest, że przedszkole teoretycznie pracuje
do 17, ale panie mają pretensje, kiedy dziecko jest odbierane o 16-16.30?
Oczywiście pretensje, że tak późno.

Syn jest w maluchach, ale w żłobku nie było problemów z odbieraniem go o 17.
Nie jestem wyrodną matką, która upycha dziecko na siłę do "placówki", ale
prowadząc własną firmę czasem moge go odebrać już o 14, ale niestety czasem
mogę dopiero tuż przed 17. Rozumiem, że pretensje mogłyby panie mieć, gdybym
się spóźniła i przyszła po 17. Ale przecież w umowach o pracę mają oznaczony
czas pracy i nie mogą zakładać, że zawsze będą mogły wyjść wcześniej.

Poza tym widzę, że większość rodziców stosuje się do tej niepisanej umowy i
moje dziecko zwykle od 15.45 zostaje samo z panią. Nie wierzę, żeby wszyscy
mieli luksus pracy na pół etatu. Czy spotkałyście sie z czymś takim? Czy coś
z tym można zrobić? A może lepiej rozglądać się za bardziej normalnym
przedszkolem?

Dodam, że chodzi o przedszkole w centrum Warszawy.
Obserwuj wątek
    • anjja1 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 15:59
      oo, to widzę, że kogoś w końcu zaskoczyło to samo co mnie: zawsze gdy odbieram
      dziecko z przedszkola, zastanawiam sie , gdzie pracują ci rodzice (albo czy ci
      wszyscy, których widze, nie pracują?!)
      U nas przedszkole jest czynne do 16.30 (dyzur do 17), w poprzednim od 16-16.30
      byl dyżur, ale tylko w teorii to wszystko, bo koło 15.30 w przedszkolu nie ma
      prawie żadnego dziecka, więc i ja oczywiście lecę z wywieszonym jęzorem, kiedy
      mogę, bo wiem, jak jest mu przykro, kiedy siedzi sam na sali a pani prawie że
      ściska reklamówke w ręce, czekając zeby już wyjść.

      Ja nie przyprowadzam dziecka na 6.00, zreszta zauważyłam,ze innni też nie,
      wysyp dzieci jest koło 8.00, więc drażni mnie trochę ten niepisany nacisk na
      zabieranie dzieci po 15.00 -przecież nie każdy może wyjść o takiej porze z
      pracy!
      Oczywiście nie wpadam w ostatniej sekundzie do przedszkola, tylko staram sie go
      zabierac "ze wszystkimi", ale nie powiem, cięzko jest.
      • grzalka Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 16:31
        Nasze jest czynne do 17.30 i zdarza się, że rodzice się spóźniają po dziecko. To
        najdłużej czynne przedszkole w naszym mieście.
      • grzalka Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 16:32
        Aha i jak przychodze po córke około 15.00 to przwie wszystkie dzieci jeszcze są
      • alergenzb Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 20:44
        Zgadzam się z Panią. Ja odbieram córeczkę o 16:00 lub zdarza się o 16:30 to
