netha.k
24.12.06, 14:23
Jestem mamą czterolatka. Od września chodzi do przedszkola. I sąz nim
problemy. Jest nieposłuszny, bije dzieci, jeżdzi np. wózkiem dla lalek po
dzieciach. Generalnie nie lubi chodzićdo przedszkola, choćdni w których
stawia zdecydowany opór nie jest wiele. Często idzie grzecznie. Wychowawczyni
mówi że zdarza sięże nie chce spać ani leżećna lerzaku , budzi inne dzieci,
rzuca poduszką. Jeśli mu czegoś zabronić rzuca się na podłoę i kopie. Jest
dużym dzieckiem i podniesienie go z owej podłogi stanowi problem.
W domu Michał nie stwarza takich problemów, nie jest dzieckiem super
grzecznym ale nie mam z nim większych problemów. Na placu zabaw wręcz
obserwuję że często dzieci sąo niebo gorsze od niego. I jak tak słucham od
wychowawczyni to często tak jakbym słuchała o dwojgu różnych dzieciach.
Problem zaostrzył się przed świętami gdzie Michał zaczął odreagowywać stres w
domu, zaczął bić również domowników czego wcześniej nie robił. Dodatkowo
rozmawiałam z jego wychowawczynią i derektorką na co powiedziały mi
żępraktycznie nie mogą ukarać Michała za złe zachowanie w przedszkolu bo
dzieci skarżą rodzicom a ona cieszy się że ma pracę i chyba boi się ją
stracić. Michał nie mói i tak naprawdę nie może powiedzieć jak to wyglądaz
jego strony, zatem polegam na relacjach innych.
W sumie to przyznaję jestem załamana, zapisałam się do dwóch niezależnych
psychologów, jeden przyjdzie nawet do przedszkola obsrewować Michała. Problem
też zastanawia mnie z innej strony. Jeśli nauczyciel nie może skarcić
dziecka....to jak chce go wychować? Dlaczego wychowawcy tak boją się dzici i
ich rodziców? Gdzie podział się autorytet ?