dino42
18.04.07, 00:36
Moja irytacja siegnela zenitu, gdyz pomimo spelnienia wszelkich kryteriow
dziecko nie zostalo przyjete do przedszkola publicznego. Wniosek jest
oczywisty, iz w placowkach uzytecznosci publicznej sa realizowane prywatne
interesy osob reprezentujacych instytucje, a pierwszenstwo maja dzieci:
znajomych , znajomych znajomych, rodziny , sasiadow, ewentualnie innych osob
ktore moge wyswiadczyc usluge barterowa np. lekarzy itp.
W koncu komisja, ktora dokonuje rekrutacji jest komisja spoleczna, wiec do
mojej dyspozycji rowniez i mam prawo wiedziec kto w niej zasiada.
Co uczynie.
Poza tym sadze, ze przedszkola publiczne podlegaja organom nadzoru pewnie
wynikajacym z ustawy (ktorej nie mam czasu czytac, moze ktos wie jakim??)
gdzie mozna zglosic podejrzenie o hmm jakkby to nazwac...
Jestem tak poruszona, ze moj przypadek na pewno eskaluje dalej.
Nie mozna ignorowac takich sytuacji, ani nie pomoze nam ani innym. A
proceder, bedzie kwitl dalej ku zadowaloniu dyrekcji owych placowek. A
poniewaz ostatnio mamy sprzyjajacy klimat do takich akcji, to ludze sie, ze
ktos sie przyjrzy.
Moze ktos z Was juz walczyl z wiatrakami???