        także jest sama lub z jednym dzieckiem. Panie ubrane czekają na mnie na
        korytarzu z torebką na ramieniu. Gdzie Dyrektorzy przedszkoli przebywają w tym
        czasie, skoro personel zamiast z dzieckiem na sali to na korytarzu w pełni
        ubrany. Przecież Panie mają płacone za czas pobytu całodziennego dziecka. Może
        dyrektorzy powinni przychodzić 0 16:30 isprawdzić co robi personel, przecież
        płacą im pensje. Mam znajomą w przedszkolu która jest bardzo zła jak dzieci
        zostają dłuzej, jak twierdzi była by już w domu.
        Winię za wszystko dyrektorów że nie potrafią kontrolować swojego personelu.
    • pacynka27 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 16:37
      Nie wiem w jakich godzinach czynne jest przedszkole synka bo zaprowadzam go o 8.15 a odbieram o 12.15. Siostra mojego męża która ma córeczkę w tym samym przedszkolu mówiła że jak przychodzi przed 15 to już dzieci prawie nie ma!!! Też się zastanawiałyśmy czy wszystkie mamy są niepracujące???
      • lolinka2 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 18:18
        Nasze pzedszkole jest czynne 7-17, pierwsza i ostatnia godzina to "zbiorówka"
        czyli mieszanka grup. Natalka jest tam od 7.15 (pierwsza lub druga przychodzi)
        do... róznie, czasem do 15stej czasem do prawie 17stej, rodzice w większości
        odbierają dzieciaki przed 16stą, jeśli zostaje ktoś na ostatnią godzinę to po
        2-3 osoby z grupy...też nie wiem dlaczego. Ja pracuję i nie bardzo mogę
        codziennie się zarywać wczesnym popołudniem...ba, zdarza się że po nia wyjdę,
        odprowadzę i wykręcam z powrotem do pracy. No właśnie, czy mamy przedszkolaków
        nie pracują ???
        • jackass_1 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 19:09
          Dziewczyny, jak dobrze, że to mówicie! A więc nie jestem jedyną mamusią,
          która "wybrzydza" i ma "kosmiczne" wymagania, bo pracuje. Na forum znalazłam
          kilka uwag, że są mamy, które celowo wynajmują opiekunki, żeby te odbierały
          dzieci wcześniej z przedszkola. To po jakie licho to przedszkole?! Gdybym mogła
          miec ten luksus, to pewnie w ogóle puściłabym syna później do przedszkola a o
          żłobku nigdy nie byłoby mowy. Co robić w takiej sytuacji? Zarzynać się, żeby
          syn nie miał kłopotów i odbierać go wcześniej? Zmieniać przedszkole? Wyjaśniłam
          pani, że nie zawsze mogę syna odebrać wcześniej (tym bardziej, że teraz mamy
          wariacki okres - kupujemy mieszkanie, robimy prawo jazdy itp.), ale i tak
          wszyscy patrzą na mnie jak na kosmitkę, kiedy śmiem odebrać syna później niż
          inni.

