hedom1
22.10.03, 22:01
Witajcie,
Dzisiaj odebrałam wyniki mojej Helenki (która swoją drogą dzisiaj właśnie
miała urodziny) i okazało się, że juz po salmonelli. W sumie trwało to
miesiąc co i tak jest krótkim okresem jak dla 'salci' - czasami nosicielstwo
ciągnie sie i rok. W związku z tym Helenka w poniedziałek rusza ponownie do
przedszkola (w sobote rodzinne party więc niech dotrwa do niego zdrowa). I
już sie boję tych chorób! Wszyscy mi mówią, że powinnam poczekać rok jak
Gabrysia podrośnie (teraz ma 8 miesięcy) i że źle robię bo ją narażam na
choroby a i tak siedzę w domu więc co mi zależy. Generalnie jestem na pozycji
wyrodnej matki, która tylko czeka aby pozbyć sie dziecka z domu. Moje
argumenty są takie. Gabrysia jest wyjątkowo absorbująca, wszystko pożera co
do jedzenia sie nie nadaje a to co jeść powinna wyrzuca na sporą odległość
jednym parsknięciem - od 1,5 miesiąca schudła 200g. Mój dzień polega na
gotowaniu, miksowaniu i odkurzaniu podłogi oraz lataniu za małą, która
właśnie uczy się chodzić i śpi około 2 godzin dziennie. Helenka snuje sie po
mieszkaniu i jęczy, marudzi i nudzi sie a ja sie na nią wściekam bo już nie
wiem sama w co ręce włożyć. Przedszkole w końcu zaakceptowała i nawet
polubiła, ma tam koleżanki i chętnie wspomina je i dopytuje kiedy znowu tam
pójdzie.
Dodatkowo moja ciocia pediatra, lekarz ze szpitala dzieciecego przekonuje
mnie, że takie małe dzieci lżej znoszą wszystkie choroby a i tak za rok
musiałaby to przechodzić.
Sama nie wiem co robić. Mam tylko jedną wizję. Helenka idzie w poniedziałek
do przedszkola w środę wraca z katarem i temperaturą, w piątek katar ma już
Gabrysia a potem....
No i tak dalej... A mimo to chcę ją zaprowadzić w ten poniedizałek.
Już sama nie wiem co powinnam zrobić. Co o tym myślicie?
Poradźcie coś.
Dominika