          Dodam, że synkowi to nie przeszkadza. Ilekroć po niego przychodzę, jest
          pochłonięty jakąś strasznie poważną zabawą, od której trudno go oderwać.
          Powtórzę pytanie Lolinki: czy mamy przedszkolaków nie pracują?
          • alergenzb Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 25.09.05, 20:51
            Odbieraj dziecko tak jak tobie pasuje, przecież masz umowę. A jak Panią nie
            pasuje niech zmienią pracę na ośmiogodzinną lub dłuższą za 1/3 mniejsze
            pieniądze. Rynek pedagogów jest naprawdę duży i może czas na zmiany personelu w
            przedszkolach. Płacisz za czas opieki nad dzieckiem i nie przejmuj się.
            Odpowiadaj Panią że każdy z nas ma pracę i godziny pracy za które, płaci firma
            lub przedszkole. Jeżeli poskutkuje w złą stronę,porozmawiaj z dyrektorem.
    • lidkamamakuby Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 07:31
      Nasze przedszkole jest czynne od 6.00 do 16.00 !!! Na początku zapowiedziane
      było, ze jeżeli dziecko odbierze się kilka razy (?) po 16.00 to zostanie
      wypisane z przedszkola !
      Przedszkole "wyludnia się" ok 15.30, ale jest kilkoro dzieci (w tym mój syn)
      które sa od 6.30 do 15.40.
      Również zachodzę w głowę jak krótko pracują rodzice, czy tyle osób ma babcie
      niepracujące i na miejscu ?
      Zapisując dziecko do przedszkola pracowałam od 8.00 do 16.00 (plus ponad
      półgodzinny dojazd), brak rodziny na miejscu. Tylko dzięki uprzejmości mojego
      szefa (pozwolił zmienic mi godziny pracy na 7.00 - 15.00) moge pracować i
      odbierać dziecko.
      Przecież teraz rzadko kto pracuje do 15.00, przedszkole do 16.00 to
      nieporozumienie.
      L.
    • kerstink Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 07:58
      Tez doszlam do wniosku, ze przedszkole jest dla dzieci ludzi niepracujacych ...
      Ale u nas Panie nic nie mowia, gdy wbiegam o 17ej. Mysle, ze w wielu przypadkach
      sa jednak dziadkowie na miejscu.
      K.
    • beata_jagiela Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 14:09
      Ja posyłam mojego dwuletniego synka do przedszkola prywatnego.Płace duże
      pieniądze,ale czynne jest dopiero od 7.30 - 16.00. Moj synek przychodzi na 7.30
      i jest pierwszy, moja mama (babcia Frania) odbiera go ok.15.30-15.40 i i
      wychodzi prawie ostatni.Czy no normalne??? Naprwedę czy przdszkola sa dla mam
      pracujacych? czy siedzacych w domu? Czasami mam wyrzuty sumienia,ale co mam
      zrobić 8 godzin musze przepracować chcąc, nie chcąc.Dalczego tak jest? Rodzice
      staja na głowie,żeby odebrac swoje pociechy jak najszybciej z
      placówki.Zatrudnaja sztab ludzi do tego - babcie,dziadków,ciocie, a nawet
      nianie...Jestem zła starszanie, a z drugiej strony jest mi przykro że mój synek
      musi siedzieć najdłużej w przedzkolu...A przeciez mam normalna prace 8
      godzinną, nigdy nie siedze po godzinach...
      Pozdrawiam,
      Beata.
      • hankem Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 14:27
        tez sobie łamie nad tym głowe!!! Strasznie mnie wkurza ta sytuacja a do tego
        żadna matka nie raczy odpowiedzieć na pytanie przewijajace sie w tym wątku:
        dlaczego o 16.00 nia ma już prawie żadnego dziecka w przedszkolu?
        niestety ja i mój mąz pracujemy do 17.00. Przedszkole jest czynne do 17.00
        dlatego nie damy rady, zeby odbierac dziecko z przedszkola. Gdy przychodzilłam
        zziajana po małego o 16.45 to biedak siedział zapłakany sam z panią. Mój szef
        na krótki czas zgodził sie na takie rozwiązanie że pracwałam do 16.30 ale
        niestety dalej to nie przeszło. Sytuacja zmusiła nas do tego ze znalezlismy
        opiekunkę, która małego odbiera z przedszkola ok. 16.00. Oczywiście płacimy jej
        za to ale nie takie pieniadze jak w sytuacji gdyby siedziała z nim cały dzień w
        domu. Ale i tak uwazam to za chore rozwiazanie.
        jeszcze dużo czasu i wody upłynie zanim doczekamy się takiej sytuacji jak na
        Zachodzie, gdzie przedszkola są przy zakładach pracy a prawa rodzica szanowane
        i matki nie sa zwalniane z pracy od razu po urlopie macierzyńskim.
        Uważam, ze przedszkola powinny byc czynne minimum do 18.00.
        • dorka.3 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 15:41
          ja sobie radzę tak (pracuje na zmiany raz do godz. 15, a raz do 18). I jeśli
          jestem w pracy do godz. 15 do obieram dziecko sama, a jak do 18 to odbiera
          babcia. u nas, jako że mieszkam w małym mieście, większość ludzi się zna i
          okazuje się, że większość matek jednak nie pracuje i dlatego przedszkole jest o
          godz. 15 prawie puste. Niepracujące koleżanki prowadzą dzieci o godz. 8. 30
          (zazwyczaj) a odbierają po drzemce dzieci czyli po godz. 14. No a te matki,
          które pracują dłużej angażują rodzinę do odbioru dzieci.
          • jackass_1 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 18:28
            A u nas niestety dziadkowie daleko, znajomi sami pracują do późna, a na myśl o
            zatrudnieniu zupełnie obcej osoby tylko do tego, żeby przyprowadzała dziecko z
            przedszkola cierpnie mi skóra.

            Fakt, trochę "rozpuścił" nas żłobek, gdzie np. w dwa dni, gdy pracowałam do
            18.15, mogłam synka odbierać do 19 i nikt nie miał do nikogo pretensji. W
            Warszawie jest jeden tylko taki żłobek (tygodniowy), gdzie można było bez
            najmniejszego problemu ustalić z dyrekcją godziny przyprowadzania i odbioru
            dziecka, gdzie wiedziałam, że syn jest zadowolony, zadbany, w dobrych rękach.
            Dlaczego nikt nie pomyślał o takich przedszkolach? Co robią ze swoimi dziećmi
            teraz ci rodzice, których spotykałam o 17, gdyśmy wszyscy galopowali po dzieci?
            Szczerze mówiąc myślałam, że w przedszkolu będzie podobnie - a tu widzę, że te
            mamy chyba rzeczywiście nie pracują, odbierają dzieci po obiadku o 12 lub po
            drzemce o 14, a ja znów zostaje z dylematem, czy pracować jak dotąd i narażać
            się na "gniew niebios", czy stawać na głowie, żeby paniom nie podpadać?

            Poza tym, jak to jest z przyjęciami do przedszkola? W żłobku pamiętam, że
            rodzice musieli udowodnić, że pracują, bo jeśli nie, to dziecko nie było
            przyjmowane do żłobka (bo niby z jakiej racji, skoro rodzic siedzi w domu?).
            Nie pamiętam, czy przy zapisywaniu syna do przedszkola trzeba było także
            udowodnić, że się pracuje, ale skoro tyle mam siedzi w domu, to po co im
            przedszkole? Po to żeby rodzice pracujący mieli kłopoty, bo nie mogą odbierać
            wczesniej dzieci? Przepraszam, trochę jestem tym wszystkim rozgoryczona.
            • mi29 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 18:55
              niepracującym rodzicom przedszkole jest potrzebane dla rozwoju
              dziecka,chociazby poto aby dziecko uczyło sie bys w grupie, niegdzie nie jest
              napisane ze przedszkole jest tylko dla rodziców pracujących,
              u nas w przedszkolu większośc dzieci jest odbierana około 16 ( o tej porze
              kończą się zajęcia dodatkowe)
              • kerstink Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 27.09.05, 07:24
                Rowniez uwazam, ze przedszkole powinno byc tez dla dzieci rodzicow niepracujacych.

                Z drugiej strony sie dziwie. Mieszkam w miejscu, w ktorym co roku ok. 200 dzieci
                sie nie dostaje do przedszkola, bo jest za malo. A mimo to o godzinie 16.30 z
                calego przedszkola zostalo ok. 5 dzieci. U nas pierwszenstwo maja oczywiscie
                dzieci rodzin niepelnych itd., ale jednak gdy juz rodzina jest pelna, to rodzice
                musza udowodnic, ze pracuja (pieczatka z zakladu pracy). Ale u nas nikt nic nie
                mowi, gdy odbieram dzieci nawet o 17ej. Mimo to jestem zdziwiona.

                K.
        • e_r_i_n Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 28.09.05, 11:05
          hankem napisała:

          > dlaczego o 16.00 nia ma już prawie żadnego dziecka w przedszkolu?

          Powiem Ci, ze w przedszkolu mojego dziecka o 16 jest jeszcze sporo dzieci.
          Najwiecej jest odbieranych miedzy 16:00 a 16:30. Ostatnio moj synek byl
          odebrany jako ostatni (juz o tym pisalam), ale ani on, ani pani tego
          nie 'przezyli' - synek wyszedl usmiechniety, pani powiedziala, ze rozumie -
          takie zycie wink, a zajela sie Wiktorem tak, ze on nie odczul tej 'samotnosci'.
          Chyba po prostu wszystko zalezy od pani.
        • ewitek01 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 29.09.05, 23:18
          > żadna matka nie raczy odpowiedzieć na pytanie przewijajace sie w tym wątku:
          > dlaczego o 16.00 nia ma już prawie żadnego dziecka w przedszkolu?


          pracuję do 15.30 i o 15.40 już mogę odebrać dziecko z przedszkola (celowo
          wybrałam przedszkole na Mokotowie- choć mieszkamy na Bemowie- żeby synek sam
          nie czekał na mnie w przedszkolu do 17)
    • e_r_i_n Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 19:20
      Dzisiaj odebralam synka o 16:50. Tuz przede mna odebrane zostaly dwie
      dziewczynki. Krzywych spojrzen czy pretensji nie bylo.
      • arwena_11 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 26.09.05, 20:54
        Witam, nasze przedszkole jest czynne od 7,30 do 17,30. W maluchach rzeczywiście
        ok 15 jest już tylko 2-3 dzieci a o 16 prawie nikogo. W starszych grupach
        dzieci b. często są odbierane ok 17,30. Tak właśnie odbieram synka, ale nie
        dlatego że muszę tylko , ze on lubi przedszkole i chce tam być długo. Córkę z
        maluchów zabieram ok 14, bo często musi dospać w dzień w domku. Ale nie ma
        najmniejszego problemu jak dziecko zostaje samo z panią. Pani nie czeka ubrana
        i gotowa do wyjścia.
        Właśnie dzisiaj po raz pierwszy odebtałam córkę o 16.30. Była sama z Panią,
        czytały książeczkę. Poprosiłam panią żeby w przyszłości dała znać że Gabi
        została sama, bo po prostu mogę ją odebrać wcześniej, ale pani mi powiedziała
        że nie ma takiej potrzeny ( chyba ze to jest moje zyczenie ), bo przedszkole
        jest czynne do 17,30 i ona tam jest. A zapomniałam jest to przedszkole prywatne
        • annuszka81 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 18.10.05, 12:35
          Jestem mamą nie pracującą (niestety jeszcze). U nas maluchy zabierane są do
          domu o 15:00 (i przed), jak bylam ostatnio o 15 zostało tylko 3 dzieci. Jest to
          dla mnie dziwne, mimo że nie pracuję odbierałabym chętnie synka później (bo jak
          przychodzę on chce się jeszcze bawić w przedszkolu). Eh, nie wyobrażam sobie
          jak to będzie z tym odbieraniem jak już znajdę pracę...
    • katarka Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 27.09.05, 10:25
      Przez pierwszy rok tez mnie to nurtowalo, jak to sie dzieje ze dzieci o godz.
      16 sa juz tak przesiane. Gdy poznalismy sie blizej z rodzicami, okazalo sie ze
      w grupie jest duzo nauczycielek (ktore koncza prace ok. 15), pielegniarek itd.
      Czesc osob zatrudnia babcie do odbioru a co do reszty to mam taka teorie: i tak
      nie dam rady sama odebrac dziecka z przedszkola (panstwowego) czynnego do 17.
      Ja pracuje do 17 i sam dojazd zabiera mi pol godziny (przedszkole jest kolo
      domu). I tak i tak musze kogos wynajac do odbierania z przedszkola - studentke,
      emerytke. Po co ma wiec odbierac dziecko o 17 i byc z nim pol godziny, skoro
      lepiej zeby odebralo je o 16, i poszly jeszcze na spacer. Mysle ze jednak nawet
      dla 6-latka siedzenie od samego rana do 17 w przedszkolu moze byc meczace i
      jesli ma sie taka mozliwosc, lepiej zapewnic mu troche wczesniejszy odbior i
      troche inne atrakcje, dla odmiany. No i oczywiscie trudno ze wzgledow
      finansowych znalezc kogos do pracy 17.00-17.30 codziennie, bo jakiej opiekunce
      by to sie oplacalo. Ale 16.00-18.00 to juz nie ma problemu.
      P.S. oczywiscie u nas panie nie maja najmniejszych pretensji gdy sie odbiera
      punkt 17, caly czas sie zajmuja dzieckiem, sa z nim na dworzu lub ukladaja
      ukladanki, czytaja w sali.
      • jackass_1 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 27.09.05, 22:03
        Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Narazie staram się synka odbierać tak
        wcześnie, jak tylko mogę, żeby nie czuł się nieswojo, że zostaje sam z panią.
        Poza tym to dopiero początek naszej przygody z przedszkolem, więc jest jeszcze
        sporo niedomówień, nie znamy się dobrze itp. Narazie panie stwierdziły, że syn
        świetnie sobie daje radę ze starszymi dziećmi, keidy grupy są połączone, więc
        przynajmniej na tym gruncie nie ma problemów.
        • alex05012000 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 29.09.05, 12:23
          w naszym przedszkolu nie ma problemu z odbieraniem dziecka za 5 piąta, jest
          tylko prośba o nie przychodzenie 5 po piątej, zwłaszcza w zimie, kiedy jest
          dużo ubierania się... ok 17h00 nie zawsze jest każda pani z każdej grupy, ale
          rozumiem to że pani z danej grupy nie będzie siedziała do 1 dziecka i druga z
          drugiej grupy też z jednym... generalnie Olę odbiera babcia, między 16h00 a
          16h30, jeśli wyjatkowo ja to właśnie za 5 piąta, nikt nigdy mi złego słowa nie
          powiedział, a gdyby nawet były te panie niezadowolojne, to ich problem!,
          inna rzecz że od 16h00 jest rzeczywiscie mało dzieci... życzę wielu
          przedszkolnych sukcesów
    • spider78 Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 27.09.05, 22:27
      Moze zaprowadz dziecko do prywatnego przedszkola? sa takie czynne do 18:00 Co
      do pretensji pedagogow, to faktycznie przesada w tych panstwowych, bo tam
      obowiazuje chyba 20-godzinny tydzien pracy. W prywatnym siedzi sie 8 godzin
      dziennie i jeszcze sie trzeba usmiechac jak rodzic odbiera dziecko punkt
      18:00 smile
    • ewikgo Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 29.09.05, 12:42
      Ja również zastanawiałam się jak robią to ci rodzice, którzych dzieci o godz.
      15 są w drodze do domu a przed godz. 8 jeszcze ich nie ma w przedszkolu. Moje
      dziecko przychodzi przed 7.30, jest drugie w grupie. Wolałabym przyprowadzać go
      wcześniej, ale ponieważ jest jeszcze adaptującym się maluchem nie chcę, zeby
      siedział sam (w obcej dla niego sali) i czekał na inne dzieci.
      Naprawdę wydaje mi się to dziwne, że tylu rodziców może sobie pozwolić na to,
      żeby ich dzieci były w przedszkolu zaledwie 6-7 godzin. Przecież wg kodeksu
      pracy pracuje się 8 godzin.
      A może tak jest rzeczywiście - że rodzice albo nie pracują w ogóle albo pracują
      tak długo, że muszą wynająć kogoś do odebrania dziecka. Ot, takie dwie
      skrajnośći...
    • alergenzb Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 29.09.05, 19:50
      Z moich przypuszczeń wynika, że b.dużo jest rodziców z zasiłkiem rodzinnym, i
      wychowujących dzieci w domu ( jedno malutkie drugie starsze), więc oddają
      dzieci do przedszkola, aby uczyły się bycia w grupie na 5 godzin tj. 8-13 lub 9-
      14 i jednocześnie są mniej obciążeni. Płacą wtedy stawkę ze zniżką 50% bez
      wyżywienia. Opłacalny interes dla rodzica. Natomiast przedszkola przyjmują aby
      zapewnić sobie ( u nas) 25 dzieci w grupie i wtedy nie podlegają likwidacji,a
      personel ma pracę, dyrekcja zysk na godzinach pracy pracowników (mniejsza ilość
      kadry to mniejszy koszt) stąd godzą się na każde wyjście. Jest to rozwiązanie
      dla wszystkich poza dziećmi na całodziennym pobycie i ich rodziców,ponieważ
      takie dzieci są zbierane z całego przedszkola, bez względu na wiek i siedzą
      razem, jak w poczekalni na rodziców, nudząc się lub robią co chcą. Pani jest
      tylko jedna w przedszkolu, zamiast wszystkich z każdej grupy. Dlatego są bardzo
      złe jak przychodzi się o 17:00 lub po 17:00 bo przecież żeby nie to jedno
      dziecko była by w domu wcześniej a pieniążki za godziny pracy są. Dzieci matek
      pracujących i ich rodzice tylko cierpią na zyskach dyrekcji mimo że to oni
      płacą pełne stawki bez zniżek i z nich głównie żyje przedszkole. Dotacje na
      dzieci całodzienne są najwyższe dla przedszkola.
      • alergenzb Re: Godziny pracy - teoria a praktyka 02.10.05, 02:04
        Dodaję że stawka 50% zniżki na pobycie całodziennym, natomiast pobyt
        pięciogodzinny jest niepłatny, więc i zysk dla rodzica niepracyjącego.
        Często widuję rodziców nie pracujących na spacerkach z dziećmi i na kawkach u
        koleżanek z opowieści mojej przyjaciółki. Zbierają się dopiero poodbiór dziecka
        w przedszkolu. Dlatego dzieci całodziennych jest kilku lub jedno z pobytu
        całodziennego. Płacimy najwyższe stawki, a najniższy komfort psychiczny dla
        dziecka,ponieważ jest samo od godz. 13 lub 14
        • herr2 Dorzucę coś na wesoło i nie tylko ;) 18.10.05, 13:22
          Moja żonka, która jest przedszkolanką, siedziała kiedyś do 18:00 (przedszkole
          czynne do 17:00), z chłopczykiem, którego mamie "coś wyskoczyło", po czym
          przyszła z nim do domu smile (mieszkamy niedaleko). Chłopiec tak się rozbawił z
          naszymi dziećmi (dużo starszymi), że nie chciał iść. Później często pytał
          żonę "cy moze psyjść do Pani".
          A tak na marginesie: Dziecko nie odebrane do 17:00, przedszkole ma prawo
          odstawić do Policyjnej Izby Dziecka, jako porzucone! Rzecz jasna nie robi się
          tego.
          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka